Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wielkie imperium Lechitów w "Najwyższym czasie"
#21
lumberjack napisał(a): Za pedofilię nauczyciela nie odpowiada ZNP, za pedofilię policjanta nie odpowiada cała policja itd.

Hm, za pedofilię może nie, ale za to, że policjant kogoś niezbyt zgodnie z prawem wypałował, choćby to było 40 lat temu i policjant nazywał się milicjantem, odszkodowania przyznaje państwo, które owego gorliwego pałkarza zatrudniało, a nie on sam. Precedensik taki. Tylko że tych wypałowanych mało kto publicznie nazywa kurwami, które się dały wyklepać.
Odpowiedz
#22
Tylko czy w tym konkretnym przypadku wykazano, że ksiądz działał "służbowo" a nie "prywatnie" ewentualnie jego "pracodawca" jakoś mu pomagał w związku z popełnionymi czynami? Bo jak ten sam milicjant spuścił łomot sąsiadowi po służbie to o żadnym odszkodowaniu od państwa mowy nie ma.

Co do Michalkiewicza, nigdy gościa nie lubiłem ale teraz nawet nie wiem jak skomentować te jego wypociny. Żałosne.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#23
Przykre jest, że akurat lamberjack bezrefleksyjnie poddał się kościelnej retopropagandzie i nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, jak się rzeczy mają w istocie.
I ZNP, i Policja Państwowa jak najbardziej odpowiedzialne są za postępowanie swoich pracowników i jeżeli tylko ofiara wykaże, że do uprawiania owego procederu wykorzystywali oni swoją pozycję zawodową, sądy zasądzają odszkodowania właśnie od ich pracodawców. 
W przypadku zakonów dochodzi jeszcze argument, że stanowią one nie tylko wspólnotę religijną, ale także majątkową. Pewną analogią może być tu rodzina, która z socjologicznego punktu widzenia jest klasyczną instytucją społeczną, jak najbardziej ponoszącą odpowiedzialność (także finansową) za swoich członków. I jeżeli np. od małżonka zostanie zasądzona grzywna, ciężar tej kary ponosi cała rodzina.
W przypadku Michałkiewicza rzecz jest o tyle obrzydliwa, że ten publicysta jest dodatkowo prawnikiem i zwyczajnie nie mógł o tym wszystkim nie wiedzieć.
Skoro jednak śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że się nie wierzy w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy.
Albert Camus
Odpowiedz
#24
Tu w sumie ciężko nie zauważyć jednej rzeczy. Żadnego prawdziwego środowiska konserwatywno-liberalnego w Polsce nie ma. Kręgi okołokorwinowskie to albo jakieś ufoki z matplanety, zwykle o dość sporym stopniu skurwienia, albo jakiś przeintelektualizowany PiS, zwykle o dość sporym stopniu skurwienia. Jak ktoś się w te kategorie nie łapie, to prędzej czy później wylatuje poza środowisko.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#25
kmat napisał(a): Tu w sumie ciężko nie zauważyć jednej rzeczy. Żadnego prawdziwego środowiska konserwatywno-liberalnego w Polsce nie ma. Kręgi okołokorwinowskie to albo jakieś ufoki z matplanety, zwykle o dość sporym stopniu skurwienia, albo jakiś przeintelektualizowany PiS, zwykle o dość sporym stopniu skurwienia. Jak ktoś się w te kategorie nie łapie, to prędzej czy później wylatuje poza środowisko.

Ano niestety. Ich naczelni "myśliciele" potrafią wymieszać idee konserwatywno-liberalne z jakimiś gówno-przemyśleniami w takich proporcjach, że całość staje się całkowicie niestrawna. Podręcznikowym przykładem jest tu JKM, ale Michalkiewicz jest równie szkodliwy. A może nawet bardziej, bo pobieżnie go czytając można to przeoczyć, ale w istocie jest tam tego sporo - tylko, że zazwyczaj nie jest to podane w tak prostackiej i chamskiej formie jak omawiany tu przykład.

Swoją drogą aby wielokrotny gwałt sprowadzić do jakiegoś tam obmacywania a ofiarę porównywać z kurwami - to trzeba osiągnąć całkiem spory poziom zbydlęcenia.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#26
lumberjack napisał(a): Za pedofilię nauczyciela nie odpowiada ZNP, za pedofilię policjanta nie odpowiada cała policja itd.

Cała nie, ale można tę sprawę zniuansować. Jeżeli policjant / nauczyciel / ksiądz dokonuje przestępstw na terenie komisariatu / szkoły / klasztoru, to skłoniłbym się do interpretacji, że pracodawca jest w jakimś stopniu współodpowiedzialny. O tym, w jakim stopniu, można dyskutować. Jeżeli natomiast policjant / nauczyciel / ksiądz dokonuje przestępstw "po godzinach", wykorzystując wynajęte mieszkanie w celu ukrycia się przed wszystkimi, to wtedy argumentacja wyroku do mnie nie trafia. W jaki sposób pracodawca ma nadzorować pracownika, żeby ten nie był w stanie wykorzstywać autorytetu policjannta / nauczyciela / księdza?

@Poligon

Jakiś przykład z orzecznictwa na temat odszkodowań płaconych przez ZNP lub KGP by się przydał, dla porównania.
Odpowiedz
#27
ZNP to związek zawodowy - więc zupełnie nie pasuje do tej sytuacji. To trochę tak jakby za przestępstwo księdza karać kółko różańcowe w jego parafii. W przypadku przestępstwa popełnionego przez nauczyciela trzeba by szukać przypadku w którym została ukarana szkoła a w dalszej kolejności właściciel szkoły czyli gmina lub powiat.  Kojarzę z mediów przypadki, gdy współodpowiedzialność ponosił personalnie dyrektor jako osoba nadzorująca nauczyciela - ale to były przypadki w którym udowodniono mu konkretne zaniedbania.  Przerzucenia  części odpowiedzialności na instytucję nie kojarzę - ciekawe czy jakiś przykład by się znalazł - chociażby w kontekście nauczycieli pedofilów.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#28
ZaKotem napisał(a): Hm, za pedofilię może nie, ale za to, że policjant kogoś niezbyt zgodnie z prawem wypałował, choćby to było 40 lat temu i policjant nazywał się milicjantem, odszkodowania przyznaje państwo, które owego gorliwego pałkarza zatrudniało, a nie on sam.

Ale milicjant pałował na zlecenie państwa niewinnych ludzi. Gdyby ksiądz molestował/gwałcił dzieci na zlecenie Kościoła, to oczywiście Kościół powinien wypłacić odszkodowanie.

W przeciwnym wypadku kara finansowa (czy jakakolwiek inna - również więzienie) powinna być nakładana indywidualnie - konkretnie na danego księdza, policjanta etc.

DziadBorowy napisał(a): Bo jak ten sam milicjant spuścił łomot sąsiadowi po służbie to o żadnym odszkodowaniu od państwa mowy nie ma.

A nawet jeśli pałował na służbie, wbrew prawu (czyli zwykłych ludzi, a nie np. agresywnych kiboli), to powinien zostać zwolniony dyscyplinarnie i ze swojej własnej kasy płacić odszkodowanie ofierze.

Poligon. napisał(a): Przykre jest, że akurat lamberjack bezrefleksyjnie poddał się kościelnej retopropagandzie i nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, jak się rzeczy mają w istocie.
I ZNP, i Policja Państwowa jak najbardziej odpowiedzialne są za postępowanie swoich pracowników i jeżeli tylko ofiara wykaże, że do uprawiania owego procederu wykorzystywali oni swoją pozycję zawodową, sądy zasądzają odszkodowania właśnie od ich pracodawców.

Jeśli taka jest prawda, to uważam to za wielką głupotę.

Gdybym zatrudnił pracownika, który pracowałby dla mnie w delegacji przy remoncie domu, w którym znajdują się dzieci i gdyby w trakcie pracy te dzieci molestował, to ja (moja firma) mam płacić odszkodowanie? Niby czemu? Nigdy żadna firma czy rząd nie będą miały środków, żeby totalnie nadzorować swoich pracowników. Trzeba by dosłownie wszędzie monitoring zainstalować.

Taki pracownik powinien sam zostać ukarany i na nim powinna ciążyć odpowiedzialność finansowa i jakakolwiek inna. Bezsensem jest przerzucanie odpowiedzialności za działalność pedofilów na Kościół, państwo czy firmy.

bert04 napisał(a): Jeżeli policjant / nauczyciel / ksiądz dokonuje przestępstw na terenie komisariatu / szkoły / klasztoru, to skłoniłbym się do interpretacji, że pracodawca jest w jakimś stopniu współodpowiedzialny.

Nie zgadzam się. Pracodawca jest współodpowiedzialny tylko wtedy, kiedy wie o pedofilii pracownika i nic z tym nie robi.

Kiedy Kościół wie o pedofilii swojego pracownika, a jedyne co robi, to przenosi go do innej parafii - tak, Kościół powinien zostać wtedy ukarany jako instytucja.

Ale w każdym innym przypadku karanie pracodawcy za przestępstwa popełniane przez pracownika to głupota. I nie ma tu dla mnie znaczenia czy chodzi o firmę, instytucje państwowe czy organizacje religijne.
Odpowiedz
#29
DziadBorowy napisał(a): Swoją drogą aby wielokrotny gwałt sprowadzić do jakiegoś tam obmacywania a ofiarę porównywać z kurwami - to trzeba osiągnąć całkiem spory poziom zbydlęcenia.
I skretynienia. Ale to jest po prostu poziom intelektualno-moralny środowiska, powszechnie zresztą znany. W sumie zdziwiłbyś się, gdyby w jakimś AszDzienniku walnęli tekst w stylu "Dramat kuca. Zabrał dziewczynę na zjazd Wolności a Korwin ją zapłodnił"? Bo to jest imaż, który towarzystwo wytężoną pracą sobie wyrobiło.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#30
DziadBorowy napisał(a): Tylko czy w tym konkretnym przypadku wykazano, że ksiądz działał "służbowo" a nie "prywatnie" ewentualnie jego "pracodawca" jakoś mu pomagał w związku z popełnionymi czynami? Bo jak ten sam milicjant spuścił łomot sąsiadowi po służbie to o żadnym odszkodowaniu od państwa mowy nie ma.

Wiesz, w USA całe diecezje bankrutowały w związku z odszkodowaniami wypłacanymi ofiarom molestowania i gwałcenia 'po godzinach'.
W wypadku księży, to raczej nie można mówić o pracy od 8 do 16.
To jest wybór życiowy i formacyjny. Nie ma zmiłuj.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#31
Sofeicz napisał(a): Wiesz, w USA całe diecezje bankrutowały w związku z odszkodowaniami wypłacanymi ofiarom molestowania i gwałcenia 'po godzinach'.
W wypadku księży, to raczej nie można mówić o pracy od 8 do 16.
To jest wybór życiowy i formacyjny. Nie ma zmiłuj.

USA  odszkodowania i procesy to całkowicie odrębny temat.  Natomiast, to, że księża mają zadaniowy czas pracy a nie pracują od 8 do 16 niczego nie zmienia.Moim zdaniem kościół  (tak jak każda inna organizacja) powinien płacić odszkodowania wyłącznie wówczas gdy jako instytucja poprzez określone działania lub zaniedbania przyczynił się do zaistnienia konkretnego incydentu. Nie wyrokuję, czy w omawianej sprawie tak było czy też nie - zatem nie mam też zdania, czy wyrok  tutaj jest słuszny.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości