Ankieta: Linkowane wypowiedzi pilastra:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
trudno wyjasnić
25.00%
2 25.00%
są zwyczajnie głupie
50.00%
4 50.00%
są głupie, ale da się je wyjaśnić
25.00%
2 25.00%
Razem 8 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pilaster o homoseksualizmie na katoliku
Dragula napisał(a): powiedziałeś mu to? Że uważasz jego "nowe" ciało za ohydne?
Nie. Ja przecież tak nie uważam i nigdy nie uważałem. Użyłem złego określenia. Nie tyle myślałem, że można chcieć wtedy uczynić ciało "ohydnym", co niepociągającym (według siebie) dla potencjalnych seksualnych napastnków. Podając mu moje pomysły starałem się być bardzo delikatny. Podzieliłem się moimi pomysłami pisemnie, więc długo rozważałem każde słówko. Kilka dni dywagowałem nad wiadomością.

W sumie kilka razy widziałem w Internecie transów FtM, którzy pisali, że molestowano ich w dzieciństwie.

Dragula napisał(a): Stosowanie chłopskiego rozumu w wielu sferach oznacza po prostu ignorancję i nie dziwię się, że kogoś to może wkurwić. Transseksualizm to nie jest rzecz, którą można w parę godzin "wziąć na logikę", rozgryźć i mówić ludziom, że zna się przyczyny ich problemów. Dla mnie, mimo, że trochę interesuję się tematem, też to jest niewyobrażalne - nie potrafię "wejść w skórę" takiej osoby, bo zwyczajnie nie mam tak silnego przywiązania do własnej płci, jak osoby transseksualne do przeciwnej niż ich biologiczna. Jest to dla mnie niezrozumiały problem i pewnie sam nie miałbym problemu w byciu czy to kobietą, czy to mężczyzną od urodzenia. Tak samo nie rozumiem depresji i średnio umiem współczuć (w sensie emocjonalnego rozumienia co dana osoba przeżywa) ludziom z depresją, ale nauczyłem się nie mówić, że to kwestia nastawienia i udzielania pięciominutowych porad z życia. IMO warto o wielu podobnych rzeczach poczytać choćby po to, by wiedzieć jak złożone są to zagadnienia, żeby przynajmniej poznać skalę własnej niewiedzy i zobaczyć ile naszych instynktownych przekonań na dany temat odpowiada prawdzie i ewentualnie je zweryfikować

No fakt. Sam nie mam mocnego przywiązania do swojej płci, więc nie rozumiem trochę tematu. No i nie bronię swej tożsamości jak niepodległości, bo czuję, że moja tożsamość jest zmienna i nie potrzeba taktyk z "Mechanicznej Pomarańczy", by się zmienić. Pod tym kątem lubię te słowa Franza Kafki:
https://www.goodreads.com/quotes/8126768...s-i-hardly

Po prostu sam wobec siebie używam nieraz "logiki i chłopskiego rozumu" i ogółem są tego bardzo dobre efekty. Zrozumiałem u siebie wiele problemów i je pokonałem. Chociażby skapowałem się, że przez moją wrażliwość i trochę złych przeżyć moje wnętrze bało się życia i stresowałem się wszystkim bezsensownie (życie odczuwałem jako wojenne pole minowe). Zaiplikowałem sobie zatem spokojne środowisko (zajęcia zdalne tu pomogły) i przekonywałem się, że nie czeka mnie hekatomba kar, jeżeli coś mi się nie uda. Tak w wielkim uproszczeniu. I tutaj psychologizacja cudownie mi pomogła. Może faktycznie po tym, gdy sam rozgryzłem siebie i sobie pomogłem urósł we mnie "kompleks Mesjasza" i stwierdziłem, że będę teraz rozgryzał innych niczym psychologiczny Doktor House, skoro potrafiłem pomóc sobie i okazało się, że dobrze wychwyciłem zależności. Poza tym ogółem w życiu zdaje mi się, że rozumiem mechanizmy psychologiczne, jakie stoją za stanami moich bliskich.

A co do transeksualizmu, to się przejechałem. Fakt. Powinienem być chyba bardziej cierpliwy i nie wydawać pochopnie wniosków w takich sprawach. W zasadzie chciałem mówiąc o mych spostrzeżeniach zainicjować wspólne poszukiwanie prawdy, zamiast pomagać w "wiecznej ucieczce", gdzie tylko raz na jakiś czas przypadkowo dostaję strzępy informacji. Ale fakt - to, że sam jestem zdolny do brutalnej analizy siebie, nie znaczy, że inni też są.

A co do wspomnianego transa jeszcze jedna rzecz dawała mi do myślenia. Był on bowiem gejem, czyli miał typowo kobiecy pociąg "seksualno-romantyczny". Dziwiłem się tej konstrukcji psychicznej i była dla mnie pewną przesłanką, że w tym przypadku transeksualizm był nabyty.

Ale tak - źle wszystko rozegrałem.

lumberjack napisał(a): Ciekawe czy takie programy jak Prince Charming utrwalą negatywne stereotypy czy może oswoją oglądaczy ze stereotypowym "pedałkiem".

Prędzej oswoją. Tak było w sumie i na Zachodzie. Coraz więcej wyjść z szafy. Coraz więcej pokazywania w mediach.
Ostatnio Piaseczny (najpierw napisałem "Piasecki" XD) dokonał coming outu, a jednocześnie przyznał, że jest wierzący i jego orientacja nie wyklucza wiary. Wraz z poznawaniem tematu ludzie skapują się, że mimo, iż wśród gejów jest nadreprezentacja "pedałków", to też bywają geje różni, tyle że ciężej na pierwszy rzut oka wyłapać, że są homo, bo zachowują się "niepedałkowo". Chociażby moi bliżsi znajomi zawsze się dziwili, gdy mówiłem o swej orientacji, bo nie zachowuję się stereotypowo. Wpierw myśleli, że żartuję (bo jestem śmieszkiem).
Pewnie nawet w "Prince Charming" jest choć trochę różnorodnie pod tym względem.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Cytat:W zasadzie chciałem mówiąc o mych spostrzeżeniach zainicjować wspólne poszukiwanie prawdy, zamiast pomagać w "wiecznej ucieczce", gdzie tylko raz na jakiś czas przypadkowo dostaję strzępy informacji. Ale fakt - to, że sam jestem zdolny do brutalnej analizy siebie, nie znaczy, że inni też są.
ale co to ma do rzeczy? jakbyś był leworęczny, to też byś to rozgryzał przez psychoanalizę? Wg tego co wiemy obecnie, wiele problemów tej osoby (związanej z akceptacją siebie i tak dalej) ma źródło w tym, że jest transseksualna. A to z kolei jest niezależne od niej
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Dragula napisał(a):
Cytat:W zasadzie chciałem mówiąc o mych spostrzeżeniach zainicjować wspólne poszukiwanie prawdy, zamiast pomagać w "wiecznej ucieczce", gdzie tylko raz na jakiś czas przypadkowo dostaję strzępy informacji. Ale fakt - to, że sam jestem zdolny do brutalnej analizy siebie, nie znaczy, że inni też są.
ale co to ma do rzeczy? jakbyś był leworęczny, to też byś to rozgryzał przez psychoanalizę? Wg tego co wiemy obecnie, wiele problemów tej osoby (związanej z akceptacją siebie i tak dalej) ma źródło w tym, że jest transseksualna. A to z kolei jest niezależne od niej

Tak po prawdzie to, że ktoś jest transseksualny, znaczy mniej więcej tyle, że nie radzi sobie z tym problemem tożsamościowym- że jest on źródłem cierpienia i pogorszenia funkcjonowania jednostki w jej społecznych rolach.

Z drugiej strony jednak żadne gdybanie w rodzaju "a gdybym ja miał taki problem tożsamościowy, to jakoś bym sobie to w głowie poukładał" kompletnie nie ma sensu. To nie jest zagwozdka, którą można komuś zadać i patrzeć, czy problem rozwiąże, czy ma na to za cienki łeb. Problem jednak ma głębsze podstawy w ukonstytuowaniu konkretnej osoby, rozbija się o bardzo odmienne odczuwanie. Ktoś bez podobnego problemu nie ma tej danej- nazwijmy to tak- emotywnej, a bez niej nie ma modelu cudzego problemu pozwalającego w perspektywie pierwszoosobowej projektować możliwe zachowania (myślowe, prowadzone w introspekcji), jakie mógłby podjąć dla poradzenia sobie z nim.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości