Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żydzi, propaganda i abonament [Wydzielony z ] Dopuszczalność stosowania kar cielesnych wobec dzieci
#21
Tzn. ja się w zasadzie zgadzam, ale jak ktoś jest biedny, to albo będzie łamał umowy licencyjne wydawców (i bardzo proszę nie wyjeżdżać mi tu z """kradzieżą"""), albo wypadnie z obiegu i zacznie budować alternatywną kulturę biedoty. Co in extremis skończy się wojną religijną między antyszczepionkowcami a naukowcami - bo jedni z drugich będą tyle rozumieli, że to jest obce plemię, które im zagraża.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#22
znaLezczyni napisał(a): Prawo nie musi się podobać - ale powinno być przestrzegane (tylko nie wyjeżdżaj z Żydami, proszę).
No ale oni aż sami z siebie wyjeżdżają, ci Żydzi, trudno się powstrzymać. Przecież dla każdego normalnego człowieka jest granica, za którą przestrzeganie niemoralnego prawa samo jest niemoralne. Pytanie tylko, gdzie jest ta granica i czemu akurat tu, a nie tam. Nie uważam, żeby dało się to rozstrzygnąć jednym mądrym zdaniem.

Cytat:Zawsze można zrezygnować z oglądania telewizji na żywo i wtedy nie płacić. Ale lepiej poszukać sobie wykrętu i kombinować. Telewizja za darmo, ebooki/muzyka/filmy "ściągnięte".
To trochę co innego: płacić za to, z czego się korzysta, a płacić za to, z czego się nie korzysta. Jak ktoś chce sobie oglądać telewizję inną niż TVP, a za ten przywilej musi finansować pisowską propagandę, to coś tu jest nie halo. W drugą stronę jakoś tak nie jest.
Odpowiedz
#23
Tak prawo działa nie tylko w Polsce. W Wielkiej Brytanii też musisz płacić (i naprawdę musisz, bo jeśli nie płacisz, prędzej czy później wylądujesz w sądzie z okrągłą sumą kary do zapłacenia) za oglądanie jakiejkolwiek telewizji na żywo, nawet jeśli BBC nie oglądasz.
Przez jakiś czas nie używałam telewizji i dwa razy miałam w domu kontrolę z powodu niepłacenia abonamentu. Kontrolera wpuściłam, powiedziałam, że telewizor używany jest wyłącznie do oglądania filmów na DVD. Kontroler sprawdził, żadna antena nie była podłączona - i problemu nie było (w czasach kiedy miałam telewizor bez dostępu do Internetu).
Potem chciałam obejrzeć Mundial czy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej i abonament kupiłam i tak zostało. Nie oglądam często telewizji, BBC praktycznie w ogóle (sporadycznie BBC4, z dwa razy do roku, plus rzadko BBC Player). Czasem włączę Chanel4, mam swoje dwa ulubione programy, ale czasami przez kilka tygodni pod rząd telewizja nie jest oglądana. A i tak płacę. Gdybym chciała oglądać jakąś polskojęzyczną stację przez satelitę, też musiałabym płacić abonament - nawet gdybym brytyjskiej nie oglądała.
A tak na marginesie - skąd wiedza o tym, jak wyglądają programy w TVP, skoro się ich nie ogląda?

ErgoProxy


Cytat:ale jak ktoś jest biedny, to albo będzie łamał umowy licencyjne wydawców (i bardzo proszę nie wyjeżdżać mi tu z """kradzieżą"""), albo wypadnie z obiegu i zacznie budować alternatywną kulturę biedoty.

Może kiedyś tak było, ale w tej chwili baza darmowych filmów na youtube jest tak duża, baza dostępnej muzyki też, że jeśli ktoś nie jest superkoneserem filmu czy literatury - może bez kradzieży się obejść. (Mam nadzieję, że) nadal działają biblioteki.
Stać kogoś na kupienie czytnika, a na kupienie ebooka nie? To po co czytnik kupował?
Wyobraź sobie, że napisałeś książkę - a nie jesteś osobą bogatą i chciałbyś z pisania zrobić sposób na życie - dlaczego ktoś ma korzystać z owoców twojej pracy za darmo? Zgadzam się z oddawaniem jakiegoś niewielkiego procentu książek do bibliotek, do darmowego czytania - nie zgadzam się jednak z tym, żeby ktoś uszczuplał dochody autorów. Wykonali pracę (oni, redaktorzy, wydawcy) - dlaczego ktoś ma brać za darmo?

Czy jeśli ktoś jest biedny i ma dziury w butach, może pójść do sklepu i wziąć sobie parę butów, tę, która mu się akurat podoba? Nie może. A posiadanie całych butów zdecydowanie jest ważniejsze niż posiadanie nowości wydawniczych na swoich czytniku.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#24
znaLezczyni napisał(a): A tak na marginesie - skąd wiedza o tym, jak wyglądają programy w TVP, skoro się ich nie ogląda?
Z judupa. Ja akurat w ogóle nie mam telewizora, więc moje niepłacenie abonamentu jest full legal.
Cytat:Stać kogoś na kupienie czytnika, a na kupienie ebooka nie? To po co czytnik kupował?
Ebuki można czytać także na kompie lub smartfonie, a stary czytnik można kupić za pisiont złotych.

Cytat:Czy jeśli ktoś jest biedny i ma dziury w butach, może pójść do sklepu i wziąć sobie parę butów, tę, która mu się akurat podoba? Nie może. A posiadanie całych butów zdecydowanie jest ważniejsze niż posiadanie nowości wydawniczych na swoich czytniku.
Jeśli ktoś weźmie parę butów, to sprzedawca poniesie realną stratę: miał buty, a teraz ich nie ma. Jeśli natomiast ów biedak powstrzyma się przed wzięciem butów, sprzedawca nadal będzie miał te buty i możliwość ich sprzedania, toteż jego sytuacja będzie lepsza. W przypadku dóbr kopiowalnych wygląda to nieco inaczej. Jako że biedny i tak towaru nie kupi, ma tylko dwie możliwości: wziąć i nie zapłacić, lub nie wziąć i nie zapłacić. W obu przypadkach sprzedawca będzie dokładnie w takiej samej sytuacji - a więc nie można tego uznać za stratę. Co innego natomiast, jeśli kogoś stać na kupno, a mimo to ściąga. Ktoś taki ma bowiem do wyboru już trzy realne możliwości: wziąć i nie zapłacić, nie wziąć i nie zapłacić, i wreszcoe wziąć i zapłacić. Wybór 1 zamiast 3 jest więc korzystny dla klienta, a niekorzystny dla sprzedawcy - jest więc wyborem egoistycznym. W przypadku biedaka to nie zachodzi.

Widzę po własnym przykładzie, jak to się zmienia. Jak byłem bidnym studętę, to prawie wszystko miałem ściągnięte, a teraz, zarabiając przecież wcale nie dużo, prawie wszystko kupuję legalnie. Gdybym nie przeczytał tych wszystkich książek, które spiraciłem, to ja byłbym głupszy, a wydawca i tak by grosza nie zarobił, bo bym ich nie kupił. Nie widzę więc tu jego krzywdy. Obecnie jednak mnie stać na większość z tego, co czytam, toteż uważam za obciach korzystać, a nie płacić. Być biednym to nie wstyd, ale udawać biednego ze skąpstwa - to już wstyd.

I myślę że takie właśnie przedstawianie piractwa - jako objawu bidy z nędzą - lepiej przyczynia się do zmniejszania tego zjawiska, niż moralizowanie. Jak mówisz człowiekowi "jesteś zły i brzydki, świnia, pies, hiena", to prowokujesz tylko do kontrataku - "a właśnie że ty jesteś opresyjna faszystowska kultura" i alienacji. A jak powiesz mu "ojej, widzę, że jesteś bardzo biedny", to wprawdzie też cię nie będzie lubić, ale na serio się zawstydzi, bo nikt nie lubi być traktowany jak biedak (nawet gdy nim jest) i będzie miał motywację do pokazania, że właśnie jest Pan i go stać, o, taki ma gest.
Odpowiedz
#25
Cytat:Co innego natomiast, jeśli kogoś stać na kupno, a mimo to ściąga. Ktoś taki ma bowiem do wyboru już trzy realne możliwości: wziąć i nie zapłacić, nie wziąć i nie zapłacić, i wreszcoe wziąć i zapłacić.

No tak, ale "stać na kupno" jest najwyraźniej bardzo względne. Znam kilka osób, które "ściągają", uważając, że na kupno ich nie stać - a to guzik prawda. Płacenie za tzw. kulturę jest na dole wszelakich priorytetów - po opłaceniu rachunków, kupnie jedzenia, kosmetyków, ubrań, środków czystości, kosztów wakacji itp. itd.
Czasami trzeba coś wybrać - albo lepsza szynka, albo książka. Albo krem do twarzy, albo coś tam. A tak zawsze znajdzie się powód, żeby nie zapłacić - bo przecież są inne, ważniejsze wydatki.


Nieprawda, że jeśli ktoś nie ściągnie, to nie będzie miał. Nie ściągnie to kupi. Może nie dziesięć książek, ale jedną. A jeśli książki/ muzyka są na dole wydatkowych priorytetów, to nie widzę powodu, żeby tłumaczyć się potrzebą posiadania ich.

Przypadki, że kogoś naprawdę nie stać (że musiałby wybierać między kromką chleba a książką) to pewnie promil "ściągania". Po co przecież naiwnie płacić za coś, co można mieć za darmo.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#26
Dziwne, bo ja mam podobnie jak ZaKot. Książki, które są mi potrzebne po prostu kupuję, bądź fragmenty kopiuję. Nie kupuję ebooków wcale, bo i ich prawie nie czytam. Mamie kupiłem czytnik z dostępem do Legimi i na razie nie skończyła czytać tego co ma w pamięci. Legimi nie tknęła. Już co jak co, ale piracenie książek to najmniej obciążająca wydawców forma piractwa. Na własne oczy widzę, że jakbym onegdaj nie miał dostępu do kilku autorów to dzisiaj nie tworzył bym popytu na ich pracę, bo dostępność x lat temu sporej liczby pozycji to był realny problem. Mimo dostępu do kilku bibliotek, byli autorzy albo tak świeży, albo tak mało znani, że nigdzie nie szło ich zdobyć. A tak po zapoznaniu się i poczekaniu kilku lat udało się zdobyć czy to nowe dzieła czy też kupić ładne wydania tych przeczytanych.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#27
znaLezczyni napisał(a):A jeśli książki/muzyka są na dole wydatkowych priorytetów, to nie widzę powodu, żeby tłumaczyć się potrzebą posiadania ich.
Niestety, bogatemu może szajba odbić i zdejmie film z Tuby. Niekoniecznie swój, bo może mu się AMVka nie spodobać, że twórca AMVki """żeruje""" na jego """własności""". Dlatego jak mi się coś na Tubie spodoba, to z reguły prewencyjnie ściągam.

Tak właśnie, nie na własności, a na """własności""". Bo natura wytworów kultury jest taka, że bez wpuszczenia ich w obieg one są grówno warte. I lepiej, żeby to zawczasu wtłuc bogatym do głów. Inaczej możemy się obudzić w świecie, w którym w każdym kinie przy wyjściu stoi Man in Black i wygłasza durne slogany w rodzaju "nie wynosimy własności intelektualnej". A potem zamazuje pamięć zamazywaczem pamięci (skąd wziąłem ten pomysł?).

znaLezczyni napisał(a):Po co przecież naiwnie płacić za coś, co można mieć za darmo.
Po co naiwnie dotrzymywać umów, jak przecież można oszukać - pomyślał polski szlachcic i pozostał przy gospodarce folwarcznej.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#28
znaLezczyni napisał(a): Czasami trzeba coś wybrać - albo lepsza szynka, albo książka.

Nie ma takiego dylematu.

Chcę sobie przeczytać najnowszą książkę Sapkowskiego, to nie płacę za nią tylko idę do państwowej biblioteki i wypozyczam sobie ją za darmo.

Dziwne to państwo w którym prawo zezwala na okradanie pisarzy, a państwo w tym pomaga podczas gdy obejrzenie filmu na CDA jest zlodziejstwem.

znaLezczyni napisał(a): Prawo nie musi się podobać - ale powinno być przestrzegane (tylko nie wyjeżdżaj z Żydami, proszę).

Totalnie się nie zgadzam. Chcę sobie zapalić maryśkę, to se zapalę. Nie po to zostałem ateistą, nie po to odrzuciłem Boga by sobie z praw człowieka lub z prawa państwowego czynić nowego bożka.

Mam swojego mózga, swoją moralność i empatię, swoje przemyślenia i one są dla mnie ponad aktualnym prawem. Nie ma nic gorszego niż nieprzemyślana uleglość wobec prawa. Toż to brak asertywności.

I brakuje mi w takim podejściu polskiego ducha. Polski duch to nieustanne stawianie czoła przeszkodom rzucanym człowiekowi pod nogi przez państwo. To kombinowanie. To życiowa zaradność. Życie jest zbyt piękne i krótkie, żeby się uczynić z własnej woli trybikiem w machinie prawnie nienadążającej za zmianami w świecie.
Odpowiedz
#29
lumberjack napisał(a): I brakuje mi w takim podejściu polskiego ducha. Polski duch to nieustanne stawianie czoła przeszkodom rzucanym człowiekowi pod nogi przez państwo. To kombinowanie. To życiowa zaradność. Życie jest zbyt piękne i krótkie, żeby się uczynić z własnej woli trybikiem w machinie prawnie nienadążającej za zmianami w świecie.

Ech, przez życiową zasradność szlachciurów kombinujących, jakby tu uniknąć straszliwego regnum absolutum - przez co rozumiano płacenie podatków i przestrzeganie jakiegokolwiek prawa - Polskę zaborcy zjedli z mlaśnięciem i dopiero zrobili regnum absolutum. Niech będzie, że państwo i prawo jest pewnym złem - nikt chyba nie zaprzeczy, że biurokracja jest wkurwiająca. Ale zawsze warto widzieć to Większe Zło, przed którym to mniejsze nas chroni.
Odpowiedz
#30
znaLezczyni napisał(a): Nieprawda, że jeśli ktoś nie ściągnie, to nie będzie miał. Nie ściągnie to kupi. Może nie dziesięć książek, ale jedną. A jeśli książki/ muzyka są na dole wydatkowych priorytetów, to nie widzę powodu, żeby tłumaczyć się potrzebą posiadania ich.

No tak trochę zjeżdżasz w osławiony cytat przypisywany Mme Pompadur (albo Marie Antoinette). Dlaczego nie jedzą ciastek? Dlaczego nie kupują w sklepach? Były czasy, szkolne i studenckie, że ceny sklepowe były dla mnie zaporowe, a jednak buty były ważniejszym wydatkiem, materiały na studia miały wyższy priorytet. Głód kultury był zaspokajany w bibliotekach, na polskich straganach książek, po przecenach, ale też z nie-za-bardzo legalnych źródeł. A poza faktorem ceny i zapotrzebowania jest też kwestia dostępności. Przykładowo wśród gier komputerowych są takie, które już od dziesięcioleci nie są sprzedawane. Technicznie nawet nie ma możliwości ich legalnego kupienia.

I dobrze, że sama zauważyłaś, że jak już człowiek rezygnuje z nielegalnych źródeł, to automatycznie ogranicza ilość. Oznacza to, że te wszystkie straty postulowane przez przykładowo firmy muzyczne są zawyżone. Może nie w stosunku 1:10, jak u Ciebie. Ale gdyby płyty i książki były tańsze, to i ludzie częściej by sięgali po nie, zamiast naginać moralność. Już niedawna dyskusja o zaletach netflixa nad kodi na tym forum pokazała, że cena gra rolę.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#31
ZaKotem napisał(a): Ech, przez życiową zasradność szlachciurów kombinujących, jakby tu uniknąć straszliwego regnum absolutum - przez co rozumiano płacenie podatków i przestrzeganie jakiegokolwiek prawa - Polskę zaborcy zjedli z mlaśnięciem i dopiero zrobili regnum absolutum.

Panie, gdzie tam. Mnie nie chodzi o szlachciurstwo, lecz o komunizm, który przeszkadzał w normalnym życiu. I ludzie se z tym komunizmem radzili poprzez kombinowanie oraz naciąganie lub omijanie prawa. A teraz mamy coraz bardziej rozbuchany socjalizm i państwo opiekuńcze, które wtrąca się w każdy aspekt życia. Nawet domu se rozbudować bez zgody państwa nie mogę. A jak tej zgody nie dostanę, to się wkurwię i dobuduję se ganek albo altankę, która tylko i wyłącznie dziwnym zbiegiem okoliczności będzie przypominała dodatkowy pokój.
Odpowiedz
#32
lumberjack napisał(a): Panie, gdzie tam. Mnie nie chodzi o szlachciurstwo, lecz o komunizm, który przeszkadzał w normalnym życiu. I ludzie se z tym komunizmem radzili poprzez kombinowanie oraz naciąganie lub omijanie prawa.
W przypadku dyktatury opór wobec prawa łatwo usprawiedliwić tym, że ludność sobie nie wybrała tej władzy, która ustanawia to prawo, może więc mieć podejrzenia - najczęściej uzasadnione - że władza ustanawia prawa wyłącznie w interesie władzy. Jednakże w demokracji, nawet tak ułomnej jak nasza, władza musi podlizywać się ludowi i robić to, co lud każe, a przynajmniej ta część ludu, która akurat wygrała w konkursie fajności i zajebistości. Jeśli więc nie podoba ci się państwo, to tak jakby ci się ludzie nie podobali. Znaczy, jesteś aspołeczny mizantrop, chaotyczny zły Zdezorientowany

Cytat:Nawet domu se rozbudować bez zgody państwa nie mogę.
No, to chyba dobrze. Nie chciałbym, żeby ktoś mi postawił dom pod oknem i zasłonił światło, albo żeby polskie miasta wyglądały tak:
[Obrazek: 03129b93-dd20-367d-bc09-a4e1ea518d27.jpg...=972&w=972]
Odpowiedz
#33
ZaKotem napisał(a): No, to chyba dobrze. Nie chciałbym, żeby ktoś mi postawił dom pod oknem i zasłonił światło, albo żeby polskie miasta wyglądały tak:

Ale ty tu pokazujesz biedotę ze slumsów, która lepi swoje pseudodomki na zaprawę z krowiego gówna, a trzeba wziąć pod uwagę, że w polskich warunkach do samowoli budowlanej mógłby być zdolny jakiś takiś np. lumber, który nie postawi chujowej chatki z byle czego tylko w estetyczny sposób rozbuduje chałupę, z dobrych materiałów i zgodnie z zasadami sztuki budowlanej. Na pełnej kurwie wewnątrz i na zewnątrz.

ZaKotem napisał(a): W przypadku dyktatury opór wobec prawa łatwo usprawiedliwić tym, że ludność sobie nie wybrała tej władzy, która ustanawia to prawo, może więc mieć podejrzenia - najczęściej uzasadnione - że władza ustanawia prawa wyłącznie w interesie władzy.

Ja żem część ludności, która sobie tej (oraz kilku wcześniejszych władz) nie wybrała.

ZaKotem napisał(a): Jednakże w demokracji, nawet tak ułomnej jak nasza, władza musi podlizywać się ludowi i robić to, co lud każe, a przynajmniej ta część ludu, która akurat wygrała w konkursie fajności i zajebistości.

No to coś słabo się podlizuje. Ja bym chciał więcej wolności, a my tu mamy coraz więcej opiekuńczości nad niepełnosprytnymi niepełnozaradnymi.

ZaKotem napisał(a): Jeśli więc nie podoba ci się państwo, to tak jakby ci się ludzie nie podobali.

Tak. I bym se najchętniej zbudował chatę w lesie z dala od ludzi i państwa.

ZaKotem napisał(a): Znaczy, jesteś aspołeczny mizantrop, chaotyczny zły Zdezorientowany

Nie. Raczej Shrek czy jakiś inny tego typu ogr albo ork.

Ale towarzystwo ludzi w sumie lubię - najbardziej poprzez internet.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości