Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kącik Zagadek
Zadajesz
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
A imiona tych sióstr podata?
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): A imiona tych sióstr podata?
Podawa. Adenina, guanina, cytozyna, tymina. A brat to uracyl.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Jest nas trzech bliźniaków, a całego rodzeństwa dwanaście. Choć reszta, gdy tańczy, obraca się w obie strony, my tylko w jedną. Prawdopodobnie dlatego jesteśmy dużo chudsi. A skoro chudsi to i dużo szybsi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Neutrina?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Oczywiście Uśmiech Dajesz.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Jest ich cztery. Podobnie jak makaron i CoViD przywędrowały do Europy przez Włochy. Ale już Włosi zinterpretowali 3 z nich nieprawidłowo (wyszło niezrozumienie pewnej praktycznej cechy chińskiej monety i pisma chińskiego). Potem różne kraje jeszcze bardziej je zniekształcały. Obecnie na świecie najmodniejsza jest wersja francuska. W Polsce też wyglądają z francuska i mają nawet francuskie (spolszczone) nazwy (choć w mowie potocznej spotyka się nazwy niemieckie (tym razem tłumaczone)). Wersja zaś włoska kojarzy się magicznie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Porcelana, fajans, farfura, majolika?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Porcelana, fajans, farfura, majolika?
Nie nie. Te cztery są ze sobą bardzo ściśle powiązane i chyba tylko we Włoszech i terenach dawnych Austro-Węgrach mają piątego towarzysza, który jest większy, ale brak mu twarzy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Jakieś precle i bajgle?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Jakieś precle i bajgle?
Nie nie nie. Coś zupełnie abstrakcyjnego. Mniej lub bardziej abstrakcyjne wizerunki realnych bytów, nie mające jednak z samymi tymi bytami dużo do czynienia.

Każdy z nas pewnie słyszał jakieś przysłowie o jednym czy drugim, choć może go nie zrozumiał, bo przysłowia te znane są szerzej, niż dziedzina wiedzy, z której się wywodzą.

Z poniższym będzie już za łatwo:
Spoiler!
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Może chodzi o karty do gry/figury karciane?
Odpowiedz
żeniec napisał(a): Może chodzi o karty do gry/figury karciane?

Pasuje, karty przyszły do Europy z Chin. Włoska wersja gdy nazywała się tarock, i (z fałszywą metryką, wywodzącą je z pseudo-egipskich misteriów) jest dziś znana jako tarot. Bez "wyższych trumfów" są normalnymi kartami i najbardziej rozpowszechniona jest edycja francuska. Ale z tym niezrozumieniem monet chińskich to już przekracza moją dotychczasową wiedzę w temacie. Może dowiem się czegoś nowego?

EDIT:

https://en.wikipedia.org/wiki/Playing_card#China

"9 in coins, 9 in strings of coins (which may have been misinterpreted as sticks from crude drawings), 9 in myriads (of coins or of strings), and 11 in tens of myriads (a myriad is 10,000)."

Monety chińskie miały kwadratową dziurkę (służącą do nawlekania ich), może to było pierwowzorem kara. A "stringi" mogły być pałkami, czyli treflami. Nie wiem co z pozostałymi, może hieroglif był podobny do serca lub pika?

EDIT 2:

Spoiler!

Ach, i ponieważ jedną zagadką się wtrąciłem poza kolejką, niezależnie od werdyktu autora oddaję kolejkę koledze wyżej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Chodzi nie o figury, a właśnie o kolory. Wyjaśniam podpowiedzi:
  • Chińskie karty miały cztery „kolory”. Monety (rysunek monety), sznury monet (rysunek monet nawiniętych ciasno na sznur), miriady sznurów (znak 万) oraz dziesiątki miriad (znak 十)
  • Włosi rozumieli jak wygląda moneta, ale sznury monet uznali za pałki, znak 十 za miecz, a znak 万 (do góry nogami) za kielich).
  • Potem różne kraje wprowadziły własne modyfikacje. W Polsce kiedyś używany był system niemiecki: żołędzie, liście, serca i dzwonki [Obrazek: 1280px-Bavarian-pattern_Tens.jpg]
  • Fakt, że w dzisiejszej potocznej polszczyźnie wielu ludzi nadal mówi na trefla „żołądź”, a na karo „dzwonek” (mimo że francuskie karo nie przypomina nijak dzwonka) świadczy o tym, że niemieckie kolory wypaliły piętno na naszym języku.
  • Istnieją gry karciane zawierające „piąty kolor”, który nie ma symbolu i jest stałym atutem. Gry te są popularne we Włoszech i w dawnych Austro-Węgrzech. Włoskiego tarota znamy z ezoterycznych programów dla gospodyń domowych, zaś ten „niemagiczny” austrowęgierski wygląda tak:
    [Obrazek: piatnik-tarok-1910.jpg]
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): [*]Fakt, że w dzisiejszej potocznej polszczyźnie wielu ludzi nadal mówi na trefla „żołądź”, a na karo „dzwonek” (mimo że francuskie karo nie przypomina nijak dzwonka) świadczy o tym, że niemieckie kolory wypaliły piętno na naszym języku.
Tu należy dodać, że te wpływy są ściśle związane ze Śląskiem i grą w skata. Czyli takim niemieckim brydżem  dla trzech. Stąd też dama i walet (w niemieckim skacie Ober i Unter) nazywają się albo wyżnik i niżnik, albo ober i dupek. Tak, najsilniejsza karta w. normalnej rozgrywce, walet trefl, to osławiony dupek żołędny.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Skat


Cytat:[*]
[*]Istnieją gry karciane zawierające „piąty kolor”, który nie ma symbolu i jest stałym atutem. Gry te są popularne we Włoszech i w dawnych Austro-Węgrzech. Włoskiego tarota znamy z ezoterycznych programów dla gospodyń domowych, zaś ten „niemagiczny” austrowęgierski wygląda tak:
[Obrazek: piatnik-tarok-1910.jpg]
[/list]

To nigdy nie był kolor, ale właśnie rodzaj trumfów ponad "karty szeregowe". Dziś dla odróżnienia wersję do gry nazywa się tarokiem (tarock, taroque), przez "k", a wersje magiczne tarotem, przez "t". Ale historycznie obie nazwy się przeplatały. Podobnie jak wróżono każdymi europejskimi rodzajami kart. W Niemczech przez rozpowszechnienie skata popularne są wróżby talią 32-kartową, we Francji 52-kartową ale ezoterycy i okultyści musieli dorobić sobie ideologię do gusłów i zaczęli wymyślać jakieś egipskie farmazony. I dziś ta pseudowiedza się zakorzeniła, także wśród moich "ulubionych" neookultystów. Czyli egzorcystów.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Po podpowiedzi z piosenką Stinga rzeczywiście było już dość łatwo skojarzyć z kartami. Możliwa beztwarzowość jakoś mnie skłoniła do pójścia w figury raczej niż w kolory.

Zagadka

Mamy do podania gościom na przyjęciu 1000 butelek wina. Jedno z nich jest jednak zatrute, a że nie chcemy nikogo otruć, próbujemy namierzyć trefną butelkę. Możemy to zrobić za pomocą testowych myszek. Każda myszka pada od podania dowolnie małej ilości trucizny dokładnie w ciągu godziny. Jaką minimalną liczbę myszek trzeba poświęcić, by stwierdzić, w której butelce jest trucizna? Przyjęcie zaczyna się za godzinę.

Zakładamy, że "aplikacja" wina myszce wykonuje się w natychmiastowo.

Jak się zmieni odpowiedź, jeśli pewna nieokreślona liczba butelek jest zatruta?
Odpowiedz
Jedną?
Odpowiedz
dammy napisał(a): Jedną?
Zaraz po opublikowaniu zacząłem jeszcze gmerać sformułowaniu, by wykluczyć podawanie jednej myszce co krótki odstęp czasu po kolei wina z kolejnych butelek. Inaczej nietrywialna jest tylko druga część.
Odpowiedz
9 myszek?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): 9 myszek?
A jaki byłby algorytm?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości