Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Inicjatywa Gwiazdowskiego
#61
Muszę przyznać, że u Gwiazdowskiego nie znalazłem jeszcze żadnych bredni. Jest to klasyczny prawicowy libertarianizm. Owszem, wygląda to na próbę przeniesienia na siłę Teksasu do Polski, no ale trzeba przyznać, że Teksas realnie istnieje dość długo i ma się dobrze - jest więc to już jakiś powód do brania zeń przykładu.

Natomiast wszyscy sympatycy jak i antypatycy libertariańskich partii powinni zwrócić uwagę na pewną regułę: taka partia albo nie znajduje żadnych sponsorów (dlaczego bogaci kapitali$ci nie ciągną do libertarianizmu, chociaż podobno nic ich tak nie podnieca, jak niskie podatki i full wolność gospodarcza?), a potem z braku czego lepszego zaczyna przyciągać jakichś szurów z Oeneru (dlaczego faszystów ciągnie do libertarianizmu, chociaż na logikę to przeciwieństwa?) Nie da się tego fenomenu w sposób prosty wyjaśnić. A w sposób pogięty umielibyście?
Odpowiedz
#62
ZaKotem napisał(a): Muszę przyznać, że u Gwiazdowskiego nie znalazłem jeszcze żadnych bredni. Jest to klasyczny prawicowy libertarianizm. Owszem, wygląda to na próbę przeniesienia na siłę Teksasu do Polski, no ale trzeba przyznać, że Teksas realnie istnieje dość długo i ma się dobrze - jest więc to już jakiś powód do brania zeń przykładu.

Natomiast wszyscy sympatycy jak i antypatycy libertariańskich partii powinni zwrócić uwagę na pewną regułę:  taka partia albo nie znajduje żadnych sponsorów (dlaczego bogaci kapitali$ci nie ciągną do libertarianizmu, chociaż podobno nic ich tak nie podnieca, jak niskie podatki i full wolność gospodarcza?), a potem z braku czego lepszego zaczyna przyciągać jakichś szurów z Oeneru (dlaczego faszystów ciągnie do libertarianizmu, chociaż na logikę to przeciwieństwa?) Nie da się tego fenomenu w sposób prosty wyjaśnić. A w sposób pogięty umielibyście?

To proste. Jakbym dysponował kapitałem w wysokości milionów, to bym dzisiejsze prawodawstwo błogosławił. Nigdzie nie ma takich obrotów i łatwych pieniędzy jak na styku państwo - prywaciarz. Wystarczy mieć dojścia, czyli ekwiwalent gotówki wyrażony w liczbie osób potrzebnych do wdrożenia pożądanego przepisu lub też do uniknięcia kary za przepisu złamanie ew. obejście. Przecież amerykańska służba zdrowia nie jest najdroższa na świecie ponieważ panuje tam wolna amerykanka, tylko dlatego, że rząd wsadza tam tyle hajsu ile biznes zarząda. Dlatego też pogięte i pokręcone przepisy są dla korzyści grubych ryb. Bo dają im fenomenalną przewagę w postaci szklanego sufitu trudnego do przebicia przez płotkowatą konkurencję. A do tego mają bonus w postaci kapitału i dojść. Czyli najlepiej w takim układzie nic nie zmieniać, bo mimo tego, że jest kosztochłonny to jednak dużo tańszy niż rywalizacja na wolnym rynku. A i ile bezpieczniejszy i wygodniejszy...

Natomiast chłopaki z ONRu z reguły przędą tak sobie, znają skądś przykłady wałków i te dwa fakty rzutują na przedmiot ich pożądania. Otóż, przynajmniej część z nich potrafi ostro zasuwać i widząc lukę między zasuwaniem a zarobkami dochodzi do wniosku, że jakby było prościej i uczcielwiej to by zostali krezusami. Na razie nie dopuszczają do siebie myśli, że może to też wynik tego, że są kretynami. Ale może kiedyś, w toku ewolucji dojdą do wniosku, że bardziej niż łopatą opłaca się ruszać głową. Ale to pieśń przyszłości...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#63
https://businessinsider.com.pl/polityka/...ay/m6jx0ct

"Polska Fair Play" - tak będzie się nazywał twór Gwiazdowskiego.

https://polskafairplay.org
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#64
ZaKotem napisał(a): Owszem, wygląda to na próbę przeniesienia na siłę Teksasu do Polski, no ale trzeba przyznać, że Teksas realnie istnieje dość długo i ma się dobrze - jest więc to już jakiś powód do brania zeń przykładu.
Pigmeje Bambuti istnieją jeszcze dłużej. Ale nad braniem przykładu bym się zastanowił.
ZaKotem napisał(a): Natomiast wszyscy sympatycy jak i antypatycy libertariańskich partii powinni zwrócić uwagę na pewną regułę: taka partia albo nie znajduje żadnych sponsorów (dlaczego bogaci kapitali$ci nie ciągną do libertarianizmu, chociaż podobno nic ich tak nie podnieca, jak niskie podatki i full wolność gospodarcza?), a potem z braku czego lepszego zaczyna przyciągać jakichś szurów z Oeneru (dlaczego faszystów ciągnie do libertarianizmu, chociaż na logikę to przeciwieństwa?) Nie da się tego fenomenu w sposób prosty wyjaśnić. A w sposób pogięty umielibyście?
Chyba tak:
1) Kapitaliści nie ciągną do liberalizmu bo jest on dla nich bardzo niekorzystny. Trzeba jakichś umów dotrzymywać, konkurować ceną i jakością, a jak coś pójdzie nie tak, to skoczyć z okna, albo przeprowadzić się pod most. A nawet jak się uda tego uniknąć, to kto zagwarantuje, że dzieci tego do spodu nie przepultają. Korzystny za to jest korporacjonizm - panowie zapisują się do przymusowego monopolu, uzgadniają jawną i legalną zmowę cenowo-jakościową (ma być drogo i chujowo) i życie im upływa na wpieprzaniu kawioru i szampana. Jak się nazywasz Rockefeller, Gates, Hilton albo Rotszyld, to szczytem marzeń jest ustrój typu III Rzesza. Okej, z tym Rotszyldem może trochę przesadziłem.
2) Czemu ich ciągnie do ONRu.. Bo libertarianizm wymaga ciężkiego umysłowego zjebania. Kiedyś w celach rozrywkowych sobie czytałem dyskusje na ichnich forach i dobrze mi to nie zrobiło. Różne dziwne rozważania jak to będzie fajnie gdy zapanuje dzika konkurencja i narkomani, kaleki i stare dziady z głodu wyzdychają, albo skoro państwo to kradzież, to wszystkie biznesy, które powstały przy kooperacji z państwem powinny być znacjonalizowane przez specjalne Trybunały Rewolucyjne celem ich sprywatyzowania tym co trzeba. Trafiały się także dyskusje bardziej wyrafinowane: jaki jest status dzieci w ustroju, gdzie istnieją tylko właściciele i własność. Ponieważ dzieci właścicielami być nie mogą to znaczy że są własnością. A to nasuwa pytanie czy jest etyczne (bo legalne jak najbardziej) je bić, sprzedawać, zabijać, dupczyć..
Jeśli do tego dodać odpowiednią ilość "konserwatyzmu" czyli maskulinizmu, rasizmu, ksenofobii, homofobii etc. to wyjdzie coś ideowo i mentalnie całkiem do tych ONRów bliskie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#65
DziadBorowy napisał(a): https://businessinsider.com.pl/polityka/...ay/m6jx0ct

"Polska Fair Play" - tak będzie się nazywał twór Gwiazdowskiego.

https://polskafairplay.org

Podoba mi się i strona i to, że przytomnie postawił na bezpartyjniaków. To dobrze rokuje. Nie zbiera partyjnych odpadów. Buduje czyste kadry, to jest... mądre. Może się coś z tego urodzi? Atrakcyjny program, Rozpoznawalna twarz i kadry zbudowane na ludziach darzonych zaufaniem a i przy okazji nie umoczonych w partyjne rozgrywki. Zapala się we mnie iskierka nadziei. Oby nie zgasła.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#66
Gawain napisał(a): Podoba mi się i strona i to, że przytomnie postawił na bezpartyjniaków. To dobrze rokuje. Nie zbiera partyjnych odpadów. Buduje czyste kadry, to jest... mądre.
Niestety to nie jest mądre. To jest otwarcie drzwi na oścież różnym Armandom Ryfińskim, radnym Kałużom etc. Jak RG chce się angażować w politykę to musi mieć przy sobie jakichś ludzi, co się na tym znają. No chyba że chce się w politykę bawić.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#67
Partia się będzie nazywać "Polska Fair Play".
Już mu zarzucają rozbijactwo koalicji KORWiNa i RN.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#68
Sofeicz napisał(a): Już mu zarzucają rozbijactwo koalicji KORWiNa i RN.
Akurat rozbijactwo chujni z grzybnią trudno traktować jako negatyw.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#69
kmat napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Owszem, wygląda to na próbę przeniesienia na siłę Teksasu do Polski, no ale trzeba przyznać, że Teksas realnie istnieje dość długo i ma się dobrze - jest więc to już jakiś powód do brania zeń przykładu.
Pigmeje Bambuti istnieją jeszcze dłużej. Ale nad braniem przykładu bym się zastanowił.

Ale nie prosperują tak jak Teksas.  Cwaniak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#70
kmat napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Już mu zarzucają rozbijactwo koalicji KORWiNa i RN.
Akurat rozbijactwo chujni z grzybnią trudno traktować jako negatyw.

Oni zawsze mają wymówkę na usprawiedliwienie swojej nieskuteczności.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#71
pilaster napisał(a): Ale nie prosperują tak jak Teksas. Cwaniak
Żeby wiedzieć ile realnie wart jest ten teksański system to wojna secesyjna musiałaby się zakończyć remisem.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#72
A nie skończyła się?
Do dziś powiewają tam flagi Konfederacji i są rejony, gdzie szeryf boi się wyjść z posterunku.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#73
kmat napisał(a): 2) Czemu ich ciągnie do ONRu.. Bo libertarianizm wymaga ciężkiego umysłowego zjebania. Kiedyś w celach rozrywkowych sobie czytałem dyskusje na ichnich forach i dobrze mi to nie zrobiło. Różne dziwne rozważania jak to będzie fajnie gdy zapanuje dzika konkurencja i narkomani, kaleki i stare dziady z głodu wyzdychają, albo skoro państwo to kradzież, to wszystkie biznesy, które powstały przy kooperacji z państwem powinny być znacjonalizowane przez specjalne Trybunały Rewolucyjne celem ich sprywatyzowania tym co trzeba. Trafiały się także dyskusje bardziej wyrafinowane: jaki jest status dzieci w ustroju, gdzie istnieją tylko właściciele i własność. Ponieważ dzieci właścicielami być nie mogą to znaczy że są własnością. A to nasuwa pytanie czy jest etyczne (bo legalne jak najbardziej) je bić, sprzedawać, zabijać, dupczyć..
Jeśli do tego dodać odpowiednią ilość "konserwatyzmu" czyli maskulinizmu, rasizmu, ksenofobii, homofobii etc. to wyjdzie coś ideowo i mentalnie całkiem do tych ONRów bliskie.
No tylko że to właśnie nie jest libertarianizm. Podstawową wartością libertarianizmu jest wolność jednostki, więc jakiekolwiek niewolnictwo czy poddaństwo jest z tą ideologią najzupełniej sprzeczne. Ponadto według ideologów libertariańskich po ustaniu państwowego dławienia gospodarki przedsiębiorcy natworzą tyle miejsc pracy, że nawet człowiek upośledzony fizycznie i umysłowo będzie mógł godnie zarobić, nie będzie żadnych dziadów i nikt nie zdechnie. Można taki pogląd nazwać naiwnym (ja nazywam) ale na pewno nie amoralnym czy aspołecznym. Libertarianizm, jak każda poważna ideologia, to próba znalezienia sposobu na to aby wszystkim było dobrze. Koncepcja "mnie ma być dobrze a podludziom źle" nijak się w nią nie wpisuje. A mimo to przyciąga opisanych przez ciebie entuzjastów BDSM.

Kluczem do tego fenomenu może być właśnie przypadek sadyzmu. W XVIII  wieku zaczął się rozpowszechniać  - głównie wśród wyższych sfer - libertynizm, czyli liberalizm bez ambicji politycznych, a dotyczący ttlko sfery obyczajowej. Idea libertynizmu jest banalnie prosta: niech każdy robi, co chce. Nie to, co jego łojciec robił i łojciec jego łojca. Nie to, co Bóg nakazał. Nie to, co jest Pożyteczne dla Społeczeństwa i Ludzkości. Po prostu, zwyczajnie to, co chce, to co mu się akurat wykaprysi. Z tego postulatu wynikają logicznie pewne zakazy: skoro każdy ma robić, co chce, to nie wolno nikogo zmuszać do tego, aby robił, co nie chce. Nie wolno więzić, gwałcić, bić, grozić. Nie wolno tworzyć i utrwalać praw i obyczajów, które karzą za robienie tego, co się chce. Problem w tym, że na tym drugim - prawie i obyczajach - skupili się libertyni, ograniczenia jednostek traktując jako coś oczywistego. Tak jakby nie były one również częścią praw i obyczajów. Traktowanie czegokolwiek jako oczywistość zawsze się mści. Bo na skutek koncentracji na przedstawianiu praw i obyczajów jako opresji, libertyni przyciągnęli ludzi, których naprawdę najbardziej prawa i obyczaje hamowały - takich jak markiz de Sade. I de Sade dokonał skojarzenia libertynizmu z gwałceniem dziewic i pietnowaniem ich gorącym żelazem. To właśnie jest wolność: żebym zawsze trochę gwałcił dziewice. Wolność tych dziewic jakoś gdzieś się zgubiła.

Analogicznie libertariańscy ideologowie koncentrują się głównie na tym, jak bardzo państwo ogranicza prawa jednostki, zapominając o tym, że w obliczu braku państwa jedne jednostki drugim ograniczają wolność jeszcze bardziej. I przyciągają do siebie libertarianie tych, których państwo współczesne naprawdę najbardziej prześladuje lub przynajmniej grozi prześladowaniem: nazistych babobijców i miłośników "twardej ręki", czyli przemocy po prostu, ze swym eschatologicznym "dniem sznura". Oni opresję państwa i prawa czują mocno i szczerze,  więc czują miętę do takich, co ją krytykują i obiecują znieść. Dopóki libertarianie będą się koncentrować na złu, jakie czyni jednostce państwo i prawo, zapominając całkowicie o dobru, będą przyciągać emocjonalnie nazistych, ci zaś odstraszą od nich ludzi zdrowych psychicznie (do których, jak mi się dotychczas wydaje, Gwiazdowskiego można zaliczyć).
Odpowiedz
#74
ZaKotem napisał(a): No tylko że to właśnie nie jest libertarianizm. Podstawową wartością libertarianizmu jest wolność jednostki, więc jakiekolwiek niewolnictwo czy poddaństwo jest z tą ideologią najzupełniej sprzeczne.
Oj nie. Tak naprawdę podstawową wartością jest dla nich własność. Wolność jest jej pochodną, to w istocie samoposiadanie. Oni tego w ogóle nie różnicują, "moja ręka" to dokładnie ten sam status co "mój portfel".
ZaKotem napisał(a): Libertarianizm, jak każda poważna ideologia,
Zlituj się.
ZaKotem napisał(a): I przyciągają do siebie libertarianie tych, których państwo współczesne naprawdę najbardziej prześladuje lub przynajmniej grozi prześladowaniem: nazistych babobijców i miłośników "twardej ręki", czyli przemocy po prostu, ze swym eschatologicznym "dniem sznura". Oni opresję państwa i prawa czują mocno i szczerze, więc czują miętę do takich, co ją krytykują i obiecują znieść.
A z tym trudno polemizować, pełna zgoda.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#75
Wracając do tematu - https://forsal.pl/amp/1398002,podatkowa-...kutki.html

Cytat:Propozycja Gwiazdowskiego to jednak wylanie dziecka z kąpielą – zamiast uszczelnić CIT, chciałby całkowicie odebrać spółkom możliwość odliczania kosztów. Wszystkie w zamian za to płaciłyby 1,5 proc. od przychodów. Firmy z wysoką rentownością obrotu byłyby zadowolone, jednak przedsiębiorstwa mające wysokie koszty mogłyby zacząć upadać – chyba że miałyby możliwość podwyższenia cen. Na przykład w 2015 r. produkcja skór i wyrobów skórzanych dawała przeciętny zysk na poziomie 11 proc. przychodów, za to przedsiębiorcy z branży produkcji metali mogli liczyć na średni zysk 2 proc. – a więc nowy podatek byłby niemal równy temu, co zarabiali.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#76
cobras napisał(a): Wracając do tematu - https://forsal.pl/amp/1398002,podatkowa-...kutki.html

Cytat:Propozycja Gwiazdowskiego to jednak wylanie dziecka z kąpielą – zamiast uszczelnić CIT, chciałby całkowicie odebrać spółkom możliwość odliczania kosztów. Wszystkie w zamian za to płaciłyby 1,5 proc. od przychodów. Firmy z wysoką rentownością obrotu byłyby zadowolone, jednak przedsiębiorstwa mające wysokie koszty mogłyby zacząć upadać – chyba że miałyby możliwość podwyższenia cen. Na przykład w 2015 r. produkcja skór i wyrobów skórzanych dawała przeciętny zysk na poziomie 11 proc. przychodów, za to przedsiębiorcy z branży produkcji metali mogli liczyć na średni zysk 2 proc. – a więc nowy podatek byłby niemal równy temu, co zarabiali.

No właśnie. I dlatego nie rozumiem tych ochów i achów nad podatkiem przychodowym proponowanym przez ekonomistę, który do nędzy tej pani pod latarnią, powinien wiedzieć, że są branże w których podatek przychodowy nawet na poziomie 1% jest w zasadzie podatkiem kasacyjnym. 
Poza fragmentem zaczynającym się od "jednak przedsiębiorstwa [...]" artykułu to tradycyjnie brednie niedouków, ale za zauważenie tego mimo wszystko mały plus.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#77
Cytat:No właśnie. I dlatego nie rozumiem tych ochów i achów nad podatkiem przychodowym proponowanym przez ekonomistę,

Przecież Gwiazdowski to nie ekonomista xD
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#78
To akurat mi się nie podoba bo faktycznie uwali wszystkie branże które lecą na niskiej marży. Natomiast reszta pomysłów podatkowych jak np jednolita stawka VAT, która ma być zrekompensowana obniżeniem podatku dochodowego są ok. Kwestia tylko aby to jakoś zbilansować.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości