Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Problem młodego ateisty
#1
Ostrzeżenie 
Więc tak, mam 15 lat nie widzę żadnych dobrych powodów by wierzyć w jakiegokolwiek Boga.
Już 3 lata temu czułem, że coś mi nie pasuje, ale to była bardziej niechęć do kościoła. Przez rok czułem się deistą, a od dobrych dwóch lat czuję się ateistą, unikam kościoła, zamiast do niego pójść idę gdzieś indziej i czytam książkę. Moja mama nie wie o tym, że jestem ateistą, chociaż zdarzało się, że zostałem przyłapany na gorącym uczynku. Chciałbym powiedzieć jej, że nie wierzę w żadnego boga (byłem wychowywany w wierze katolickiej). I tutaj pojawia się problem. Moja mama nie miała styczności zbytnio z ateistami. Zdaje mi się, traktuje ich jak coś innego, nieznanego przez co złego. Mama jest uparta, trudno ją przekonać. Kocham ją i nie chcę robić jej przykrości, ale wolę zrobić to zanim przystąpię do bierzmowania.
Mam zostać chrzestnym dziecka brata zaraz po bierzmowaniu. Wszystko to komplikuje jeszcze moje nastawienia do szkoły, otóż mam swoje zainteresowania, ale poświęcam im o wiele więcej , w końcu uważam je za ważniejsze niż szkoła, ale to nie do tematu dyskusji ważnę jest fakt iż mamie niezbyt to się , też tutaj nie powiedziałem jej o moim nastawieniu.

Pytanie co uważacie o mojej sytuacji? Co mogę zrobić?
Proszę o krytykę i rady.
To mój pierwszy post więc przepraszam za wszystkie błędy.
Odpowiedz
#2
Middnait napisał(a):Moja mama nie miała styczności zbytnio z ateistam

Nie dziwię się. Ja też nie miałem styczności z ateistami za to z "ateistami" już prędzej

Middnait napisał(a):Mama jest uparta, trudno ją przekonać

Przekonać do czego?

Middnait napisał(a):nie widzę żadnych dobrych powodów by wierzyć w jakiegokolwiek Boga

W jakiegokolwiek boga to ja też nie widzę powodu by wierzyć. Za to widzę powód by wierzyć w chrześcijańskiego Boga w Trójcy Jedynego, oraz w jego święty i powszechny apostolski Kościół czyli Katolicki

Middnait napisał(a):ale to była bardziej niechęć do kościoła

Czujesz niechęć do budynku? No chyba że chodzi Ci o Kościół? Jeżeli tak, to czym spowodowana jest ta niechęć? I czym się objawia? Np. Jak przechodzi ksiądz to plujesz mu pod nogi?
Odpowiedz
#3
Quinque napisał(a):Nie dziwię się. Ja też nie miałem styczności z ateistami za to z "ateistami" już prędzej

Mogę prosić o trochę bardziej szczegółowe wyjaśnienie? Niestety nie zrozumiałem.

Quinque napisał(a):Przekonać do czego?
Skorzystam ze słownika


uparty

odznaczający się uporem, upierający się przy swoim; nieustępliwy

I to miałem na myśli, żadną konkretną rzecz, bo byłoby ich faktycznie dużo, a nie jestem pamiętliwy.


Quinque napisał(a):W jakiegokolwiek boga to ja też nie widzę powodu by wierzyć. Za to widzę powód by wierzyć w chrześcijańskiego Boga w Trójcy Jedynego, oraz w jego święty i powszechny apostolski Kościół czyli Katolicki
Znów skorzystam ze słownika (tak użyłem złego słowa chociaż tamto też jest dopuszczalne)



jakikolwiek
zaimek nieokreślony; byle jaki, obojętnie jaki


Miałem na myśli, że niezależnie od tego który jest to bóg nie mam powodów by w niego wierzyć, chyba że jakiegoś po prostu nie znam, albo/i ktoś przekona mnie w istnienie któregoś.


Quinque napisał(a):Czujesz niechęć do budynku? No chyba że chodzi Ci o Kościół? Jeżeli tak, to czym spowodowana jest ta niechęć? I czym się objawia? Np. Jak przechodzi ksiądz to plujesz mu pod nogi?


Zacznę od ostatniego fragmentu. To, że jestem ateistą wcale nie oznacza, że muszę pluć jakiemukolwiek człowiekowi pod nogi. Ateiści to też normalni ludzie. Czy naprawdę jest potrzeba atakowania mnie w ten sposób? Według mnie nie.
Teraz odniosę się do reszty.
Odniosę się do całego zdania bo kawałek którego nie zacytowałeś też jest tu ważny.

Middnait napisał(a):Już 3 lata temu czułem, że coś mi nie pasuje, ale to była bardziej niechęć do kościoła.

3 lata, w takim czasie umysł i światopogląd człowieka, może szybko się zmienić tym bardziej w moim wieku.
W tym momencie nie czuję żadnej niechęci do kościoła, Kościoła, księdza itd.
Po prostu nie uważam, aby powody na istnienia tego czy tamtego boga były wystarczające.
Pisząc kościół, tak miałem na myśli budynek (3 lata temu). Po prostu nie chciałem tam być. Trochę nawet mi się nie chciało. Ale teraz jest inaczej. Nie jest to chwilowa decyzja, ani jakiś tam mój kaprys.
Odpowiedz
#4
Middnait napisał(a):Mogę prosić o trochę bardziej szczegółowe wyjaśnienie? Niestety nie zrozumiałem

Jest różnica między ateistami a "ateistami". Ateiści rzeczywiście nimi są. Natomiast tzw. Ateiści tylko chcieli by ateistami być, to będzie jakieś 99% które określa siebie ateistami. Pobędziesz na tym forum dłużej to zrozumiesz

Middnait napisał(a):I to miałem na myśli, żadną konkretną rzecz, bo byłoby ich faktycznie dużo, a nie jestem pamiętliwy

Ale ja się pytam o to do czego chcesz przekonywać twoją mamę? a nie co to znaczy uparty

Middnait napisał(a):Miałem na myśli, że niezależnie od tego który jest to bóg nie mam powodów by w niego wierzyć

To tak jak ja. Nie widzę sensu wierzyć np. w Buddę za to w Jezusa i Jego Kościół owszem. Jak to mawiał Św. Cyprian z Kartaginy
Św. Cyprian napisał(a):nie może mieć Boga za swego Ojca ten, kto nie ma Kościoła za swą matkę
Amen

Middnait napisał(a):albo/i ktoś przekona mnie w istnienie któregoś

Jakiego rodzaju dowodu oczekujesz?

Middnait napisał(a):To, że jestem ateistą wcale nie oznacza, że muszę pluć jakiemukolwiek człowiekowi pod nogi

Jak nie? Nie obrzucasz Kościołów jajkami? nie palisz Biblią w piecu? Nie obrażasz Świętych? Nie wyzywasz księży od gangu pedofilów? Nie rozpowiadasz że Inkwizycja zamordowała miliony co tam miliony... miliardy ludzi? To jaki z Ciebie ateista? Na forum racjonalista czy u członków Partii Razem, nie miałbyś prawa określać siebie ateistą

Middnait napisał(a):Czy naprawdę jest potrzeba atakowania mnie w ten sposób?

A kto Cię atakuje? A już napewno nie ja

Middnait napisał(a):Nie jest to chwilowa decyzja, ani jakiś tam mój kaprys.

No więc o czym mamy rozmawiać. Ja w wieku 12 lat odpierdalałem różne rzeczy, a jakieś rozterki światopoglądowe to przy tym małe piwo. Dokąd zmierza to społeczeństwo... Smutny
Odpowiedz
#5
Quinque napisał(a):Jest różnica między ateistami a "ateistami". Ateiści rzeczywiście nimi są. Natomiast tzw. Ateiści tylko chcieli by ateistami być, to będzie jakieś 99% które określa siebie ateistami. Pobędziesz na tym forum dłużej to zrozumiesz 
 
Dziękuję za wyjaśnienie. W takim razie jestem ateistą, nie tym tak zwanym.

I bez bycia na tym forum takie osoby znam, ale osobiście nie uznaję ich za ateistów.

Quinque napisał(a):Ale ja się pytam o to do czego chcesz przekonywać twoją mamę? a nie co to znaczy uparty


Na razie do niczego, w końcu trudno mi przewidzieć co będę musiał wyjaśnić. Nie wiem jak zareaguje ona jeśli powiem jej, że jestem ateistą. Jeśli mam udzielić konkretnej odpowiedzi to będzie to przekonanie jej, żeby mnie zaakceptowała.

Quinque napisał(a):Jakiego rodzaju dowodu oczekujesz? 


Nie oczekuję żadnego dowodu. Po prostu oświadczam że jestem skłonny zmienić zdanie. Nie szukam w tym wątku żadnych dowodów na istnienie boga lub jego brak.

Quinque napisał(a):Jak nie? Nie obrzucasz Kościołów jajkami? nie palisz Biblią w piecu? Nie obrażasz Świętych? Nie wyzywasz księży od gangu pedofilów? Nie rozpowiadasz że Inkwizycja zamordowała miliony co tam miliony... miliardy ludzi? To jaki z Ciebie ateista? Na forum racjonalista czy u członków Partii Razem, nie miałbyś prawa określać siebie ateistą 


Nie, nie, nie, nie, nie. Nie robię żadnej z tych rzeczy. A nawet jeśli nie są one związane z moim ateizmem.
Takim jestem ateistą: https://youtu.be/Xijex6SAMM4
Odpowiedz
#6
Middnait napisał(a):Dziękuję za wyjaśnienie. W takim razie jestem ateistą, nie tym tak zwanym

Ateizm musi wynikać z naukowego postrzegania świata, oraz należy wiedzieć dlaczego odrzuca się religijne wierzenia. 99% tzw. Ateistów nie ma ani tego ani tego. Taką definicją ateizmu operuje jeden użytkownik tego forum, a że mi się ona podoba to i jej używam. A że przy okazji można utrzeć nosa zadufanym w sobie "naukawym antyklerykałom" to tylko dodatkowy plus

Middnait napisał(a):Nie wiem jak zareaguje ona jeśli powiem jej, że jestem ateistą

No ja bym Cię zapytał o to dlaczego Synod in Trullo(nieprawowierny) nałożył "klątwę" na papieża Honoriusza I. Jeżeli odpowiedziałbyś (bez szukania w internecie) prawidłowo, uznałbym że w sumie to możliwe iż twój ateizm jest wynikiem poszukiwań i przekonania. A nie tylko fanaberią. No ale to by zrobił Quinque Uśmiech

Middnait napisał(a):Nie oczekuję żadnego dowodu. Po prostu oświadczam że jestem skłonny zmienić zdanie

wewnętrzna sprzeczność

Middnait napisał(a):Takim jestem ateistą

Jak Wybrańczyk? Ech, to słabo. On ostatnio gadał coś o jakiś kamieniach(o ile dobrze kojarze). Gdzie argumentem z kamieniem stworzyli w XII wieku katoliccy teologowie i oni go rozwiązali. Jak chcesz być ateistą to bądź kimś pokroju Karla Jaspersa albo Diraca. A nie marnych grajków pokroju Wybrańczyka
Odpowiedz
#7
Middnait napisał(a): Kocham ją i nie chcę robić jej przykrości, ale wolę zrobić to zanim przystąpię do bierzmowania.
Mam zostać chrzestnym dziecka brata zaraz po bierzmowaniu. Wszystko to komplikuje jeszcze moje nastawienia do szkoły, otóż mam swoje zainteresowania, ale poświęcam im o wiele więcej , w końcu uważam je za ważniejsze niż szkoła, ale to nie do tematu dyskusji ważnę jest fakt iż mamie niezbyt to się , też tutaj nie powiedziałem jej o moim nastawieniu

Czasami trzeba zrobić przykrość. Mój ojciec przez tydzień chodził z miną zesranego kota, ale w końcu pogodził się z tym, że jestem ateistą. Co więcej - z czasem przekonałem go do niechodzenia do kościoła, bo często wracał z tego miejsca z jakimiś wyrzutami sumienia, bo ksiundz z ambony godoł, że wszyscy ludzie żyjący na kocią łapę popełniają grzech śmiertelny (czy cuś w tym stylu).

Po co komu religia, która z tak śmiesznych kwestii robi problemy, ryje ludziom banie i czyni ich smutnymi?

Albo co komu szkodzi używanie kondonów - po co robić z tego jakikolwiek problem - ni wim.
Odpowiedz
#8
Middnait nie przejmuj się nim, on tak zawsze Oczko
To jest "katolik", który lubi czepiać się ateistów i wprowadzać zamęt zmyślonymi definicjami.

Odnośnie twojej sytuacji to jest problem. Niestety nie pomogę bo ja miałem wywalone na kościół od dziecka i poza nauczycielkami, nikt mi z tego powodu problemów nie robił. Poczekaj trochę może ktoś był w takiej sytuacji jak ty i coś doradzi.
Odpowiedz
#9
lumberjack napisał(a): Albo co komu szkodzi używanie kondonów - po co robić z tego jakikolwiek problem - ni wim.

Religie z reguły dość obsesyjnie zajmują się życiem seksualnym swoich wyznawców.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#10
Lumber napisał(a):Albo co komu szkodzi używanie kondonów

Antykoncepcja sprawia że rodzi się mniej dzieci. Zresztą, już kiedyś pisałem. Protestantyzm to taka religia która chciała wchodzić ludziom w dupę. I gdzie teraz jest? Gdzie jeden pastor jest ateistą, a w Szwecji pastorka jest lesbijką

Iselin napisał(a):Religie z reguły dość obsesyjnie zajmują się życiem seksualnym swoich wyznawców

Zapewne Iselin ma szczegółową wiedzę na ten temat?
Odpowiedz
#11
Ja też mam z tym problem, ja żyje u moich dziadków którzy są bardziej religijni niż moja mama (która jest chyba deistką), oprucz dziadka. Który cały czas krytykuje kościół, wytyka ich błędy i ma żal do księży bo go skrzywdzili. Babcia natomiast chodzi bo to obowiązek, w sumie też trochę na księży napieprza.

Planuje po bierzmowaniu srogi bunt, by już nie chodzić do kościoła. Uważam jednak, że Bóg chrześcijański zalicza się do kategorii Bogów mogących istnieć. Nie uwarzam, że teraz nie ma żadnego Boga, lub, że niemożliwe by Bóg czy bogowie istnieli. Sądzę, że powody przedstawione aby uważać iż jakikolwiek Bóg z znanych mi religii istnieje, są niewystarczające.

Bóg Chrześcijańki/Allah/Kriszna może jak najbardziej teraz istnieć, ale dowody na to, dla mnie, nie są zbyt mocne aby sprawić bym zaczął się do jednego z nich modlić.

Natomiast, ja na twym miejscu bym na chwilę obecną grał pod życzenie mamy. Przeboleć to, co w najgorszym przypadku się może stać? Godzine stracisz pokutę odmawiając? Nie wiem jak jest u ciebie, ale ja mam indeks który karze mi iść na minimum 1/3 majówek, wszystkie pierwsze piątki do spowiedzi, wszystkie msze, wszystkie spotkania, etc. I dużo osób jest zniechęconych, bo ten przymus ich od kościoła odtrąca widzą go negatywnie. I ksiądz to musi podpisać.

I to jest złe, bo rodzi się antypatia ku kościołowi, a ta sprawia, że nie uznaje sie wpływu kościoła na kulturę Polską, z powodu irracjonalnych emocji. Wskutek czego trzepie kogoś za wpisanie do paszportu słów "Bóg, Honor, Ojczyzna"  Na przymus odrzuca się wszystko co kościelne i w tym także zmienia się zwyczaje, by wytępić ten kościół z kultury. A ubytki chce się je czymś zastąpić, i w większości czasów jest to jakiś "liberalny" materiał zastępczy by zrobić te tradycje "progresowe" i bardziej "tolerancyjne" (tu nie chodzi o gender i LGBT, tylko o np. Inne wyznania i kultury nam obce[jak m.in. islam])

Tak samo jak ty jestem skłonny zmienić zdanie, tylko potrzebny mi powód, sam na razie nie wiem co byłoby mocne. I propsy za Łukasza, choć mam lekko bardziej ostry kąt nastawienia.

Wracając do wątku. Zapoznaj mame z nami (ateistami) powiedz, że to są ludzie którzy tylko jedną rzeczą się od niej różnią. Pomąć troche, pomieszaj z kłamstwem, że bierzemy nasze wartości moralne z już gotowych religijnych tylko dodaliśmy ludzkie aspekty i pomysły do garnka. Tak, osłodż jej ten wizerunek. Lub pokaż dobre strony, wolotariuszy. Albo nic z tych, a sam w jakiś sposób ją zapoznaj, na własną rękę, a że jesteś jej synem posłucha cię. Siadnij powiedz że spotkałes takich ludzi, że są mili itp. I jak z twojej perspektywy wykreuje się jej światopogląd który ty zbudowałes u niej, ujawnij się. I te przykłady przypisz pod siebie. Że mimo iż nie wierzysz, byłeś dobry, mimo że nie wierzysz, nie jesteś bandytą.

Tak, będzie szok, może i płacz. Lecz św. Piotr wyrzekł się Jezusa, a ten mu wybaczył. Jeżeli jest religijna, postąpi jak Jezus i w miłości cię nie odtrąci a jak Jezus powinna na ciebie czekać aż wrócisz. W międzyczasie pozwalaj jej " o ciebie walczyć" w takim sensie, że ja będzie cię próbowała przekonać do ponownego wierzenia, ty słuchaj i pogadaj. Kto wie, może znajdzie powód taki dobry, że będzie niezłym teistycznym argumentem. Ty na spokojnie w rozmowie, może ją sam przekonasz do swych racji. Lub sprawisz, że odpuści.

Przy okazji witam cię wśród nas. Powiedz proszę, że nie jesteś jak większośc naszych kochanych i jakrze miłych rówieśników, co to palą, piją, wyklinają nauczycieli. Mają w głowie tylko gry, memy, 24/7 na komórce, sport i karyny w głowie. Plus sądzą, że kobiety mają, uwaga, 2 dzióry. To był hit u mnie w klasie, japi#@$%&*! co za debile.
Cytat:Obelgi - to argumenty tych, którzy nie mają argumentów ~ Jean-Jacques Rousseau

Jak mówi rzymska zasada na której są zbudowane prawa naszej cywilizacji "nemo iudex in sua causa" (Nikt nie jest sędzią w własnej sprawie) Nawołuje do kierowania się w dyskusji tą zasadą. Pomaga.  Uśmiech
Odpowiedz
#12
@Middnait No cóż, masz dwie opcje. Albo robisz przykrość rodzinie, albo się na siłę nawracasz. Nie może być tak żeby chrzestnym był ateista, no bez kitu. No i po co przyjmować bierzmowanie, skoro sakrament i tak będzie nieważny?

Ktoś by Cię mimo niewiary dopuścił do bierzmiwania/bycia chrzestnym miałby chyba grzech. Powiedz rodzicom że nie chcesz narażać księdza na grzech.

Iselin napisał(a):
lumberjack napisał(a): Albo co komu szkodzi używanie kondonów - po co robić z tego jakikolwiek problem - ni wim.

Religie z reguły dość obsesyjnie zajmują się życiem seksualnym swoich wyznawców.

Hmmm. Słyszałem że są ludzie którym zdarza się personifikować zwierzęta albo nawet siły natury, ale żeby światopoglądy?

Jak np. buddyzm może się czymś zajmować? I czy robi to za darmo?
Odpowiedz
#13
Quinque napisał(a): Ateizm musi wynikać z naukowego postrzegania świata, oraz należy wiedzieć dlaczego odrzuca się religijne wierzenia. 99% tzw. Ateistów nie ma ani tego ani tego. Taką definicją ateizmu operuje jeden użytkownik tego forum, a że mi się ona podoba to i jej używam. A że przy okazji można utrzeć nosa zadufanym w sobie "naukawym antyklerykałom" to tylko dodatkowy plus

no przecież. Ateista jak nic musi legitymować się doktoratami co najmniej z filozofii, chemii, biologii, astronomii oraz fizyki, wymagane są także niezależnie recenzowane publikacje naukowe. Poniżej pewnego poziomu nie rozmawiamy. Na dodatek ateista musi poddać się przesłuchaniu przez ateistyczną inkwizycję - prowadzoną przez bezstronnych katolików - podczas którego w sposób nie budzący cienia wątpliwości musi udowodnić swój brak wiary we wszystkie możliwe bóstwa o których musi wiedzieć absolutnie wszystko. Jakiekolwiek uchybienie grozi batożeniem, a co gorsze - wtrąceniem do grona wierzących i to bez możliwości odwołania.

Dlatego też, mając powyższe na uwadze, bełkoczący żul pod sklepem nie może być ateistą tylko dlatego że po prostu nie wierzy i uważa że np. świat jest tak urządzony że nie podobna podejrzewać boga o istnienie. Dodam jedynie że bełkocący żul pod sklepem nie jest satysfakcjonujący ani pod względem intelektualnym ani estetycznym, dlatego nie może być członkiem tak elitarnego grona. Taki stan rzeczy przeszkadzałby zarówno ateistom oraz - jak się okazuje - katolikom.
Odpowiedz
#14
No prawie ci wyszło z tym że
- od wyroku inkwizycji można było odwołać się do papieża
- ateista który tylko nie wierzy niczym się nie różni od cegły. Która przecież też nie wierzy
Odpowiedz
#15
Lumberjack:
Cytat:Po co komu religia, która z tak śmiesznych kwestii robi problemy, ryje ludziom banie i czyni ich smutnymi?
Przede wszystkim uczy, że nalezy dbać o cudzy interes a nie o swój własny, ważniejsze jest dobre samopoczucie twojego starego a nie twoje osobiste szczęście. Uczy też tego, że można cię upokarzać i pluć ci w twarz a tym musisz wybaczyć.  Czyni grzech śmiertelny z aborcji, czego konsekwencją jest powoływanie do życia dziecka dla którego nie ma miejsca ani pieniędzy. Rodzinom którym się nie przelewa, grozi obniżenie statusu społecznego i wejście na drogę patologii, bo bieda to patologia. Hipokryci dadzą sobie radę, skorzystają z antykoncepcji i aborcji ale naiwni uwierzą, że to grzech i wpakują się w kłopoty.
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
#16
Quinque, ale cegła nie ma koncepcji Boga w którą nie wierzy.
Odpowiedz
#17
Quinque napisał(a):
Middnait napisał(a):nie widzę żadnych dobrych powodów by wierzyć w jakiegokolwiek Boga

W jakiegokolwiek boga to ja też nie widzę powodu by wierzyć. Za to widzę powód by wierzyć w chrześcijańskiego Boga w Trójcy Jedynego, oraz w jego święty i powszechny apostolski Kościół czyli Katolicki

Kurna Quinque
Jesteś jak te ateistyczne trolle na forach katolickich, co jak tylko jakieś niewinne katolickie dziewczę lub chłopię wyrazi swoje wątpliwości i prosi o wsparcie w wierze, od razu wyskakują ze swoim "a pierdziel kościółek, dołącz do naszego klubu, łubu dubu, łubu dubu". Rozumiem, że promujesz chrześcijańską zasadę "oko za oko, ząb za ząb" - ale żebyś ty chociaż tych trolli trollował! A ty niewinnego młodzieńca gorszysz i na manowce sprowadzasz, tylko dlatego, że z innego plemienia? To jakaś wróżda jak za kniazia Ziemomysła, kurna twoja chata.

Do dawcy tematu:

Middnait napisał(a): Moja mama nie wie o tym, że jestem ateistą, chociaż zdarzało się, że zostałem przyłapany na gorącym uczynku. Chciałbym powiedzieć jej, że nie wierzę w żadnego boga (byłem wychowywany w wierze katolickiej). I tutaj pojawia się problem. Moja mama nie miała styczności zbytnio z ateistami. Zdaje mi się, traktuje ich jak coś innego, nieznanego przez co złego. Mama jest uparta, trudno ją przekonać. Kocham ją i nie chcę robić jej przykrości, ale wolę zrobić to zanim przystąpię do bierzmowania.
To ładnie z twojej strony, że masz na uwadze samopoczucie mamy, ale nic na siłę. Obłuda w celu uniknięcia sprawiania innym przykrości nie sprawdza się. Tacy "dobroczyńcy" kończą jako ludzie zgorzkniali, którzy wciąż mają innym za złe, sami nie wiedząc, czemu właściwie ich nienawidzą. Nie narażaj samego siebie na nienawiść do własnej matki. Trzeba z nią poważnie pogadać. Jasne, będzie jej trochę przykro, ale potem jej przejdzie. Nie bój się, nie będzie płakać po nocach, łkając "Boże mój, Boże, nie mam już syna". To się po prostu nie zdarza. Co drugi ateista przeszedł przez ten etap Zwiastowania Ateizmu Mamie (to zawsze jakoś jest mama, nigdy tata) i nic się nie stało. Najgorsze, co może się przydarzyć, to kilka tygodni focha. Ale to najgorsza możliwość, większość znosi to o wiele lepiej. Najważniejsze abyś w takiej rozmowie za wszelką cenę unikał agresji, nawet gdy sam się z nią spotkasz. Taka strategia znacząco ogranicza straty.

Cytat:Mam zostać chrzestnym dziecka brata zaraz po bierzmowaniu. Wszystko to komplikuje jeszcze moje nastawienia do szkoły, otóż mam swoje zainteresowania, ale poświęcam im o wiele więcej , w końcu uważam je za ważniejsze niż szkoła, ale to nie do tematu dyskusji ważnę jest fakt iż mamie niezbyt to się , też tutaj nie powiedziałem jej o moim nastawieniu.
Sprawa jest jasna: jak nie jesteś chrześcijaninem, nie możesz być chrzestnym. Nie ma tu miejsca na negocjacje, bo kodeks kanoniczny stanowi:

Kan. 874 - § 1. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto:
(...)
3. jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić;

Nie znaczy to jednak koniecznie, że zepsujesz plany uroczystości rodzinnej, bo:

Kan. 873 - Należy wybrać jednego tylko chrzestnego lub chrzestną, albo dwoje chrzestnych.

Dwoje rodziców chrzestnych to tylko tradycja, nie oficjalne wymagania. Ponadto:

Kan. 874
§ 2. Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.

Czyli jako niekatolik możesz wystąpić razem z matką chrzestną jako świadek chrztu i "nieformalny ojciec chrzestny" i choć oficjalnie w księgach kościelnych jako chrzestny nie będziesz figurował, to żaden kodeks nie broni ci dawać prezentów nieoficjalnemu chrześniakowi na rocznice...
Odpowiedz
#18
Middnait napisał(a): Moja mama nie wie o tym, że jestem ateistą, chociaż zdarzało się, że zostałem przyłapany na gorącym uczynku. Chciałbym powiedzieć jej, że nie wierzę w żadnego boga (byłem wychowywany w wierze katolickiej). I tutaj pojawia się problem. Moja mama nie miała styczności zbytnio z ateistami. Zdaje mi się, traktuje ich jak coś innego, nieznanego przez co złego. Mama jest uparta, trudno ją przekonać. Kocham ją i nie chcę robić jej przykrości, ale wolę zrobić to zanim przystąpię do bierzmowania.

Masz fajną cechę - uczciwość wobec siebie i innych. Gratuluję i trochę zazdroszczę - z przykrością muszę przyznać że będąc w Twoim wieku zapewne bym machnął ręką i uległ naciskom rodziny a potem długo finiszujący niesmak. Dlatego nie bierz ze mnie przykładu Oczko Spróbuj szczerze i otwarcie porozmawiać z mamą, masz 15 lat, czas buntu i negowania wszystkiego, czyste szaleństwo i do tego hormony buzują. Twoja mama również przez to przechodziła, powinna pamiętać i pewnie prędzej czy później zrozumie. Co do tego czy wierzysz czy nie - daj sobie czas, na spokojnie, zmieni Ci się koncepcja jeszcze ze 150 razy, ze skrajności w skrajność, taki wiek.
Odpowiedz
#19
Quinque napisał(a): Antykoncepcja sprawia że rodzi się mniej dzieci. Zresztą, już kiedyś pisałem.

Nie popieram aborcji na życzenie, ale dobrze jest na inne sposoby sprawiać aby dzieci rodziło się mniej. Zrób se dziecko, to zobaczysz jaki to zapierdol i koszta. Nie wyobrażam sobie nie stosowania antykoncepcji (lub zrezygnowania z seksu) i płodzenia co rok kolejnych dziecioków. Zbankrutowałbym. A poza tym byłoby przejebane pod względem psychicznym i przesrane - dosłownie przesrane.

Łazarz napisał(a): Hmmm. Słyszałem że są ludzie którym zdarza się personifikować zwierzęta albo nawet siły natury, ale żeby światopoglądy?

Jak np. buddyzm może się czymś zajmować? I czy robi to za darmo?

Uznajmy to za metaforę i skrót myślowy oznaczający, że rozpatrywane są różne kwestie i tematy przez wyznawców danych światopoglądów.
Odpowiedz
#20
Lumberjack napisał(a):Nie popieram aborcji na życzenie, ale dobrze jest na inne sposoby sprawiać aby dzieci rodziło się mniej. Zrób se dziecko, to zobaczysz jaki to zapierdol i koszta. Nie wyobrażam sobie nie stosowania antykoncepcji (lub zrezygnowania z seksu) i płodzenia co rok kolejnych dziecioków. Zbankrutowałbym. A poza tym byłoby przejebane pod względem psychicznym i przesrane - dosłownie przesrane.

Nie mówię o aborcji na życzenie. A to że dzieci rodzi się mnie to jest właśnie problem. No ale jak nie potraficie(lydzie ogółem) wytrzymać bez z figo fago to później niech ludzie nie płaczą że mają dzieci. W ogóle ateiści to potwory, sprowadzają dzieci na świat i od dzieciaka muszą wkręcać tym dzieciom wczute że jak umrą to nic z nich nie zostanie. Jesteście okropni

ZaKotem, a to małolacik ma wpaść w szpony ateistycznej mitologii?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości