Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PROROCTWO
#1
Dziś bliżej się przyjże proroctwu- prawdziwemu. Aby zrozumieć ten skomplikowany lingwistyczny trick, należy sobie uświadomić, że Pan  Mówił do nich w przypowieściach dlatego, gdyby normalnie mówił, to oni normalnie  patrząc, normalnie nie widzieliby,  a normalnie  słuchając, normalnie nie słyszeliby. Sądzę  , również , że  normalnie  myśląc, normalnie nie pojęliby. A nawet potwierdza to samo proroctwo. ( co łatwo można się domyśleć, gdyby proroctwo pozostawiło pewne niedomówienie ). To w związku z tym po zastosowaniu przypowieści, Jezus mógł odpowiedzieć ( w pewnych granicach- na tyle ile pozwala fideizm) na pytanie uczniów:, które brzmiało
„  Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?" Jezus rzekł:
"Wam dane jest poznać tajemnice królestwa niebieskiego, a im nie jest dane."
 
Uważam, że Jezus miał olbrzymią przewagę nad innymi synami Bożymi, czy mesjaszami, skoro nawet jego właśni uczniowie go nie rozumieli?  Rodzina nawiasem zresztą też –nie rozumiała-  jedynie Bóg go rozumiał, bo przecież był także Bogiem ( prawdziwym ) zgodnie z doktryną monofizytyzmu, z której jednoznacznie i wyraźnie wynika, że Chrystus ma naturę ludzką i boską. Choć ze względów zrozumiałych nie istnieje jednak w dwóch naturach. No bo jak? ) Na szczęście potem zrozumieli - w granicach przypowieści, na tyle, na ile dała się zrozumieć- dla nich.  A gdzie całą reszta, która go nie miała rozumieć? A sprawy ostateczne, a życie po śmieci, a piekło po śmierci, a wieczne piekło infernalne , a przyjście królestwa Bożego na chmurce, a tortury piekielne w tym przepiłowywanie na pół w nieskończoność ( ponieważ duszy nie można przeciąć, tak od razu, oraz tak w ogóle ) no i  smażenie na wolnym ogniu, też przez całą wieczność- w zależności od grzechu ciężkiego, czy bardzo ciężkiego , za te kilkadziesiąt lat życia taka dezaprobata Boża?  Nonsens! Kara jest zdecydowanie zbyt łagodna, od razu widać bolejące serce miłosiernego Boga, który przecież nie chce karać. ..raczej zniszczyć niegodziwców w realiach moralnej interwencji zbrojno-Bożej . ( Trzeba to dobrze zrozumieć. A dopiero potem karać; po śmierci, przed Armagedonem, czyli przed właściwym zgładzeniem lub przygotowaniem na właściwą karę)
Sądzę że , Jezus zdawał sobie sprawę z tego , że gdyby mówił w zrozumiały sposób, ktoś przypadkiem mógłby go właściwie zrozumieć. Chyba nie o to chodzi? Tylko o to a, aby się spełniły proroctwa! Taki jest nadrzędny cel.
Jezusowi było bardzo przykro z tego powodu, że nie wejdą do raju , gdyż mówił :
„Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząc patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.”
Mt 13,14
 Gdy skończył nauczać westchnął;
"Roztyło się bowiem serce tego ludu, z oporem słuchali uszami, a oczy swe przymknęli, by przypadkiem nie zobaczyć oczami, a uszami nie usłyszeć, a sercem nie pojąć i nie nawrócić się, a uzdrowiłbym ich"
Mt 13,15
 
I spełniło się Wielkie proroctwo Izajasza, które jeszcze w XXI nawet ortodoksja nie jest świadoma, o tym, że pomimo że słuchać będą i tak nie pojmą. Tym bardziej zdumiewa fakt,  że 88 lat chodzi taki ortodoks się do Kościoła ..i … nic. Otóż właśnie o to chodzi, dobrze, Tam być musi. Spełniają się proroctwa. A proroctw jest dużo, ale co z tego , jak ktoś nie rozumie tego,  że tych proroctw nie jest w stanie zrozumieć przez słuchanie i czytanie? Ponieważ nie jest im dane!!!!!   Jezus próbował im to wytłumaczyć , tak delikatnie ,  dlatego uważam pomysł z przypowieściami za bardzo mądry , tyleż wyrafinowany , co błyskotliwy. Żałuję tylko , że nie powstało więcej przypowieści o tym, że zwykli grzesznicy ,chrześcijanie  ( oczywiście i nie tylko )  go nie będą mogli rozumieć, pomimo tego, że będą go słuchać, a  słuchać go będą na pewno., z przymrużonymi oczami. ( Inaczej wypaczyłoby to znaczenie proroctwa).  Z drugiej strony wydaje mnie się, że przynajmniej to jedno zrozumieli? A to dużo!!!
 ( Jak na tamte czasy.)  Mianowicie zrozumieli, że go nie mogą zrozumieć, w normalny sposób w jaki rozmawia ze sobą  np.; katolik z katolikiem o Bogu potrójnym w ekstazie religijnej z całkowitym pominięciem koncepcji Patres Tertuliana. ( Człowieka legendy i wybitnego polemisty!! Prawie katolika z krwi i kości ) Dlatego ich sumienie jest wstrząśnięte, ponieważ wymagał tego staromodny język, który był wtedy bardzo odpowiedni. Czy tego chcieli czy nie wskazane było, aby ci grzesznicy nie starali się  stłumić w sobie odrazę i wzburzenie do siebie samych. Jak łatwo się domyśleć, odwołuję się teraz do przeświadczeń  moralnych zwykłych ludzi , przeświadczeń nabytych w toku- jak wiadomo-  ich codziennych zajęć ( grzechów).
 
Kończąc moje rozważanie, mała sugestia : sądzę, że tak to już jest z proroctwami , gdyż taka jest ich natura. Innymi słowy sądzę; że przeznaczona jest dla tych, co nie maja ich pojąc a słuchać. Tak słuchac, jakby nie chcieli słuchać, ale muszą obiektywnie słuchać , aby obiektywnie nie rozumieć. Tak jak ignorowanie absolutnej zasady interwencji zbrojnej Pana Boga. A może lepsza byłaby zasada nieantycypacji? Ale i zasadę absolutną by lekceważono, a mnie brak kryteriów do oceny tego co dalej. A przecież , w rzeczywistości mam te kryteria, te, które tutaj właśnie nakreśliłem! Wyrażają one głębokie i wartościowe , choć także trudne i problematyczne w zastosowaniach przywiązanie do praw rządzonych proroctwami. Proroctwa nie są takie trudne, pod warunkiem, że jest je dane zrozumieć. Sądzę , że proroctwa we wszystkich odmianach kwestionują te prawa, za które jednak warto umierać. Mam na myśli , że ( w tym miejscu nie będę próbował wyjaśnić, zrobię to poza nawiasem) proroctwo wynika z naszego odczuwania tego proroctwa jako , że nie jest przyrodzone, to je WYNALEŹLIŚMY, ale jakkolwiek przyrodzone, czy wynalezione, ich integralna część sugeruje, że są elementem naszego świata moralnego. 
 
Pozdrawiam niezhellenizowanych perypatetyków i braci filozofów w niewierze.  Przytulanie

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#2
Proroctwa są dwojakiego rodzaju:
a) część z nich kryje się w przypowieściach o których piszesz
b) proroctwa dotyczące czasów ostatecznych są podane wprost

Wszystko rozbija się o wiarę, czy Jezus istniał/był prawdziwy/mówił prawdę. Uczniowie byli na tyle przekonani, że po wykładzie dla tłumów w przypowieściach Jezus mógł z nimi pomówić na osobności, wyjaśniając i być może mówiąc też wprost (po tym ostatnim mógł nie zostać ślad w Ewangeliach). Przekaz w przypowieściach miał mieć jak największy zasięg, m.in. dotarł do ciebie czy mnie. Mowa w przypowieściach była więc również do nas skierowana, choć miała miejsce dawno temu. Po co w przypowieściach? Ano po to, aby do nas dotarła i mogła być zrozumiana. Mimo że dotyczy rzeczy trudnych do pojęcia, nie zaginęła przez wieki. A czy przekaz trafia do każdego? No nie. Jeżeli z góry jest traktowana jako fałszywa, to pozostaje niezrozumiana.

Cytat:Sądzę że , Jezus zdawał sobie sprawę z tego , że gdyby mówił w zrozumiały sposób, ktoś przypadkiem mógłby go właściwie zrozumieć. Chyba nie o to chodzi? Tylko o to a, aby się spełniły proroctwa! Taki jest nadrzędny cel.

A jak obejrzysz mecz z nagrania, znając wynik, to wpływasz na wynik czy nie? Moim zdaniem nie, więc myślę że niezależnie, ile osób zrozumie proroctwa nie będzie to wpływało na przyszłość.

Cytat:Jezusowi było bardzo przykro z tego powodu, że nie wejdą do raju , gdyż mówił :
„Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząc patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.”
Mt 13,14
 Gdy skończył nauczać westchnął;
"Roztyło się bowiem serce tego ludu, z oporem słuchali uszami, a oczy swe przymknęli, by przypadkiem nie zobaczyć oczami, a uszami nie usłyszeć, a sercem nie pojąć i nie nawrócić się, a uzdrowiłbym ich"
Mt 13,15

Rozumiem, że ironizujesz. Otóż zrozumienie bierze się z indywidualnych cech człowieka. To nie Jezus źle wyjaśnia, ale ludzie są niegotowi zrozumieć.
Odpowiedz
#3
Antyteista napisał(a): Jezusowi było bardzo przykro z tego powodu, że nie wejdą do raju , gdyż mówił :
„Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząc patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.”
Mt 13,14
Czyżby chodziło o to:



Duży uśmiech
Why so serious?
Odpowiedz
#4
Jaques napisał(a): 1 Po co w przypowieściach? Ano po to, aby do nas dotarła i mogła być zrozumiana. Mimo że dotyczy rzeczy trudnych do pojęcia, nie zaginęła przez wieki. A czy przekaz trafia do każdego?

2 A jak obejrzysz mecz z nagrania, znając wynik, to wpływasz na wynik czy nie? Moim zdaniem nie, więc myślę że niezależnie, ile osób zrozumie proroctwa nie będzie to wpływało na przyszłość.

3 Rozumiem, że ironizujesz. Otóż zrozumienie bierze się z indywidualnych cech człowieka. To nie Jezus źle wyjaśnia, ale ludzie są niegotowi zrozumieć.

Na wstępie zaznaczę, że rozumiem argumentację.
Po pierwsze ,  aby coś zrozumieć, nie potrzeba przypowieści. Nie jest to w ogóle wymagane. Nie stanowi konieczności. Inne  proroctwa też się zachowały, ale niektóre zostały zniszczone przez Kościół. Może o nich napiszesz? Z
-Moja analiza , która tutaj wkleiłem, zachowała się gdzieś na dysku...pisałem wiele lat temu.

2 i 3 postawa sugeruje antytezę. 3 Sugeruje, że każdy ma wybór. Otóż tak nie jest. Jednym ;
"jest dane, drugim nie jest dane rozumieć." Wiec nie zależy to od indywidualnych predyspozycji profetycznych , czy intelektualnych , tudzież  bycia np; imbecylem. Jeżeli ( Bóg) jakiegoś (imbecyla np; mnie) przeznaczy, na świętego, w niebie  , to w tym momencie wprowadzam ( obiektywnie jeszcze inna naukę - predestynacja, której konotacją jest również augustyński dogmat zbawienia) która wydaje się , że stanowi podstawę do ekskomuniki, ale tak nie jest. W Sporze z Pelagiuszem, Augustyn wygrał, więc nawet oficjalne stanowisko Matki Kościoła przeciwne jest Twojemu intuicyjnemu wyobrażeniu.  Innymi słowy neguję tutaj wolę. Gdyby rozumienie proroctwa ( bez znaczenia na jego wiarygodność) istotnie zależało od indywidualnych cech człowieka- jak zakładasz - w tym układzie wola Boga byłaby w negacji. ( pogląd boga jest przedstawiony w przypowieści)
 
Znam lepszy przykład -a nawet dogmat:
  " poza kościołem nie ma zbawienia".
-Bp. Kartaginy Cyprian.
Nietrudno sobie wyobrazić, że np; buddyści są poza Kościołem. ( katolickim)
Czy są zdolni pojąć proroctwo ?
Przypuśćmy, że  proroctwo jest prawdziwe- zgodnie z proroctwem ) ?

Wypaczasz sens: jeżeli komuś NIE JEST DANE ROZUMIEĆ- TO NIE SUGERUJE TO WYBORU!
- MYŚL! Tym bardziej, że proroctwa nie są znowu , aż takie trudne ( mnie jest dane rozumieć )

neuroza napisał(a): AntyteistaJezusowi było bardzo przykro z tego powodu, że nie wejdą do raju , gdyż mówił :
„Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząc patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.”
Mt 13,14
Czyżby chodziło o to:

Nie. Chodziło o sarkastyczne bajania antyteisty, który wtedy jeszcze był wiele młodszy. Jezusowi nie mogło być przykro jeśli chodzi o np; "sprawiedliwą karę."

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#5
Antyteista napisał(a): Inne  proroctwa też się zachowały, ale niektóre zostały zniszczone przez Kościół. Może o nich napiszesz?

Niewiele mogę napisać o czymś po czym ślad zaginął. Niektóre zaginione ewangelie były zmyślone, inne może nie. Z zachowanych do dziś moim zdaniem na uwagę zasługuje Ewangelia Tomasza.

Cytat:2 i 3 postawa sugeruje antytezę. 3 Sugeruje, że każdy ma wybór. Otóż tak nie jest. Jednym ;
"jest dane, drugim nie jest dane rozumieć." Wiec nie zależy to od indywidualnych predyspozycji profetycznych , czy intelektualnych , tudzież  bycia np; imbecylem. Jeżeli ( Bóg) jakiegoś (imbecyla np; mnie) przeznaczy, na świętego, w niebie  , to w tym momencie wprowadzam ( obiektywnie jeszcze inna naukę - predestynacja, której konotacją jest również augustyński dogmat zbawienia) która wydaje się , że stanowi podstawę do ekskomuniki, ale tak nie jest. W Sporze z Pelagiuszem, Augustyn wygrał, więc nawet oficjalne stanowisko Matki Kościoła przeciwne jest Twojemu intuicyjnemu wyobrażeniu.  Innymi słowy neguję tutaj wolę. Gdyby rozumienie proroctwa ( bez znaczenia na jego wiarygodność) istotnie zależało od indywidualnych cech człowieka- jak zakładasz - w tym układzie wola Boga byłaby w negacji. ( pogląd boga jest przedstawiony w przypowieści)

W języku naturalnym zdanie "jest dane, drugim nie jest dane rozumieć" jest równoważne "jedni to zrozumieją, inni nie". Użycie czasu teraźniejszego i formy dokonanej potwierdza tylko, to co pisałem w pkt 2 (Bóg zna przyszłość).

Czy to jest w negacji z wolą Boga? Spójrz najpierw na to kim jest człowiek:

Mt12
46 Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić.
47 Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą.
48 Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?
49 I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia.
50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

Skoro Jezus włącza ludzi do swojej rodziny, to ta koligacja podnosi status ludzki. Według nauki Kościoła człowiek który kocha ludzi jest dzieckiem Bożym, lecz chyba trafniej powiedzieć boskim dzieckiem. Bo nie chodzi o to, że człowiek jest małym człowiekiem, którym Bóg rozporządza, lecz o to, że wchodzi do rodziny bożej i staje na początku drogi, by osiągnąć boską doskonałość.

Wypowiedzi Jezusa nie można brać dosłownie. Uczniowie nie stali się biologicznie pokrewni. Chodzi o pokrewieństwo myśli. A zatem mamy do czynienia z porównaniem. Całą grupę ludzi Jezus przyrównuje do dzieci, bo nie są jeszcze doskonali. Mówi: musicie wydorośleć, douczyć się i popracować - rozsądniej potraktować świat i innych ludzi.

Zobacz też fragment Ewangelii Św. Jana 10,34 "Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?"

Ludzie kierujący się sercem działają w duchu dobroci. Dopiero gdy indywidualne cechy człowieka sprawiają, że nie chce myśleć o dobru innych, to to można określić jako negację woli bożej. Proponuję całościową interpretację, w której nie dochodzi się do paradoksu.

Cytat:Znam lepszy przykład -a nawet  dogmat:
  " poza kościołem nie ma zbawienia".
-Bp. Kartaginy Cyprian.
Nietrudno sobie wyobrazić, że np; buddyści są poza Kościołem. ( katolickim)
Czy są zdolni pojąć proroctwo ?

Ludzie sami są dla siebie zagrożeniem, ale możliwy jest ratunek. Czy gdy przyjdzie susza i nie będzie co jeść i pić to się zmienią? Według proroctwa będą cierpienia i wojny, ale w końcu nastąpi zmiana. I kluczem do zmian będzie chrześcijaństwo. Co nie znaczy, że buddyści czy ateiści czy ktokolwiek stanie poza nawiasem.

Tm3
Gdy wasi przywódcy powiedzą wam: to królestwo jest w niebie, wtedy ptaki niebieskie będą
pierwsze przed wami. Gdy powiedzą wam, że ono jest w morzu, wtedy ryby będą pierwsze przed
wami. Ale królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami. Ktokolwiek pozna samego
siebie, znajdzie je; gdy poznacie samych siebie, będziecie wiedzieć, że jesteście synami Ojca żywego.
Jeśli zaś nie poznacie siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą.

Współcześnie nie powiedzielibyśmy "królestwo", bo czasy królów już minęły. Chodzi o kraj. I nie jest to miejsce, które teraz można znaleźć na mapie, bo dopiero nastąpi zmiana. I ta zmiana jest już w umysłach ludzi, którzy widzą niesprawiedliwość i się jej sprzeciwiają. Gdy nastąpi zmiana, wtedy dopiero będzie wokół nas, na całej Ziemi. To że mowa o globalnej zmianie dziś nikogo nie powinno zaskakiwać. Ruch zjednoczeniowy mamy choćby w Europie.

Łk 17
20 Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Ono
nie nadejdzie wtedy, gdy go wyczekują. Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie;
21 i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was,
rozszerza się na ziemi, a ludzie go nie widzą.

A ten fragment wyjaśnia, że zmiany następują stopniowo. Już dziś różne są zamysły ludzi. Jest świat ludzi dążących do bogactw i drugi tych, którzy pracują dla wspólnego dobra.

Mk 10
23  Wówczas  Jezus  spojrzał  wokoło  i  rzekł  do  swoich  uczniów:  Jak  trudno  będzie posiadającym pieniądze wejść do królestwa Bożego.
24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w pieniądzach pokładają ufność.
25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.


Łk 14
24 (...) kupcy i handlarze nie wejdą do miejsca mego Ojca.

Nie chodzi o pojedynczego bogacza, kupca czy handlarza i co się z nim dzieje po śmierci. To proroctwo mówi, o tym że wymiana handlowa jaką znamy będzie w przyszłości zastąpiona czymś innym, tak że nie będzie już żadnych kupców i handlarzy. A co będzie? To jest ciekawy temat dla futurystów.

Cytat:Wypaczasz sens: jeżeli komuś NIE JEST DANE ROZUMIEĆ- TO NIE SUGERUJE TO WYBORU!  
- MYŚL! Tym bardziej, że proroctwa nie są znowu , aż takie trudne ( mnie jest dane rozumieć )

Może wypaczam, a może daję dobre wyjaśnienia. Każdy może sam ocenić.
Odpowiedz
#6
Antyteista napisał(a):   " poza kościołem nie ma zbawienia".
A gdzie dowód? 
Przecież taki na przykład Eckhart Tolle odnalazł "zbawienie" a raczej nie jest katolikiem.
Why so serious?
Odpowiedz
#7
Jaques napisał(a): 1 Niewiele mogę napisać o czymś po czym ślad zaginął. Niektóre zaginione ewangelie były zmyślone, inne może nie. Z zachowanych do dziś moim zdaniem na uwagę zasługuje Ewangelia Tomasza.

2 Skoro Jezus włącza ludzi do swojej rodziny, to ta koligacja podnosi status ludzki. Według nauki Kościoła człowiek który kocha ludzi jest dzieckiem Bożym, lecz chyba trafniej powiedzieć boskim dzieckiem. Bo nie chodzi o to, że człowiek jest małym człowiekiem, którym Bóg rozporządza, lecz o to, że wchodzi do rodziny bożej i staje na początku drogi, by osiągnąć boską doskonałość.Całą grupę ludzi Jezus przyrównuje do dzieci, bo nie są jeszcze doskonali. Mówi: musicie wydorośleć, douczyć się i popracować - rozsądniej potraktować świat i innych ludzi. Ludzie kierujący się sercem działają w duchu dobroci. Dopiero gdy indywidualne cechy człowieka sprawiają, że nie chce myśleć o dobru innych, to to można określić jako negację woli bożej. Proponuję całościową interpretację, w której nie dochodzi się do paradoksu.

Cytat:Znam lepszy przykład -a nawet  dogmat:
  " poza kościołem nie ma zbawienia".
-Bp. Kartaginy Cyprian.
Nietrudno sobie wyobrazić, że np; buddyści są poza Kościołem. ( katolickim)
Czy są zdolni pojąć proroctwo ?

3 Ludzie sami są dla siebie zagrożeniem, ale możliwy jest ratunek. Czy gdy przyjdzie susza i nie będzie co jeść i pić to się zmienią? Według proroctwa będą cierpienia i wojny, ale w końcu nastąpi zmiana. I kluczem do zmian będzie chrześcijaństwo. Co nie znaczy, że buddyści czy ateiści czy ktokolwiek stanie poza nawiasem.

1 Wszystkie Ewangelie na początku były traktowane jako apostolskie, natchnione, autentyczne. Czytałem, że była ku temu taka skłonność, co mnie osobiście przekonuje, z tego co się orientuje - a trochę się orientuje.
Jak sądzisz,  po czym rozpoznać autentyczną Ewangelię, od zmyślonej? Poza proroctwami, te występują w naturalnie w obu.

2 -3 Są wojny, głód, susze, ale ja w przeciwieństwie nie odnoszę się do proroctwa, tylko epistemologii. Uważam, że nie trzeba tak daleko sięgać, skoro można to empirycznie stwierdzić. Zmianę również można stwierdzić empirycznie. Po suszy np; może przyjść urodzaj, ale element zmiany nie wykluczy ponownej suszy - kiedyś tam. Nawet gdy susza potrwa wiele miesięcy, a nawet lat. Już Heraklit zauważył, że przymiotem przyrody jest zmienność. Precyzyjniej : jej zasadniczą własnością. Zmienność jest zjawiskiem tak powszechnym,że robić z tego proroctwo ,albo odnosić na na taką właściwość- to musi być naprawdę żenujące. Z psychologicznego punktu widzenia mógłbym w ( pewnych graniach) zrozumieć , te czy inne eklezjalne wierutne kłamstwa.
np; Głodnemu nie powiesz, że
"to będzie  długa susza,a urodzaj wręcz niebywały " choć uważam, że zasadniczo od tego zdecydowanie trzeba właśnie zacząć.
Ktoś niemoralny, człowiek dwulicowy, nikczemnik zacytuje głodnemu raczej "proroctwo Izajasza 65; 18-21 :

...Owszem weselcie się, a radujcie się na wieki wieków z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja stworzę Jeruzalem na radość, a lud jego na wesele.
19 I rozraduję się w Jeruzalemie, a weselić się będę w ludu moim; a nie będzie słychać w nim głosu płaczu i głosu narzekania.
20 Nie będzie tam więcej nikogo w wieku dziecinnym, ani starca, któryby nie dopełnił dni swoich; bo dziecię we stu latach umrze; ale grzesznik, choćby miał i sto lat, przeklęty będzie.
21 Pobudują też domy, a będą w nich mieszkali; nasadzą też winnic, a będą jeść owoce ich.
22 Nie będą budować tak, aby tam inszy mieszkał; nie będą szczepić, aby inny jadł; bo dni ludu mojego będą jako dni drzewa, a dzieła rąk swoich do zwietszenia używać będą wybrani moi.
23 Nie będą robić próżno, ani płodzić będą na postrach; bo będą nasieniem błogosławionych od Pana, oni i potomkowie ich z nimi.

Można też posłużyć sie : Apokalipsą Jana 21 ; 4

 I otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
już [odtąd] nie będzie,

Historia religii zna wiele , setki oszukańczych pokrzepień, szczególnie tych z motywem : głodu , wojny, aby głodnemu "pomóc" -aby zamknął oczy na rzeczywistość, funduje mu się teologiczne kłamstwa. Natomiast nikczemnicy jeszcze są z siebie wielce zadowoleni, bo zbudowali biednego, dali mu nadzieję.
( To w końcu  nic nie kosztuje! ) Co nie zmienia faktu że ludzie masowo umierają z głodu i chorób.


..kluczem było chrześcijaństwo, chrześcijańskie proroctwa, tak, tak. ..
I wilk z jagnięciem i lwem będą się paść na łące, a dzieci będą pić krew świni i zajadać królika...

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#8
Antyteista napisał(a): 1 Wszystkie Ewangelie na początku były traktowane jako apostolskie, natchnione, autentyczne. Czytałem, że była ku temu taka skłonność, co mnie osobiście przekonuje, z tego co się orientuje -  a trochę się orientuje.
Jak sądzisz,  po czym rozpoznać autentyczną Ewangelię, od zmyślonej? Poza proroctwami, te występują w naturalnie w obu. 

W rozpoznaniu pomaga analiza historyczna (np. można ustalić, że tekst jest późniejszy niż podaje autor). Druga metoda jaka mi przychodzi na myśl to weryfikacja przez uczniów (nietrudno ustalić, co jest zmyśleniem, gdy nie zgadza się z faktami). I jest pewnie jeszcze kilka sposobów.

Cytat:2 -3 Są wojny, głód, susze, ale ja w przeciwieństwie nie odnoszę się do proroctwa, tylko epistemologii. Uważam, że nie trzeba tak daleko sięgać, skoro można to empirycznie stwierdzić. Zmianę również można stwierdzić empirycznie. Po suszy np; może przyjść urodzaj, ale element zmiany nie wykluczy ponownej suszy - kiedyś tam. Nawet gdy susza potrwa wiele miesięcy, a nawet lat. Już Heraklit zauważył, że przymiotem przyrody jest zmienność. Precyzyjniej : jej zasadniczą własnością. Zmienność jest zjawiskiem tak powszechnym,że robić z tego proroctwo ,albo odnosić na na taką właściwość-  to musi być naprawdę żenujące.

Zmienność jest naturalna, ale gdy warunki staną się tak skrajne, że zagrożą całej populacji, to już jest fakt warty odnotowania.

Cytat:Z psychologicznego punktu widzenia mógłbym w ( pewnych graniach) zrozumieć , te czy inne eklezjalne wierutne kłamstwa.
np; Głodnemu nie powiesz, że
"to będzie  długa susza,a urodzaj wręcz niebywały " choć uważam, że zasadniczo od  tego zdecydowanie trzeba właśnie zacząć.
Ktoś niemoralny, człowiek dwulicowy, nikczemnik zacytuje głodnemu raczej "proroctwo Izajasza 65; 18-21 :

Historia religii zna wiele , setki oszukańczych pokrzepień, szczególnie tych z motywem : głodu , wojny, aby głodnemu "pomóc" -aby  zamknął oczy na rzeczywistość, funduje mu się teologiczne kłamstwa.

Nazwa Jerozolima oznacza miasto pokoju. W proroctwach mowa więc o świecie bez wojen. Można sobie postawić za cel realizację tego zamysłu i wtedy nie ma w tym niczego dwulicowego.

Cytat:Natomiast nikczemnicy jeszcze są z siebie wielce zadowoleni, bo zbudowali biednego, dali mu nadzieję.
( To w końcu  nic nie kosztuje! ) Co nie zmienia faktu że ludzie masowo umierają z głodu i chorób.

Faktycznie ludzie umierają z głodu, chorób i w konfliktach zbrojnych. Tych, którzy chcą zmienić ten stan, nie nazwałbym nikczemnikami. Niedobra jest natomiast bierność. A ta ma dwa oblicza:
a) człowiek nie zmienia rzeczywistości bo go to nie obchodzi lub mu się nie chce
b) człowiek czeka aż się samo stanie
Odpowiedz
#9
Jaques napisał(a): W rozpoznaniu pomaga analiza historyczna (np. można ustalić, że tekst jest późniejszy niż podaje autor). Druga metoda jaka mi przychodzi na myśl to weryfikacja przez uczniów (nietrudno ustalić, co jest zmyśleniem, gdy nie zgadza się z faktami). I jest pewnie jeszcze kilka sposobów.

Zmienność jest naturalna, ale gdy warunki staną się tak skrajne, że zagrożą całej populacji, to już jest fakt warty odnotowania.

Faktycznie ludzie umierają z głodu, chorób i w konfliktach zbrojnych. Tych, którzy chcą zmienić ten stan, nie nazwałbym nikczemnikami. Niedobra jest natomiast bierność. A ta ma dwa oblicza:
a) człowiek nie zmienia rzeczywistości bo go to nie obchodzi lub mu się nie chce
b) człowiek czeka aż się samo stanie

Tym zajmuje się przede wszystkim filologia.

Wtedy mówimy o globalnych zmianach np . ociepleniu się itp. Czyli nic co ma wymiar metafizyczny. Zresztą człowiek może sam to uczynić za pomocy nowoczesnych broni. Proroctwo zawsze odnosi się do zwykłej wiedzy otoczoną nimbem magii. Czy to proroctwo religijne, wróżba, jasnowidzenie , co tyczy się wojen , głodu, cierpienia itp wszystko to nie wykracza poza ludzką percepcje i wiedze. Gdyby człowiek miał znać rzeczy jak twierdzą wyżej wymienieni oszuści , wtedy uważam byłby dopiero niezły burdel!  Na szczęście rozsądni, inteligentni ludzie nie zwracają uwagi na takich marionetkowych hochsztaplerów. Choć prasa brukowa czy literatura religijna przesycona jest tymi propagandami, plotami. Co ciekawe, pitagorejczycy nazywali ten świat kosmosem - czyli wyrażenie estetyczne, gdyż harmonie utożsamili z własnością kosmosu i tak ją rozważali  w ramach swej kosmologii.
( Motyw ten oraz kilka innych ukuty przez pitagorejczyków przygłupi chrześcijanie przejęli obwieszczając potem - jako swój dogmat - doskonałość świata głoszoną przez Patres). Dyfuzja ta przydała się , ale nie miała wymiaru estetycznego, proroczego, raczej pierwotnie dotyczyła motywu pitagorejczyków jak ;  miary , proporcji , matematyki. Właśnie w przekonaniu , że wszechświat jest zbudowany harmonijnie dali mu nazwę kosmosu, czyli ładu. No i na temat ładu i kosmosu snuli pitagorejczycy dalekosiężne dociekania, spekulacje.

Ja nie napisałem nic na temat osoby, która chce autentycznie pomóc, pisałem na temat pomocy pozornej. To są Kościoły, klechy, eklezjalne praktyki powszechne. Gdybym miał ten system, politykę, kościoły buractwo porównać do artysty , to taki artysta nie zrobi człowieka - jak w rzeczywistości wygląda, ale takiego jaki ( ten system) on chce , aby wyglądał. Wówczas ja oponowałbym , uważam, że artysta z perspektywą nie powinien się liczyć, ale aby przedstawił rzecz taka jaka jest. Na tym polega pozorna pomoc, twierdzenia, kłamstwa, np; szczęśliwości po śmierci, zbawienie i inne dupeksy.

Ciągle nie wiem po czym rozpoznać prawdziwe proroctwo od fałszywego? Prawdziwego mesjasza od fałszywego? Prawdziwą charyzmę od fałszywej charyzmy? Jeżeli - jak twierdze - rozróżnienie tego nie da się ustalić, to po co ludzie głębokiej wiary robią rozróżnienia?

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#10
Antyteista napisał(a): Ciągle nie wiem po czym rozpoznać prawdziwe proroctwo od fałszywego? Prawdziwego mesjasza od fałszywego? Prawdziwą charyzmę od fałszywej charyzmy?  Jeżeli - jak twierdze - rozróżnienie tego nie da się ustalić, to po co ludzie głębokiej wiary robią rozróżnienia?


Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozróżnienia tego nie da się ustalić ?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#11
freeman napisał(a): Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozróżnienia tego nie da się ustalić ?

Ponieważ niczym się nie różnią. Mówią tak samo, nawet myślą tak samo. No i brak kryteriów po czym ich poznać.
Czym różni się człowiek prawdziwej wiary od szaleńca, który chce złożyć syna w ofierze, bo wydawało mu się,że słyszy głos Boga, aby to zrobił? Jak Abraham.
To jest prawdziwa wiara? Czym takie zachowanie różni się od szaleńca?
( Przekroczył wszelkie zasady moralności)

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#12
Antyteista napisał(a):Jak Abraham

Wiesz o tym że dla Abrahama który był politeistą złożenie ofiary z człowieka Bogu czy bóstwu, nie bylo niczym abstrakcyjnym/niespotykanym? Skoro wszystkie ościenne ludy tak czyniły dla swoich bogów
Odpowiedz
#13
Quinque napisał(a): Wiesz o tym że dla Abrahama który był politeistą złożenie ofiary z człowieka Bogu czy bóstwu, nie bylo niczym abstrakcyjnym/niespotykanym? Skoro wszystkie ościenne ludy tak czyniły dla swoich bogów

Ależ oczywiście, dziecko, wiem.  Wtedy BYŁ TEN zwyczaj występujący u wielu plemion i ludów. Ale prawdopodobnie było to w czasach gdzie ofiara ludzka była już połowicznie wysubtelniona na zwierzęcą. Połowicznie, gdyż pewne plemiona rezygnowały z tego rodzaju ludzkiej ofiary ( dezaprobata społeczności) a inne ( jeszcze ) nie.
- Nie stanowi to odpowiedzi  na moje pytanie. Co najwyżej potwierdza, że niczym się on nie wyróżniał. 
Abraham jest nazywany "ojcem wiary" , ale w dzisiejszych czasach nie ma różnicy , aby nazwać go w zasadzie szaleńcem lub osobą o wątpliwych władzach umysłowych.
 Nikt nie zarżnie swego dziecka-  nawet jak poprosi go o to,  jakiś jego bożek, czy Bóg. - Pytałem katolików. Pytałem , czy zrobiliby to i każdy dał taką sama odpowiedź. NIE. ( Pytałem poważanie , bo mnie to interesuje). Więc nie jest ON nikim poważanym, albo jest Abraham  poważanym, tj. osobą uchodzącą za przykład wiary, osoba , która zdobyła poklask wśród osób którzy takim postępowaniem jednocześnie gardzą i się tym brzydzą -  sami by tego nigdy nie zrobili. A dlaczego sami by tego nie zrobili, skoro uważają go za przykład, wzór wiary?
( No chyba , że osobiście nie uważają go za przykład wiary )

Każdy zna odpowiedź, na to proste pytanie;
ponieważ nie istnieje prawdziwa wiara, gdyż nie istnieje fałszywa wiara.
Nie istnieje fałszywe proroctwo, ponieważ fałszywe też nie.
Nie istnieje prawdziwa charyzma, ponieważ fałszywa też nie.
Proroctwo w dzisiejszych czasach nie zawiera nic spektakularnego , jak posiada się rozum i się go wykorzystuje. Chyba, że dla odmieńców, takich - o których mowa. Sami siebie oszukują ,  jeżeli w ogóle rozumują.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#14
Antyteista napisał(a):
freeman napisał(a): Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozróżnienia tego nie da się ustalić ?

(1) Ponieważ niczym się nie różnią. Mówią tak samo, nawet myślą tak samo. No i brak kryteriów po czym ich poznać.
(2) Czym różni się człowiek prawdziwej wiary od szaleńca, który chce złożyć syna w ofierze, bo wydawało mu się,że słyszy głos Boga, aby to zrobił? Jak Abraham.
To jest prawdziwa wiara? Czym takie zachowanie różni się od szaleńca?
( Przekroczył wszelkie zasady moralności)

(1) Według Biblii fałszywym prorokim jest albo ten, który mówi coś co się nie spełnia, albo ten, którego proroctwo spełnia się, jednak odwodzi ono innych od Boga.
Oczywiście słowa prawdziwego proroka spełniają się a poznanie Boga dzięki nim wzrasta.
(2) Szaleniec nie zdaje sobie sprawy z tego co czyni, nie obchodzą go konsekwencje własnych czynów, nie trafiają do niego żadne argumenty, które mogłyby powstrzymać go przed realizacją szaleńczego planu.
Zdecydowanie Abraham do tego opisu nie pasuje.Odsyłam do pierwszego posta w wątku "Sprawa ofiarowania Izaaka".
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#15
freeman napisał(a): (1) Według Biblii fałszywym prorokim jest albo ten, który mówi coś co się nie spełnia, albo ten, którego proroctwo spełnia się, jednak odwodzi ono innych od Boga.
Oczywiście słowa prawdziwego proroka spełniają się a poznanie Boga dzięki nim wzrasta.
(2) Szaleniec nie zdaje sobie sprawy z tego co czyni, nie obchodzą go konsekwencje własnych czynów, nie trafiają do niego żadne argumenty, które mogłyby powstrzymać go przed realizacją szaleńczego planu.
Zdecydowanie Abraham do tego opisu nie pasuje.Odsyłam do pierwszego posta w wątku "Sprawa ofiarowania Izaaka".

1 To dosyć ciekawa sytuacja. Stwierdzasz, kategorycznie, że prawda ( proroctwa) jest zależna od Boga. A co wtedy , gdy ktoś głosi proroctwo, które jest prawdziwe, spełnia się,  a prawda jest niezależna od Boga? 

2 A dlaczego nie pasuje? Powiedzmy, że zarżnął syna w ofierze, po przemyśleniu, pobożnie i zgodnie z dogmatem - na pierwszym miejscu BÓG! Precyzyjniej; dlaczego Bóg skazał na śmierć własnego syna? Jak nazwać taką ofiarę? Ja sądzę , że mogłoby być synobójstwo. Czy Bóg był szaleńcem, czy jedynie ludzie skazujący swe dzieci na ofiarę, dla tegoż monstrum. A gdy monstrum się napasł ofiarą z własnego syna, chrześcijanie bezkrytycznie w to uwierzyli. Bert wie, NIE MA TO JAK OFIARA Z CZŁOWIEKA!

Zaraz, zobaczę ten wątek co tam naważyłeś....

Znalazłem,  przeczytałem i odniosę się do części merytorycznej. Piszesz:


Cytat:Spotykam się niekiedy z opiniami o rzekomym okrucieństwie Boga w stosunku do ludzi.Jako przykład podaje się nakaz skierowany do Abrahama aby ten złożył swego syna Izaaka na ofiarę całopalną.Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Innymi słowy gwarantem spełnienia pierwszej obietnicy nie był Izzak lecz Bóg.
Reakcja Abrahama na nakaz  złożenia syna w ofierze pokazuje, że szybko zrozumiał o co Bogu chodzi.Dlatego też nie protestował ani nie biadolił.Był gotów spełnić nakaz gdyż znał Boga.Wiedział, że skoro Pan dał mu w cudowny sposób syna to w cudowny sposób może przywrócić go do życia.Podobnie Izaak zachowywał
1 spokój gdyż w pełni ufał swemu ojcu.Nie ma więc mowy o  żadnej traumie jaką mieliby przeżywać Abraham i jego syn.Późniejsze zachowanie obu potwiwrdza tę tezę.Nie widać w nim buntu, strachu, zgorzknienia ani unikania relacji.Tak więc nikomu nie stała się krzywda.

2 Zupełnie inaczej ma się sprawa z krwawymi ofiarami z ludzi składanymi różnym bóstwom w celu ich obłaskawienia lub uzyskania od nich jakiejś pomocy.W tym przypadku nie ma mowy o relacji lecz przymusowym poddaniu okrutnemu tyranowi.
Historia Abrahama pokazuje, że Bóg pragnie być dla człowieka Ojcem...

3 Będąc poddanym prawdziwemu Bogu można doświadczyć cudownej wolności, radości i wewnętrznego pokoju ale też i różnorakich prześladowań.T


1  Teraz znów się spotkasz..Trudno się nie zgodzić, że Abraham nie rozumiał o co Bogu  kaman...Ale trudno i wręcz jest to niewiarygodna bezmyślność, aby stwierdzić, iż cały ten mit odbywał się bez uczyć, strachu, smutku, wątpliwości, niepewności, BOJAŹNI BOŻEJ lub w taki sposób jakby w ogóle problematyczność tej sytuacji i nie istniała.Oczywiście jak chcielibyśmy brac to nieco poważniej. Gdyby tak było, ( takie samo badziewie można poczytać w sadze o  bohaterach i męczennikach  chrześcijańskich, którym pod wpływem tortur nawet powieka nie drgnęła...) zachowałby się jak szaleniec właśnie. Izaakowi nie można się dziwić, być może nawet w tym micie nie rozumiał znaczenia sytuacji. Prawda jest taka; że wartość miała ofiara z człowieka, kto to sobie uświadomi zrozumie mit o ofierze krwawej , której rzekomo uległ Syn Boży. Pojmie - jak podaje Satapatha Brahmana iż
"na początku ofiarą najbardziej akceptowaną przez bogów był człowiek,  potem za człowieka podstawiany był koń , potem wół, owca, aż potem odkryto , że najbardziej bogów zadowalają ofiary z ryżu i jęczmienia ". 
 Inny mit : Król Athamas został wezwany przez wyrocznie delficką do złożenia ofiary ze swojego PIERWORODNEGO SYNA.  ( O to tak jak w biblijnym micie i późniejszym dogmatem wiary dla katolików)
Jeszcze inny mit:
Kiedy Khundowie zrezygnowali z krwawych ofiar ( jak im wyperswadowali) - zaczęli na to miejsce podstawiać bawołu i traktowali w przyblizony sposób.
Mój oponent chyba nie do końca jest świadomy, że ofiary składane z dzieci bywało kiedyś rzeczą tak normalną pomiędzy Meksykanami, Peruwianami jak i Semitami. Stąd taka apatheja- jaką sugeruje przy planowanym zarżnięciu.

2 Właściwie wszystko co spotkało ( ewangelicznego ) Jezusa , co ja nazywam synobójstwo- opisałeś bardzo precyzyjnie w punkcie nr 2. I po co całe to trawestowanie, błaznowanie , brandzlowanie?!  Kościół te sceny wyeksponował, aby już malutki katolik wiedział, jak bardzo krwawa jest ta cała soteriologia chrześcijaństwa. Film PASJA !  Chociaż takie drastyczne sceny, są szkodliwe dla psychiki małego dziecka- to nic, trzeba się tym widokiem upajać i dużo krzyży stawiać!  

3 Tak, tak można doświadczyć tego wszystkiego. Jednak historia pokazuje , że prześladowań ewidentnie więcej i to przez własną głupotę lekceważąc percepcje niebezpieczeństwa. A przecież są wyrosłe z filozofii helleńskiej zupełnie bezpieczne metody osiągania błogości, oczyszczenia , spokoju jak katharsis, czy ( poza filozofia epikurejską) apatheia, epikureizm stawiał natomiast na szczęście- w życiu doczesnym. Więc jest ateistyczny,  bo myśłi sie o własnych potrzebach i przyjemnościach.  Z buddyzmu różnego rodzaje medytacje jak vipassana, anapana, satipathana ( odnosi się do obiektu uważności) i w ogóle cały buddyzm oparty jest na , kognitywistyce, empiryzmie,  a czemu służą różnorakie praktyki medytacyjne opisane w Sutta Pitaka. Trudno tutaj nie znaleść spokoju...

No... i taki ci napisze , że
" Spotykam się niekiedy z opiniami o rzekomym okrucieństwie Boga w stosunku do ludzi". 
-
A sam stosuje taką formę demonizacji, argumentacji zmieniając jedynie innych bogów - a swojego bożka wywyższając jako miłosiernego, kochającego Ojca itd, itp.   Pomimo synobójstwa , naturalnie  tortury, lincz, przed egzekucją wskazane, rozczłonkowanie, ogólnie zadawanie straszliwego bólu wzmagało skuteczność ofiary. Oczywiście zdaniem kapłanów, klechów, którzy chyba bardzo lubili je oglądać, tak jak dziś uświadamiać wiernych.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#16
Pojawia się więc kolejne pytanie : po czym poznać ofiarę miła Bogu, a ofiarę krwawą bożkom?

Ktoś jakiś życzliwy, spokojny, miłosierny człowiek , aby wybaczać wyrządzoną mu krzywdę, potrzebuje jedynie woli- nic więcej. I owszem wybacza.
A tutaj bożek, aby wybaczać potrzebuje krwi, tortur, śmierci w męczarniach. A dlaczego? Bo jest wielce miłosierny. Jednak istota miłosierdzia nie jest fakt iż taka ofiara jest miła.
Tego typu sofizmaty są osnową chrześcijaństwie, a zastosowanie mają , w pytaniach niezręcznych- mądrość ludzka jest głupotka u bożka. W ten sposób doktrynerstwo bierze górę i wypacza pojęcia i idee.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#17
Ponieważ trudno rozmawiać z kimś, kto demonizuje chrześcijaństwo a tekst biblijny traktuje jako bzdury, to mozna się z kimś takim jedynie zgodzić. Tak więc prawdą jest, że na lekcjach religii puszczano dzieciom film "Pasja" i to po  to, by przywykły do okrucieństwa. Prawdą jest też to, że zarówno matka Jezusa, jak i jego uczeń Jan stali pod krzyżem po to, by napawać się męką Mistrza. Wreszcie prawdą jest to, że Jezus był masochistą, a jego pot zmieszany z krwią podczas modlitwy w Ogrójcu wynikał ze strachu przed tym, że nie zostanie skazany na śmierć.
A poza tym wszyscy wierzący w Boga i będący Mu posłuszni są oczywiście szaleńcami, do których piszący te słowa również się zalicza.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#18
1. Jaques napisał(a):
Cytat:W rozpoznaniu pomaga analiza historyczna (np. można ustalić, że tekst jest późniejszy niż podaje autor). Druga metoda jaka mi przychodzi na myśl to weryfikacja przez uczniów (nietrudno ustalić, co jest zmyśleniem, gdy nie zgadza się z faktami). I jest pewnie jeszcze kilka sposobów.
2. Antyteista
Cytat:Ciągle nie wiem po czym rozpoznać prawdziwe proroctwo od fałszywego? Prawdziwego mesjasza od fałszywego? Prawdziwą charyzmę od fałszywej charyzmy?  Jeżeli - jak twierdze - rozróżnienie tego nie da się ustalić, to po co ludzie głębokiej wiary robią rozróżnienia?
3. freeman
Cytat:Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozróżnienia tego nie da się ustalić ?
4. Antyteista
Cytat:Ponieważ niczym się nie różnią. Mówią tak samo, nawet myślą tak samo. No i brak kryteriów po czym ich poznać.
Czym różni się człowiek prawdziwej wiary od szaleńca, który chce złożyć syna w ofierze, bo wydawało mu się,że słyszy głos Boga, aby to zrobił? Jak Abraham.
To jest prawdziwa wiara? Czym takie zachowanie różni się od szaleńca?
( Przekroczył wszelkie zasady moralności)

Patrz pkt 1 Uśmiech

Antyteista

Cytat:Pojawia się więc kolejne pytanie : po czym poznać ofiarę miła Bogu, a ofiarę krwawą bożkom?

Do ofiarowania Izaaka nie doszło. Postaw sobie takie pytanie: A może celem lekcji Boga było pokazanie, że należy odejść od ofiar z ludzi?
Odpowiedz
#19
freeman napisał(a): Ponieważ trudno rozmawiać z kimś, kto demonizuje chrześcijaństwo a tekst biblijny traktuje jako bzdury, to mozna się z kimś takim jedynie zgodzić. Tak więc prawdą jest, że na lekcjach religii puszczano dzieciom film "Pasja" i to po  to, by przywykły do okrucieństwa. Prawdą jest też to, że zarówno matka Jezusa, jak i jego uczeń Jan stali pod krzyżem po to, by napawać się męką Mistrza.
A poza tym wszyscy wierzący w Boga i będący Mu posłuszni są oczywiście szaleńcami, do których piszący te słowa również się zalicza.

Oczywiście, że wierzący w bożka i wypełniający jego wole - krwawa ofiara- muszą być szaleńcami. 
Natomiast ja NIE DEMONIZUJE chrześcijaństwa.  A jeżeli demonizuje, to w taki sposób , aby była wiadomo , jak właściwie chrześcijanie demonizują ( konkurencyjnych) , ale ich zdaniem fałszywych bogów - składanie krwawych ofiar- a swojego bożka - idealizują, pomimo , że żądał on ofiary z krwi swego pierworodnego syna. Czyli  broniąc takich praktyk- jednocześnie demonizujesz je u konkurencyjnych bogów. Przecież to wasze  PRAWDY WIARY- DOGMATYCZNIE ZDEFINIOWANE ! Wasz bożek chciał Krwawej Ofiary- jak głosi soteriologia ( mityczna) chrześcijaństwa. Co wykazałem  i uzasadniłem wcześniej. Twoja argumentacja , jest coraz bardziej jakby to ująć doktrynerska i nieetyczna. Skoro ktoś , twierdzi, że na lekcjach religii , puszczane są filmy, aby dzieci szybciej przyzwyczaiły się do okrucieństwa,
to dlaczego ich nie uczyć zabijać w czasie pokoju?  Dlaczego nie zachęcać ich do tegoż okrucieństwa, skoro się je
idealizuje, a człowieka - jako ofiarę- deifikuję? Dlaczego tylko raz i koniec? Dlaczego  ktoś wyjątkowy, po co to ograniczać, do jednej osoby, skoro to były praktyki powszechne, chodzi jedynie o chronologie czasu.
Chociaż takie działanie ( składanie krwawych ofiar) - wszyscy o tym wiedzą; filozofowie, psychologowie, a nawet szeregowi ateiści, jest tym co filozofowie nazywają sprzeczne ze zmysłem moralnym lub intuicją- a jednak katolicy - którzy sami siebie nazywają się dla śmiechu chrześcijanami - obstają za taką wzniosłą prawą wiary- choć sami jej nie stosują na swych dzieciach - bo wiedza , że skończyliby w kryminale!

Tutaj objawia się tępota umysłowa chrześcijan :

1 pokazuje się filmy, które eksponują takie zachowanie ( przemoc, tortury, okrucieństwo ) W SZKOLE!!!
( okrucieństwo- szkodliwe dla zdrowie psychicznego- szczególnie dzieci, ale co tam , istotne że zgodne ze schematem. Szczęśliwie się składa, że bóg- człowiek był jedynie  ukrzyżowany, ponieważ, dzieci mogą się napaść widokiem co najwyżej przebijanych nóg, rąk, serca włócznią, i innymi stosunkowo mało drastycznymi - choć wyeksponowanymi do granic możliwości, także czasowo w filmie o dźwięcznej nazwie (((((  PASJA! ?)))) - scenami. A co byłoby, gdyby bóg- człowiek ( ten z sagi chrześcijańskiej ) był zdekapitowany? Pomyślałeś?
Wtedy, dzieci oglądałyby film PASJA, gdzie ( kaci, ) obcinają głowę, podrzynając gardo, powoli, jedno cięcie, pojawia się krew, potem drugie ciecie, ( powoli) teraz już widać , że rana jest głębsza..coraz głębsza, pojawia się więcej krwi, jak dobrze się  dzieci wsłuchają, to w którymś momencie będą mogły  usłyszeć gruchot kręgosłupa, i dzieci AHA! ; już wiedza, że ofiara nie żyje- to jest okrucieństwo- dzieci muszą przywyknąć. Prawdę piszesz, im szybciej tym lepiej. Potem będą żołnierzami chrześcijańskimi ( znaczy znów, osobami, które błędnie myślą , że są chrześcijanami) itd no,ale  chyba niewiele dzieci po takim filmie miałoby okazje pozostać przy zdrowych zmysłach? Innymi słowy, niewielu z nich byłoby nie zmuszonych udać się do lekarskiej praktyki leczenia zdrowia psychicznego.
2 na tym zbudowane są doniosłe prawdy wiary i z tej krwawej aksjologii wyrasta cały - moim zdaniem - autorytet chrześcijaństwa?! 


Mylisz się, wcale nie zakładam, że ktoś się będzie ze mną zgadzał, jest wręcz przeciwnie. Nie pomagaj mi - dam rade. Wolę jak oponuje, jak dla przykładu Bert w wątku pacyfista- oczywiście było tak do czasu, jak narzekał na brak argumentacji, bo od  czasu podania raczej wyczerpującej filozoficznej argumentacji za słabością moralną tegoż zjawiska - o dziwo - wycofał się. Przedstawiłeś jedynie receptywną , bzdurną apologetyczną argumentację, lub raczej wizję aksjologii chrześcijańskiej - tak bzdurną, na ile pozwalają na to granice chrześcijańskiej obłudy- twierdząc, że je demonizuję. A po cóż ja miałbym demonizować chrześcijaństwo? Przecież samo to robi. No chyba, że "chrześcijanie " są tak zepsuci, tak grzeszni, tak nikczemni, jak Kościół ich przedstawia i wtedy taka potrzebę można w pewnej mierze zrozumieć...ale własnego syna..to raczej ukazuje słabość Boga , za sympatyzowanie z zepsutym człowiekiem. ( i zepsutym klerem)

Jaques napisał(a): Antyteista

Cytat:Pojawia się więc kolejne pytanie : po czym poznać ofiarę miła Bogu, a ofiarę krwawą bożkom?

Do ofiarowania Izaaka nie doszło. Postaw sobie takie pytanie: A może celem lekcji Boga było pokazanie, że należy odejść od ofiar z ludzi?

Wiem, że nie doszło do ofiarowania Izaaka , bo to był biblijny mit!  A nie dlatego, że tak akurat mit stanowi.
Może? A może celem Boga jest wpatrywanie się jak kobieta z mężczyzną spółkują? A może , raczej  , jak parzą się dwie kobiety? Jak tak, to ... ponad wszelka wątpliwość jest radosnym, szczęśliwym Bogiem.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#20
To co piszesz zakrawa na szaleństwo.Może spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie kto komu złożył krwawą ofiarę z Syna Bożego.

A film "Pasja" był w Polsce dozwolony od lat 15, więc nie mogły go oglądać dzieci.(Nie zrozumiałeś mojej ironii?)Moim zdaniem powinien być dozwolony wyłącznie dla widzów dorosłych, choć sam obejrzałem go tylko raz i to z mieszanymi uczuciami.Moralnego kaca miałem jednak np. po filmie "Helena Trojańska".
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości