Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytania do agnostyków?
#61
Lampart napisał(a): On ma zaburzenie obsesyjno-kompulsywne.
Buddyzm dobrze na to działa o ile to jest ten naturalistyczny buddyzm. Wszystko jest zmienne i uwarunkowane, taki przekaz jest jak balsam na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne bazujące na złudzeniach absolutyzmów.

Twierdzi, ze ma. Z opisu to mi bardziej przypomina po prostu duży temperament. Ja mam wrażenie, że ostatnio jest moda na to, zeby z wszystkiego co ludzkie robić zaburzenie. I niestety popularność buddyzmu nie pomaga. W swietle buddyzmu to min. 90% mieszkańców Zachodu jest zaburzona/chora psychicznie.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#62
ZaKotem kompulsywne opieranie się kompulsjom powoduje wzmożenie obsesji - wszędzie są wywoływane po to by się im opierać, powoduje to ogromne napięcie, czujność a często sposób opierania się im staje się również rytualny - podmiana rytuału na drugi albo co gorsze mutacja/dołożenie kolejnego. Idealną sytuacją jest odpuszczenie, ale nie kompulsywne, nie metodyczne, tylko takie szczere, ale to bardzo trudne bez leków.

Towarzyski Pelikan być może ludzie nadużywają różnych jednostek chorobowych ale akurat ocd nie jest sexi to bardzo usztywniające i ograniczające schematy. Jest też bardzo specyficzne.
Swoją drogą nawał bodźców, informacji (często sprzecznych) zgiełk, uzależnienia, narkotyki, stres powodują, że faktycznie jest tych zaburzeń sporo.
W buddyjskim ujęciu wielu ludzi jest zaburzonych ale na zasadzie małpiego, pomieszanego umysłu goniącego za złudzeniami to jeszcze nie jest implikowane komuś zaburzeń takich medycznych.
Odpowiedz
#63
towarzyski.pelikan napisał(a): Twierdzi, ze ma. Z opisu to mi bardziej przypomina po prostu duży temperament. Ja mam wrażenie, że ostatnio jest moda na to, zeby z wszystkiego co ludzkie robić zaburzenie. I niestety popularność buddyzmu nie pomaga. W swietle buddyzmu to min. 90% mieszkańców Zachodu jest zaburzona/chora psychicznie.
Bo też każdy jakieś tam zaburzenie ma, co nie czyni nas wcale chorymi. Obecnie w psychiatrii upowszechnia się pogląd, żeby ludzi z zaburzeniami nie traktować z miejsca jako pacjentów, nie "naprawiać" ich sposobami medycznymi, przynajmniej kiedy nie stanowią dla nikogo zagrożenia. Przede wszystkim takie osoby powinny mieć wsparcie środowiska, a wtedy zaburzenie nie przekształca się w autentyczną chorobę, czyli cierpienie. Oczywiście "wsparcie" to nie jakaś granicząca z pogardą litościwość, "o mój biedny, taki jesteś inny i chory, mam nadzieję że wyzdrowiejesz i będziesz normalny jak my, porządni ludzie, a jak nie, to z litości będziemy udawać, że się od nas nie różnisz". To zaakceptowanie jego dziwności i przekonanie jego samego, że bez "leczenia" może swoje zaburzenie opanować tak, żeby nie warczało i nie gryzło ludzi (w tym i jego samego), jednocześnie pozostając częścią jego osobowości.
Odpowiedz
#64
ZaKotem napisał(a): Bo też każdy jakieś tam zaburzenie ma, co nie czyni nas wcale chorymi. Obecnie w psychiatrii upowszechnia się pogląd, żeby ludzi z zaburzeniami nie traktować z miejsca jako pacjentów, nie "naprawiać" ich sposobami medycznymi, przynajmniej kiedy nie stanowią dla nikogo zagrożenia. Przede wszystkim takie osoby powinny mieć wsparcie środowiska, a wtedy zaburzenie nie przekształca się w autentyczną chorobę, czyli cierpienie. Oczywiście "wsparcie" to nie jakaś granicząca z pogardą litościwość, "o mój biedny, taki jesteś inny i chory, mam nadzieję że wyzdrowiejesz i będziesz normalny jak my, porządni ludzie, a jak nie, to z litości będziemy udawać, że się od nas nie różnisz". To zaakceptowanie jego dziwności i przekonanie jego samego, że bez "leczenia" może swoje zaburzenie opanować tak, żeby nie warczało i nie gryzło ludzi (w tym i jego samego), jednocześnie pozostając częścią jego osobowości.
Ładnie Kotku. Zgadzam się.

Niepokoją mnie pewne osobniki na forach internetowych i reszcie Internetu, które potrafia po jednej wypowiedzi człowieka wysyłać do psychiatry, co zwykle oznacza - faszerowanie się chemią. To jest niepoważne.

Człowiek najpierw powinien spróbować sam się ogarniąć metodami naturalnymi, a nie biec do psychiatry, bo tak najłatwiej. Wziąć tabsę i zmienic się w warzywo  Płacz

https://www.youtube.com/watch?v=4IWF14YeBXk

Take the pill that makes you weaker
Take the pill that makes you sick
Take the pill or you'll be sorry
Take this bloody pill and make it quick

Take the pill that kills your sex drive
Take the pill that makes you cry
Take the pill that burns your insides
Take the pill that makes you want to die
(...)
Take the pill that keeps you quiet
Take the pill that keeps you blind
Take the pill that wipes your memory
Take the pill that's fucking with your mind
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#65
Warto tu rozróżnić sytuacje, leki czasem są wskazane, potrzebne, czasem nie. Zaburzenia są różne, czasem lekkie i przejściowe, a czasem zatruwają życie, są nieznośne, ocd, należy do tej drugiej grupy.
Odpowiedz
#66
towarzyski.pelikan napisał(a): Twierdzi, ze ma.
Gwoli ścisłości, powtórzę jeszcze raz:

"ma to u mnie pewne cechy bardziej osobowości anankastycznej niż zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych...ale może to obecna klasyfikacja leży i kwiczy, bo moim zdaniem to jest coś pośrodku"

Niestety nie udało mi się znaleźć jednostki, która by była czymś takim właśnie "pośrodku"...mam w sobie Osobowość Obsesyjno-Kompulsyjną, ale nie jestem nią, choć prawie. Gdy byłem dzieckiem, ja i ta Osobowość Obsesyjno-Kompulsyjna stanowiliśmy niemal jedność. Obecnie mam do niej większy dystans, ale to jest dla mnie coś dużo bardziej fundamentalnego niż zwykłe irracjonalne, absudralne Zaburzenia Obsesyjno-Kompulsyjne...

To jest trochę tak jakbym miał w sobie jakąś fałszywą osobowość, taką introjekcyjną, trochę jak takiego pasożyta (niczym w Spider-manie 3, tym starym), trochę coś w rodzaju opętania. To nie jest mój prawdziwy "temperament", to jest "przymusowa osobowość"...

Do tego odnajduję się w pojęciu "neurastenii", ale tym przytoczonym w książce "integracja Psychiczna" ( Anna A. Terruwe, Conrad W. Baars) - niestety nie mam jej pod ręką, więc nie mogę przytoczyć. Generalnie chodzi o genetyczne uwarunkowanie układu nerwowego, powodujące nadwrażliwość, łatwe załamywanie się niepowodzeniami, itp. Takie cechy od dziecka.

Niektórzy sugerowali, że to może być Zespół Aspergera...(?)

Gdyby katolicyzm był prawdą, to zadziałałby na mnie terapeutycznie. A przynajmniej by nie zaszkodził.
A zaszkodził.
Natomiast w takich rzeczach jak psychologia i duchowość wschodu odnalazłem wsparcie, ukojenie i - może przede wszystkim -zrozumienie.
W katolicyzmie zawsze czułem się obco, niezrozumiany, to wszystko było dla mnie tak naprawdę sztuczne, ale miałem poczucie, że muszę się podporządkować.
Narracja psychologii i duchowości wschodu lepiej opisuje moją głębię niż ta (względnie) powierzchowna, chrześcijańska (i mówię to mimo iż sięgam po książki chrześcijańskiej psychologii, ze względnie głębokim wglądem), nie mówiąc już o prymitywnej wersji katolicyzmu, w którą zostałem zindoktrynowany, wepchnięty w introjekcje.

Gdyby katolicyzm był prawdą, to odnalazłbym w nim przynajmniej zrozumienie dla siebie większe niż w psychologii czy duchowości wschodu.
A przynajmniej tak to widzę...

Lampart napisał(a): Idealną sytuacją jest odpuszczenie, ale nie kompulsywne, nie metodyczne, tylko takie szczere, ale to bardzo trudne bez leków.
A najlepsze jest takie, które dzieje się automatycznie, pod wpływem napotkanych treści. Następuje wówczas u mnie przeskok świadomości i bardziej się rozluźniam. Doświadczyłem czegoś takiego co najmniej kilka razy, generalnie głównie dzięki takiemu kanałowi na youtubie:

https://www.youtube.com/channel/UC3hjR4X...-nQadTVs-Q

No i ostatnio doświadczyłem na nieco mniejszą skalę podobnego zjawiska dzięki ZaKotem Uśmiech
Bo tak trafnie opisał moje motywy, sprawił że je sobie lepiej uświadomiłem i inaczej na niej spojrzałem. Przestałem potępiać w sobie pewne rzeczy, zaakceptowałem je, odciążyłem w ten sposób RAM i nastąpił u mnie przeskok (w większym stopniu na pozycję obserwatora) i rozluźnienie. Thx Uśmiech

Później jednak następuje pewien regres i przymus, by zmusić się do nadmiernego analizowania, wrócenia na stare tory, wewnętrznego usztywnienia się, itp. (nie wiem jak to lepiej opisać). Mam do wyboru, by podporządkować się temu przymusowi lub nie.
Why so serious?
Odpowiedz
#67
Cytat:- jesteś nie tyle osobą, co świadomą obecnością,

- osoby mają swoje przekonania,
- świadome obecności prawdopodobnie nie mają swoich przekonań,
- obserwujesz w sobie byty energetyczne,
- byty energetyczne wierzą lub nie wierzą,
- masz w sobie byt teistyczny,
- byt teistyczny ma qualia teistyczne,
- masz w sobie byt ateistyczny,
- byt teistyczny ma qualia ateistyczne,
- byt teistyczny jest przyjemniejszy niż byt ateistyczny,
- oba te byty postrzegasz jako byty infantylne,
- nie utożsamiasz się z żadnym z tych dwóch bytów.

Joker, zrobisz mi takie myślniki dla terminu filozof?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości