Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Eugenika - A jakby była legitna?
#1
UWAGA
Kontrowersyjny Temat

Nie wiedziałem gdzie umieścić ten wątek, czy w sekcji nauk przyrodniczych, lub w sekcji "Co by było gdyby" albo innych. Więc umieściłem owy wątek tutaj. 

Tak czy siak.

Eugenika jest pseudonauką, można ubolewać lub się cieszyć z takiego faktu. Przymusowe lub stopniowe eliminacje ludzi gorszego sortu w celu wyczyszczenia naszej cywilizacji z osób z poważnymi chorobami genetycznymi, chorobami jak rak, lub zchorzeniami. Brzmi; ciekawie, grożnie, strasznie, ambitnie, i dla niektórych dobrze lub żle. 

A co gdbyby nie była pseudonauką? Lecz czymś realnym, ale ciężkim do osiągnięcia? Gdzie poprzez segregacje można by było obniżyć szanse lub całkowicie wyeliminować szanse na człowieka, w takim świecie, dosłownie podludzkiego? 

Czy moralnym byłoby dąrzyć do czystości ludzkości? Temat można podzielić na scenariusz gdzie się to tylko tyczy chorób, i też ten sięgający głębiej czyli np. Rasy i etniczności.

Zapraszam do dyskusji. Mam nadzieje, że nikogo to wśród nas bardzo nie poróżni.  Uśmiech
Cytat:Obelgi - to argumenty tych, którzy nie mają argumentów ~ Jean-Jacques Rousseau

Jak mówi rzymska zasada na której są zbudowane prawa naszej cywilizacji "nemo iudex in sua causa" (Nikt nie jest sędzią w własnej sprawie) Nawołuje do kierowania się w dyskusji tą zasadą. Pomaga.  Uśmiech
Odpowiedz
#2
No przecież tak robiono w III Rzeszy. Nie rozumiem więc tematu. Zobacz jak tam się sprawy potoczyły
Odpowiedz
#3
Cytat:No przecież tak robiono w III Rzeszy. Nie rozumiem więc tematu. Zobacz jak tam się sprawy potoczyły
Dokładnie! Tak samo autostrady! W ogóle zacznijmy od tego, że Hitler był wegetarianinem. Więc wiadomo, z kim on się kolegował.


Cytat:Czy moralnym byłoby dąrzyć do czystości ludzkości? Temat można podzielić na scenariusz gdzie się to tylko tyczy chorób, i też ten sięgający głębiej czyli np. Rasy i etniczności.

Największym problemem eugeniki (tej z początków XX wieku) była nieznajomość ludzkiego genomu oraz nieetyczne metody. Była odrażająca i nieskuteczna. Postęp genetyki umożliwi już wkrótce poprawianie zarodków pod kątem eliminacji wad genetycznych. Albo poprzez selekcję, albo poprzez ingerencję i prewencyjne usuwanie wad. Pierwsze kroki już są podejmowane. Wydaje mi się, że jest to proces nieunikniony. Opory natury moralnej prowadzić będą do (względnego) upośledzenia genetycznego grup niechętnych eugenice. Jest jeszcze pytanie o powszechności tych metod. Początkowo na pewno będzie na nie stać tylko wybranych, ale później kto wie. W skali globalnej zwyciężą ci, którzy najszybciej odważą się wprowadzać nowe rozwiązania. Cywilizacje azjatyckie raczej nie będą mieć żadnych oporów.
Odpowiedz
#4
Quinque napisał(a): No przecież tak robiono w III Rzeszy. Nie rozumiem więc tematu. Zobacz jak tam się sprawy potoczyły

Niezrozumiałeś. Ci ludzie byli fanatykami, dziś jest to niemoralne i głupie bo nie ma Eugenika podstaw, wtedy myślano, że miała ale i tak wciąż masowe mordowanie było widziane jako złe. 

A mi chodzi o coś innego, Co gdyby nie była pseudonauką

Czy nadal moralnym byłoby dążenie do celu, i świata jaki może nam to działanie dać. Czy nie? Czy warto kastrować, likwidować, nawet przymusowo kazać usuwać ciąże byle by zmniejszyć szanse na upośledzonych umysłowo i chorych narodziny. 

W trzeciej Rzeszy robiono to niehumanitarnie, i szybko bo czerwoni i alianci zagrażali całej tej ich misji. Ale w naszym świecie można by przeprowadzać to humanitarnie, szybko i bezboleśnie. 

Więc się pytam, czy gdyby cel był osiągalny, a Eugenika była faktycznie poparta nauką. To czy wciąż moralnym byłoby przeprowadzenie tyle potencjalnego cierpienia i totalitarnych działań. Czy warto? Czy jednak nie, pomimo bardzo kuszącego owocu pracy na końcu procesu.
Cytat:Obelgi - to argumenty tych, którzy nie mają argumentów ~ Jean-Jacques Rousseau

Jak mówi rzymska zasada na której są zbudowane prawa naszej cywilizacji "nemo iudex in sua causa" (Nikt nie jest sędzią w własnej sprawie) Nawołuje do kierowania się w dyskusji tą zasadą. Pomaga.  Uśmiech
Odpowiedz
#5
Cytat:Więc się pytam, czy gdyby cel był osiągalny, a Eugenika była faktycznie poparta nauką. To czy wciąż moralnym byłoby przeprowadzenie tyle potencjalnego cierpienia i totalitarnych działań. Czy warto? Czy jednak nie, pomimo bardzo kuszącego owocu pracy na końcu procesu.

Jak pisałem wyżej, to jest możliwe do przeprowadzenia i to bez żadnych mordów, cierpienia i totalitarnych metod. Kwestia postępu naukowego.
Odpowiedz
#6
[quote="Christoff" pid="703981" dateline="1547753734"]
Cytat: Jak pisałem wyżej, to jest możliwe do przeprowadzenia i to bez żadnych mordów, cierpienia i totalitarnych metod. Kwestia postępu naukowego.

Dziękuję za rzetelnom odpowiedż.
Cytat:Obelgi - to argumenty tych, którzy nie mają argumentów ~ Jean-Jacques Rousseau

Jak mówi rzymska zasada na której są zbudowane prawa naszej cywilizacji "nemo iudex in sua causa" (Nikt nie jest sędzią w własnej sprawie) Nawołuje do kierowania się w dyskusji tą zasadą. Pomaga.  Uśmiech
Odpowiedz
#7
Zaraz zaraz, bo coś mi tutaj nie pasuje. Czym innym jest eugenika – czyli przekonanie, że jakiś odgórny komitet może zadecydować, jakie geny są społecznie korzystne, a jakie nie są. Czym innym zaś to, że ludzie wybierają, jakie geny mają ich dzieci. Jeśli zatem modyfikowanie genomu zarodka by usunąć chorobę to „eugenika”, to „eugeniką” będzie również to, że wolę się związać z inteligentną kobietą, niż z głupią.

Co zaś do kwestii „co gdyby eugenika nie była pseudonauką”, to ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Aby idea eugeniki nie była durna i wewnętrznie sprzeczna, trzeba by było poważnie przemodelować Wszechświat.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#8
NieWierzącyKonserwatysta napisał(a): Czy moralnym byłoby dąrzyć do czystości ludzkości? 

Eugenika sama w sobie nie jest zła ani dobra. Ludzie robią to ze zwierzętami od tysięcy lat, a natura z wszystkimi organizmami żywymi od miliarda, a od niedawna z wyłączeniem człowieka (medycyna itp.).  Faktem jest, że człowiek żyje i rozmnaża się pomijając naturalne mechanizmy selekcji co może doprowadzić do nieszczęścia. Czyli tak – obecnie system moralny stoi w sprzeczności z mechanizmami od zawsze obecnymi w naturze i jest to sytuacja dla człowieka niebezpieczna, bo sprzeciwianie się naturze (a teraz tak właśnie jest) to jak kopanie się z koniem. Eugenice technologicznej nie powierzyłbym własnego dziecka (zarodka) bo mam stracha przed skutkami, których nie da się przewidzieć, a poza tym „poprawianie” człowieka w lab jest kosztowne, a trzecie -  kiedy metoda trafi pod strzechy? Najprostszym rozwiązaniem będzie metoda naturalna, przecież człowiek doskonale przepracował temat na zwierzętach i roślinach tyle że nazywa to hodowlą uszlachetniającą, a nie eugeniką. Z odgórnym wprowadzeniem będzie kłopot, ale czy sami ludzie nie stosują eugeniki w stosunku do siebie od tysięcy lat? Arystokracja czy chów wsobny u faraonów i w ogóle hermetyczne grupy, a nawet narody i nie mam tu na myśli Niemców.
Odpowiedz
#9
Teista napisał(a): Eugenika sama w sobie nie jest zła ani dobra. Ludzie robią to ze zwierzętami od tysięcy lat,
Ludzie też inne rzeczy robią ze zwierzętami, których zasadniczo nie chcielibyśmy robić z ludźmi.
Cytat: a natura z wszystkimi organizmami żywymi od miliarda, a od niedawna z wyłączeniem człowieka (medycyna itp.).  Faktem jest, że człowiek żyje i rozmnaża się pomijając naturalne mechanizmy selekcji co może doprowadzić do nieszczęścia.
To dokładnie mówili eugenicy. I jest to oczywiście bzdura. Nie da się pominąć mechanizmów selekcji, tak jak nie da się pominąć grawitacji. Jeśli ktoś się rozmnaża, w jakikolwiek sposób, to właśnie znaczy, że przeszedł ten mechanizm selekcji i przez dobór naturalny "został uznany godnym". A jeśli eugenik uważa, że dobór naturalny się pomylił i tak naprawdę tenże osobnik jest niegodny, no to jest właśnie próba wypowiedzenia wojny naturze.

Cytat:Czyli tak – obecnie system moralny stoi w sprzeczności z mechanizmami od zawsze obecnymi w naturze
Są różne systemy moralne, który z tych najpopularniejszych stoi w sprzeczności?
Cytat:i jest to sytuacja dla człowieka niebezpieczna, bo sprzeciwianie się naturze (a teraz tak właśnie jest) to jak kopanie się z koniem. Eugenice technologicznej nie powierzyłbym własnego dziecka (zarodka) bo mam stracha przed skutkami, których nie da się przewidzieć, a poza tym „poprawianie” człowieka w lab jest kosztowne,
Szkoda, że nie przeczytałeś wypowiedzi poprzedzającej twoją. To nie jest żadna "eugenika", tylko zwyczajna troska o dobro swego potomstwa. Która, tak jak zawsze od początku świata, czasem może być zupełnie głupia i obrócić się na niekorzyść tego potomstwa. Ale zazwyczaj jednak tak się nie dzieje.
Cytat:a trzecie -  kiedy metoda trafi pod strzechy?
Tak na czuja - jakieś minimalnie 20, a maksymalnie 50 lat po tym, jak trafi pod dachy pałaców wielmoży.
Odpowiedz
#10
W ogóle to żadnych obiektywnych kryteriów nie ma, jakie allele są lepsze, a jakie gorsze. W społecznościach nieznających zaawansowanej medycyny taka fenyloketonuria to tragedia, w społeczeństwach znających taka se niedogodność, czy wręcz rzecz neutralna. Oczywiście można próbować argumentować, że skutkiem braku tych mechanizmów selekcyjnych rośnie uzależnienie od technologii, tylko taka argumentacja ma jeden problem. Ludzkość uzależniła się od technologii ponad milion lat temu, gdy jakiś prymitywny pitekantrop z wielkimi szczękami i małym mózgiem kapnął się po pożarze, że jak weźmie do ręki kawałek płonącego drewna to może płoszyć drapieżniki, a jak podpali tym większą stertę drewna to ma ciepło, a co najważniejsze, jak potrzyma kawałek mięsa nad tą stertą, to będzie o wiele lepiej strawny. Ta ostatnia rzecz miała tak zabawne konsekwencje, jak wzrost objętości mózgu do półtora litra, gdy po odciążeniu układu pokarmowego organizm mógł przekierować zaoszczędzoną energię do centralnego układu nerwowego. Z uzależnieniem od technologii jest ten problem, że bez niej ludzkość jaką znamy w ogóle by nie istniała, ot po sawannie latałyby nieowłosione, dwunożne naczelne, trochę bystrzejsze od szympansów.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#11
ZaKotem napisał(a):  Nie da się pominąć mechanizmów selekcji, tak jak nie da się pominąć grawitacji. Jeśli ktoś się rozmnaża, w jakikolwiek sposób, to właśnie znaczy, że przeszedł ten mechanizm selekcji i przez dobór naturalny "został uznany godnym". A jeśli eugenik uważa, że dobór naturalny się pomylił i tak naprawdę tenże osobnik jest niegodny, no to jest właśnie próba wypowiedzenia wojny naturze.

I dlatego eugenika jest nie tyle nawet błędna, ile zbędna. Albo ustalenia Instytutu Higieny Rasy będą zgodne z naturalnym działaniem doboru - i wtedy IHR jest zbędny, albo będą z naturalnym działaniem niezgodne - i wtedy IHR jest ewidentnie szkodliwy.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#12
ZaKotem napisał(a):
Teista napisał(a): Eugenika sama w sobie nie jest zła ani dobra. Ludzie robią to ze zwierzętami od tysięcy lat,
Ludzie też inne rzeczy robią ze zwierzętami, których zasadniczo nie chcielibyśmy robić z ludźmi.
?????
Pisząc, że nie jest dobra czy zła mam na myśli tyle, że od wprowadzającego zależy jaka będzie.  Eugenika to to samo co hodowla i jeśli mówimy o opcji laboratoryjnej to na pewno nie jest to usuwanie wadliwych genów z zarodka, bo to zwyczajna procedura medyczna jak przy leczeniu zapalenia płuc. Eugenika/ hodowla mówi o dopuszczaniu do rozrodu wytypowanych osobników, by utrwalić w populacji pożądaną cechę. Jaka to będzie cecha to już zależy od hodowcy. Jak pisałem metoda naturalna jest prosta i znana od wielu lat, natomiast metoda wywołania pożądanej cechy w lab nie będzie dostępna nawet za 1000, czyli nigdy. Czy eugenika jest zbędna czy nie? Nie wiem, napisałem tylko

Cytat:Faktem jest, że człowiek żyje i rozmnaża się pomijając naturalne mechanizmy selekcji co może doprowadzić do nieszczęścia.

 A co do faktu, że człowiek żyje i rozmnaża się pomijając naturalne mechanizmy selekcji to potwierdzeniem będzie krzywa wzrostu liczebności populacji na przestrzeni ostatnich 10000 lat, a co w takim razie może być tym nieszczęściem? –  osiągnięcie granicy pojemności środowiska, na przykład.

Pilaster:
 Instytut Higieny Rasy czy Towarzystwo Higieny Ras - tego właśnie chciałem uniknąć w temacie. Wszystkim eugenika źle się kojarzy i słusznie bo brali się za to rasiści, faszyści i inni.

Kmat:
właśnie to, że nie wiemy które geny są lepsze, a które gorsze przekreśla możliwość "ulepszenia" człowieka w lab. Można natomiast obserwować fenotyp i krzyżować osobniki tak by za 5 pokoleń uzyskać super olimpijczyka sprintera, tak jak zrobiono to z koniem rasy angielskiej 200 lat temu. Podejrzewam, że wystarczająco wielu zadeklaruje udział w takim eksperymencie.
Odpowiedz
#13
Teista napisał(a): właśnie to, że nie wiemy które geny są lepsze, a które gorsze przekreśla możliwość "ulepszenia" człowieka w lab.
A wiesz czemu nie wiemy? Bo żadna obiektywna "lepszość" czy "gorszość" nie istnieje. Wszystko zależy od okoliczności.
Teista napisał(a): Można natomiast obserwować fenotyp i krzyżować osobniki tak by za 5 pokoleń uzyskać super olimpijczyka sprintera, tak jak zrobiono to z koniem rasy angielskiej 200 lat temu. Podejrzewam, że wystarczająco wielu zadeklaruje udział w takim eksperymencie.
Można. Tylko po co? Konie angielskie są superszybkie. Ale wypuszczone do lasu po miesiącu zdechną. Za to poradzą sobie wolne koniki polskie i hucuły, które na torze wyścigowym byłyby kompromitacją.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#14
kmat napisał(a):
Teista napisał(a): właśnie to, że nie wiemy które geny są lepsze, a które gorsze przekreśla możliwość "ulepszenia" człowieka w lab.
A wiesz czemu nie wiemy? Bo żadna obiektywna "lepszość" czy "gorszość" nie istnieje. Wszystko zależy od okoliczności.
Nie zupełnie. Napisałem geny lepsze/gorsze bo odnosiłem się do twojej wypowiedzi, zamieniłem tylko allele na geny. Jak wyżej popatrzysz to znajdziesz wyjaśnienie:
 
„...by utrwalić w populacji pożądaną cechę. Jaka to będzie cecha to już zależy od hodowcy”.

Więc jeśli mamy już pożądaną cechę, którą wybiera hodowca to mamy też geny odpowiedzialne za tą cechę. W takim układzie dla hodowcy istnieje coś takiego jak lepsze lub gorsze geny i to jest okoliczność warunkująca „lepszość/gorszość” genów. Trudność „ulepszenia” w lab polega na czymś zupełnie innym – tworzymy człowieka transgenicznego, wprowadzamy do genomu obcy gen. Jak zaprojektujesz taki gen?? Wyobraź sobie, że chcesz kosztem mięśnia wydłużyć ścięgno Achillesa. Zrobisz to, ale co ze skutkami, których nie możesz przewidzieć. A wyobraź sobie zaprojektowanie genotypu dla nowej rasy psa pasterskiego, który przebije Border collie. Co do koni. Mówimy o hodowli uszlachetniającej, której celem nie jest wypuszczanie na wolność.
Odpowiedz
#15
Teista napisał(a): Więc jeśli mamy już pożądaną cechę, którą wybiera hodowca to mamy też geny odpowiedzialne za tą cechę. W takim układzie dla hodowcy istnieje coś takiego jak lepsze lub gorsze geny i to jest okoliczność warunkująca „lepszość/gorszość” genów.
Owszem. Ale tu wracamy do tej subiektywności o której pisałem.
Teista napisał(a): Trudność „ulepszenia” w lab polega na czymś zupełnie innym – tworzymy człowieka transgenicznego, wprowadzamy do genomu obcy gen. Jak zaprojektujesz taki gen??
No i tu pojawia się problem. Bo realnie to najpierw musimy zaprojektować nie gen a białko. Potem przetłumaczyć sekwencję aminokwasów na sekwencję nukleotydów (to i tylko to jest łatwe). Potem odpowiednio zaprojektować mechanizmy regulujące ekspresję (mamy bardzo słabe pojęcie jak to działa). Nierealne na dziś.
Zapewne słyszałeś o transgenicznej krowie, która się doiła pajęczyną. Wiesz na czym polegał sukces? Pajęczyna była tylko w mleku, a nie w całej krowie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#16
Teista napisał(a): . Eugenika/ hodowla mówi o dopuszczaniu do rozrodu wytypowanych osobników, by utrwalić w populacji pożądaną cechę. 

A co jeżeli osobniki (ludzie) nie dadzą się wytypować? Jeżeli ci wytypowani nie będą się chcieli rozmnażać, a ci nie wytypowani tak?

Cytat:Jaka to będzie cecha to już zależy od hodowcy.


Czyli od Instytutu Higieny Rasy.  Cwaniak



Cytat: A co do faktu, że człowiek żyje i rozmnaża się pomijając naturalne mechanizmy selekcji to potwierdzeniem będzie krzywa wzrostu liczebności populacji na przestrzeni ostatnich 10000 lat,


Doprawdy? A w jaki sposób będzie potwierdzeniem? Człowiek rozmnaża się zgdonie z naturalnymi mechanizmami selekcji od zawsze. Ich się zwyczajnie nie da wyłączayć, tak jak nie da się wyłączyć grawitacji, jak napisał Zakotem.


Cytat: a co w takim razie może być tym nieszczęściem? –  osiągnięcie granicy pojemności środowiska, na przykład.

Doprawdy? A co się stanie kiedy ta granica zostanie osiągnięta?


Cytat:Pilaster:
 Instytut Higieny Rasy czy Towarzystwo Higieny Ras - tego właśnie chciałem uniknąć w temacie. 

Tego się nie da uniknąć. Jakakolwiek ludzka eugenika wymaga do swojego działania bardzo wysokiego stopnia przymusu, czy wręcz terroru. W warunkach społeczeństwa otwartego nie ma żadnego sensu
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#17
pilaster napisał(a): Tego się nie da uniknąć. Jakakolwiek ludzka eugenika wymaga do swojego działania bardzo wysokiego stopnia przymusu, czy wręcz terroru. W warunkach społeczeństwa otwartego nie ma żadnego sensu

W filmie "Gattaca" została przedstawiona pewna wizja "eugeniki oddolnej". Rodzice chcą zapewnić dziecku najlepszy start. Pracodawcy chcą zapewnić firmie najlepszych pracowników. Single chcą partnera z najlepszymi genami. Może w tym przykładzie pianisty o 12 palcach nieco przesadzili, ale poza tym technicznie, politycznie i socjologicznie jak najbardziej możliwy kierunek rozwoju ludzkości.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#18
bert04 napisał(a): W filmie "Gattaca" została przedstawiona pewna wizja "eugeniki oddolnej". Rodzice chcą zapewnić dziecku najlepszy start. Pracodawcy chcą zapewnić firmie najlepszych pracowników. Single chcą partnera z najlepszymi genami. Może w tym przykładzie pianisty o 12 palcach nieco przesadzili, ale poza tym technicznie, politycznie i socjologicznie jak najbardziej możliwy kierunek rozwoju ludzkości.
No dobrze, ale skąd wiemy, jakie geny zapewnią najlepsze życie za 20, 30 lat? Świat dziecka, gdy dorośnie, może być zupełnie inny niż świat rodziców i co innego może być bardziej przydatne. Wiadomo, że każdy zechce usunąć oczywiste genetyczne choroby, ale reszta to nadal loteria. Inżynieria genetyczna, kiedy się upowszechni, tylko przyspieszy ewolucję człowieka, jako dodatkowy czynnik mutacyjny, i to mutacji kierunkowych. Ale nadal "finalny produkt" będzie testowany przez dobór naturalny i ani rodzice, ani żaden zawodowy prorok nie przewidzi rezultatu tego testu. Np. co komu z 12 palców, jeśli zostanie wynaleziony bioniczny sprzęg ludzkiego mózgu z dowolnym urządzeniem? Wtedy może przewagę mieć ktoś ze słabym systemem immunologicznym, który nie odrzuca obcych ciał, a co przedtem jest raczej wadą. To taki przykład ad hoc, a można ich wymyślać dowolną ilość. Nawet jak idealnie zaprojektujemy człowieka, to ten człowiek za 30 lat będzie przestarzały, a ktoś zupełnie byle jak zaprojektowany akurat się wpasuje przypadkiem w nowe środowisko.
Odpowiedz
#19
pilaster napisał(a):
Teista napisał(a): . Eugenika/ hodowla mówi o dopuszczaniu do rozrodu wytypowanych osobników, by utrwalić w populacji pożądaną cechę. 
A co jeżeli osobniki (ludzie) nie dadzą się wytypować? Jeżeli ci wytypowani nie będą się chcieli rozmnażać, a ci nie wytypowani tak?
Bardziej prawdopodobne jest, że po ogłoszeniu projektu eugenicznego zgłosi się wystarczająca liczba kandydatów-entuzjastów niż opcja, gdzie nie zgłosi się nikt. Pewnie w trakcje ktoś zrezygnuje. Do latania w kosmos nie trzeba było nikogo zmuszać choć na końcu szkolenia wsiadałeś na czubek ogromnego zbiornika z paliwem i podpalano lont. Sądzę, że do misji marsjańskiej też będzie sporo chętnych. Mamy 7,5 miliardów ludzi i twierdzenie, że nikt się nie zgłosi jest ryzykowne. Mamy teraz 7,5 miliarda. Jak sądzisz, co się wydarzyło na przestrzeni ostatnich 10000 lat gdy zaczynaliśmy od 10 milionów. Nie był to efekt propagandy, a usunięcie/ osłabienie jednego/wielu czynnika selekcjonującego. Napisałeś: „Człowiek rozmnaża się zgodnie z naturalnymi mechanizmami selekcji od zawsze” i powołałeś się na słowa Zakotem: „Nie da się pominąć mechanizmów selekcji, tak jak nie da się pominąć grawitacji”. A ja teraz zadam wam 2 pytania:

1. Czy człowiek zawsze rozmnażał się zgodnie ze wszystkimi naturalnymi mechanizmami selekcji?
2. Czy wszystkich mechanizmów selekcji nie da się pominąć, czy może są jakieś, które pominąć można?

Może odpowiem od razu. Nie zawsze człowiek był poddany wszystkim naturalnym mechanizmom selekcji, kilka z nich udało się człowiekowi pominąć lub mocno osłabić – na przykład dostęp do żywności. Kmatpowyżej zahaczył ten temat.

ZaKotem napisał(a): No dobrze, ale skąd wiemy, jakie geny zapewnią najlepsze życie za 20, 30 lat?
Tego nikt nie wie. Antropomorfizując przyrodę – ona też nie wie i załatwia ten problem poprzez pulę genową.
Odpowiedz
#20
ZaKotem napisał(a): No dobrze, ale skąd wiemy, jakie geny zapewnią najlepsze życie za 20, 30 lat?

W dzisiejszym świecie nie wiemy, jakie studia zwiększają szansę na pracę za 5 lat (to znaczy niby wiemy, ale wartość tej wiedzy jest bardzo nietrwała). Mimo to większość przyszłych studentów jednak jakiś kierunek wybiera. Nie chodzi więc o to, czy ten wybór (studiów, "ulepszania" genomu) jest słuszny, ale o to, czy ludzie będą mimo to ten wybór... ten, wybierać (Tautologia mi wyszła).

Cytat:Inżynieria genetyczna, kiedy się upowszechni, tylko przyspieszy ewolucję człowieka, jako dodatkowy czynnik mutacyjny, i to mutacji kierunkowych. Ale nadal "finalny produkt" będzie testowany przez dobór naturalny i ani rodzice, ani żaden zawodowy prorok nie przewidzi rezultatu tego testu.

Nie tylko przyspieszy ale i rozszerzy pulę. Już dziś można przeszczepiać myszom jakieś geny roślinne, tworzyć świecące myszy i podobne bajery. Może nie sprawimy, że ludziom wyrosną skrzydła, czy oskrzela jak w x-menach, ale przykładowo rozszerzenie spektrum widzialnego światła o UV i IR i czwarty kolor jest już całkiem możliwe.

Cytat:Nawet jak idealnie zaprojektujemy człowieka, to ten człowiek za 30 lat będzie przestarzały, a ktoś zupełnie byle jak zaprojektowany akurat się wpasuje przypadkiem w nowe środowisko.

Podobnie jak geniusz samorodek może odkryć rzeczy,  które naukowcy po 30 latach studiów i badań nie byli w stanie rozwiązać.  Czy to oznacza,  że studia i badania nie mają sensu?

Analogicznie będzie z różnymi metodami "eugeniki oddolnej". Za 30 lat będą już lepsze metody sterowania genomem, za 60 lat potępią błędy i wypaczenia fazy eksperymentów, a za 100 lat na jakimś telepatycznym odpowiedniku naszego forum trans-humans będą psioczyć na KRK, który był wrogiem postempu.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości