Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jakie potrzeby ma Bóg Ojciec - demiurg katolików?
#21
ZaKotem napisał(a): Dziwne pytanie. Jeśli nauczyciel każe dobremu uczniowi rozwiązać zadanie, to wie, że go rozwiąże i wie, jaki będzie wynik. Czy to znaczy, że nie warto go zadawać?

Biblijny Bóg stawia ludzi przed różnymi zadaniami, aby owi ludzie mogli stać się jakoś lepsi, przynajmniej z punktu widzenia pewnego konkretnego systemu moralnego, propagowanego przez autorów Biblii. Sytuacje, które człowiek niewierzący postrzega jako losowe i niezależne od niego (jak nieszczęścia Hioba) są przedstawione jako zadanie, któremu należy sprostać, aby stać się silniejszym. Dla wielu ludzi to jest motywatorem. Jest to potrzeba ludzi, a nie Boga.

No, nie warto. Bóg, jeśli dobrze rozumiem ideę wszechwiedzy, nie przypuszcza, on wie na 100%, co się wydarzy. To tak jakby w Twoim przykładzie wziąć kujona z mat-fizu, o którego biją się największe polibudy w kraju i zadawać mu zadania w rodzaju "Kasia po zjedzeniu 3 cukierków ma jeszcze 2 cukierki. Ile cukierków miała Kasia?". Na 100 takich zadań gość miałby 100 poprawnych odpowiedzi. Skoro wynik jest ta oczywisty, to po co go weryfikować?

Biblijny Bóg stawia ludzi przed zadaniami - to racja, ale wyglądają one jak test ślepej wiary i posłuszeństwa. I to też nie ma sensu, ponieważ np. każąc Abrahamowi złożyć w ofierze syna, musiał wiedzieć jaki będzie wynik tego eksperymentu, a co za tym idzie, był on pozbawiony sensu. Równie dobrze mógł mu się objawić i powiedzieć: wiem, że złożyłbyś w ofierze dla mnie nawet własne dzieci, a więc bach! Nagroda wydana z magazynu.

Dodatkowo, można sobie zadać pytanie, jaki sens mają te wcześniejsze (przed śmiercią) testy, skoro mamy być rzekomo sądzeni po śmierci.
Wychodzi z tego coś w rodzaju: Bóg egzaminuje Abrahama pomimo że/dlatego że wie, że Abraham test "zda". Bóg nie egzaminuje w ten sposób nikogo innego, mimo że wie, kto by zdał, a kto nie. Czyli większość, choćby zaliczyła, nie ma możliwości tego udowodnić.

Przedstawiasz te zadania jako coś w rodzaju "treningu". Po to jest ciężko, żeby motywować ludzi. Ale to również nie ma sensu, ponieważ nie każdy tego doświadcza - czyli część startuje z tym handicapem, a część bez. W dodatku Bóg musi wiedzieć, kto na tym skorzysta, a kto nie, więc od początku gra wydaje się być ustawioną. Sens Sądu Ostatecznego chyba polega na tym właśnie, że Bóg nie ingeruje w wybory, ale za to później "przyznaje punkty". Jeśli komuś pomaga nabić licznik, a komuś nie, to późniejsze liczenie wyników również jest bezwartościowe.
Odpowiedz
#22
Gdyby mi się "objawił" ktoś kto by zagrzmiał; "Hallooooo! jestem Bóg Jahwe wszechwiedzący" to bym zapytała:
czy możesz mi dać wiedzę, że jak:
- zaklaszczę 4 razy w dłonie i powiem: Bum-Bum-Bum-napieprzaj-Jahwe-mój-tekst-z-księgi-przeznaczenia"
to usłyszę powtórzony głośno tekst słyszany uszami przez wszystkie osoby znajdujące się w pobliżu:
- "teraz kukiełko gąsko9999" powiesz takie słowa/zdania; "tu następują zdania wypowiedziane podróbką mojego głosu co niby zaraz powiem....."

Na to ja powiem głośne takie słowa: "Sram-bam-bam mam cię w dupie, słów przeznaczenia od ciebie nie kupię! Sram-bam-bam powiem co chcę sama bo ty Jahwe nie jesteś moja mama!"


No i co by ten ktoś kto by się za Wszechwiedzącego Boga Jahwe przedstawiał na to by powiedział, co by pomyślał, jak by zareagował?
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi, masturbuje się i robi kupę, jednak oddycha tlenem z butli na plecach, bo bez tlenu i oddychania by umarła.

Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje w ciemnym pokoiku bez światła i okien i wali kupy co 1000 modlitw w ten pokoik, bo ma przemianę materii nic nie je a wali kupy. Jest ubrudzona tymi kupami.

Modlisz się do gołej Maryi, Maryja w Niebie jest nago.

2. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

3. Nie zasłużyłam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam za 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez pracy i renty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości