Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na pewnym poziomie w pewne rzeczy wątpić nie wypada
#1
Ostatnio w konfrontując z innymi ludźmi moje rozmyślania, wątpliwości, pytania i wnioski dotyczące różnych aspektów świata, jak np. kształt i struktura Ziemi, podejście do wiary w Boga, mainstreamu naukowego czy bezpieczeństwa szczepień, spotykam się z tak agresywnymi i negatywnymi reakcjami, że pomału dochodzę do wniosku, że jako społeczeństwo zabrnęliśmy do tak silnego poczucia poznania rzeczywistości, że wyrażanie wątpliwości co do pewnych spraw jest równoznaczne z naruszaniem tabu. 

W internetach toczą się co prawda jakieś dyskusje z heretykami, ale tak naprawdę jedyną ich intencją jest zaoranie heretyka. Nikt nie bierze tych dyskusji poważnie, oczywiście poza samym heretykiem i innymi heretykami. Tak naprawdę, każda osoba, która opowie się za jakąś kontrowersyjną (odbiegającą od oficjalnie przyjętej wersji) tezą (światopoglądową, polityczną, społeczną etc.), jest skazana na śmieszność i/lub atak agresji.

Okazuje się, że pewnych „faktów” podważać nie wypada, bo zostanie to uznane za powrót do ciemnogrodu. Jeśli w społeczeństwie coś się utrwali jako niezaprzeczalna prawda (abstrahując od słuszności takiego założenia), to nawet próba czysto eksperymentalnego zakwestionowania tej ustalonej prawdy, zostanie odebrana jako wariactwo.

Często narzekam na to, że ludzie uzależniają swój światopogląd od przekazów nauki głównego nurtu, jednak samo to nie jest jeszcze aż tak niebezpieczne. Naprawdę niebezpieczne jest to, że większość ludzi boi się w ogóle (choćby dla ćwiczenia intelektualnego, beki etc.) zakwestionować swój światopogląd. Jakoś to mi się kojarzy z religią. Są pewne dogmaty i nie wolno nawet się zająknąć o tym, czy te dogmaty są słuszne. Człowiek, owszem ma prawo nieco wątpić, ale tylko w ramach tych dogmatów. 

Jednak ta religia tym się różni od tradycyjnych religii, że w niej nie chodzi o Boga, który ostatecznie rozliczy człowieka z wiary w te dogmaty (choć ta religia jest modna również wśród teistów), ale Bóg jest w niej zastąpiony ludźmi, a piekło opinią społeczną (reputacją). Co ciekawe ten kij – straszak w tej świeckiej religii jest dużo bardziej skuteczny niż kij kary Bożej, bo w tradycyjnej religii człowiek tylko wierzy, że Bóg go ukarze, jeśli nie będzie posłuszny jego woli, a w tej religii świeckiej może obserwować ten kij w użyciu na każdym kroku (ma na to dowody). Do kwestii ew. kary Bożej ludzie mają wobec tego pewien dystans. Mimo, że w nią wierzą, to jednak nie powstrzymuje to ich od popełniania grzechów, tym samym narażają się na karę (niepewną, odroczoną w czasie). Natomiast do tego kija świeckiego ludzie dystansu nie mają, ponieważ kara społeczna z tytułu naruszenia woli społeczeństwa jest zbyt realna, namacalna. To prawdziwy kij, od którego robią się siniaki. Więc i grzeszników jest tyle co kot napłakał…
Odpowiedz
#2
Teraz sobie jeszcze pomyślałam, że ta religia świecka motywowana kijem reputacji jest tak naprawdę próbą wypełnienia pustki po tradycyjnej religii. Prawdy naukowe, polityczne, społeczne mają to do siebie, że nie są dane raz na zawsze, tylko stanowią tymczasowy, najbardziej przystający do obserwowanej rzeczywistości model. 

Jednak człowiek poszukuje w życiu oparcia w trwałych fundamentach, pragnie prawd absolutnych, uniwersalnych wartości. Jeśli nie potrafi ich znaleźć w religii czy filozofii, to będzie próbował tę pustkę wypełnić w taki sposób, że będzie traktował tymczasowe prawdy naukowe, społeczne, polityczne tak jak się traktuje prawdy religijne/filozoficzne. Będzie traktował założenia, modele, teorie przyjęte w danym czasie jak takie dogmaty.

W związku z tym zrozumiała jest agresywna, lękowa reakcja osób wyznających taką świecką religię, kiedy próbuje się podważyć jakiś dogmat. Te osoby odbierają to bowiem jako próbę usunięcia im fundamentów spod nóg. Innych fundamentów nie mają.
Odpowiedz
#3
No bo każdy człowiek chce mieć rację i chce jej potwierdzenia przez innych, gdy tymczasem rację ma tylko ten kto miłuje.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#4
freeman napisał(a): No bo każdy człowiek chce mieć rację i chce jej potwierdzenia przez innych, gdy tymczasem rację ma tylko ten kto miłuje.

A ten kto miłuje, nie potrzebuje żadnego potwierdzenia i poklasku.
Odpowiedz
#5
Spotykasz się z (twoim zdaniem) agresywnymi reakcjami, bo sama przyznajesz otwarcie, że twoja wiedza merytoryczna w rzeczonych dziedzinach jest ogólnie mówiąc płytka ale mimo to wypowiadasz na ich temat bardzo zdecydowanie.
A z morza dostępnych informacji wyławiasz tylko ten chłam yutubowy, który sensacyjnie brzmi i karmi teorie spiskowe.
Popracuj nad merytoryką, a reakcje się zmienią.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Sofeicz napisał(a): Spotykasz się z (twoim zdaniem) agresywnymi reakcjami, bo sama przyznajesz otwarcie, że twoja wiedza merytoryczna w rzeczonych dziedzinach jest ogólnie mówiąc płytka ale mimo to wypowiadasz na ich temat bardzo zdecydowanie.
A z morza dostępnych informacji wyławiasz tylko ten chłam yutubowy, który sensacyjnie brzmi i karmi teorie spiskowe.
Popracuj nad merytoryką, a reakcje się zmienią.

Typowe nożyce  Anioł
Odpowiedz
#7
Jeżeli jedna osoba mówi ci, że piłaś - możesz to olać.
Jeżeli powie ci to druga - zacznij się zastanawiać.
Jeżeli powie trzecia - idź spać!

Ale w twoim przypadku wyraźnie to nie działa.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#8
Sofeicz napisał(a): Jeżeli jedna osoba mówi ci, że piłaś - możesz to olać.
Jeżeli powie ci to druga - zacznij się zastanawiać.
Jeżeli powie trzecia - idź spać!

Ale w twoim przypadku wyraźnie to nie działa.

Masz mentalność kolektywisty. Prawdą jest to, w  co wierzy większość.
Odpowiedz
#9
W większości Uśmiech

PS. Mówisz to do 7 gwiazdkowego ateisty żyjącego w społeczeństwie 96% teistycznym
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#10
towarzyski.pelikan napisał(a): Masz mentalność kolektywisty. Prawdą jest to, w  co wierzy większość.
To trochę lepsze niż zakładanie, że znowu wszyscy inni się pomylili.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#11
Sofeicz napisał(a): W większości Uśmiech

PS. Mówisz to do 7 gwiazdkowego ateisty żyjącego w społeczeństwie 96% teistycznym

Hahahaha. To mnie rozbawiłeś. Teista to dziś rarytas. Prawdziwy teista. Taki, który opowiada się całkowicie za jasną stroną mocy.

bert04 napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): Masz mentalność kolektywisty. Prawdą jest to, w  co wierzy większość.
To trochę lepsze niż zakładanie, że znowu wszyscy inni się pomylili.

Dlaczego lepsze? Uzasadnij.
Odpowiedz
#12
towarzyski.pelikan napisał(a):
freeman napisał(a): No bo każdy człowiek chce mieć rację i chce jej potwierdzenia przez innych, gdy tymczasem rację ma tylko ten kto miłuje.

A ten kto miłuje, nie potrzebuje żadnego potwierdzenia i poklasku.

A skąd wiesz, że miłujesz innych ludzi?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#13
freeman napisał(a): A skąd wiesz, że miłujesz innych ludzi?

M.in. stąd, że nie pałam nienawiścią do tych, którzy mnie nienawidzą. Dostrzegam Boga w każdym człowieku. I tego Boga kocham bez względu na wszystko.
Odpowiedz
#14
towarzyski.pelikan napisał(a): Ostatnio w konfrontując z innymi ludźmi moje rozmyślania, wątpliwości, pytania i wnioski dotyczące różnych aspektów świata, jak np. kształt i struktura Ziemi, podejście do wiary w Boga, mainstreamu naukowego czy bezpieczeństwa szczepień, spotykam się z tak agresywnymi i negatywnymi reakcjami, że pomału dochodzę do wniosku, że jako społeczeństwo zabrnęliśmy do tak silnego poczucia poznania rzeczywistości, że wyrażanie wątpliwości co do pewnych spraw jest równoznaczne z naruszaniem tabu. 
Dupy, nie tabu. Płaski Maciej z matsuką mają tu swoją stałą kolumnę i nie tylko nikt ich nie wywalił, ale ludność podejmuje polemikę. Większość rezygnuje, gdy plaskacze pokażą swoją niechęć do rozumienia czegokolwiek, ale Fizyk się uwziął. Nie sądzę, aby kierowała nim wiara w ukryte zdolności płaskich Maciejów, bo do tego trzeba być bardzo głęboko wierzącym, być może chodzi mu o udowodnienie ponad wszelką wątpliwość, że plaskacze jawnie odmawiają chęci zrozumienia poglądów przeciwnych. Co mu się doskonale udaje.

Jest bowiem dokładnie na odwrót, niż sobie wyfantazjowałaś. Owszem, to prawda, że większość ludzi tylko "wierzy w naukę", nie rozumiejąc jej, a wiara w kulistą Ziemię psychologicznie nie różni się od wiary w płaską Ziemię. Różnica jest jednak merytoryczna. My, wierzący w kulistą Ziemię, gdy ktoś nas sprytnie zahaczy "a skąd wiesz?" pytamy się naszych kapłanów i kardynałów, którzy udzielają ścisłej odpowiedzi, podając wzory i budując model, który zgadza się z wszystkimi doświadczeniami. Tymczasem zdecentralizowany Kościół Płaskiej Ziemi na pytanie o wzory i modele potrafi tylko kolektywnie wyjękolić "nie wiemy, jak to i tamto się dzieje, ale wasze wyjaśnienie na pewno jest do dupy i jesteście w spizgu".

Problem polega na tym, że wasza spizgologiczna karma powoduje projekcję waszej własnej motywacji na resztę populacji. Wy nie dążycie do prawdy, wy już ją znacie, a prawda ta brzmi "większość się myli". Owszem, zdarzało się w historii nieraz, że większość się myliła. Nie jest to jednak ogólna zasada, a przyjmowanie jej jest tak samo durne, jak zakładanie, że większość musi mieć rację. Wy jednak z góry odrzucacie każdy pogląd tylko dlatego, że się go w szkołach uczy. I każdy argument na jego rzecz z góry skreślacie jako niewiarygodny. To właśnie dowód, że kieruje wami wiara. I dlatego jesteście wyśmiewani, nie dlatego, że głosicie herezje, tylko dlatego, że innych uważacie za heretyków i czcicieli Szatana.

Bowiem każda pseudonaukowa teoria jest teorią spiskową. Aby rozpoznać pseudonaukę, nie trzeba nawet mieć pojęcia o fizyce, biologii, medycynie czy historii. Wystarczy tylko rozpoznać pewien schemat, występujący we wszystkich smieciowych teoryjach. "Oni nie chcą, aby ludzkość poznała Prawdę, spizeg Żydów / masonów / jezuitów / Michnika wszystkim trzęsie, ale czas ujawnić ich zakłamanie i odkryć Prawdziwą Prawdę alleluja blablakukubrzdęk". To jest zawsze i bez wyjątku osią, na której montuje się całą resztę, która nie musi być w ogóle spójna, bo dla samych wyznawców spizgu ich własna teoria nie ma żadnego znaczenia. Znaczenia ma tylko walka ze Złym Imperium, reprezentowanym przez zorganizowaną naukę.
Odpowiedz
#15
ZaKotem napisał(a): Dupy, nie tabu. Płaski Maciej z matsuką mają tu swoją stałą kolumnę i nie tylko nikt ich nie wywalił, ale ludność podejmuje polemikę. Większość rezygnuje, gdy plaskacze pokażą swoją niechęć do rozumienia czegokolwiek, ale Fizyk się uwziął. Nie sądzę, aby kierowała nim wiara w ukryte zdolności płaskich Maciejów, bo do tego trzeba być bardzo głęboko wierzącym, być może chodzi mu o udowodnienie ponad wszelką wątpliwość, że plaskacze jawnie odmawiają chęci zrozumienia poglądów przeciwnych. Co mu się doskonale udaje.
Właśnie potwierdziłeś to, o czym pisałam. Rozmówcy płaskoziemców z góry uznają, że mają rację, więc ich motywacją jest udowodnić to "głupiemu" płaskoziemcy lub się na nim wyżywać. Jeżeli ktoś ma takie podejście, to nigdy nie dojdzie do wniosku, że być może Ziemia jest płaska. Do tego trzeba mieć pewną otwartość i dużą dawkę sceptycyzmu. Wy jesteście bardzo mało sceptyczni. Uważam, że to wina szkoły.
Cytat:Jest bowiem dokładnie na odwrót, niż sobie wyfantazjowałaś. Owszem, to prawda, że większość ludzi tylko "wierzy w naukę", nie rozumiejąc jej, a wiara w kulistą Ziemię psychologicznie nie różni się od wiary w płaską Ziemię. Różnica jest jednak merytoryczna. My, wierzący w kulistą Ziemię, gdy ktoś nas sprytnie zahaczy "a skąd wiesz?" pytamy się naszych kapłanów i kardynałów, którzy udzielają ścisłej odpowiedzi, podając wzory i budując model, który zgadza się z wszystkimi doświadczeniami. Tymczasem zdecentralizowany Kościół Płaskiej Ziemi na pytanie o wzory i modele potrafi tylko kolektywnie wyjękolić  "nie wiemy, jak to i tamto się dzieje, ale wasze wyjaśnienie na pewno jest do dupy i jesteście w spizgu".
Tak jak pisałam wyżej. Brak sceptycyzmu. Wierzycie we wszystko, co mówią kapłani. Bezkrytycznie wierzycie w dane, które Wam podają i które mają potwierdzić model kulistej Ziemi.
Żeby zrozumieć płaksoziemcę musicie najpierw zwątpić w to, że ci kapłani mają rację i że trzeba ich w związku z tym uważać za autorytet. Bez tego to będziecie się kręcić w kółko. Dane, którymi dysponujcie zawsze Wam będą potwierdzać Wasze prawdy wiary.
Cytat:Problem polega na tym, że wasza spizgologiczna karma powoduje projekcję waszej własnej motywacji na resztę populacji. Wy nie dążycie do prawdy, wy już ją znacie, a prawda ta brzmi "większość się myli". Owszem, zdarzało się w historii nieraz, że większość się myliła. Nie jest to jednak ogólna zasada, a przyjmowanie jej jest tak samo durne, jak zakładanie, że większość musi mieć rację. Wy jednak z góry odrzucacie każdy pogląd tylko dlatego, że się go w szkołach uczy. I każdy argument na jego rzecz z góry skreślacie jako niewiarygodny. To właśnie dowód, że kieruje wami wiara. I dlatego jesteście wyśmiewani, nie dlatego, że głosicie herezje, tylko dlatego, że innych uważacie za heretyków i czcicieli Szatana.
To co jest typowe dla płaskoziemców i innych heretyków to duży sceptycyzm. My nie wiemy, jaka jest prawda, dlatego nie śmieszy nas i nie oburza, kiedy ktoś w ogóle podejmuje takie tematy. Wiemy, że nic nie wiemy. A wy twierdzicie, że już wiecie wszystko, więc nie stać Was nawet na traktowanie heretyka jak partnera do dyskusji. Jest głupi i już, bo nie wierzy bezkrytycznie w czczony przez Was Kler naukowy.
Cytat:Bowiem każda pseudonaukowa teoria jest teorią spiskową. Aby rozpoznać pseudonaukę, nie trzeba nawet mieć pojęcia o fizyce, biologii, medycynie czy historii. Wystarczy tylko rozpoznać pewien schemat, występujący we wszystkich smieciowych teoryjach. "Oni nie chcą, aby ludzkość poznała Prawdę, spizeg Żydów / masonów / jezuitów / Michnika wszystkim trzęsie, ale czas ujawnić ich zakłamanie i odkryć Prawdziwą Prawdę alleluja blablakukubrzdęk". To jest zawsze i bez wyjątku osią, na której montuje się całą resztę, która nie musi być w ogóle spójna,  bo dla samych wyznawców spizgu ich własna teoria nie ma żadnego znaczenia. Znaczenia ma tylko walka ze Złym Imperium, reprezentowanym przez zorganizowaną naukę.
Po prostu jesteś bardzo naiwny, jak każdy lewak. Tobie do głowy nie przychodzi, że te straszne teorie spiskowe mogą być prawdą. To zbyt straszne, żeby było prawdziwe.
Odpowiedz
#16
towarzyski.pelikan napisał(a): Wiemy, że nic nie wiemy.

Sokrates choć był genialnym myślicielem tym stwierdzeniem świadomie uznawał, że nie posiada żadnej pewnej wiedzy, nie może więc niczego przekazać innym ludziom. Może jedynie pomoc im uświadomić sobie jakąś wiedzę lub do niej doprowadzić. To bardzo dużo ale jednocześnie wciąż niewiele, poluzował znacznie wodze myśli, poszerzył horyzonty, pokazał drogę ale najwidoczniej wciąż nie uświadomił sobie jak ważne jest gromadzenie, systematyzowanie i przekazywanie wiedzy innym, kolejnym pokoleniom. Wbrew temu co głoszą niektórzy systematyczna wiedza przekazywana potomnym jest niepomiernie bardziej istotna niż wyłącznie własne doświadczenie. Stało się to możliwe dzięki wynalezieniu pisma tysiące lat temu (nie świętego). Gdyby każdy miał rozpoczynać 'badania naukowe' i 'własne eksperymenty' począwszy od miejsca przy wejściu do jaskini dziesiątki tysięcy lat temu...dokładnie tam człowiek by tkwił po dziś dzień. Sokrates miał opracować (a raczej zrobili to sofiści) pewne metody nauczania (elenktyczną i majeutyczną) ale o systematycznej metodzie naukowej nie ma mowy do czasów Bacona, Galileusza a nawet współczesnego Poppera. Cały proces nadbudowy, dobudowy, przebudowy monumentu nauki zakłada sceptycyzm na każdym z etapów i przez każdego zaangażowanego świadomego pracownika naukowego, możliwość weryfikacji wszystkich elementów konstrukcji w każdym czasie..ale do tego trzeba mieć podstawy ('uprawnienia budowlane' i doświadczenie). Pseudonauka jest przy tym szukaniem luźnych cegiełek w monumencie nauki, wydłubywaniem ich, wykorzystaniem mchu i porostów, próbą złożenia z tych elementów lepianki tuż obok.
Voodoo People
Odpowiedz
#17
Joker napisał(a): Sokrates choć był genialnym myślicielem tym stwierdzeniem świadomie uznawał, że nie posiada żadnej pewnej wiedzy, nie może więc niczego przekazać innym ludziom. Może jedynie pomoc im uświadomić sobie jakąś wiedzę lub do niej doprowadzić. To bardzo dużo ale jednocześnie wciąż niewiele, poluzował znacznie wodze myśli, poszerzył horyzonty, pokazał drogę ale najwidoczniej wciąż nie uświadomił sobie jak ważne jest gromadzenie, systematyzowanie i przekazywanie wiedzy innym, kolejnym pokoleniom. Wbrew temu co głoszą niektórzy systematyczna wiedza przekazywana potomnym jest niepomiernie bardziej istotna niż wyłącznie własne doświadczenie. Stało się to możliwe dzięki wynalezieniu pisma tysiące lat temu (nie świętego). Gdyby każdy miał rozpoczynać 'badania naukowe' i 'własne eksperymenty' począwszy od miejsca przy wejściu do jaskini dziesiątki tysięcy lat temu...dokładnie tam człowiek by tkwił po dziś dzień. .

Żeby w ogóle możliwy był postęp naukowy, naukowcy jak i reszta ludzi (ale naukowcy przede wszystkim), muszą pogodzić w sobie te dwie postawy: Sokrates (wątpliwość zawsze z tyłu głowy) + chęć usystematyzowania wiedzy (wiara, ze rzeczywistość jest taka, jak mi się teraz wydaje na podstawie obserwacji). Oczywiście, że sam Sokrates to za mało.

Czy Wy myślicie, że płaskoziemcy piszący na forach internetowych to naukowcy, którzy mają w ogóle kompetencje i narzędzia do stworzenia teorii naukowych? Oczywiscie, że nie. To są ci zwykli ludzie, którzy działają na trybie Sokratesa, mają jakieś własne doświadczenia, intuicje, obserwacje, ale nie mają ani kompetencji ani narzędzi, żeby zbudować teorię naukową. A co robią wyznawcy naukowego Kleru? Oczekują, że im taki zwykły sceptyczny koleś przedstawi dowód naukowy. A o co chodzi? O to, żeby uświadomić tym bezkrytycznym wyznawcom naukowego mainstreamu, że to, w co wierzą, wcale nie jest takie pewne. Czemu to takie ważne, żeby być sceptycznym? Bo z takich zwykłych ludzi jak my, dokładnie z tego mentalnego środowiska wyrastają naukowcy. I myślicie, że ci ludzie reprezentujący mainstream w ogóle są zdolni do krytycznego myślenia? Są dokładnie tacy sami jak wy. Czy przeszły Was ciarki po plecach? Powinny.
Odpowiedz
#18
towarzyski.pelikan napisał(a): zabrnęliśmy do tak silnego poczucia poznania rzeczywistości, że wyrażanie wątpliwości co do pewnych spraw jest równoznaczne z naruszaniem tabu. 

W internetach toczą się co prawda jakieś dyskusje z heretykami, ale tak naprawdę jedyną ich intencją jest zaoranie heretyka. Nikt nie bierze tych dyskusji poważnie, oczywiście poza samym heretykiem i innymi heretykami. Tak naprawdę, każda osoba, która opowie się za jakąś kontrowersyjną (odbiegającą od oficjalnie przyjętej wersji) tezą (światopoglądową, polityczną, społeczną etc.), jest skazana na śmieszność i/lub atak agresji.
Oczywiście łżesz jak bura suka! W ciągu ostatnich lat mieliśmy do czynienia z wieloma teoriami, które naruszały ważne podstawy naszego widzenia świata. Einstein podważył pogląd o absolutności czasu, który dotychczas był przyjmowany powszechnie jako oczywisty i intuicyjny. Jego teoria stała się częścią „nauki głównego nurtu”, bo zgadzała się z obserwacjami i pozwalała czynić przewidywania. Później Planck, Bohr i Bell zbudowali koncepcję, która neguje jeszcze bardziej podstawowe „dogmaty” naszego rozumienia świata – tzn. neguje ona albo fakt istnienia obiektywnej, niezależnej od rozumu rzeczywistości, albo niemożność działania na odległość z prędkościami nadświetlnymi. I również ta teoria nie jest przez nikogo poważnego dzisiaj kwestionowana (choć toczą się spory nad tym, co tak naprawdę zanegowano).

Natomiast owszem – dziecinada w rodzaju płaskoziemstwa jest wyśmiewana. Dlatego jednak, że na to zasługuje, a nie dlatego, że istotnie coś tam podważa.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#19
towarzyski.pelikan napisał(a): Czy Wy myślicie, że płaskoziemcy piszący na forach internetowych to naukowcy, którzy mają w ogóle kompetencje i narzędzia do stworzenia teorii naukowych? Oczywiscie, że nie. (...) nie mają ani kompetencji ani narzędzi, żeby zbudować teorię naukową

Z tym należy się zgodzić. Przyczyna braku kompetencji leży po stronie zainteresowanego (można i należy poszerzyć swoją wiedzę), a brak narzędzi nie przeszkadza wielu konstruować na kolanie własnych koncepcji bez żadnego zażenowania brakiem podstawowej wiedzy.
Voodoo People
Odpowiedz
#20
zefciu napisał(a): Natomiast owszem – dziecinada w rodzaju płaskoziemstwa jest wyśmiewana. Dlatego jednak, że na to zasługuje, a nie dlatego, że istotnie coś tam podważa.

A hipotetycznie zakładając, że za 10 lat naukowcy udowodnią, że Ziemia jest płaska, a za 40 lat jacyś heretycy będą pisać o tym, że Ziemia ma kształt banana, to zefciu będzie pisał, że fakt, że udowodniono, że Ziemia jest płaska, mimo tego że przez bardzo długi czas utrzymywał się pogląd, że jest kulą, świadczy o tym, że nauka wcale nie jest dogmatyczna, ale takie pierdy jak Ziemia ma kształt banana należy schować między bajki.

Tacy ludzie jak Ty uznają tylko coś, co już zostało odkryte i zatwierdzone. Nigdy w życiu nic nie odkryjesz z takim podejściem. Daję słowo.

Joker napisał(a): Z tym należy się zgodzić. Przyczyna braku kompetencji leży po stronie zainteresowanego (można i należy poszerzyć swoją wiedzę), a brak narzędzi nie przeszkadza wielu konstruować na kolanie własnych koncepcji bez żadnego zażenowania brakiem podstawowej wiedzy.

A jak poszerzyć swoją wiedzę, skoro nie dysponuje się ani narzędziami, ani możliwością zweryfikowania tej wiedzy, która jest zastana? 

Zachowujesz się jak ci, co są dumni, że obalają np. płaską Ziemie danymi, które potwierdzają kulistą Ziemię. A ja się pytam - skąd wiesz, że te dane, na które się dumnie powołujesz i nazywasz je wiedzą, są prawdziwe?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości