Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wątek zbiorczy o kształcie Ziemi
Maciej1 napisał(a): Czy ja pokazując sprzeczność obserwacji ziemi z geometrią odpowiedniej kuli lub zwracając uwagę na fakt, że słońce zachodzi w poziomie także na wysokości 10-11 km posługuję się "metodą naukową" ?
Jesteś blisko. Próbujesz konfrontować przewidywania z rzeczywistością. Problem w tym, że ignorujesz niedoskonałości swoich metod pomiarowych i wskazane Ci braki w Twoich modelach. Dołóż jeszcze do swojego repertuaru analizę niepewności pomiarowych i trochę więcej otwartości na wprowadzanie modyfikacji do modeli, i będzie całkiem nieźle.

Maciej1 napisał(a): A tak na marginesie: gdyby trzecia część gwiazd spadła na ziemię i zgasła i już nie zaświeciła, i gdyby stało się to w krótkim czasie, a Ty byś był świadkiem tego, to zmieniłbyś swoje postrzeganie świata, czy nadal wierzyłbyś w tę współczesną kosmologię, we współczesny światopogląd ?
Jeszcze pytanie, co to dokładnie znaczy, ale w sumie myślę, że dowolne zjawisko, które można pod to podciągnąć, byłoby dość szokujące. Więc jakbym upewnił się, że nie padłem ofiarą ciężkich halucynacji albo czegoś podobnego, to musiałbym przemyśleć swój światopogląd.

Maciej1 napisał(a): Ale dlaczego Ty tak kłamiesz ? Ja "ignoruję niebo" ? A który to fakt na niebie ja zignorowałem ? Podaj mi chociaż jeden, który "zignorowałem" !
Absolutnie wszystkie.
Przecież od początku piszesz, że niebo nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia i co z tego, że doskonale pasuje do kulistej Ziemi, skoro to jakieś niebo i w ogóle z czym do ludzi.

Maciej1 napisał(a): Nie, nie "wydaje mi się". Lecz właśnie tak jest. Nic się nie zmieniło. Zmieniły się tylko "autorytety" i ich opowieści o nieznanym i niezbadanym.
No to przykro mi, ale bardzo mało wiesz o nauce.

Maciej1 napisał(a): Dokładnie tak. To wynika z czystej logiki. Już to tłumaczyłem. Fakt falsyfikujący jest ważniejszy, niż fakt potwierdzający model.
Bo (kolejny z wielu) potwierdzający mówi tylko tyle: być może model, który zbudowaliśmy jest prawdziwy.
A kontrprzykład mówi to: model, który zbudowaliśmy jest na pewno fałszywy.
"Na pewno" ma wagę (logiczną) większą niż "być może". Dlatego to fakt falsyfikujący jest "strażnikiem prawdy" i chroni rozum przed popadnięciem w urojenia.

To oczywiste, że nauka rozwija się właśnie przez próby kwestionowania i podważania "uznanych mądrości".
A nie przez "nieustanna adorację" (modelu) oraz zakaz jego kwestionowania.
O dziwo, masz tu dokładnie rację.

Tak, dokładnie o to chodzi w nauce - o ciągłe próby obalenia modelu. Jeśli to się nie udaje, mimo wysiłków, to model uznaje się za prawdziwy.

Maciej1 napisał(a): Prawdziwa cnota nie boi się krytyki, podobnie prawdziwy model obroni się, jeśli jest prawdziwy. A jeśli jest fałszywy, to do diabła z nim. Precz, z nim jeśli fałszywy, nawet jakby miał "tysiąc lat i cały świat mu się kłaniał z rozdziawiona japą" !
Tu się zgadzamy. Szkoda tylko, że nie potrafisz tego podejścia zastosować do własnych przekonań.

Chociaż nie, to nie do końca tak. Może nawet byś potrafił. Ty bronisz się inaczej: nie formułujesz żadnego konkretnego modelu, dzięki czemu nie ma na co szukać kontrprzykładów. Nie przedstawiłeś żadnego alternatywnego modelu, który tłumaczyłby wszystkie obserwacje. Jedyne, co robisz, to próbujesz nas tu przekonać, że Twoje obserwacje są sprzeczne z "oficjalnym" modelem - tylko, jak już pisałem, to się sypie na analizie niepewności i wpływu pominiętych czynników.

Maciej1 napisał(a): A "teoria względności" to bredzenie pijanego w puszczy.
O tym właśnie piszę. Nie rozumiem, więc to bredzenie.

Teoria względności to chyba najestetyczniejsza matematycznie teoria, jaka istnieje. I nie miałoby to żadnego znaczenia, gdyby nie to, że jednocześnie świetnie pasuje do wszelkich obserwacji.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
Cytat:Nic się więc nie zmieniło w kwestii polegania na autorytetach. Po prostu obrano sobie inne grupy ludzi za autorytety

To zdanie akurat brzmi mądrze i jest w nim część prawdy.



Cytat:Dlatego historia nieustannie się powtarza.

Tak i dlatego należy sięgać wyżej umysłem i nie zatrzymywać się na szałach i oświeceniach. Również trafny wniosek.


Cytat:A kto określa "jakość wkładu"? 


No właśnie. Tutaj aż sam sarkazm prosi się o wystąpienie.


Ale Fizyka nie ''atakuj'' bo on do tego nic nie ma. Jego postawa jest godna, logiczna i w porządku.

Fizyk:

Cytat:Teoria względności to chyba najestetyczniejsza matematycznie teoria, jaka istnieje. I nie miałoby to żadnego znaczenia, gdyby nie to, że jednocześnie świetnie pasuje do wszelkich obserwacji.

<przytakuje głową>
Jestem fatalistą
Odpowiedz
A, jeszcze nie odpisałem legendowi (tak to odmieniać?) w końcu.

legend napisał(a): Teraz też tkwisz w pewnym okresie - tak jak tkwili ludzie w okresie średniowiecza - nie żyjesz w najmądrzejszych czasach bo będą mądrzejsze.

Urodź się 4k lat temu i ciesz się nauką.

Tak się stary nie da.
Z tym się, zasadniczo, zgadzam.

legend napisał(a): W mojej opinii nie powinieneś dzielić dziejów na ''naukowe'' i ''nienaukowe'' bo gdy to robisz to znaczy, że potrafiłbyś patrzeć naukowo na świat, rodząc się w 2k roku p.n.e.
A z tym nie. To, że 4k lat temu nie znałbym pojęcia metody naukowej i nie potrafiłbym pod tym kątem ocenić posiadanej przez ludzi wiedzy, nie znaczy, że nie możemy tego robić z perspektywy czasu. A z perspektywy czasu widać, że ludzie metody naukowej wtedy nie stosowali. To nie znaczy, że nie potrafili nic się dowiedzieć o świecie - zauważali pewne prawidłowości i potrafili to wykorzystać. Byli jednak dużo bardziej podatni na różnego rodzaju błędy poznawcze, niż ludzie współcześni.

Być może ktoś w przyszłości wymyśli jeszcze skuteczniejszy sposób poznawania świata - kto wie? To nie powoduje, że nie możemy powiedzieć, że nasz jest skuteczniejszy niż ludzi sprzed 4 tysięcy lat.

legend napisał(a): No i czemu Pitagoras o swoim twierdzeniu mógłby dziś powtórzyć?

Było, minęło, farta miał Uśmiech
Akurat twierdzenie Pitagorasa to matematyka, a ona działa trochę inaczej, niż nauki przyrodnicze. Matematyka nie musi nic konfrontować z rzeczywistością, to jedynie badanie własności abstrakcyjnych, ściśle zdefiniowanych pojęć. Matematyka sama w sobie nie korzysta z metody naukowej, bo jej nie potrzebuje.

legend napisał(a): Aha - nie zapominaj o pierwszych trzech słowach tego posta Uśmiech
Dzięki Oczko
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): Nie skomentuję nawet pieprzenia o braku dowodów na istnienie południowego bieguna magnetycznego. Ta sama ranga co "brak dowodów" na loty kosmiczne itp. Szkoda marnować znaki.


A są jakieś dowody na "południowy biegun magnetyczny". Z oficjalnej teorii wynika, że  w punkcie leżącym  na (urojonym) " magnetycznym biegunie południowym" (urojonej) "kuli ziemskiej" północ jest "w każdym kierunku". Stąd igła kompasu powinna po ustawieniu jej w jakimś położeniu pozostać w tym położeniu lub obracać się bezładnie. Są jakies dowody na to, że tak się dzieje na tym "biegunie południowym" ?

A "dowody na loty kosmiczne" ? Jakie one są ?
Odpowiedz
Cytat:A z tym nie. To, że 4k lat temu nie znałbym pojęcia metody naukowej i nie potrafiłbym pod tym kątem ocenić posiadanej przez ludzi wiedzy, nie znaczy, że nie możemy tego robić z perspektywy czasu. A z perspektywy czasu widać, że ludzie metody naukowej wtedy nie stosowali.

Tak jest. Myślałem, że mój post emanował takim myśleniem, ale widać zabrakło mu dokładności. Tutaj pełna zgoda.


Cytat:Być może ktoś w przyszłości wymyśli jeszcze skuteczniejszy sposób poznawania świata - kto wie? To nie powoduje, że nie możemy powiedzieć, że nasz jest skuteczniejszy niż ludzi sprzed 4 tysięcy lat.

I tutaj również się zgadzamy. Jedyne o co mi chodziło to właśnie o to co już zobaczyłeś w moim rozumowaniu - że to działa na zasadzie determinizmu.

Zatem racją jest, że dziś jakość nauki jest znacznie wyższa niż wtedy, ale nieprawdą jest to, że tamta ''nauka'' była nie-nauką. Była nią lecz w uboższej formie Uśmiech. Chodziło mi po prostu o to aby nie tkwić we współczesności jako oświeceniu, bo jedno już paradoksalnie było od XVII w. do XIX w. (za wikipedią).


Cytat:Matematyka sama w sobie nie korzysta z metody naukowej, bo jej nie potrzebuje.

No tak, ale inne nauki później mogą korzystać z niej.
Jestem fatalistą
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): Nie mam do Ciebie siły. Poczytaj najpierw o tej wyprawie, zanim się wypowiadasz. Między innymi o tym, jak dokładnie i którędy podróżowali. Podpowiem, że większość czasu nie płynęli żadnym statkiem.

To na pewno. Różnica między nami jest taka, że ja piszę o faktach, a ty szukasz usprawiedliwień, wymyślanych (za przeproszeniem) z koziego odbytu - dlaczego skoro Ziemia jest powierzchnią wypukłą - wszystko wskazuje na to, że nie jest.

Fakty są takie, że zajęło im to 3 lata, gdy powinno miesiąc, w porywach do dwóch. Twoje usprawiedliwienia tego faktu, że widocznie wiązali sznurówki czy śpiewali szanty mnie nie interesują.


Fizyk napisał(a):A co do polskiej ekspedycji, nawet nie zauważyłeś, że dostarcza ona pięknego dowodu przeciwko płaskiej Ziemi... chyba że ponad 100 000 km w miesiąc łódką to dla Ciebie normalne.
Przez ostatnie dwa lata tłumaczyłem po tysiąckroć dlaczego ta ekspedycja polska nie udowodnia kulistości Ziemi i wszystko jak krew w piach.

Pokazywałem film na którym sami tłumaczą że przepłynęli tę rzekomą Antarktydę wirtualnie, na podstawie GPS, bo nic nie widzieli, a kompas pokazywał zupełnie coś innego. Tak wynika z tego co mówią.

Czy coś przepłynęli dookoła, czy w ogóle zrobili tylko kółko przed Antarktydą tego nie wiem.
Nie chce mi się tego rysować, więc zobrazuję.

Załóżmy, że jesz pizzę, która symbolizuje płaską Ziemię. Olbrzymi brzeg pizzy niektórzy nazywają Antarktydą, ale równie dobrze, przed samym brzegiem może leżeć wielka pieczarka, która jest odpowiednikiem kontynentu i to ta pieczarka jest Antarktydą.

Spokojnie można okrążyć pieczarkę i powiedzieć, że się okrążyło Antarktydę.

Natomiast nie można przepłynąć z środka pizzy na jej brzeg i wypłynąć z drugiego brzegu, dlatego ekspedycja, która wpływa na Antarktydę powiedzmy z Nowej Zelandii, a wypływa od strony Ameryki Południowej musi tam się nieźle napłynąć.

I wtedy nie ma przeproś - musi jej to zająć bardzo długo i fakty są takie, że zajęło to długo tej ekspedycji z 1979 roku.

Rozmawiajmy o faktach, a te pasują do innego modelu niż sobie wyobrażasz.

Fizyk napisał(a):Nie skomentuję nawet pieprzenia o braku dowodów na istnienie południowego bieguna magnetycznego. Ta sama ranga co "brak dowodów" na loty kosmiczne itp. Szkoda marnować znaki.

jasne, niech wszyscy widzą, że wywieszasz białą flagę. Masz milion dowodów, ale pokazujesz jeden (czyli kartografia), który dodatkowo obarczony jest kilkoma błędami logicznymi.

Na razie poruszasz się tylko w sferze wyobrażeń o tym jak działa Ziemia, natomiast faktów nie przedstawiasz żadnych.

Pamiętam jak napisałem, że brak jest transmisji live z ISS z nocy, na co się strasznie obruszyłeś, sprawdziliśmy to i znów się okazało, że miałem rację.

Wyszedłem z założenia, że w transmisji z nocy łatwo byłoby wykazać fałszywość ISS poprzez np. wybuch wulkanu, albo spowodowany ręką ludzką. Okazało się, że niby jest kamera, ale nagrywają obraz ziemniakiem za 100 dolarów.

Zawsze się znajdzie usprawiedliwienie dlaczego, ale faktów nie oszukasz. Jak dotychczas nie da się udowodnić, że materiały dostarczane przez NASA to nie filmy Sci-fiction.

Dlaczego nie ma kamer na księżycu, które filmowałyby Ziemię real-time? Dlaczego sondy, które rzekomo lecą na Marsa czy Saturna nie filmują Ziemi odlatując dając nam piękne filmy HD?


Mylisz swoją wiarę w agencję NASA (i pokrewne) z nauką i faktami.


Podejrzewam, że będzie tak jak za każdym razem, tak jak z ISS z nocy - zbulwersujesz się, że niby nie ma bieguna południowego magnetycznego, sprawdzimy to i faktycznie okaże się, że miałem rację - brak jest dowodów.
Następnie nakarmisz się jakimś usprawiedliwieniem tego faktu - typu biegun jest ruchomy i ciągle się przemieszcza i dalej będziesz grzecznie spał, bo otrzymałeś piękną bajkę na dobranoc.


Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Ty przyznałeś, że nie jesteś w stanie znaleźć żadnego, analogicznego eksperymentu, który wykazałby zagięcie światła w dół, a jednocześnie upierałeś się, że światło zagina się w dół wbrew zbadanym faktom.
Nie wstyd Ci tak kłamać?
Wbrew zbadanym faktom?
A cała wiedza o optyce i strukturze atmosfery to co to do cholery jest niby?
Wiedza oparta na czym? Na jakimkolwiek eksperymencie praktycznym? Absolutnie nie.
Więc nie myl wiedzy, ze teorią naukową.


Fizyk napisał(a):Podtrzymuję to stwierdzenie. Nieważne, ile wymyślisz możliwych powodów X, kiedy wiadomo, że X nie zachodzi.

I nawet mnie nie przeprosisz, gdy się okazało, że jak zwykle  pisałem prawdę a Ty się myliłeś?
Przecież dokładnie powtarzasz to, co referowałem, a za co nazwałeś mnie kłamcą?

Żaden eksperyment naukowy nie wykazał, że światło zagina się zwyczajowo do dołu, a wręcz przeciwnie.
Pomimo tego twierdzisz dalej swoje i ogłaszasz, że będziesz to twierdził bez względu na fakty obecne i przyszłe.
Fizyk napisał(a):A teraz poczytaj jak działa kineskop i co tam właściwie się zagina. Podpowiem, że wcale nie światło.

Nie czytałem zasady działania kineskopu, ale wyobrażam to sobie tak, że światło przepływa przez jakieś korytarze elektronów, zaginane przez pole elektromagnetyczne.

Może palnąłem gafę, bo w tej materii się nie znam, ale tak to właśnie widzę.
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
Fizyk napisał(a):
Cytat:Ale dlaczego Ty tak kłamiesz ? Ja "ignoruję niebo" ? A który to fakt na niebie ja zignorowałem ? Podaj mi chociaż jeden, który "zignorowałem" !
Absolutnie wszystkie.

Podaj zatem jeden, który "zignorowałem".


Cytat:Jeszcze pytanie, co to dokładnie znaczy, 


Jak to co znaczy ? Tak, jak napisałem. Gwiazdy padające z nieba na ziemię. {szczegółów oczywiście nie znam (w odróżnieniu od tych "wiedzących" co też jest w środku gwiazdy), bo nie wiem czym są gwiazdy, może tylko światłami?}. A potem trzecia część gwiazd na niebie (te które spadły) już nigdy nie świeci i nie zaświeci. 
Tak właśnie się stanie. (Bo tak Bóg zapowiedział). Nie wiemy tylko dokładnie kiedy, ale wiele znaków dziejących się na ziemi pozwala przypuszczać, że to już niedługo, że już blisko.



Cytat:ale w sumie myślę, że dowolne zjawisko, które można pod to podciągnąć, byłoby dość szokujące. Więc jakbym upewnił się, że nie padłem ofiarą ciężkich halucynacji albo czegoś podobnego, to musiałbym przemyśleć swój światopogląd.

A dlaczego potrzeba Ci aż takiego szoku ? Dlaczego nie wystarczają Ci dwa, trzy kontrprzykłady sprzeczne z oficjalnym nauczaniem, by przemyśleć swój światopogląd ? Czy nie rozumiesz podstaw myślenia ? Że to co sprzeczne "tylko" z jednym nie jest i nie może być prawdziwe, choćby było zgodne z tysiącem innych ?


Ludzie, jak napisałem dzielą się właśnie na głupich i mądrych. Mądremu wystarczy jeden drobny szczegół, by poznać. Jeden "bodziec" poruszy mądrego. Ale głupiec musi być bombardowany wieloma bodźcami, a czasem muszą one być szokujące i wstrząsające. A i tak nie ma gwarancji, że głupiec zrozumie. Do czego mądry dojdzie w jednej chwili do tego głupiec dochodzi przez całe życie, a i tak jest wątpliwe czy dojdzie.


Cytat:Przecież od początku piszesz, że niebo nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia i co z tego, że doskonale pasuje do kulistej Ziemi, skoro to jakieś niebo i w ogóle z czym do ludzi.

Przecież to oczywistość, że kształt powierzchni określa i determinuje geometria tejże powierzchni. Cóż mają do tego nieznane światła w nieznanym otoczeniu ?

Oczywiście, że zjawiska na niebie nie mają żadnego znaczenia w kwestii kształtu ziemi. Dlaczego myślisz od rzeczy, niedorzecznie? Jeśli chcę poznać kształt podłogi, to mierzę i obserwuję podłogę, a nie to co wyświetla się na nieznanym i niedostępnym mi suficie, nad podłogą. Takich rzeczy nie rozumiesz ? I Ty się uważasz za naukowca? Wybacz, ale naukowiec po prostu musi mieć "obcykane" podstawy logiki.

Przecież nie jesteś w stanie zaprzeczyć, że założenia przyjmowane w waszym modelu na temat nieba są to tylko domysły i przypuszczenia na temat nieznanego, założenia przyjęte bez sprawdzenia. Dlaczego więc nie rozumiesz, że to co wynika z przypuszczeń i zgadywanek (np. "kula ziemska") również jest przypuszczeniem ? 


Cytat:Teoria względności to chyba najestetyczniejsza matematycznie teoria, jaka istnieje.

No co Ty? Przecież to jest pseudologiczny, wewnętrznie sprzeczny i niedorzeczny bełkot (fakt: jest w nim pewna ilość "wzorów, liczb i przekształceń matematycznych", ale to nie czyni teorii logicznym zbiorem zdań)



Cytat:I nie miałoby to żadnego znaczenia, gdyby nie to, że jednocześnie świetnie pasuje do wszelkich obserwacji.

Żarty sobie robisz ?
Odpowiedz
Cytat:Żarty sobie robisz ?

Podaj zatem przykład kiedy teoria względności jest podatna na sprzeczność. Tylko podaj jakiś ''dobry''.
Jestem fatalistą
Odpowiedz
Maciej1 napisał(a): A są jakieś dowody na "południowy biegun magnetyczny". Z oficjalnej teorii wynika, że w punkcie leżącym na (urojonym) " magnetycznym biegunie południowym" (urojonej) "kuli ziemskiej" północ jest "w każdym kierunku". Stąd igła kompasu powinna po ustawieniu jej w jakimś położeniu pozostać w tym położeniu lub obracać się bezładnie. Są jakies dowody na to, że tak się dzieje na tym "biegunie południowym" ?
Jak trochę pogooglałem, to trafiłem na to: https://www.australiangeographic.com.au/...etic-pole/ - co prawda nie dotarli na sam biegun, ale byli najprawdopodobniej kilka kilometrów od niego. Jeśli wierzyć artykułowi, na znalezienie dokładnego bieguna nie starczyłoby im zapasów, musieliby jeszcze z miesiąc łazić w antarktycznym mrozie i mierzyć pole magnetyczne.

Niestety internet ma to do siebie, że trudno się dokopać do czegoś mniej medialnego. Podejrzewam, że ktoś w końcu dotarł na właściwy biegun, ale mam lepsze zajęcia, niż przekopywanie internetu w poszukiwaniu wzmianek o tym.

Maciej1 napisał(a): A "dowody na loty kosmiczne" ? Jakie one są ?
Od groma zdjęć, od groma filmów, amatorskie odbiory transmisji danych z sond, amatorskie obserwacje satelitów i stacji kosmicznej... Można by wymieniać.

matsuka napisał(a): Fakty są takie, że zajęło im to 3 lata, gdy powinno miesiąc, w porywach do dwóch. Twoje usprawiedliwienia tego faktu, że widocznie wiązali sznurówki czy śpiewali szanty mnie nie interesują.
Na jakim, przepraszam, świecie Ty żyjesz? Miesiąc to zajmuje dotarcie z brzegu Antarktydy na biegun, a Ty byś chciał, żeby cały świat, w tym oba bieguny, w takim czasie oblecieli? Czy Ty w ogóle myślisz, o czym mówisz?

matsuka napisał(a): Masz milion dowodów, ale pokazujesz jeden (czyli kartografia), który dodatkowo obarczony jest kilkoma błędami logicznymi.
Czytałeś w ogóle ten wątek? Pisałeś wcześniej posty, więc myślałem, że tak, ale nagle zachowujesz się, jakbyś dostał amnezji.

matsuka napisał(a): Pamiętam jak napisałem, że brak jest transmisji live z ISS z nocy, na co się strasznie obruszyłeś, sprawdziliśmy to i znów się okazało, że miałem rację.
W jaki sposób okazało się, że miałeś rację? O ile pamiętam, transmisje były na okrągło z drobnymi przerwami.

matsuka napisał(a): Dlaczego nie ma kamer na księżycu, które filmowałyby Ziemię real-time? Dlaczego sondy, które rzekomo lecą na Marsa czy Saturna nie filmują Ziemi odlatując dając nam piękne filmy HD?
A dlaczego miałyby być? Sondy mają swoje zadania, nikt nie będzie dla paru płaskoziemców specjalnie zmieniał misji.

Zresztą zadania niektórych sond akurat pozwalają nagrać filmy z Ziemią.

Tu niedawna fota z chińskiej sondy orbitującej wokół punktu L2 układu Ziemia-Księżyc: https://planetary.s3.amazonaws.com/asset...E5T023.jpg
Tu fota z sondy w punkcie L1 Ziemia-Słońce: https://static01.nyt.com/images/2018/12/...&auto=webp
Tu zdjęcia na żywo (odświeżane co kilkanaście minut zdaje się) z satelity meteorologicznego Himawari 8: https://himawari8.nict.go.jp/

Jest tego od groma.

matsuka napisał(a): Wiedza oparta na czym? Na jakimkolwiek eksperymencie praktycznym?
Na setkach eksperymentów. Co, myślisz, że prawa optyki to tak z dupy ktoś wymyślił?

matsuka napisał(a): I nawet mnie nie przeprosisz, gdy się okazało, że jak zwykle pisałem prawdę a Ty się myliłeś?
Przecież dokładnie powtarzasz to, co referowałem, a za co nazwałeś mnie kłamcą?
No tak średnio.
Piszę, że jak wiadomo X, to uzasadnianie nie-X tego nie zmieni.
Ty twierdziłeś, że pisałem, że nigdy bym nie uznał żadnego dowodu na płaską Ziemię (fakt, ciężko byłoby znaleźć coś, co by mnie przekonało, zwyczajnie dlatego że znam za dużo faktów sprzecznych z płaską Ziemią, ale jakby był faktyczny dowód, to bym musiał przyznać, że Ziemia jest płaska).
Trochę różne to twierdzenia.

matsuka napisał(a): Żaden eksperyment naukowy nie wykazał, że światło zagina się zwyczajowo do dołu, a wręcz przeciwnie.
Dalej będziesz nazywał jedną stronę w necie "eksperymentem naukowym"?
Podwójne standardy widać się mocno trzymają.

matsuka napisał(a): Nie czytałem zasady działania kineskopu, ale wyobrażam to sobie tak, że światło przepływa przez jakieś korytarze elektronów, zaginane przez pole elektromagnetyczne.
Co to w ogóle miałyby być "korytarze elektronów"?
Zlituję się i Cię wyręczę: z tyłu kineskopu jest działko elektronowe, w środku jest próżnia, ekran jest pokryty substancją, która świeci, gdy uderzają w nią elektrony. Działko puszcza wiązkę elektronów, elektromagnesy w środku odchylają ją tak, żeby trafiała w konkretny punkt na ekranie. Wiązka w danym momencie rozświetla tylko jeden piksel, ale wiązka jest tak odchylana, że omiata cały ekran wiele razy na sekundę, w efekcie podświetlając całość ekranu.

Magnes przyłożony z zewnątrz zaburza odchylanie wiązki przez elektromagnesy i powoduje, że nie trafia tam, gdzie powinna.

Maciej1 napisał(a): Podaj zatem jeden, który "zignorowałem".
Choćby istnienie północnego i południowego bieguna niebieskiego.

Maciej1 napisał(a): Dlaczego nie wystarczają Ci dwa, trzy kontrprzykłady sprzeczne z oficjalnym nauczaniem, by przemyśleć swój światopogląd ?
Bo "extraordinary claims require extraordinary evidence", chociażby. A Twoje evidence jest dalekie od extraordinary, nie jest nawet w ogóle sprzeczne z "oficjalnym" modelem, bo łatwo się je wyjaśnia pominiętymi czynnikami (gradient temperatury) i niepewnością pomiaru.

Czemu Tobie dwa, trzy kontrprzykłady na płaską Ziemię nie wystarczyły, by przestać twierdzić, że Ziemia jest płaska?

Maciej1 napisał(a): No co Ty? Przecież to jest pseudologiczny, wewnętrznie sprzeczny i niedorzeczny bełkot (fakt: jest w nim pewna ilość "wzorów, liczb i przekształceń matematycznych", ale to nie czyni teorii logicznym zbiorem zdań)
Maciej1 napisał(a): Żarty sobie robisz ?
Arogancja i ignorancja to bardzo kiepskie połączenie.

Jak chcesz, to możemy sobie o tym pogadać w osobnym wątku. Teoria względności to taki mój "konik".
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): Od groma zdjęć, od groma filmów, amatorskie odbiory transmisji danych z sond, amatorskie obserwacje satelitów i stacji kosmicznej... Można by wymieniać.


Z "sond", czy z ziemi po odbiciu od sklepienia nieba ? I jakie "amatorskie obserwacje stacji ko(s)micznej" ?


Cytat:Choćby istnienie północnego i południowego bieguna niebieskiego.


A co mają te "bieguny nieba" do kształtu ziemi ? Czyż wciąż nie są to nieznane światła dochodzące z góry z nieznanego otoczenia, a zatem niedorzeczność  myślenia ?

Weźże się Ty ogarnij! 

Wyobraź sobie, że stoisz na podłodze, na jakimś "czymś" (nie znasz kształtu tego, tej powierzchni). Wyobrażasz sobie ? No to teraz pomyśl.
Wyobraź sobie, że nad Twoją głową na niedostępnym Tobie i nieznanym Ci "suficie" (lub ogólnie: w nieznanej przestrzeni, w nieznanym otoczeniu Twej powierzchni) "wyświetlają się" (tj. świecą, ukazują, są widoczne jakieś nieznane Ci bliżej światła- nie wiesz czym są, jak powstają).

Pomyślałeś nad tym ? To pomyśl jeszcze przez chwilę.

Otóż czy naprawdę wierzysz w to, że może istnieć jakiegolwiek "wyświetlenie" tych świateł, czyli jakikolwiek układ tych świateł (ich "gra", to jest ich zachowanie, zmiana pozycji i wyglądu), który "mógłby wykluczać, definitywnie obalać" choćby jakąś jedną tezę na temat kształu powierzchni na której stoisz ?!

Ogarnij się!
Wpatrywanie się w nieznane niebo i nieznane światła na nim świecące jest kompletnie od rzeczy. I nie może dać odpowiedzi ani na pytanie jaki jest kształt powierzchni ziemi, ani jaki być nie może. W nieznanym niebie, z którego świecą nieznane światła nie znajdziesz dowodu ani na "jakiś kształt ziemi", ani na "jakiś niemożliwy" kształt ziemi.


Bo to wpatrywanie się w niebo (nieznane, niezbadane)  i domyślanie się (czyli rojenie sobie, że "już wiem co tam jest i jak tam jest", czyli nieodróżnianie przypuszczeń od faktów) to jest kompletny odlot, totalna niedorzeczność w rozumie. Czysta paranoja, czyli obłęd.

Ja wiem, że to dla was "uczonych kuloziemców" jest nie do przyjęcia, że może być odbierane jako "uwłaczające", ale taka jest niestety prawda: wasza konstrukcja myślowa to jest kosmiczny odlot zrodzony z prostego błędu zlewania się w rozumie przypuszczeń i faktów, nieodróżniania pierwszego od drugiego.

Dlatego tylko gwiazdy z nieba na wasze głowy mogą was wyleczyć. Paranoja, czyli obłęd jest chorobą rozumu najtrudniejszą do uleczenia spośród schorzeń rozumu (patrz psychiatria/psychologia)

To jest myślenie do rzeczy: kształt powierzchni poznajemy badając i obserwując powierzchnię. I to jest zdrowe myślenie.


Cytat:A Twoje evidence jest dalekie od extraordinary, nie jest nawet w ogóle sprzeczne z "oficjalnym" modelem, bo łatwo się je wyjaśnia pominiętymi czynnikami (gradient temperatury) i niepewnością pomiaru.

Znów ta niedorzeczność myślenia. Co ma ją szczegóły fizyczne (czyli konkretne czynniki fizyczne) do logicznego faktu, że procesy przypadkowe nie budują precyzyjnych symulatorów (i to regularnie) ? Ty dociekasz tego co niedorzeczne (niepotrzebnych szczegółów) a ignorujesz oczywistość, że przypadek daje przypadkowe efekty, a nie regularne i powtarzalne, precyzyjne symulacje (tu optyczne).
Jaką "niepewnością pomiaru" ? O czym Ty mówisz ?

[Obrazek: 4vOp7q6.jpg]

Pamiętasz ten przykład? Ja Ci mogę bardzo dokładnie podać wysokość obiektywu nad wodą dla tej obserwacji. O czym Ty więc mówisz?


Cytat:Czemu Tobie dwa, trzy kontrprzykłady na płaską Ziemię nie wystarczyły, by przestać twierdzić, że Ziemia jest płaska?

O czym Ty mówisz? Przecież nie pokazałeś ani jednego faktu, który wykluczałby tezę, że powierzchnia ziemi jest płaska. Pokaż mi jeden taki, a ja natychmiast przyznam, że "ziemia nie może być płaska". Bo ja w odróżnieniu od Ciebie faktów nie ignoruję.
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): Jak trochę pogooglałem, to trafiłem na to: https://www.australiangeographic.com.au/...etic-pole/ - co prawda nie dotarli na sam biegun, ale byli najprawdopodobniej kilka kilometrów od niego. Jeśli wierzyć artykułowi, na znalezienie dokładnego bieguna nie starczyłoby im zapasów, musieliby jeszcze z miesiąc łazić w antarktycznym mrozie i mierzyć pole magnetyczne.

Niestety internet ma to do siebie, że trudno się dokopać do czegoś mniej medialnego. Podejrzewam, że ktoś w końcu dotarł na właściwy biegun, ale mam lepsze zajęcia, niż przekopywanie internetu w poszukiwaniu wzmianek o tym.

Bardzo łatwo dokopać się do informacji o tej legendarnej, historycznej wyprawie bohaterów, którzy prawie odnaleźli biegun południowy magnetyczny, ale nie sposób dokopać się do tych bohaterów, którzy go faktycznie zdobyli?

Nie przyjmiesz do wiadomości, że nikt nigdy nie zdobył bieguna magnetycznego południowego, bo go nie ma?

Nie widzisz absurdów w podawanych informacjach na temat bieguna?
Z jednej strony nikt go nigdy nie osiągnął, nikt go nigdy nie udowodnił, pomimo heroicznych prób, a z drugiej wszyscy opisują to tak, jakby wiedzieli gdzie ten biegun jest.

Wtedy jeszcze był na kontynencie, teraz jest już na Oceanie, co roku przesuwa się o 15 km itd.
Wyprawa prawie go osiągnęła, ale musieliby łazić jeszcze miesiące. Operowali na podstawie jakichś kalkulacji matematycznych, a w zasadzie należałoby po prostu iść za kompasem, prawda?

Wszystkie te informacje są tak niespójnie i idiotyczne a nikt nie ma z tym problemów. Wyprawa zakończyła się totalną porażką, a opisana jest jak wielki sukces. Jacy to oni nie byli podekscytowani, jaki wielki prestiż naukowy.

I co? Jest ten biegun czy go nie ma? Ten kabaret przypomina wyprawę do Laponii w celu odnalezienia siedzimy św. Mikołaja.

Za to biegun południowy geograficzny, sztucznie wyznaczony, nic nie znaczący punkt, to pewnie, czemu nie. W miarę łatwo osiągnąć.

Tak na czystą logikę - skoro w dokumentach opisana jest niemal ekstaza, jaka ich owładnęła na myśl o wielkim prestiżu naukowym za osiągnięcie bieguna magnetycznego - to czemu nikt nigdy nie osiągnął tego bieguna? Przecież tylu himalaistów wdrapuje się na ośmiotysięczniki, nawet nie jako pierwsi, tylko po prostu, żeby być którymś z kolei, a tutaj coś po 100-kroć ważniejszego nigdy nie zostało osiągnięte i cisza.

A wystarczyłoby po prostu iść za kompasem... eh.


Fizyk napisał(a):Na jakim, przepraszam, świecie Ty żyjesz? Miesiąc to zajmuje dotarcie z brzegu Antarktydy na biegun, a Ty byś chciał, żeby cały świat, w tym oba bieguny, w takim czasie oblecieli? Czy Ty w ogóle myślisz, o czym mówisz?
Oczywiście. Miałem na myśli tę część, którą przepływa się statkiem. Można dorzucić jeszcze parę miesięcy na dodatkowe przeprawy, ale bez jaj, nie 3 czy 4 lata.



Fizyk napisał(a):W jaki sposób okazało się, że miałeś rację? O ile pamiętam, transmisje były na okrągło z drobnymi przerwami.
Były, ale kamerą za 100 dolarów, na których nic nie widać, sama ciemność.

Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Dlaczego nie ma kamer na księżycu, które filmowałyby Ziemię real-time? Dlaczego sondy, które rzekomo lecą na Marsa czy Saturna nie filmują Ziemi odlatując dając nam piękne filmy HD?
A dlaczego miałyby być? Sondy mają swoje zadania, nikt nie będzie dla paru płaskoziemców specjalnie zmieniał misji.

Dlaczego miałyby być? Bez komentarza.

Fizyk napisał(a):Zresztą zadania niektórych sond akurat pozwalają nagrać filmy z Ziemią.
Gdzie te filmy?


Fizyk napisał(a):Jest tego od groma.
Od groma jest czego? Grafik komputerowych?

Nie ... bez kitu, chciałbym wiedzieć jak odróżniasz naukowo czy zdjęcie czegoś, czego nigdy nie widziałeś jest prawdziwe, czy podrobione?

Bo nie chce mi się już wklejać tysięcy dowodów na to, że NASA, Jaxa i inne agencje fałszują swoje zdjęcia.

Nie ma tych filmów o których mówisz, ale gdyby były to jak odróżniłbyś je od filmu science fiction?
Gdzie są twarde fakty na realność tych misji?

Fizyk napisał(a):Na setkach eksperymentów. Co, myślisz, że prawa optyki to tak z dupy ktoś wymyślił?
Mylisz tutaj porządek rzeczy. Mówimy tu o zaginaniu się światła w dół w atmosferze ziemskiej.
Czy istnieje jeden eksperyment, który by to wykazał? Jeden jedyny.

Przecież na zaginanie się światła w atmosferze potencjalnie wpływ mogą mieć tysiące czynników, może nawet takich, których wcześniej naukowcy nie przewidzieli. Potrzebny jest eksperyment, prosty do wykonania dla naukowców, który dowiedzie poprawności ich obliczeń.

Gdzie jest taki eksperyment. To są konkretne pytania i chciałbym konkretnych odpowiedzi.
Tak jakbyś zbudował samochód i nigdy nie zrobił crash testu jednocześnie kategorycznie twierdząc, że po co, gdy z obliczeń wynika, że samochód wytrzyma.

Dlaczego naukowcy tak boją się weryfikować twierdzeń, które mogłyby potwierdzić ich teorie?

Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Żaden eksperyment naukowy nie wykazał, że światło zagina się zwyczajowo do dołu, a wręcz przeciwnie.
Dalej będziesz nazywał jedną stronę w necie "eksperymentem naukowym"?
Podwójne standardy widać się mocno trzymają.

Na czym polegają moje podwójne standardy? Oczekujesz ode mnie, że mam totalnie olać jakiś eksperyment tylko dlatego, że przeczy Twoim wyobrażeniom o świecie?

Gdybym miał jakiś alternatywny eksperyment, który wykazałby coś odwrotnego, to mógłbym porównywać wagę tych eksperymentów, a tak?

Jak Galileusz rzucał dwie kulki z wieży to był to eksperyment naukowy, ale jak gdy jakiś Szkop, przy pomocy zaawansowanego sprzętu przeprowadza swój poważne obliczenia to mam tego nawet nie nazywać eksperymentem, bo przeczy Twojej wizji świata?



Fizyk napisał(a):tyłu kineskopu jest działko elektronowe, w środku jest próżnia, ekran jest pokryty substancją, która świeci, gdy uderzają w nią elektrony. Działko puszcza wiązkę elektronów, elektromagnesy w środku odchylają ją tak, żeby trafiała w konkretny punkt na ekranie. Wiązka w danym momencie rozświetla tylko jeden piksel, ale wiązka jest tak odchylana, że omiata cały ekran wiele razy na sekundę, w efekcie podświetlając całość ekranu.

Wiązkę elektronów nazwałem w przenośni korytarzem elektronów, wielkie mi halo, ale potwierdzasz, że elektromagnesy potrafią odchylać wiązki elektronów w związku z tym widzimy światło odginające się.

Dlaczego więc ta sytuacja miałaby nie występować w naturze, jeśli pod skorupą ziemską jest elektromagnes?
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
Matsuka i Maciej koniec tego pieprzenia o niczym.
ZAKŁAD
CZEKAM
Czekam aż zaryzykujecie kasę stawiając ją na swoje przekonania
ja stawiam 100 tysięcy PLN na swoje

A wy co tchórze!?
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): nie formułujesz żadnego konkretnego modelu, dzięki czemu nie ma na co szukać kontrprzykładów.


Model (pod względem logicznym) to koniunkcja wielu zdań. A teza- to jedno zdanie. Ale koniunkcja to też zdanie. Czyli...żadna różnica (pod względem logicznym) [Tj. żadna istotna]. Kontrprzykład może być na jedno zdanie (jedną tezę) lub na koniunkcję zdań, czyli...jakby też na jedno zdanie (koniunkcję można uznać za jedno zdanie).

Zatem mylisz się, twierdząc "nie ma na co szukać kontrprzykładów".
Postawiłem bowiem tezę "jednozdaniową": powierzchnia ziemi jest płaska. Pokaż kontrprzykład, jeśli taki istnieje. Sfalsyfikuj tezę, jeśli jest ona fałszywa.

[Oczywiście płaska w takim znaczeniu, że powierzchnia wielkiej wody ziemi (oceanów), pomijając fluktuacje (fale) jest płaszczyzną. Nie chodzi przecież o góry czy doliny ziemi]
Odpowiedz
Maciej1 napisał(a): Model (pod względem logicznym) to koniunkcja wielu zdań. A teza- to jedno zdanie. Ale koniunkcja to też zdanie. Czyli...żadna różnica
A eksperyment jest matka każdej pewności. Kto boi się eksperymentu ten nie wierzy w swoje własne przekonania. Strach przed testowaniem swoich poglądów jest zrozumiały, jeśli postawiło się na nie 100 tysięcy PLN, ale przecież co może pójść nie po twojej myśli?
Tak więc koniec tego pierdzielenia o niczym i siadajmy do planowania szczegółów zakładu.
Mówiłeś coś o 2 samolotach. Konkrety proszę - jakie twoim zdaniem będą wyniki pomiarów jakie w nich zrobimy i jak uzyskamy pewność, że Fizyk się myli i twoje urządzenia pomiarowe będą działały poprawnie?
Odpowiedz
Maciej1 napisał(a): I jakie "amatorskie obserwacje stacji ko(s)micznej" ?
Zdaje się że masz Nikona P900, nie? Sprawdź sobie na necie przeloty ISS, i jak zobaczysz o podanej godzinie ruchome jasne światełko na niebie, cyknij mu parę zdjęć na pełnym zoomie.

Maciej1 napisał(a): A co mają te "bieguny nieba" do kształtu ziemi ?
To mają, że nie jest łatwo wymyślić taki model płaskiej Ziemi, który by istnienie takich biegunów przewidywał. Tymczasem jeśli siedzimy na obracającej się kuli, to ich istnienie jest oczywiste.

Plus właśnie pięknie zilustrowałeś to, co pisałem o Twoim ignorowaniu faktów. Dla Ciebie to nie ma znaczenia, choć nie ma modelu, który by do tego pasował. Po prostu ignorujesz tę część rzeczywistości. Przyjąłeś hasełko "to tylko jakieś światła więc się nie liczą" i odciąłeś cały ogromny zbiór faktów od swoich potencjalnych modeli. Nauka tak nie działa. Model kulistej Ziemi ładnie wyjaśnia te fakty, więc alternatywny model też musi jakoś się do nich odnieść.

Maciej1 napisał(a): Co ma ją szczegóły fizyczne (czyli konkretne czynniki fizyczne) do logicznego faktu, że procesy przypadkowe nie budują precyzyjnych symulatorów (i to regularnie) ?
A Ty znowu to.

Napisz lepiej w całości: procesy przypadkowe nie budują regularnie precyzyjnych symulatorów, chyba że regularnie widok jest jak na kulistej Ziemi, to wtedy jest to wynik działania precyzyjnego symulatora opartego na refrakcji. Patrz moje zdjęcia, jezioro Pontchartrain, platformy wiertnicze i wiele innych.

Maciej1 napisał(a): Pamiętasz ten przykład? Ja Ci mogę bardzo dokładnie podać wysokość obiektywu nad wodą dla tej obserwacji.
Jak bardzo dokładnie? Oczko Jaką tam masz niepewność pomiaru?
A jak dokładnie możesz mi podać gradient temperatury na pierwszych kilku metrach nad wodą?

Maciej1 napisał(a): O czym Ty mówisz? Przecież nie pokazałeś ani jednego faktu, który wykluczałby tezę, że powierzchnia ziemi jest płaska. Pokaż mi jeden taki, a ja natychmiast przyznam, że "ziemia nie może być płaska". Bo ja w odróżnieniu od Ciebie faktów nie ignoruję.
Czyżby? Ignorujesz całe niebo, co wręcz podkreślasz, jak tylko ktoś o nim wspomni ("niebo nie ma nic do kształtu Ziemi!!!!!!").

Ale spoko. Wyjaśnij choćby, jak to się dzieje, że ten "1000% FLAT EARTH PROOF" z Nowej Zelandii, jak się mu przyjrzeć, to wygląda dokładnie jak na Ziemi kulistej, ale nie pasuje do Ziemi płaskiej (https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid707688)



matsuka napisał(a): A wystarczyłoby po prostu iść za kompasem... eh.
Miałeś kiedyś kompas w ręce? Widziałeś, jak to precyzyjnie wskazuje kierunek?

Igiełka kompasu telepie się na wszystkie strony przy najmniejszym wstrząsie. Jeszcze na naszej szerokości geograficznej pozioma składowa pola magnetycznego jest w miarę silna, ale w pobliżu bieguna? Tam pole będzie ciągnęło igiełkę prawie pionowo. Trzeba by kompas zostawić w spokoju na dłuuugi czas, żeby mieć pewność, jaki właściwie wskazuje kierunek i czy w ogóle jakiś konkretny.

matsuka napisał(a): Nie ... bez kitu, chciałbym wiedzieć jak odróżniasz naukowo czy zdjęcie czegoś, czego nigdy nie widziałeś jest prawdziwe, czy podrobione?
Choćby tak, że zdjęcia i filmy z niezależnych źródeł wyglądają spójnie. Fałszerze zawsze w końcu się gdzieś walną, a na tych zdjęciach zawsze wszystkie szczegóły są takie, jak należałoby się spodziewać.

Zresztą mając odrobinę niedrogiego sprzętu (w sumie kilkadziesiąt-kilkaset zł, plus komputer) można samemu odbierać sygnał z satelitów meteorologicznych. Możesz zobaczyć, jak Ci satelita w czasie rzeczywistym przysyła, jak Polska czy wręcz Europa wyglądają z góry. Możesz se nawet zbudować antenę kierunkową i się pobawić w triangulację, tylko do tego musiałbyś mieć kumpla co najmniej kilkaset km od Ciebie, żeby otrzymać jakikolwiek sensowny wynik.

matsuka napisał(a): Mylisz tutaj porządek rzeczy. Mówimy tu o zaginaniu się światła w dół w atmosferze ziemskiej.
Czy istnieje jeden eksperyment, który by to wykazał? Jeden jedyny.
Ale zdajesz sobie sprawę z ogromu faktów, którym musiałbyś zaprzeczyć, żeby światło zaginało się w górę?

Musiałbyś zaprzeczyć temu, jak ciśnienie i temperatura zmieniają się z wysokością. Albo temu, jak współczynnik załamania powietrza zależy od ciśnienia i temperatury. Albo temu, jak światło rozchodzi się w ośrodku o określonym współczynniku załamania. Każda z tych rzeczy, jeśli ją zanegujesz, rozwala połowę świata, bo różne fakty są ze sobą mocno powiązane.

Anyway, nie, nie znam eksperymentu, który by to zmierzył bezpośrednio. Nie mam w głowie całego katalogu literatury naukowej ani czasu i chęci, żeby przekopywać internet. Trochę poszukałem, ale równie dobrze mógłbym szukać naukowych publikacji o tym, że w górach trudniej się oddycha, albo że w lipcu w Polsce dni są dłuższe niż w marcu. To jest po prostu tak stary fakt, że nikt go obecnie nawet nie próbuje bezpośrednio badać.

Tym niemniej przeprowadzane są eksperymenty z refrakcją atmosferyczną. I zgadnij co? Z takimi założeniami ciągle dają spójne wyniki! Można by się spodziewać, że jak w takiej podstawowej kwestii robią błąd, to komuś w końcu wyjdzie coś niezgodnego z jakimś innym wynikiem, a tu nie ma, wszystko się zgadza. Poprzeglądaj sobie zresztą literaturę o geodezji, sporo tam różnych badań, i jakoś wszystkie otrzymują sensowne wyniki.

Jest np. taka fajna publikacja, która prawdopodobnie zawiera ciekawe wyniki, ale nie znalazłem nigdzie dostępnego pełnego tekstu: https://link.springer.com/chapter/10.100...-45583-4_2 Jakby Tobie się udało, daj znać.

matsuka napisał(a): Dlaczego naukowcy tak boją się weryfikować twierdzeń, które mogłyby potwierdzić ich teorie?
...
Nawet nie skomentuję. Ty najpierw się przyjrzyj, co naukowcy faktycznie robią, a potem komentuj, ok?

matsuka napisał(a): Na czym polegają moje podwójne standardy?
Opiszę hipotetyczną sytuację. Zmienienie jej w rzeczywistą to kwestia kilku godzin, ale nie chce mi się tych kilku godzin marnować.

Wyobraź sobie, że podsyłam Ci stronę analogiczną do tej niemieckiej. Opis niwelatora, parę zdjęć człowieka z niwelatorem na łące, tabelki z wynikami. Tyle tylko, że wyniki wskazują jednoznacznie na ugięcie światła w dół. Uznałbyś to za dowód? Bo powinieneś, jeśli nie stosujesz podwójnych standardów.

A tymczasem stronka byłaby przygotowana przeze mnie w kilka godzin. Eksperyment nigdy nie został wykonany. No i psikus, ale teraz musisz uznać, że światło zagina się zarówno w górę, jak i w dół, bo oba źródła są równie dobre.

Rozumiesz już problem?

Tak żeby nie było, nie twierdzę, że Niemiec fałszował wyniki. Wierzę w jego uczciwość, tym bardziej, że pokazał liczby, które są wewnętrznie niespójne. Fałszerz raczej by je podrasował mocniej pod swoją tezę. Ale nawet gdyby były spójne, to bez niezależnej, powtarzalnej weryfikacji, to najzwyczajniej nie może być uznane za dowód! Nie może, bo wtedy każdą stronę z uczciwie wyglądającymi liczbami należałoby uznać za dowód, a to prosta droga do poddania się kompletnej dezinformacji.

matsuka napisał(a): Jak Galileusz rzucał dwie kulki z wieży to był to eksperyment naukowy, ale jak gdy jakiś Szkop, przy pomocy zaawansowanego sprzętu przeprowadza swój poważne obliczenia to mam tego nawet nie nazywać eksperymentem, bo przeczy Twojej wizji świata?
Patrz wyżej.

matsuka napisał(a): Wiązkę elektronów nazwałem w przenośni korytarzem elektronów, wielkie mi halo, ale potwierdzasz, że elektromagnesy potrafią odchylać wiązki elektronów w związku z tym widzimy światło odginające się.
Ale rozumiesz, że tam nie ma żadnego odginającego się światła? Ekran świeci w miejscu, w którym trafiają w niego elektrony, światło się rozchodzi już normalnie. Tylko elektrony są tam odchylane.

Pomijając już wszystkie inne problemy z Twoją sugestią, światło w atmosferze nie jest wynikiem uderzania wiązki elektronów w nic. Pole magnetyczne Ziemi nie ma czego odchylać (zakładając, że to je miałeś na myśli pisząc o elektromagnesie pod skorupą ziemską, bo jeśli nie... boję się myśleć, o co Ci chodziło).



Maciej1 napisał(a): Model (pod względem logicznym) to koniunkcja wielu zdań. A teza- to jedno zdanie. Ale koniunkcja to też zdanie. Czyli...żadna różnica (pod względem logicznym) [Tj. żadna istotna].
Trochę upraszczasz, ale niech Ci będzie. Ja bym powiedział, że model to coś, z czego da się wyprowadzić jakieś przewidywania.

Maciej1 napisał(a): Postawiłem bowiem tezę "jednozdaniową": powierzchnia ziemi jest płaska. Pokaż kontrprzykład, jeśli taki istnieje. Sfalsyfikuj tezę, jeśli jest ona fałszywa.
Tylko widzisz, co ja przez to mam rozumieć? Tak postawioną tezę da się w zasadzie obalić tylko na jeden sposób, a mianowicie dokładnie mapując powierzchnię Ziemi. To oczywiście zrobiono, o czym wspominałem, i mapa układa się ładnie na kuli (który to fakt zignorujesz, a ponoć nie ignorujesz faktów).

Żeby próbować szukać innych kontrprzykładów, musiałbyś trochę rozszerzyć model. Musiałbyś dołożyć jakieś założenia, które pozwalają wyciągać wnioski dalej idące, niż tylko takie co do geometrii powierzchni.

Przy swoich analizach zdjęć nawet dokładasz takie założenia! Dokładasz założenie, że światło, nawet na Ziemi, w atmosferze, rozchodzi się po liniach prostych. Ten zestaw już też sfalsyfikowaliśmy zdjęciami, co albo ignorujesz, albo rezygnujesz z tego założenia i wprowadzasz refrakcję o nieznanych własnościach, tworząc model niefalsyfikowalny.

Biorąc więc pod uwagę Twoją uczciwość intelektualną (ignorowanie faktów, ignorowanie dalszych faktów, zmiana modelu w model niefalsyfikowalny) - będzie ciężko.



W ogóle, Macieju, matsuko: jeśli nie macie nic przeciwko Harry'emu Potterowi i czytaniu po angielsku, to przeczytajcie sobie kiedyś to: http://hpmor.com - to jest alternatywna historia Harry'ego Pottera, która pod płaszczykiem fantasy przemyca dużo wartościowej wiedzy na temat metod nauki i racjonalizmu w ogóle. Szczerze polecam, nawet niezależnie od naszej dyskusji tutaj.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
Fizyk napisał(a):Miałeś kiedyś kompas w ręce? Widziałeś, jak to precyzyjnie wskazuje kierunek?

Fizyku, Wikipedia podaje dokładne koordynaty rzekomego bieguna południowego magnetycznego, więc w czy problem, żeby się tam dostać, skoro np. na biegun geograficzny nie ma problemu?

A jednak, nie pojawił się taki śmiałek, który by go zdobył. Zechcij proszę dodać dwa do dwóch, a może nawet jeden do jednego w tym wypadku.


Fizyk napisał(a):Choćby tak, że zdjęcia i filmy z niezależnych źródeł wyglądają spójnie. Fałszerze zawsze w końcu się gdzieś walną, a na tych zdjęciach zawsze wszystkie szczegóły są takie, jak należałoby się spodziewać.
Obaj dobrze wiemy, że to co piszesz to pierdzielenie o Szopenie, bo nigdy nie badałeś poprawności zdjęć NASA w ten sposób.

Chciałbym, żebyś wypowiedział się dla mnie o tym filmie https://youtu.be/sj6a0Wrrh1g?t=167
Czy tak właśnie powinien wyglądać Twoim zdaniem odlot z księżyca?


Fizyk napisał(a):Zresztą mając odrobinę niedrogiego sprzętu (w sumie kilkadziesiąt-kilkaset zł, plus komputer) można samemu odbierać sygnał z satelitów meteorologicznych.
Już ponad 100 lat temu mogłem odbierać w eterze różne sygnały nadawane przez człowieka, więc proszę nie próbuj mi wmówić, że jest to dowód na istnienie satelit meteorologicznych.

Powinieneś za to wiedzieć, że istnieją balony meteorologiczne, które zbierają dane z wysokości do 40 km.

Fizyk napisał(a):Ale zdajesz sobie sprawę z ogromu faktów, którym musiałbyś zaprzeczyć, żeby światło zaginało się w górę?

Musiałbyś zaprzeczyć temu, jak ciśnienie i temperatura zmieniają się z wysokością. Albo temu, jak współczynnik załamania powietrza zależy od ciśnienia i temperatury. Albo temu, jak światło rozchodzi się w ośrodku o określonym współczynniku załamania. Każda z tych rzeczy, jeśli ją zanegujesz, rozwala połowę świata, bo różne fakty są ze sobą mocno powiązane.

Chyba trochę histeryzujesz. Non-stop występują takie zjawiska jest miraż dolny, który jest skrajną postacią zagięcia światła ku górze i jakoś świat się od tego nie zawalił.

Natomiast musiałby się zawalić od delikatnego zagięcia światła ku górze, jasne.

Fizyk napisał(a):Anyway, nie, nie znam eksperymentu, który by to zmierzył bezpośrednio.
Nie mam w głowie całego katalogu literatury naukowej ani czasu i chęci, żeby przekopywać internet. Trochę poszukałem, ale równie dobrze mógłbym szukać naukowych publikacji o tym, że w górach trudniej się oddycha, albo że w lipcu w Polsce dni są dłuższe niż w marcu. To jest po prostu tak stary fakt, że nikt go obecnie nawet nie próbuje bezpośrednio badać.

Nie znasz, bo nie ma takiego eksperymentu, a ten który był pokazał coś innego. Cała ta Twoja wiedza o kształcie Ziemi opiera się na wielu takich "faktach", których nikt nigdy nie potwierdził naukowo.

Pamiętaj, że to czy sprawdza się teoria w praktyce nie jest równoważne prawdzie, gdyż owa teoria może mieć szereg adapterów, które przystosowują ją do praktycznych zastosowań.

Np. Ziemia naprawdę płaska czy wklęsła na której działa zagięcie światła do góry może przez teorię być widziana jako wypukła, ale z odpowiednio skorygowaną refrakcją.

Ta fałszywa refrakcja korygująca to właśnie adapter, który dostosowuje teorię do praktycznej rzeczywistości.
Bez odpowiednich badań nie masz prawa wyrokować o tym czy teoria jest prawdziwa nawet, gdy obliczenia się zgadzają.

Kolejnym adapterem może być np. jądro Ziemi, teoria grawitacji itd.


Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Dlaczego naukowcy tak boją się weryfikować twierdzeń, które mogłyby potwierdzić ich teorie?
...
Nawet nie skomentuję. Ty najpierw się przyjrzyj, co naukowcy faktycznie robią, a potem komentuj, ok?

Nie wyczułeś dowcipu? Szkoda.


Fizyk napisał(a):Wyobraź sobie, że podsyłam Ci stronę analogiczną do tej niemieckiej. Opis niwelatora, parę zdjęć człowieka z niwelatorem na łące, tabelki z wynikami. Tyle tylko, że wyniki wskazują jednoznacznie na ugięcie światła w dół. Uznałbyś to za dowód? Bo powinieneś, jeśli nie stosujesz podwójnych standardów.
Błądzisz tutaj całkowicie w sposobie rozumowania.
Naprawdę nie chcę, żeby to wyglądało na odbijanie piłeczki, ale szczerze, z całego serca myślę, a nawet jestem na milion procent pewny, że to nie ja, a Ty stosujesz podwójne standardy w ocenie dowodów.
I to tak skrajnie, że to głowa mała. Jestem naprawdę zdumiony, że tego nie widzisz.

Co do mnie - jestem zupełnie spójny w ocenie wszystkich dowodów, do wszystkich eksperymentów podchodzę w ten sam sposób.

Przede wszystkim w tej zarysowanej przez Ciebie sytuacji należy ocenić wiarygodność badacza - Ty to zrobiłeś, ustaliłeś, że nie jest kłamcą.
Po drugie to co bym zrobił to sprawdził, czy badacz zakłada w obliczeniach kulistość Ziemi i stąd wychodzą mu złe wyniki.

Tutaj owszem badacz też założył kulistość Ziemi, ale bez kulistości zagięcie do góry byłoby jeszcze większe, że więc nie ma znaczenia.

Ja nigdy, w przeciwieństwie do Ciebie, nie odrzucam żadnych eksperymentów naukowych, tylko dlatego, że nie pasują do mojej koncepcji. Dla mnie to byłaby zbrodnia.


Jestem do bólu uczciwy po prostu.
Powtarzam, gdyby istniał eksperyment przeciwny do martinowskiego to bym go wziął pod uwagę i może nawet ocenił jego wyższość nad eksperymentem Niemca.

Ale nie ma takiego eksperymentu bo cała ta Twoja rzekoma wiedza i miliony faktów, gdy się im przyjrzeć pod lupą to są czyste adaptery - czyli wirtualne koncepcje, które prostują prawdopodobnie fałszywą teorię o wypukłości Ziemi.

Bo nie mają żadnego potwierdzenia w realnych eksperymentach naukowych.

Odwrócę więc sytuację, gdyby Martinowi wyszło, że światło zagina się do dołu w eksperymencie z niewelatorami to przedstawiłbyś mi ten wynik jako "zobacz, kolejnej osobie wyszło (pośrednio), że Ziemia jest kulą, a te płaskoziemce olewają wszekie dowody"

Wtedy byś się nie zastanawiał nad poprawnością eksperymentu, bo wyszło to co miało wyjść.
Budowanie świata pod wynik to główny grzech dzisiejszego świata nauki.

Moje podejście jest wolne od tego grzechu. To jedna różnic między nami.




Fizyk napisał(a):Ale rozumiesz, że tam nie ma żadnego odginającego się światła? Ekran świeci w miejscu, w którym trafiają w niego elektrony, światło się rozchodzi już normalnie. Tylko elektrony są tam odchylane.
Rozumiem, dziękuję. Czyli chyba nie ma tutaj analogii do światła w atmosferze ziemskiej, które tam raczej nie porusza się zwyczajowo jako wiązka elektronów.

Czy możliwy byłby taki niezauważony efekt fotoelektryczny?
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
matsuka napisał(a): Jestem do bólu uczciwy po prostu.
Powtarzam, gdyby istniał eksperyment przeciwny do martinowskiego to bym go wziął pod uwagę i może nawet ocenił jego wyższość nad eksperymentem Niemca.
Super!
Powtarzamy więc eksperyment Martina!
Jeśli będzie taj jak mówisz zyskujesz 100 tysięcy PLN!!!!
Jeśli jednak tak nie będzie, ja dostaje twoje 100 tysięcy PLN
Powiedz tylko kiedy i jaki dokładnie wynik eksperymentu przewidujesz
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): rochę upraszczasz, ale niech Ci będzie. Ja bym powiedział, że model to coś, z czego da się wyprowadzić jakieś przewidywania.

Z tezy o płaskiej powierzchni też da się wyprowadzić przewidywania. Np. takie: w warunkach małej refrakcji (gdy efekty refrakcji- odbicia, spłaszczenie- nie "obcinają obrazu") piasek plaży Krynicy Morskiej będzie widoczny aż do końca mierzeji nie będzie żadnych różnic ( w kwestii czy widać, czy nie widać) przy zmianie wysokości (o ile obserwator jest powyżej najwyższej z fal morza). Albo: w warunkach małej refrakcji dwie platformy (wiadomy film) będą  widoczne bez żadnych róznic (jeśli chodzi o zakres widoczności podstawy) przy zmianach wysokości obserwacji. I sprawdza się.


Cytat:Tak postawioną tezę da się w zasadzie obalić tylko na jeden sposób, a mianowicie dokładnie mapując powierzchnię Ziemi. To oczywiście zrobiono, o czym wspominałem, i mapa układa się ładnie na kuli (który to fakt zignorujesz, a ponoć nie ignorujesz faktów).

Ale fakt, że "narysowano mapę" nie znaczy, że mapa jest poprawna. W każdym czasie, każdej epoce narysowano mapę "całego świata". Jak zamierzasz udowodnić, że narysowana mapa (globus) jest poprawna? Np. jak zamierzasz wykazać, że kąty dla trzech punktów (powiedzmy San Francisco, Warszawa, Johanesburg) oraz odległości dla tych punktów zgadzają się z rzeczywistością?

Bo: najprostszym sposobem wykazania fałszywości globusa jest obserwacja "opadu globalnego" wynikającego z globusa, czyli obserwacja powierzchni ziemi. A ta jest zawsze sprzeczna z oficjalnym globusem.

[Wasz model globusowy będzie ostatecznie zniszczony przez tunel próżniowy i precyzyjne obserwacje optyczne w nim dokonane. Cierpliwości. Przebudzenie ma dopiero kilka lat. Nam, płąskoziemcom ten tunel nie jest potrzebny do udowodnienia wam globalistom , że ziemia nie jest taka jak ją malują. My to już wiemy, nawet tylko z obserwacji w warunkach refrakcji. Bo mamy rozum. Ale ten eksperyment i tak jest potrzebny, ponieważ przez ten eksperyment można dokładniej określać kształt ziemi.]

Cytat:Ignorujesz całe niebo, co wręcz podkreślasz, jak tylko ktoś o nim wspomni ("niebo nie ma nic do kształtu Ziemi!!!!!!").

Nie "ignoruję". Ignorowałbym gdybym zaprzeczał, podważał jakiś fakt na niebie. Ale ja żadnego nie ignoruję.
To Ty ignorujesz fakty.

Np. w kwestii map: ignorujesz dowody niezgodności rzeczywistości z mapami (liczne świadectwa podróżników, na morzach południowych). Po prostu olewasz te doniesienia.
Nie wspominając już o tym, że jest faktem iż nie ma sposobu na sprawdzenie zgodności map wielkich obszarów (czyli np. "całej ziemi") z rzeczywistością (z uwagi na trudności pomiarów odległości i kątów na wielkich odległościach).

Jak Ci już tłumaczyłem: mapy sa lokalnie wystarczająco zgodne z rzeczywistością, a w skali globalnej fałszywe. Oszustwo "o precyzyjnych mapach" można właśnie dlatego podtrzymywać, że taka sytuacja jest możliwa i nie ma w niej nic dziwnego.


A to, że niebo nie ma nic do kształtu ziemi to jest przecież oczywiste. I nie rozumiem jak "naukowiec" może tego nie rozumieć? Przecież to jasne, że bez znajomości nieba nie można zawyrokować o kształcie ziemi z zachowania się świateł na niebie.
Bo: jeżeli "A zależy od B i od C, ale nie znamy C", to nie możemy zawyrokować o A. Nie rozumiesz takich rzeczy ?!



Cytat:Patrz moje zdjęcia, jezioro Pontchartrain, platformy wiertnicze i wiele innych.

Na nich widać efekty wynikłe z refrakcji. Przypadkowe efekty, chyba że udowodnisz bardzo dobrą zgodność ilościową z "kulą ziemską" oraz udowodnisz brak efektów refrakcji (spłąszczeń, odbić). Ale tego udowodnić nie zdołasz.
Widzisz różnica między moim a Twoim jest taka: Ty widzisz byle co (bez zgodności ilościowej) i mówisz "efekt taki jak na kuli". A ja pokazuję Ci bardzo ładny obraz oraz zgodność ilościową z tym jak na płaskim oraz podkreślam, że tak jest z zasady.
Zatem: z zasady (gdy mała refrakcja) widać w bardzo dobrej zgodności z płaską ziemią oraz gdy duża refrakcja to widać "efekty kulopodobne", ale bez zgodności ilościowej. [Lecz po dokładnej analizie tych "efektów kulopodobnych" widać, że są tylko "kulopodobne". Bo np. wcale nie widać schowania, a tylko obraz (z uwagi na spłaszczenie) symuluje schowanie]
O czym my więc mówimy ? Ty masz byle jakość. Ja mam precyzję i czysty, zgodny z płaskim (podłożem) obraz.

Cytat:Dokładasz założenie, że światło, nawet na Ziemi, w atmosferze, rozchodzi się po liniach prostych.

Nie, takiego nie dokładam. Ale jeśli odchylenie od prostej jest nieistotne, to dla uproszczenia rozważań można przyjąć, że po prostej. A tam gdzie mała refrakcja, tam odchylenia od prostoliniowości są nieistotne: co poznaje się po odwzorowaniu, zachowaniu proporcji wewnętrznych obiektów. To oczywistości dla człowieka rozumnego.

Zauważ także, że ja wcale "nie obalałem skomplikowanego modelu", ale ja obaliłem tezę jednozdaniową, geometryczną ("ziemia to kula o promieniu ok. 6371- 6378 km"). To zaś, że przy okazji upada i cała fałszywa konstrukcja (kosmologia i różne inne teorie) zbudowana na tej tezie, to przy okazji! Nie krzyw się więc, że ja "podaję prosty model" (czyli nie rozbudowaną, jednozdaniową tezę o płaskości ziemi). Wcale tak nie jest, że "co bardziej rozbudowane, to lepsze". Bo: model sprzeczny "tylko" z jednym jest fałszywy, nawet jeśli zgodny z tysiącem, czyli jeśli rozbudowany.
Odpowiedz
Fizyk napisał(a): resztą mając odrobinę niedrogiego sprzętu (w sumie kilkadziesiąt-kilkaset zł, plus komputer) można samemu odbierać sygnał z satelitów meteorologicznych.


Z "satelitów meteorologicznych" ?  Czy z nadajników naziemnych, po odbiciu od sklepienia nieba?

Proszę zauważyć, że jeżeli sklepienie niebieskie istnieje, to prawdopodobnie daje doskonałe możliwości symulowania "satelitów". Sygnał wysłany z ziemi odbija się od sklepienia i trafia na ziemię. Głupiec (np. naukowiec-profesor, wierzący w oficjalny model i wykładający ten model innym naiwnym czyli studentom) widzi jak "sygnał dochodzi z nieba, z satelity". I spróbuj teraz przekonać tego wykształconego (przez "wiedzę") głupca, że satelity nie istnieją (w takiej postaci jak nam to pokazują i tłumaczą Bo może istnieją w takiej postaci jak na początku tego filmiku? https://www.youtube.com/watch?v=ciANQpu6mAk.  Czyli "satelita na balonie".)
 Życzę powodzenia w przekonywaniu "wykształconego" (otumanionego przez fałszywą "wiedzę"). Zwłaszcza tego kogoś, kto na wykładaniu oficjalnego modelu "kuli ziemskiej i heliocentryzmu" zrobił karierę i ustawił się w życiu. Możesz go zachęcać, by samemu zaczął obserwować proste rzeczy (jak choćby powierzchnię ziemi i jej niezgodność z geometrią odpowiedniej kuli, czyli takiej jak ta "ziemska"). Czy Cię posłucha ? Czy raczej wyśmieje, wyszydzi, wzruszy ramionami lub rozzłości się ?

Najważniejszą sprawą w myśleniu jest logika. A ta uczy: z zasady istnieje dowolnie wiele możliwości osiągnięcia jakiegoś efektu. A zatem  np. efektu "satelitów w kosmosie ". Ale współczesny człowiek wierzy, że "GPS to satelity latające w kosmosie", bo tak mówią agendy wojskowo-rządowe, bo "tak wszyscy mówią". No i oczywiście wierzy, że "GPS udostępniła wszystkim armia amerykańska, ot tak po prostu"  (armia jak to armia ,wiadomo po to jest by tak zwyczajnie udostępniać i iść wszystkim na rękę) i oczywiście wierzy, że "wszystko dokładnie wyjaśniła, a niczego nie zataiła, ani żadnej dezinformacji nie rozpowszechnia" (o tym jak to naprawdę działa).
Taka jest mądrość ludzi tej epoki, którzy jak wiadomo uważają się za mądrzejszych od tych z ciemnego Średniowiecza.

Fizyk napisał(a): Wiadomo, jak zmieniają się warunki atmosferyczne z wysokością. Poza ekstremalnymi przypadkami, współczynnik załamania światła maleje z wysokością. Nieważne, ile naprodukujesz uzasadnień dlaczego tak mogłoby nie być, tak po prostu jest.

Cholera. Dopiero teraz odkryłem jaki ja jestem głupi i mało spostrzegawczy. Otóż: Ty twierdzisz "powietrze zagina w dół". Matsuka "powietrze zagina światło do góry". A ja dopiero teraz skojarzyłem, że moje wyjaśnienie, mój schemat (tłumaczący spłaszczanie) działa bez względu na to, czy "zagina w góre, czy w dół" ! Ja na swoim schemacie (wiadomo którym) umieściłem oko "pod wodą", ale analogiczne efekty występują gdy umieści się oko "nad wodą". Zatem jest- z mojego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia wyjaśnienia podstawowych i zasadniczych efektów optycznych refrakcji (spłaszczeń)- bez żadnego znaczenia to czy warstwę gęstszą optycznie umieścimy pod czy nad warstwą mniej gęstą optycznie !

Mój schemat tłumaczy więc (jakościowo) sytuację (spłaszczone obrazy otrzymywane przy obserwacjach z daleka) bez względu na to czy "zagina w górę, czy w dół". Wystarczy tylko, że jest warstwowość.

Natomiast by zbadać czy zagina w górę czy w dół, to potrzeba obserwacji z poziomicą. Oczywiście może być sytuacja, że wynik (w dół lub w górę) zależeć będzie od przyjętego modelu (krzywizny powierzchni lub jej braku).

Fizyk napisał(a): Zdaje się że masz Nikona P900, nie? Sprawdź sobie na necie przeloty ISS, i jak zobaczysz o podanej godzinie ruchome jasne światełko na niebie, cyknij mu parę zdjęć na pełnym zoomie.

To, że coś widzę nie znaczy jeszcze, że to coś jest tam gdzie to widzę i że jest materialnym obiektem. NASA, jak już wiele razy pisałem jest to agenda dezinformacji, czyli oszustwa i iluzji. Już wcześniej napisałem, że przypuszczam iż NASA już dawno temu opanowała (zapewne z wykorzystaniem sklepienia  niebieskiego) technikę wyświetlania na niebie wielkich projekcji holograficznych. Fotografowane ISS "przez amatorów" może być projekcją holograficzną na niebie. Projektor(y) jest na ziemi, obraz  (ISS) "lata pod niebem".

https://www.youtube.com/watch?v=O0myKCdECU8&t=27s

Proszę sobie na tym filmiku pooglądać najpewniej holograficzne obrazy ISS.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości