Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Transcendencja
#1
Czym dla was jest transcendencja? Z definicji to coś poza. Sztandarowym przykładem jest Bóg, bo Bóg wykracza poza ten świat. Dla niektórych mogą to być też idee np. idee matematyczne, wartości, dla innych to może być podmiot poznania. Świat rozgrywa się przed podmiotem, ale podmiot jest na zewnątrz tego "ekranu". Myślę, że transcendencja to iluzja, z której warto się wyzwolić, nie redukować rzeczywistości do określonej perspektywy (nadrzędnej, transcendentnej).
Wszystko jest przepływem, starając się z tego przepływu wyrwać i zaczepić o jakąś transcendentną gałązkę, powodujemy tarcie wewnętrzne, kurczymy się w sobie.
Odpowiedz
#2
Cytat:Wszystko jest przepływem, starając się z tego przepływu wyrwać i zaczepić o jakąś transcendentną gałązkę, powodujemy tarcie wewnętrzne, kurczymy się w sobie.

Potrzebuję rozwinięcia tego.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#3
Skoro jesteś platonikiem, to na przykład platońskie formy.
Wykraczają poza świat. Są niezmienne. Świat jest złożony, dynamiczny, płynny, a niektórzy próbują i podporządkowywać tę dynamiczną złożoność statycznym formom platońskim i powstaje tarcie.
Odpowiedz
#4
A czym jest to za tarcie? Musisz opisać szerzej to tarcie, bo nie wszyscy ludzie podporządkowują formy metafizyczne tylko dlatego, że je preferują. Ale zakładam, że przewidujesz w odpowiedziach takich uczestników rozmowy, więc jeżeli mam ci odpowiedzieć z mojego punktu widzenia to muszę wiedzieć dokładniej co to znaczy doświadczać owego tarcia.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#5
Tarcie wynika z tego, że taki umysł kostnieje, ponieważ postrzega rzeczywistość przez pryzmat statycznych (skostniałych) idei.
Odpowiedz
#6
Jak na twoje zdolności, to brzmi niefachowo. Mniej więcej rozumiem o co ci biega z tym.

Ale czy ''skostnieniem'' nazwiesz również umysł, który nie musi myśleć ideami, ale te idee same się ukazują w takim umyśle? I drugie pytanie - nie wiem co złego jest w takim ujmowaniu rzeczywistości, żeby aż do skostnienia je przyrównywać, bo skostnieniem (jeżeli dobrze zrozumiałem) może być też umysł, który twierdzi, że idee są skostniałe.

Dlatego właśnie poprosiłem cię o jakieś poważniejsze, szersze rozwinięcie twojego pytania. Bo jest problem ze zrozumieniem o co pytasz. Skostniałym można nazwać wszystko, pytanie tylko dlaczego tak coś nazywamy. Rozkręć się Lampart.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#7
Ale tu nie ma głębszej filozofii, jeśli uważam zbiór określonych idei za nadrzedny, doskonały, a dynamiczne i złożone bogactwo tego świata za upośledzone, to pojawia się ukryta niechęć do niego (tarcie) i uniwersalne kryterium, które jest sztywne (bo oparte) na sztywnych ideach. Wtedy też człowiek jest mało kreatywny napotykajac nową sytuację, gdyż za każdym razem szufladkuje i wartościuje ją w odniesieniu do tego nadrzędnego zbioru statycznych idei. Człowiek mało kreatywny, mało elastyczny, ściera się z rzeczywistością, z tym chaosem, starając się ją redukować do zbioru transcendentnych idei.
To tak jakbyś miał foremkę, albo kilka określonych foremek i na siłę je nakładał na każdy napotkany krzak, niektóre będą pasowały, niektóre będą tarły i nie wejdą. Te krzaki, które nie pasują będą tymi gorszymi, najniższymi w hierarchii.
Odpowiedz
#8
Dobra. To teraz to rozumiem już w pełni.



Cytat:pojawia się ukryta niechęć do niego (tarcie) i uniwersalne kryterium, które jest sztywne (bo oparte) na sztywnych ideach. Wtedy też człowiek jest mało kreatywny napotykajac nową sytuację, gdyż za każdym razem szufladkuje i wartościuje ją w odniesieniu do tego nadrzędnego zbioru statycznych idei. Człowiek mało kreatywny, mało elastyczny, ściera się z rzeczywistością, z tym chaosem, starając się ją redukować do zbioru transcendentnych idei.

To tak jakbyś miał foremkę, albo kilka określonych foremek i na siłę je nakładał na każdy napotkany krzak, niektóre będą pasowały, niektóre będą tarły i nie wejdą. Te krzaki, które nie pasują będą tymi gorszymi, najniższymi w hierarchii.


To dlaczego u mnie tak nie jest? Dlaczego ja nie ścieram rzeczywistości do idei? Platon z resztą też możliwe, że tak nie robił. Rozmawiam z ateistami, poznaję ich wiedzę. Źle to rozumujesz. Chcesz wyrzucić qualia metafizyczne z cudzego umysłu. Pisałem ci, że to niemożliwe. A jeżeli już ktoś by się kiedyś zgodził to nie przekonasz go pisząc z nim o tym na forum. No, przekonałbyś może jedynie słabego teistę, ale twardego teisty nie przekonasz, tak samo jak do teizmu nie przekonasz twardego ateisty. 

Ale wracając do tego ''tarcia'' to moje zdanie jest inne. Można uznawać transcendencję wcale nie szlifując prawdy do postaci diamentów. Idee platońskie to nie są oszlifowane diamenty Lampart. Musisz poczytać dłużej tego Platona. Teorią tarcia to ty go nie pokonasz. 

*szczery uśmiech*
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#9
Cytat: Ale czy ''skostnieniem'' nazwiesz również umysł, który nie musi myśleć ideami, ale te idee same się ukazują w takim umyśle?

Tak bym nie powiedział. Jeżeli coś się pojawia w umyśle, to nie jest transcendentne dla mnie.

Cytat:bo skostnieniem (jeżeli dobrze zrozumiałem) może być też umysł, który twierdzi, że idee są skostniałe.

Niekoniecznie. Wyrażanie myśli nie jest skostnieniem.

Nie wiem dlaczego u ciebie tak nie jest. Może nie jesteś gorliwym platonikiem?

Cytat:Idee platońskie to nie są oszlifowane diamenty

Idee platońskie są doskonałe i statyczne. Czy zadaniem platoników nie jest odróżniać fejki idei od oryginałów?
Odpowiedz
#10
Cytat:to nie jest transcendentne dla mnie.

No to jednej rzeczy się dziś dowiesz o mnie w kwestii transcendencji - dla mnie jest, ale bardzo ważne jest co to jest.

Idee platońskie to tak naprawdę nie są żadnym idealizowaniem, co najwyżej chęcią powiększania swojego szczęścia, ale bez gwałtu na umyśle. Szczęście dojrzała dusza ma ponoć osiągać dopiero po opuszczeniu swoistości materialnych. Blokujące ciało ma z tym problem, choć to nawet nie ciało jest winne, tylko zjawiska na świecie materialnym, które w porównaniu z obcowaniem z ideami są okrojone. Natomiast prawdziwy platonik nie kroi jak już widzisz wad materii do postaci ideałów, tylko kroi ideały do postaci materii. On by chętnie zrobił na odwrót, ale jest normalny, dlatego tego nie robi. Zmiana bytowania, gdy horyzont jaźni ducha obcuje już z innymi swoistościami to właśnie mogą być dopiero te idee. Platon to zaznaczał, że na Ziemi filozofuje się ciężko, dlatego prawdziwą filozofią jest ćwiczenie się w umieraniu i cierpliwość na umarcie. Czas takiemu filozofowi jednak się dłuży, gdy nie wznosi się on na coraz to nowe szczyty piękna, zostało to udowodnione przeze mnie. Stąd właśnie mój platonizm nie jest wyborem. Zaistniał u mnie mimo mojej woli i to dość dawno, kiedy filozofię uznawałem za gadanie dwóch mężczyzn przy kawie o sensie życia, w deszczowe, nudne popołudnie. W ogóle gdyby nie to czego doświadczyłem to dziś byłbym ateistą i to silnym. Mam wiele pretensji do boga, ale nie przez moją niedojrzałość, tylko przez nieuchronność zawartą w poglądzie fatalistycznym.

Obstawiam 99 %, że sam gdybyś tego doświadczył to nie tyle byś to przyjął od razu, co niemalże na pewno, ale to niemalże na pewno powtarzam - analizowałbyś to długo i inaczej niż wszystko inne co w twoim całym życiu związek miało z qualiami metafizycznymi. Dlatego, już raz to pisałem - nie należy w ateizmie, ani teizmie się utwierdzać, tylko badać oba poglądy w równowadze, a przychylenia traktować jako naturę ludzką, a nie jako koniec wiedzy. Wiedza jest zero jedynkowa, tylko trzeba umieć do tego sięgnąć. Qualia ateistyczne nie mają nic wspólnego z twoim dystansem i niecierpieniem dualizmu. Qualia to qualia, a wiedza to wiedza.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#11
Lampart napisał(a): Czym dla was jest transcendencja? Z definicji to coś poza. Sztandarowym przykładem jest Bóg, bo Bóg wykracza poza ten świat. Dla niektórych mogą to być też idee np. idee matematyczne, wartości, dla innych to może być podmiot poznania. Świat rozgrywa się przed podmiotem, ale podmiot jest na zewnątrz tego "ekranu". Myślę, że transcendencja to iluzja, z której warto się wyzwolić, nie redukować rzeczywistości do określonej perspektywy (nadrzędnej, transcendentnej).
Wszystko jest przepływem, starając się z tego przepływu wyrwać i zaczepić o jakąś transcendentną gałązkę, powodujemy tarcie wewnętrzne, kurczymy się w sobie.
Transcendencja to dla mnie wiedza o pewnym fakcie. Wiem to odkąd pamiętam, nie mam tego na stałe w świadomości, tylko co jakiś czas mi się to przypomina. Nie znam ani jednego słowa, by to opisać, ale całość jest związana z moim jestestwem i wszechświatem. W momencie, gdy mi się to przypomina, to czego doświadczam na co dzień wydaje się nic nieznaczącą kroplą w oceanie. Całość jest nieco frustrująca, bo chciałbym o tym z kimś pogadać, ale nie bardzo wiem jak, bo nie znam odpowiednich słów.
Oczywiście moje doświadczenie jest subiektywne, tak więc równie dobrze mogę mieć wrażenie wiedzy, którą posiadam i wcale nie musi być transcendentalna.
Jak w moim przypadku działałaby Twoja koncepcja wyzwolenia się od iluzji?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#12
Legend,

a jaki sposób platonik kroi ideę do materii?
To co napisałeś jest przykładem mojego twierdzenia, masz przekonanie, że naszła cię już prawdziwa idea czy jak to tam nazwać i uważasz, że nie spotkasz już większego piękna więc szykujesz się na śmierć. Ewidentny przykład, jak odnoszenie się do rzeczywistości przez pryzmat określonej idei, odbiera kreatywność.

ARHIZ

Najpierw należy zbadać czy to, co nazywasz transcendencją, ma znamiona transcendencji.
Może się okazać, że to nie jest adekwatne określenie. Dlaczego uznajesz to za transcendencję?
Odpowiedz
#13
Oj Lampart. Bierzesz to wszystko tak dosłownie. Owszem, to co napisałem jest prawdą, ale ja też jestem człowiekiem przecież. Nie jestem platońską machiną. Na szykowanie się na śmierć jestem za młody. Chodzi o to, że dobre życie to większe spełnienie dla filozofa platońskiego, którego dusza na Ziemi się nie ''osiedla'' lecz na niej tymczasowo w jakimś celu przebywa. Celem tym jest samo dążenie do wiedzy. Filozofia platońska to uczenie się jak umrzeć, a nie jak szybko umrzeć. Bo to byłby paradoks czy coś takiego, że filozof z łaską sobie żyje. Nie, on lubi życie, ale świat materialny względem idei jest tylko lichym ich ''odbiciem''. Poza tym platoński filozof multum siebie stawia na miłość. A miłość, która ma trwać 80 lat to dla niego jakiś koszmar. Na tle miłości osiągasz nieśmiertelność, co właśnie przenika się ze śmiertelnością. Przyziemny platoński filozof to nie jest platoński filozof. Niebieski ptak to też nie jest platoński filozof. Platoński filozof to jest moim zdaniem człowiek, który jest pomiędzy światem idei, a Ziemią. Idee to nie jest jakiś mentor postrzegania rzeczywistości. Idee ujawniają się podczas specjalnego procesu przez który przechodzi dusza, którego ty nie przeszedłeś i którego nie zrozumiesz dopóki nie przejdziesz.

Zatem wniosek jest taki:

Możesz napisać teraz cokolwiek o anamnezie, ale nie doświadczenie jej sprawia, że sam wymyślasz fantazje i iluzje na jej temat. Czuję, że chciałbyś z metafizyki zrobić błąd, ale niestety uprzedzam cię, że może braknąć ci lat życia, aby ludziom wyprowadzić wszystkie dowody na ich błąd. Między innymi czeka cię anamneza do sprawdzenia. A podobno jest bardzo trudna. Patrz ile razy muszę napisać, że nie da się operować cudzymi qualiami nie dotykajac ich nigdy wcześniej przez samego siebie, żebyś zrozumiał, że przynajmniej w moim przypadku jest to niemożliwe. Jeszcze raz ci powtórzę, że nie cenię transcendencji bo mi się ona podoba. I jeszcze raz powtórzę bo pamiętam, że kiedyś pisałem - metafizykę się zgłębia tak jak nauki, według niektórych niezwiązane z nią. Tylko to się nie robi tak, że zdobędziesz sobie umysł o sile ateistycznej i ''dawaj, jedziem z tym śledziem'', tylko to trzeba tak samo zobaczyć, poczuć, zrozumieć czym jest głęboka transcendencja. Z pozycji ''Transcendencja to iluzja na tyle duża, że zacznę odradzać ją ludziom'' jak chcesz badać metafizykę? 

Poniższy przykład ma nie emanować jakimś umniejszaniem twojej inteligencji, ale jednak muszę go dodać do zobrazowania:

Człowiek z dawniejszej epoki odparł drugiemu, że nie jest to możliwe, aby zobaczyć siebie, po tygodniu, na jakimś ekranie odbioru, łowienia przez niego ryb. Dzisiaj przy użyciu kamery jesteśmy w stanie właśnie to osiągnąć i to w dodatku przy najnowszej technologi w krystalicznej jakości obrazu i dźwięku. Wtedy to były iluzje.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#14
Legend
Cytat:Nie, on lubi życie, ale świat materialny względem idei jest tylko lichym ich ''odbiciem"

Subordynacja świata względem idei, o tym właśnie piszę.

Błędnie założyłeś, że ja chcę obalić metafizykę, przecież "transcendencja", "immanencja", to metafizyczne pojęcia. To, że przyjąłem inne metafizyczne stanowisko niż ty, nie znaczy, że chcę obalić metafizykę.
Platonicy nie mają na nią monopolu Oczko

Ja ci szczerze wierzę, że miałeś jakieś metafizyczne wydarzenie, które utwierdziło cię w poglądach, różni ludzie mają takie doświadczenia, tylko, że w wyniku nich, przyjmują różne stanowiska metafizyczne, czasem przeciwstawne.
Odpowiedz
#15
Lampart napisał(a): ARHIZ

Najpierw należy zbadać czy to, co nazywasz transcendencją, ma znamiona transcendencji.
Może się okazać, że to nie jest adekwatne określenie. Dlaczego uznajesz to za transcendencję?
Przede wszystkim jest nieopisywalne. Teraz pytanie czy wymyka się rozumieniu, czy jest jedynie nieopisywalne? Czy może jest nieopisywalne właśnie dlatego, że wymyka się rozumieniu?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#16
Cytat:Błędnie założyłeś, że ja chcę obalić metafizykę, przecież "transcendencja", "immanencja", to metafizyczne pojęcia. To, że przyjąłem inne metafizyczne stanowisko niż ty, nie znaczy, że chcę obalić metafizykę.

Okej.


Cytat:Subordynacja świata względem idei, o tym właśnie piszę. 

Nie Lampart. Ty to tak widzisz i widzisz to błędnie.

Nie zatrzymuj się na mnie, pisz z Ahizem i innymi. Mój przypadek jest zbyt zawiły. Sądzę, że kontynuacja pisania o nim powinna się odbyć ewentualnie w ''cztery oczy''.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#17
ARHIZ

Myślę, że każde doświadczenie jest w pewnym sensie nieopisywalne. Nie opiszesz daltoniście doświadczenia czerwonego tak, żeby zrozumiał. Jeżeli to było doświadczenie, to dla mnie była to ekspresja immanencji.
A ktoś inny może uznawać, że wykracza to poza świat i nawet religię zbudować na tej podstawie.

Legend,

ale ja rozumiem, że te idee mają się jakoś przejawiać w praktyce, a nie być tylko w głowie. Jednak już w samym poglądzie subordynujesz, napisałeś, że świat jest marnym odbiciem. Odbicie to coś nadane na mocy czegoś. Ja istnieję bez swojego odbicia w lustrze. Moje odbicie w lustrze nie istnieje beze mnie. Ja wykraczam poza odbicie, odbicie nie wykracza poza mnie.
Przy takim podejściu nic dziwnego, że uważasz, że świat jest fatalistyczny, świat materialny może tylko odbijać, a nie tworzyć.
Odpowiedz
#18
Cytat:ale ja rozumiem, że te idee mają się jakoś przejawiać w praktyce, a nie być tylko w głowie.

Właśnie tego zdania potrzebowałem wcześniej. Dzięki niemu teraz już wiem o co ci chodzi.


Cytat:Odbicie to coś nadane na mocy czegoś. Ja istnieję bez swojego odbicia w lustrze. Moje odbicie w lustrze nie istnieje beze mnie.

Idee są pozbawione materii, a materia pozbawiona idei. Materia nie istnieje dzięki ideom, tylko dzięki sobie samej, a jej zamanifestowana forma nie oznacza godności do nazywania siebie jako bezpośredni ogląd rzeczywistości. Powstała forma to błąd. Fatalistyczny bóg nie potrafi go usunąć bo jest niewszechmogący, a nieuchronność oznacza prawdę potencjalną o bogu. Idee są najwyżej, są najwyższym Bogiem, świat materialny nie jest bogiem. Zaczerpnięty został tylko budulec formy.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz
#19
To już chyba przebija transcendencję nawet. To jest odrębnosencja. To są odrębne rzeczywistości. Idee, materia, Demiurg.

A dlaczego się do tego przekonałeś? Miałeś to wydarzenie metafizyczne, ale z samego tego chyba nie wynika cały taki światopogląd? Być może zobaczyłeś podobieństwo z jakimś jego elementem, a resztę dobrałeś na zasadzie, skoro Platon tutaj miał rację, to pewnie tam też?


Mój światopogląd mocno się zmutował. Już nie jestem fatalistą.
Ostatnio jak oozmawialiśmy na ten temat, to widziałem wszystko tak linearnie.
Najpierw była nicość, a później wszystko jak po sznurku z niej wynikało.
Teraz już inaczej na to patrzę. Rzeczywistość jest bardziej kreatywna niż myślałem.
Odpowiedz
#20
Cytat:Miałeś to wydarzenie metafizyczne, ale z samego tego chyba nie wynika cały taki światopogląd?

No właśnie wynika. Najciekawsze jest to, że już jak byłem małym dzieckiem pojawiały się u mnie pierwsze epizody o życiu przed narodzinami. Po kilkunastu latach się to powtórzyło z tym, że w takim innym, jakby dojrzalszym stopniu. Dziecko nie czyta filozofii platońskich, ani nowoczesnych. Rozmawiam tutaj na forum z tobą o tym, bo tego nie wybrałem. Rozumiesz już? Ludzie nazywają to różnie, a ja nie podpierając się wcale ''bytem przyjemnym o qualiach teistycznych'' jak super to pisał Joker, uznaję to za rzecz godną uwagi. Doświadczenie tego typu naprawdę może mieć wpływ nawet dla sceptyka. Można by powiedzieć, że ja biologicznie mam po prostu takie zadatki. Ale dlaczego rozjaśnienie wiedzy o ''czymś poza'' może być produkowane dzięki miłości i to jeszcze przed jakimkolwiek interesowaniem się takimi sprawami. Ja w ogóle jestem takim troszkę bardziej dojrzałym uczuciowo człowiekiem. Patrzę na świat przeżyciami. Trzeźwość umysłu jak najbardziej może mieć miejsce u takiego człowieka, choć na początku jest ciężko odnaleźć siebie w świecie pełnym różnic. I z tym właśnie moim zdaniem ateiści mają problem - żeby zrozumieć, że wzloty umysłowe, to nie jest iluzja, tylko natura. Napiszesz coś o jakimś wzlocie, to cię od razu o iluzję posądzą, bo musisz być 'twardomyślnym' fizykiem, lub wyśmiewającym boga gościem, aby nie być krytykowanym. Nie przewidywałem, że się tutaj tak rozpiszę o tym, no ale skoro zapytałeś, a cię lubię, to napisałem.

Ja osobiście uważam, że jeżeli dusza się o coś upomina, to nie dla zahipnotyzowania nas, tylko dla sygnału. Bo jakkolwiek idee to trudniejsza sprawa, tak nieśmiertelność to już co innego. Nieśmiertelność jest moja, idee mogą być dopiero jak umrę. Co jeżeli wmawiałbym sobie, że brak strachu przed śmiercią i niejako pragnienie jej to iluzja? To by znaczyło, że wychodzę z problemu w który wpadłem? Dajmy na to, że przestałbym myśleć jak wierzący i co dalej? Jeżeli prawda jest taka, że istnieje kontynuacja jaźni po śmierci to wmawiając sobie, że nie istnieje nie zmienię prawdy. I będzie to w dodatku iluzja. Łatwo się rzuca tym słowem ''iluzja'', trudniej udowadnia się jej faktyczną należytość.

Wszystko czym jesteś na dzień dzisiejszy to swoistość, która przekształciła się w czasie do formy ''Immanencja'' w kwestii poglądów. (trzesz prawie wszystko o nią) 

Ale u mnie nie da się tak operować swoistością i jej przemieniać, skoro już jako dziecko obcowałem z metafizyką. (brak tarcia z własnej woli)

Nie da się popełnić błędu, skoro się nie ma na niego wpływu. To nie jest błędna transcendencja.
Nie wiń głupiego za to, że czegoś nie rozumie, wiń siebie głupcze za to, że jesteś za mądry na zrozumienie tego dlaczego jest głupi.

Namiętność ducha wypędza żądze. Wypędza ona również podatność na zniszczenie w sobie sfery odpowiedzialnej za tak zwane przemądrzenie, które jest właśnie taką żądzą. Sensem życia człowieka jest dążenie do wiedzy. Zakończenie poszukiwań oznacza stagnację. Metafizyka niemalże na pewno istnieje.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości