Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ochrona planety
Może być jedno i drugie, ale że robi to dla pieniędzy to jest pewne w 100%.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
EusMadeus napisał(a): A jak ma się to co Ty udowodniłeś z moim twierdzeniem, że przeniesienie fabryki do innego kraju nie spowoduje spadku emisji co2 globalnie
Nijak. Bo nie tę tezę krytykowałem akurat tam.
Cytat:oraz, że kraje, które szybko się rozwijają zwiększają emisyjność co2?
To nie była cała Twoja teza. Twoja teza była taka, że kraje rozwinięte zmniejszają emisję pod wpływem jakichś wrażych sił, które chcą, by ich rozwój się zatrzymał.
Cytat:Ty nie zaprzeczyłeś żadnej mojej tezie, tylko sam coś założyłeś a potem starasz się to udowodnić.
No to formułuj swoje tezy precyzyjnie i przeprowadzaj ich sensowne dowody. Jeśli ja muszę wychodzić przed szereg i domyślać sie, o co Tobie chodzi oraz przeprowadzać analizy, których Tobie się nie chce – to błędy będą się pojawiać.
Cytat:Nie wiem czy zauważyłeś, ale wybrałem czołówkę krajów, które produkują dużo CO2 na mieszkańca (dodałem do niej kilka krajów, które obniżają emisję) oraz czołówkę krajów, które produkują najmniej co2 na mieszkańca.
Ale zdajesz sobie sprawę, że to akurat jest argument przeciwko wartości Twojej „analizy”, bo w statystyce czasami punkty skrajne się w ogóle odrzuca.
Cytat:Jak będzie mi się chciało to poświęcę na to czas a jak mi się nie będzie chciało to nie poświęcę - ja naprawdę nie muszę Ci przekonywać do moich tez.
Nie. Nie musisz nikogo próbować przekonywać do swoich tez. Możesz też głosić swoją doktrynę bez potwierdzenia i wylecieć z forum. Taki masz wybór.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu:
Cytat:I teraz już wiemy, dlaczego kraje EU chcą redukować CO2. Nie. Nie stoją za tym agenci NWO chcący, by EU zbiedniała. Po prostu kraje te nie widzą już korzyści ze zwiększania emisji, a widzą coraz bardziej jej koszty.
Żadne nowoczesne technologie nie działają bez paliw kopalnych i nie mogą wyeliminować zależności od paliw kopalnych, w dodatku są nieekonomiczne na dużą skalę, natomiast produkcja tych zabawek jest dotowana. Czyli rządy przeznaczają pieniądze podatnika na technologię na których producenci zarabiają krocie a które nie przynoszą większych korzyści środowisku.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Żadne nowoczesne technologie nie działają bez paliw kopalnych
Proszę zatem wyjaśnić, w jaki sposób użytkowanie mojego komputera wymaga użycia paliw kopalnych.
Cytat:w dodatku są nieekonomiczne na dużą skalę
Na dużą skalę (czasową) nieekonomiczne są paliwa kopalne. Bo się kończą.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Cytat:Międzynarodowej Agencji Energii zarzucano, że jest zbyt zachowawcza w swoich prognozach i analizach. Jednak czytając ostatni raport aktywiści powinni mieć na twarzach wypisany szeroki uśmiech a menadżerowie koncernów oil&gas – przerażenie.

„Dotychczasowe zobowiązania rządów co do dat - nawet jeśli zostałyby w pełni zrealizowane – nie wystarczyłyby do sprowadzenia globalnych emisji dwutlenku węgla (CO2) związanych z energią do zera do 2050 r. i nie dałyby światu nawet szansy na ograniczenie globalnego wzrostu temperatury do 1,5 ° C, zgodnie z nowym raportem Net Zero by 2050: a Roadmap for the Global Energy Sector” – czytamy na stronie MAE.

Raport ma ponad 200 stron i zawiera ok. 400 „kamieni milowych” - rozwiązań, które trzeba wprowadzić w życie, aby dojść do neutralności. MAE wskazuje, że dojście do neutralności będzie kosztować 5 bilionów dolarów.

Największym szokiem w raporcie okazał się postulat natychmiastowego zastopowania wszelkich inwestycji w ropę, gaz i węgiel. To nie wszystko – do 2035 roku sprzedaż samochodów na silniki spalinowe powinna się zakończyć na całym świecie. To najprawdopodobniej najostrzejsze rekomendacje w historii Międzynarodowej Agencji Energii.

Oczywiście wymienione są również wolumeny mocy zainstalowanej, jakie świat musi osiągnąć do konkretnych deadline’ów. MAE m.in. wymienia konieczność rocznego przyrostu 630 GW mocy w fotowoltaice i 390 GW w wiatrakach do 2030 roku, podczas gdy w 2020 roku w PV przybyło 142 GW a w elektrowniach wiatrowych 93 GW. Natomiast całkowita moc zainstalowana A.D. 2020 w fotowoltaice to 633,7 GW, a w wietrze – 743 GW.

Odbiór

Japonia i Australia zapowiedziały, że nie zastosują się do zaleceń MAE i będą dalej inwestować w paliwa kopalne. Norwegia, która zwykle mocno wspierała MAE, również wyraziła pewien sceptycyzm, i to ze strony zarówno rządu, jak i opozycji, co do szybkiego zaprzestania wydobycia ropy. „Financial Times” wskazuje, że politycy podnoszą tę kwestię ze względu na wrześniowe wybory.

Tokio ogłosiło plany neutralności klimatycznej do 2050 roku, jednak nie określiło jak ma zamiar tam dojść. Społeczeństwo wciąż obawia się energii jądrowej po katastrofie w Fukushimie, choć już uruchamiane są bloki wygaszone po 2011 roku.

Australia z kolei posiada zasoby gazowe, węglowe i naftowe i z tego powodu sprzeciwia się zaleceniom.

Alok Sharma, brytyjski minister przewodniczący COP26, który zwrócił się do IEA o opublikowanie raportu Net Zero, powstrzymał się przed zobowiązaniem się do zakończenia inwestycji w paliwa kopalne.

„Z zadowoleniem przyjmuję ten raport @IEA, który wyznacza mapę drogową dla #NetZero i podziela wiele priorytetów Wielkiej Brytanii” - napisał na Twitterze Sharma, dodając, że Wielka Brytania chciała „przenieść energię węglową do muzeum”.

W marcu rząd Wielkiej Brytanii zawarł porozumienie koncernami obecnymi na Morzu Północnym, które zakłada zezwolenie na nowe rundy wydawania koncesji na poszukiwania ropy naftowej w zamian za zobowiązania do ograniczenia emisji.

Po komunikacie G7 w sprawie klimatu Sharma powiedział: „Działamy za granicą, tak jak w kraju, zgadzając się na wycofanie międzynarodowego finansowania paliw kopalnych, zaczynając od węgla”.

Wiceszef Komisji Europejskiej ds. klimatu, Frans Timmermans, powiedział, że blok stara się ciężej pracować, aby ograniczyć emisje poprzez zmiany w swoim systemie podatkowym.

„To nie przypadek, że zaproponujemy zmianę rozporządzenia w sprawie opodatkowania energii” - powiedział w rozmowie z portalem Euractiv. „Musimy odejść od ropy, gazu i węgla. Musimy mieć sprawiedliwy system podatkowy, który będzie do tego zachęcał” – podkreślił.

„To mniej więcej kierunek, w którym pójdziemy. I czuję ogromne wsparcie MAE w wyzwaniu, jakim jest osiągnięcie neutralności klimatycznej” – dodał.

https://www.energetyka24.com/raport-ktor...-komentarz
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a):Lepsze to, niż do Paruzji zrzucać się na nierentowne górnictwo i leczenie raka.

Oczywiście, że tak, ale kurde... wyrzucać tyle kasy w błoto podczas gdy tyle ważnych rzeczy jest do zrobienia... w takiej sytuacji w jakiej obecnie się znajdujemy... szkoda gadać.

Pamiętaj, że w PRLu była Trójca Święta w postaci:
- nierozwiązywalnego problemu skupu butelek
- braków w żniwa sznurka do snopowiązałek
- absencji papieru toaletowego.

Teraz mamy nową Trójcę:
- KK, państwo w państwie
- górnicy, drugie państwo w państwie
- rolnicy, trzecie państwo w państwie

A nie mamy dzisiaj sześciu?

A co najmniej cztery.. Nieśmiały
„Ateizm to aroganckie przekonanie o tym, że cały Wszechświat nie został stworzony dla ludzi” M.Nugent
Odpowiedz
https://businessinsider.com.pl/wiadomosc...ja/hkmtlyt

Cytat:Dachy z panelami słonecznymi to w krajach europejskich coraz częstszy widok, również w Polsce. Jednocześnie przybywa przypadków pożarów spowodowanych właśnie fotowoltaiką. Dlaczego tak się dzieje?

Przyczyną pożarów najczęściej okazują się nieumiejętnie zainstalowane panele fotowoltaiczne. Wynika to z braku doświadczenia wielu firm zajmujących się tego typu realizacjami, ale także z dążenia inwestorów do maksymalnego obniżenia kosztów przedsięwzięcia. Jak się okazuje - często ze szkodą dla bezpieczeństwa przeciwpożarowego.

Panele słoneczne są przyczyną kilkuset pożarów rocznie w poszczególnych krajach europejskich. W Niemczech jest to nawet 400, a we Włoszech - gdzie sytuacja prawna jest podobna do polskiej - ponad 700 rocznie - pisze Komputer Świat.

Przyczyną często jest brak wyobraźni - celowe omijanie zabezpieczeń, brak przeglądów technicznych i realizacja "po kosztach". W Polsce nie ma dokładnych i rygorystycznych przepisów regulujących instalację fotowoltaiki, tymczasem coraz więcej firm chce się tym zajmować, mimo że nie mają na ten temat dostatecznej wiedzy.

- W kraju, w którym głównym wyznacznikiem inwestycyjnym jest koszt, oszczędza się na dobrej jakości sprzęcie i wykwalifikowanych pracownikach. Ten boom na fotowoltaikę z ostatnich paru lat w Polsce spowodował, że praktycznie każdy, kto ma jakiś związek z budowlanką – czyli nie boi się wejść na drabinę i na dach – zaczął interesować się montażem instalacji fotowoltaicznych - powiedział w wywiadzie dla INN Poland dr Janusz Teneta, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki.

Podczas instalacji paneli słonecznych często dochodzi do celowego wyłączenia systemu bezpieczeństwa. Zabezpieczenie polega na tym, że w razie nieprawidłowości system blokuje przepływ prądu. Odblokować urządzenie może tylko autoryzowany serwis, co jest traktowane jako problem dla właściciela instalacji. Stąd - system bezpieczeństwa często jest wyłączany przez wykonawcę.


W Polsce - zdaniem eksperta z Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki - największy problem stanowi brak norm, czy dokładnych zapisów w prawie, które regulowałyby kwestie instalacji, odbiorów, przeglądów czy sprawdzania poprawności instalacji paneli. Stąd zagrożenie pożarowe, które może być tym większe, im więcej nowych instalacji fotowoltaicznych pojawia się na dachach budynków.

No właśnie. Jak se jeżdżę przez różne wiochy, to na ogrodzeniach posesji bardzo często widzę ogłoszenia, reklamy, banery firm robiących fotowoltaikę. Tyle ich się narobiło jak grzybów po deszczu. Dziwne, że nagle wszyscy "umiom" robić fotowoltaikę. I tak se myślę, że nie warto ryzykować pożaru oraz uszkodzenia dachu i jego późniejszych przecieków. Jak już stawiać fotowoltaikę to na polu lub na działce - z dala od domu.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Dziwne, że nagle wszyscy "umiom" robić fotowoltaikę. I tak se myślę, że nie warto ryzykować pożaru oraz uszkodzenia dachu i jego późniejszych przecieków. Jak już stawiać fotowoltaikę to na polu lub na działce - z dala od domu.
Nieumiejętnie wykonana instalacja elektryczna, także niefotowoltaiczna może spowodować pożar. A nieumiejętnie wykonana hydraulika – zalanie chaty. Czy to jest argument, żeby żyć bez prądu i bieżącej wody? Czy raczej, żeby szukać umiejętnych instalatorów?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Pożary fotowoltaiki, to kolejny chochoł podobny do zakrzepicy poszczepionkowej lub Tesli zabijających ludzi.
Właściwie ciężko jest znaleźć jakieś sensowne dane ale tytuły krzyczą jakby pół Polski spłonęło.

Cytat:Punktem odniesienia w kwestii ryzyka pożaru instalacji fotowoltaicznej mogą być badania prowadzone przez niezależne instytuty badawcze. W Polsce nie prowadzono dotychczas takich badań.
Jednakże, według niemieckiego TÜV Rheinland oraz brytyjskiego BRE National Solar Centre, ilość pożarów wywołanych przez instalacje fotowoltaiczne stanowi w stosunku do wszystkich pożarów można mierzyć w promilach (promil – jedna dziesiętna procenta, nie mylić z alkoholem).
Oznacza to, że przy właściwie wykonanym projekcie oraz prawidłowej instalacji, panele fotowoltaiczne są bardzo bezpieczne.
Instalacje fotowoltaiczne, jak każdy system produkujący prąd, mogą ulec zapaleniu. Zwarcie w instalacji, uderzenie pioruna bądź nieumiejętne jej rozłączanie to najbardziej prawdopodobne przyczyny pożaru.

Zwarcie może też nastąpić w panelach fotowoltaicznych, jeśli są słabej jakości, a także wówczas, gdy niewłaściwie dobrano zabezpieczenia elektryczne całego systemu.
Złe wykonanie samej instalacji jest najczęstszą przyczyną powstania pożaru. Przyczynami pożaru są błędy związane z niewłaściwym zabezpieczeniem instalacji prądu stałego, np. źle dobranymi przewodami, wtyczkami złej jakości, które mogą ulec zapaleniu, lub brakiem jakichkolwiek zabezpieczeń, typu bezpieczniki czy wyłączniki.

Wśród przyczyn pożarów, jakie miały miejsce na terenie powiatu oławskiego, na przestrzeni kilku ostatnich lat nie odnotowano pożaru, którego przypuszczalną przyczyną byłaby awaria sieci fotowoltaicznej.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Może to artykuł na zamówienie producentów kolektorów słonecznych (tych wodno-termicznych, nie paneli elektrycznych). Przypomina jako żywo serie artykułów o wyższości masła nad margaryną (i na odwrót) czy paracetamolu nad ibuprofenem (i vice versa).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
W Niemczech podobno do tej pory było 700 pożarów związanych z fotowoltaiką. Ale jak się popatrzeć na staty to wychodzi, że 6% całej energii pochodzi ze Słońca. Ciekawe ile jest ogółem mikroinstalacji, bo przy takim procencie strzelam w ciemno, że kolo miliona...
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): W Niemczech podobno do tej pory było 700 pożarów związanych z fotowoltaiką.
Przez ile lat?

Większym problemem ale nie z dziedziny bezpieczeństwa jest przedwczesne starzenie się powłok ochronnych paneli wykonanych z tworzyw sztucznych.
Oceniano ich trwałość na 25 lat, a tu okazuje się, że już po 10 część paneli jest do wyrzucenia, bo te folie po prostu degradują się i delaminują od stalej ekspozycji na silne promieniowanie UV i zmienne warunki pogodowe.
Nie szło tego dokładnie sprawdzić na etapie projektowania, a ponieważ wiele lat nic się nie działo, uznano, że problemu nie ma.
Teraz wiele farm FV jest w kropce, bo właściwie w połowie okresu eksploatacyjnego trzeba by wymienić panele, co dramatycznie burzy cały biznesplan.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Gawain napisał(a): W Niemczech podobno do tej pory było 700 pożarów związanych z fotowoltaiką.
Przez ile lat?

Tego nie idzie sprawdzić. Po prostu większość straszących artykułów o tym wspomina. Na moje oko, przez ostatnie 10. Wcześniej jednak nawet w Niemczech nie było takiego runu na pv jak dziś.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Jak każda nowość, FV jest pod specjalną lupą publiki.
Nikt się nie przejmuje rutynowym zwarciem żelazka czy czajnika, które skutkuje spłonięciem domu ale każdy dymek z FV, to katastrofa narodowa.
Założę się, że prawidłowo zwymiarowana, zamontowana i zabezpieczona instalacja jest bezpieczniejsza niż większość innych instalacji domowych.

Inna rzecz, o czym warto porozmawiać, to chaos w energetyce profesjonalnej, jaką wprowadzają takie niedyspoozycyjne źródła energii.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Czy to jest argument, żeby żyć bez prądu i bieżącej wody? Czy raczej, żeby szukać umiejętnych instalatorów?

No właśnie. Nie jest to takie proste. Trudno np. o dobrego hydraulika i wydaje mi się, że przy takim nagłym wysypie firm od FV też trudno o dobrych monterów tego typu instalacji.

Nigdy nie trafiłeś w swoim życiu na "umiejętnego" instalatora? Może nawet z polecenia od znajomego Uśmiech

Sofeicz napisał(a): Założę się, że prawidłowo zwymiarowana, zamontowana i zabezpieczona instalacja jest bezpieczniejsza niż większość innych instalacji domowych.

Nom...

Mam takie doświadczenie zawodowe, że w wielu domkach i mieszkaniach elektryka i hydraulika są robione z ułańską fantazją.

Monterzy i instalatorzy w mikrofirmach januszy biznesu to bardzo często ludzie z łapanki, gówniorze bez doświadczenia etc.

Czemu to samo miałoby nie dotyczyć firm wykonujących instalacje FV?
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Czemu to samo miałoby nie dotyczyć firm wykonujących instalacje FV?
Ale to jest argument za czy przeciw, bo to oczywista oczywistość?
W końcu, to można się utopić i w łyżce wody.

PS. Ogólnie temat elektryki, uziomów, ochrony instalacji, wymiarowania, to stały temat połajanek na zacnym forum Elektroda, gdzie sami fachowcy potrafią w nieskończoność wytykać sobie elementarne braki wiedzy.
Obecne instalacje, to już nie skromne dwa kabelki, jak za ojców bywało.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Ale to jest argument za czy przeciw, bo to oczywista oczywistość?

Kurna. Na tyle różnych fuszerek co widziałem, to naprawdę bałbym się również wykonawców FV. Nie argumentuję przeciwko FV samej w sobie, ale w polskich warunkach rzeczywiście wolałbym postawić sobie to to na polu niż na dachu ryzykując jego uszkodzeniem. Jakakolwiek konieczność naprawy dachu związana z demontażem paneli i ponownym ich montażem to taki koszt, że zje korzyści wynikające z oszczędności na prądzie.
Odpowiedz
Umówmy się, ogólnie w naszych warunkach pogodowych opłacalność instalacji FV bez trackera jest co najmniej 'przewymiarowana'.
Mam znajomego, który zafundował sobie FV i był zły, że rzeczywiste uzyski odbiegają od tych deklarowanych.
I bardzo był zdziwiony, kiedy mu uświadomiłem, że taka instalacja praktycznie nigdy nie pracuje z mocą nominalną, która jest wyznaczana w idealnych warunkach laboratoryjnych..
Wynika to po prostu z fizyki i nie da się tego oszukać.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Umówmy się, ogólnie w naszych warunkach pogodowych opłacalność instalacji FV bez trackera jest co najmniej 'przewymiarowana'.
Mam znajomego, który zafundował sobie FV i był zły, że rzeczywiste uzyski odbiegają od tych deklarowanych.
I bardzo był zdziwiony, kiedy mu uświadomiłem, że taka instalacja praktycznie nigdy nie pracuje z mocą nominalną, która jest wyznaczana w idealnych warunkach laboratoryjnych..
Wynika to po prostu z fizyki i nie da się tego oszukać.
Nie jest tak źle. Śledząca Słońce fotowoltaika daje o ~1/3 więcej prądu, ale jest znacznie droższa w montażu. Droższa do tego stopnia, że śledząca instalacja zwraca się później, niż stacjonarna:

https://core.ac.uk/download/pdf/322539575.pdf

Testowane w warunkach szkockich, ale generalnie ilość generowanego prądu skaluje się liniowo z oświetleniem. Wyszło im, że stacjonarna się zwraca po 10 latach, a śledząca po 14. Pozostaje jeszcze pytanie, czy koszt fotowoltaiki w stosunku do cen prądu jest podobny jak w Polsce.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): I bardzo był zdziwiony, kiedy mu uświadomiłem, że taka instalacja praktycznie nigdy nie pracuje z mocą nominalną, która jest wyznaczana w idealnych warunkach laboratoryjnych..
Ale że nikt mu tego nie uświadomił? Naprawdę? Przecież każdy instalator wylicza prognozę. I żaden nie wmawia, że instalacja będzie pracować cały czas z mocą nominalną.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości