Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na pewnym poziomie w pewne rzeczy wątpić nie wypada
#21
towarzyski.pelikan napisał(a): A hipotetycznie zakładając, że za 10 lat naukowcy udowodnią, że Ziemia jest płaska
Hipotetycznie możemy zakładać różne rzeczy. Dotychczas jednak nie mamy żadnych przesłanek za tym, że Ziemia jest płaska. Nikt nie dostarczył żadnych danych, eksperymentów (choćby myślowych) czy czegokolwiek, co by podważało nasze przekonanie, że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli. Tutaj po prostu nie ma porównania z wskazanymi przeze mnie prawdziwymi rewolucjami w nauce, jakimi były TW i MK. W ich przypadku bowiem dostarczono przytłaczających dowodów i precyzyjnych matematycznych definicji.

Poza tym dyskutowaliśmy o czymś innym. Mianowicie zwróciłem Ci uwagę na fakt, że bezczelnie łżesz twierdząc, że w nauce nie da się niczego podważyć, a ci co podważają skazani są na śmieszność.
Cytat:Nigdy w życiu nic nie odkryjesz z takim podejściem.
Prawdopodobnie rzeczywiście nigdy niczego w życiu nie odkryję. Ale Ty na pewno nie odkryjesz.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#22
towarzyski.pelikan napisał(a): A jak poszerzyć swoją wiedzę, skoro nie dysponuje się ani narzędziami, ani możliwością zweryfikowania tej wiedzy, która jest zastana? 

Siąść i płakać przed wejściem do jaskini, o tym już pisałem...

Większość teorii naukowych podlega intersubiektywnej kontrolowalności, każdy dysponujący podstawową wiedzą jest w stanie to zweryfikować. Może poza częścią najbardziej wysublimowaną, wymagającą specjalistycznego i zwykle drogiego sprzętu eksperymentalnego.

Aktualny stan wiedzy, dokonań ludzkości jest w pewnej skondensowanej formie przekazywany w procesie edukacji. Jeden system edukacji jest lepszy inny gorszy ale prawie każdy oferuje niezwykłą wartość, bez tego człowiek wraca do wspólnoty plemiennej i sam poznaje świat przez prymitywne doświadczenie lub dowiaduje się 'czegoś' od współplemieńców wchodząc z nimi w interakcje. To jak widzę proponujesz.

Na etapie edukacji powszechnej większość twierdzeń można sprawdzić, nie potrzeba żadnych specyficznych narzędzi poza zdrowym rozsądkiem i odpowiednim ilorazem inteligencji. Dalej już ma miejsce coraz bardziej pogłębiona specjalizacja wymagająca w miarę pogłębiania wiedzy w pewnej wąskiej dziedzinie coraz to więcej czasu, wysiłku, zwykle też predyspozycji. Większość zwolenników teorii spiskowych ma nie tylko potężne braki w zakresie wiedzy podstawowej ale kompletny jej brak w kierunku specjalistycznym.
Voodoo People
Odpowiedz
#23
Cytat:zefciu
Hipotetycznie możemy zakładać różne rzeczy. Dotychczas jednak nie mamy żadnych przesłanek za tym, że Ziemia jest płaska. Nikt nie dostarczył żadnych danych, eksperymentów (choćby myślowych) czy czegokolwiek, co by podważało nasze przekonanie, że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli. Tutaj po prostu nie ma porównania z wskazanymi przeze mnie prawdziwymi rewolucjami w nauce, jakimi były TW i MK. W ich przypadku bowiem dostarczono przytłaczających dowodów i precyzyjnych matematycznych definicji.

Poza tym dyskutowaliśmy o czymś innym. Mianowicie zwróciłem Ci uwagę na fakt, że bezczelnie łżesz twierdząc, że w nauce nie da się niczego podważyć, a ci co podważają skazani są na śmieszność.


Gdyby Einstein urodził się dziś i udzielał się na ateiście.pl. to byłbyś pierwszy, który by się z niego śmiał i podcinał skrzydła.

Oczywiście, że się da podważyć coś w nauce, ale jest to bardzo trudne przez takich jak Ty. Gdyby naukowcy nie byli takimi betonowymi ideologami, to postęp naukowy by znacznie przyśpieszył.

Cytat: napisał(a):Prawdopodobnie rzeczywiście nigdy niczego w życiu nie odkryję. Ale Ty na pewno nie odkryjesz.

Nie ma dnia, żebym czegoś nie odkryła. Oczywiście, nie w nauce, bo naukowcem nie jestem, ale w swoim codziennym życiu na płaszczyźnie filozofii, socjologii czy psychologii nieustannie coś odkrywam.
Adres IP: zapisano
Odpowiedz
#24
towarzyski.pelikan napisał(a): Gdyby Einstein urodził się dziś i udzielał się na ateiście.pl. to byłbyś pierwszy, który by się z niego śmiał i podcinał skrzydła.

Wątpliwe aby tak było, Einstein jest najdoskonalszym dowodem na to, czego można dokonać metodą rozumowania dedukcyjnego. I przede wszystkim nie zburzył  całego gmachu nauki, nie zaczął od podstaw, wykorzystując dotychczasowe dokonania można chyba powiedzieć...wynalazł pewne szersze możliwości dla całej konstrukcji i dalszej rozbudowy, wyburzył niewiele.

I jeszcze słowo o miejscu, z którego Einstein zaczynał (z Wikipedii)

"Zgodnie z ogólną teorią względności, siła grawitacji wynika z lokalnej geometrii czasoprzestrzeni. 
1. Aparat matematyczny tej teorii został opracowany w pracach takich matematyków, jak János Bolyai i Carl Friedrich Gauss. 
2. Ogólnie geometria nieeuklidesowa została rozwinięta przez ucznia Gaussa, Georga Bernharda Riemanna, 
3. ale nieeuklidesowa geometria czasoprzestrzeni stała się znana szerzej dopiero po tym, jak w opracowaną przez Einsteina szczególną teorię względności Hermann Minkowski wprowadził czasoprzestrzeń Minkowskiego (1907)."

Nie wspominając o teoriach, które z kolei przysłużyły się wypracowaniu powyższych. Słowem, Einstein nie wypadł sroce spod ogona.
Voodoo People
Odpowiedz
#25
Cytat:Gdyby Einstein urodził się dziś i udzielał się na ateiście.pl. to byłbyś pierwszy, który by się z niego śmiał i podcinał skrzydła.

Teoria wielkiego wybuchu aż do początku lat 90. była jedną z kilku konkurencyjnych teorii, których twórcy dyskutowali i wzajemnie kwestionowali swoje wnioski. Zdaje się, że nawet obecnie istnieją naukowe teorie alternatywne, chociaż raczej niszowe. Ale jakoś fizycy nie oskarżają się wzajemnie o praktykowanie pseudonauki. Ciekawe dlaczego.
Odpowiedz
#26
Cytat:Gdyby Einstein urodził się dziś i udzielał się na ateiście.pl. to byłbyś pierwszy, który by się z niego śmiał i podcinał skrzydła.

   Oczywiście, że się da podważyć coś w nauce, ale jest to bardzo trudne przez takich jak Ty. Gdyby naukowcy nie byli takimi betonowymi ideologami, to postęp naukowy by znacznie przyśpieszył.


Chyba niedokładnie czytasz to forum.
Np. w płaskoziemskim wątku Fizyk cierpliwie odnosi się do argumentów płaskoziemskich posługując się matematyką i logiką.
Zawsze możesz obalić jego równania, o ile czujesz się na siłach.
Einstein też nie rzucił swoich teorii od tak, tylko ujął je w karby równań matematycznych.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#27
Sofeicz napisał(a): Chyba niedokładnie czytasz to forum.
Np. w płaskoziemskim wątku Fizyk cierpliwie odnosi się do argumentów płaskoziemskich posługując się matematyką i logiką.
Zawsze możesz obalić jego równania, o ile czujesz się na siłach.
Einstein też nie rzucił swoich teorii od tak, tylko ujął je w karby równań matematycznych.

Powiedzmy, że rozmawialibyście z takim Einsteinem albo Kopernikiem (jeśli Einstein się wydaje mało rewolucyjny) jeszcze nie na etapie gotowej teorii, ale na etapie pracy nad nią, Kopernik/Einstein by rzucał swoje jeszcze luźne idee pod dyskusję.

Wszyscy jak jeden mąż rzucilibyście się jak szakale na takiego Kopernika/Einsteina. Jesteście ideologami.
Odpowiedz
#28
towarzyski.pelikan napisał(a): Powiedzmy, że rozmawialibyście z takim Einsteinem albo Kopernikiem (jeśli Einstein się wydaje mało rewolucyjny) jeszcze nie na etapie gotowej teorii, ale na etapie pracy nad nią, Kopernik/Einstein by rzucał swoje jeszcze luźne idee pod dyskusję.

Wszyscy jak jeden mąż rzucilibyście się jak szakale na takiego Kopernika/Einsteina. Jesteście ideologami.

Za czasów Kopernika metoda naukowa była jeszcze w powijakach, nauka polegała (niestety) na autorytecie, głównie autorytecie naukowców starożytnej Grecji (Arystoteles, Ptolemeusz, Galen). Dozwolone było rozszerzanie i pogłębianie wiedzy - w tym czasie praktykowane przez naukowców arabskich (a niech tam, pilaster mnie zje zaraz). Jednakże podważanie autorytetów było czymś niewyobrażalnym.

A jednak metoda naukowa już wtedy polegała na badaniu nie tylko wydarzeń "normalnych" ale też tych, które od normy odbiegają. Dla Kopernika był to ruch planet. Dla Einsteina był to fenomen niezmienności prędkości światła. Za czasów Kopernika jego teoria była przyjmowana jako ciekawostka, kontrowersja wynikła nieco później i w innym kontekście. Za czasów Einsteina Teoria Względności została przyjęta z entuzjazmem, 16 lat po opublikowaniu STW a 6 lat po OTW Einstein został uhonorowany Noblem.

Dziś jednak w przeciwieństwie do czasów Kopernika już nie uznajemy autorytetów osoby. Uznajemy autorytet argumentów. Przykładem niech będzie burzliwa historia tzw. stałej kosmicznej, wprowadzonej przez Einsteina a potem przez niego samego porzuconej. Ostatnio ta stała kosmiczna w związku z aktualnymi badaniami kosmosu na nowo odżywa, gdyż pasuje lepiej do obecnej wiedzy o wszechświecie. Jeżeli jednak wiedza na temat wszechświata przez kolejne odkrycia się poszerzy, to może być, że i stała kosmologiczna powróci na śmietnik nauki razem z eterem i flogistonem.

Cytat:A hipotetycznie zakładając, że za 10 lat naukowcy udowodnią, że Ziemia jest płaska, a za 40 lat jacyś heretycy będą pisać o tym, że Ziemia ma kształt banana, to zefciu będzie pisał, że fakt, że udowodniono, że Ziemia jest płaska, mimo tego że przez bardzo długi czas utrzymywał się pogląd, że jest kulą, świadczy o tym, że nauka wcale nie jest dogmatyczna, ale takie pierdy jak Ziemia ma kształt banana należy schować między bajki.

Z nauką jest jak z geografią, są obszary zbadane i "białe plamy". Kształt Ziemi jest na tyle dokładnie zbadany, że możemy z dokładnością centymetrów obliczać wysokości gór npm, przesuwania się płyt tektonicznych czy zmiany rozmiarów jezior śródlądowych. Mniej dokładnie zbadane są dna oceanów, a obszar pod powierzchnią Ziemi to już materia ogólnych przypuszczeń i teorii. Całkiem możliwe, że za jakiś czas nasze dzisiejsze teorie na temat jądra Ziemi się zmienią. Natomiast prawdopodobieństwo, że pomiar Mount Everestu będzie skorygowany na potrzeby płaskoziemców jest tylko w sferze solipsyzmu na poziomie Matrixu.


Cytat:Po prostu jesteś bardzo naiwny, jak każdy lewak. Tobie do głowy nie przychodzi, że te straszne teorie spiskowe mogą być prawdą. To zbyt straszne, żeby było prawdziwe.

Po prostu tzw. teoria spiskowa ma to do siebie, że nie pasuje do definicji spisku.

Bo czym jest spisek? Jest to zmowa przeprowadzana w tajemnicy przez wąskie grono wtajemniczonych, najczęściej w celu osiągnięcia wymiernych krótkotrwałych korzyści. Spiskują puczyści, spiskują mafiozi, grupy powiązane wzajemnymi zależnościami, najczęściej mocno shierarchizowane. Im więcej osób wtajemniczonych w spisek tym większa szansa, że ktoś wyjawi jakieś fakty i cała fasada runie. Im dłużej spisek trwa, tym większa szansa, że ktoś puści parę. Właśnie dlatego spiski muszą być przeprowadzone przez niewielką grupę i możliwie szybko osiągać efekty.

W tzw. teoriach spiskowych natomiast mamy do czynienia ze spiskami, które trwają albo od dziesięcioleci, stuleci, a czasem nawet od paru tysiącleci. I które obejmują wielkie grupy osób bez wzajemnych powiązań. Robiłem wykaz dla płaskoziemstwa, tam konieczne byłoby wtajemniczenie wszystkich rządzących wszystkich państw biorących udział w badaniach kosmosu, wszystkich astronomów, wszystkich astronautów, wszystkich pilotów samolotów dalekosiężnych, wszystkich kapitanów i oficerów statków oceanicznych. Lista niepełna, koledzy podopisywali jeszcze więcej grup zawodowych, którzy KONIECZNIE musieliby być wtajemniczeni, żeby spisek się utrzymał. I to przy braku jakiejkolwiek motywacji konkretnej korzyści i to przy niewiarygodnie długim okresie czasu.

Więc tutaj brzytwa Ockhama działa tak, że teoria spiskowa implikuje tak niewyobrażalnie wielki spisek, że to już nie jest spisek. A jakiś Truman Show z Pelikanem, matsuką i Maciejem w rolach głównych.


PS: Cytaty były z różnych postów, ale tak mi się uzbierało.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#29
towarzyski.pelikan napisał(a): Gdyby Einstein urodził się dziś i udzielał się na ateiście.pl. to byłbyś pierwszy, który by się z niego śmiał i podcinał skrzydła.
Gdyby szafa miała sznurek, to by była windą. Skąd wiesz, że tak bym czynił? I komu niby „podcinam skrzydła” na tym forum (tzn. komu utrudniam wyrażenie swoich rewolucyjnych myśli?)
Cytat:Oczywiście, że się da podważyć coś w nauce, ale jest to bardzo trudne przez takich jak Ty.
Bzdura. Jest to trudne dlatego, że w ogóle nauka jest bardzo trudna, a zmiana paradygmatu na sensowny jeszcze trudniejsza. Natomiast nigdy żadnej sensownej teorii naukowej żadne prześladowania nie zdołały realnie zaszkodzić. Ani Hitler nie zablokował TW, ani Stalin np. ewolucjonizmu. A starali się strasznie. Ja nie mam takiej władzy jak oni.
Cytat:Nie ma dnia, żebym czegoś nie odkryła. Oczywiście, nie w nauce, bo naukowcem nie jestem, ale w swoim codziennym życiu na płaszczyźnie filozofii, socjologii czy psychologii nieustannie coś odkrywam.
Odkrywasz, przypomnijmy rzeczy, które są tak mało warte, że nie jesteś gotowa postawić na nie nawet flaszki wina. Dlaczego zatem inni mają cenić je bardziej?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#30
bert04 napisał(a): Po prostu tzw. teoria spiskowa ma to do siebie, że nie pasuje do definicji spisku.

Bo czym jest spisek? Jest to zmowa przeprowadzana w tajemnicy przez wąskie grono wtajemniczonych, najczęściej w celu osiągnięcia wymiernych krótkotrwałych korzyści. Spiskują puczyści, spiskują mafiozi, grupy powiązane wzajemnymi zależnościami, najczęściej mocno shierarchizowane. Im więcej osób wtajemniczonych w spisek tym większa szansa, że ktoś wyjawi jakieś fakty i cała fasada runie. Im dłużej spisek trwa, tym większa szansa, że ktoś puści parę. Właśnie dlatego spiski muszą być przeprowadzone przez niewielką grupę i możliwie szybko osiągać efekty.

W tzw. teoriach spiskowych natomiast mamy do czynienia ze spiskami, które trwają albo od dziesięcioleci, stuleci, a czasem nawet od paru tysiącleci. I które obejmują wielkie grupy osób bez wzajemnych powiązań. Robiłem wykaz dla płaskoziemstwa, tam konieczne byłoby wtajemniczenie wszystkich rządzących wszystkich państw biorących udział w badaniach kosmosu, wszystkich astronomów, wszystkich astronautów, wszystkich pilotów samolotów dalekosiężnych, wszystkich kapitanów i oficerów statków oceanicznych. Lista niepełna, koledzy podopisywali jeszcze więcej grup zawodowych, którzy KONIECZNIE musieliby być wtajemniczeni, żeby spisek się utrzymał. I to przy braku jakiejkolwiek motywacji konkretnej korzyści i to przy niewiarygodnie długim okresie czasu.
I tak właśnie jest, tylko mała garstka jest wtajemniczona, a reszta to niczego nieświadome marionetki. Może się nasuwać pytanie - jak kto możliwe, że naukowcy nie dochodzą do prawdy, skoro to tęgie głowy? Ano dlatego, że te głowy wcale nie są takie tęgie, nie żeby cierpieli na jakieś wrodzone upośledzenie intelektualne, po prostu są produktem systemu edukacji, który ich ogłupia i na tyle mogą czegoś dokonać w nauce, na ile pozwala im Wielki Brat. Coś tam potrafią, coś tam wymyślą, ale to tylko drobne poprawki, modyfikacje w obowiazujących teoriach. A jak już się wyłonią jacyś geniusze, to te niczego nieświadome marionetki będą ich tępić, nie wiedząc, komu służą.

zefciu napisał(a): Gdyby szafa miała sznurek, to by była windą. Skąd wiesz, że tak bym czynił? I komu niby „podcinam skrzydła” na tym forum (tzn. komu utrudniam wyrażenie swoich rewolucyjnych myśli?

Nagminnie próbujesz sprowadzić rozmówcę do swojego poziomu, a sam do rewolucyjnych ludzi nie należysz. Klepiesz to, co przeczytałeś w książce i nic ponadto.

Cytat:Bzdura. Jest to trudne dlatego, że w ogóle nauka jest bardzo trudna, a zmiana paradygmatu na sensowny jeszcze trudniejsza. Natomiast nigdy żadnej sensownej teorii naukowej żadne prześladowania nie zdołały realnie zaszkodzić. Ani Hitler nie zablokował TW, ani Stalin np. ewolucjonizmu. A starali się strasznie. Ja nie mam takiej władzy jak oni.
Jesteśmy świadkami, jak naukowcy są prześladowani współcześnie, a Ty do historii zaglądasz? Gdzie Ty masz oczy?

Cytat:Odkrywasz, przypomnijmy rzeczy, które są tak mało warte, że nie jesteś gotowa postawić na nie nawet flaszki wina. Dlaczego zatem inni mają cenić je bardziej?
Moje odkrycia są bezcenne. Są warte więcej niż cokolwiek byłbyś w stanie mi zaoferować. W nosie mam czyjeś uznanie.
Odpowiedz
#31
towarzyski.pelikan napisał(a):
freeman napisał(a): A skąd wiesz, że miłujesz innych ludzi?

 Dostrzegam Boga w każdym człowieku. I tego Boga kocham bez względu na wszystko.

No to chyba nosisz różowe okulary, bo Bóg zamieszkuje tylko w tych, którzy się na Niego otworzyli. Względnie, masz fałszywy obraz Boga.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#32
freeman napisał(a): No to chyba nosisz różowe okulary, bo Bóg zamieszkuje tylko w tych, którzy się na Niego otworzyli. Względnie, masz fałszywy obraz Boga.

Widzisz, bo ja wierzę w ludzi bardziej niż oni w sami w siebie wierzą. A wierzyć w siebie znaczy wierzyć w Boga. Ja im próbuję pokazać, że mogą być kimś więcej niż są. Mogą pozwolić Bogu się całkowicie w siebie wcielić, tylko ktoś im musi uprzytomnić i wskazać drogę.
Odpowiedz
#33
towarzyski.pelikan: Już to pisałem matsuce w innym wątku, napiszę i Tobie tutaj.

Nie doceniasz, jak i wszyscy pseudonaukowcy, ogromu pracy, jaki jest konieczny, żeby naukowe idee podważyć sensownie.

Nauka polega na nieustannym konfrontowaniu teorii z rzeczywistością; jeśli jakaś teoria jest uznana przez większość naukowców, to znaczy ni mniej, ni więcej, tylko że ta teoria w takich konfrontacjach odnosi sukcesy: daje wyniki zgodne z obserwacjami. Zaproponowanie nowej teorii nie polega na wymyśleniu idei od czapy - nowa teoria musi poprawnie przechodzić wszystkie testy, które przeszły teorie wcześniejsze. I tylko jeśli je przechodzi, jest sens zastanawiać się nad uznaniem jej wyższości. A tych testów przez stulecia się trochę nazbierało, więc sprawdzenie nimi nowej teorii to całkiem sporo pracy...

Ale jeśli tę pracę się wykona, to droga jest otwarta! Einstein zaproponował teorie, które dla prędkości dużo mniejszych od c i słabych pól grawitacyjnych odtwarzały wyniki starych teorii, więc wstępne testy przeszły. Potem okazało się, że nowe eksperymenty dają wyniki zgodne z jego teoriami, a niezgodne ze wcześniejszymi. I tak oto Einstein skutecznie dokonał rewolucji i jest dzisiaj sławny.

A pseudonaukowcy? Rzucają ideą od czapy, skupiają się na jednym lub dwóch faktach i próbują przepchnąć swój pomysł, ignorując tysiące wykonanych na przestrzeni stuleci obserwacji, które do ich teorii nie pasują. Więc nie, nauka nie potraktuje takich propozycji poważnie, i to jest jej siła, a nie słabość.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#34
towarzyski.pelikan napisał(a): Nagminnie próbujesz sprowadzić rozmówcę do swojego poziomu, a sam do rewolucyjnych ludzi nie należysz. Klepiesz to, co przeczytałeś w książce i nic ponadto.
Zapytałem, komu konkretnie i w jaki sposób „podciąłem skrzydła”. A Ty mi jakimiś ogólnikami rzucasz.
Cytat:Jesteśmy świadkami, jak naukowcy są prześladowani współcześnie
Konkretnie którzy i przez kogo?
Cytat:Moje odkrycia są bezcenne.
Gdyby były bezcenne, to nie byłoby takiej liczby flaszek, której byś nie była gotowa postawić. Ty nie stawiasz nawet jednej. Zatem są warte od tej flaszki mniej.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#35
towarzyski.pelikan napisał(a): Widzisz, bo ja wierzę w ludzi bardziej niż oni w sami w siebie wierzą. A wierzyć w siebie znaczy wierzyć w Boga. Ja im próbuję pokazać, że mogą być kimś więcej niż są. Mogą pozwolić Bogu się całkowicie w siebie wcielić, tylko ktoś im musi uprzytomnić i wskazać drogę.

Istnieje jednak różnica pomiędzy wiarą w Boga, którego zaprosiło się do swego życia i dało Mu pierwszeństwo, a wiarą w siebie jako wcielonego Boga. W pierwszym przypadku człowiek staje się coraz bardziej pokorny, a w drugim staje się pyszałkiem, który usłyszy kiedyś z ust Jezusa: "Idźcie ode mnie precz wy, którzy czynicie bezprawie".
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#36
Fizyk napisał(a): Nauka polega na nieustannym konfrontowaniu teorii z rzeczywistością; jeśli jakaś teoria jest uznana przez większość naukowców, to znaczy ni mniej, ni więcej, tylko że ta teoria w takich konfrontacjach odnosi sukcesy: daje wyniki zgodne z obserwacjami. 
Panie Fizyku, ale z czyimi obserwacjami? Co jeśli, nie daje wyników zgodnych z obserwacjami "pseudonaukowca"? Oczywiście, można uznać, ze to "pseudonaukowiec" musi się udać do specjalisty, zanim się weźmie za naukę, ale to tylko jedna możliwość. Druga możliwość brzmi: coś nie tak z całą resztą.
Do przemyślenia.
Odpowiedz
#37
towarzyski.pelikan napisał(a): Powiedzmy, że rozmawialibyście z takim Einsteinem albo Kopernikiem (jeśli Einstein się wydaje mało rewolucyjny) jeszcze nie na etapie gotowej teorii, ale na etapie pracy nad nią, Kopernik/Einstein by rzucał swoje jeszcze luźne idee pod dyskusję.

Wszyscy jak jeden mąż rzucilibyście się jak szakale na takiego Kopernika/Einsteina. Jesteście ideologami.
Oczywiście znowu pokazujesz, że w ogóle nie rozumiesz, jak uprawia się naukę. Gdybyś zobaczyła, co robił Einstein z Bohrem w Lejdzie, to pewnie też byś zaczęła nad biednym Bohrem, na którego Einstein się „rzucił jak szakal” użalać. Ale jakoś Bohrowi to w żaden sposób nie zaszkodziło (z tego co wiem, spór był bardzo zaciekły, ale jednak prowadzony czysto). Nie zaszkodziło też mechanice kwantowej. Wręcz przeciwnie – pomogło naprostować pewne problemy i wątpliwości z nią związane.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#38
zefciu napisał(a): Zapytałem, komu konkretnie i w jaki sposób „podciąłem skrzydła”. A Ty mi jakimiś ogólnikami rzucasz.

Nagminnie choćby tutejszym płaskoziemcom. Nie chce mi się latać po forum i szukać przykładów. Każdy, kto jest uczciwy, się z tym zgodzi.

Cytat:Konkretnie którzy i przez kogo?
Np.  Rupert Shaledrake

Pisze swoją pierwszą książkę „A new science of life” (opis hipotezy rezonansu morficznego). Książka szybko trafiła na okładkę czasopisma „Nature” (jednego z najbardziej wpływowych czasopism naukowych), ale nie spotyka się z zachwytem, a z pytaniem: Czy książkę tę należałoby spalić?

This infuriating tract... is the best candidate for burning there has been for many years / Sir John Maddox (Nature, 1981)

W wywiadzie dla BBC w 1994 roku Sir John Maddox stwierdza:

Sheldrake is putting forward magic instead of science, and that can be condemned in exactly the language that the Pope used to condemn Galileo, and for the same reason. It is heresy.

Zdaniem Maddoxa puszczanie takich książek w obieg jest niebezpieczne dla społeczeństwa, ponieważ Shaledrake wprowadza „magię” jako wytłumaczenie fizycznych i biologicznych fenomenów, kiedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że kontynowanie badań tak jak dotychczas doprowadzi do wypełnienia tych luk, na które zwraca uwagę Shaledrake.

Cytat:Gdyby były bezcenne, to nie byłoby takiej liczby flaszek, której byś nie była gotowa postawić. Ty nie stawiasz nawet jednej. Zatem są warte od tej flaszki mniej.

A spierdalaj z tymi flaszkami. Jestem abstynentem. I co ja potem z nimi zrobię?

freeman napisał(a): Istnieje jednak różnica pomiędzy wiarą w Boga, którego zaprosiło się do swego życia i dało Mu pierwszeństwo, a wiarą w siebie jako wcielonego Boga. W pierwszym przypadku człowiek staje się coraz bardziej pokorny, a w drugim staje się pyszałkiem, który usłyszy kiedyś z ust Jezusa: "Idźcie ode mnie precz wy, którzy czynicie bezprawie".

Mylisz się. Bo to wcielenie Boga następuje po tym, jak człowiek porzuci swoje ego. I tak naprawdę "Jestem Bogiem" znaczy tyle co "Wypełnia mnie Bóg". I uwierz mi, że to nie ma nic wspólnego z pychą. Choć wielu zarzuci Ci pychę, kiedy będziesz wierzył w siebie (=Boga). Ludzie pyszni nie odróżniają zarozumialstwa od pewności siebie (wiary w Boga), ponieważ tego drugiego w ogóle nie znają.
Odpowiedz
#39
towarzyski.pelikan napisał(a): Panie Fizyku, ale z czyimi obserwacjami? Co jeśli, nie daje wyników zgodnych z obserwacjami "pseudonaukowca"? Oczywiście, można uznać, ze to "pseudonaukowiec" musi się udać do specjalisty, zanim się weźmie za naukę, ale to tylko jedna możliwość. Druga możliwość brzmi: coś nie tak z całą resztą.
Do przemyślenia.
W takim wypadku pseudonaukowiec powinien opisać dokładnie procedurę odtworzenia jego wyników. Jeśli takiego opisu nie ma - wyniku może równie dobrze nie być, bo obserwacja nie jest powtarzalna. Jeśli opis jest - często już na jego podstawie da się określić, gdzie pseudonaukowiec popełnia błąd. Jeśli błędu nie ma - inni stosując jego procedurę próbują odtworzyć wynik i albo im się udaje, albo nie. Jak się udaje, to wynik dołącza do zbiorowej światowej wiedzy o świecie i teorie będą musiały go wyjaśniać. Jak się nie udaje - no to niestety, ale pseudonaukowiec coś przegapił.

Tak na oko 99% pseudonaukowych obserwacji odpada na etapie opisu procedury. Z pozostałego 1%, 99% odpada na etapie czytania opisu - bo staje się jasne, że nasz bohater nie uwzględnił jakiegoś efektu (stworzenie kontrolowanych warunków dla eksperymentu to nie jest banalna sprawa!). Reszta odpada na etapie próby odtworzenia.
Do przemyślenia.

A jak coś nie odpada nawet na etapie próby odtworzenia, to to już zasługuje na bycie nazwanym nauką, a nie pseudonauką.

Np. naszemu forumowemu Maciejowi1 udało się przebrnąć przez opis procedury odtworzenia wyników (opisał, gdzie i jak wykonał swoje zdjęcia), ale padł na etapie weryfikacji metody, kiedy okazało się, że nie da się w jego metodzie wyeliminować ani uwzględnić wpływu atmosfery. Jakieś tam dane da się z tego wyciągnąć, ale niestety mało miarodajne. I tak wyglądają typowe próby podważania nauki, niestety.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#40
Sofeicz napisał(a): Jeżeli jedna osoba mówi ci, że piłaś - możesz to olać.
Jeżeli powie ci to druga - zacznij się zastanawiać.
Jeżeli powie trzecia - idź spać!

Ale w twoim przypadku wyraźnie to nie działa.

A co wtedy jak pięćdziesiąt osób napisze Tobie że masz coś z głową?
Staraj się pisać zwroty grzecznościowe wielką literą- chodzi o to abyś nie obrażał użytkowników , którzy są na jakim  już poziomie. To o ile bardziej,  jak postrzegasz ich gorzej.

Oczywiście wyłącznie , jak stać Ciebie na taki wysiłek...

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości