Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zaplusować u doktora Wasermana
#1
Ziemskie kontynenty, co łatwo można zobaczyć na globusie, dzielą się na dwie nierówne masy. Większa z nich, nazywana zwykle Starym Światem, lub Wyspą Świata, to Eurazja i Afryka, mniejsza, to, oddzielony od Wyspy Świata szerokimi połaciami oceanów, Świat Nowy – Ameryki Północna i Południowa. Nie każda ziemiopodobna planeta we Wszechświecie tak właśnie musi wyglądać, a i sama Ziemia nie zawsze tak wyglądała. Tymczasem taki właśnie nierówny rozkład mas lądowych wywarł głęboki wpływ na dzieje ludzkiej cywilizacji, które w przypadku mniejszego, lub też przeciwnie, większego, ich rozczłonkowania, wyglądałyby zapewne zupełnie inaczej.

Ciąg dalszy
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#2
Artykuł bardzo ładny, szkoda tylko że pod koniec pilaster wsiada na gejofobicznego konika. Toteż do tego aspektu się odniosę - bo do reszty po co się odnosić, skoro ze wszystkim się zgadzam.

Pisze pilaster:
Cytat:Społeczeństwo nie składa się jednak, jakby chcieli komuniści, z jednakowych, jak sztachety w płocie, jednostek. Średni poziom rozwiązłości to poziom średni, ale zawsze znajdą się populacje, które od tej średniej będą odbiegać zarówno w jedną, jak i w druga stronę.
czemu trudno odmówić racji. I zaraz potem delikatnie sugeruje, że homoseksualiści, w przeciwieństwie do społeczeństwa, są już jednakowymi, jak sztachety w płocie, jednostkami, jak by chcieli komuniści:
Cytat:W USA homoseksualiści stanowią ok 1-2% ludności, natomiast ponad połowę zarażonych wirusem HIV. Jest to odsetek wyższy niż nawet w najbardziej poszkodowanych pod tym względem krajach afrykańskich, zatem amerykańscy „geje” muszą zmieniać partnerów seksualnych z częstotliwością porównywalną do afrykańskich poligamistów.
Cytat:Gdyby zatem homoseksualiści faktycznie, jak się nam usiłuje wmówić, byli skłonni do tworzenia stałych i stabilnych związków, choćby nawet i z innymi homoseksualistami, odsetek zarażonych HIV w tym gronie nie różniłby się zbytnio od średniej w całym kraju.
No cóż, właśnie "usiłuje się wam wmówić" że homoseksualistów dotyczą te same zasady stosowania statystyki, co reszty społeczeństwa. Wyższy poziom k oznacza dokładnie tylko tyle, że odsetek poligamistów wśród nich jest większy. Nie wiadomo, o ile większy, bo obiektywne badania tej grupy ludności są trudne nawet w społeczeństwach tolerancyjnych - zasadniczo jest tak, że im bardziej "konserwatywny" - nie w sensie poglądów politycznych, ale trybu życia - jest homoseksualista, tym mniejsza jego chęć do przyznawania się do homoseksualizmu. Co jest łatwe do zrozumienia. Ogólnie większa skłonność do poligamii homoseksów jest spowodowana głównie tym, że ich związki nie mają wzmocnienia kulturowego - nie są uznawane za normalne i godne wsparcia przez rodzinę i otoczenie. Dziwny sposób myślenia ludzi ukazuje fakt, że ci sami, którzy ganią homoseksów za poligamię, odmawiają im społecznego uznania ich związków monogamicznych, co by tę poligamię zmniejszyło. To tak jakby odmawiać kobietom edukacji a potem żałować, że są głupie.

Aby jednak pozostać w kręgu pilastrowego optymizmu cywilizacyjnego, warto zwrócić uwagę, że cywilizacja wolnego rynku i tolerancja są ze sobą wyraźnie sprzężone. Całkowicie zgadzam się ze słowami pilastra
Cytat:To, że im bardziej rozwinięte i bogate jest społeczeństwo, tym mniej w nim przemocy i pospolitej przestępczości, wiadomo już od dawna. Jednak wraz z rozwojem cywilizacyjnym poziom etyczny wzrasta także w innych dziedzinach, także pozornie nieczułych na zjawiska ekonomiczne.
Dotyczy to oczywiście takich dziedzin, jak tolerancja dla odmiennych trybów życia, także życia seksualnego. Na powyższej mapce szczególnie rzuca się w oczy wyraźne centrum antycywilizacji:
[Obrazek: ILGA_WorldMap_ENGLISH_Overview_2017.png]

Sprzężenie rozwoju społecznego i tolerancji można oczywiście wytłumaczyć ekonomią. Im bardziej rozwinięte i bogate społeczeństwo, tym bardziej skomplikowana sieć relacji ekonomicznych między jednostkami. Wykonujemy w życiu codziennym wielokrotnie więcej transakcji, niż sto lat temu. Ekonomiczne zamknięcie w grupie kilkuset osób jest niewykonalne poza jakimiś skrajnymi sektami prymitywistów. Wśród coraz większej liczby kontrahentów jest więc coraz większa liczba ludzi pod jakimś względem nietypowych. Jest w zasadzie pewne, że każdy współczesny człowiek wśród swoich współpracowników, podwładnych, szefów, klientów i usługodawców ma homoseksualistów. I chociaż pieniądze nie śmierdzą, to ktoś, kto na temat swego partnera wygłasza ksenofobiczne sądy typu "nie mam nic przeciwko gejom, jeśli się nie afiszują", czy "homoseksualiści nie są w stanie tworzyć trwałych związków" będzie radził sobie na rynku odrobinę gorzej niż ktoś, kto ich nie wygłasza. Rynek więc sam reguluje takie zachowania i nieubłaganie prowadzi do upowszechnienia poprawności politycznej. Gejofobi najwyraźniej zdają sobie z tego sprawę i dlatego gejofobia zazwyczaj jest powiązana politycznie z dążeniem do państwa autorytarnego, które jest ponad społeczeństwem i służy jako stróż moralności. Nic więc dziwnego, że "liberałów, ale tylko gospodarczych" ciągnie do socjal-autorytałów, którzy wszystko ślicznie wyregulują.
Odpowiedz
#3
ZaKotem napisał(a): Wyższy poziom k oznacza dokładnie tylko tyle, że odsetek poligamistów wśród nich [homoseksualistów -p] jest większy. 

No właśnie. dokładnie to napisał pilaster.


Cytat:Ogólnie większa skłonność do poligamii homoseksów jest spowodowana głównie tym, że ich związki nie mają wzmocnienia kulturowego - nie są uznawane za normalne i godne wsparcia przez rodzinę i otoczenie. Dziwny sposób myślenia ludzi ukazuje fakt, że ci sami, którzy ganią homoseksów za poligamię, odmawiają im społecznego uznania ich związków monogamicznych, co by tę poligamię zmniejszyło. 


A jak powinno wyglądać owo "społeczne uznanie", aby się poczuli oni usatysfakcjonowani? Czy przypadkiem nie na oficjalnym już uznaniu ich za herrenvolk, któremu wszystko wolno i którego nie ograniczają żadne reguły do których musza się stosować heteroseksualni podludzie?


Cytat: Im bardziej rozwinięte i bogate społeczeństwo, tym bardziej skomplikowana sieć relacji ekonomicznych między jednostkami. Wykonujemy w życiu codziennym wielokrotnie więcej transakcji, niż sto lat temu. Ekonomiczne zamknięcie w grupie kilkuset osób jest niewykonalne poza jakimiś skrajnymi sektami prymitywistów. Wśród coraz większej liczby kontrahentów jest więc coraz większa liczba ludzi pod jakimś względem nietypowych. Jest w zasadzie pewne, że każdy współczesny człowiek wśród swoich współpracowników, podwładnych, szefów, klientów i usługodawców ma homoseksualistów.

No ma. I co z tego? Pilaster przecież też ma. Ale nie wie którzy to są konkretnie. I nie ma ochoty wiedzieć.  Smutny

Cytat: I chociaż pieniądze nie śmierdzą, to ktoś, kto na temat swego partnera wygłasza ksenofobiczne sądy typu "nie mam nic przeciwko gejom, jeśli się nie afiszują", czy "homoseksualiści nie są w stanie tworzyć trwałych związków" będzie radził sobie na rynku odrobinę gorzej niż ktoś, kto ich nie wygłasza.

Niedokładnie. Rynek pracy faworyzuje tych, którzy potrafią najlepiej współpracować w grupie. Czyli też najbardziej obłych, najmniej konfliktowych i najbardziej indyferentnych światopoglądowo i obyczajowo (to nie to samo co "tolerancyjnych")

Nieprzypadkowo w każdej większej korporacji funkcjonuje niepisany (a często nawet pisany) kodeks dotyczący tego o jakich tematach się nie rozmawia i ich nie porusza. Seks jest blisko czoła tej listy, razem z religią, polityką i sportem. Wulgarny Janusz sypiący na lewo i prawo wątpliwymi dowcipasami o pedałach (albo o kurwach, albo o rogaczach, etc) tak samo nie pasuje do zespołu jak gościu szeroko i detalicznie opowiadający o swoich upodobaniach seksualnych - jakiekolwiek by one nie były.


Cytat: Nic więc dziwnego, że "liberałów, ale tylko gospodarczych" ciągnie do socjal-autorytałów, którzy wszystko ślicznie wyregulują.


Zakotem uważa że pilastra ciągnie do socjal-autorytetów? 

To źle Zakotem uważa. Pilaster za podstawową uznaje wolność gospodarczą. A kwestie "praw człowieka, gejów i kobiet" za drugorzędne. I chociaż jest przeciwnikiem nadawania "gejom" (a także jakimkolwiek innym grupom) przywilejów na koszt podatnika, to jednak bez skrzywienia by się na to zgodził, gdyby dzięki temu polski IEF wzrósł np o 5 pkt.

I na odwrót. W PRL a zwłaszcza ZSRR "geje" byli wręcz prześladowani, ale naprawdę nie jest to powód, żeby wracać do tamtych reżimów, tak jak to czyni PIS
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#4
pilaster napisał(a): Seks

Może warto by jednak popatrzeć na homoseksualistów nie przez pryzmat seksu, ale tego, że chcieliby tworzyć trwałe związki miłosne uznawane i chronione przez społeczeństwo na równi ze związkami małżeńskimi.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#5
A ja bym chciał mieć miliard euro na koncie
Odpowiedz
#6
pilaster napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Wyższy poziom k oznacza dokładnie tylko tyle, że odsetek poligamistów wśród nich [homoseksualistów -p] jest większy. 
No właśnie. dokładnie to napisał pilaster.
A następnie jednak pilaster wyciągnął z tego zupełnie nielogiczny wniosek:
Cytat:Gdyby zatem homoseksualiści faktycznie, jak się nam usiłuje wmówić, byli skłonni do tworzenia stałych i stabilnych związków
Czyli tak, jakby z tego, że wśród mężczyzn jest znacząco więcej bandytów, morderców i gwałcicieli niż wśród kobiet - czemu nikt nie przeczy - wnioskować "gdyby zatem mężczyźni faktycznie, jak nam usiłują wmówić męscy supremacjoniści, umieli żyć bez ciągłej agresji i przemocy..."

Cytat:A jak powinno wyglądać owo "społeczne uznanie", aby się poczuli oni usatysfakcjonowani? Czy przypadkiem nie na oficjalnym już uznaniu ich za herrenvolk, któremu wszystko wolno i którego nie ograniczają żadne reguły do których musza się stosować heteroseksualni podludzie?
A konkretnie w jakich krajach tak właśnie jest?

Cytat:No ma. I co z tego? Pilaster przecież też ma. Ale nie wie którzy to są konkretnie. I nie ma ochoty wiedzieć.  Smutny
Zapewne pilaster także nie ma ochoty wiedzieć, kto z ludzi, z którymi ma przelotny kontakt, ma żonę, kto dzieci, i czy zdrowe, a jak chore, to na co, kto ma psa, kto kota, kto owsiki, a komu nogi śmierdzą. Są ludzie, którzy mają ochotę to wszystko wiedzieć, ale ich towarzystwo jest powszechnie uznawane za uciążliwe i raczej się przed nimi ucieka, niż chce się zacieśniać współpracę. Nie chodzi tu jednak o wiedzę lub chęć takiej wiedzy, ale o różne niewinne wypowiedzi niezależne od wiedzy. Wspominałem kiedyś tutaj o kłopotach pewnego polskiego programisty
https://www.gamerevolution.com/features/...oper-fired
który na ćwierkaczu napisał parę zupełnie "niewinnych" postów o tym, jak to imigranci obniżają inteligencję. W Polsce czy w Turcji coś takiego to jest mainstream, napisać "imigranci są głupi i przenoszą zarazki" to jak napisać "chyba będzie dziś padać", ale w amerykańskiej firmie jakoś nie przeszło - mimo że jego wypowiedzi w ogóle nie były z pracą związane. Ale jednak wystarczy, aby klienci zaczęli kojarzyć firmę z "rasistą", a to już oznacza ryzyko strat, którego lepiej uniknąć.

Cytat:Niedokładnie. Rynek pracy faworyzuje tych, którzy potrafią najlepiej współpracować w grupie. Czyli też najbardziej obłych, najmniej konfliktowych i najbardziej indyferentnych światopoglądowo i obyczajowo (to nie to samo co "tolerancyjnych")
Dokładnie to znaczy. Człowiek tolerancyjny to człowiek mało konfliktowy. Tolerancja wobec jakiegoś zjawiska oznacza, że to zjawisko komuś nie przeszkadza. Jeśli ktoś to zjawisko negatywnie komentuje, to widać jakoś mu przeszkadza. Natomiast łowca czarownic, który tylko marzy o tym, aby znaleźć jakiegoś dyskryminanta i powiesić go na suchej gałęzi, oczywiście tolerancyjnym człowiekiem raczej nie jest.

Cytat:Nieprzypadkowo w każdej większej korporacji funkcjonuje niepisany (a często nawet pisany) kodeks dotyczący tego o jakich tematach się nie rozmawia i ich nie porusza. Seks jest blisko czoła tej listy, razem z religią, polityką i sportem. Wulgarny Janusz sypiący na lewo i prawo wątpliwymi dowcipasami o pedałach (albo o kurwach, albo o rogaczach, etc) tak samo nie pasuje do zespołu jak gościu szeroko i detalicznie opowiadający o swoich upodobaniach seksualnych - jakiekolwiek by one nie były.
A człowiek, który powie np. "byłem z żoną na wakacjach w Tatrach" albo "moja dziewczyna pracowała w Irlandii" pasuje jeszcze do cywilizowanego towarzystwa, czy też jest wulgarny i obleśny, bo właśnie poinformował społeczeństwo o swojej orientacji seksualnej?

Cytat:Zakotem uważa że pilastra ciągnie do socjal-autorytetów? 
Boże uchowaj. ZaKotem uważa, że pilaster jest jedyny w swoim rodzaju i żadne uogólnienia go nie dotyczą Uśmiech

Cytat:To źle Zakotem uważa. Pilaster za podstawową uznaje wolność gospodarczą. A kwestie "praw człowieka, gejów i kobiet" za drugorzędne.
I to właśnie czyni pilastra wyjątkowym na prawicy. Bo typowy polski "libertarianin" prędzej zgodziłby się na dowolne ograniczenie wolności gospodarczej, jeśli tylko byłoby "prawicowe i antykomunistyczne", niż na jakieś "prawa człowieka, gejów i kobiet".

Cytat: I chociaż jest przeciwnikiem nadawania "gejom" (a także jakimkolwiek innym grupom) przywilejów na koszt podatnika, to jednak bez skrzywienia by się na to zgodził, gdyby dzięki temu polski IEF wzrósł np o 5 pkt.
Trudno jednak obliczyć, dzięki czemu IEF wzrośnie o 5 pkt. w okresie 10-20 lat. Natomiast łatwiej policzyć owe koszty, które ponoszą na "specjalne przywileje gejów" podatnicy - no więc jakie one są w większości krajów zachodu albo np. według projektów Nowoczesnej?

Cytat:I na odwrót. W PRL a zwłaszcza ZSRR "geje" byli wręcz prześladowani, ale naprawdę nie jest to powód, żeby wracać do tamtych reżimów, tak jak to czyni PIS
Może nie jest to główny powód, bo nikt nie chce po to akurat wracać do PRL, żeby prześladować gejów, ale jest to jeden z powodów. Dobro PRL dla wielu Polaków to nie tyle jakaś "opiekuńczość" i dobrobyt dla ludu - czy ktoś pamięta z tego okresu jakiś dobrobyt? - ale idea państwa jako stróża moralności, państwa w którym każdy zna swoje miejsce a różni bikiniarze i inni odstający trzymają się z dala od porządnych ludzi. Jest to idea nie tyle socjalistyczna, co nacjonalistyczna. Wprawdzie trudno uprawiać nacjonalizm bez jakiegoś ograniczenia wolnego rynku (bo rynek likwiduje nacjonalizm), ale jest to cena, która dla wielu ludzi jest akceptowalna, żeby tylko było, jak było. Nie o żadne socjale chodzi, tylko o Ład i Porządek, który nie może się utrzymać w relatywistyczno-tolerastycznym zgniłozachodnim moralnym chaosie.

Tak przy okazji, jakie jest znaczenie pilastrowego cudzysłowu przy słowie "geje"? Pilaster nie przejawiał nigdy skłonności do alternatywnej ortografii, więc to chyba coś znaczy. Np. kiedy ZaKotem pisze w cudzysłowie "libertarianin", to chce przez to przekazać, że według niego ci, co się za libertarian uważają, koło libertarianizmu nawet nie stali. Czy więc pilaster analogicznie uważa, że ci, co się gejami nazywają, prawdziwymi gejami nie są? Kto w takim razie jest? Czy może w Dzisiejszych Czasach prawdziwych gejów już nie ma? A może kryteria bycia gejem są takie, jak w pewnym znanym dowcipie? Trzeba przyznać, że te kryteria są konkretne i mierzalne Uśmiech

Quinque napisał(a): A ja bym chciał mieć miliard euro na koncie

Spoko, załatwione. Wiesz przecież, że cię lubię. Nie kocham cię, bom nie chrześcijanin, więc niczego dla ciebie nie poświęcę, ale jak mogę dla ciebie zrobić coś, co mnie nic nie kosztuje, to zrobię. Tylko pokaż mi, jak mogę ci załatwić ten miliard tak, abym nic na tym nie stracił, a już masz go w kieszeni.
Odpowiedz
#7
ZaKotem napisał(a):
Cytat:A jak powinno wyglądać owo "społeczne uznanie", aby się poczuli oni usatysfakcjonowani? Czy przypadkiem nie na oficjalnym już uznaniu ich za herrenvolk, któremu wszystko wolno i którego nie ograniczają żadne reguły do których musza się stosować heteroseksualni podludzie?
A konkretnie w jakich krajach tak właśnie jest?

Jeszcze w żadnych i dlatego nigdzie też nie są oni usatysfakcjonowani i nigdzie nie ogłosili, że osiągnęli wszystkie swoje cele.


Cytat: jednak wystarczy, aby klienci zaczęli kojarzyć firmę z "rasistą", a to już oznacza ryzyko strat, którego lepiej uniknąć.

No jak się ktoś wypowiada publicznie (niezależnie w jakiej kwestii) w imieniu firmy nie mając do tego odpowiednich upoważnień....


Cytat:
Cytat:Niedokładnie. Rynek pracy faworyzuje tych, którzy potrafią najlepiej współpracować w grupie. Czyli też najbardziej obłych, najmniej konfliktowych i najbardziej indyferentnych światopoglądowo i obyczajowo (to nie to samo co "tolerancyjnych")
Dokładnie to znaczy. Człowiek tolerancyjny to człowiek mało konfliktowy. Tolerancja wobec jakiegoś zjawiska oznacza,  że to zjawisko komuś nie przeszkadza.

Nie znaczy. tolerancja jest postawą aktywną - zjawisko właśnie przeszkadza, ale toleruje się je właśnie w imię wyższych celów.

Indyferentyzm to jest z kolei tumiwisizm. - nic mnie dane zjawisko nie obchodzi.



Cytat: Bo typowy polski "libertarianin" prędzej zgodziłby się na dowolne ograniczenie wolności gospodarczej, jeśli tylko byłoby "prawicowe i antykomunistyczne", niż na jakieś "prawa człowieka, gejów i kobiet".

Bo to nie jest żaden libertarianin, ani "prawicowiec", tylko narodowy socjalista. Grupująca takich typków partia PIS też nie jest partią "prawicową", tylko narodowosocjalistyczną.  Nie każdy socjalizm jest nacjonalistyczny, ale każdy nacjonalizm - socjalistyczny.


Cytat:
Cytat:I chociaż jest przeciwnikiem nadawania "gejom" (a także jakimkolwiek innym grupom) przywilejów na koszt podatnika, to jednak bez skrzywienia by się na to zgodził, gdyby dzięki temu polski IEF wzrósł np o 5 pkt.
Trudno jednak obliczyć, dzięki czemu IEF wzrośnie o 5 pkt. w okresie 10-20 lat.

Jak już zauważył Zakotem jakaś korelacja istnieje. Rozwój cywilizacyjny pociąga za sobą emancypację przeróżnych grup, czasami jednak przesadną. Rozsądek nakazuje żeby jednak nie przyśpieszać sztucznie tego procesu i jeżeli nawet jest on nieunikniony, pozwolić na naturalną, nie wymuszoną odgórnie zmianę postaw i poglądów społecznych w  tej kwestii.




Cytat:Tak przy okazji, jakie jest znaczenie pilastrowego cudzysłowu przy słowie "geje"? 


Sprzeciw wobec używania narzuconych sztucznie pojęć w miejsce ich utrwalonych w języku starszych odpowiedników.

"Rom" zamiast Cygana, "Innuita", zamiast Eskimosa. "Afroamerykanin", zamiast Murzyna, "Rdzenny Amerykanin" (wyjątkowy potworek językowy), zamiast Indianina, etc..

Już nie pisząc o takich zgrzytających po szkle nowotworach jak tfu!, "psycholożka".  Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#8
Albo politolożka, doktorka

ZaKotem napisał(a):Spoko, załatwione. Wiesz przecież, że cię lubię. Nie kocham cię, bom nie chrześcijanin, więc niczego dla ciebie nie poświęcę, ale jak mogę dla ciebie zrobić coś, co mnie nic nie kosztuje, to zrobię. Tylko pokaż mi, jak mogę ci załatwić ten miliard tak, abym nic na tym nie stracił, a już masz go w kieszeni

Cudnie. Z tym że legalizacja związków pedziuf i lesbijeg sprawi iż będę czuł się psychicznie niekomfortowo. Ergo, tracę
Odpowiedz
#9
Quinque napisał(a): Cudnie. Z tym że legalizacja związków pedziuf i lesbijeg sprawi iż będę czuł się psychicznie niekomfortowo. Ergo, tracę

jakie są podstawy Twojego braku komfortu w związku z tym co dorosłe osoby za wzajemnym przyzwoleniem robią (lub czego nie robią) w prywatnej przestrzeni?

jakie są podstawy Twojego braku komfortu w związku z wzajemnym obdarzaniem się uczuciem przez osoby dorosłe? Czujesz się spoliczkowany? Dotknięty?
Odpowiedz
#10
Bo mnie to brzydzi. A cała ta "tolerancja" jest wymierzonym atakiem w chrześcijańską Europę. A raczej tego co po niej zostało
Odpowiedz
#11
Quinque napisał(a): legalizacja związków pedziuf i lesbijeg

A od kiedy są one nielegalne?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#12
W sensie ślubów brać nie mogą
Odpowiedz
#13
Quinque napisał(a): W sensie ślubów brać nie mogą

Jak to nie mogą, skoro mogą. Jak każdy pełnoletni, nieubezwłasnowolniony obywatel stanu wolnego.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#14
No ale między sobą. Wśród ludzi swojej opcji
Odpowiedz
#15
Quinque napisał(a): No ale między sobą. Wśród ludzi swojej opcji

Dlaczego nie mogą? "Gej" może bez żadnych przeszkód prawnych zawrzeć małżeństwo z lesbijką, o ile oczywiście oboje są pełnoletni, nieubezwłasnowolnieni sądownie i stanu wolnego.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#16
Gej z Gejem. Lesbijka z lesbijką
Odpowiedz
#17
Quinque napisał(a): Gej z Gejem. Lesbijka z lesbijką

A to nie mogą. Ale nie z powodu żadnej dyskryminacji, tylko z mocy praw natury. Pilaster z Quinque też nie mogą, chociaż nie są (no, przynajmniej pilaster nie jest) żadnymi "gejami"
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#18
Całkowite pobocze - czy ktoś, kto urzędowo zmienił płeć (jak np. Grodzka) może w RP zawrzeć skuteczne małżeństwo z kimś płci aktualnie przeciwnej, a w rzeczywistości tej samej?
Bo przecież urzędowo nie da się zmienić genomu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#19
Sofeicz napisał(a): Całkowite pobocze - czy ktoś, kto urzędowo zmienił płeć (jak np. Grodzka) może w RP zawrzeć skuteczne małżeństwo z kimś płci aktualnie przeciwnej, a w rzeczywistości tej samej?
Bo przecież urzędowo nie da się zmienić genomu.

Oczywiście, że tak. Płeć to zespół cech fenotypowych. Niektóre zwierzęta zmieniają swoją płeć w ciągu życia i ich rzeczywista płeć to ta właśnie, którą aktualnie mają. Człowiek oczywiście nie może zmienić płci naturalną mocą swego organizmu *), ale może mocą techniki, na jedno wychodzi. Urząd jedynie poświadcza dokonanie tej fizycznej zmiany, a nie sprawia jej. A genotyp to nie jest arystotelesowska "istota człowieka", nie ma w nim nic "bardziej rzeczywistego".

*) Szkoda. Gdybym ja był inteligentnym projektantem człowieka, to tak bym zaprojektował, że za młodu każdy byłby pięknym dziewczęciem, a potem ustawionym materialnie starszym panem.
Odpowiedz
#20
ZaKotem napisał(a): Dobro PRL dla wielu Polaków to nie tyle jakaś "opiekuńczość" i dobrobyt dla ludu - czy ktoś pamięta z tego okresu jakiś dobrobyt? - ale idea państwa jako stróża moralności, państwa w którym każdy zna swoje miejsce a różni bikiniarze i inni odstający trzymają się z dala od porządnych ludzi.
Ogólnie porządek. Bardzo prawicowa wartość Uśmiech
ZaKotem napisał(a): Jest to idea nie tyle socjalistyczna, co nacjonalistyczna.
Autorytarna czy konserwatywna. Nacjonalizm to to jednak nie jest.

pilaster napisał(a): Nie każdy socjalizm jest nacjonalistyczny, ale każdy nacjonalizm - socjalistyczny.
Kmat jednakże podejrzewa, że po przyjrzeniu się detalom, okazałoby się, że to żaden socjalizm a "dziadostwo" Uśmiech
pilaster napisał(a): Grupująca takich typków partia PIS też nie jest partią "prawicową", tylko narodowosocjalistyczną.
Rdzeń KORWiNu nie jest inny..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości