Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rzeczywistość obiektywna nie istnieje
#41
Dla mnie to nawet bycie odrębną osobą to przesada, nawet ten (Jungowski?) Pogląd, że składamy się z wielu podosób mnie uwiera, wszystko trzeba rozkruszyć, a następnie rozkruszyć kruszynki, a jeszcze lepiej to rozpuścić. Czy jest coś piękniejszego niż ten moment przed zaśnięciem, kiedy człowiek ma wrażenie rozpuszczania się pod ciepłą kołderką? Kiedy traci poczucie ciężkości i kierunku? Kiedy wszelkie kontury się zamazują? Anioły tak mają w niebie, dlatego się mówi "zasnąć jak aniołek". A to wcale nie znaczy, że jestem ciepłe kluchy, to tylko w pewnych warunkach. Trzeba najpierw odpowiednio spędzić dzień, coś porobić, zmęczyć się. Tak czy siak, silna podmiotowość czy jako Boga, czy jako odrębnego człowieka, jawi mi się jak kula u nogi. Dlatego się zaciekawiłem, bo u ciebie chyba tak nie jest.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#42
Lampart napisał(a):  Czy jest coś piękniejszego niż ten moment przed zaśnięciem, kiedy człowiek ma wrażenie rozpuszczania się pod ciepłą kołderką? Kiedy traci poczucie ciężkości i kierunku? Kiedy wszelkie kontury się zamazują? Anioły tak mają w niebie, dlatego się mówi "zasnąć jak aniołek". A to wcale nie znaczy, że jestem ciepłe kluchy, to tylko w pewnych warunkach. Trzeba najpierw odpowiednio spędzić dzień, coś porobić, zmęczyć się. Tak czy siak, silna podmiotowość czy jako Boga, czy jako odrębnego człowieka, jawi mi się jak kula u nogi. Dlatego się zaciekawiłem, bo u ciebie chyba tak nie jest.

Wiem, o czym mówisz. Nieobece są mi stany całkowitego rozpuszczenia, błogiej bezpodmiotowości, jednak takie stany postrzegam jako korzystne, kiedy są doświadczane od czasu do czasu. Coś jak odpoczynek po cięzkim dniu pracy. Coś jak sen, reset systemu. Nie wyobrażam sobie tego jako stanu docelowego.

Można powiedzieć, że rozwój osobowy rozumiem jako taką przeplatankę integracji (podmiotowości) i dezintegracji (bezpodmiotowość). Buduję siebie w konkretnym kształcie, ale kiedy ten kształt zaczyna mi ciążyć, przełączam się na ten stan resetowy (to się dzieje spontanicznie), następnie buduję się w nowym kształcie, adekwatnym do moich aktualnych potrzeb i tak bez końca. 

Silna podmiotowość w moim przypadku nie oznacza kurczowego trzymania się tego, kim jestem (aktualnej formy bycia), lecz wsłuchiwanie się w swoje potrzeby i nieustanne doskonalenie tej formy. Porównałabym to do artysty, który nie ustaje w poszukiwaniu coraz lepszej formy wyrazu dla treści, którą ma do przekazania, mając świadomość, że żadna z form nie jest tą ostateczną i doskonałą, jako że ta musi podążać za wciąż rozwijającą się treścią.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#43
Rozumiem o co ci chodzi, taka jakby dialektyka, z drugiej strony stan bezpodmiotowy to mówi się, że to oświecenie ...
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#44
Lampart napisał(a): Rozumiem o co ci chodzi, taka jakby dialektyka, z drugiej strony stan bezpodmiotowy to mówi się, że to oświecenie ...


To zależy, jak się rozumie podmiot. Według mnie "ego" nie jest podmiotem, tylko formą bycia podmiotu. Właściwy podmiot jest niebytem, nie jest materialny, a ego jest materializacją podmiotu. Czyli w tej mojej dialektyce ego to będą te poszczególne formy obierane przez niematerialny podmiot, przeplatane stanami dezintegracji. Stan oświecenia jest stanem przekroczenia ego-izmu, a więc utożsamiania się z ego.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#45
Czyli podmiot = buddyjska pustka :o
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#46
Lampart napisał(a): Czyli podmiot = buddyjska pustka :o

Według mnie tak. 

Szczególnie katolicy zawsze się burzą, kiedy zestawiam buddyjską pustkę z Bogiem, bo dla nich buddyzm jest religią nonteistyczną. Ale to jest brednia, która wynika z tego, że ludzie w ogóle nie próbują wyjść poza formę słowną. Wychodzą z założenia, że jeśli w religii nie ma mowy o Bogu (nie pada taka nazwa), to znaczy, że religia jest nonteistyczna. 

A Bóg jako istota doskonała, nieśmiertelna, wieczna, ponadczasowa nie może przecież być podmiotem o konkretnej strukturze jak zmaterializowane ego.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#47
Chciałem cię trochę strollować bo myślałem, że będziesz mocno zaprzeczać, szoking Duży uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#48
Lampart napisał(a): Rzeczywistość obiektywna nie istnieje. Wiadomo, chce się wykrzyknąć od razu, że jak to, kula ziemska nie istnieje niezależnie od umysłu, przecież ludzie są jak mrówki i ta ziemia jest niezależna od tego co sobie myślą, nawet głupi kamień jest niezależny - choćby całe 7miliardów ludzi się pociło nad tym 
jednocześnie, to i tak go nie przesuną samą siłą woli 


Ale nie o to chodzi, twierdząc, że istnieje rzeczywistość niezależna od umysłu (obiektywna) to tak jakby wyciągnąć z niej umysł i włożyć do jakiejś szczelnej bańki, przez którą rzeczywistość nie może przeniknąć Uśmiech


Mi się wydaje, że siłą woli 7 mld ludzi może podnieść rękę jednego człowieka w określonym dniu i o określonej godzinie do góry. Na serio. Nie wiem tylko czy od razu, czy coś by się wcześniej musiało w Rzeczywistości przebudować od ludzkiego myślenia, działania i technologii? Od razu to mam na myśli, że jakby się 90% ludzi skupiło od Nowego Roku 2019 r i przez pół roku to może by podniosło tę rękę do góry a może nie.

Jednak zbiorowe myślenie nad takim tematem, jakieś działania poznawcze w sferze nauki, ale także zbiorowe działania psychologiczne typu spędy Hipisów i Satanistów z wydawaniem głośnych okrzyków na jakiś temat oraz może także rozwój technologii, które także w tej niemierzalnej dla możliwości człowieka Rzeczywistości coś przestawiają powinien taką "sztuczkę" umożliwić.

Na zasadzie podrażnienia "Pawłowa" - lub o innym nazwisku badacza odruchów drażnionych prądem szczurów w labiryncie lub z systemem wyboru 1-pokarm smaczny bodziec pozytywny, 2-podrażnienie prądem elektrycznym bodziec negatywny.
Chodzi mi o to, że nie tylko podrażnienie prądem powoduje odruch fizjologiczny drgawki u szczura lub człowieka ale i podrażnienie myśleniem siłą woli może wywoływać podobne drgawki fizjologiczne silniejsze niż siła woli drażnionego człowieka czy szczura, tylko że w rozumieniu potocznym słowa "słabe" te oddziaływania siły woli, myślenia ludzi są słabe, chociaż mogłyby być silniejsze gdyby były wsparte jakąś Kosmiczną lub Niebiańską technologią.

No a tak w ogóle to są standardowo piloty do telewizora reagujące na naciskanie klawiszy palcami, a obecnie mogłyby być też piloty do czegoś innego niż telewizor reagujące na głos określonej osoby ( z tym, że głos można podrobić) i powtórzone 4 krotnie określone hasło. 
Kolejny krok to piloty reagujące na myślenie określonej osoby i zatwierdzenie rozkazu przez 4 krotnie powtórzenie w myśli hasła ( w myśli podobnie jak czytanie książki oczami bez poszeptywania).

Chodzi mi to, że byłaby to taka ćwierćkosmiczna technologia podnoszenia czegoś siłą woli na zasadzie "pilota do telewizora" reagującego na myśli określonej osoby i urządzenia niebędącego telewizorem które jest ukryte lub niewidzialne i podnosi jakąś rzecz np. mały kamień na sygnał/rozkaz z pilota od telewizora obsługiwanego/reagującego na myśli określonej osoby.

Co do podniesienia siłą woli kamienia o wadze 1 Tona , to czemu nie, tylko jakiej potrzeba siły/energii żeby rozdeptać stopą piłeczkę pingpongową a jakiej siły/energii, żeby zbużyć wysoki wieżowiec ten World Trade Center w 2001 roku - ma ktoś dane jaka energia była użyta? Bo ja się nad takim problemem zastanawiałam z kolegami na studiach, co prawda nie pokazywałam palcem na Amerykański wieżowiec tylko na wysoki wieżowiec w ogóle i sprawczy duży samolot pasażerski, jak byłam na studiach na Politechnice za PRL.
Do sprawstwa tej katastrofy wspólnie z kolegami siłą woli jednak nie przyznaję się.
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz
#49
Łoooo, ale doznałem olśnienia, i muszę przyznać, że rozmowy z tobą Towarzyski Pelikan i stoikiem mi w tym pomogły. Bo szukałem dzisiaj luki w swoich poglądach na wieczornym spacerze, zastanawiając się jak wy je widzicie.
Nie, buddyjska pustka to nie jest Bóg, buddyjska pustka definiuje to, że wszystkie zjawiska nie są same w sobie. Że nie mają wewnętrznych własności. Jest to zgodne z tym co przedstawia nauka, na ten temat można poczytać, mogę podlinkować materiały. Niektórzy poszli dalej, no dobrze skoro nie ma tzw. "particulars" to znaczy, że relacje są realne i tylko relacje, choć to niezgodne z intuicją, to tak właśnie jest a "particulars" wyłaniają się i znikają jeśli "wg ułożenia tych fundamentalnych relacji". To jest ten ontyczny strukturalny realizm, mocna pozycja w filozofii nauki. Ale to też nie jest zgodne z buddyzmem Mahajana. Bo wg tej tradycji pustka, też jest pusta i wg badań niektórych naukowców zajmujących się fizyką kwantową np. Adana Cabello, relacyjny realizm, tak jak property realizm (sorry ale własnościowy realizm źle brzmi, property realism, to, że "particulars" mają wewnętrzne niezależne od relacji własności). Więc wychodzi na to, że niefundamentalne - puste relacje (stworzone z innych relacji, a te z innych i być może na zasadzie pętlowej, czy zamkniętego koła. Matematycznie taka ontologia ponoć może być ujęta, za pomocą teorii nieufundowanych zbiorów, więc niby jest ok. I tylko dzięki temu wszystko się pojawia, to wystarczy, tzn. tak do tej pory myślałem, ale coś mnie zaniepokoiło, przecież, z pustego nie nalejesz, a widzę np. kolory a to są jakości. Jak to może być efektem relacji, czy warunków, które same w sobie nic nie mają. I tak mnie to uderzyło, starałem sobie to jakoś wyjaśnić, ale za każdym razem wychodził mi nonsens, już byłem gotów stwierdzić, że jednak rozstaje się z tym poglądem o pustce, ale nagle przypomniało mi się jedno słowo Tathagata, o tym się mało słyszy nawet w buddyjskiej literaturze, być może dlatego, że są różne interpretacje i odnosi się ten termin do czegoś co jest niewysłowione, więc nawet pisząc że jest niewysłowione popadam w paradoks. Mówi się tu po prostu o "takości". To chyba jest ta jedyna obiektywna rzeczywistość, wszystko inne to uwarunkowane (puste) manifestacje.

Stałem się panteistą chyba.

Gąska, nie wierzę w to, bo potrzebna by chyba była jakaś antena, ktora by te myśli wyłapywała i dekoder połączony z urządzeniem wpływającym na mózg tak by ten wysłał impulsy podnoszace rękę. A poza tym pole elektryczne generowane przez mozg, jest bardzo słabe i jakim urządzeniem wyczytać z niego myśli na odległość? Tak na rozum laika mi się wydaje niemozliwe.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#50
Trochę się poślizgnęłam z tym kamieniem 1 Tona, bo nie kojarzyłam że to inna kategoria niż człowiek i szczur, który ma system nerwowy i mózg które prądem można podrażnić.
Jednak w przypadku kamienia też tak uważam/wydaje mi się ( bo to nie jest wiedza, której w tym momencie nie potrafię udowodnić na potrzeby czytających w prosty i krótki sposób tylko silne przypuszczenie).

Z kamieniem byłby jeszcze inny problem bo nie ma systemu nerwowego , który można pobudzić ale miałam na myśli pobudzenie w tym kamieniu czegoś jeszcze innego, żeby kamień podskoczył, nie chodziło mi o pokonanie ciężaru kamienia przez jakąś siłę mechaniczną, którą pokonuje grawitację.


Z człowiekiem i szczurem jest taki problem, że podrażniając go, jego mózg można nie tylko podnieść mu rękę do góry, ale spowodować że podskoczy siłą własnych mięśni i podrażnienia systemu nerwowego, który można podrażnić siłą woli, umysłu i emocji innego człowieka.


Jak zauważa każdy gimnazjalista stojąc w pobliżu jakiejś osoby i rozmawiając z nią lub na nią krzycząc można pobudzić tę drugą osobę do uśmiechu ( informacja: wszyscy dostaliśmy w pracy podwyżki po 800zł), wywołać u drugiej osoby śmiech - np. przez opowiadanie dowcipu,  wywołać złość i wymachiwanie rękami ( jak ktoś jest średnio nerwowy i nie zdaje sobie sprawy, że demonstrujemy Lampartowi poruszanie rękami drugiej osoby wyłącznie przy pomocy własnego głosu, intonacji i emocji zawartych w słowach, brzmieniu głosu i intonacji, oraz własnym uśmiechu lub innym wykrzywianiu pyska i własnej gestykulacji).
Czasem ktoś z wrażenia podskoczy do góry siłą własnych mięśni i ewentualnie jeszcze powie Hurra, jak mu powiemy, że wygrał na Loterii nowy samochód i on w to uwierzy.

To są jakby działania skierowane na "elektrykę organizmu" a nie na świadomy wybór, myślenie, podejmowanie decyzji i dopiero podskok do góry 15 cm i odgłos "Hurra".


Tak w ogóle jak napisałam z kamieniem1 Tona byłoby trudniej i inaczej.
Nie wiem jednak jak jest ze słoniem, hipopotamem i dinozaurem bo to ciężkie zwierzęta, nie wiem czy te zwierzęta siłą własnych mięśni potrafią podskoczyć 10 cm do góry?
Jeśli jednak potrafią podskoczyć te 10 cm do góry to siłą woli 7 mld ludzi i myślenia na ten temat + emocje, że chcieliby, żeby słoń podskoczył do góry i przy jakimś technologicznym wzmocnieniu tej siły woli i myślenia na ten temat ( bo energia potrzebna do podskoku słonia jest większa niż energia potrzebna do podniesienia ręki człowieka do góry) to myślę/wydaje mi się że mogliby pobudzić słonia wpływając na jego mózg i system nerwowy do podskoku 10 cm do góry.
Słonia lub inne duże zwierzę które ma własną zdolność do podskoku, może lampart lub tygrys chociaż te zwierzęta bardziej skaczą "w dal" niż "wzwyż".


Pobudzenie siłą woli i umysłu jakiegoś człowieka do takiej wymuszonej elektrycznej fizjologicznej drgawki jak mimowolne podniesienie ręki do góry lub podskok do góry 10 cm nie wydaje mi się niemożliwe tylko trudniejsze niż pobudzenie kogoś do uśmiechu lub mimowolnego trzepotania rękami ze złości przy pomocy bezpośredniej rozmowy lub bezpośrednich krzyków na tę osobę.

Człowiek ma antenę wyłapującą np. emocje w treści przekazu od osoby z którą rozmawia, ta antena wyłapuje te emocje u rozmówcy bez świadomej obserwacji człowieka tych emocji u rozmówcy. Wyłapane emocje od rozmówcy powodują fizjologiczne wykrzywienie pyska u człowieka a czasem fizjologiczne trzepanie rękami ze złości.
Na razie na studiach medycznych/lekarskich nie uczą o tej antenie gdzie się znajduje, jak działa i jak ją leczyć lub modyfikować zgodnie z życzeniami pacjenta typu " operacja plastyczna".
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz
#51
A to ty o tym piszesz Duży uśmiech
Ja mówiłem o samej sile woli, a poprzez komunikację niewerbalną i werbalną to oczywiście dużo można zdziałać w tym zakresie.

Kurde nie śpię calą noc, układam sobie wszystko w głowie, bo się posypało, no cóż pora rozstać się z buddyjską metafizyką, tzn. mieli różne wglądy, ciekawe filozoficzne spostrzeżenia, ale pora iść dalej. Buddyści mają najlepsze metody medytacji moim skromnym uogólniającym zdaniem, ale już tam metafizycznych inspiracji szukał nie będę.
Obiektywna prawda istnieje, tzn. taka niezależna od niczyjego punktu widzenia, pomimo, że wszyscy jesteśmy w niej zapisani na zawsze, to nasze ograniczone punkty widzenia przeminą bezpowrotnie.

Gąska, a co ty o tym wszystkim myślisz? Widziałem głównie twoje satyryczne wypowiedzi, a jaka jest twoja filozofia, każdy jakaś ma, choć niektórzy uważają, że strata czasu to rozważać bo kasy z tego nie ma, a całe przedsięwzięcie i tak skazane na porażkę.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#52
Siemka!
Jestem całkowitym świerzakiem tutaj i to mój pierwszy post. Język
Nie mam tak obszernej wiedzy z zakresu filozofii jaką widzę po Was, ale postaram się jak mogę dodać coś od siebie do tej całej mądrości która się tu gromadzi. Z tego względu, że niewiele w sumie czytałem i w gruncie rzeczy bardzo mało wiem, będę się raczej opierał głównie na moich osobistych doświadczeniach i tym co sam zauważyłem. Mam ochotę się tym z Wami podzielić, troszkę tego narosło. Język Wierzę, że to będzie bardzo fajne i budujące. Uśmiech

Więc.. khmhm.. w mojej opinii.. Język
Na początku muszę powiedzieć, że efekty pracy umysłu mogą być zarówno prawdziwe jak i fałszywe. Pomimo tego jest bardzo dobrym narzędziem. Dobrym pomysłem przy rozpoczynaniu jakichkolwiek rozmyślań będzie postawienie pytajnika nad wszystkim co do tej pory skonstruował i skonstruuje, gdyż trzymanie się gotowych wzorców często bywa mylące. Dobre też będzie postanowienie doświadczania wszystkiego w formie niefiltrowanej, nieprzetworzonej i nieskategoryzowanej przez umysł, w postaci takiej jakiej jest bezpośrednio i podchodzenie do każdej kwestii indywidualnie, aby ominąć szerokim łukiem dualistyczne racjonalizowanie.
Obiektywizm i subiektywizm tak samo jak realność i nierealność jest wytworem dualistycznie działającego umysłu, którego to działanie jest uwarunkowane tym samym dualizmem, jaki tkwi w samej istocie wszelkiej istoty. Dualizm to cecha czasoprzestrzeni, w której to przestrzeń jest nieustannie ciągnącą się zmiennością na zasadzie akcji i reakcji, a w której czas jest jej nośnikiem. Przypomina to sinusoidę. :p
Dualność to prosty koncept, który pozwala samemu umysłowi na poruszanie się po jego własnym gruncie i pozwala nam na przykład rozpatrywać moralność w przypadku podziału na dobro i zło. Noc i dzień, tak i nie, prawda i fałsz, zero i jeden, PiS i PO, lato i zima. Przyjmując jednak aspekt wykraczający poza skonkretyzowane ramy czasu, bądź punkt widzenia jakiejkolwiek jednostki, a nawet własnej, każde zdarzenie jest neutralne. Taki aspekt pięknie przedstawia Kot Schrodingera i o dziwo cała znana nam rzeczywistość właśnie na tym się opiera. Wszystko jest względnością, zależną od indywidualnych preferencji danej jednostki doświadczającej w danym momencie danego aktu czy obiektu. Przyjęcie aspektu nieskoncentrowanego na żadnej jednostce jest jednocześnie aspektem na wszystko naraz. Dualizm istnieje tylko wtedy, gdy się go dostrzega. Gdy wyjdzie się poza jego ramy zastąpi go neutralność, Głównym konstruktem rzeczywistości jest samopodobieństwo, które można zobrazować np. w postaci różnych matematycznych wzorów jak ciąg Fibonacciego, czy Złoty Podział. Umysł także temu podlega.
Jestem w stanie wysunąć własną tezę, że obiektywizm sam w sobie nie istnieje, gdyż wszystko, czyli to co jest teoretycznie obiektywne każdy z nas odbiera w subiektywny sposób. Dla przykładu dla kogoś kolor czerwony może wyglądać jak dla kogoś innego fioletowy, ale pozostanie czerwonym dla każdego, bo takie jest znane wszystkim nazewnictwo. Subiektywna rzeczywistość, odbierana przez każdą jednostkę w sposób subiektywny jest jakimś małym percepcojnalnym wycinkiem "obiektywnej rzeczywistości", której nie da się doświadczyć w sposób obiektywny z punktu widzenia danej jednostki. To jednocześnie potwierdza tezę i jednocześnie jej zaprzecza.Myślę, że jest to związane z istnieniem świadomości, gdyż czy istniałaby rzeczywistość, której istnienia nie byłoby nic świadome, ponieważ nie istniałaby świadomość?
W myśl tego wszystkiego twierdzę, że cała obiektywna rzeczywistość istnieje jedynie w formie sumy subiektywnych doświadczeń poszczególnych świadomości, a samo świadome doświadczanie jest...

Umysł zamknięty w ramach własnych dualnych ograniczających go ramach nigdy nie będzie w stanie zrozumieć jednolitości tego wszystkiego. Gdyby porównać go do oka, musiałby spojrzeć na samo doświadczanie swojego patrzenia na samego siebie. Gdy medytowałem, poczułem namiastkę tej perspektywy kolejno eliminując ze swojej świadomości poszczególne zmysły po prostu świadomie je.. unieświadamiając. Od tego momentu przestałem utożsamiać się ze swoim umysłem, a ze świadomością, która tego umysłu doświadcza. To jest tak banalnie proste, że aż nieskończenie skomplikowane. Uśmiech
Odpowiedz
#53
Cześć Niente! Uśmiech
Tak, ludzie z natury są dualistami. Jednolitość to masz na myśli fizyczność?
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#54
Hej! Uśmiech
Poprzez jedność rozumiem chyba.. wszystko. Język Dla mnie słowo Bóg, Wszechświat, jedność, natura, miłość.. one są dla mnie tożsame i oznaczają to samo. Język Nie wierzę w Boga, jako jakąś jednostkę. Bardziej nazwałbym to "samoświadomością wszechświata". Gdybym chciał stworzyć swój własny wszechświat, to stworzyłbym go takim samym jakim jest teraz. Sam w sobie jest doskonały.
Natura, czy też świadomy wszechświat, jest według mnie zobligowany do tego, co jest najprostsze i zarazem najbardziej skuteczne i efektywne. Natura dąży do wszystkiego po dokładnie prostej linii niezależnie od wszystkiego w całym swoim ogóle. Pierwotną dualność jaką tutaj dostrzegam to ta znana innym pod nazwą wolna wola. Jej głównym, najwyższym i jednocześnie najbardziej ogólnym wyborem jest wybranie jednego z dwóch kierunków, czy też nastawień danej jednostki wobec całości. Tym stosunkiem jest symbioza lub pasożytnictwo. Symbioza, czyli życie zgodne z zasadami natury będzie jednocześnie życiem najlepszym czyli "niebem" w którym wszystko się dostaje tak jak w naturze, najszybciej i w najprostszej linii, zgodnie z jej zasadami.
Pasożytnictwo określam jako "piekło", czyli życie cały czas idące pod prąd, dążące do indywidualizacji, zamiast do ujednolicenia, próbujące oszukać system natury celem realizacji żądań ego, których realizacja wcale nie przynosi korzyści naturze. Kazda idea utworzona w myśli symbiozy i z nią zgodna jest jednocześnie najlepszą i najprostszą, zaś utworzona w celu spełnienia oczekiwań konkretnego ego jest naszpikowana komplikacjami i metodami obejścia systemu.
Nie muszę wierzyć w jego doskonałość, nieskończoną miłość, prostolinijność i wybaczanie, gdyż każda cząstka jest samopodobna i jest manifestacją tego systemu samą w sobie. Tak jak DNA jest w każdej komórce całego ciała. Forma nie istnieje. Treść po prostu jest. Czasownik = rzeczownik.
Na przykładzie emocji, prawdziwym doświadczaniem nie są emocje, a doświadczanie emocji. Prawdziwą treścią nie jest myśl, a samo doświadczanie myśli. Gdy mówi się, że się komuś zapaliła żarówka nad głową, to przyjęło się że ma jakiś pomysł. Ten pomysł do takiej osoby dociera nagle, natychmiast i w całości. To jest skondensowana treść, cała treść pomysłu, która nie posiada żadnej formy i nie jest ujęta w jakimkolwiek czasie, to błysk który w ogóle nie trwa. Po prostu się pojawia i wtedy to dopiero człowiek przy pomocy umysłu rozkłada tą treść w czasie za pomocą myśli i potem słów. Jedynym czasem jest teraz. Chyba się zapędziłem... Język
Odpowiedz
#55
Cytat:Gdybym chciał stworzyć swój własny wszechświat, to stworzyłbym go takim samym jakim jest teraz

To ciekawe, bo przecież nie wydajesz się psycholem ;-D

No ja zupełnie inaczej widzę ten świat, jak to mówią rzeczywistość jest surowa, ale mogło być gorzej - mógłby być jeszcze Bóg, który taki świat stworzył.

Ja też zaczynam medytować.

Na swój sposób to chyba faktycznie świat jest jeden, tylko ma wiele ścieżek.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości