Ankieta: Czy świat ma sens?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak
33.33%
5 33.33%
Nie
53.33%
8 53.33%
Nie wiem
13.33%
2 13.33%
Razem 15 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy świat ma sens?
Quinque napisał(a):Nie zauważyłem
No przecież zdążył mnie postraszyć, że będzie wyjaśniał moją kwestię z administracją. I jeszcze chce przeforsować, że jak podał gdzieś temat do rozmowy, to on jest jego własny, najwychuchańszy, z mocy jakiejś netykiety. Ja zetknąłem się tylko z taką praktyką, że albo ma się autorytet i jest się zaradnym w prowadzeniu dyskusji, albo zwalają się do tematu jakieś Diabełsony i zadają pytania niecenzuralne.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a):No przecież zdążył mnie postraszyć, że będzie wyjaśniał moją kwestię z administracją

No widzisz, nie certoli się w tańcu jak my
- o nie! Kret Huczsrajajamiński!!! Reaguje na ciemność 
- raczej na głupotę. Kiedy naładuje się laserek?
- nigdy, kret zniszczył agregat z prądem...
- co on robi? 
- zdycha. Huczsrajajamińskie krety oddychają glebą, gdy wychodzą na powierzchnię duszą się 
- to po co wychodził? 
- nie wiem, może chciał przyszpanować...?
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Gwoli wyjaśnienia:
Nie lubię agresji, 

Ale to jest Twój problem. W jakim celu wyciągasz go na forum publiczne?
Mam w dupie tych durni z Brukseli, którzy nam dyktują, jak winien wyglądać banan czy korniszon! Jacek Międlar
Odpowiedz
ErgoProxy, napisałeś wcześniej "Jeśli mi odpowiadasz, to rozmawiać ze mną widać chcesz.", najwyraźniej nie rozróżniałeś chęci do rozmowy z impulsem do sprostowania twojego bełkotu na mój temat i na temat treści moich wypowiedzi, bełkotu wynikającego z wspomnianego braku umiejętności rozróżniania bardzo różnych rzeczy i ze zwykłego dopowiadania sobie, frywolnego łączenia historyjek.

Dlatego właśnie nie z chęci rozmowy odniosę się kolejno do każdego z 5 punktów, a z impulsu do sprostowania twojego bełkotu w którym stawiasz mi zarzuty. Piszę to żebyś miał jasność i przypadkiem znowu nie pomyślał, że chcę z tobą rozmawiać Duży uśmiech
No to lecimy:
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
(1) ignorujesz konsekwencje swoich publicznych wypowiedzi dla ogółu,
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

ja sobie jednak daje prawo do stwierdzania prostych faktów typu, że na świecie jest ogrom cierpienia i ogólnie daje sobie prawo wolności wypowiedzi.
ty oczywiście możesz starać się myśleć za innych, uprawiać gdybankę jak twoja wypowiedź wpłynie na ogół (bo prawdziwych konsekwencji wobec piertryliona czynników nie jesteś w stanie ustalić) i możesz się w ten sposób cenzurować, choć bardzo wątpie, że to robisz, a nawet jeśli robisz, to może lepiej nie rób, bo jeszcze nabawisz się paranoi i zacznie ci się wydawać, że niemal każdą wypowiedzią możesz komuś zaszkodzić, po jakimś czasie będziesz tylko pisał "nie wiem" Duży uśmiech
No ale to już twoja sprawa, w każdym razie nie oczekuj ode mnie, że ja pójdę taką drogą Uśmiech

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(2) ignorujesz dane empiryczne, że filozofia buddyjska jest OKDR, jeśli stosowana do życia bez domieszek filozofii z innych źródeł,
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
klasyczny przykład dopowiadania sobie, nigdzie nie pisałem o stosowaniu filozofii buddyjskiej z domieszkami czy też bez domieszek innych filozofii oraz nie miałeś możliwości tego stwierdzić, że sam taką czystą filozofię buddyjską stosuje, mogło ci się co najwyżej wydawać, a gdybyś poczytał dobrze moje wypowiedzi, wiedziałbyś, że tak nie jest, bo pisałem gdzieś na forum, że w moim światopoglądzie rolę odrgywają tylko elementy buddyjskiej filozofii. Ups, kolejne pudło Smutny Ale przecież wkleiłem film z wypowiedzią buddysty i od razu pod nim krzyknąłeś, że ja buddysta jestem, że trzeba było tak od razu! Już wszystko jasne się dla ciebie stało, już fabuła na mój temat ułożona Duży uśmiech Już jakieś wypowiedzi o moim buddyzmie w innych tematach Duży uśmiech
Ach, żeby to ja potrafił tak łatwo (czytaj prostolinijnie) wnioski wyciągać to już bym chyba wszystko wiedział Duży uśmiech

Swoją drogą bardzo buńczucznie określiłeś swoje twierdzenie jako dane empiryczne, ciekawy jestem czy wykluczyłeś piertrylion czynników aby odróżnić swobodne korelacje od przyczyn. Może po prostu frywolnie skleiłeś historyjki? To przecież lubisz, no ale nie wnikam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(3) filozofujesz młotem, ale w takim sensie, że zdaje ci się, że znalazłeś jeden prosty klucz do złożoności świata - usuwanie cierpienia,
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny popis wesołej twórczości, wynikającej z problemów z rozróżnianiem i z dopowiadania sobie Duży uśmiech

Nic takiego mi się nie wydaje, ani nic takiego nie wynika z moich wypowiedzi, oczywiście stwierdziłem, że na świecie jest ogrom cierpienia i że cierpienie to zło, ale nie pisałem, że jest to klucz do złożoności świata (jest ogrom zjawisk poza cierpieniem i szczęściem), ani nie przedstawiłem tego jako jakiegoś praktycznego pomysłu do jego usunięcia czy ogarnięcia złożoności świata.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
(4) nie potrafisz funkcjonować w Internecie, a usiłujesz się w nim rządzić,
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
ke? Owszem, skoro się rejestrowałem tutaj i zobowiązałem się przestrzegać regulaminu, to nie sądziłem, że będzie tak bardzo (jakieś zawsze jest) nierównego traktowania wobec tego regulaminu.
I to, że tak pomyślałem czy też oczekiwałem to znaczy, że próbuje się rządzić Internetem?
Kolejny popis wesołej twórczości Duży uśmiech


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(5) potraktowany pojedynczym epitetem odpowiadasz całym potokiem obelg,
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyrażałem się o tobie negatywnie po tym jak nazwałeś mnie idiotą i bełkotałeś na temat moich wypowiedzi, ale nie były to personalne epitety. Ale możesz to sobie odczytywać jako obelgi, jeśli chcesz, nie będę z tym polemizował.



ErgoProxy:
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"No przecież zdążył mnie postraszyć, że będzie wyjaśniał moją kwestię z administracją. I jeszcze chce przeforsować, że jak podał gdzieś temat do rozmowy, to on jest jego własny, najwychuchańszy, z mocy jakiejś netykiety."
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Akurat chciałem wyjaśnić z administracją czy skoro jesteś pod kloszem to ja też będę mógł sobie pozwalać na tyle co ty.
Ale to już nieaktualne, bo wiem jak jest. Poza tym, jakby nie było, to nie jest rządzenie się internetem. Mylisz pojęcia Smutny

Widzisz ErgoProxy, takie prostolinijne łączenie historyjek, okraszone jeszcze swoistym stylem, niektórym się to podoba, niektórzy dają się nabrać, że jest tu jakaś merytoryka.

A dla mnie to jest wesoła twórczość, która być może mądrze brzmi bo gdzieś tam wrzucisz obcojęzyczny cytat, gdzieś tam anegdotkę o Greckich filozofach (widać, że dużo czytasz), nie potrafisz tego jednak ułożyć w spójną całość, sklejasz to frywolnie, w twojej myśli brakuje rygoru, brakuje wnikliwości (jej warunkiem jest umiejętność rozróżniania), więc tam gdzie to jest jeszcze dość neutralne względem postronnych to mogę to nazwać wesołą twórczością, a tam gdzie taką wypowiedzią wypaczasz wypowiedzi innych (tak jak moje wielokrotnie) i imputujesz różne rzeczy, tam pasuje raczej określenie bełkot.

I zobacz ile ja napisałem, żeby tych twoich kilka linijek bełkotu sprostować, odzywa się tu stara prawda, że dużo mniej wysiłku zabiera napisanie bzdury, niż jej prostowanie, w tym wypadku tłumaczenie prostych rzeczy, których nie rozróżniasz, tłumaczeniu z polskiego na polski. Dodatkowo jak już się to zrobi, to leci następny bełkot i znowu trzeba prostować i niechęć wobec tego nazywasz nieumiejętnością dyskusji? Hahaha, jak ty wszystko umiesz przekręcić.

Dlatego będę się starał powstrzymać od tej pory mój impuls prostowania twojego bełkotu, może w końcu zrozumiesz, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać dopóki będzie to wesoła twórczość/bełkot.

QuinQue, dzięki, ja tam zbytnio nie dbam o to czy mam zieloną opinię czy czerwoną, bardziej służy mi to jako wgląd w odbiór moich odpowiedzi i to sobie cenie Uśmiech

Zastosuje za to, twój sposób krótkich, sarkastycznych odpowiedzi na spam i wesołą twórczość (moim zdaniem kilkakrotnie nadużyłeś tego wobec mnie, ale mniejsza o to :p) Jest to genialna metoda wobec takich sytuacji.

edycja:
Odnośnie tej administracji jeszcze to ja nie jestem wcale jakiś restrykcyjny, wręcz podoba mi się, że w porównaniu do innych for na których pisałem, jest tu duża tolerancja dla spamu, nie podoba mi się jednak, że kiedy podbiłem temat o Jezusie (temat stał), lekko nie na temat historyjką, a później zaraz on już sobie wrócił na swój tor, to zostałem złośliwie potraktowany przez administracje, a tutaj mój temat może sobie być swobodnie rozbijany spamem zawierającym pomówienia, obelgi, spamem kłótliwym (gdyby to był zwykły spam to spoko), tak więc ta nierówność, mi się nie podoba i nie wcale to nie znaczy, że chce rządzić internetem.

O widzę, że już 5 osób zagłosowało na tak, kilka wyjaśnień było.

Myślę jeszcze nad odpowiedzią neurozy, czy sens ma świat tylko dlatego, że możliwe są w nim sensowne sposoby życia?
Na początku wydała mi się ona niezrozumieniem pytania, ale może chodzi o to, że świat nie jest chaotyczny, bo w chaotycznym coś takiego jak sensowny sposób życia, nie ma prawa istnienia.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Lamparcie:

(1) ignorujesz konsekwencje swoich publicznych wypowiedzi dla ogółu,
(2) ignorujesz dane empiryczne, że filozofia buddyjska jest OKDR, jeśli stosowana do życia bez domieszek filozofii z innych źródeł,
(3) filozofujesz młotem, ale w takim sensie, że zdaje ci się, że znalazłeś jeden prosty klucz do złożoności świata - usuwanie cierpienia,
(4) nie potrafisz funkcjonować w Internecie, a usiłujesz się w nim rządzić,
(5) potraktowany pojedynczym epitetem odpowiadasz całym potokiem obelg,

- i dlatego jesteś w moich oczach idiotą. Albo znajdziesz radę na ten swój behawior idioty, ujęty powyżej w punktach, albo moja opinia o tobie się nie zmieni.

Biorę punkty 1,2,3,4 oraz 5 i dochodzę do wniosku, że pasują do wielu gorliwych teistów/ateistów na tym i innych forach (przy zamianie buddyzmu na inną ideologię). W takim wypadku czy można wobec nich używać określenia "idiota" ? To jest według mnie o jeden krok za daleko w wykonaniu ErgoProxy - bo niby czemu ma służyć  to ad personam? Nie lepiej krytykować same poglądy i zostawić intelektualne właściwości dyskutanta w spokoju?
Odpowiedz
Do tych punktów już się odniosłem,

Osiris
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie lepiej krytykować same poglądy i zostawić intelektualne właściwości dyskutanta w spokoju?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przeciwko krytyce swoich poglądów nie mam nic przeciwko, to na przykład robi Towarzyski Pelikan, czasem nawet określając je dość dosadnie np. idiotycznymi, ale tutaj nie mam nic przeciwko, co innego tak rażące ich wypaczanie, które później mam ochotę prostować i się tworzy taka niemiła pseudodyskusja.
Odpowiedz
Osiris napisał(a):Biorę punkty 1,2,3,4 oraz 5 i dochodzę do wniosku, że pasują do wielu gorliwych teistów/ateistów na tym i innych forach (przy zamianie buddyzmu na inną ideologię). W takim wypadku czy można wobec nich używać określenia "idiota" ?
O tyle mogło by to uchodzić płazem, że na tym forum był (jest?) użytkownik o ksywie idiota, charakter pierwszej próby, godny stawiania za wzór. Otóż po rzuceniu epitetu wszystko zależy od tego, co zrobi osoba obdarzona epitetem. Lampartowi pozostaje udzielić kolejnej lekcji internetów, żeby więcej i dłużej lurkował.

Osiris napisał(a):To jest według mnie o jeden krok za daleko w wykonaniu ErgoProxy - bo niby czemu ma służyć to ad personam?
W krytyce Lamparta mojej osoby jest jeden punkt celny: wikłam się w sprzecznościach. Nie tyle filozofuję, w sensie tworzenia jakiegoś spójnego światopoglądu, co posługuję się mitotwórczą metodą bricolage'u, czyli po prostu improwizuję kolejne wypowiedzi zależnie od potrzeby chwili. Ten epitet akurat poleciał konkretnie nie za jakiś pogląd, który by można ze światopoglądu wymontować bez szkody, ale za wyraz pewnej postawy człowieka jako takiego - za postawę prowadzącą do tragedii i katastrof - za lekceważenie technicznych detali z zasady. Obdarzyłem więc epitetem człowieka. Nie przeczę, że było to przekroczenie pewnej bariery.

Osiris napisał(a):Nie lepiej krytykować same poglądy i zostawić intelektualne właściwości dyskutanta w spokoju?
Lepiej. O wiele lepiej. No ale skoro już się tego idiotę nieszczęsnego lapło, a dyskutant zachowuje się pociesznie...
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Myślę, że mnie rozumiesz i myślę, że wiesz co to cierpienie, na prawdę nie trzeba tu tego definiować.
Dla mnie cierpienie to jest po prostu opór, który stawiamy.

Ewentualnie można to też ująć tak:

"Ból to odczucie w ciele w danym momencie. Cierpienie zaś jest rozciągnięte w czasie i musi mu towarzyszyć jakaś historia. [...] Cierpienie jest mentalnym, emocjonalnym i fizycznym skurczem, związanym z bólem, historią, osądem, winą oraz sentymentalną i dramatyczną otoczką wokół tego wszystkiego." (Gangaji - Diament w Twojej kieszeni. Odkryj swój prawdziwy blask )
Why so serious?
Odpowiedz
Dla mnie problem polega na tym, że przypisywanie epitetów typu idiota, debil czy matoł jednoznacznie sugeruje niski poziom inteligencji czy wręcz upośledzenie umysłowe. Przychodzi mi na myśl niewspółmierność wymierzonej "kary" do przewinienia, jeśli rozpatrywać sprawę w takich kategoriach. I to wszystko za lekceważenie detali z zasady w jednej kwestii. Jeśli już się czepiać kogoś z zasady, to można na przykład teistów, szczególnie tych bardziej gorliwych: czyż odpowiedź na ogromną liczbę złożonych, skomplikowanych pytań polegająca na wykrztuszeniu z siebie jednego słowa "Bóg" jest dla ErgoProxy satysfakcjonująca intelektualnie?  
Można także podać przykład przynajmniej jednego użytkownika, który  łamie nagminnie powyższe pięć przykazań "forumowego idioty" i nie spotyka go tego typu "kara", więc jestem ciekaw jakie kryteria obowiązują przy wyborze napiętnowanego? Nie chodzi chyba o kolor oczu...  Uśmiech
Odpowiedz
Neuroza opór jest dla mnie przyczyną czy jedną z przyczyn cierpienia, z drugiej strony czy zwierzęta z tych bardziej rozwiniętych jak psy, świnie, małpy, myślę, że też cierpią, a nie tylko czują ból. Więc ten opór a raczej awersja do bolesnych sytuacji jest czymś naturalnym.
Odpowiedz
Osiris napisał(a): Dla mnie problem polega na tym, że przypisywanie epitetów typu idiota, debil czy matoł jednoznacznie sugeruje niski poziom inteligencji czy wręcz upośledzenie umysłowe.
U kogo? Język Bo jak kto szafuje tymi epitetami bez umiaru, przypisując je każdemu jak leci, to faktycznie, trudno się nie zgodzić. Ale jak kto wybiera "ofiary" selektywnie, to kurtka, może by się taki idiota zastanowił, czemu został mianowany idiotą?

Osiris napisał(a): Przychodzi mi na myśl niewspółmierność wymierzonej "kary" do przewinienia, jeśli rozpatrywać sprawę w takich kategoriach. I to wszystko za lekceważenie detali z zasady w jednej kwestii.
Ale wiesz, filozofowie chcą urządzać świat ludziom. Istnieje taka legenda (?), że tyran bodajże Syrakuz wziął Platona do zorganizowania swojego państwa i stwierdziwszy kompletną bezużyteczność, a miejscami szkodliwość wdrażanych recept, sprzedał Platona w niewolę. Czy była to kara niewspółmierna do przewinienia?

Osiris napisał(a): Jeśli już się czepiać kogoś z zasady, to można na przykład teistów, szczególnie tych bardziej gorliwych: czyż odpowiedź na ogromną liczbę złożonych, skomplikowanych pytań polegająca na wykrztuszeniu z siebie jednego słowa "Bóg" jest dla ErgoProxy satysfakcjonująca intelektualnie?  
A to już zależy od wyzwań, jakie stawia przed nami świat. Jeżeli tym wyzwaniem jest biologiczne przeżycie do pierwszego w warunkach ciągłych katastrof typu głód, wojna, powietrze, to Bóg jest odpowiedzią jak najbardziej satysfakcjonującą intelektualnie. A nawet i emotywnie.

Osiris napisał(a): Można także podać przykład przynajmniej jednego użytkownika, który  łamie nagminnie powyższe pięć przykazań "forumowego idioty" i nie spotyka go tego typu "kara", więc jestem ciekaw jakie kryteria obowiązują przy wyborze napiętnowanego? Nie chodzi chyba o kolor oczu...  Uśmiech
Chodzi o umiejętność rozbrajania tykających bomb. Quinque to potrafi, Lampart nawet nie próbuje. Quinque jest więc cenniejszym człowiekiem od Lamparta, co se przyszedł na forum i się nabzdyczył, jakby płacił administracji za przywilej raczenia nas swoimi przemyśleniami. Faktycznie płaci?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
A ten tutaj arogancik znowu przynudza i plącze się w zeznaniach, jest dobrze, został obnażony i dodatkowo się pogrąża. Te arogancik, a może sam byś opłacał administracje? za ten klosz co masz nad główką to by wypadało, he he.

Wracając do tematu to zachęcam osoby głosujące na tak do napisania dlaczego tak zagłosowały Uśmiech
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): U kogo? Język Bo jak kto szafuje tymi epitetami bez umiaru, przypisując je każdemu jak leci, to faktycznie, trudno się nie zgodzić. Ale jak kto wybiera "ofiary" selektywnie, to kurtka, może by się taki idiota zastanowił, czemu został mianowany idiotą?
Ile razy widział ErgoProxy pokorną reakcję napiętnowanego epitetem? Ile razy reakcja spowodowała skutek odwrotny do zamierzonego? Wystarczy spojrzeć na wątek płaskoziemski, aby przekonać się jaka jest skuteczność takiej taktyki. 
Dodać należy, że selektywne rozdawanie epitetów według osobistego mniemania i na podstawie własnych kryteriów sugeruje, iż mianujący uważa się  nieomylnego szafarza dyktującego ostateczny wyrok, z którym dyskutować już nie sposób. 
Cytat:Ale wiesz, filozofowie chcą urządzać świat ludziom. Istnieje taka legenda (?), że tyran bodajże Syrakuz wziął Platona do zorganizowania swojego państwa i stwierdziwszy kompletną bezużyteczność, a miejscami szkodliwość wdrażanych recept, sprzedał Platona w niewolę. Czy była to kara niewspółmierna do przewinienia?
Jeśli mamy posługiwać się metodami greckich tyranów na forum, to ja jestem na nie.
Cytat:A to już zależy od wyzwań, jakie stawia przed nami świat. Jeżeli tym wyzwaniem jest biologiczne przeżycie do pierwszego w warunkach ciągłych katastrof typu głód, wojna, powietrze, to Bóg jest odpowiedzią jak najbardziej satysfakcjonującą intelektualnie. A nawet i emotywnie.
Chodzi mi o zasadę lekceważenia technicznych detali - tłumaczenie wszystkiego, co niezrozumiałe boskim poczynaniem jest kwintesencją takiego filozofowania. 
Cytat:Chodzi o umiejętność rozbrajania tykających bomb. Quinque to potrafi, Lampart nawet nie próbuje. Quinque jest więc cenniejszym człowiekiem od Lamparta, co se przyszedł na forum i się nabzdyczył, jakby płacił administracji za przywilej raczenia nas swoimi przemyśleniami. Faktycznie płaci?
Przepraszam, ale czy aby na pewno ErgoProxy czyta to, co prezentuje Q w niektórych postach? Jedną z cech, które rzucają się w oczy jest notoryczne ignorowanie argumentów dyskutantów i prezentowanie lekceważącego stosunku do nich, po przez używanie epitetów. Także Q często nawet nie próbuje, a dodatkowo "epitetuje". 
Inną kwestią pozostaje pytanie: jaką bombę rozbraja Quinque? Czy nie jest on przypadkiem nieświadomym sabotażystą swojej sprawy?
Odpowiedz
Osiris napisał(a): Ile razy widział ErgoProxy pokorną reakcję napiętnowanego epitetem? Ile razy reakcja spowodowała skutek odwrotny do zamierzonego? Wystarczy spojrzeć na wątek płaskoziemski, aby przekonać się jaka jest skuteczność takiej taktyki.
Na to mogę udzielić tylko Standardowej Odpowiedzi Admina: dziwne, u mnie działa. Język
 
Osiris napisał(a): Dodać należy, że selektywne rozdawanie epitetów według osobistego mniemania i na podstawie własnych kryteriów sugeruje, iż mianujący uważa się  nieomylnego szafarza dyktującego ostateczny wyrok, z którym dyskutować już nie sposób. 
Poniekąd. Tzn. póki co taki szafarz jest jeden: ja. Natomiast jeśli zbierze się ich więcej, każdy mówiący za siebie tylko, to już będzie stanowiło mocny sygnał dla osądzanego o idiotyzm, że może jego behawior jednak idiotyczny jest. Jak sobie wyobrażasz rozwój osobisty idioty bez takiego feedbacku?

Osiris napisał(a): Jeśli mamy posługiwać się metodami greckich tyranów na forum, to ja jestem na nie.
Zapewne ze względu na fatalne konotacje etykietki tyrana w naszych czasach.

Osiris napisał(a): Chodzi mi o zasadę lekceważenia technicznych detali - tłumaczenie wszystkiego, co niezrozumiałe boskim poczynaniem jest kwintesencją takiego filozofowania.
Apf… dobrze, tu mnie masz. Z zastrzeżeniem, że u mnie "tłumaczenie wszystkiego" Duchami funkcjonuje trochę na zasadzie - fajna bajka i użyteczna, bo kopa do życia daje.

Osiris napisał(a): Przepraszam, ale czy aby na pewno ErgoProxy czyta to, co prezentuje Q w niektórych postach? Jedną z cech, które rzucają się w oczy jest notoryczne ignorowanie argumentów dyskutantów i prezentowanie lekceważącego stosunku do nich, po przez używanie epitetów. Także Q często nawet nie próbuje, a dodatkowo "epitetuje". 
Inną kwestią pozostaje pytanie: jaką bombę rozbraja Quinque? Czy nie jest on przypadkiem nieświadomym sabotażystą swojej sprawy?
Quinque jak chce, to potrafi. Najczęściej mu się nie chce i jedzie po linii najmniejszego oporu. Pytanie o powody takiego stanu rzeczy.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Poniekąd. Tzn. póki co taki szafarz jest jeden: ja. Natomiast jeśli zbierze się ich więcej, każdy mówiący za siebie tylko, to już będzie stanowiło mocny sygnał dla osądzanego o idiotyzm, że może jego behawior jednak idiotyczny jest. Jak sobie wyobrażasz rozwój osobisty idioty bez takiego feedbacku?
Póki co mamy tylko jeden sygnał. Chyba nawet w temacie płaskoziemskim epitetów było niewiele i jeśli w ogóle ktoś zasłużył na takowe to tamtych dwóch, co ukradli księżyc i nie tylko. 

Cytat:Zapewne ze względu na fatalne konotacje etykietki tyrana w naszych czasach.

Sami Grecy przykleili tyranom pejoratywną, początkowo niezasłużoną metkę ale tak to już z językiem; chrześcijanie doświadczyli odwrotnego traktowania i także równie niesprawiedliwie Uśmiech . Na pewno nie chcielibyśmy mieć tyrana (czy to w pierwotnym czy późniejszym znaczeniu) jako moderatora - chyba był taki jeden na innym forum ale zdaje się, że został zdetronizowany...
Odpowiedz
Nie ukradli, tylko dostali pozwolenie od ówczesnej Partii. Wybrali ich z dziesiątków, jeśli nie setek, kandydatów. Język

A kulturze moderacji na tym forum ufam akurat. Uśmiech Jeśli będą jakieś problemy, to raczej w drugą stronę, z powodu niedostatecznej opresji. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Zasada niedostatecznej opresji sprawdziła się lepiej w praktyce ponieważ zapobiega pojawianiu się męczenników, którzy z kolei powodują przyrost liczby wyznawców. Gdyby symbolicznie spalić na stosie dwóch panów M to skutek byłby odwrotny do zamierzonego. I tak zamiast deptać ogień wystarczy delikatnie dmuchnąć ( chociaż z drugiej strony te sto stron wątku płaskoziemskiego...)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości