Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wielkie imperium Lechitów w "Najwyższym czasie"
#1
Czy forumowicz Pilaster mógłby się ustosunkować do tekstu opublikowanego przez jego redakcyjnych kolegów z "Najwyższego czasu":
https://nczas.com/2018/09/22/skad-pochod...wilizacji/
Odpowiedz
#2
Fakt, na miejscu pilastra głęboko bym przemyślał publikowanie swoich tekstów w towarzystwie takich 'redachtorów' Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#3
Ano. Swoją drogą - w zasadzie NCz cierpi na tę samą przypadłość co Fakty i Mity. Kupa huku "jakie to my som racjonalne", a w środku Atlantydy, bioenergie i wróżbita Maciej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#4
No cóż, jak ktoś za cel życia stawia sobie zwalczanie wampirów, to zgłoszą się do niego na ochotnika wilkołaki, które, jak wiadomo, z wampirami niezbyt się lubią. To, czy łowca wampirów takich sojuszników przyjmie, zależy od tego, czy w ogóle pamięta, po co zwalcza te wampiry. Bo zazwyczaj chodziło o to, żeby ludzie nie byli zżerani. Ale jeśli ten cel poszedł dawno w zapomnienie i chodzi o samą radochę z ubicia wampira, no to pierdzielić, wilkołaki mile widziane, dajmy im flintę, krucafiks i kapelusz z piórkiem.
Odpowiedz
#5
Znalazłem kolejny 'kwiatek" w NCz.


Cytat:Smarzowski dopiął swego
Antyklerykalna robota na lewicy zbiera swoje żniwo.

W dniu premiery głośnego filmu „Kler” doszło do oblania benzyną i podpalenia drzwi kościoła w Opolu Lubelskim.
31-letni mieszkaniec miasta usłyszał zarzut uszkodzenia mienia, za który grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat.
Mężczyzna nie zdradził, dlaczego dopuścił się tego czynu.


https://nczas.com/2018/10/03/smarzowski-...a-video-2/

Dziennikarstwo najwyższych lotów, nie ma co
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Tak czytam sobie ten artykuł (ten o Arainach i Arbinach) i myślę "Ale ciekawe opracowanie, popularno-naukowe w proporcjach, jakie lubię, lepsze od tego, co na forum czytałem". A potem na przedostatniej stronie zaczyna się jazda bez trzymanki, jak to wtedy Cesarstwo nie podbiło pra-słowian to i teraz Brzydka Biurokratyczna Bruksela nas nie podbije... Trochę tak jak u pilastra, pisze sobie fajną blogonotkę ze statystykami i cytatami z ciekawych książek, a potem jest "Bo to wszystko PiS-u wina i zło i zatracenie" (parafrazując). Szkoda, że aktualna polityka robi z takich pozornie ponadczasowych artykułów raczej świadectwo chwilowej sytuacji politycznej w kraju.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#7
bert04 napisał(a): Tak czytam sobie ten artykuł (ten o Arainach i Arbinach) i myślę "Ale ciekawe opracowanie, popularno-naukowe w proporcjach, jakie lubię, lepsze od tego, co na forum czytałem". A potem na przedostatniej stronie zaczyna się jazda bez trzymanki, jak to wtedy Cesarstwo nie podbiło pra-słowian to i teraz Brzydka Biurokratyczna Bruksela nas nie podbije...
To źle myślisz. Artykuł jest ocipiałym bełkotem od pierwszej strony, nie od przedostatniej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#8
kmat napisał(a): To źle myślisz. Artykuł jest ocipiałym bełkotem od pierwszej strony, nie od przedostatniej.

Przyzwyczaiłem się ignorować już krzykliwe nagłówki i streszczenia na początku, gdyż ich zadaniem jest zwiększenie klikalności. Dlatego bardziej przeszkadzały mi te polityczne tezy na końcu. A co do środka, cóż, nie mi oceniać, ale w porównaniu do co bardziej turbolechickich wpisów na tym forum było ciekawe. Zwłaszcza w tej części, w której opisuje mieszanie męskich haplogrup z miejscowymi żeńskimi i dodaje pewne analizy językowe.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
bert04 napisał(a):
kmat napisał(a): To źle myślisz. Artykuł jest ocipiałym bełkotem od pierwszej strony, nie od przedostatniej.

Przyzwyczaiłem się ignorować już krzykliwe nagłówki i streszczenia na początku, gdyż ich zadaniem jest zwiększenie klikalności. Dlatego bardziej przeszkadzały mi te polityczne tezy na końcu. A co do środka, cóż, nie mi oceniać, ale w porównaniu do co bardziej turbolechickich wpisów na tym forum było ciekawe. Zwłaszcza w tej części, w której opisuje mieszanie męskich haplogrup z miejscowymi żeńskimi i dodaje pewne analizy językowe.
Co konkretnie? Bo bełkot zaczyna się już na pierwszej stronie z tymi amforami kulistymi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#10
kmat napisał(a): Co konkretnie? Bo bełkot zaczyna się już na pierwszej stronie z tymi amforami kulistymi.

A co, amfory były też płaskie?

Ten, żartuję. Nie sprawdzałem przy lekturze, a w moich alternatywnych źródłach jest odwołanie do najstarszego znaleziska europejskiego r1a1 w kulturze ceramiki sznurowej. Która AFAIK jest późniejsza od amfor kulistych. Jeżeli to wszystko w kwestii amfor to niech będzie że to pierwszy merytoryczny (nie politykierski) błąd na pierwszej stronie.

(Mimo to ciekawie napisane, ale będę uważał lepiej przy następnym razie).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#11
bert04 napisał(a): A co, amfory były też płaskie?
Nie. Ale wszystko wskazuje na to, że były radośnie nieistotne dla całych indoeuropejskich migracji. Ot lokalna przedindoeuropejska populacja, zmieciona przez późniejsze migracje.
bert04 napisał(a): Ten, żartuję. Nie sprawdzałem przy lekturze, a w moich alternatywnych źródłach jest odwołanie do najstarszego znaleziska europejskiego r1a1 w kulturze ceramiki sznurowej.
Najstarsze, to jakaś Karelia, łowcy-zbieracze, długo przed garczkami sznurowymi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#12
Trzeba by do tych Arainów i Irańczyków dopisać Irlandczyków, bo źródłosłów ten sam.
Ale wróć, to by nie pasowało do tezy.

PS. Uwaga natury ogólnej.
Widzę w tym charakterystyczne dla polskiej publicystyki splątanie kompleksu niższości z kompleksem wyższości.
Co chwilę czytam o ogólnej beznadziejności, a za chwilę wykwity typu "Cały świat oszalał na punkcie polskiej gry, modelki, siatkarzy, skoczków czy, czegoś tam" - a potem się okazuje, że 'świat' ma to głęboko w ….
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Sofeicz napisał(a): Co chwilę czytam o ogólnej beznadziejności, a za chwilę wykwity typu "Cały świat oszalał na punkcie polskiej gry, modelki, siatkarzy, skoczków czy, czegoś tam" - a potem się okazuje, że 'świat' ma to głęboko w ….

Rozumiem, że "okazuje się w opinii publicznej, że świat ma to coś nasze głęboko w ..." bo jeśli uważasz, że świat ma naprawdę to tak głęboko, to to co napisałeś też jest charakterystycznym dla polskiej publicystyki przejawem kompleksu niższości 
Odpowiedz
#14
kmat napisał(a): Najstarsze, to jakaś Karelia, łowcy-zbieracze, długo przed garczkami sznurowymi.

No właśnie te znaleziska karelskie nie posiadają jakiegoś "typowo europejskiego" znacznika, więc to będą co najwyżej pra-pra-lechici. W przypadku kultury sznurowej ten znacznik już jest, więc otrzymujemy pra-lechitów. Dodatkowa informacja, że tzw. kultura grobów jamowych miała znacznik r1b uzupełnia ten obraz, można więc ze względną pewnością określić dotarcie "Arainów" w "nasze" okolice na jakieś 2900-2500 p.n.e.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#15
bert04 napisał(a): można więc ze względną pewnością określić dotarcie "Arainów" w "nasze" okolice na jakieś 2900-2500 p.n.e.
Tylko że ci Arainowie to mogą być Celtowie, Germanie, albo jeszcze jakaś inna wymarła gałąź indoeuropejczyków. A o Słowianach w historii cisza.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#16
bert04 napisał(a): No właśnie te znaleziska karelskie nie posiadają jakiegoś "typowo europejskiego" znacznika,
A co to jest ten typowo europejski znacznik?
bert04 napisał(a): W przypadku kultury sznurowej ten znacznik już jest, więc otrzymujemy pra-lechitów.
Garczki sznurowe to jakaś mętna prabałtosłowianoindoirańszczyzna, a może nawet prabałtosłowianoindoiranogermańszczyzna. Kaj tu jacyś pralechici.
bert04 napisał(a): Dodatkowa informacja, że tzw. kultura grobów jamowych miała znacznik r1b uzupełnia ten obraz, można więc ze względną pewnością określić dotarcie "Arainów" w "nasze" okolice na jakieś 2900-2500 p.n.e.
Cholera wie skąd w ogóle to R1a się u Indoeuropejczyków wzięło. Kultury stepowe miały R1b, i R1b mają wszystkie wczesne odłamy Indoeuropejczyków - Hetyci, Tocharowie, Italoceltowie (Germanie oryginalnie chyba byli poza tym schematem, bo tam na początku dominowało I1). U sznurowców to mogło pochodzić od jakich przed-IE tubylców znad Dniepru.

zefciu napisał(a): Tylko że ci Arainowie to mogą być Celtowie, Germanie, albo jeszcze jakaś inna wymarła gałąź indoeuropejczyków. A o Słowianach w historii cisza.
Ci z Karelii to czort wie kim byli. Ci od garczków sznurowych to zapewne wspólny przodek Bałtosłowian, Indoirańczyków i może Germanów.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#17
Wielka Lechia to był tak scentralizowany organizm państwowy jak plemiona Indian Ameryki Północnej. Na większą skalę żadnej wspólnej tożsamości 'narodowej' tam z pewnością nie było, co najwyżej świadomość, że np. kolonizatorzy w Ameryce czy przedstawiciele Imperium Rzymskiego są grupą bardziej im obcą niż inne plemię. Imperium Rzymskie było możliwe do utrzymania dzięki w miarę sprawnej a nawet w ogóle możliwej komunikacji w ramach basenu Morza Śródziemnego gdzie było zlokalizowane oraz systemu dróg. Bez tego władza centralna by się nie utrzymała. A jak wyglądała komunikacja w  Wielkiej Lechii? Według mojej wiedzy nie ma żadnych materialnych pozostałości szlaków komunikacyjnych mogących zapewnić sprawny i szybki przerzut wojsk co było konieczne aby centralizacja władzy się utrzymała.

Wspólne pochodzenie pewnych grup etnicznych nie prowadzi do powstania jednolitego ośrodka władzy je obejmującego. Apacze i Irokezi mieli ze sobą tyle wspólnego co losowe plemiona wchodzące w skład 'Wielkiej Lechii', mimo rzeczywiście wspólnych korzeni. 

...chociaż skąd wzięliby się Kajko i Kokosz..?
Voodoo People
Odpowiedz
#18
Joker napisał(a): Wielka Lechia to był tak scentralizowany organizm państwowy jak plemiona Indian Ameryki Północnej. Na większą skalę żadnej wspólnej tożsamości 'narodowej' tam z pewnością nie było, co najwyżej świadomość, że np. kolonizatorzy w Ameryce czy przedstawiciele Imperium Rzymskiego są grupą bardziej im obcą niż inne plemię. Imperium Rzymskie było możliwe do utrzymania dzięki w miarę sprawnej a nawet w ogóle możliwej komunikacji w ramach basenu Morza Śródziemnego gdzie było zlokalizowane oraz systemu dróg. Bez tego władza centralna by się nie utrzymała. A jak wyglądała komunikacja w  Wielkiej Lechii? Według mojej wiedzy nie ma żadnych materialnych pozostałości szlaków komunikacyjnych mogących zapewnić sprawny i szybki przerzut wojsk co było konieczne aby centralizacja władzy się utrzymała.

Wspólne pochodzenie pewnych grup etnicznych nie prowadzi do powstania jednolitego ośrodka władzy je obejmującego. Apacze i Irokezi mieli ze sobą tyle wspólnego co losowe plemiona wchodzące w skład 'Wielkiej Lechii', mimo rzeczywiście wspólnych korzeni. 

...chociaż skąd wzięliby się Kajko i Kokosz..?


I to jest właśnie najzabawniejszy element turbosłowiańskiej mitologii, bo fundacja tego mitu opiera się na luźnych skojarzeniach starożytnych plemion i kultur, które niekoniecznie osiagnęły coś znaczącego pod względem wynalazczości czy odkryć. Kompleksy jakie za tym stoją pożywiają się tym, że wielkość, czy raczej "Wielkość", ma polegać na starożytnej genezie, co oprócz tego, że jest bzdurą, to pokazuje jak miałkimi kategoriami myślą wyznawcy tego mitu. Różne nacje, plemiona czy kultury odwoływały się do wielkości umocowanej w osiągnięciach przodków czy nadprzyrodzonych źródłach mocy tejże nacji, to turbosłowianie zadowalają się tym, że wymyślą sobie bajkę o starożytności Słowian (którzy oczywiście wszyscy byli Lechitami, tylko potem się jakoś tak pokłócili i przemienili w wiele ludów luźno ze sobą związanych : )). Strasznie słabe Duży uśmiech
A największym mózgotrzepem i dowcipem jest fakt, gdy okazuje się, że dany fanatyk jest potomkiem nie tej linii, którą wyznaje. Szczęśliwy
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#19
Następna ejakulacja NCz
Tym razem Michalkiewicz jedzie pryncypialnie, po bolszewicku

Cytat:[b]Publicysta „Najwyższego Czasu!” Stanisław Michalkiewicz odniósł się do ostatniego wyroku sądu, który to przyznał milion złotych odszkodowania molestowanej przez księdza kobiecie. Jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane – ocenia publicysta.[/b]
Rezonans wywołany filmem Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Proszę państwa, tu mowom potępienia nie ma końca, zwłaszcza, że i niezawisłe sądy się włączyły w tę atmosferę. Pani sędzia Anna Łosik przyznała takiej panience, która była molestowana przed laty przez księdza erotomana, milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę – zaczął Michalkiewicz.

Pani sędzia Łosik przyznała te wszystkie apanaże panience nie od sprawcy zdarzenia, tylko od zgromadzenia Księży Chrystusowców. I to z tak kuriozalnym uzasadnieniem (…) jakoby to zgromadzenie temu Księdzu te czynności zlecało. Widać, że stopień zidiocenia niezawisłych sądów staje się niepokojący – kontynuował.
Publicysta „Najwyższego Czasu!” dodawał, że gdyby to od niego zależało, to zleciłby przebadanie sędzi Anny Łosik przez jakieś konsylium weterynarzy. Ale to by nie wystarczyło, dlatego że ten wyrok został zatwierdzony w apelacji. Widać, że epidemia rozszerza się z prędkością płomienia. Jedno konsylium weterynarzy by chyba nie wystarczyło.
Sam wyrok: dostać milion złotych, za to, że ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał. Wiele pań za znacznie mniejsze pieniądze spódniczki podciąga, a tutaj milion złotych i dożywotnia renta. Skutki społeczne tego wyroku będą bardzo daleko idące – podkreślał Michalkiewicz.
O jakich skutkach mowa? Jestem pewien, że jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane (…) Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k*rwy nie są tak wynagradzane na całym świecie. Nie wiem jak nasz biedny kraj to wytrzyma – mówił publicysta.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#20
No niestety, pojechał po bandzie. Szkoda, bo lubię oglądać jego komentarze odnośnie bieżącej polityki. Ale ma trochę racji z tym, że odpowiedzialność finansowa powinna być po stronie sprawcy przestępstwa, a nie instytucji, w której pracuje.

Za pedofilię nauczyciela nie odpowiada ZNP, za pedofilię policjanta nie odpowiada cała policja itd.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości