Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Akademia Trinfinity
#1
Nie bardzo wiedziałem gdzie to wrzucić, a chciałem się tym podzielić. To nie jest raczej religia, czy coś takiego, choć wykazuje to pewne cechy systemu filozoficznego - jednakże nie dogmatycznego. To jest bardziej nastawione na praktykę, na transformację siebie.

https://www.trinfinityacademy.com/

Jakby to spolszczyć...Akademia Trój-nieskończoności?
Generalnie od paru lat materiały są dostępne za darmo. 
Tutaj jest link do samych kursów:

https://www.trinfinityacademy.com/courses/

I małe wprowadzenie:

Since time immemorial, humankind has worshipped and attempted to realize and embody that ever-elusive and supposedly liberating “Greater Self.” It has been called by many names in various cultures and disciplines around the world.


My goal for Trinfinity Academy is to keep things as practical, experiential, scientific, and as universally accessible as possible. For this reason, I refer to Greater Self as: Presence, Presence-Consciousness, Beingness, or Beingness-Consciousness—words that point to the actual experience of the Greater Self, rather than other terms open to wider interpretation.

I am interested in facilitating the direct experience of liberation, not just the concept of it.



Ok, można już hejtować i szydzić Uśmiech
Why so serious?
Odpowiedz
#2
Nie wiem czy hejtowaniem jest stwierdzenie, że oszustem jest koleś twierdzący, że umie lewitować, teleportować się, gada o kontaktach z kosmitami, przenoszeniu obiektów siłą woli np. gór itp. bzdury i zarabiający na tym dużo kasy.

https://youtu.be/8Xh1XEoaW8Y
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#3
Lampart napisał(a): Nie wiem czy hejtowaniem jest stwierdzenie, że oszustem jest koleś twierdzący, że umie lewitować, teleportować się, gada o kontaktach z kosmitami, przenoszeniu obiektów siłą woli np. gór itp. bzdury i zarabiający na tym dużo kasy.
A chrześcijanie to kanibale, bo spożywają ludzkie ciało!
Why so serious?
Odpowiedz
#4
Bentinho Massaro wygląda mi na oświecone ego. O takim zjawisku mówił Adyashanti:



Mooji i Eckhart Tolle również wspominają o czymś podobnym.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że zawarty materiał (dostępny za darmo) jest wartościowy.
Why so serious?
Odpowiedz
#5
neuroza napisał(a): Bentinho Massaro wygląda mi na oświecone ego.

Jego ego zaiste jaśnieje.
Odpowiedz
#6
Adyashanti z nich wszystkich ma zdecydowanie najlepszy przekaz (choć on też mi się do końca nie podoba), i skoro widzisz, że jest bardziej ogarnięty, to może pozostań tylko przy nim, a Masaro, Mooji'ego i Tolle odpuść co? Plisss.

No i najmniej zdziera za retrity: https://www.christophertitmussblog.org/a...-questions
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#7
Lampart napisał(a): Adyashanti z nich wszystkich ma zdecydowanie najlepszy przekaz (choć on też mi się do końca nie podoba), i skoro widzisz, że jest bardziej ogarnięty, to może pozostań tylko przy nim, a Masaro, Mooji'ego i Tolle odpuść co? Plisss.
Banany są super. Ale mam jeść tylko i wyłącznie banany? Różne pokarmy mają różne składniki odżywcze.

Możemy się skupiać na tym, co nam się w kimś/czymś nie podoba. Ale po co? Czy nie lepiej ucieszyć się z tego, co jest w kimś/czymś pozytywnego?

Co Ci się nie podoba w Adyashantim?

ZaKotem napisał(a): Jego ego zaiste jaśnieje.
Może dlatego Morfeusz w Matrixie mówił, że z reguły nie wybudzają ludzi poniżej pewnego wieku.
Why so serious?
Odpowiedz
#8
Używa często takich górnolotnych okrągłych słów, z których mało wynika.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#9
Lampart napisał(a): Używa często takich górnolotnych okrągłych słów, z których mało wynika.
Czy możesz podać przykład?
Why so serious?
Odpowiedz
#10
Na przykład:

https://m.facebook.com/adyashanti.org/?l...%2As%2As-R


I zawsze dodaj do tego jakiś obrazek ładny, krajobraz itp.
Ludzie którzy to czytają i traktują go jako oświeconego dostają zastrzyk serotoniny endorfin czy czegoś tam i następnego dnia przyjdą po kolejny Oczko
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#11
Lampart napisał(a): Ludzie którzy to czytają i traktują go jako oświeconego dostają zastrzyk serotoniny endorfin czy czegoś tam i następnego dnia przyjdą po kolejny
I co w tym złego? Chyba lepsze to niż brać antydepresanty? Duży uśmiech

"You are perfect imperfection, changeless change, timeless time, and formless form."

Podoba mi się to. Lubię paradoks. Fajnie mnie to nastraja. Dziękuję Duży uśmiech

Słyszałeś o koanach?
Why so serious?
Odpowiedz
#12
On ich uzależnia od tego.
Koany mają na celu sfrustrować czyjąś potrzebę zrozumienia problemu za pomocą myślenia dyskursywnego na tyle, żeby to puściło. Daje się je w określonym porządku itd. Osobiście bardziej do mnie przemawia tradycja Soto niż Rinzai. Chyba nie sugerujesz, że on sobie tak rzuca koany na Fejsie. Moim zdaniem po prostu chce dać wrażenie niesamowitości skutków jakie daje metoda, którą sprzedaje no i ten zastrzyk duchowego uniesienia.

Powiedz mi, bo widać, że skaczesz tak od jednego do drugiego przewodnika duchowego, a czy wypracowałeś jakiś harmonogram tej duchowej ścieżki? Przykładowo medytacja o tej i o tej godzinie codziennie, jakieś zasady moralne, związane z tymi naukami itp.?

Bo wiesz same takie tu posłucham jednego tu drugiego, bez pewnego rygoru życia, to tak jakby jakiś bokser miał trzech trenerów i każdy by mu tylko mówił jakiegoś tipa w stylu: Nie ma odpornych na ciosy są tylko źle trafieni albo najmocniejsze są ciosy, których nie widać i każdy by puszczał jakąś motywacyjną muzyczkę do tych tipów. Jakby ktoś jechał tylko na czymś takim to miałby tylko pełno mętliku w głowie, który by mu wyleciał z tej głowy po pierwszym ciosie na sparingu.

Uważam, że na ścieżkach duchowych, też potrzebna jest pewna dyscyplina i konsekwencja, w praktyce, w stosunkach z ludźmi, w życiu, w poglądach.

Ja sobie uporządkowałem poglądy, a od nowego roku zamierzam medytować i żyć według uporządkowanego harmonogramu, oczywiście nie do przesady, czynić zgodnie z pewnymi wskazaniami zgodnymi z tymi poglądami. Zastanawiam się czy ty tak robisz? Bo może robisz, nie twierdzę absolutnie, że nie.




Obejrzyj neuroza od 8 minuty chociaż urywek, zwróć uwagę na fragment o czerwonej kuli.
Te wzniosłe obrazowe słowa, to są właśnie takie sugestie, ludzie podatni czytają je i zaczynają to czuć, zaczynają w to wszystko wierzyć. 

Dlaczego większość to są właśnie opisy tej wspaniałej cudownej perspektywy oświeconego człowieka dołączone z tymi obrazkami krajobrazów?

Czy on stworzył jakiś praktyczny przewodnik do praktyki od A do Z ?
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#13
Lampart napisał(a): Czy on stworzył jakiś praktyczny przewodnik do praktyki od A do Z ?
To, że chcesz "od A do Z" - dla mnie to jest częścią problemu. Wyczuwam tu doskonale znane mi z autopsji nuty obsesyjno-kompulsywne. Nie idź tą drogą, ja z niej wracam. Tu nie chodzi o to, żeby przylgnąć do jakiegoś nauczyciela duchowego, do jakiejś dyscypliny, czy praktyki. Niech Twoja intuicja Cię prowadzi ("Niech moc będzie z Tobą" Duży uśmiech).

Ale być może chodzi Ci o coś takiego:







A tutaj jest warta uwagi "praktyka":



Z literatury, to dostępna za darmo jest: https://www.adyashanti.org/wayofliberation/

(a konkretnie: https://d1c742hwzmv7ke.cloudfront.net/li..._Ebook.pdf )

Do kupienia:

Strzałka Falling into Grace. Insights on the end of suffering. - od podstaw, dla "początkujących"
Strzałka The End of your World - dla osób po przebudzeniu

Bardzo dobre książki, polecam. Fajna jest też "Resurrecting Jesus".

Lampart napisał(a): Dlaczego większość to są właśnie opisy tej wspaniałej cudownej perspektywy oświeconego człowieka dołączone z tymi obrazkami krajobrazów?
Bo szukasz w niewłaściwych miejscach, czyli na facebooku? Poza tym to wcale nie są "opisy tej wspaniałej cudownej perspektywy oświeconego człowieka", tylko inspirujące dzielenie się wglądami.

Lampart napisał(a): Obejrzyj neuroza od 8 minuty chociaż urywek, zwróć uwagę na fragment o czerwonej kuli.
Oglądałem już wcześniej cały ten filmik.

Lampart napisał(a): Te wzniosłe obrazowe słowa, to są właśnie takie sugestie, ludzie podatni czytają je i zaczynają to czuć, zaczynają w to wszystko wierzyć. 
Dla mnie to nie to samo. Kto dociera do Adyashantiego przez facebooka? Raczej odnajdują go tam ludzie, którzy go znają z innych źródeł.

Lampart napisał(a): Bo wiesz same takie tu posłucham jednego tu drugiego, bez pewnego rygoru życia, to tak jakby jakiś bokser miał trzech trenerów i każdy by mu tylko mówił jakiegoś tipa w stylu: Nie ma odpornych na ciosy są tylko źle trafieni albo najmocniejsze są ciosy, których nie widać i każdy by puszczał jakąś motywacyjną muzyczkę do tych tipów. Jakby ktoś jechał tylko na czymś takim to miałby tylko pełno mętliku w głowie, który by mu wyleciał z tej głowy po pierwszym ciosie na sparingu.

Uważam, że na ścieżkach duchowych, też potrzebna jest pewna dyscyplina i konsekwencja, w praktyce, w stosunkach z ludźmi, w życiu, w poglądach.

Ja sobie uporządkowałem poglądy, a od nowego roku zamierzam medytować i żyć według uporządkowanego harmonogramu, oczywiście nie do przesady, czynić zgodnie z pewnymi wskazaniami zgodnymi z tymi poglądami. Zastanawiam się czy ty tak robisz? Bo może robisz, nie twierdzę absolutnie, że nie.
Przyjmuję do wiadomości, ale dla mnie to jest podejście dość sztywne i powierzchowne...moim zdaniem nie tędy droga. Ja tu czuję chęć przylgnięcia do czegoś.

Jakich sztucznych rygorów przestrzega natura? To właśnie sztuczne rygory są częścią problemu. Biorą się z chęci kontrolowania, władzy, dominacji. Z chęci nad-kompensacji poczucia lęku i zagubienia. Z chęci poczucia wyższości.
Why so serious?
Odpowiedz
#14
No czytałem tę książkę wczoraj, po tym jak wysłałem do ciebie post.
Stworzył taką łatwostrawną duchowość, ale w porównaniu do tych innych woo nauczycieli, zwłaszcza Bentaro, to ujdzie. Medytacje bardzo słabiutką zaproponował. To nie jest dobre dla człowieka cywilizacji 21 wieku. Kiedyś człowiek miał 100 razy mniej bodźców, rano wstawał i szedł 5km z wiadrami po wodę do rzeki, jego umysł był naturalnie czujny, dzisiaj jest ogłupiony, a on poświęca jedną linijkę problemowi koncentracji.

Porównaj to sobie do "Z każdym oddechem" - Thanissaro Bhikku.

Wiem o co ci chodzi, ale się nie zgadzam, jak się trenuje pianistę to nie daję mu się pianina i nie mówi po prostu poczuj muzykę, niech twoje ręce same grają zgodnie z twoim sercem itp.
Najpierw to on łupie podstawowe dźwięki aż do perfekcji. Tak samo tancerz, najpierw musi opanować podstawowe kroki, dopiero wtedy może dać się ponieść inaczej będzie tańczył, tak jak Steven Seagal

https://youtu.be/Ybk6TKn-cNA

Tratwę można wyrzucić dopiero po przepłynięciu na drugą stronę rzeki, nie wcześniej - pewnie już słyszałeś te anegdotę Oczko

Ja medytowałem już wiele razy takimi swobodniejszymi medytacjami, bez wytrenowania odpowiedniej przytomności i skupienia umysłu to to jest raczej takie miałkie dryfowanie z krótkimi przebłyskami. Ale nic na siłę skoro to odrzucasz Uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#15
Lampart napisał(a): Wiem o co ci chodzi, ale się nie zgadzam, jak się trenuje pianistę to nie daję mu się pianina i nie mówi po prostu poczuj muzykę, niech twoje ręce same grają zgodnie z twoim sercem itp.
Nie porównywałbym uczenia się życia z trenowaniem gry na pianinie.

Lampart napisał(a): Tratwę można wyrzucić dopiero po przepłynięciu na drugą stronę rzeki, nie wcześniej - pewnie już słyszałeś te anegdotę
Tak, od Osho ("Księga mądrości").

Lampart napisał(a): Ja medytowałem już wiele razy takimi swobodniejszymi medytacjami, bez wytrenowania odpowiedniej przytomności i skupienia umysłu to to jest raczej takie miałkie dryfowanie z krótkimi przebłyskami. Ale nic na siłę skoro to odrzucasz
Próbowałem różnych rzeczy, ale po co to wszystko? Dla mnie praktyka i życie to jedno. Najważniejsza praktyka to dla mnie życie we właściwy sposób w chwili obecnej. Czyli zgodnie z "intuicją", z moją "prawdziwą naturą", z "nurtem życia", jakkolwiek to nazwać. Adyashanti opisuje to tutaj:



I niczego nie odrzucam, po prostu nie przyjmuję Uśmiech

Nie zamierzam sprzedawać swojej duszy w imię własnych wymysłów na temat tego co mi się wydaje, że powinno być właściwą praktyką. Tak jakbym miał wiedzieć lepiej niż życie, które mnie prowadzi. Jeśli mam do wyboru polegać na głębi mego jestestwa, które czuję w sposób naturalny, łagodny i subtelny głęboko w swoim ciele (jestem zapewne czuciowcem) lub na powierzchownych sferach intelektualnych, to wolę wybrać to pierwsze.  Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi.

Różni nauczyciele duchowi, różne źródła pozwalają z różnych perspektyw spojrzeć na to samo. To jest przydatne. Generalnie chodzi o to, by dotrzeć do siebie samego. Fajnie to opisuje Osho:

"Ale trzeciego nie interesują już nauczyciele, nie jest studentem.

Interesuje go kontakt osobisty, interesuje go Mistrz, on chce stać się uczniem. Nie przejmuje się tym, co Mistrz mówi, bardziej interesuje się tą aurą, którą Mistrz stwarza wokół siebie. Nie interesują go jego doktryny, jego filozofia – interesuje go jego istnienie.

Gdy stajesz się zainteresowany istnieniem, i gdy patrzysz wprost do najgłębszego rdzenia człowieka, gdy zaczynasz odczuwać obecność, dopiero wtedy możesz stać się uczniem. Nie poszukujesz filozoficznych odpowiedzi, teraz pytanie „Kim jestem?” stało się istotne.

Drugi jest gotów uczyć się, pierwszy nie jest gotów uczyć się, trzeci jest gotów oduczyć się. Powtórzę – pierwszy nie jest gotów uczyć się.
Drugi jest gotów uczyć się skądkolwiek i uczy się zbyt wielu rzeczy, sprzecznych, głupich, dobrych, złych – i popada w zamęt.
Trzeci jest gotowy oduczyć się. Nie poszukuje wiedzy. Powiada: „Poszukuję kogoś, kto dotarł. I nie będę słuchał tego czy to, co on mówi, jest argumentacyjnie uzasadnione, filozoficznie prawdziwe. Chcę być w intymnej relacji.” ( https://zenforest.wordpress.com/2008/02/...ego-zycia/ )

(Nie wszystko mi tutaj pasuje, ale wystarczająco dobrze, bym to przytoczył).


A teraz spróbuję przetestować swoją teorię umysłu i pobawić się w Ciebie - sam oceń jak mi to wyszło:

"Osho specjalnie tak pisze, żeby manipulować swoimi wyznawcami. Umacnia ich w ten sposób w przekonaniu, że powinni mu się powierzyć, by łatwiej mu było nimi manipulować. To jest zabieg psychomanipulacji."
Why so serious?
Odpowiedz
#16
Ojej, tylko nie Osho, on był jeszcze gorszy niż Bentino Smutny

https://blog.krolartur.com/anty-guru-osho/

Tego Adyashanti już nie krytykuje napisałem co o nim myślę, może trochę przesadziłem, moze nie, mniejsza z tym Uśmiech Ja osobiście nie kupuje, ale wierze, że komuś może pomóc w życiu, z kimś to może rezonować i nie wyśmiewam ani nic. Natomiast Osho, to już inny kaliber, ale też, jeśli ten artykuł cię nie przekona, to nie ingeruje w twoje zdanie na jego temat.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#17
Widzisz neuroza po prostu inaczej widzimy sprawy, może dlatego się różnimy w ocenie tych porad. Ja mam bardzo naturalistyczne, można powiedzieć przyziemne podejście do człowieka. jak słyszę że ktoś mówi poprowadzi go życie, serce, jakiś wewnętrzny głos, dusza, podszepty prawdziwej jaźni itp. to już mi się zapala czerwona lampka bo nawet jeśli potraktować to jako metafory, to nie bardzo wiem na co.

A nie odpowiedziałem jak ci poszło w zabawieniu się we mnie - wzorowo, właśnie tak mi to wygląda Uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#18
Lampart napisał(a): Ojej, tylko nie Osho, on był jeszcze gorszy niż Bentino
Może Bentinho to reinkarancja Osho, hehe Duży uśmiech Jakoś nie dziwi mnie Twoja reakcja, zważywszy na to co pisałeś o innych nauczycielach duchowych, których wymieniłem. Osho jest często uznawany za szarlatana, itp.

Lampart napisał(a): Natomiast Osho, to już inny kaliber, ale też, jeśli ten artykuł cię nie przekona, to nie ingeruje w twoje zdanie na jego temat.
Moje zdanie wobec Osho jest ambiwalentne, podobnie jak wobec Bentinho zresztą. Co ja mogę począć, że tacy Krowini-Mikke duchowości są dla mnie trudni do jednoznacznego zaszufladkowania?

Lampart napisał(a): Tego Adyashanti już nie krytykuje napisałem co o nim myślę, może trochę przesadziłem, moze nie, mniejsza z tym
Ok. Jeśli nawet do Adyashantiego miałeś zastrzeżenia, to stwierdziłem, że pozostaje mi już w arsenale chyba tylko Rupert Spira. Może on by Ci bardziej pasował.

Lampart napisał(a): Kiedyś człowiek miał 100 razy mniej bodźców, rano wstawał i szedł 5km z wiadrami po wodę do rzeki, jego umysł był naturalnie czujny, dzisiaj jest ogłupiony, a on poświęca jedną linijkę problemowi koncentracji.
I od tego jest własnie Eckhart Tolle Duży uśmiech Moim zdaniem na początek to własnie Eckhart będzie lepszy, Adyashanti dla osób bardziej obeznanych z tematem.

Jest jeszcze Byron Katie.

Lampart napisał(a): jak słyszę że ktoś mówi poprowadzi go życie, serce, jakiś wewnętrzny głos, dusza, podszepty prawdziwej jaźni itp. to już mi się zapala czerwona lampka bo nawet jeśli potraktować to jako metafory, to nie bardzo wiem na co.
Ale ja tego doświadczam i to od dziecka...nie znajduję lepszych słów, ciężko mi dać jakieś naturalistyczne wyjaśnienie, choć mógłbym spróbować, że jest to jakiś pierwotny, naturalny obwód w mózgu sprzed zakłóceń introjekcyjnych, itp.

"introjekcja – przyjęcie bez asymilacji, destrukturyzacji, analizy obcego, zewnętrznego punktu widzenia; osoba, u której introjekcja zachodzi w znacznym stopniu nie ma szans na rozwinięcie własnej osobowości, zdominowanie osobowości przez ten mechanizm powoduje, że ja staje się terenem ścierania się niezasymilowanych idei i wzorców;"

Może z tego by się dało coś skonstruować. Ale ja jestem typem bardziej intuicyjnym, artystycznym, czuciowym, poetyckim i mistycznym.

BTW: Tutaj do gry wchodzi także Bentinho, bo on fajnie zauważył iż cierpienie powodują przekonania, które nosimy w sobie, a które tak naprawdę nie są nasze.

Bentinho powiedział też, że dobrze jest wyjść na spacer. No ale to Bentinho, więc pewnie źle mówił. Może lepiej jest więc nie wychodzić z domu?

Lampart napisał(a): A nie odpowiedziałem jak ci poszło w zabawieniu się we mnie - wzorowo, właśnie tak mi to wygląda
Fajnie Uśmiech
Why so serious?
Odpowiedz
#19
Neuroza
Cytat:Może Bentinho to reinkarancja Osho, hehe Duży uśmiech

Haha, oby nie bo to by znaczyło, że dopiero się rozkręca Duży uśmiech

Cytat:pozostaje mi już w arsenale chyba tylko Rupert Spira

To zaczyna przypominać grę w pokemony, pokemonguru :p

Rupert Spira to neoadvaita, kiedyś jak interesowałem się jeszcze advaita vedanta, to czytałem to forum
https://www.advaita-vision.org/is-there-...#more-6019
Nie pamiętam czy to o nim ale tylko słyszałem, że opowiada ludziom, że żadne praktyki itp. bo i tak wszyscy jesteśmy tą jednią więc praktyki typu medytacja daje tylko złudzenie, że jest jakaś odrębność i coś osiąga.
To podobno jest bardzo mylne podejście, a sam Spira medytował wiele lat.
Akurat ten link wstawiłem nieprzypadkowo bo to był mój ulubiony autor, oprócz tego, że jest nauczycielem Advaity to jest fizykiem teoretycznym i negował reinkarnację nawet w tym konwencjonalnym sensie, bo z absolutnego punktu widzenia, to wszyscy się zgadzali, że o reinkarnacji nie ma mowy. On pisał, że nawet z subiektywnego to niezgodne z prawami fizyki. Pisałem z nim też trochę mailowo, no takich gości poważam, są to zwykli skromni ludzie, są prawdziwi, a ci popguru to szczerze mdli mnie jak ich widzę, kiedy siedzą u Oprah w studio w programie "Super Soul Sunday" i się pławią w tych swoich mądrościach i szczerzą.
ładnie mówić to wielu ludzi potrafi, tu coś podpatrzą jakiś motyw, tam coś podpatrzą, nazwą to "infinite presence" i załatwione.

Pytasz o Byron Katie:

https://blog.krolartur.com/anty-guru-byron-katie/
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#20
Lampart napisał(a): Haha, oby nie bo to by znaczyło, że dopiero się rozkręca
Duży uśmiech

Lampart napisał(a): Rupert Spira to neoadvaita
No nie, proszę Cię. TO jest Neo-Advaita:

[Obrazek: thereisnospoon.jpg]

http://www.advaita.org.uk/teachers/teachers.htm

"Neo-Advaitin - Teaching which does not recognize the existence of teacher, seeker, path, etc and which attempts to communicate the nature of reality directly."

Przecież to zupełnie nie pasuje. Neo-advaita to Tony Parsons, Paul Smit, Lisa Cairns czy Naho Owada (też są spoko), to zupełnie inna bajka.

Lampart napisał(a): Nie pamiętam czy to o nim ale tylko słyszałem, że opowiada ludziom, że żadne praktyki itp. bo i tak wszyscy jesteśmy tą jednią więc praktyki typu medytacja daje tylko złudzenie, że jest jakaś odrębność i coś osiąga.
Nie, to raczej nie on. TO jest on:



Lampart napisał(a): To podobno jest bardzo mylne podejście
I tak, i nie. To zależy na jaki grunt trafi.
Lampart napisał(a): Akurat ten link wstawiłem nieprzypadkowo bo to był mój ulubiony autor
Tzn. który? "ramesam"?

Lampart napisał(a): a ci popguru to szczerze mdli mnie jak ich widzę, kiedy siedzą u Oprah w studio w programie "Super Soul Sunday" i się pławią w tych swoich mądrościach i szczerzą.

ładnie mówić to wielu ludzi potrafi, tu coś podpatrzą jakiś motyw, tam coś podpatrzą, nazwą to "infinite presence" i załatwione.
Źle to widzisz moim zdaniem.
Why so serious?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości