Ankieta: Linkowane wypowiedzi pilastra:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
trudno wyjasnić
25.00%
2 25.00%
są zwyczajnie głupie
50.00%
4 50.00%
są głupie, ale da się je wyjaśnić
25.00%
2 25.00%
Razem 8 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pilaster o homoseksualizmie na katoliku
Rodica napisał(a): Homoseksualizm to stosunkowo częste zjawisko 2-7 % populacji, wiec geny odpowiadające za skłonności homoseksualne powinny być łatwe do zidentyfikowania
Uzasadnisz tę tezę jakoś?
Cytat:Zastanawiające jest natomiast to, że Kościół przetrwał setki lat tolerując gejów a nawet zatrudniając ich do pracy jako twórców wybitnych dzieł religijnych, podobnie kiedy nie uznawał życia za święte od poczęcia  a teraz przejawia takie radykalne stanowisko.
Nie rozumiem. Co się niby zmieniło? Czy teraz KRK nie zatrudnia gejów? Czy kiedyś stanowisko KRK było mniej radykalne?
Cytat:Widocznie nie ma już nic wartościowego do zaoferowania społeczeństwu
I znowu – czy mogłabyś przedstawić swoje rozumowanie, bo widzę kolejne non sequitur.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Rodica napisał(a):podobnie kiedy nie uznawał życia za święte od poczęcia a teraz przejawia takie radykalne stanowisko

Jak mnie wkurwia powtarzanie tej bzdury to aż mnie łapami telepie. Zapytani o dowody na poparcie tej tezy nie mają żadnych argumentów poza jednym wyrwanym z kontekstu cytatem św. Tomasza, z komentarza do dzieła Piotra Lombarda gdzie cytował Arystotelesa. Nic ponadto. Ani nie jest to od zawsze, ani nawet nie jest to cytat który w jakikolwiek sposób popierałby stanowisko przedstawione powyżej
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
Ciekawe, że pilaster piszę tylko o gejach a nie o lesbijkach. Chyba kobiety o orientacji homoseksualnej mu nie przeszkadzają...

Warto się zastanowić czy gdy kobiety zachowują się jak geje czyli rozbierają się na ulicy, manifestują to czy komukolwiek to przeszkadza? Ludzie mają inny stosunek do lesbijek niż do gejów.
Odpowiedz
Poniekąd. Gejom rozbija się nosy, kiedy się pocałują na widoku, a lesbijkom, bywa, kiedy nie chcą się pocałować na widoku. Kosmetyczna ta różnica.

łowca napisał(a):Warto się zastanowić czy gdy kobiety zachowują się jak geje czyli rozbierają się na ulicy, manifestują to czy komukolwiek to przeszkadza?
No wisi news na onecie, że berlińska policja wywaliła z parku kobietę opalającą się topless, bo "miała piersi", w przeciwieństwie do jej chłopa (który też był "topless").
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
łowca napisał(a): Warto się zastanowić czy gdy kobiety zachowują się jak geje czyli rozbierają się na ulicy, manifestują to czy komukolwiek to przeszkadza? Ludzie mają inny stosunek do lesbijek niż do gejów.


Gdzieś Ty takich gejów widział?
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
W sumie ciekawe. Jedyna prawdziwa impreza z golizną i piórkami w dupie to ten karnawał samby w Rio de Janeiro.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): W sumie ciekawe. Jedyna prawdziwa impreza z golizną i piórkami w dupie to ten karnawał samby w Rio de Janeiro.

Albo wizyta Korwina w sklepie Oczko
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Gdzieś Ty takich gejów widział?

Może to przesada, ale gdy kobieta lesbijka ubierze się w kolorowy strój jak stereotypowy gej, to raczej nie będzie wzbudzać takich kontrowersji.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Albo wizyta Korwina w sklepie
Wierzę.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
łowca napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Gdzieś Ty takich gejów widział?

Może to przesada, ale gdy kobieta lesbijka ubierze się w kolorowy strój jak stereotypowy gej, to raczej nie będzie wzbudzać takich kontrowersji.
To zależy gdzie. Jeśli facet ubierze się w kolorowy strój w Londynie, to nie wzbudzi kontrowersji. Jeśli zrobi to w takim Białymstoku to istnieje pewna szansa, że dostanie w łeb. Wszystko zależy od tego, jak ucywilizowani są mieszkańcy danego terenu.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
kmat napisał(a): W sumie ciekawe. Jedyna prawdziwa impreza z golizną i piórkami w dupie to ten karnawał samby w Rio de Janeiro.

Albo wizyta Korwina w sklepie Oczko
Kurka. Gdyby tak zaostrzyć homopropagandę na tyle, żeby sam Korwin został homosiem... Wszystko co robi spotyka się z aprobatą, problem nietolerancji sam by się rozwiązał
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
kmat napisał(a): W sumie ciekawe. Jedyna prawdziwa impreza z golizną i piórkami w dupie to ten karnawał samby w Rio de Janeiro.

Albo wizyta Korwina w sklepie Oczko

Albo uliczne protesty Sośnierza juniora w cielistych gaciach.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Znam tylko dwóch gejów. Jeden był takim normalnym facetem, normalnie ubranym i zachowującym się, który po prostu woli facetów. I tak staram się myśleć o homo. Ten drugi zaś to taki śmiesznie gestykulujący, z taką niby kobiecą manierą i takim trochę śmiesznym sposobem wypowiadania się.

Tera obejrzałem se z ciekawości jeden odcinek Prince Charming i tak se myślę... że no kaszana żenująca trochę. Nie wiem czy specjalnie wybrali jakichś rodzynków-cudaków czy może to jest norma u ludzi homo. Jeśli norma to trochę lipa. Program wyrobi/lub potwierdzi u oglądających stereotypy odnośnie cudaczności ludzi o takich preferencjach.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Znam tylko dwóch gejów. Jeden był takim normalnym facetem, normalnie ubranym i zachowującym się, który po  prostu woli facetów. I tak staram się myśleć o homo. Ten drugi zaś to taki śmiesznie gestykulujący, z taką niby kobiecą manierą i takim trochę śmiesznym sposobem wypowiadania się.
Ja w życiu spotkałem sporo gejów i są różni. Faktycznie dość często bywają tacy z kobiecą manierą. Pewnie wynika to z ich po części "kobiecego" wnętrza (no bo jak się ma kobiecy pociąg seksualno-romantyczny, to i inne cechy można mieć bardziej kobiece). No a może jest to też wyuczona taktyka, by dawać sygnały innym gejom, że jest się potencjalnym partnerem. Sam wielokrotnie się zastanawiałem, czy dany facet "lubi" facetów, ale nieraz nie trzeba się zastanawiać. Stawiam, że geje z kobiecym manieryzmem częściej przyjmują też w zachowaniach seksualnych bardziej typowo kobiece role.

lumberjack napisał(a): Tera obejrzałem se z ciekawości jeden odcinek Prince Charming i tak se myślę... że no kaszana żenująca trochę. Nie wiem czy specjalnie wybrali jakichś rodzynków-cudaków czy może to jest norma u ludzi homo. Jeśli norma to trochę lipa. Program wyrobi/lub potwierdzi u oglądających stereotypy odnośnie cudaczności ludzi o takich preferencjach.
Rodzynki-cudaki chyba najlepiej sprzedają się w telewizji, więc telewizje takich biorą. Poza tym ludzie, którzy szukają partnera w reality show są raczej jakimiś lekkoduchami. No i bycie gwiazdą telewizji może być ponętne dla próżniaków. Zapewne ten program przyciągnął też ludzi, którzy bardzo mocno dbają o swój wygląd, więc znowu próżniacy są promowani (innych pewnie i tak nie wybraliby w castingu). Wyobrażam sobie, że na casting szli praktycznie sami tęczowi Johny Bravo. Podobna sprawa co z Hotel Paradise i Love Island. Zapewne te programy w dużej mierze oglądają też ludzie podobni do uczestników.
Poza tym np. ja nie chciałbym walczyć o względy Jacka Jelonka. Duży uśmiech Tu też jest przesiew.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Studiowałem kiedyś z gejem. Nie przepadałem za gościem, jakiś taki obślizgły mi się wydawał. Nie wiedziałem wtedy o jego orientacji. Tera w UK kojarzę geja i lesbijkę (nie wiem czy homo czy bi), bardzo okej ludzie. No i pracowałem z trans. Fizycznie kobieta, ale coś bardzo męskiego było w niej/nim, wierzę, że to nie fanaberia. Bardzo nieszczęśliwa osoba.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Ja się ogółem dość słabo dogaduję z gejami. Nie mamy zwykle wspólnych zainteresowań. Zwykle też mnie jakoś wkurzają lubieniem mody i innych głupot.

Koleguję się za to z jedną lesbijką. Na początku jej zachowanie mnie odstręczało. Miałem wrażenie jakby się wywyższała i w duchu wyśmiewała każdego. Potem jednak skapowałem się, że to poza i jak zacząłem z nią gadać na poważnie, to złapaliśmy dobry kontakt.

Znałem też jedną trans - z kobiety na faceta - mocno nieszczęśliwa osoba o wielu złych przeżyciach i pokiereszowanej psychice. Starałem się być pomocny, ale chyba na niewiele się to zdało. Szkoda, że skupiał się na swoim ciele do tego stopnia, że obrzydziło mu to całe życie. W sumie próbowałem rozgryźć, skąd tak ma. Wiem, że był molestowany przez matkę w dzieciństwie, a w necie nieraz spotykałem się z anegdotami, że molestowanie dziewczynek może spowodować nienawiść do swego ciała i chęć uczynienia swego ciała "ohydnym", by już nikt tak nie atakował. Mam wrażenie, że gdyby żył w jakimś średniowieczu próbowałby się "odseksualizować" narzucając habit zakonnicy i idąc do zakonu (miał jakąś małą fascynację religijnymi obrazami, mimo nienawiści do religii samej w sobie), ale dziś ta droga jest rzadka. Poza tym było w nim pragnienie "stania się nowym człowiekiem" - zapewne, żeby wmówić sobie, że dawne złe przeżycia nie były wcale jego życiem. W sumie wielokrotnie tak uciekał różnymi sposobami np. przybierając nowe imiona czy poprzez używki.
Była też inna sprawa. Jego matka była walnięta i cholernie opiekuńcza (a przynajmniej tak wynikało z przesłanek i jego słów). Potem się dowiedziałem, ze jego matka wpierw poroniła dziecko, zwariowała, a potem (tak stawiam) uważała, że w kolejnym dziecku (w tym transie) wróciło jej nieodżałowane, utracone dziecko. No i ona z początku kupowała mu ubranka chłopięce... Potem była nadopiekuńcza, biła i molestowała oraz atakowała go za kobiece części ciała (np. wypowiadając się obelżywie o swych narządach rozrodczych i mówiąc, że on ma takie same). Matka była cholernie religijna i wierzyłą, że Jezus i JP2 zesłali jej wyjątkowe dziecko... Potem ten trans wierzył chociażby w reinkarnację. Może faktycznie wierząc, że jest reinkarnację swego utraconego brata. Przez lata cierpienia uciekł z domu i parał się prostytucją i narkotykami.
Raz połączyłem różne fakty i postanowiłem zostać Sherlockiem i uznałem, że powyższe czynniki doprowadziły do transeksualizmu, a nie było to (w tym akurat przypadku) wrodzone. Uznałem, że walnięta matka znienawidziła swą córkę za posiadanie kobiecego ciała (tym bardziej, że nadała jej imię podobne do pewnego męskiego imienia), bo chciała powrotu swego syna i nie mogła dopuścić do siebie tego, że umarł. Wpierw nie było to problematyczne, bo małe dzieci są do siebie podobne mimo płci (stąd też pedofile nieraz gustują w chłopcach), ale potem, wraz z wiekiem, dziecko nabierało cech kobiecych, a matka ją za to nienawidziła i atakowała. Potem dziecko, chcąc być akceptowane i po latach prania mózgu, stało się transeksualne. Jednocześnie matka chciała swe dziecko odciąć od groźnego świata i zawłaszczyć, nawet seksualnie, a także miała obsesję na punkcie swego dziecka, która wylała się na każdy aspekt życia, nawet seksualny.
Powiedziałem temu transowi o tej mojej teorii, a on się na mnie niebotycznie wkurwił. Powiedział, że czuł się transem jeszcze przed przedszkolem (co byłoby dziwne, bo ja przed przedszkolem żarłem piach i nie wiedziałem, co się dzieje), że jego starszym rodzeństwem miała być siostra a nie chłopiec i że jestem ohydnym transfobem. Bum! Zerwany kontakt jest do dziś. Mam nadzieję, że ogółem żyje i ma się jak najlepiej. Transeksualizm to bardzo często ostre cierpienie.
Może kiedyś się odezwie i uzna, że miałem rację. Nie wiem, czy zrobiłem dobrze. Nawet jeżeli to prawda, to może lepiej niektórych ludzi trzymać w niewiedzy. Chociażby jakbym był policjantem, to nie opowiadałbym rodzinie zmarłego o całym bólu, który musiał przeżyć przed śmiercią. Może lepiej było tego nie mówić. Ale w sumie, czy nie należy ogółem szukać prawdy, nawet mimo bólu? Czy prawda nie wyzwala i nie ratuje? A może faktycznie byłem zbyt pewny swego i uprawiałem "pato-psychologię" i tylko mi się wydawało, że puzzle ułożyły się w sensowny obraz?
Koniec końców raczej nie pomogłem, mimo wielkiej chęci i niemałych środków. Przynajmniej zobaczył Pragę i Wiedeń i podleczył parę chorób cielesnych.

Żeby nie było, uważam, że nieraz transeksualizm ma podłoże genetyczno-hormonalne (czy inne niezależne od przeżyć), ale chyba nieraz może być skutkiem przeżyć.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Cytat:Znałem też jedną trans - z kobiety na faceta - mocno nieszczęśliwa osoba o wielu złych przeżyciach i pokiereszowanej psychice. Starałem się być pomocny, ale chyba na niewiele się to zdało. Szkoda, że skupiał się na swoim ciele do tego stopnia, że obrzydziło mu to całe życie. W sumie próbowałem rozgryźć, skąd tak ma.
Na tym polega dysforia płciowa, stąd.
Cytat:Wiem, że był molestowany przez matkę w dzieciństwie, a w necie nieraz spotykałem się z anegdotami, że molestowanie dziewczynek może spowodować nienawiść do swego ciała i chęć uczynienia swego ciała "ohydnym", by już nikt tak nie atakował.
powiedziałeś mu to? Że uważasz jego "nowe" ciało za ohydne?
Cytat:Poza tym było w nim pragnienie "stania się nowym człowiekiem" - zapewne, żeby wmówić sobie, że dawne złe przeżycia nie były wcale jego życiem. W sumie wielokrotnie tak uciekał różnymi sposobami np. przybierając nowe imiona...
Na tym między innymi polega kryzys tożsamości, którego transseksualiści mogą doświadczyć. Zgaduję, że używki to sposób na radzenie sobie z problemami, popularny wśród ludzi w ogóle. Zrównujesz ze sobą rzeczy, które nie mają dużego związku.
Cytat: Powiedział, że czuł się transem jeszcze przed przedszkolem (co byłoby dziwne, bo ja przed przedszkolem żarłem piach i nie wiedziałem, co się dzieje)
To też jest typowe, nawet ten aspekt badano i zajęło to wiele lat - szukano dzieci, które w bardzo wczesnym wieku mówiły, że czują się płcią przeciwną i sprawdzano czy wciąż tak stwierdzą, gdy będą starsze, czy w dorosłym życiu przejdą korektę płci. I wbrew przesądom u wielu dzieci to nie mija nim dojrzeją. BTW osobiście znam dwóch transów i twierdzą, że "byli trans od zawsze", pochodzą z normalnie funkcjonujących rodzin. Mieli /mają problemy z depresją, stanami lękowymi, tożsamością.

Stosowanie chłopskiego rozumu w wielu sferach oznacza po prostu ignorancję i nie dziwię się, że kogoś to może wkurwić. Transseksualizm to nie jest rzecz, którą można w parę godzin "wziąć na logikę", rozgryźć i mówić ludziom, że zna się przyczyny ich problemów. Dla mnie, mimo, że trochę interesuję się tematem, też to jest niewyobrażalne - nie potrafię "wejść w skórę" takiej osoby, bo zwyczajnie nie mam tak silnego przywiązania do własnej płci, jak osoby transseksualne do przeciwnej niż ich biologiczna. Jest to dla mnie niezrozumiały problem i pewnie sam nie miałbym problemu w byciu czy to kobietą, czy to mężczyzną od urodzenia. Tak samo nie rozumiem depresji i średnio umiem współczuć (w sensie emocjonalnego rozumienia co dana osoba przeżywa) ludziom z depresją, ale nauczyłem się nie mówić, że to kwestia nastawienia i udzielania pięciominutowych porad z życia. IMO warto o wielu podobnych rzeczach poczytać choćby po to, by wiedzieć jak złożone są to zagadnienia, żeby przynajmniej poznać skalę własnej niewiedzy i zobaczyć ile naszych instynktownych przekonań na dany temat odpowiada prawdzie i ewentualnie je zweryfikować
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Faktycznie dość często bywają tacy z kobiecą manierą. Pewnie wynika to z ich po części "kobiecego" wnętrza (no bo jak się ma kobiecy pociąg seksualno-romantyczny, to i inne cechy można mieć bardziej kobiece). No a może jest to też wyuczona taktyka, by dawać sygnały innym gejom, że jest się potencjalnym partnerem. Sam wielokrotnie się zastanawiałem, czy dany facet "lubi" facetów, ale nieraz nie trzeba się zastanawiać. Stawiam, że geje z kobiecym manieryzmem częściej przyjmują też w zachowaniach seksualnych bardziej typowo kobiece role.

Ok, rozumiem. Szkoda. Gdyby wszyscy zachowywali się normalnie jak faceci to by byli postrzegani lepiej przez ogół społeczeństwa i łatwiej byłoby im coś dla siebie ugrać. A tak to będzie wiecznie pokutował kabaretowy wizerunek śmiesznego pedałka.

Mustafa Mond napisał(a): Rodzynki-cudaki chyba najlepiej sprzedają się w telewizji, więc telewizje takich biorą. Poza tym ludzie, którzy szukają partnera w reality show są raczej jakimiś lekkoduchami. No i bycie gwiazdą telewizji może być ponętne dla próżniaków. Zapewne ten program przyciągnął też ludzi, którzy bardzo mocno dbają o swój wygląd, więc znowu próżniacy są promowani (innych pewnie i tak nie wybraliby w castingu). Wyobrażam sobie, że na casting szli praktycznie sami tęczowi Johny Bravo. Podobna sprawa co z Hotel Paradise i Love Island.

Próżniactwo próżniactwem, a manieryzm manieryzmem.

Próżny pustak narcyz, jeśli tylko będzie normalnie wyglądał i się zachowywał, będzie lepiej postrzegany niż próżny pustak narcyz gej, który będzie miał kobiece maniery.

Ten cały Prince Charming wizerunkowo robi gejom złą robotę.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ok, rozumiem. Szkoda. Gdyby wszyscy zachowywali się normalnie jak faceci to by byli postrzegani lepiej przez ogół społeczeństwa i łatwiej byłoby im coś dla siebie ugrać. A tak to będzie wiecznie pokutował kabaretowy wizerunek śmiesznego pedałka.

Ale przecież o to się rozbija, aby każdy mógł zachowywać się "nienormalnie" o ile to zachowanie nie stwarza zagrożenia,nie krzywdzi i nie wchodzi z butami w prywatność innych. To, że komuś przeszkadza zniewieściały "pedałek" to jest problem tego kogoś a nie "pedałka".
Zresztą "normalność" to jest kwestia względna. W dużym mieście ktoś w stroju Napoleona wsiadający do autobusu nie wzbudzi niczyjego zainteresowania. W małej pipidówie jak założysz kurtkę zimową we wrześniu możesz wzbudzić lokalną sensację i ujść za popierdolonego Oczko Wniosek z tego taki, że otwartość na odmienne zachowania jest wprost proporcjonalna do szerokości horyzontów społecznych danej społeczności.


A ogółem społeczeństwa nie ma co się przejmować, bo dla sporej części z nich dobry homoseksualista to taki, który się "nie afiszuje". Czyli najlepiej w ogóle ukrywa, że jest osobą homo.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Ale przecież o to się rozbija, aby każdy mógł zachowywać się "nienormalnie" o ile to zachowanie nie stwarza zagrożenia,nie krzywdzi i nie wchodzi z butami w prywatność innych.

Tak, racja.

DziadBorowy napisał(a): To, że komuś przeszkadza zniewieściały "pedałek" to jest problem tego kogoś a nie "pedałka".

Tak, racja.

Ale jeśli większości społeczeństwa to przeszkadza, to staje się to problemem "pedałka", a nie tego kogoś...

Wiemy jak powinno być, ale wiemy jak jest. Ciekawe czy i kiedy się to zmieni.

Ciekawe czy takie programy jak Prince Charming utrwalą negatywne stereotypy czy może oswoją oglądaczy ze stereotypowym "pedałkiem".
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości