Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak ja nie lubię donosicieli!
Polacy generalnie nie lubią polityków, uważają ich za moralnych podludzi. Tylko co mają zrobić, jeśli nie istnieje alternatywa, bo porządny, nieprzekupny kandydat się nie przebije?

Jeśli ktoś chce być politykiem musi być albo posłusznym pieskiem, albo podłą gnidą, bo inaczej nie osiągnie sukcesu. Takie są dzisiejsze realia prawdopodobnie z niewielką ilością wyjątków, które same w sobie niewiele zdziałają.

Jeśli nawet Polacy rozpoznają szuje po ryjach, czyli jak to zwałeś cechach fenotypowych, to co Twoim zdaniem powinni zrobić? Do tej pory wybierają ich zdaniem mniejsze zło.
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
(Wczoraj, 14:51)matsuka napisał(a): Polacy generalnie nie lubią polityków, uważają ich za moralnych podludzi. Tylko co mają zrobić, jeśli nie istnieje alternatywa, bo porządny, nieprzekupny kandydat się nie przebije?
A czemu się nie przebije? To dałoby się obronić w dawnych, starożytnych czasach, gdy media były pod kontrolą państwa i korporacji. Ale dzisiejszy lud pracujący miast i wsi nie czyta gazet ani nie ogląda telewizji, tylko fejsbuki i jutuby, a na nich są te wasze filmy z żółtymi napisami, które łatwiej znaleźć niż coś poważnego. Lud na nie trafia, ogląda i przekazuje dalej, ale pisze ROTFL. Tak więc wasz przekaz się przebija, jak najbardziej, tylko że po zgromadzeniu kilku tysięcy ludzi napotykacie na szklany sufit. Spiseg, jasne, ale jak działa spiseg, jak sprawia, że człowiek w reakcji na wasze rewelacje tarza się po podłodze ze śmiechu? Może jesteśmy już zacipowani i przez to odporni na płaskoziemstwo i turbosłowiaństwo, no ale w takim wypadku walka propagandowa nie ma sensu, sens ma tylko porywanie ludzi i wiwisekcja mózgu.

Cytat:Jeśli ktoś chce być politykiem musi być albo posłusznym pieskiem, albo podłą gnidą, bo inaczej nie osiągnie sukcesu. Takie są dzisiejsze realia prawdopodobnie z niewielką ilością wyjątków, które same w sobie niewiele zdziałają.
Ja nie uważam, że w polityce są podłe gnidy, no chyba że ktoś jest w jakimś Ruchu Narodowym, wtedy gnidą musi być obowiązkowo, inaczej by go nie przyjęli. Ale poza takimi wyjątkami nawet ci politycy, których politykę mam za szkodliwą i idiotyczną, nie są gnidami, tylko po prostu poważnie się mylą.

Cytat:Jeśli nawet Polacy rozpoznają szuje po ryjach, czyli jak to zwałeś cechach fenotypowych, to co Twoim zdaniem powinni zrobić? Do tej pory wybierają ich zdaniem mniejsze zło.
Właśnie na tym polityka polega, przecież alternatywą dla wybierania mniejszego zła jest wybieranie większego zła. Albo nawet największego zła ze wszystkich zeł, takiego jak Braun, Młodzież Weszpolska i Ruch Narodowy, w porównaniu z którymi Kaczyński z Dudą bez wątpienia jest złem mniejszym.
Odpowiedz
(Wczoraj, 13:46)towarzyski.pelikan napisał(a):
(Wczoraj, 13:43)Sofeicz napisał(a): Ja nie uważam prywatnego "zwracania uwagi" na grzeszki współziomków za coś bardzo nagannego (ani też przesdanie chwalebnego).
To jest rodzaj asertywności obywatelskiej, który tak się dziwnie składa, jest częścią bogatych społeczeństw obywatelskich (może właśnie dlatego są bogate?).

Z dobrobytu im się w dupach poprzewracało. Być czy mieć, sofeicz?

Być i mieć - ja nie widzę tu sprzeczności.
Więcej - zaryzykuję twierdzenie, że jedno warunkuje drugie.
Te kraje są bogate, bo są najbardziej 'moralne' i mają wysokie iunctim obywatel-państwo.
Ale czuję w twojej wypowiedzi lekki 'zawistny smrodek' - bogaci to zapewne zepsuci.
Muszę cię rozczarować - z moich obserwacji wynika coś zupełnie przeciwnego.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
( 11 godzin(y) temu)Sofeicz napisał(a): Być i mieć - ja nie widzę tu sprzeczności.
Więcej - zaryzykuję twierdzenie, że jedno warunkuje drugie.
Te kraje są bogate, bo są najbardziej 'moralne' i mają wysokie iunctim obywatel-państwo.
Ale czuję w twojej wypowiedzi lekki 'zawistny smrodek' - bogaci to zapewne zepsuci.
Muszę cię rozczarować - z moich obserwacji wynika coś zupełnie przeciwnego.

Nie tyle chodzi o samo bogactwo jako stan dobrobytu, który pozwala człowiekowi wyjść poza strach o przetrwanie. Taki dobrobyt jak najbardziej sprzyja, czy wręcz warunkuje moralność. Człowiek nie może być, kiedy nie ma co do garnka włożyć.

Natomiast bogactwo, które polega na chciwej pogoni za bogaceniem się, ot tak, zrobieniu sobie z tego celu życiowego, konsumowanie bez granic to już droga do moralnego upadku. Więcej, więcej, więcej. Jesteś posiadany przez rzeczy, które posiadasz. Ofiarujesz siebie jakiemuś pazernemu bogu, który się żywi Twoją energią. Tutaj mi się przypomina teoria luszu.
https://www.koniecswiata.org/1714/lusz-c...istnienia/
Zazdrosnych mnóstwo, gdy patrzą w lustro,
Nie mogą znieść obrazu, mają dość, że są bez wyrazu.
Przepraszam, że widzicie we mnie kogoś kim nie jestem,
Że kłuję w oczy, denerwuję każdym drobnym gestem.

https://www.youtube.com/watch?v=hYqUCEmFyYc
Odpowiedz
(Wczoraj, 19:09)ZaKotem napisał(a): le dzisiejszy lud pracujący miast i wsi nie czyta gazet ani nie ogląda telewizji, tylko fejsbuki i jutuby, a na nich są te wasze filmy z żółtymi napisami, które łatwiej znaleźć niż coś poważnego.

Oczywiście, nikt nie ogląda telewizji, Te kilkanaście milionów widzów, które potrafią czasem usiąść przy jednym programie to jest nic.

A jak wchodzą ludzie na internet to na pewno nie na żaden onet, który jest chyba tą samą grupą medialną co TVN, gdzie leje się równa, albo większa antypolska propaganda.


(Wczoraj, 19:09)ZaKotem napisał(a): jakimś Ruchu Narodowym, wtedy gnidą musi być obowiązkowo, inaczej by go nie przyjęli

Być może masz rację, być może nie. Nie wiem na jakiej podstawie tak twierdzisz.

Czy uważasz, że taki Witold Pilecki był gnidą czy bohaterem? Bo miał on poglądy
ekstremalnie zbliżone do programu Ruchu Narodowego.


Widzę jakąś straszną nagonkę na Ruch Narodowy z tylu stron, które uważam, za antypolskie. Teraz dochodzi ZaKotem. Możesz mi wyjaśnić o co chodzi bo nie znam sprawy.

(Wczoraj, 19:09)ZaKotem napisał(a): lbo nawet największego zła ze wszystkich zeł, takiego jak Braun

Akurat Grzegorza Brauna cenię wyjątkowo i głosowałbym na niego gdybym wierzył w demokrację. Zaatakowałeś osobę, którą w polskiej polityce lubię chyba najbardziej.

Co masz na swoje usprawiedliwienie? Dlaczego tak bardzo nienawidzisz wszystkiego co polskie, słowiańskie, narodowe i tak różne od niemieckiego?
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
( 11 godzin(y) temu)towarzyski.pelikan napisał(a): Nie tyle chodzi o samo bogactwo jako stan dobrobytu, który pozwala człowiekowi wyjść poza strach o przetrwanie. Taki dobrobyt jak najbardziej sprzyja, czy wręcz warunkuje moralność. Człowiek nie może być, kiedy nie ma co do garnka włożyć.

Natomiast bogactwo, które polega na chciwej pogoni za bogaceniem się, ot tak, zrobieniu sobie z tego celu życiowego, konsumowanie bez granic to już droga do moralnego upadku. Więcej, więcej, więcej. Jesteś posiadany przez rzeczy, które posiadasz.

Ale granicę konsumpcji wyznacza biologia. Nie da się zjeść tysiąc razy więcej, niż je biedak, nie da się mieszkać w stu pałacach. Dlatego bogacze w pogoni za jeszcze większym bogactwem stawiają na jakość, nie ilość, ale i tu są granice fizyczne, bo zegarek bogacza może być wart milion ełro, ale przecież wcale nie jest sto tysięcy razy lepszy od zegarka za dychę. Dlatego bogacz, choćby był egoistą i szują, co jest tylko jego osobistą stratą, z konieczności musi się dzielić swym majątkiem, bo kupując ten debilny zegarek, daje pieniądze tym, co go wyprodukowali; kupując pałac ze złota, daje pieniądze pieniądze budowniczym, złotnikom i zajebistemu architektowi, który musi się sporo natrudzić, żeby zaprojektować coś tak absurdalnego i zażąda za swoją pracę odpowiednio absurdalnej ceny. O ile więc człowiek biedny może być socjopatą i żyć zgodnie ze swym socjopatycznym sumieniem, nie dzieląc się niczym z nikim i na wszystkich tylko plując, bogacz nie ma takiej możliwości. Bogacz socjopata dostaje więc bólu dupy i nerwicy, bo jego życie nie współgra z jego sumieniem, szlag go jasny trafia i krew nagła zalewa i robi miejsce bogaczom choćby z grubsza lubiącym innych ludzi. Dlatego konsumpcjonizm w doborze naturalnym sprzyja sympatii międzyludzkiej.
Odpowiedz
Czyli według Ciebie sympatia międzyludzka polega na obrocie pieniądzem? Wiele nas dzieli, ale jedno nas łączy - hajs.

https://www.youtube.com/watch?v=a4suvl4AO88

Wzdrygam się przed takim fundamentem międzyludzkich więzi. Ale tylko na to stać niewolników materializmu. Materialista jest tym, co posiada i tak traktuje innych ludzi. Człowiek ma dla niego wartość, o ile coś posiada.
Zazdrosnych mnóstwo, gdy patrzą w lustro,
Nie mogą znieść obrazu, mają dość, że są bez wyrazu.
Przepraszam, że widzicie we mnie kogoś kim nie jestem,
Że kłuję w oczy, denerwuję każdym drobnym gestem.

https://www.youtube.com/watch?v=hYqUCEmFyYc
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości