Ankieta: Czy reglamentacja określonych typów noży wpłynie na poprawę bezpieczeństwa?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak
0%
0 0%
Nie
83.33%
5 83.33%
Nie mam zdania na ten temat
16.67%
1 16.67%
Razem 6 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy reglamentacja określonych typów noży wpłynie na poprawę bezpieczeństwa?
#41
znaLezczyni napisał(a): Zdaję sobie sprawę z tego, iż nie wszyscy noszący przy sobie noże traktują je jako broń. 
Myślę jednak, że pomimo założenia (nóż, który przy sobie noszę, nie jest moją bronią, tylko użytecznym narzędziem), może tą bronią stać się w sytuacji, gdy noszący nóż został zaatakowany.
 
 
Oczywiście, może stać się bronią w sytuacji, gdy noszący nóż został zaatakowany – literalnie jak wszystko inne, co osoba zaatakowana przy sobie ma, albo co leży wokół miejsca zdarzenia. 
 
 
znaLezczyni napisał(a): Jeśli mogę zapytać, jakie to hobby? Zbierasz je tylko czy używasz do jakichś celów?
 
 
Pisałem o tym wcześniej – flipping, a więc sztuka wykonywania rewolucji balisongiem, czerpiąca ze specyficznych cech jego konstrukcji.
 

https://www.youtube.com/watch?v=nBiLfLIYRFw&t=30s
https://www.youtube.com/watch?v=55SAgyoHdRA
https://www.youtube.com/watch?v=-G833lONSao
 
A co do używania, to oczywiście korzystam z balisongów na co dzień, czyli w ramach EDC - w kuchni, w domu, na ulicy w pracy i w zagrodzie (rzeczy jasna nie w UK). Chociaż przyznaję, że jest to swoista fanaberia wynikająca raczej z zamiłowania do tego typu noży, niż względów utylitarnych, gdyż dla celów stricteE DC posiadam zdecydowanie bardziej praktyczne i skuteczne noże – tymi utylitarnymi konstrukcjami nie mogę jednak uskuteczniać hobby flippingu. Oczko 
 
znaLezczyni napisał(a): Rozumiem. Rozumiem też, że wymuszona rezygnacja z biżuterii może wywołać sprzeciw. Moim zdaniem jednak, nie jest to wysoka cena za poprawę bezpieczeństwa - a w każdym razie poprawę poczucia bezpieczeństwa w otoczeniu. 
 
 
Biżuteria to tylko jeden z aspektów jakie wymieniłem i owszem byłbym skłonny z niego zrezygnować, gdyby faktycznie o poprawie poziomu bezpieczeństwa była mowa – tego jednak nikt do tej pory nie dowiódł, a przynajmniej ja na nic takiego nie natrafiłem. Względem poczucia bezpieczeństwa to szczerze powiedziawszy, nie jestem rad ograniczać moich swobód obywatelskich, aby ktoś mógł podnieść sobie poziom abstrakcyjnego "poczucia bezpieczeństwa"; szczególnie jeśli jego obecne "poczucie niebezpieczeństwa" wynikać może ze stereotypów, a nie z faktycznych przesłanek (nie mówię o Tobie, ale o ogólnie o tendencjach w tym temacie). Jeśli poczucie niebezpieczeństwa jest bowiem na stereotypach oparte (jak, moim zdaniem, ma to miejsce w przypadku balisongów) to za o wiele lepsze wyjście uważam wyprowadzanie ludzi z mylnych założeń, niźli delegalizacje przedmiotów.
 
znaLezczyni napisał(a): Zrobiłam małą sondę w pracy, pytając o noże. Z ciekawości, bo wcześniej ten temat nie interesował mnie w ogóle. Zapytałam kilkanaście osób, co sądzą o zakazie/ reglamentacji, o których rozmawiamy. 100 procent pytanych było zwolennikami zakazu.
 
 
Pytanie, czy te osoby miały jakiekolwiek pojęcie o temacie; czy jakkolwiek przepracowały kwestie, które m.in. wskazywałem powyżej (kuriozalna definicja zombie knives, niepraktyczność balisongów względem zastosowań przestępczych w porównaniu do alternatyw) czy też kierowały się raczej stereotypami i jakimiś skrawkami informacji o problemie serwowanymi przez pędzące za sensacją media. Nie wiem tego, toteż trudno mi się do tego co napisałaś odnieść. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę, że niestety każdy z nas czasem oddaje się manierze "nie wiem to się wypowiem" – o ile maniera taka może dać surowy "output" danych statystycznych, o tyle głosem w merytorycznej dyspucie jest raczej kiepskim. Oczko 
 
znaLezczyni napisał(a): Jak z definicji wynika, nóż może być bronią. A nawet więcej, bywa bronią. 
 
Pełna zgoda względem tego, że nóż może być bronią. Problem polega na tym, że bronią może być bardzo wiele niepozornych przedmiotów w zależności od sposobu ich użycia; chociażby szpikulec do lodu może być w tym bardzo efektywny. Ba, są makerzy którzy tworzą "taktyczne" szpikulce do lodów. Tutaj wyrób Bastinellego o wdzięcznej nazwie "Ice Scream":
 
[Obrazek: 42193707_2138011316465427_73450331114590...e=5CE87BD9]
 
O przedmiotach pokroju śrubokrętów, również szeroko w tym wątku pisałem – te również mogą być efektywną, praktyczną bronią.
 
 
znaLezczyni napisał(a): Jeśli otwierasz paczki zawodowo (w sensie rozcinasz kartony), zapewne twoja firma dostarczyła ci narzędzie do tego. Jeśli masz firmę i w pracy musisz otwierać wiele opakowań dziennie, pewnie masz w pracy do tego narzędzie i nie musisz w tym celu nosić przy sobie noża o ostrzu dłuższym niż trzy cale. 
Jeszcze nie spotkałam się z takim opakowaniem, z którym mój (niewielki) nóż nie poradziłby sobie.
 
 
Zwracam jednak uwagę, że mój komentarz nie dotyczył 3 calowych folderków, tylko tapeciaka, którego zdjęcie wkleiłaś. Istotnie 3 calowym nożem jestem w stanie otworzyć większość opakowań jakie w trakcie rutyny dnia codziennego mnie atakują. Bynajmniej nie zajmuje się jednak otwieraniem paczek zawodowo. ;Oczko Poza tym, otwieranie paczek to tylko jedno ze wskazanych zastosowań EDC jakie winien spełniać nóż w tym kontekście noszony. Jak wcześniej zauważyłem, o ile tapeciaki w istocie mogą jako tako zadaniu temu podołać, o tyle względem innych są skrajnie niepraktyczne, czy wręcz bezużyteczne. 
 
 
znaLezczyni napisał(a): A ja akurat uważam, że to jest mądre. Nie używałabym noża z takim napisem. Nie chciałabym go posiadać. To nie są "groźne" wyrazy, to są groźby na broni. 
 
 
Ja również nie chciałbym go posiadać, ponieważ to na ogół tandetny złom. Zauważ jednak, że obecnośc napisów czy obrazków na danym przedmiocie w żaden sposób nie wpływa na jego lethalnosc. Jeśli więc mamy dwa noże identyczne pod względem geometrii, długości oraz profilu ostrza, użytych materiałów etc., ale jeden z nich posiada napis "zrobię Ci tym kuku", to ten nóż właśnie jest uznany za szczególnie niebezpieczny. Według mnie jest to kuriozum.
 
Moim nieskromnym zdaniem, delegalizacja tych nieszczęsnych noży zombie w UK miała na celu dać wyborcom jedynie na wskroś złudne poczucie bezpieczeństwa i starań ze strony Parlamentu.  Złudne, ponieważ w świetle tej głupawej definicji prawnej, osoba, która do tej pory targała te na ogół i tak wysoce niepraktyczne wall hangery, może dalej je przynajmniej legalnie posiadać, o ile tylko pozbędzie się złowrogich obrazeczków i hasełek – względem części tego złomu, wystarczy bodaj kilka minut pracy ze zmywaczem do paznokci. Zresztą,
Odpowiedz
#42
Kozak Zaporoski


Cytat:Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę, że niestety każdy z nas czasem oddaje się manierze "nie wiem to się wypowiem" – o ile maniera taka może dać surowy "output" danych statystycznych, o tyle głosem w merytorycznej dyspucie jest raczej kiepskim.


Wiele w tym racji. Chciałam jednak zauważyć, że jeśli chciałeś tutaj dyskusji o nożach jako broni itp.itd., to chyba źle trafiłeś. Jesteś jedyną osobą, która w tym wątku zaprezentowała jakieś dane, reszta wypowiedzi to były wyłącznie opinie laików w temacie. Aby na taki temat dyskutować, trzeba choć trochę się na nim znać lub zdobyć jakieś rzetelne dane. A nie jest to łatwe zadanie.
Temat (moim zdaniem, mogę się mylić) jest niszowy - tj. odsetek ludzi chcących legalnie nosić (zakazane) noże przy sobie jest niewielki.
Próbowałam znaleźć dane dot. wprowadzenia zakazu posiadania wiadomych noży w UK. Próbowałam też znaleźć dane statystyczne dot. opinii w społeczeństwie na temat wiadomych noży. Jedyne, co znalazłam (na pierwszych stronach google) to dane dot. przestępstw z użyciem noży.
Zadanie przerosło mnie czasowo - żeby rzetelnie móc z tobą porozmawiać, musiałabym poświęcić na to ładnych kilka godzin (jeśli nie lepiej).

Chciałam ci jednak podziękować za ciekawy temat, który nadal będę śledzić. Mam nadzieję, że wybaczysz mi, że jeśli coś jeszcze napiszę - będzie to wyłącznie moja opinia odwołująca się do moich przekonań/ doświadczeń/ odczuć, nie zaś fakt.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#43
znaLezczyni napisał(a): bert04
Cytat:Mylisz poprawę bezpieczeństwa z poprawą poczucia bezpieczeństwa.
Nie mylę. Dlatego użyłam obu.

No dobra, nie mylisz, ale traktujesz jako sprawy równie ważne. Po Tobie oczekiwałbym jednak, że zauważysz różnicę, zwłaszcza w obliczu tak delikatnej kwestii, jak ograniczanie wolności. Zazwyczaj systemy prawne ograniczają wolność obywatela jako cenę za faktyczne, mierzalne bezpieczeństwo. Tutaj wolność ma być ograniczana jako cena za komfort psychiczny i złudne poczucie, że niebezpiecznego psa nie ma.

Cytat:Dobrze, że to zauważasz, bo powyższe jest tak słabe, że aż nie da się skomentować. Jestem pewien, że podobna sonda w kręgu znajomych lub nawet współpracowników K.Z. będzie diametralnie inna.

Cytat:Skoro jest tak słabe, że nie da się skomentować - po co komentujesz?

Gdybym chciał komentować, to bym się spytał o:
- przekrój społeczny
- proporcje płci
- rodzaj pracy (biurowa / rzemieślnicza)
- miejsce pracy (biuro lub warsztat vs. budowa lub "u klienta")

i jeszcze parę innych aspektów, które już na wstępie wpływają na ocenę tak przydatności noży samych w sobie, jak i ewentualnej konieczności / potrzebie noszenia przy sobie.
Cytat:Przeszkadza ci dzielenie się jakimś wrażeniem/ spostrzeżeniem? Przecież nie przerzuciłam opinii kilkunastu osób na opinię istniejącą w społeczeństwie.

Przeszkadza mi, że nie mogłaś antycypować wyniku przed zapytaniem się. Równie dobrze Kozak mógł spytać swoich kumpli od furkotania balisongami o potrzebę śmietników na podpaski w toaletach publicznych. Czy o wady schodów, w których stopnie i podesty są wykonane z krat metalowych. Sorry, jeżeli zabrzmiało zbyt seksistowsko.

Cytat:A o czyim bąbelku cały czas piszę, jak nie swoim?

Wobec tego należałoby się zapytać, w jaki sposób noszenie noża przez ludzi w innych bąbelkach wpływa na Twoje bezpieczeństwo. Albo jego poczucie.

Cytat:
Cytat:Jak na Twoje poczucie bezpieczeństwa wpływa więc to, że
- sama masz w kuchni szufladę pełną broni
- jeżeli jesteś u kogoś z wizytą, ten też ma szufladę pełną broni
- w restauracji każdy otrzymuje egzemplarz "stępionej" broni, ale w kuchni jest wielki asortyment ostrych i zabójczych narzędzi śmierci?

1. Napisałam: może być, bywa. Nie przekręcaj moich słów, proszę.
2. Z zawartością swojej szuflady jestem ostrożna. Kupiłam kiedyś nowy, ostry, niemały nóż (do celów kuchennych) i kilkanaście dni później wylądowałam na pogotowiu na doklejaniu końca palca.
3. Jeśli te noże są w kuchni, nie mają dla mnie znaczenia. Gdybym natomiast wielki nóż zobaczyła w łazience czy sypialni, nie poczułabym się komfortowo. Szczególnie, jeśli byłabym jedynym gościem.
4. Jak wyżej. Kucharz z nożem w kuchni - ok. Na sali pomiędzy gośćmi - nie.

Ad 1 Być może to drobna różnica, ale ważna w kontekście prawnym. Prawodawca reglamentując typy noży podzielił je na
a) noże zakazane (broń)
b) noże ograniczone do noszenia (potencjalna broń)
c) noże nie podpadające pod reglamentację (nie-broń)

Jakie to są kryteria i czy słuszne, to na marginesie. ZaKotem, twierdził, że nóż nie jest bronią ale może być użyta jako broń. Ty twierdziłaś, że nóż z definicji może być bronią. W ten sposób jedno z was "likwidowało" kategorię a) a drugie - kategorię c).

Ad 2 Ja przy kładzeniu laminatu miałem nieco mniej szczęścia i mogę obecnie na palcach liczyć tylko do 9,5. Ale z tego powodu nie twierdzę, że piły tarczowe mogą być użyte jako broń są z definicji bronią. Po prostu są rzeczy niebezpieczne w obsłudze, a zaciąć można się nawet papierem.

Ad 3 Owszem, podobnie jak obecność taśmy pancernej, ściągaczy do kabli czy i buteleczki z jakimś płynem lub pigułkami koło Twojego drinku. Pewne sygnały w kontekście świadczą o zamiarach.

Teraz należy jeszcze wykazać, że noszenie noża przy sobie implikuje podobny kontekst, jak powyższa scena wyjęta z jakiegoś thrillera erotyczno - sadystycznego.

Ad 4 Są ekskluzywne restauracje, gdzie kucharz  przyrządza jedzenie na stole, popisując się przy tym zdolnościami obsługi ostrego noża. Niektórzy to lubią.

Cytat:
Cytat: napisał(a):Nie widzę różnicy pomiędzy pistoletem a nożem (w świetle tego, co powyżej zacytowałam). Po co zakazywać pistoletów, jak można strzelić z procy albo z tego urządzenia, co wbija gwoździe.

Nie napisałaś tego, co nie?

Cytat:Jak najbardziej napisałam - jest w poście, nie widzisz?

No napisałaś. Używając definicji od czapy. Zapomniałaś wpisać samolotów pasażerskich na listę, one najpóźniej od 9/11 są bronią.

Cytat:
Cytat: napisał(a):A ja akurat uważam, że to jest mądre. Nie używałabym noża z takim napisem. Nie chciałabym go posiadać. To nie są "groźne" wyrazy, to są groźby na broni.

Serio uważasz, że nóż z napisem "Kill'em all" jest groźniejszy, niż ten sam nóż bez tego napisu? Nie napisałaś tego, co nie?


Cytat:Gdzie napisałam, że jest groźniejszy?

Napisałaś, że zakazywanie noży ze względu na to, jakie napisy są na nich umieszczone, jest mądre. Implikuje to, że brak tego samego zakazu dla identycznych noży bez napisów też jest mądry. W świetle tego, co pisałaś o poczuciu bezpieczeństwa i pożyteczności zakazów wychodzi to, co wywnioskowałem powyżej.

Cytat:Napisałam, że nie chciałabym takiego noża mieć ani używać. I że rozumiem, dlaczego takie noże są zakazane.
Nie, to nie dlatego, że pod wpływem napisanych/naklejonych/wygrawerowanych liter ostrze zmienia się w magiczne.

Rozmowa nie była o tym, jakiego noża ktoś chce używać, ale o konkretnym zakazie w prawie. Ja przykładowo nie chcę używać noża pomalowanego na różowo z wygrawerowanymi białymi jednorożcami i motylkami w kolorze tęczy. Nie chciałbym też mieć takiego wzoru na ubraniu czy czapce, nawet na długopisie.

Gdyby jednak zobaczył prawo zakazujące
- ubrań produkowanych przez niewolniczych pracowników
- zawierających szkodliwe substancje chemiczne
ORAZ
- pomalowanego na różowo i z wzorkami w jednorożce i motylki

... to nawet przez myśl mi by nie przeszło "O, to jest nawet mądre".

Cytat:I proszę, daj sobie spokój z "nie napisałaś tego, co nie?" Raz  mogło być zabawnie. Za drugim razem razi.

Gdybyś raz napisała jakąś rzecz niemądrą, to można to zwalić na wir dyskusji i pewne zacietrzewienie. Każdemu się zdarza. Ale jak tak seryjnie w jednym poście popełniasz, to też zabawne nie jest.

Rodica napisał(a): Dziwne mi się wydaje paradowanie z nożem surwiwalowym po mieście. Takim nożem można przebijać opony, odcinać gałęzie, ewentualnie ściagać błoto z podeszwy. Nie lepiej kupić sobie scyzoryk czy multitoola i nie straszyć ludzi?

Małe sprostowanie. Tzw. "noże survivalowe" to zazwyczaj wielkie bagnety dla młodzieży fascynującej się filmami Rambo, z wydrążoną rękojeścią pełną niepotrzebnego badziewia i nieporęczne w obsłudze. Z tego wieku się wyrasta.

Natomiast "nóż w celach survivalowych" może być różny, w zależności od celu użycia i własnych preferencji. Na potrzeby miejskie wystarcza scyzoryk, najlepiej z blokadą i otwierany jedną ręką. Jak to:

[Obrazek: 120px-Belt_cutter_2009_G1.jpg]

(Ten ma jeszcze krawędź tnącą dla pasów bezpieczeństwa, coś takiego sobie sprawię przy wymianie).

W terenie lepszy jest full tang (czyli monolityczny z jednego kawałka metalu od sztychu aż po gwint). Ale bez kompasów, proc, sprzętu krawieckiego czy wędkarskiego ukrytego w rękojeści lub pochwie.
Odpowiedz
#44
znaLezczyni napisał(a): ZaKotem

Cytat:A są ludzie którzy wolą mieć wyścigówko-limuzyny za milion złotych. Chciałabyś im tego zabronić tylko dlatego, że jest to "społecznie niepożyteczne"?

Nie zdziwię się, jeśli do tego dojdzie - sama głosowałabym za czymś takim. Nie widzę sensu w produkowaniu samochodów, które rozwijają prędkość znacznie większą niż maksymalna dozwolona. Potem jeżdżą idioci i zabijają ludzi. Albo kaleczą.
Może więc należałoby raczej zabronić jazdy idiotom? Mało który wypadek śmiertelny z wyraźną winą kierowcy wystąpił przy prędkości powyżej 130 km/h. Idioci, którzy zabijają i kaleczą ludzi robią to z prędkością dostępną każdemu taniemu autku. Jeśli ktoś po terenie zabudowanym jeździ setką, wyprzedza na zakręcie, nie ustępuje pierwszeństwa itd, to nie jest to w najmniejszym stopniu zasługa nadmiernej mocy samochodu.

Cytat:Zabroniłabym też (opiszę to na chłopski sposób, bo nie jestem znawczynią samochodów sportowych) kupowanie większej rury wydechowej (powiększanie tłumika?) po  tuningowaniu samochodu w celu zwiększenia hałaśliwości samochodu.
To inna sprawa, bo celowe hałasowanie to jawna fizyczna agresja wobec otoczenia.

Cytat:Kolczykiem w nosie nie jest łatwo kogoś zabić.
"Nożem zombie" też nie tak łatwo, przynajmniej w porównaniu z legalnym nożem kuchennym.

Cytat:Ależ traktuj sobie czyjekolwiek (w tym moje) niepokoje z jakąkolwiek chcesz powagą. Nic mi do tego. Zasadniczo to rozmawiam z Kozakiem Zaporoskim, który tę rozmowę traktuje (tak jak ja) poważnie i nie wrzuca w nią uchodźców. 
Wolałbym, abyś nie analizowała tego, jak rzekomo co traktuję, ale jedynie to, co piszę. A porównanie twojego poczucia bezpieczeństwa z poczuciem bezpieczeństwa ksenofobów jest jak najbardziej sensowne, bo o tę samą wartość chodzi. Jeśli kolczyki w nosie nie są dobrą analogią ze względu na niewielką ich letalność - no to niech będą "escape roomy". Ich śmiertelność została udowodniona, więc ich istnienie może zmniejszać poczucie bezpieczeństwa niektórych osób.


Cytat:Tę definicję chyba sam sobie stworzyłeś.
W języku polskim broń to:
https://sjp.pwn.pl/szukaj/bro%C5%84.html
Cytat:1. «narzędzie walki»
2. «środek lub sposób walki z kimś lub z czymś»
3. «formacja wojskowa»
To słaba definicja, bo "narzędziem walki" to i młotek może być.

Cytat:W języku angielskim:

https://www.google.com/search?client=fir...n+definion
Cytat:[*]a thing designed or used for inflicting bodily harm or physical damage.
[*]
A to jest podobne do mojej, z tym że ja kładę nacisk na "designed" a nie "used", bo użyć do uszkadzania ciała można czegokolwiek. Oczywiście, jak ktoś bije kogoś młotkiem, to można ten młotek nazwać bronią improwizowaną, ale nie jest to przedmiot stworzony jako broń.


Cytat:Jak z definicji wynika, nóż może być bronią. A nawet więcej, bywa bronią.



[*]
Tak jak i metalowa rurka. Owszem, istnieją noże stworzone specjalnie z myślą o ranieniu ludzi, czyli jako broń. Są to sztylety lub bagnety. Można bagnetem kroić chleb, ale zasadniczo nie jest to jego główne zadanie. Łatwo rozpoznać nóż, który jest bronią: jego klinga jest prosta, z ostrym końcem, wyraźnie przeznaczona do kłucia - w przeciwieństwie do noży "cywilnych", które są przeznaczone głównie do cięcia. Sztylet czy bagnet ma łatwo przebić nie tylko skórę, ale i warstwy ubrania, a może i jakiś pancerz, uszkodzić jakiś żywotny organ i zostać szybko wyjętym, aby zaraz można dźgnąć jeszcze raz. Nóż, który takich warunków nie spełnia, z pewnością bronią nie jest. Nie jest więc bronią ani nóż kuchenny, ani tapeciak, ani nóż myśliwski, bo chociaż niektóre z nich można użyć do kłucia, jednak znacznie lepiej nadają się do cięcia, i po tym poznać różnicę między nożem (narzędziem)  a sztyletem (bronią). Czy to
[Obrazek: w_6_0032282_zombie-biohazard-hand-knife.png]
w ogóle wygląda jak broń? Gdyby tak wyglądała nadająca się do użytku broń, średniowieczni kowale wpadliby na coś takiego. Przecież na oko widać, że "zombie knife" jako broń są bez sensu. Jako narzędzie zresztą też. Czym więc są te przedmioty? Pewnie tym, co sugerował Kozak - ozdobą naścienną. Mało zresztą gustowną, ale zakaz sprzedaży niegustownych ozdób ściennych to chyba przesada.



Cytat:Nie widzę różnicy pomiędzy pistoletem a nożem (w świetle tego, co powyżej zacytowałam). Po co zakazywać pistoletów, jak można strzelić z procy albo z tego urządzenia, co wbija gwoździe.



[*]
Pistolet zasadniczo nie ma wielu innych zastosowań, niż strzelanie w celu uszkodzenia człowieka, a gwoździarki są zazwyczaj używane, no cóż, do wbijania gwoździ. Ich zasięg w połączeniu z rozmiarami raczej utrudnia korzystanie z nich jako broni, to już łatwiej zatłuc kogoś łopatą.
Odpowiedz
#45
Dobrze, że te Zombiaki zakazali, bo takie coś to tylko jakieś dzieciaki noszą do szkoły żeby szpanować i mogą pociąć kogoś w przypływie fantazji. Pewnie też kolekcjonowali niektórzy.

ZnaLezczyni

Cytat:Istnieje również dość mocne przekonanie, że to policja powinna rozwiązywać problemy i bronić ludzi.

Ludzie myślą, że jak ktoś ich zaatakuje to policja wyrośnie jak spod ziemi?
Przecież to są sekundy, policja jest po fakcie, chyba, że jakaś rozróba się rozkręca, najpierw się wyzywają, odpychają itp., to może przypadkowo policja zapobiegnie mordobiciu.

Najczęściej policja zajmuje się ściganiem napastników a nie obroną.
To nie są bodyguardy.
Odpowiedz
#46
ZaKotem napisał(a): Łatwo rozpoznać nóż, który jest bronią: jego klinga jest prosta, z ostrym końcem, wyraźnie przeznaczona do kłucia - w przeciwieństwie do noży "cywilnych", które są przeznaczone głównie do cięcia. 


Ten fragment Twojej wypowiedzi szczególnie mnie zaabsorbował, jako że kwestia określenia podziału noży na bronie i narzędzia, interesuje mnie od dawna. ;Oczko Otóż ciekaw jestem, który z poniższych noży (jeśli którykolwiek) jest Twoim zdaniem bronią: Język

1. Zero Tolerance 0452
[Obrazek: zt0452cf%2402-zero-tolerance-zt0452cf-02.jpg]

2. ZT0470
[Obrazek: zt0470%2401-zero-tolerance.jpg]

3. ZT0462
[Obrazek: zt0462%2401-zero-tolerance-zt0462-01.jpg]


4. ZT0392
[Obrazek: y-2985.jpg]

5. Benchmade 940-1
[Obrazek: be940-1%2402-benchmade-940-1-osborne-be940-1-d2.jpg]



6. BM 860

[Obrazek: 860_agency_1000x310.jpg]

6. Spyderco Civilian
[Obrazek: spc12gs%2401-spyderco-civilian-spc12gs-d1.jpg]

7. Spyderco Endura
[Obrazek: Spyderco-Endura-4-Titanium-Damast-%28C10TIPD%29.jpg]

8. Spyderco Yojimbo II
[Obrazek: spc85gp2%2401-spyderco-yojimbo-ii-spc85gp2-01.jpg]

9. HOM Design Basilisk
[Obrazek: y-24856.jpg]

10. Microtech SOCOM
[Obrazek: 12854-thickbox_default.jpg]
Ой, розвивайся та сухий дубе / Завтра мороз буде, / Ой собирайся молодий козаче / Завтра похід буде. / Я й морозу та й не боюся / Зараз розів'юся
Odpowiedz
#47
Kozak Zaporoski napisał(a): Ten fragment Twojej wypowiedzi szczególnie mnie zaabsorbował, jako że kwestia określenia podziału noży na bronie i narzędzia, interesuje mnie od dawna. ;Oczko Otóż ciekaw jestem, który z poniższych noży (jeśli którykolwiek) jest Twoim zdaniem bronią: Język

Nie uważam aby to było możliwe jednoznacznie do rozstrzygnięcia, dlatego właśnie jestem sceptyczny wobec zakazów prawnych. Ogólnie jednak jeśli nóż najwyraźniej lepiej nadaje się do kłucia, niż cięcia, to znaczy, że został zaprojektowany jako broń. Albo ma tak wyglądać. Na pewno bronią nie jest nr 6, reszta na mój gust wygląda jak uniwersalne narzędzia do przecinania i nakłuwania czegokolwiek. Człowieka też oczywiście można przeciąć i nakłuć, i on może od tego umrzeć, ale nic nie wskazuje na to, aby to było głównym przeznaczeniem tych przedmiotów.

Noże motylkowe, podobnie jak sprężynowe, to trochę inna sprawa, bo ich budowa wskazuje na to, że ich przeznaczeniem jest bycie ukrytym gdzieś w kieszeni, z możliwością szybkiego wyjęcia ostrza jedną ręką (co nie jest możliwe w przypadku normalnego scyzoryka). Trudno wyobrazić sobie potrzebę wyciągnięcia szybko ukrytego ostrza inną, niż zaatakowanie kogoś znienacka. Toteż ich klasyfikacja jako broni i delegalizacja ich noszenia w miejscach publicznych (nie posiadania) w wielu krajach mnie nie dziwi.
Odpowiedz
#48
ZaKotem napisał(a): Na pewno bronią nie jest nr 6


Jeśli mielibyśmy się opierać na założeniach projektowych właśnie, to 6 oraz 8 stworzone były z myślą stricte o samoobronie – ich większa/mniejsza skuteczność względem pozostałych przedstawionych modeli to odrębna kwestia. Oczko


ZaKotem napisał(a): Noże motylkowe, podobnie jak sprężynowe, to trochę inna sprawa, bo ich budowa wskazuje na to, że ich przeznaczeniem jest bycie ukrytym gdzieś w kieszeni, z możliwością szybkiego wyjęcia ostrza jedną ręką (co nie jest możliwe w przypadku normalnego scyzoryka). Trudno wyobrazić sobie potrzebę wyciągnięcia szybko ukrytego ostrza inną, niż zaatakowanie kogoś znienacka.


To również jest stanowi bardzo ciekawy i może nieintuicyjny aspekt dyskusji. Oczko
Po pierwsze, nie kojarzę żadnej jurysdykcji, w której balisongi byłyby traktowane jako "ukryte ostrza" – status taki mają noże ukryte w przedmiotach, które wyglądu broni nie posiadają (np. noże ukryte w trzonie laski albo klamrze od paska). Ostrze w balisongu nie jest raczej bardziej "ukryte", niż w jakimkolwiek innym folderku – polskie prawo przynajmniej w ten sposób kwestię te ocenia, gdyż noże ukryte w przedmiotach niemających wyglądu broni faktycznie są zakazane; balisongi zaś posiadać i nosić można swobodnie.

Po drugie, jeśli chodzi o szybkość dobycia ostrza mowa to odnosiłem się do tego wcześmiej. Noże 1,2,3,4,5,6,8 oraz 10 można doprowadzić z pozycji "schowane w kieszeni" do pozycji "ostrze otwarte i zablokowane" (takoż jedną ręką) nieporównanie szybciej, niż jakiegokolwiek balisonga, a sam proces otwierania, ze względu na ilość oraz naturę kroków, które zawiera, jest zdecydowanie krótszy oraz prostszy. Noże od 1-4 to Flippery na łożyskach ceramicznych, noże 5 oraz 6 posiadają niezwykle efektywną kombinację axis-locka i thumb stud'a, 8 to takoż efektywne połączenie tzw. spydie hole i compression lock, natomiast 10 to thumbstud + łożyska ceramiczne.  
Pozwolę sobie powtórzyć teraz podnoszoną wcześniej kwestie na temat zastosowania balisongów jako broni:

Otóż jest to jeden z niewielu rodzajów noży, który wymaga niemałej ilości wprawy by skutecznie go dobywać, tym bardziej w sytuacji dla dobywającego stresującej. Jeśli ktoś nie zadał sobie trudu, aby opanować czynności tak podstawowe jak szybkie rozkładanie i składania balka, to nóż ten faktycznie może okazać się niebezpieczny, ale dla idioty, który usiłuje go nieudolnie użyć – ot w najgorszym razie wyleci mu z łap, a w najlepszym, te łapy potnie.

Jednakże opanowanie nawet w stopniu zaawansowanym sprawnego flippowania balkiem, nie sprawi magicznie, że będzie to nóż bardziej efektywny w uskutecznieniu zbrodniczych zamiarów, niż jakikolwiek inny folderek o podobnych wymiarach i kształcie głowni (a warto nadmienić, iż typowy balek to nóż o mocno przeciętnej długości jak na kieszonkowca; wszystkie moje pysie mają ok. 4.2").

Skoro więc balki mogą wykonywać dokładnie to samo co inne folderki, przy czym inne folderki nie wymagają włożenia niebagatelnej pracy w chociażby dopuszczające posługiwanie się nimi, to dlaczego akurat balki są wyróżnione w Rezolucji Parlamentu Europejskiego?

Natomiast jeśli chodzi o rzeczone kroki jakie należy podjąć celem otwarcia balka, pozwolę sobie raz jeszcze zreferować:

>Skrzydła w pozycji zamkniętej blokowane są tzw. T-Latch’em – w zależności od tego w jakiej pozycji balisong był w kieszeni przenoszony, po dobyciu będziemy go trzymać albo w icepick grip (T-latch na dole) albo hammer grip (T-Latch na górze).

> Icepick grip zapewnia łatwiejsze zwolnienie T-Latch’a kciukiem – jednakże, jeśli finalnie chcemy trzymać otwartego już balka w hammer grip’ie, to przed opening’iem, należy obrócić go w dłoniach o 180 stopni.
> w hammer grip'ie najczęściej będziemy zwalniać T-Latch’a ruchem małego palca, ewentualnie palca serdecznego. Analogicznie jak wcześniej, jeśli chcemy otwartego już balka trzymać w pozycji icepick grip, to należy obrócić go w dłoniach o 180 stopni.

>Najszybszym ruchem otwierającym jest tzw. Quick Draw. Aby go wykonać wychodząc z hammer grip, należy złapać balka nasadą dłoni zwróconą do dołu; jedno ze skrzydeł trzymamy pomiędzy kciukiem a wewnętrzną częścią dłoni, podczas gdy drugie spoczywa na pozostałych czterech palcach. Od tego czy balka trzymamy za tzw. safe handle czy bite handle, zależy zaistnienie niebezpieczeństwa zranienia w razie błędu w kolejnym kroku - pozycją domyślną po zwolnieniu T-Latcha zarówno w icepick grip jak i w hammer grip, jest uchwyt na bite handle. Jeśli więc chcemy zmniejszyć niebezpieczeństwo zranienia, należy dodatkowo obrócić balka w palcach, tak by pomiędzy kciukiem a wewnętrzną częścią dłoni znalazła się safe handle.

>Rozpoczynając ruch, zwalniamy jedno ze skrzydeł uprzednio spoczywające na czterech palcach i podrzucamy je w kierunku zewnętrznej strony dłoni. W trakcie rewolucji, należy złapać czterema palcami skrzydło, które uprzednio znajdowało się w uchwycie kciuka i nasady dłoni. Sam kciuk należy podnieść i odsunąć, aby zrobić miejsce lecącemu skrzydłu. Jeżeli popełnimy błąd w timingu to swobodnie poruszające się skrzydło uderzy nas w wewnętrzną część dłoni, a jeśli ruch rozpoczynaliśmy trzymając balka za bite handle, to dodatkowo możemy liczyć się z pociętymi palcami. Jeśli jednak rozpoczynaliśmy trzymając za safe handle, to pomyślnie wykonaną rewolucję skończyliśmy z krawędzią tnącą zwróconą ku górze – jeśli chcemy więc wykorzystywać nóż do cięć, należy go dodatkowo obrócić w palcach. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że jedyna siłą blokującą nóż w pozycji otwartej wynika z naszego uchwytu obu skrzydeł – jeśli przypadkowo zwolnimy uchwyt na jednym z nich, to nóż stanie się bezużyteczny. Aby temu zaradzić, można oczywiście założyć podówczas swobodnie zwisającego T-Latch’a na safe handle, przy czym, w uchwycie hammer grip, wymagać to będzie zaangażowania drugiej ręki.

Oczywiście możliwe są jeszcze inne relatywnie szybkie openingi pokroju Basic Vertical, tudzież Basic Horizontal, ale to zdecydowanie Quick Draw jest tym najszybszym i bodaj najskuteczniejszym chociażby w samoobronie, jak prawią niektórzy jej trenerzy.

Dla porówna opiszę kroki jakie należy podjąć, aby otworzyć nóż typu flipper:

>dobywasz nóż z kieszeni (w zasadzie wszystkie wyposażone są w klips), kładziesz palec aa flipperze i naciskasz – ostrze pokonuje detent i samoistnie ślizga się na łożyskach ceramicznych, tudzież washerach z fosforobrązu, do pozycji zablokowanej. Koniec.

Przykład: https://youtu.be/RJkCRWxqKQk?t=341

Albo jeszcze lepiej – kroki do otwarcia noża wyposażonego w system wave Emmersona:
>Wyciągasz nóż z kieszeni. Koniec. Otóż głownia posiada wystający kawałek materiału w formie haka, który przy wyciąganiu noża z kieszeni, chwyta się materiału spodni i płynnie prowadzi głownię do pozycji zablokowanej.

Przykład: https://youtu.be/vig1yKKhB90?t=37
Ой, розвивайся та сухий дубе / Завтра мороз буде, / Ой собирайся молодий козаче / Завтра похід буде. / Я й морозу та й не боюся / Зараз розів'юся
Odpowiedz
#49
Kozak Zaporoski napisał(a): Skoro więc balki mogą wykonywać dokładnie to samo co inne folderki, przy czym inne folderki nie wymagają włożenia niebagatelnej pracy w chociażby dopuszczające posługiwanie się nimi, to dlaczego akurat balki są wyróżnione w Rezolucji Parlamentu Europejskiego?

Tego właśnie mój chłopski rozum nie ogarnia. Podejrzewać mogę tylko, że szczególne traktowanie noży motylkowych wiąże się z ich historią - rozpropagowali je filipińscy gangsterzy, którzy używali ich powszechnie do dźgania ofiar napadu i siebie nawzajem, a nie do obierania ziemniaków. Stąd pewnie zrozumiałe skojarzenie ich ze Zuem i agresją. To ma jakieś cechy myślenia magicznego, według którego Zuo użytkownika danego przedmiotu jakoś wsiąka w sam przedmiot, który staje się przeklęty.
Odpowiedz
#50
ZaKotem napisał(a): Tego właśnie mój chłopski rozum nie ogarnia. Podejrzewać mogę tylko, że szczególne traktowanie noży motylkowych wiąże się z ich historią


Mam podobną opinię na ten temat. Szczególna prawna stygmatyzacja balisongów bierze się IMHO nie z racjonalnych przesłanek, a ze stereotypów właśnie; ma ona jedynie zapewnić populusowi na wskroś złudne poczucie bezpieczeństwa.
Ой, розвивайся та сухий дубе / Завтра мороз буде, / Ой собирайся молодий козаче / Завтра похід буде. / Я й морозу та й не боюся / Зараз розів'юся
Odpowiedz
#51
Hah, po raz pierwszy spotkałem się z określeniem "zombie nóż" Duży uśmiech
Kozak Zaporoski napisał(a): ale to zdecydowanie Quick Draw jest tym najszybszym i bodaj najskuteczniejszym chociażby w samoobronie, jak prawią niektórzy jej trenerzy.
Ja bym się z tym zdecydowanie nie zgodził (z tą największą skutecznością). Pomimo tego, że to relatywnie łatwy ruch, to równie relatywnie łatwo go zepsuć pod wpływem stresu. Nawet bardzo. Ja np. w sytuacji stresowej w żadnym wypadku nie próbował bym stosować otwarcia, które polega na jednym, płynnym i precyzyjnym ruchu. W samoobronie bym stosował te najbardziej podstawowe, gdzie nie ma ryzyka, że złapię dłonią ostrze. Ta niecała sekunda nie ma aż tak wielkiego znaczenia przy takim ryzyku.
Fakt faktem jest jednak, że motylki to marne noże bojowe.
ZaKotem napisał(a): Tego właśnie mój chłopski rozum nie ogarnia. Podejrzewać mogę tylko, że szczególne traktowanie noży motylkowych wiąże się z ich historią - rozpropagowali je filipińscy gangsterzy, którzy używali ich powszechnie do dźgania ofiar napadu i siebie nawzajem, a nie do obierania ziemniaków. Stąd pewnie zrozumiałe skojarzenie ich ze Zuem i agresją. To ma jakieś cechy myślenia magicznego, według którego Zuo użytkownika danego przedmiotu jakoś wsiąka w sam przedmiot, który staje się przeklęty.
To też, ale ostatnio stwierdziłem, że chyba obecnie chodzi o coś innego, a mianowicie o to, że z ballisongami wiąże się cała kultura posiadania i używania tychże noży, w przeciwieństwie do innych, które są typowo użytkowe. Właśnie o to chyba chodzi ustawodawcom - żeby ludzie nie bawili się bronią, a tym samym, żeby jej powszechnie nie nosili (jak np. teraz - ja staram się unikać pokazywania noża, który noszę przy sobie, bo zaraz ludzie się dziwnie na mnie patrzą). Ciężko powiedzieć, czy to przynosi jakikolwiek efekt, ale pewna logika, choć kręta, w tym jest. 
Oczywiście w tym przypadku ballnsong jest szczególnie niebezpieczny jedynie kulturowo, a nie w konkretnym przypadku.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#52
Taki mały update w sprawie: Wielka Brytania a noże.
W związku ze wzrostem ilości przestępstw popełnianych przy użyciu noża, nie tylko policja zaczyna częściej przeprowadzać tzw. kontrolowane zakupy (ograniczenie wiekowe: 18 lat, co przekłada się w UK na: Think25), ale i sklepy wycofują (dobrowolnie) ze sprzedaży noże kuchenne.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#53
znaLezczyni napisał(a): Taki mały update w sprawie: Wielka Brytania a noże.
W związku ze wzrostem ilości przestępstw popełnianych przy użyciu noża, nie tylko policja zaczyna częściej przeprowadzać tzw. kontrolowane zakupy (ograniczenie wiekowe: 18 lat, co przekłada się w UK na: Think25), ale i sklepy wycofują (dobrowolnie) ze sprzedaży noże kuchenne.

A jak zabójcy z konieczności przerzucą się na śrubokręty, to co wymyślą? To jest naprawdę absurdalne. Ludzie przestają się zabijać, gdy nie widzą powodów do zabijania, a nie dlatego, że mają problem ze znalezieniem odpowiednich narzędzi. Ludziom pierwotnym nie przeszkadzał w zabijaniu brak noży, a szympansom nie przeszkadza brak jakichkolwiek narzędzi. Ludzi irracjonalnych i popierwiastkowanych, których w każdym społeczeństwie trochę się znajdzie, i tak nic nie powstrzyma - ani drakońskie kary włącznie z ukrzyżowaniem i wbijaniem na pal, jak by marzyła prawica, ani zakaz używania wykałaczek i toreb foliowych, jak by marzyła lewica. Jakkolwiek cynicznie to brzmi, zawsze się trochę morduje.
Odpowiedz
#54
Cytat:A jak zabójcy z konieczności przerzucą się na śrubokręty, to co wymyślą? To jest naprawdę absurdalne.

Która część jest absurdalna:
- zakaz sprzedaży noży małoletnim
- kontrola policji, czy zakaz jest przestrzegany
- dobrowolne wycofanie ze sprzedaży noży przez część sklepów


1. Nóż jest tani, małoletni próbują noże kupować, rzadko, ale im się udaje - wczoraj czytałam artykuł w necie o tym.
2. Łatwo go ukraść (moim zdaniem łatwiej z Asdy czy Aldiego niż z B&Q. Do Asdy małoletni wejdzie, kupi napój czy ciastko, nie wzbudzi szczególnego zainteresowania pracowników. W B&Q samotny małoletni wzbudzi zainteresowanie i trudniej będzie mu coś ukraść).
3. Sklepy wiedzą, co robią. To jest marketing - ale także ograniczenie dostępu do kupna/ kradzieży noży.
4. Jest mnóstwo artykułów objętych restrykcją wiekową - część z nich to wymóg prawa, część inicjatywa sklepów. Należą do nich m.in. noże, nożyczki, duża część narzędzi (np. piły, część śrubokrętów, tasaki itp.), klej, pióra na atrament, napoje energetyczne itd. (o oczywistych nie wspominam).
5. Można zabić śrubokrętem albo poduszką. Jeśli znacząco wzrośnie odsetek przestępstw popełnianych przy pomocy tychże, najprawdopodobniej podjęte zostaną analogiczne działania.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#55
znaLezczyni napisał(a): Która część jest absurdalna:
- zakaz sprzedaży noży małoletnim
- kontrola policji, czy zakaz jest przestrzegany
- dobrowolne wycofanie ze sprzedaży noży przez część sklepów
Ta pierwsza oczywiście. Drugie i trzecie to konsekwencje pierwszego.
Cytat:1. Nóż jest tani, małoletni próbują noże kupować, rzadko, ale im się udaje - wczoraj czytałam artykuł w necie o tym.
No i należy zapytać: jaka jest różnica między prawdopodobieństwem, że małolat zrani kogoś nożem kupionym samodzielnie, a prawdopodobieństwem, że zrobi to za pomocą noża kupionego przez rodziców?  Dlaczego w ogóle miałaby być taka różnica? Sądzisz, że człowiek, który nie ma oporów przed wbiciem komuś kosy w brzuch, nie weźmie noża z szuflady w kuchni babci, bo nie wypada?
Cytat:Jest mnóstwo artykułów objętych restrykcją wiekową - część z nich to wymóg prawa, część inicjatywa sklepów. Należą do nich m.in. noże, nożyczki, duża część narzędzi (np. piły, część śrubokrętów, tasaki itp.), klej, pióra na atrament, napoje energetyczne itd. (o oczywistych nie wspominam).

5. Można zabić śrubokrętem albo poduszką. Jeśli znacząco wzrośnie odsetek przestępstw popełnianych przy pomocy tychże, najprawdopodobniej podjęte zostaną analogiczne działania.
I spotkałyby się z twoją aprobatą? Zakaz sprzedaży poduszek? Zresztą, można zabić człowieka i gołymi rękami. Z tym że w takiej sytuacji mężczyźni mają absolutną przewagę nad kobietami. W ogóle zabicie człowieka to banalna sprawa, każdy głupi by to umiał. Trudność stanowi zatarcie śladów. Ale świry i zabójcy w afekcie akurat w ogóle się tym nie przejmują. Myślenie, że pozbawienie potencjalnych zabójców narzędzi zmniejszy ilość zabójstw to myślenie od dupy strony. Zabójca nie myśli "o, mam ciekawy przedmiot, coś bym z nim zrobił, może na przykład bym kogoś zabił". Zabójca myśli "chcę, żeby ten człowiek był martwy i poszukam dowolnego sposobu, który mi to zapewni". Aby człowiek nie był zabójcą, należy go pozbawić nie narzędzi, ale intencji zabijania. Jakoś powątpiewam, czy mentalność "to dostęp do narzędzi zbrodni odpowiada za czyny posługujących się nimi ludzi" do tego się przyczynia.
Odpowiedz
#56
Cytat:Ta pierwsza oczywiście. Drugie i trzecie to konsekwencje pierwszego.

Tu się z tobą nie zgadzam. Małoletni mają ograniczony dostęp do (kupowania) szeregu produktów, co ja uważam za właściwe. Nie wolno sprzedawać im alkoholu (choć przecież część może podpijać alkohol z barku rodziców), papierosów (pewnie są tacy, którzy podkradają je rodzicom), narzędzi, które mogą być dla nich/ w ich rękach niebezpieczne.
Za małoletniego ktoś odpowiada. Jeśli zabiorą nóż z kuchni, gotujący rodzic powinien to zauważyć. Jeśli zabiorą z domu butelkę alkoholu i upiją się, odpowiadają za to rodzice - nie dołożyli należytej troski. Jeśli natomiast ktoś w sklepie czy pubie sprzeda ich dziecku alkohol - rodzice mogą mieć słuszne pretensje do sprzedawcy.
Jest jeszcze jeden aspekt: małoletni nie prowadzą samodzielnie gospodarstw domowych. Nie da się wytłumaczyć zakupu noża chęcią pokrojenia marchwi czy chleba - takiego zakupu powinni dokonać rodzice/ opiekunowie, jeśli uznają, że istnieje taka potrzeba.
Bezpieczeństwo, szczególnie dzieci, to odpowiedzialność - moim zdaniem - całego społeczeństwa. A nożem naprawdę da się wyrządzić poważną krzywdę. Znacznie łatwiej niż rękami czy poduszką.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#57
ZaKotem napisał(a): I spotkałyby się z twoją aprobatą? Zakaz sprzedaży poduszek? Zresztą, można zabić człowieka i gołymi rękami. 
W pewnych kręgach środowiskowych w UK posiadanie i noszenie noża (czasem nawet mieczy samurajskich) jest modne, chociaż to może niezbyt dobre określenie. Mamy tu analogię do sytuacji w USA, z tym, że tam jest łatwiejszy dostęp do broni palnej. Chodzi o przede wszystkim o gangi młodociane; według brytyjskich policyjnych statystyk, 3/4 przestępstw z użyciem noży popełnianych jest młodych ciemnoskórych mężczyzn, który również są ofiarami w 60 procentach przypadków. To w dużej mierze wina segregacji mieszkaniowej murzyńskiej społeczności, którzy żyją często w wydzielonych gettach, gdzie kwitnie przestępczość. 
I racja,  ograniczenie sprzedaży noży pewnie niewiele da, przecież młodociani nie kupują noży zombie w Tesco.
Odpowiedz
#58
Trzeba też pamiętać, że na pewno wiele przestępstw związanych z użyciem noża dzieje się w afekcie.
Małolat bierze nóż i idzie na imprezę nie planując nikogo zabić, ale już pod wpływem alkoholu i podczas jakiejś sprzeczki może użyć noża. Jeżeli noszenie i możliwość zakupu noża będą ograniczane prawnie, to być może małolaci nie będą tak często brali noży na każdą okazję i wtedy będzie mniej takich przestępstw - tutaj upatrywałbym się sensu takich regulacji, choć do końca nie jestem przekonany.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości