Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chrześcijaństwo?
Koran nie jest idealny. Idealne są jedynie księgi żydowskie Miszna, Tora. Każdy chyba już wie, że nic co chrześcijańskie NIE jest święte.Dlatego tak dużo i nawet współcześnie - na umór- produkowało i produkuje się świętych. Wstyd byłby wielki, aby Żydzi mieli swoich świętych, patriarchów, a katoliki ani jednego. Dlatego chrześcijanie musieli ukraść cudzą literaturę religijną, aby dokoptować więcej religijnego mułu. Tylko w ten sposób sprawdzają się słowa Jahwe : któremu służył Dawid. Król Dawid, o którym Pismo z należyta powaga opowiada:
"Dawid, uderzając na jakąś krainę, nie pozostawia przy życiu ani mężczyzny, ani kobiety ..."
To jedynie jest idealne, święte, zbożne. A kto tego nie rozumuje - błądzi....a po śmierci ujrzy wielka otchłań, która została przygotowana, na długo przed stworzeniem świata- specjalnie dla odstępców, heretyków czyli GOJÓW.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
Osiris napisał(a): Jaques
Cytat:Co do drugiego twojego zastrzeżenia też się nie zgodzę - otóż wiele wskazuje na to, że Jezus nie pochodził z tamtych czasów. Poszukaj sobie w Ewangelii co sam mówił na ten temat.
Co masz na myśli? Jego wypowiedzi przywodzą na myśl kaznodzieję, którego wiedza nie odbiegała od tego, co znali starożytni.

(1)

"I wszedł znowu Piłat do pretorium i odwołał Jezusa na bok i rzekł do niego: Czy Ty jesteś królem
Żydów? Odpowiedział Jezus do Piłata: Od samego siebie to mówisz, czy też inni ci to powiedzieli o
mnie? Odrzekł Piłat do Jezusa: Alboż ja jestem Żydem? Twój naród i arcykapłani wydali mi ciebie:
cóż uczyniłeś? Rzekł Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; jeśliby bowiem królestwo moje
było z tego świata, słudzy moi walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz jednak królestwo
moje nie jest stąd. Rzekł doń Piłat: Czyż więc ty jesteś królem? Odpowiedział mu Jezus: Ty
mówisz, że ja jestem królem. Na to się narodziłem i przyszedłem na świat, aby dać świadectwo
prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego. Mówi doń Piłat: Cóż to jest prawda? Mówi
doń Jezus: Prawda jest z nieba. Mówi Piłat: Czyż nie ma prawdy na ziemi? Mówi Jezus do Piłata:
Patrz, jak ci, co głoszą prawdę, są sądzeni przez tych, którzy mają władzę na ziemi."

Tzn. Jezus wskazuje, że istnieje pewne miejsce, z którego pochodzi. Ten swój świat nazywa "królestwem", pewnie mógłby go nazwać "państwem", gdyby takie słowo istniało w tamtych czasach. Mówi że są tam jacyś ludzie, którzy by mu pomogli. Ale - zastrzega - to nie jest ten sam świat co Piłata. Świat nie jest stąd. Piłat mógłby się zastanowić, skąd przywędrował Jezus, z jakiego kraju. Ale Jezus używa słowa "teraz". To sugeruje, że chodzi mu o inne czasy. W każdym razie ja nie widzę innego wytłumaczenia, czemu pada słowo "teraz".

(2)

"Gdy wasi przywódcy powiedzą wam: to królestwo jest w niebie, wtedy ptaki niebieskie będą
pierwsze przed wami. Gdy powiedzą wam, że ono jest w morzu, wtedy ryby będą pierwsze przed
wami. Ale królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami."

Tzn. "królestwo" nie jest państwem na mapie ani nie da się go znaleźć jako krainy. Nie ma go w powietrzu, pod wodą ani gdzie indziej w fizycznym świecie. Ostatnie zdanie jest jak zagadka z HobbitaUśmiech, ale może być to kwestia doboru słów w tłumaczeniu. W każdym razie "królestwo" jest bardzo blisko, ale nie mamy do niego dostępu. Tak jakbyśmy mieli w sobie zalążek czegoś, co dopiero powstanie.

(3)

"Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Ono
nie nadejdzie wtedy, gdy go wyczekują. Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie;
i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was,
rozszerza się na ziemi, a ludzie go nie widzą."

Kolejny fragment potwierdza to przypuszczenie. Jezus rozmawiając z faryzeuszami musiał opowiadać, że "królestwo" dopiero się pojawi. Pada pytanie "kiedy?". To jeszcze nie dowód, że chodzi Jezusowi o inne czasy. Przyjście można sobie wyobrazić rozmaicie. Np. że przyleci ciało niebieskie, na którym będzie inny świat. Ale Jezus rozwiewa takie domysły, mówiąc że to nie będzie dostrzegalne. To nie będzie coś z zewnątrz. Wskazuje za to konkretnie na ziemię - "królestwo" będzie tu, wśród ludzi. Więcej: jest już małe i się powiększa. I ludzie go nie widzą. Tzn. że nie polega na postawieniu granic, ustaleniu rządu itp. W przeciwnym razie każdy by je widział.

(4)

A propos tego, że był kaznodzieją: można wskazać co najmniej 10 przypowieści o "królestwie". Każda jest nauką moralną ubraną w proste słowa, zrozumiałe w dawnych czasach, jednak sama nauka wyprzedza tamte i nasze czasy. W zasadzie to mówił wyłącznie o "królestwie".

Bez wątpienia świat Jezusa to przyszłość na ziemi. Pytanie czy Jezus sobie wymyślił idealny świat (mówi głównie o pokojowym współistnieniu ludzi), czy rzeczywiście z niego pochodził. (Tu brakuje trochę konstrukcji językowych w naszym języku. Oczywiście Jezus urodził się w Galilei około roku 1, ale utożsamia swój świat/swoje miejsce życia z "królestwem").

(5)

"Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich
na górę wysoką, osobno.
Tam przemienił się wobec nich: twarz jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się
białe jak światło.
A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z nim. Ukazali się w chwale
i mówili o jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.
Tymczasem Piotr i towarzysze byli zmorzeni snem. Gdy się ocknęli, ujrzeli jego chwałę
i obydwóch mężów, stojących przy nim.
Gdy oni odchodzili od niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy.
Postawimy trzy namioty: jeden dla ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.
Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To
jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, jego słuchajcie!
Uczniowie, słysząc to, upadli na twarze i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie bójcie się!
Gdy podnieśli oczy, nikogo nie zobaczyli, poza samym Jezusem."

A tu przykład - konkretni ludzie idą z Jezusem na górę i widzą ludzi przychodzących z "królestwa". Zjawisku towarzyszy mocne światło. Czy apostołowie to sobie wymyślili i potem to spisano? Niemożliwe, żeby zostali oszukani, bo w tamtych czasach nie dysponowano tak silnymi źródłami światła. Rozmowa dotyczy odejścia Jezusa w Jerozolimie (tzn. jego śmierci), które jak można wyczytać w innych fragmentach Jezus wiele razy zapowiadał swoim towarzyszom.

(6)

"Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem
jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza,
u Proroków i w Psalmach."

Ten fragment dotyczy spotkania z uczniami po zmartwychwstaniu. Czemu musi się wypełnić wszystko? Jeżeli to trudne do przyjęcia, to pozostaje wyjaśnienie, że Jezus postępował według proroctw, aby go uznali za Mesjasza (i przy okazji musiał dokonać mistyfikacji własnej śmierci). Tylko po co być Mesjaszem, które za kilka dni całkowicie zniknie? To bez sensu. Musi się wypełnić wszystko, bo prawdziwe proroctwo opiera się na znajomości przyszłych zdarzeń? To wyjaśnienie jest prostsze i zgadza się z resztą Ewangelii. Skoro "królestwo" to świat w przyszłości, to nic dziwnego, że Jezus zna z imienia ludzi, których spotyka po drodze itp. Wie o wszystkim co się stanie.

(7)

"Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich.
A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba."

Dlatego ludzie wierzący mówią, że Jezus żyje. Podobnie jak Mojżesz i Eliasz został przeniesiony do "królestwa". Dziś podróże w czasie są technicznie niemożliwe. Tzn. w przyszłość można zgodnie z Teorią Względności. A na podróże w przeszłość nie mamy teorii i dość powszechnie uważa się, że są niedopuszczalne, bo wystąpi tzw. Paradoks dziadka. Tyle że w Ewangelii właśnie nie ma tego paradoksu, bo ciągle mowa o tym, że przeznaczenia nie można zmienićUśmiech Może więc tylko brakuje pana Alberta nr 2, który pokaże wzór fizyczny, że to jednak możliwe w obu kierunkach i zmieni diametralnie nasz sposób patrzenia na rzeczywistość?
Odpowiedz
Nie jestem ekspertem w bilbijnych tekstach ale wszystko, co piszesz jest tylko Twoją interpretacją. Bo wiesz, z Biblią jest tak, że katolicy mają swoją ocenę tych tekstów, protestanci swoją, Świadkowie Jehowy swoją, itd. A każdy z nich twierdzi, że tylko oni mają rację. 
Sam mógłbym stwierdzić, że człowiek taki jak Jezus, który ciągle mówi o nadchodzącym Królestwie ma lekko poprzestawiane klepki, ale ponieważ nie chcę obrażać wiary więc tego nie powiem Uśmiech .
Natomiast nic z tego, co napisałeś powyżej nie pozwala stwierdzić, że posiadał wiedzę niepojętą dla współczesnych - prorocy różnych maści przedstawiali podobnie mgliste, niejasno sformułowane twierdzenia i rzadko jakieś konkrety.
Odpowiedz
Oczywiście jest wiele interpretacji. Niektóre się wykluczaj, a inne nie. Interpretacji jest wiele, więc pewnie któraś trafia w sedno. Czy to ta, którą podaję? W sumie nie jest sprzeczna z nauką Kościoła, tylko pokazuje inną perspektywę tego samego. Czy może Jezus był szalony? Tylko oprócz tego musiałby być niezłym iluzjonistą, żeby robić wszystkie cuda. A może go nie było? Ktoś na pewno ma rację.


Cytat:Natomiast nic z tego, co napisałeś powyżej nie pozwala stwierdzić, że posiadał wiedzę niepojętą dla współczesnych - prorocy różnych maści przedstawiali podobnie mgliste, niejasno sformułowane twierdzenia i rzadko jakieś konkrety.

Co do wiedzy, która by wyprzedzała czasy, to sytuacja nie jest prosta. Załóżmy, że mamy 3 daty:
a) rok 30 n.e
b) rok 2018
c) i rok np. 2200
Jeżeli w chwili a Jezus powiedział coś o tym, co zostało wymyślone między b i c, to my tego nie uznamy za coś wyprzedzającego (mimo że jest), bo tego nie odkryliśmy.

Ale może coś się znajdzie z już znanych rzeczy. Takie coś ostatnio mi się skojarzyło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_więźnia. Jest to taki klasyczny problem teorii gier z pytaniem jak postępować. Jak można przeczytać najlepszą znaną strategią jest tzw. "wet za wet". Przypomnę zasadę ze ST "Oko za oko, ząb za ząb", a z NT "Cokolwiek chcecie aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie". Czemu akurat te zasady są podawane jako wytyczne?
Odpowiedz
Jaques napisał(a): Ale może coś się znajdzie z już znanych rzeczy. Takie coś ostatnio mi się skojarzyło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_więźnia. Jest to taki klasyczny problem teorii gier z pytaniem jak postępować. Jak można przeczytać najlepszą znaną strategią jest tzw. "wet za wet". Przypomnę zasadę ze ST "Oko za oko, ząb za ząb", a z NT "Cokolwiek chcecie aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie". Czemu akurat te zasady są podawane jako wytyczne?

Zgodnie ze schematem najlepszym rozwiązaniem dla analizowanego podmiotu jest aby ten drugi więzień okazał się naiwniakiem i wspaniałomyślnie milczał, wtedy osiągnie się najlepszy rezultat (wolność). Wniosek jest prosty, jeśli będziesz kierował się swoją naiwną moralnością, pierwszy lepszy cwaniak wykorzysta to przeciwko tobie.

A tak na marginesie jest to nieco zmodyfikowana klasyczna reguła wzajemności, którą socjalizują niemal instynktownie kilkuletnie dzieci. A w Biblii o zyskach/stratach nie ma słowa tylko można domniemywać, że założenia wyjściowe jakoś pasują.
Voodoo People
Odpowiedz
Joker napisał(a): A tak na marginesie jest to nieco zmodyfikowana klasyczna reguła wzajemności, którą socjalizują niemal instynktownie kilkuletnie dzieci.  A w Biblii o zyskach/stratach nie ma słowa tylko można domniemywać, że założenia wyjściowe jakoś pasują.

Instynktowna lub najprostsza wcale nie znaczy, że najlepsza. Za to po pismach należy się spodziewać najlepszej. Cóż, można to spisać na przypadek.


Cytat:Zgodnie ze schematem najlepszym rozwiązaniem dla analizowanego podmiotu jest aby ten drugi więzień okazał się naiwniakiem i wspaniałomyślnie milczał, wtedy osiągnie się najlepszy rezultat (wolność). Wniosek jest prosty, jeśli będziesz kierował się swoją naiwną moralnością, pierwszy lepszy cwaniak wykorzysta to przeciwko tobie.

Wersji NT jest bardziej "zapobiegliwa". Już nie rób to, co ci zrobili, tylko bądź wobec innych OK, to oni będą OK. Nie chodzi o reakcję na inne działania, ale żeby samemu działać tak, aby spodziewana reakcja była pozytywna.

Co do cwaniactwa to instynktownie ludzie wiedzą, że taka postawa jest nie fair. Nie lubią też uchodzić za naiwnych lub nawet tylko "naiwnych". Powinni jednak wybierać pomiędzy byciem "naiwniakiem" a walką. Czego tak naprawdę chcą? Gdyby wszyscy wiedzieli, co to wojna i ile pochłania ofiar, to z miejsca staliby się "naiwni". Polecam obejrzeć sobie dokumenty o wojnach światowych i o obecnych konfliktach w różnych zakątkach globu. W środku ludzie są jak bestie, nie ma się co łudzić, że dziś jest inaczej. Nie jest. Tylko "naiwniacy" okazują odrobinę rozumu. A ci, którzy żyją z dnia na dzień i uważają, że jakoś to będzie są prawdziwie naiwni.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości