Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Koronacja obrazu Matki Boskiej - czy to jakaś bzdura?
#61
Nie mam zamiaru tłumaczyć na czym polega wiara w zmartwychwstanie i co za nią idzie. A tylko przypominam iż Pelikan uważa się za "Biblijnego i Trynitranego chrześcijanina" to niech się zastanowi nad sobą
Odpowiedz
#62
Quinque napisał(a): Biedni gimboateusze wierzą w świadomość z materii nieożywionej. Ale zabobonna ciemnota 
A co to takiego świadomość materii nieożywionej? Jakiś kolejny chochoł?
Odpowiedz
#63
Quinque napisał(a): Nie mam zamiaru tłumaczyć na czym polega wiara w zmartwychwstanie i co za nią idzie.

To może ja wytłumaczę.
Zawsze, kiedy zachodzi tajemnicze zjawisko natychmiast powstają dwie frakcje. Jedna wyjaśnia to po chamsku stosując materializm, druga poprzez udział sił nadprzyrodzonych. W biblijnej historii pierwszym przypadkiem wskrzeszenia zmarłego była interwencja Eliasza, który przeprowadziwszy pierwszy opisany w literaturze zabieg resuscytacji wprowadził zamęt w umysłach żydowskich myślicieli. Pierwsza Królewska była napisana za czasów reformy Jozjasza  więc znacznie wcześniej niż  Daniela, czy Machabejska, z których faryzeusze i chrześcijanie wywodzą możliwość ciał zmartwychwstania. Od zredagowania Królewskiej mieli czas na przemyślenia,  powstała więc schizma, herezja – oczywiście w stosunku do religii mojżeszowej. Pierwsi chrześcijanie nie musieli, a nawet nie mogli czerpać z Arystotelesa, przejęli zwyczajnie pogląd faryzeuszów i tyle. Później, drugim krokiem była propagacja pogańskich idei Greków i Egipcjan. We wszystko można wierzyć, a wiara to taka dziedzina gdzie nic nie można wytłumaczyć i nie trzeba tłumaczyć na czym coś polega. Można jedynie wskazać kto jako pierwszy taką opcję wyartykułował, jak rozwijała się dana opcja i kto w nią uwierzył.

Przykład resurrectio mortuorum. W przypadku Eliasza wiem, że to możliwe, w sprawie Łazarza, który zdążył był zgnić w grobie – nie uwierzę i co za tym idzie- nie zrozumiem.
Odpowiedz
#64
Teista napisał(a):  We wszystko można wierzyć, a wiara to taka dziedzina gdzie nic nie można wytłumaczyć i nie trzeba tłumaczyć na czym coś polega. Można jedynie wskazać kto jako pierwszy taką opcję wyartykułował, jak rozwijała się dana opcja i kto w nią uwierzył. 
Jednak wiara religijna odnosi się do naszej rzeczywistości i w podaje wyjaśnienia wydarzeń, które miały miejsce lub nie. Czyli Jezus fizycznie istniał lub nie, zmartwychwstał lub nie, apostołowie widzieli to lub nie . Jeśli wierzący uważa, że nie musi niczego tłumaczyć, to jest to pierwszy krok ku schizofrenii. 
Cytat:Przykład resurrectio mortuorum. W przypadku Eliasza wiem, że to możliwe, w sprawie Łazarza, który zdążył był zgnić w grobie – nie uwierzę i co za tym idzie- nie zrozumiem.
Ale na czym polega różnica między tymi przypadkami? Stopień zepsucia zwłok? Co skłania Cię do stwierdzenia, że interwencja Eliasza była możliwa?
Odpowiedz
#65
Osiris napisał(a):
Teista napisał(a):  We wszystko można wierzyć, a wiara to taka dziedzina gdzie nic nie można wytłumaczyć i nie trzeba tłumaczyć na czym coś polega. Można jedynie wskazać kto jako pierwszy taką opcję wyartykułował, jak rozwijała się dana opcja i kto w nią uwierzył. 
Jednak wiara religijna odnosi się do naszej rzeczywistości i w podaje wyjaśnienia wydarzeń, które miały miejsce lub nie. Czyli Jezus fizycznie istniał lub nie, zmartwychwstał lub nie, apostołowie widzieli to lub nie . Jeśli wierzący uważa, że nie musi niczego tłumaczyć, to jest to pierwszy krok ku schizofrenii. 
Cytat:Przykład resurrectio mortuorum. W przypadku Eliasza wiem, że to możliwe, w sprawie Łazarza, który zdążył był zgnić w grobie – nie uwierzę i co za tym idzie- nie zrozumiem.
Ale na czym polega różnica między tymi przypadkami? Stopień zepsucia zwłok? Co skłania Cię do stwierdzenia, że interwencja Eliasza była możliwa?
To religia musi wszystko wyjaśniać by utwierdzać w wierze wyznawców i przysparzać wspólnocie neofitów. Religia musi odnosić się do rzeczywistości bo religia to sformalizowany i skodyfikowany system/sposób wyznawania wiary. Jak pisał E. Gibon: Każda religia jest jednako użyteczna dla królów, jednako prawdziwa dla pospólstwa i jednako kłamliwa dla filozofa. Religia ma swoje cele w świecie rzeczywistym i jest systemem tworzonym przez człowieka i nie jest to akt twórczy w uniesieniu,  a intelektualny wysiłek w skupieniu. Czym jest wiara? Wiara to emocje jak nadzieja i miłość. Ktoś kiedyś powiedział: wiara łączy ludzi, a religia ich dzieli.

Różnica pomiędzy przypadkiem Eliasza a Łazarza? Jeśli u człowieka zaobserwujesz ustanie czynności serca z utratą świadomości i bezdechem i zastosujesz RKO to jest duża szansa, że przywrócisz delikwenta do życia. Na podjęcie działań masz kilka minut, a nie cztery dni. Przeczytaj Krl 17, 8-24
Odpowiedz
#66
bert04 napisał(a): Tak na marginesie to kiedyś w ramach dyskusji o opowiadaniu Sapkowskiego "Mniejsze Zło" rzucano gromy na niego, bo Renfri nosiła batystowe majtki. A to gdyż ponieważ w średniowieczu majtek się nie nosiło, ponoć. Nie jestem tu ekspertem, ale przypuszczam że sądzę, że w starożytności także. Z tego by wynikało, że "problem gąski" nie istnieje.

Ale to tylko taka teoria.

Bo to jest poważne pytanie czy Maryja, która poszła do Nieba jako cały człowiek = dusza + ziemskie ciało nosi w Niebie majtki a jeśli nosi to skąd je bierze.
Mi się wydaje, że inni ludzie też się interesują jak tam jest w Niebie.

Mi koleżanka z Firmy typu Getto dla Niepełnosprawnych ( bo niepełnosprawni, żeby utrzymać rentę muszą pracować w Zakładach dla Niepełnosprawnych bo jak ktoś się zatrudnił w normalnej Firmie, gdzie mu dadzą takie obowiązki z którymi sobie jeszcze poradzi mimo złego stanu zdrowia, albo mniej obowiązków za mniejsze pieniądze to to jest wskazanie do odebrania renty - czyli rehabilitacja to jest wegetacja wśród innych chorych w na pół zdechłym Zakładzie Pracy dla Chorych , gdzie ciągną wózek prawi sami chorzy, żeby niepełnosprawny nie mógł się za bardzo cieszyć chociaż z dobrej pracy. Bo niepełnosprawnemu jest dużo gorzej znaleźć pracę bo stan zdrowia ogranicza możliwość wykonywania pracy na wielu stanowiskach co było możliwe jak był zdrowy, a pracodawcy rzygają na zdrowych, żeby im nie chodzili na zwolnienia lekarskie, to rencista jest dla nich pół-śmieć, który się odważa starać o pracę bo powinien leżeć na łóżku i za biedną rentę pogryzać sucharki z herbatą popularną czekając na śmierć w trumnie,
Bo w ZUSIe komisję interesuje, czy niepełnosprawny utracił zdolność wykonywania pracy na ostatnim stanowisku pracy a nie czy utracił zdolność do wykonywania niektórych obowiązków na tym ostatnim stanowisku np. do męczących wyjazdów w delegacje, pracy powyżej 8 godzin na dobę czy w godzinach nocnych  oraz zdolność do wykonywania pracy na wielu innych stanowiskach na których co prawda ostatnio nie pracował ale tę zdolność miał a w wyniku niepełnosprawności już tej zdolności nie ma - a rynek pracy nie składa się wyłącznie w 100% z jednego stanowiska pracy takiego które przed niepełnosprawnością zajmował niepełnosprawny, jak się utraci pracę lub ją zmienia i jest się zdrowym to zwykle nie pracuje się już na takim samym stanowisku lub z  wszystkimi takimi samymi obowiązkami jak poprzednio, bo osoba zdrowa ma zdolność do pracy na wielu różnych stanowiskach a niepełnosprawny już nie, więc nie jest mu łatwo znaleźć pracę. No, ale czepianie się o podobne stanowisko pracy jak przed niepełnosprawnością a wada wzroku na w ogóle małą ilość stanowisk pracy dostępną po utracie zdrowia dla niepełnosprawnego jest godna wysokiej pochwały dla twórców tego przepisu lub zalecenia ), to ta koleżanka mi mówiła, że jej się śnił zmarły mąż, który w Niebie nosił wiadra z wodą i że ona by chciała wiedzieć jak w tym Niebie jest.

Ja w religię katolicką nie wierzę, no ale jestem ciekawa jak ludzie którzy w tę religię i Niebo wierzą , co myślą na ten temat - na temat majtek Maryi na przykład?

Z odpowiedzi berta widzę, że jemu się wydaje, że Maryja chodzi w Niebie bez majtek - to moim zdaniem nieelegancko bez majtek chodzić, to nie przystoi bez majtek, moim zdaniem Królowej Polski i Częstochowy, nawet jeśli jako młoda dziołszka z brzuchem w ciąży jako Żydówka chodziła bez majtek i potem pod krzyżem też płakała, że synek Jezus umarł a na pupie nie miała majtek.

Bo do Nieba przyjmują podobno małe aniołki, bobasy które zmarły w wieku 2-5 lat, co prawda bez ciała ale duchy bobasów piszczeć potrafią dziecięcym głosikiem i zaglądać Maryi pod strojna suknię a tam ...goła pupa.
Jak byłam mała i miałam 2-5 lat w PRL, to z koleżankami bawiłam się na trzepaku, robiłyśmy na dolnej poprzeczce trzepaka fikołki do przodu i do tyłu, a małe dziewczynki wtedy chodziły w sukienkach a nie w spodniach, jak któraś robiła fikołka i pokazywała majtki to inne komentowały "ale kino", to kino to była ta pupa z przodu w majtkach.
Więc założyłabym się o lizaka, że jakby jakieś bobasy poszły do Nieba jako dusze to by zaglądały Maryi pod sukienkę i komentowały jej gołą pupę bez majtek, a przepędzić te bobasy jako niewidzialne dusze byłoby trudno to Maryja molestowana przez bobasy łkała by przed Panem Bogiem Jahwe o te majtki, które teraz noszą Ziemianki w 19, 20 i 21 wieku.

Osobnym problemem jest dla mnie w co wierzą ludzie wierzący w zakresie spraw załatwiania potrzeb fizjologicznych Maryi, czy Maryja robi kupę w klozet a z rur to co wlatuje spływa do wiejskiego szamba na wiejskim podwórku w Niebie czy może wierzą, że klozet Maryi jest w ekskluzywnej łazience i odchody spływają do nowoczesnej oczyszczalni ścieków w Niebie, takiej jak może coś zbudowano w 21 wieku na Ziemi?
Bo jest jeszcze opcja jak z tą kaszą manną którą Jahwe karmił Żydów na pustyni, że otwierają się "przestworza" i jak wtedy leciała dla Żydów manna z Nieba to teraz dla Polaków lecą z Nieba kupy od Maryi, mocno smrodliwe, do Wisły na wlocie do Warszawy i Warszawiacy niestety piją wodę z tymi kupami.
Jestem ciekawa w co wierzą ludzie wierzący, a jeśli nie mają żadnej wiary w tym zakresie to co wydaje im się bardziej prawdopodobne?

Piszę to w kontekście tych pytań wierzącej koleżanki z pracy - jak tam jest w tym Niebie? Można to teoretycznie przeanalizować, pokazać możliwe opcje  i staram się to zrobić.


Staram się też zanegować prawdziwość religii katolickiej a przynajmniej ją podważyć - bo jak Maryja może w Niebie słuchać modlitw z Ziemi na okrągło, skoro musi łkać o majtki bo bobasy-aniołki się nad nią znęcają, skoro musi jeść , robić kupę i spać - bo przecież jest człowiekiem, zgodnie z tym w co wierzą wierzący.
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi, masturbuje się i robi kupę, bo człowiek ma takie potrzeby oraz oddychać tlenem także w Niebie. Maryja w Niebie słucha modlitw w pokoiku bez okien i bez grawitacji, jest tam nieważkość jak w Kosmosie a Maryja nie nosi majtek.
2. Mam problem bo wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.
3.Kościół mówi: "Cisnąć modlitwy "O ja nieboga. Mnie boli noga!" Klęczeć razem z Maryją i dzieciątkiem Jezus. Wszyscy klynczeć i spuścić głowy bo idą ksiądz z zakonnicą".
4. Nie zasłużyłam na pracę bo nie liżę dupy ludziom i Bogom. Nie zasłużyłam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam za 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez pracy i renty.
Odpowiedz
#67
gąska9999 napisał(a): Bo to jest poważne pytanie czy Maryja, która poszła do Nieba jako cały człowiek = dusza + ziemskie ciało nosi w Niebie majtki a jeśli nosi to skąd je bierze.
Mi się wydaje, że inni ludzie też się interesują jak tam jest w Niebie.

Ja w religię katolicką nie wierzę, no ale jestem ciekawa jak ludzie którzy w tę religię i Niebo wierzą , co myślą na ten temat - na temat majtek Maryi na przykład?

Twoje zainteresowanie jest zrozumiałe, mnie też to interesowało i różnych mądrych katolików pytałem (głupich też, ale o nich później) i dowiedziałem się, że zwyczajnie nie wiedzą, i ta ich niewiedza jest niewiedzą konieczną, znaczy, że nikt nigdy się tego przed końcem świata nie dowie, bo to ma być niespodzianka. Ja akurat tak mam, że niespodzianek nie lubię i to jest jedna z rzeczy, która mnie odstręcza od religii katolickiej. Oczywiście byli i są różni nawiedzeni, którzy mają wizje, ale katolicy nie są zobowiązani do wiary w wizje nawiedzonych, bo wizje nawiedzonych mają nieść tylko przesłanie moralne, a nie informację. Toteż w miarę rozsądny katolik wierzy solennie, że w niebie czeka go bardzo sympatyczne Niewiadomoco. I w gruncie rzeczy jest to zupełnie zrozumiałe.

Niebo barbarzyńców było tak proste, jak oni sami. Człowiek lokuje w niebie to, czego mu brakowało. Jak barbarzyńca przez całe życie bał się zimna i głodu, to niebo wyobrażał sobie jako wiecznie ogrzaną halę pełną pieczeni i piwa, i on przez całą wieczność będzie mógł tam tylko żreć i chlać, i może dla rozrywki powalczyć z olbrzymami i smokami, nie odnosząc przy tym ran i nie zdychając w błocie od gangreny. Innemu barbarzyńcy było całe życie sucho w ustach i w innych miejscach też, więc dla niego niebem był piękny wilgotny ogród pełen winogron i pięknych wilgotnych hostess, bardzo przyjaźnie nastawionych, i on przez całą wieczność będzie się z tymi hostessami zaprzyjaźniał, spożywał soczyste winogrona i nigdy nic mu nie uschnie. Jeszcze innemu barbarzyńcy nie było ani zimno, ani gorąco, ale cierpiał z tego powodu, że trochę-mniej-barbarzyńcy za barbarzyńcę go mieli i plwali na niego, bo był biedny i nieważny - więc wyobrażał sobie niebo jako wielkie miasto całe ze złota i brylantów, po którym on całą wieczność będzie się dostojnie przechadzać, patrząc z góry na barbarzyńców i psów, co się do niego nie dostali. Bardzo możliwe, że w takim Salwadorze - jak sama nazwa wskazuje, najchrześcijańtszym kraju świata - marzenia katolików wciąż są tego rodzaju. Ale większość katolików na świecie (a jeśli nie większość, to przynajmniej ci najbardziej wpływowi, jak papieże i ich świta) żyje w krajach bogatszych i takie podstawowe potrzeby ma zapewnione. Jeśli katolikowi czegoś w życiu brakuje, to zazwyczaj ten brak odczuwa jako brak Niewiadomoczego, nic więc dziwnego, że w niebie tego właśnie spodziewa się w obfitości.

Są oczywiście ludzie, którzy mają bardziej konkretne braki i w związku z nimi bardziej konkretne wyobrażenia nieba. Mało kto jednak ci o swoich wyobrażeniach opowie, bo taka opowieść za dużo by go odsłaniała. Czasem jak komuś brakuje rozumu, to się tak odsłania i natura jego religii wychodzi z niego jak Obcy z brzucha. Jeden pełnoletni chłopczyk mi opisał wizję nieba w którym - to mogłoby cię, gąsko, zainteresować - nie ma żadnych odchodów ani płynów cielesnych, ani obrzydliwej kopulacji, tylko wszyscy są Czyści jak plastikowe lalki. Inna pani - była zakonnica, ale przed złożeniem ślubów zrezygnowała, bo siostry jak na jej gusta były za słabo religijne - opisała mi wizję nie tyle nieba, co sądu ostatecznego. Na tym sądzie na wielkich ekranach byłoby wyświetlane drobiazgowo, sekunda po sekundzie, całe życie osądzanych, a zbawieni (ona nie powiedziała wprost, że będzie należeć do zbawionych, bo za powiedzenie tego dostałaby punkty karne za nieskromność) będą te życia oceniać, oceniać i oceniać, wysoko i nisko, wysoko i nisko, oooooh aaaaahehm przepraszam. No, trzeba jeszcze nieba ponad to? Ta pani była z zawodu nauczycielką i to jest argument za tym, żeby zdelegalizować albo religię, albo szkołę.
Odpowiedz
#68
Główną przyjemnością będzie oglądanie oblicza Boga.
Ludzie według różnych przekazów albo będą nadzy albo dostojnie odziani.
Nie będzie też seksu, bo nie będzie żądz, ale żadnego braku i cierpienia też nie będzie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości