Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przejscie demograficzne a niszowe grupy subkulturowe
#1
A więc, jak wiemy, społeczeństwa rozwinięte wpadają w fazę demograficzną w której dzietność spada, a populacja stabilizuje się lub wręcz także spada.

Zauwazyć jednak można wyjątek... Nie, nie - jak to prawica często twierdzi - muzułmanie, u nich też dzietność spada. Tylko trochę wolniej.

Bardziej niszowe grupy, zwykle religijne. Amisze. Ortodoksyjni Żydzi. Często ludzie odrzucający przemyslową technologie (przynajmniej częściowo), z wyjątkiem medycznej.

Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii? (z mainstreamowym islamem, gdzie jednak są samochody zamiast wozów konnych - łącznie).

Pytanie do uzytkownika Pilastra szczególnie, który trochę o demografii pisal: czy jest szansa, że przedprzemysłowy maltuzjanizm podniesie swój łeb poprzez grupy odrzucające (spore części, nie cały; nie medycynę i nawozy) przemysł?
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#2
Avx napisał(a): Bardziej niszowe grupy, zwykle religijne. Amisze. Ortodoksyjni Żydzi. Często ludzie odrzucający przemyslową technologie (przynajmniej częściowo), z wyjątkiem medycznej.

Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii? (z mainstreamowym islamem, gdzie jednak są samochody zamiast wozów konnych - łącznie).

W żadnym wypadku. Gospodarka takich prymitywistów polega na samowystarczalnym rolnictwie. To oznacza, że aby zwiększać swoją liczebność, muszą zwiększać swój areał. Jest to możliwe w USA, gdzie wciąż można kupić za bezcen mnóstwo zdatnej do uprawy ziemi, ale w końcu i tam ceny ziemi wzrosną tak, że amisze na nią nijak nie zarobią. Wbrew różnym przesądom takie grupy bynajmniej nie "mnożą się jak króliki", ale podobnie jak większość ludzi mają w przybliżeniu tyle dzieci, ile chcą. A chcą zazwyczaj dużo, ale tylko wtedy, gdy są w stanie utrzymać je na swoim - raczej skromnym, ale jednak zapewniającym minimum komfortu - poziomie życia. Jeśli nie są w stanie, to albo rozmnażania zaprzestają - albo i nie, ale ich nędzne, niedożywione i upośledzone umysłowo dzieci nie znajdują partnerów.
Odpowiedz
#3
Co z ortodoksyjnymi Żydami, którzy niekoniecznie są rolnikami, a internet jest wg niektórych dozwolony do zastosowań biznesowych (tylko i wyłącznie)? https://en.m.wikipedia.org/wiki/Haredi_Judaism

W Izraelu 50% ortodoksyjnych Żydów jest bezrobotna, ale ci którzy pracują (których mężczyźni pracują) też mają często 7 czy 10 dzieci.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#4
Avx napisał(a): A więc, jak wiemy, społeczeństwa rozwinięte wpadają w fazę demograficzną w której dzietność spada, a populacja stabilizuje się lub wręcz także spada.

Zauwazyć jednak można wyjątek... Nie, nie - jak to prawica często twierdzi - muzułmanie, u nich też dzietność spada. Tylko trochę wolniej.

Bardziej niszowe grupy, zwykle religijne. Amisze. Ortodoksyjni Żydzi. Często ludzie odrzucający przemyslową technologie (przynajmniej częściowo), z wyjątkiem medycznej.

Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii? (z mainstreamowym islamem, gdzie jednak są samochody zamiast wozów konnych - łącznie).

Pytanie do uzytkownika Pilastra szczególnie, który trochę o demografii pisal: czy jest szansa, że przedprzemysłowy maltuzjanizm podniesie swój łeb poprzez grupy odrzucające (spore części, nie cały; nie medycynę i nawozy) przemysł?

Być może to oni odniosą sukces ewolucyjny, ale wcale nie jest powiedziane, że są skazani na to by tkwić w anty-technologicznej kulturze w każdym następnym pokoleniu. Te grupy mają więcej dzieci ale po pierwsze, z reguły nie są to dzisiaj aż tak wielkie różnice jak się ludziom wydaje (poza Afryką, Timorem Wschodnim, Afganistanem czy super-religijnymi sekciarskimi enklawami, które pokazałeś) a zarazem cały czas trwa odpływ tych ludzi do kultury technologicznej jednak. Jest też coraz mniej miejsc, gdzie ta kultura anty-technologiczna w ogóle funkcjonuje a będzie ich jeszcze mniej a nurt przechodzenia do kultury technologicznej raczej się utrzyma. Albo inaczej, nie widzę powodu aby miał się nie utrzymać. Na końcu tego procesu być może będzie tak, że cywilizacja techniczna będzie miała bardziej bliskowschodni "feeling" znany z Diuny, gdzie cywilizację przejmą jacyś padyszachowie Szaddamowie ale nie oznacza to, że ten świat zostanie na poziomie wozu z koniem i ogólnej bylejakości znanej z obecnego Bliskiego Wschodu. Tak więc w skrócie biologicznie być może przedstawiciele tych kultur wyprą "Cywilizację Białych", albo zleją się z nią w nową całość, ale kultura jaka się wytworzy jest zagadką, wydaje mi się jednak (nie mam danych a jedynie podejrzenie), że kultura anty-technologiczna tego nie wygra, bo w swoim ogóle ludzie będą wybierać wyższy standard życia - związany z uczestniczeniem w kulturze technologicznej.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#5
Liczba ortodoksyjnych Żydów w Izraelu wzrasta, i to szybko. Ilość rezygnacji z tego stylu życia jest poniżej liczby dzieci, jaka po dorośnięciu w nim zostaje. Juz się powoli odbija na krajowych statystykach demograficznych (w Izraelu). Przeglądałem statystyki, inaczej bym tego nie pisał.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#6
Avx napisał(a): Liczba ortodoksyjnych Żydów w Izraelu wzrasta, i to szybko. Ilość rezygnacji z tego stylu życia jest poniżej liczby dzieci, jaka po dorośnięciu w nim zostaje. Juz się powoli odbija na krajowych statystykach demograficznych (w Izraelu). Przeglądałem statystyki, inaczej bym tego nie pisał.

To w ogóle nie jest takie proste. Chyba nieuważnie przeczytałeś mój post, skoro to jest Twój argument bo z niego jasno wynika, że tej zmiany nie zobaczysz od razu. Niuansów jest mnóstwo. Po pierwsze ortodoksi to nie jest jednolita masa i nie wszyscy są anty-technologiczni, a po drugie ta różnorodna grupa zmienia się sama w sobie. Przykładowo, w 2002 jedynie 1/3 haredich pracowało, obecnie jest to 51% i trend wzrostowy się utrzymuje, a zatem haredich może i będzie więcej ale grupa zmieni swój charakter - nigdy z resztą nie była zbyt stała. Przecież są studenci informatyki, którzy są haredi i wg ijell.org i o dziwo radzą sobie średnio lepiej niż żydzi z rodzin sekularnych. Te procesy są stopniowe a nie binarne a jedna statystyka nie pokaże Ci całego obrazu tej sytuacji. Innymi słowy, formalna przynależność do haredi jest statystyką niepełną aby ten obraz obiektywnie przedstawić. Wg podobnej statystyki około 90% Polaków to katolicy a jest to przecież brednia, bo tylko jakaś ich część jest zaangażowana religijnie a gdyby przeprowadzić ankiety na temat wierzeń tych ludzi czy uczestniczenia w praktykach religijnych, statystyka zmieni się diametralnie. Ale w Kościele "są".

Ponadto odpływ Haredich jest znaczący, na tyle znaczący, ze ostatnio izraelskie biuro statystyk zredukowało ich przewidywalny odsetek w społeczeństwie w 2059 z 50% do 35%.
https://www.jpost.com/Israel-News/Haredi...tes-556690
I statystyka bazująca na samej dzietności Ci tego nie powie, trzeba było sięgnąć po dane ze szkół, które pokazały szerszy obraz na temat wyborów izraelskich dzieci i rodzin. Dzieci, które formalnie przecież bez danych ze szkół nadal będą jakiś czas haredi, które potem miałyby płodzić kolejnych haredi. Sam przyrost haredich jednak już teraz zwalnia i nie jest tak szybki jak jeszcze dekadę temu, zmierza już do pewnego plateau.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#7
Inky napisał(a): Albo inaczej, nie widzę powodu aby miał się nie utrzymać. Na końcu tego procesu być może będzie tak, że cywilizacja techniczna będzie miała bardziej bliskowschodni "feeling" znany z Diuny, gdzie cywilizację przejmą jacyś padyszachowie Szaddamowie ale nie oznacza to, że ten świat zostanie na poziomie wozu z koniem i ogólnej bylejakości znanej z obecnego Bliskiego Wschodu. Tak więc w skrócie biologicznie być może przedstawiciele tych kultur wyprą "Cywilizację Białych", albo zleją się z nią w nową całość, ale kultura jaka się wytworzy jest zagadką, wydaje mi się jednak (nie mam danych a jedynie podejrzenie), że kultura anty-technologiczna tego nie wygra, bo w swoim ogóle ludzie będą wybierać wyższy standard życia - związany z uczestniczeniem w kulturze technologicznej.


Zdecydowanie nie wygra. Nie można oczekiwać żeby nomadzi wygrali z osiadłymi postindustrialistami czerpiącymi energię z atomu i słońca/wiatru, a w pewnej perspektywie możliwe też, że z fuzji. To już na poziomie porównania potencjału energetycznego pokazuje, że faworyt jest jeden. Jedyna szansa dla nomadów i ogólnie "niezależnych rolników", to doczekanie czasów pozyskiwania energii w sieci rozproszonej (przydomowych/mobilnych elektrowni).

Na razie nie zmienia się trend migracyjny, którego przepływ zachodzi od prowincji do miast, a nie odwrotnie.

Jedyne co może się stać, to jakaś nowa rewolucja. Nie bolszewicka w swym wydźwięku, ale antycywilizacyjna, biorąca na sztandary prymitywizm wszelkiej proweniencji. Jednak, nawet obecnie, w obliczu nasilenia takich zjawisk jak populizm, antyintelektualizm, radykalny emocjonalizm itp., nie zapowiada się na jakiś zryw. Zobaczymy jak to się potoczy.
Następna wojna rozegra się przed ekranami smarfonów.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#8
Avx napisał(a): Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii?

Hipotetyczny scenariusz byłby taki, że te programowo atechnologiczne wspólnoty, pozbawione awaryjnego dostępu do technologii (głównie medycznej) powróciłyby niechybnie do przedprzemysłowego modus operandi - wysoka dzietność, wysoka śmiertelność = stabilizacja populacji.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#9
Avx napisał(a): A więc, jak wiemy, społeczeństwa rozwinięte wpadają w fazę demograficzną w której dzietność spada, a populacja stabilizuje się lub wręcz także spada.

Zauwazyć jednak można wyjątek... Nie, nie - jak to prawica często twierdzi - muzułmanie, u nich też dzietność spada. Tylko trochę wolniej.

Bardziej niszowe grupy, zwykle religijne. Amisze. Ortodoksyjni Żydzi. Często ludzie odrzucający przemyslową technologie (przynajmniej częściowo), z wyjątkiem medycznej.

Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii?

Nie ma szans. Masz grupy pozbawiające się korzyści technologicznych i wyjętych niejako z mainstreamu. Technologia zaiwania do przodu. Nawet bez TO, za kilkaset lat dowolna technologia będzie tak zminiaturyzowana i tak "idiotenfriendly", że Amisz taki widząc ją a nie rozumiejąc jak działa i nie widząc czy to technologia w ogóle (no bo niby jak? Do dzisiaj Indianie w Amazonii jak się natkną na radio czy zapalniczkę to dla nich to co najwyżej magiczny przedmiot), po prostu wchłoną technologiczne usprawnienia i jedyne co ich będzie odróżniać od cyfrowych tubylców to będzie poziom władania i rozumienia technologii. Areał upraw nie jest miernikiem czegokolwiek. Areał upraw w Pierwszym Świecie stale spada. Nowe, bezgruntowe sposoby upraw zdominują wytwórczość żywności, więc Amisze mogą sobie świat wszerz i wzdłuż przeorać i to z nawozami, opryskami i ciągnikami i niewiele im to pomoże, bo ich żywność będzie droższa, mimo, że ziemia potanieje. Świat jest jeden. Nie ma miejsca na enklawy, nie ma miejsca na izolatki. Technologia wchłonie wszystko, technologia zmieni wszystko. Albowiem świat jest jeden.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#10
Rzeczywistość w praktyce jest zawsze o wiele bardziej skomplikowana od przewidywań, szczególnie jeżeli dzietność ortodoksyjnych Żydów próbuje się rozciągnąć na najbliższe 1000 lat, no jasne. Model się w pewnym momencie albo załamuje albo skręca w dziwne kierunki.

To jednak poniekąd wzmacnia moją hipotezę, bo de facto nie jest ona jedną hipotezą, a możliwych jest 5 000 mutacji. Możliwe, że największy sukces odniesie jakaś nowa kulturowa sekta, w której np dzieci pracują i oddają dorosłym swoją produkcję/zysk (jak na XIX wiecznej roli, w kopalniach i fabrykach); plus jest religia głosząca iż ten sposób bogacenia się rodziców to wcale nie zło tylko zbawia duszę, a jednocześnie istnieje na tyle technologii (czy to dozwolonej w tej religii, czy to swego rodzaju "dozwolone herezje" i tolerowany ateizm, które nigdy nie osiągają ponad 5% społeczeństwa wymierając niską dzietnością) by utrzymać medycynę. W efekcie wpadlibysmy w maltuzjanizm ktore kleski glodu (zakladajac np desalinacje przemyslowa plus elektrownie nuklearne) zatrzymalyby dopiero w okolicy 30-40 miliardów ludzi, jesli nie wyzej.


PS. To jest zabawa intelektualna, NIE "w ta dziwna hipoteze Avx naprawde wierzy". Pewna możliwosc punktu rownowagi innego niz przejscie demograficzne. Pytanie na ile realistyczna.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#11
Masz dwie strategie: r i K. Pierwsza to dużo dzieci, bo dużo umiera, druga to mało dzieci, bo się w potomstwo inwestuje, a to koszt. "Ludzkie r" zawsze dąży do domyślnego K, ponieważ sukces potomstwa K jest trwały. Dużo zasobów, izolacja od wahań koniunkturalnych, lepsze technologie (w tym medyczne) i lepszy materiał genetyczny, przekłada się to na możliwość wychowania większej liczby potomstwa. W tej chwili jesteśmy w sytuacji gdy strategia K dąży do dominacji. Ludzie akumulują dobra, strategia r jest wyraźnie zauważalna, ale przecież jej podwaliny nie są trwałe. Socjal to nie jest coś rozproszonego i niezależnego. Religie to nie są twarde tamy zapobiegające technologicznym włączeniom całych grup społecznych. Pragnę zauważyć, że Amisze czy Żydzi, korzystają z technologii popularnych jeszcze przed drugą wojną światową nawet na Zachodzie. Ubiór też mają z tamtego okresu. Są po prostu zapóźnieni. Zostaną w końcu włączeni w obieg światowy, albo się w masie rozpuszczą, bo inni będą rozmnażać się szybciej, a jeżeli nie szybciej to z pewnością tych drugich będzie ich więcej. No i weź zdefiniuj sukces rozrodczy. Bo prawdziwy sukces rozrodczy w sensie układu cech fenotypowych kodowanych przez genom się kończy jakoś po czterech pokoleniach. Potem zostają pojedyncze geny i po sukcesie nie ma większego śladu.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#12
Gawain napisał(a): Masz dwie strategie: r i K. Pierwsza to dużo dzieci, bo dużo umiera, druga to mało dzieci, bo się w potomstwo inwestuje, a to koszt.

W kulturze z przemysłową medycyną oraz nawozami, lecz bez powszechnej edukacji dzieci a z powszechną pracą dzieci na roli lub w fabryce, spokojnie może nie być kosztu, a jednak przeżywalność pozostać spora.

Cały czas argumentuje, ze edukacja i kultura przesunela nas w K tak skrajnie, że ta strategia przestała się opłacać ewolucyjnie. Śmierć dzieci z głodu przy r jest obecnie niemożliwa, więc jesli ktos się wyłamie i jego sekta zastosuje bardziej r, odniesie sukces.

Przynajmniej dopóki jego sekta nie załamie wiedzy naukowej społeczeństwa, na ktorej poniekąd pasożytuje. Wspominałem jednak jak moglaby tego czesciowo uniknac.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#13
Odniesie sukces tymczasowy tak jak pasożyt odnosi korzyść na rzecz nosiciela. Jeżeli pasożyt stosuje długotrwałe stabilną strategię to w końcu dojdzie do zespolenia symbiotycznego. Jak nie dojdzie to albo układ autoimmunologiczny, w którymś pokoleniu pozbędzie się pasożyta, albo pasożyt zdechnie z powodu zbyt agresywnej polityki wyrywania zasobów. Stawianie siebie w formie antytechnologicznej automatycznie przesuwa ciężar na korzyść żywiciela.

Poza tym nie zauważasz, że w przypadku niskiej umieralności strategia K zostanie w formie stabilnej przyjęta wszędzie tam gdzie sytuacja socjoekonomiczne na to pozwoli i nie będzie innych agregatorów stymulujących wzrost populacji. Strategia r zatem albo powróci w całej populacji, bo każdy będzie miał tyle dzieci ile będzie chciał, albo zostawiając się w enklawach czy raczej eksklawach doprowadzi do boomu urodzinowego i do wypłaszczenia, bo w końcu wszyscy "sekciarze" będą ze sobą spokrewnieni i aby sens miała ich reprodukcja to albo dojdzie do casusu Habsburgów, albo będą musieli "nawracać" niewiernych, żeby ciągnąć wzrost populacyjny. Dzisiaj Amisze i Ortodoksi pozostają raczej mało ekspansywnymi ruchami i są bardzo mało atrakcyjnymi. Jak mówiłem, świat jest jeden i nie ma życia w rezerwatach.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#14
Avx napisał(a): W kulturze z przemysłową medycyną oraz nawozami, lecz bez powszechnej edukacji dzieci a z powszechną pracą dzieci na roli lub w fabryce, spokojnie może nie być kosztu, a jednak przeżywalność pozostać spora.

Cały czas argumentuje, ze edukacja i kultura przesunela nas w K tak skrajnie, że ta strategia przestała się opłacać ewolucyjnie. Śmierć dzieci z głodu przy r jest obecnie niemożliwa, więc jesli ktos się wyłamie i jego sekta zastosuje bardziej r, odniesie sukces.
Śmierć z głodu jest niemożliwa tak długo, jak można zwiększać areał. A tego nie można dokonać drogą podbojów, a jedynie zakupu od "światowców" - a żeby mieć za co ziemię kupić, trzeba z nimi tfy, tfy, handlować i współżyć i sekta się sypie.

Ponadto w społeczeństwie "maltuzjańskim" nie ma też prostego podziału na "rozmnażających się na potęgę" i "umierających z głodu". Zanim pojawi się głód, jest niedożywienie, a przed niedożywieniem jest nędza. Nędzarze mogą być jeszcze zdrowi, ale nie mają zazwyczaj motywacji do jakiegoś specjalnego rozmnażania, a ponadto mają motywację (chociaż niestety rzadko umiejętność) wyjścia z sekty, która ich w nędzy utrzymuje. Toteż antytechnologiczni sekciarze muszą albo ograniczać płodność, albo utracić tożsamość. I tak też robią. Ich przyrost jest większy od normalnego tylko wtedy, gdy mają możliwość taniego zwiększania areału, nie jest on jakąś stałą wpisaną w tego rodzaju kultury.
Odpowiedz
#15
Ale areał będą mogli powiększać aż do momentu przejęcia większości dziś uprawianych ziem. Dzisiejsza Polska ma produkcję rolną wręcz niebotyczną w porównaniu do PRL, a areał znacząco mniejszy. A jeszcze mamy pole do popisu potężne. Jesteśmy zacofani produkcyjnie, dystans zmniejszamy, ale daleko nam do Holandii na przykład. Cały świat będzie fjuczerHolland tylko bardziej, a ziemia se będzie leżeć odłogiem tak jak dzisiaj w Japonii. Tam są opuszczone miasta, niczyje hektary i się nikt do nich nie przyznaje, bo to trza za to płacić podatki a zysku nie ma żadnego. Dlatego Amisze mają co robić. Reszta świata zapakuje produkcję w szklarnie czy hydro lub aeroponiczne hale produkcyjne doświetlane ledami z odpowiednim spektrum i obsługiwane przez automaty. Gdzieś na forum wyliczyłem, że takie cudo jak kontenery uprawowe o powierzchni Mazowsza wyżywiłyby ludzkość. Mazowsze to ułamek powierzchni kontynentów jeżeli nie promil. A jak by tak kilka pięter miała taką hala to kuniec świata. Cztery piętra i cztery razy tyle luda może się paść. Spokojnie i bezproblemowo. Żarcie Amiszów za to będzie podatne na choroby, wahania klimatyczne i trza się będzie przy nim zdrowo urobić. Czyli ich strategia r prędzej zamieni się w K nim dojdą do połowy areału jaki pozostanie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#16
Avx napisał(a): Czy jest możliwość, że za kilkaset lat (wykluczając Technologiczną Osobliwość itd nieprzewidywalne zdarzenia) to oni odniosą najwyższy sukces ewolucyjny, zastępujac większość protechnologicznych kultur i religii?

W takiej perspektywie czasu na scenie pojawi się powszechna robotyzacja, która podniesie standard życia, wyeliminuje być może konieczność wykonywania pracy, a także powinna zmniejszyć między innymi konieczny wysiłek i czas który obecnie należy poświęcić celem wychowania potomstwa szczególnie w pierwszym okresie życia. Ponadto spodziewam się że dysponując np. sproszkowanymi glonami oraz białkiem pochodzącym z owadów będzie możliwość wydrukowania w 3D praktycznie dowolnego rodzaju żywności, tudzież i/lub do dyspozycji będzie np. stek wyhodowany w domowych warunkach, dlatego też zgadzam się z tezą że dla technologicznych społeczności areał straci na znaczeniu. Najważniejsza będzie energia ale przedmówcy już wyczerpali temat oraz surowce - odpowiedzią niech będzie zautomatyzowane górnictwo eksploatujące asteroidy.

Dla oferty Amiszów i im podobnych będzie to szeroko rozumiana discruptive innovation opisana przez Christensena, vide: https://en.wikipedia.org/wiki/Disruptive_innovation

PS. Trochę z innej beczki i z mojego poletka, sprzedaż płyt winylowych też rośnie i to przy spadkach nośników cyfrowych ale jakby winyle miały wyprzeć pliki i streaming to pozostaje tylko szok i niedowierzanie Oczko
Odpowiedz
#17
Avx napisał(a): Pytanie do uzytkownika Pilastra szczególnie, który trochę o demografii pisal: czy jest szansa, że przedprzemysłowy maltuzjanizm podniesie swój łeb poprzez grupy odrzucające (spore części, nie cały; nie medycynę i nawozy) przemysł?

W zasadzie Gawain i Zakotem już wszystko napisali. Takie enklawy mogą istnieć tylko tak długo, jak reszta społeczeństwa zgadza się je utrzymywać, na zasadzie rezerwatu i ciekawostki. Kiedy jednak stają się zbyt duże, jak izraelscy ortodoksi, następuje reakcja, cofniecie przywilejów i tym samym koniec takiego eksperymentu, bo za nowoczesną medycynę która umożliwiałaby im szybki wzrost demograficzny, nie mają oni realnie czym płacić.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości