Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wątek zbiorczy o kształcie Ziemi
#41
Fizyk napisał(a): Obecnie budowane rakiety nie są zdolne do lotów na Księżyc - za mały udźwig i delta-V. Nikt obecnie takich nie potrzebuje, to się takich nie buduje, a w kwestii starszych rakiet, które były zdolne do takich wyczynów, patrz link wyżej.
I wisisz mi za onkologa po tym, jak obejrzałem fragmenty tego filmiku.

Swoją drogą, to chyba pierwszy przypadek w dyskusji, w którym faktycznie pojawiły się żółte napisy na filmie. : ) Ciekawe czy interlokutorzy noszą folie na głowach?
Ale chciałem napomknąć o lądowaniach na Księżycu. Kilka lat temu Chińska Agencja Kosmiczna posadziła łazik na powierzchni księżyca (pierwsze lądowanie od dziesiątek lat). Na przyszły rok planowane jest lądowanie pierwszej prywatnej inicjatywy (SpaceIL). Są to misje bezzałogowe co prawda, ale badania Księżyca z bliska prowadzone są cyklicznie, można powiedzieć.

Być może w latach 20. zostaną one poszerzone o wiele mniejszych orbiterów, tak jak ma to teraz miejsce w przypadku niskiej orbity ziemskiej (dla celów edukacyjnych mniejszych podmiotów naukowych).


Uderzając w tony spiskowe to muszę powiedzieć, że ostatnio, NASA ogłosiła koniec programu sondy Kepler odpowiedzialnej za odkrycie tysięcy planet pozasłonecznych, ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że nic takiego nie miało miejsca, bo ta sonda została wymyślona. Tak samo, jak co jakiś czas wymyślają awarie różnych próbników. Np. w październiku rozwiązano problemy, które miał kosmiczny teleskop Hubble'a, no, ale przecież to są wymysły... Duży uśmiech

Czaicie to? NASA wymyśla misje, które nie istnieją, potem zatrudnia sztaby ludzi, które zajmują się misjami, które nie istnieją, następnie ci ludzie publikują prace naukowe opisujące misje i badania, które nie miały miejsca, a potem wojsko i przemysł korzystają z wyników tej pracy tysięcy ludzi, które opierają się na wymysłach, ale jakimś dziwnym trafem działają. ^.^

Zabawne jest to, że Maciej1 wierzy takim filmidłom. Komiczne! (na jego miejscu nie przyznawałbym się do tego)

PS Ale mi się udzieliło absurdalne widzenie rzeczywistości po obejrzeniu tego fragmentu rakotwórczego zmanipulowanego nagrania.

Maciej1 napisał(a): Dziwne to jest to, że Ty niczego nie zrozumiałeś. Np. nie zrozumiałeś tego, że nawet fala 1 metrowa może z łatwością przesłonić obiekt wielkości 20 metrów jeśli odpowiednio nisko postawisz obiektyw i jeśli dystans jest duży. To bardzo dziwne, bo wszystko Ci opisałem i to prostym językiem.

Dziwnym jest fakt, że przytaczasz taki argument, kiedy publikując swoje zdjęcie z latarnią w ogóle nie uznawałeś tego rodzaju wytłumaczenia. Wybierasz sobie argumenty pasujące do twojej narracji wygodne dla bieżącego toku dyskusji. Tak samo z refrakcją. W jednych przypadkach ona działa, a tam gdzie jej istnienie przeczyłoby twoim twierdzeniom uznajesz, że nie zachodzi.
To weź ją zmierz (oszacuj). Skoro masz setki zdjęć z różnych miejsc to pewnie na którymś z nich zawarłeś wyniki swoich pomiarów. Chyba, że nie, bo jak dotąd nie zamieściłeś żadnych swoich pomiarów, więc pewnie żadnych zapisów swoich badań nie posiadasz (zdjęcia niczego nie mierzą, wiesz o tym). Tego wymaga uczciwość, to raz, a dwa, jest to niezbędne żeby cokolwiek dowieść.


No i cały czas bawi mnie, że Maciej1 przy publikowaniu swoich zdjęć, podaje odległości do uchwyconych na fotografiach obiektów, zaczerpnięte wprost z Google Maps. Tego samego, G.,które jest w rządowym spisku. Szczęśliwy Czy płaskoziemcy nie mają swoich kartografów, że musza polegać na "zmanipulowanych" oficjalnych mapach?
A no tak...
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#42
Żarłak napisał(a): potem wojsko i przemysł korzystają z wyników tej pracy tysięcy ludzi, które opierają się na wymysłach, ale jakimś dziwnym trafem działają. ^.^
Tak jeszcze nawiązując do tego i GPS:

Dane o tym, co i jak GPS nadaje są publicznie dostępne np. tutaj. To oznacza, że każdy z odpowiednią wiedzą może sobie skonstruować odbiornik radiowy i odczytywać sygnał z satelitów, a potem na podstawie danych z sygnału sprawdzić, czy mu się pozycja zgadza. (Nawiasem mówiąc, to istnienie setek niezależnych producentów odbiorników GPS jest właśnie tego konsekwencją.)

I teraz gwóźdź programu: obliczanie pozycji na podstawie sygnału GPS polega na dopasowaniu pozycji odbiornika do różnic odległości od par satelitów, odczytanych z odebranych sygnałów. To oznacza, że poprawny wynik obliczeń opartych o sygnał GPS pośrednio dowodzi prawdziwości podanych pozycji satelitów.

Czyli tak generalnie to istnienie działających odbiorników GPS dowodzi, że faktycznie mamy jakieś nadajniki ok. 20000 km nad powierzchnią Ziemi.
Ups.

Dragula napisał(a): Fizyk - do listy faktów dodałbym ten, że maciej1 wbrew kłamstwu, które raz po raz powtarza nigdy nie przeprowadził żadnych pomiarów geodezyjnych, które by tu zaprezentował
Lista faktów ma dotyczyć świata, a nie dyskusji, i być jak najmniej kontrowersyjna Oczko
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#43
Pytanie do Macieja1:

Jak wytłumaczysz fakt, że na Antarktydzie możemy w miesiącach letnich zaobserwować dzień polarny i słońce na niebie przez 24 godziny? Przecież na płaskiej Ziemi to niemożliwe.
Jakieś genialne spostrzeżenia? 
Nagranie zaczyna się od 57 sekundy:


Odpowiedz
#44
Fizyk napisał(a): Czy Ty w ogóle wiesz, jak działa GPS?
Satelity nie kierują samochodami. One jedynie nadają sygnał niosący informację o ich pozycji i aktualnym czasie. To odbiornik GPS w samochodzie wykonuje wszystkie konieczne obliczenia.

No i co ?
To jest czepianie się słówek.

Zaprzeczysz temu, że samochód nawiguje po ziemi według wskazań (sygnału) "satelity" ?

[Oczywiście żadne "satelity" (takie jakimi je malują) nie wchodzą w skład systemu GPS, co już udowodniłem w zamkniętym wątku]



Cytat:Gdyby pojawiła się wystarczająco silna motywacja do lotów na Księżyc, w ciągu kilku lat znów mielibyśmy udane lądowania.

Ale taka motywacja cały czas jest: chciwość polityków i przedsiębiorców (gdyby się dało, to by latali, bo wielkie pieniądze na tym by się robiło. w agendach rządowych i nierządowych) oraz ciekawość naukowców (gdyby się dało nie odpuściliby sobie eksploracji księżyca, bo niby dlaczego mieliby odpuścić?).




Cytat:Nawiasem mówiąc, przez tę wartość propagandową, jednym z całkiem silnych dowodów na lądowanie na Księżycu jest to, że Ruscy tego nawet nie próbowali podważyć [Obrazek: wink.gif]

Bo to działa w ten sposób (co już tłumaczyłem): "podbój kosmosu" to w zasadzie jedna wielka ściema. Gdyby Ruscy zdemaskowali kłamstwa Amerykanów, to Amerykanie zdemaskowaliby kłamstwa Ruskich. I co by zyskali ci, którzy na podboju kosmosu żerują ? A tak: każda strona kręci ko(s)miczne lody na własnym poletku. Obie strony trzymają się za jaja i żadna nie jest cwańsza od drugiej, stąd układ musi być trwały. Na przykład wyobraź sobie taką sytuację: ja mam haki na Twoje przekręty, a Ty na moje. Ja nie mam dostępu do haków na mnie zgromadzonych przez Ciebie, a Ty nie masz dostępu do moich. Więcej: ja mam Twoje zapewnienie, że "w razie czego" (gdyby Tobie się coś stało) któryś z Twoich towarzyszy upubliczni haki na mnie. I na odwrót: Ty masz moje zapewnienie na to samo. Czy w takim układzie ktoś z nas zacznie sypać przeciwnika ? Ktoś poleci i doniesie na policję ? Odpowiedź chyba jest oczywista, nieprawdaż ?
Dokładnie tak samo jest z "podbojem kosmosu". To (zmowa dwóch stron) odbyło się być może tak (za kulisami): Ruscy do Amerykanów " my wiemy żeście na żadnym księżycu nie byli". Amerykanie do Ruskich: "a my wiemy, że to co robicie na stepach Kazachstanu w Bajkonurze to też tylko bajka i co teraz?" Ruscy: " no to może dogadajmy się i milczmy, niech każdy kręci swoje lody z kosmicznego biznesu, nie wchodźmy sobie w drogę" . Amerykanie: "dobry pomysł, ale jaką mamy pewność na wasze milczenie, że dotrzymacie słowa?" Ruscy: " to zróbmy międzynarodową stację kosmiczną !" Amerykanie: "good iidea".
Jeżeli więc teraz dwie strony jawnie i wspólnie uczestniczą w tym samym przekręcie, to jak może być mowa o "sypaniu" lub "podważaniu" ko(s)micznych osiągnięć drugiej strony ?

Dam Ci inny przykład: jeszcze większym przekrętem niż przekręt kosmiczny jest socjalizm, czyli idea "państwa opiekuńczego", pozwalająca "społecznie wrażliwym" cynikom z rządowych agend "opiekuńczych" żerować na ludzkiej głupocie. Ci, którzy żerują dobrze wiedzą, że cały ten socjalizm jest diabła wart (tylko tępy idiota, tzw. pożyteczny idiota nie zauważy, siedząc latami w tym biznesie "opieki i wrażliwości społecznej", że to nie może w ogólnym rozrachunku przynosić korzyści tym nad którymi roztacza się "opiekę". ale ci którzy tym biznesem sterują i to zorganizowali dobrze to rozumieją). I co ? Czy mało jest "państw opiekuńczych" na świecie ? A czy władcy tych państw (aktualnie rządzący) próbują demaskować ten system, cały ten przekręt ? Czy raczej wolą kręcić lody i żerować na ludzkiej głupocie, każdy na własnym żerowisku?

Nie inaczej jest z "biznesem kosmicznym". Jeśli pod pretekstem "podboju kosmosu" da się wyciągać z otumanionych podatników niemałe pieniądze (a da się), to w każdym kraju, w którym panuje "najlepszy z ustrojów" znajdą się cynicy, którzy będą wyciągać i którzy nie będą mieli najmniejszego nawet interesu w podcinaniu gałęzi na której żerują. A podważanie osiągnięć innych pasożytów, kosmicznych pasożytów z obcych krajów czym by było jeżeli nie podcinaniem gałęzi na której się samemu siedzi ?
Odpowiedz
#45
Osiris napisał(a): Jak wytłumaczysz fakt, że na Antarktydzie możemy w miesiącach letnich zaobserwować dzień polarny i słońce na niebie przez 24 godziny? Przecież na płaskiej to niemożliwe.
Jakieś genialne spostrzeżenia?
Wiesz, magiczna soczewka firmamentu itp.

Ale to jeszcze pół biedy.

Niektórzy płaskoziemcy (w tym zdaje się matsuka) sugerują, że Słońce krąży nad dyskiem Ziemi, w równonoce nad równikiem, a w przesilenia nad zwrotnikami. Spoko. Tylko jak w takim razie wyjaśnić fakt, że w czasie dnia polarnego na Antarktydzie Słońce czasem świeci z południa? Duży uśmiech

Maciej1 napisał(a): No i co ?
To jest czepianie się słówek.

Zaprzeczysz temu, że samochód nawiguje po ziemi według wskazań (sygnału) "satelity" ?
Mocno zależy, co dokładnie przez to rozumiesz.

Twój poprzedni post sugerował, że satelita musi jakoś ogarniać miliony samochodów, co jest kompletną nieprawdą. Satelita nic nie ogarnia. On tylko nadaje swoją pozycję i czas. To każdy samochód niezależnie oblicza swoją pozycję (a konkretnie to odbiornik GPS w tym samochodzie), każdy na podstawie tych samych danych - tylko każdy z nich odbiera te dane z różnymi opóźnieniami od różnych satelitów wynikających z różnych odległości. Satelita nie potrzebuje więc praktycznie żadnej mocy obliczeniowej.

A cała reszta nawigacji to już kwestia naniesienia pozycji obliczonej z sygnału GPS na mapę i wyliczenia trasy na tej mapie.

Maciej1 napisał(a): Ale taka motywacja cały czas jest: chciwość polityków i przedsiębiorców (gdyby się dało, to by latali, bo wielkie pieniądze na tym by się robiło. w agendach rządowych i nierządowych)
Jak chcesz zrobić pieniądze na locie na Księżyc? Szczególnie cennych zasobów to tam nie ma. Jedyne, co można na tym ugrać, to prestiż, ale to jest drogi prestiż.

Maciej1 napisał(a): Bo to działa w ten sposób (co już tłumaczyłem): "podbój kosmosu" to w zasadzie jedna wielka ściema. Gdyby Ruscy zdemaskowali kłamstwa Amerykanów, to Amerykanie zdemaskowaliby kłamstwa Ruskich. I co by zyskali ci, którzy na podboju kosmosu żerują ? A tak: każda strona kręci ko(s)miczne lody na własnym poletku. Obie strony trzymają się za jaja i żadna nie jest cwańsza od drugiej, stąd układ musi być trwały. Na przykład wyobraź sobie taką sytuację: ja mam haki na Twoje przekręty, a Ty na moje. Ja nie mam dostępu do haków na mnie zgromadzonych przez Ciebie, a Ty nie masz dostępu do moich. Więcej: ja mam Twoje zapewnienie, że "w razie czego" (gdyby Tobie się coś stało) któryś z Twoich towarzyszy upubliczni haki na mnie. I na odwrót: Ty masz moje zapewnienie na to samo. Czy w takim układzie ktoś z nas zacznie sypać przeciwnika ? Ktoś poleci i doniesie na policję ? Odpowiedź chyba jest oczywista, nieprawdaż ?
Dokładnie tak samo jest z "podbojem kosmosu". To (zmowa dwóch stron) odbyło się być może tak (za kulisami): Ruscy do Amerykanów " my wiemy żeście na żadnym księżycu nie byli". Amerykanie do Ruskich: "a my wiemy, że to co robicie na stepach Kazachstanu w Bajkonurze to też tylko bajka i co teraz?" Ruscy: " no to może dogadajmy się i milczmy, niech każdy kręci swoje lody z kosmicznego biznesu, nie wchodźmy sobie w drogę" . Amerykanie: "dobry pomysł, ale jaką mamy pewność na wasze milczenie, że dotrzymacie słowa?" Ruscy: " to zróbmy międzynarodową stację kosmiczną !" Amerykanie: "good iidea".
Jeżeli więc teraz dwie strony jawnie i wspólnie uczestniczą w tym samym przekręcie, to jak może być mowa o "sypaniu" lub "podważaniu" ko(s)micznych osiągnięć drugiej strony ?
Ciekawa bajeczka, ale kompletnie nie wyjaśnia, jakim cudem urządzenia oparte na technologii kosmicznej działają.
I jak to się dzieje, że nawet taka Politechnika Warszawska mogła wystrzelić swojego satelitę i się z nim komunikować dokładnie tak, jakby faktycznie był na orbicie, na której powinien był być.

Maciej1 napisał(a): Dam Ci inny przykład: jeszcze większym przekrętem niż przekręt kosmiczny jest socjalizm, czyli idea "państwa opiekuńczego", pozwalająca "społecznie wrażliwym" cynikom z rządowych agend "opiekuńczych" żerować na ludzkiej głupocie.
O, przynajmniej co do socjalizmu się zgadzamy Oczko
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#46
Żarłak napisał(a): Dziwnym jest fakt, że przytaczasz taki argument, kiedy publikując swoje zdjęcie z latarnią w ogóle nie uznawałeś tego rodzaju wytłumaczenia.

Dziwne to jest to, że nie zauważasz iż latarnia jest NIEprzesłonięta, bo jest przed horyzontem wodnym, a statek z tego filmiku jest przesłonięty przez fale.
Dziwne więc jest to, że nie rozumiesz iż czym innym jest zjawisko na "TAK" (pokazywanie przesłonięcia), a czym innym jest zjawisko na "NIE" (pokazywanie nie-przesłonięcia)


Cytat:No i cały czas bawi mnie, że Maciej1 przy publikowaniu swoich zdjęć, podaje odległości do uchwyconych na fotografiach obiektów, zaczerpnięte wprost z Google Maps.
Bo te mapy są lokalnie poprawne. Bo takie być muszą. Bo gdyby nawet lokalnie (w małej skali) były niepoprawne i zawierały rażące niezgodności z rzeczywistością => nie byłyby do niczego przydatne => któż chciałby je kupować? => czy Google by to wytrzymało ?
Już pisałem: mapy są lokalnie wystarczająco dokładne, "globalnie"- fałszywe.
Odpowiedz
#47
Fizyk napisał(a): Niektórzy płaskoziemcy (w tym zdaje się matsuka) sugerują, że Słońce krąży nad dyskiem Ziemi, w równonoce nad równikiem, a w przesilenia nad zwrotnikami.

Nigdy nic takiego nie twierdziłem.  Zupełnie nie rozumiem czemu piszesz na mój temat takie rzeczy. W pewnym sensie pomawiasz mnie.

Wielokrotnie pokazywałem model który wszystko wyjaśnia w tej materii, a Ty teraz takie bzdury gadasz.



Tak między nami to ja tak naprawdę sądzę, że Słońce jest lampą siarkową, pod Ziemią (nie mylić z pod ziemią), a na niebie widzimy jego odbicie.




Fizyk napisał(a): Ciekawa bajeczka, ale kompletnie nie wyjaśnia, jakim cudem urządzenia oparte na technologii kosmicznej działają.
I jak to się dzieje, że nawet taka Politechnika Warszawska mogła wystrzelić swojego satelitę i się z nim komunikować dokładnie tak, jakby faktycznie był na orbicie, na której powinien był być.

Mówisz chyba o PW-Sat2, który będzie dopiero wystrzelony 19 listopada. Fajnie, że już teraz mogą się z nim komunikować tak, jakby faktycznie był na orbicie.

Może nie ma sensu go w ogóle wynosić na tę orbitę, w tych okolicznościach.



Co do znikania za linią widnokręgu. Nie czytałem wcześniej postów Macieja1 bo sam miałem dużo do ogarnięcia tematów i proponowałem model z zagięciem światła do góry, ale jego pomysł, że statki tak naprawdę nie znikają, lecz są przesłaniane przez fale ma jak najbardziej swoje uzasadnienie.

Zresztą ci Brazylijczycy od filmu Convex Earth też przyłożyli teleskop newtonowski do znikającego rzekomo za krzywizną statku i statek był ponownie widoczny.

Ciekawe jak by to wyszło na jakimś olbrzymim zamarzniętym, odśnieżonym jeziorze. Warto by zrobić takie eksperymenty.
Odpowiedz
#48
Czy całkiem nieźle opisany eksperyment Bedford nie powinien znaleźć się w obserwacjach?

Druga rzecz. Jak matsuka i Maciej zapatrują się na pozycję "Zetetic Astronomy" Samuela Rowbothama (1865)?

Zetetic Astronowmy - S.Rowbotham

Być może do każdej obserwacji czy poruszanego zagadnienia warto przypisać też podstawy teoretyczne, np. 'optyka' , 'geometria' czy nawet dużo konkretniej 'refrakcja atmosferyczna', kilka słów kluczowych. Analogicznie powyższa pozycja może służyć jako źródło teoretyczne dla modelu ziemi płaskiej. Każdy wtedy będzie mógł się sam zapoznać z całą teoretyczną podbudową.
Voodoo People
Odpowiedz
#49
Fizyk napisał(a): Jak chcesz zrobić pieniądze na locie na Księżyc? Szczególnie cennych zasobów to tam nie ma. Jedyne, co można na tym ugrać, to prestiż, ale to jest drogi prestiż.

A jak chcesz NIE zarobić pieniędzy ? To oczywiste, że gdyby się dało latać na księżyc (tak łatwo jak to "zrobili" w latach 60/70-tych) to by latali i nic by ich nie powstrzymało. Bo dlaczego coś miałoby zatrzymać ekspansję w "kosmos" ? Dlaczego coś miałoby zatrzymać ekspansję ludzkości ?

Na przykład w ten sposób by zarabiali:
1. Telekomunikacja: księżyc- "naturalny satelita", doskonała baza dla wielu innych satelitów i przekaźników, w tym telekomunikacyjnych.
2. Ciekawość naukowców: aż by się chcieli posikać, aby z księżyca zaglądać w "bezmiar kosmosu" i "badać, badać i badać.." [A z badań naukowych zawsze mogą wyniknąć korzyści mówiąc ogólnie niespodziewane i zaskakujące]
3. Ciekawość ludzka: turystyka księżycowa
4. Eksploatacja materii księżyca, mówiąc ogólnie. [Jużeście zbadali "cały księżyc", że piszecie "żadnych zasobów tam nie ma?"  Żadnych pierwiastków tam nie ma? NIc do wzięcia ? Ale zdaje się, że "na księżycu" to tak sobie tylko w paru miejscach trochę łazikiem pojeździli, w golfa pograli i poskakali. Skąd więc wiecie, że "nic tam nie ma"? Ano, tak, pardon. Wiem, wiem. Bo przecież wy "z daleka wszystko wiecie", nawet i to co "jest we wnętrzu gwiazdy". Z samego tylko patrzenia z oddali, bez dotknięcia wszystko wiecie.]


To jest po prostu oczywistość dla myślącego człowieka, że gdyby się dało latać na księżyc tak łatwo, że nawet z archaiczną technologią sprzed 50 lat (ta technologia dziś jest o wiele tańsza, niż była wtedy), to nic by eksploracji i eksploatacji księżyca nie zatrzymało.

"Podbój kosmosu" zatrzymuje to, że...żadnego "kosmosu" nie ma.


Cytat:Ciekawa bajeczka, ale kompletnie nie wyjaśnia, jakim cudem urządzenia oparte na technologii kosmicznej działają.

Na jakiej "technologii kosmicznej" ? Urządzenia były budowane na ziemi.



Cytat:jak to się dzieje, że nawet taka Politechnika Warszawska mogła wystrzelić swojego satelitę i się z nim komunikować dokładnie tak, jakby faktycznie był na orbicie, na której powinien był być.

Prawdopodobnie (to moja hipoteza) dzieje się to wskutek istnienia sklepienia niebieskiego. Sygnał "z satelity" wysyłany jest z... ziemi (płaskiej oczywiście), odbija się od sklepienia i jest odbierany przez ...Politechnikę Warszawską. Oczywiście jest wysyłany tak żeby wyglądało, że "satelita lata po orbicie".
Satelita jest...na ziemi. I nawet wysyła sygnały. I nawet odbierają te sygnały! (prawdopodobnie taki jest ogólny mechanizm tego oszustwa)
A co? Myślisz, że z naukowców nie można zrobić durni i nie można ich oszukać ? 
Bo ja twierdzę, że jeszcze łatwiej, niż ze zwykłych ludzi. Naukowcy bujają w obłokach liczb i "galaktyk", przeskakują od jednego "równania i wzoru" do drugiego "równania i wzoru" i coraz bardziej tracą kontakt z rzeczywistością.


[No i naukowcy mają też swoją religię. Ukrytą ma się rozumieć.
https://www.youtube.com/watch?v=sST0zUu3eBY
https://www.youtube.com/watch?v=2eKXXRj0nKo
Np. dlaczego logo CERN to "666" i "69" ? 
A dlaczego przed tym "naukowym" ośrodkiem stoi posążek bożka Shivy i odprawia się przed tym posążkiem dziwaczne rytuały ? Taka "niewinnna zabawa" naukowców ?]
Odpowiedz
#50
Osiris napisał(a): Pytanie do Macieja1:

Jak wytłumaczysz fakt, że na Antarktydzie możemy w miesiącach letnich zaobserwować dzień polarny i słońce na niebie przez 24 godziny? Przecież na płaskiej Ziemi to niemożliwe.
Jakieś genialne spostrzeżenia? 
Nagranie zaczyna się od 57 sekundy:



Maciej1 nie odpowie na to pytanie dlatego, że nie jest taki głupi i rozumie, że ta obserwacja w ogóle nie pasuje do modelu ziemi płaskiej.

On dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że niebo silnie zaprzecza ziemi płaskiej, więc unika dyskusji o niebie. Lawiruje pomiędzy tematami, tak aby za szybko się nie wkopać.

Ja mam mało czasu na dyskusję, ale jak znajdę więcej to przygotuję kilka analiz.

Cytat:A jak chcesz NIE zarobić pieniędzy ? To oczywiste, że gdyby się dało latać na księżyc (tak łatwo jak to "zrobili" w latach 60/70-tych) to by latali i nic by ich nie powstrzymało. Bo dlaczego coś miałoby zatrzymać ekspansję w "kosmos" ? Dlaczego coś miałoby zatrzymać ekspansję ludzkości ?

Na przykład w ten sposób by zarabiali:
1. Telekomunikacja: księżyc- "naturalny satelita", doskonała baza dla wielu innych satelitów i przekaźników, w tym telekomunikacyjnych.
2. Ciekawość naukowców: aż by się chcieli posikać, aby z księżyca zaglądać w "bezmiar kosmosu" i "badać, badać i badać.." [A z badań naukowych zawsze mogą wyniknąć korzyści mówiąc ogólnie niespodziewane i zaskakujące]
3. Ciekawość ludzka: turystyka księżycowa
4. Eksploatacja materii księżyca, mówiąc ogólnie. [Jużeście zbadali "cały księżyc", że piszecie "żadnych zasobów tam nie ma?"  Żadnych pierwiastków tam nie ma? NIc do wzięcia ? Ale zdaje się, że "na księżycu" to tak sobie tylko w paru miejscach trochę łazikiem pojeździli, w golfa pograli i poskakali. Skąd więc wiecie, że "nic tam nie ma"? Ano, tak, pardon. Wiem, wiem. Bo przecież wy "z daleka wszystko wiecie", nawet i to co "jest we wnętrzu gwiazdy". Z samego tylko patrzenia z oddali, bez dotknięcia wszystko wiecie.]
Problem jest jeden. Założenie prężnie rozwijającej się bazy na Księżycu to koszt przekraczający setki miliardów dolarów. A dlaczego? A no dlatego, że właśnie wynoszenie dużych ładunków, np. wahadłowców z ludźmi i całym majdanem + zapasy jest cholernie trudne. Problem polega na tym, że prawie cała masa statku to PALIWO ponieważ wydajność paliwa jest wyjątkowo mała w stosunku do ogromnej siły ciążenia jaką musi pokonać ważąca setki ton rakieta z wahadłowcem na plecach. To jest zamknięte koło. Im cięższy statek tym więcej paliwa potrzeba i tym samym mając więcej paliwa znowu jest cięższy i znowu więcej palia potrzeba by tę całą masę wystrzelić w kosmos. Zamknięte koło. Ludzkość potrzebuje znacznie bardziej wydajnego napędu niż spalanie chemiczne produktów ropopochodnych. Może fuzja jądrowa?
Odpowiedz
#51
Turystyka księżycowa, skisnę Duży uśmiech
Psze państwa oto krater nr 583738181, a tu proszę państwa krater 5728858228b w południowej części tego krateru.
Jakie ma znaczenie czy latają akurat na księżyc czy akurat nie na księżyc, skoro w kosmos latają i tak? W waszej bajce nie ma nawet kosmosu, tylko sufit
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#52
Maciej1 napisał(a): Już pisałem: mapy są lokalnie wystarczająco dokładne, "globalnie"- fałszywe.
Ale jakoś całe armie płaskoziemców nie są w stanie przedstawić mapy płaskoziemskiej, która byłaby „lokalnie wystarczająco dokładna”. Każda mapa plaskoziemska albo zniekształca jakiś kontynent makabrycznie (Australia wielkości Eurazji) albo ustawia kontynenty w konfiguracji, o której wiemy, że jest nieprawdziwa (Australia po innej stronie Azji niż Indonezja).

Gdybyś naprawdę wierzył w płaską Ziemię, to byś chociaż jako eksperyment myślowy podjął się stworzenia potencjalnej płaskoziemskiej mapy. Ale Ty nie wierzysz, więc tego nie zrobisz.

Cytat:1. Telekomunikacja: księżyc- "naturalny satelita", doskonała baza dla wielu innych satelitów i przekaźników, w tym telekomunikacyjnych.
Do telekomunikacji idealna jest orbita geostacjonarna. Masz jakiś pomysł wykorzystania Księżyca do tego celu? Taki, którego normalny satelita nie spełni? Oczywiście nie odpowiesz na to pytanie. By Ty co do zasady nie odpowiadasz na pytania.

Cytat:2. Ciekawość naukowców: aż by się chcieli posikać, aby z księżyca zaglądać w "bezmiar kosmosu" i "badać, badać i badać.." A z badań naukowych zawsze mogą wyniknąć korzyści mówiąc ogólnie niespodziewane i zaskakujące]
A co takiego w bezmiarze kosmosu widać z Księżyca, czego nie widać z orbit okołoziemskich? Oczywiście nie odpowiesz na to pytanie. By Ty co do zasady nie odpowiadasz na pytania.
Cytat:3. Ciekawość ludzka: turystyka księżycowa
Proszę zatem przedstawić business-plan. Zwracam uwagę, że znacznie tańsza atrakcja turystyczna, jaką są naddźwiękowe loty oceaniczne nie wypaliła. Oczywiście nie odpowiesz na to pytanie. By Ty co do zasady nie odpowiadasz na pytania.
Cytat:4. Eksploatacja materii księżyca, mówiąc ogólnie. [Jużeście zbadali "cały księżyc", że piszecie "żadnych zasobów tam nie ma?" Żadnych pierwiastków tam nie ma? NIc do wzięcia ?
Znowu chochoł. Na Księżycu z pewnością są zasoby, które na Ziemi uznalibyśmy za wartościowe kopaliny. Proszę zatem przedstawić business-plan opłacalnej eksploatacji tych kopalin. Oczywiście nie odpowiesz na to pytanie. By Ty co do zasady nie odpowiadasz na pytania.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#53
Joker napisał(a): Druga rzecz. Jak matsuka i Maciej zapatrują się na pozycję "Zetetic Astronomy" Samuela Rowbothama (1865)?


Nie znam całości. Czytałem tylko fragmenty. Moim skromnym zdaniem jest tak, że:

1. Rowbotham ma rację w tym że ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km".

2. Najpewniej ma rację w tym, że ziemia jest płaska, gdyż najpewniej taka właśnie jest, to znaczy w wielkiej skali "idealnie płaska" (tak układa się woda na ziemi- w "idealną płaszczyznę". Oczywiście w "idealną" w wielkiej skali, bo przecież zmarszczki i falowanie wód istnieją). Tak najpewniej jest, przynajmniej w tych rejonach gdzie zwyczajnie mieli okazję przebywać ludzie, bo całej ziemi nikt przecież nie zna. Np. w szczególności nikt nie zna krańców ziemi, jeśli takowe istnieją. [A tam na "krańcach" jeśli takowe istnieją może być różnie, np. ziemia może zaginać się w górę/lub w dół, by zetknąć się z firmamentem lub inaczej. Ale to tylko czyste spekulacje. Bo niby skąd ktoś miałby to wiedzieć? Np. na marginesie: ja uważam, że ziemia nie jest dyskiem, lecz jest "czymś w rodzaju czworoboku", tj. jakiejś figury z czterema "narożnikami". Na przykład jeżeli na mapę płaskiej ziemi, w projekcji to się chyba nazywa Gleasona nanieść trasy przelotów samolotów, tj. wszelkie możliwe przeloty jakie dotychczas zwyczajnie zarejestrowano, czyli inaczej mówiąc nanieść powszechnie znany, a zwyczajnie możliwy ogólny zasięg lotów samolotami, to wyrysuje się układ z "czterema narożnikami". Oczywiście mapa Gleasona nie jest poprawnym odwzorowaniem powierzchni płaskiej ziemi, ale wydaje się, że nawet biorąc pod uwagę zniekształcenia jakie ona daje, to tworząca się siatka przelotów i tak daje rysunek jakiejś "figury z narożnikami". Moja teza podparta jest także słowami Biblii, któa wyraźnie mówi o "czterech narożnikach ziemi".]

3. Zaproponowany przez niego model płaskiej ziemi wraz z niebem nad płaską ziemią jest tylko pewną spekulacją i prawie na pewno nie jest prawdziwy.

4. Największą wartość, moim zdaniem mają doświadczenia Rowbothama, czyli obserwacje powierzchni ziemi dokonywane przez niego. Obserwacje falsyfikujące tezę, że "ziemia to kula o promieniu ok. 6371-6378 km". Obserwacje, które dzisiaj każdy z łatwością może powtórzyć samemu. W czasach Rowbothama takimi zabawami mogli zajmować się tylko ludzie dobrze sytuowani. Lecz dzisiaj postęp technologiczny umożliwia wykonanie podobnych obserwacji praktycznie każdemu kto tylko chce. I to jest największa wartość tych obserwacji. Ponieważ ich nie da się zamilczeć, ukryć lub zbyć machnięciem ręki i uśmieszkiem politowania. Lecz liczba tych obserwacji będzie lawinowo narastać, ponieważ przebudzenie w kwestii kształtu ziemi jest faktem, patrz np. zainteresowanie tymi kwestiami odnotowane w internecie. Otóż te mnożące się obserwacje, dokonywane przez zwykłych ludzi -tak prorokuję, zabawię się w proroka- zadadzą potężny cios "kulce ziemskiej" i jej czcicielom, czyli globalistom. [Aczkolwiek ostatecznym ciosem dla współczesnej kosmologii- tak twierdzę, bawiąc się "w proroka"- będą zjawiska na niebie zapowiedziane w Apokalipsie: czyli ruchy "ciał niebieskich" zupełnie sprzeczne ze współczesnymi wyobrażeniami na temat nieba i ziemi. Na przykład to, że "trzecia część gwiazd nieba spadnie na ziemię". Rzecz zupełnie niemożliwa "w świetle" (moim zdaniem to jest ciemność, stąd cudzysłów) współczesnej kosmologii. Jeżeli natomiast świat jest czymś zupełnie różnym (a tak osobiście wierzę), niż to sobie współcześni "mędrcy" wyobrażają, to czemu nie ? Czemu gwiazdy miałyby nie spaść na ziemię tak jak Bóg zapowiedział? Czy Bóg, który stworzył świat nie zna jego budowy lepiej, niż ludzie, nawet "mędrcy" ? Albo czy się myli lub kłamie ?]
Odpowiedz
#54
Osiris
Cytat:Jak wytłumaczysz fakt, że na Antarktydzie możemy w miesiącach letnich zaobserwować dzień polarny i słońce na niebie przez 24 godziny?
A zaobserwowałeś ten dzień polarny osobiście? Jeśli odpowiesz, że nie, to będzie to oznaczało, że dałeś się nabrać na kłamstwa okrągłoziemskiej propagandy. Jeśli natomiast stwierdzisz, że tak, to będzie to oznaczać, że bezczelnie kłamiesz i szerzysz propagandę okrągłoziemską. Zadowolony z wyjaśnienia?
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#55
matsuka napisał(a): Nigdy nic takiego nie twierdziłem. Zupełnie nie rozumiem czemu piszesz na mój temat takie rzeczy. W pewnym sensie pomawiasz mnie.

Wielokrotnie pokazywałem model który wszystko wyjaśnia w tej materii, a Ty teraz takie bzdury gadasz.
Czyżby?
A wklejenie nam obrazka w tym poście? https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid683713

matsuka napisał(a): Tak między nami to ja tak naprawdę sądzę, że Słońce jest lampą siarkową, pod Ziemią (nie mylić z pod ziemią), a na niebie widzimy jego odbicie.
Boże drogi, a czemu akurat siarkową?

I skoro już przy tym jesteśmy, jakie jest Twoje stanowisko w sprawie spektroskopii?

A na podlinkowanym filmiku ładnie udaje mu się oświetlić połowę albo mniej płaskiej Ziemi, ale w okresie wrzesień-marzec trzeba oświetlić więcej. I nadal z niektórych miejsc na Antarktydzie Słońce musi być widoczne z południa.

matsuka napisał(a): Mówisz chyba o PW-Sat2, który będzie dopiero wystrzelony 19 listopada. Fajnie, że już teraz mogą się z nim komunikować tak, jakby faktycznie był na orbicie.
Mówię chyba o PW-Sat, poprzedniku PW-Sat2 (że też to "2" na końcu nic Ci nie podpowiedziało?).

matsuka napisał(a): Zresztą ci Brazylijczycy od filmu Convex Earth też przyłożyli teleskop newtonowski do znikającego rzekomo za krzywizną statku i statek był ponownie widoczny.
Ci Brazylijczycy od tamtego filmu to nachrzanili tyle głupot, że naprawdę ciężko nazwać powoływanie się na ich film inaczej, niż kompromitacją. Pełniejszy mój komentarz masz w poprzednim wątku: https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid683846

Mój ulubiony fragment to ten, gdzie twierdzą, że skoro GPS im pokazuje w trzech punktach na brzegu jeziora tę samą wysokość nad poziomem morza, to Ziemia jest płaska.

Maciej1 napisał(a): Prawdopodobnie (to moja hipoteza) dzieje się to wskutek istnienia sklepienia niebieskiego. Sygnał "z satelity" wysyłany jest z... ziemi (płaskiej oczywiście), odbija się od sklepienia i jest odbierany przez ...Politechnikę Warszawską. Oczywiście jest wysyłany tak żeby wyglądało, że "satelita lata po orbicie".
Mhm. Ciekaw tylko jestem, jak takie wysyłanie z odbiciem miałoby wyglądać, żeby idealnie zasymulować oczekiwaną orbitę, i to nie w jednym miejscu, ale wszędzie, gdzie akurat komuś zachce się nasłuchiwać sygnału?

Nawiasem mówiąc, dotyczy to też ISS i flar Iridium. Jak to jest, że jak komuś zachce się cyknąć fotkę ISS albo Iridium, to sprawdza odpowiednią orbitę i ma przelot dokładnie wtedy, kiedy to jest przewidziane?
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#56
matsuka napisał(a): Tak między nami to ja tak naprawdę sądzę, że Słońce jest lampą siarkową, pod Ziemią (nie mylić z pod ziemią), a na niebie widzimy jego odbicie.
Jakież to dowody cię przekonały o tym, że Słońce:
1. jest lampą (czyli jak definiujesz lampę i co dowodzi, że Słońce tę definicję spełnia
2. jest lampą siarkową
3. znajduje się pod Ziemią
Oczywiście jeśli nie ma na to żadnych dowodów i tak se pomyślałeś, to nic nie pisz, czytelnik już sam wyciągnie wnioski co do kompletnego bezkrytycyzmu i absolutnej naiwności twoich sądów na jakąkolwiek sprawę.
Bo to, że my "naiwnie" wierzymy potwierdzonym badaniom naukowym, to jednak jest co innego, niż to, że ty naiwnie i bezkrytycznie wierzysz każdej myśli, która wpadnie ci do głowy Duży uśmiech
Odpowiedz
#57
Vanat napisał(a): Jakież to dowody cię przekonały o tym, że Słońce:
1. jest lampą (czyli jak definiujesz lampę i co dowodzi, że Słońce tę definicję spełnia
2. jest lampą siarkową
3. znajduje się pod Ziemią
Oczywiście jeśli nie ma na to żadnych dowodów i tak se pomyślałeś, to nic nie pisz, czytelnik już sam wyciągnie wnioski co do kompletnego bezkrytycyzmu i absolutnej naiwności twoich sądów na jakąkolwiek sprawę.
I oczywiście dowody muszą być naukowe i niepodważalne, nie jakieś tam mętne poszlaki czy coś Oczko
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
#58
Maciej1 napisał(a): 3. silny, suchy wiatr mieszający ośrodek jakim jest powietrze. W takich warunkach ujawnia się prawdziwy kształt ziemi
No to skoro sobie wyjaśniliśmy, że wszystkie nadmorskie zdjęcia Macieja to srajtaśma nadająca się tylko do podtarcia tyłka, a nie dowód na cokolwiek..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#59
Fizyk napisał(a):
Vanat napisał(a): Jakież to dowody cię przekonały o tym, że Słońce:
1. jest lampą (czyli jak definiujesz lampę i co dowodzi, że Słońce tę definicję spełnia
2. jest lampą siarkową
3. znajduje się pod Ziemią
I oczywiście dowody muszą być naukowe i niepodważalne, nie jakieś tam mętne poszlaki czy coś Oczko

Oj bez przesady Fizyku, mi wystarczyłyby choćby przesłanki. 
Na tym etapie dyskusji interesuje mnie już jedynie to, jakie mechanizmy rządzą umysłowością naszych adwersarzy Uśmiech

Bo czyż nie jest ciekawe jaką metodą Matsuka wyeliminował wszelkich konkurentów siarki? A może napisał siarkowa, ale miał na myśli jakieś związki siarki, lub nieznaczną jej domieszkę?

Domyślam się, że chodziło mu o siarkę z zapałek, która nie pali się na niebiesko, ale na żółto, a słońce - jak wie każdy przedszkolak wybierający kredkę do namalowania słoneczka i każdy, kto widział logo Polsatu - też ma kolor żółty ;D 
Logika - czyż nie?
Odpowiedz
#60
Fizyk napisał(a): I oczywiście dowody muszą być naukowe i niepodważalne, nie jakieś tam mętne poszlaki czy coś

Malunki nie wystarczą? Smutny





Maciej1 napisał(a): Dziwne to jest to, że nie zauważasz iż latarnia jest NIEprzesłonięta, bo jest przed horyzontem wodnym, a statek z tego filmiku jest przesłonięty przez fale.
Dziwne więc jest to, że nie rozumiesz iż czym innym jest zjawisko na "TAK" (pokazywanie przesłonięcia), a czym innym jest zjawisko na "NIE" (pokazywanie nie-przesłonięcia)

Problem w tym kolego, że nie na tym polegał spór. He, he, he.
Nie chodziło o to, że latarnia miała być cała zasłonięta, tylko o przysłonięcie jej fundamentu oraz falowanie powierzchni wody na przestrzeni kilku kilometrów (a dotyczyło to zatoki, gdzie pływy są większe, a nie otwartego morza). Tam zupełnie ignorowałeś fakt, że baza latarni mogła w ogóle być przysłonięta przez fale z perspektywy obserwatora. : ) Tak samo jak ignorowałeś refrakcję, o której mam wrażenie nie miałeś pojęcia do czasu uświadomienia cię o jej oddziaływaniu. A teraz po prostu wybierasz sobie co tobie odpowiada w danej chwili oceniając "na oko" czy dane zjawisko zachodzi czy nie. Jest to niepoważne.

Maciej1 napisał(a): Bo te mapy są lokalnie poprawne. Bo takie być muszą. Bo gdyby nawet lokalnie (w małej skali) były niepoprawne i zawierały rażące niezgodności z rzeczywistością => nie byłyby do niczego przydatne => któż chciałby je kupować? => czy Google by to wytrzymało ?
Już pisałem: mapy są lokalnie wystarczająco dokładne, "globalnie"- fałszywe.

"są niepoprawne, ale w sumie to są poprawne". hyhyhy
A kiedy dodasz do siebie te mapy zawierające lokalne dane to powstaje jedna globalna mapa. : )





Fizyk napisał(a): jak to się dzieje, że nawet taka Politechnika Warszawska mogła wystrzelić swojego satelitę i się z nim komunikować dokładnie tak, jakby faktycznie był na orbicie, na której powinien był być.


Za kilkanaście dni leci druga wersja PW-Sata : ) To będzie trzeci satelita w całości opracowany w Polsce. Zrobiono jeszcze Heweliusza w kooperacji z Kanadyjczykami, więc dałoby to w sumie cztery.

Chętni mogą się pobawić:

Cytat:Na 19 listopada 2018 roku spodziewane jest wyniesienie satelity PW-Sat2 na orbitę na pokładzie rakiety Falcon 9! PW-Sat2 podczas swojej czterdziestodniowej misji będzie nadawał w paśmie amatorskim i każdy, kto posiada odpowiedni sprzęt radioamatorski, będzie w stanie odbierać i dekodować dane. Wspólnie z firmą SoftwareMill udostępniamy narzędzia, dzięki którym będzie to możliwe!

https://pw-sat.pl/jak-odbierac-sygnal-od-pw-sat2/





Maciej1 napisał(a): "Podbój kosmosu" zatrzymuje to, że...żadnego "kosmosu" nie ma.

Tak samo jak nie ma Macieja1.

To skąd mogły wziąć się kratery, jeśli nie, zgodnie wytłumaczeniem naukowym, po uderzeniach asteroid i meteoroidów? Czym są bolidy powodujące realne szkody?






Ziemowit napisał(a): Problem jest jeden. Założenie prężnie rozwijającej się bazy na Księżycu to koszt przekraczający setki miliardów dolarów.

Własnie to zależy co rozumiemy przez "prężnie". Ostatnio, Robert Zubrin zaproponował kolejny wariant stałej bazy pod nazwa "Moon Direct". Szacuje on, że przy użyciu komercyjnych nośników możliwe byłoby ustanowienie przyczółku dla kilku lunarian za < $500 mln. To kilkakrotnie mniej niż roczny koszt utrzymywania MSK.

A wahadłowce już są na emeryturze i nie powrócą do służby.

Spoiler!


I bonus dla poszukujących:
Wycieczka po MSK i to bez sznurków i basenu z wodą. W roli pilota Sunita Willams.

https://www.youtube.com/watch?v=SGP6Y0Pnhe4







Uważam, że Maciej1 przesadza w tym rollingu. Rozumiem, że płaszczakologia nieodzwonie łączy się ze spiskami, ale wpisy o szatanie, 666 itd. to już epicentrum żenady. Nie idźmy tą drogą. Hamuj się w swoim trollingu Macieju.





Można tak się przerzucać argumentami, ale chciałbym, aby osoby wątpiące czy wręcz negujące model kulistej Ziemi zaproponowały eksperyment, który każdy mógłby przeprowadzić. Padła już taka propozycja w tej dyskusji i myślę, że warto ją podjąć znowu.
Opracujmy wspólnie metodologię co do której żadna ze stron nie będzie miała zastrzeżeń. Czy Macieju1 i matsuku możecie podjąć się wypracowania swojej wersji eksperymentu, a potem przedyskutowania jej tutaj?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości