Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ochrona planety
pilaster napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Szymona Malinowskiego, który mówi logicznie, spokojnie i merytorycznie.

Logicznie spokojnie i merytorycznie mówi totalne brednie. Wywracanie oczami

Żeby tak się wypowiadać warto by swoje zdanie jakoś spróbować argumentować. Gromady pilastrowych gruppies raczej na tym forum nie znajdziesz. Bez jakichkolwiek argumentów Twoja opinia jest nieistotna. Spróbuj jakoś nas przekonać do swojego zdania.
Odpowiedz
O bredzeniach Malinowskiego pilaster pisał już szczegółowo

I w kolejnych postach w tym wątku W sumie - jest to ignorancja na poziomie licealnym, a mamy do czynienia z profesorem Smutny 


Chociaż z drugiej strony skoro profesorami są Legutko, Pawłowicz, Czarnek, czy Nalaskowski, to dlaczego nie Malinowski? Pasuje do tego towarzystwa idealnie....
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
W sumie, to fajnie by było, żeby pilaster wystawił się na akademicką ocenę swojego poziomu ignorancji w temacie globalnego ocieplenia.

Laikom tymczasem pozostaje naukowy konsensus, który jest jedyną wskazówką, jaką się powinni kierować, nie umiejąc samemu ocenić sprawy, zdając się więc na ocenę najszerszej wspólnoty badawczej zawodowców zajmujących się kwestią. ;]
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
E.T. napisał(a): naukowy konsensus, który jest jedyną wskazówką, jaką się powinni kierować,

ROTFL!!! Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

W nauce liczą się dowody a nie głosowania większością. Cwaniak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): ROTFL!!! Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

W nauce liczą się dowody a nie głosowania większością. Cwaniak
Ale przecież E.T. nie pisał o tym, czym mają się kierować naukowcy, tylko czym mogą się (z braku laku) kierować laicy.

pilaster napisał(a): I w kolejnych postach w tym wątku W sumie - jest to ignorancja na poziomie licealnym, a mamy do czynienia z profesorem Smutny 
W skrócie – pilaster czyta popularnonaukowy wywiad w Wyborczej i oburza się, że taki wywiad nie jest napisany z rygorem publikacji naukowej. Ostatnio coś podobnego robił Poligon w wątku o CoViD-19.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Ale przecież E.T. nie pisał o tym, czym mają się kierować naukowcy, tylko czym mogą się (z braku laku) kierować laicy.

Świetnie. W takim razie co mają obowiązek sądzić laicy o skutkach długotrwałego oddziaływania kwasów humusowych na podziemne elementy konstrukcji żelbetowych?

Cytat: pilaster czyta popularnonaukowy wywiad w Wyborczej i oburza się, że taki wywiad nie jest napisany z rygorem publikacji naukowej.

Wywiad popularnonaukowy zwalnia od obowiązku rzetelności naukowej? Można kłamać ile wlezie bez żadnych konsekwencji? Można nie odróżniać ciepła od temperatury (za takie błędy uczniom liceum stawia się pały)?

Zresztą mamy przecież również publikację (współ)autorstwa Malinowskiego, przynajmniej usiłującą udawać naukową:

Nieucy o klimacie

I okazuje się że nie potrafią nawet przeliczyć temperatury ze skali Celsjusza na skalę Kelwina... Smutny

Naprawdę cały ten klimatyzm to jest tylko nowa wersja kreacjonizmu. Tamten też miał "swoich" profesorów. Nie czyniło go to bynajmniej "naukowym"
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Świetnie. W takim razie co mają obowiązek sądzić laicy o skutkach długotrwałego oddziaływania kwasów humusowych na podziemne elementy konstrukcji żelbetowych?

Rozumiem, że jest to temat podejmowany przez polityków i laik-wyborca musi wiedzieć, czym się kierować podczas wyborów, gdy wybiera spośród polityków zapowiadających różne działania/brak działań w tej sprawie?

Rozumiem, że szacowane naukowe gremia przekonują media, że ten temat dotyczy większości z nas, bo nasze własne decyzje dokonujemy w kontekście, w którym istotne jest to zagadnienie?
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Świetnie. W takim razie co mają obowiązek sądzić laicy o skutkach długotrwałego oddziaływania kwasów humusowych na podziemne elementy konstrukcji żelbetowych?
To co na ten temat wyjaśnią im eksperci. Powód, dla którego laik nie musi mieć „swojego zdania” na ten temat wskazał już E.T. – nikt nie zrobił z tego tematu politycznego. Choć tak – można sobie wyobrazić scenariusz, w którym ten temat stanie się polityczny na skalę przynajmniej samorządu lokalnego (jakiś znaczący dla lokalnej społeczności budynek staje się zagrożeniem)
Cytat:Wywiad popularnonaukowy zwalnia od obowiązku rzetelności naukowej?
Nie od rzetelności. Ale od pewnego rygoru, który trzeba odrzucić na rzecz zrozumiałości.
Cytat:Można kłamać ile wlezie bez żadnych konsekwencji?
A kłamstwa to jeszcze trzeba komuś udowodnić.
Cytat:Można nie odróżniać ciepła od temperatury
A konkretnie do jakiego fragmentu pijesz? Gdzie mamy mylenie ciepła z temperaturą. Takie, które jest znaczące dla rozważania i którego nie da się uznać za skrót myślowy? (za takie błędy uczniom liceum stawia się pały)?

Cytat:I okazuje się że nie potrafią nawet przeliczyć temperatury ze skali Celsjusza na skalę Kelwina... Smutny
Z ciekawości zaglądam na blog pilastra i czytam:
Cytat:Na stronie 23 „Nok”, oznajmia się z kolei czytelnikowi, że średnia temperatura powierzchni Ziemi wynosi 14 stopni Celsjusza, podczas gdy już w tabelce na stronie 56 możemy zobaczyć, że jest to 288 Kelwinów, czyli …15 stopni.
Nie. 288 kelwinów to nie jest 15 °C. To jest 14,85 °C. Czyli owszem – wartość, którą zaokrąglamy do 15 °C. Problem w tym, że np. wartość 287,6 K zaokrąglamy w kelwinach do 288 K, ale w skali celsjusza jest to 14,45 °C – wartość, którą zaokrąglamy do 14 °C. Nie mam dostępu do cytowanego materiału, jednak jasnym jest, że argument pilastra za tym, że „nie umieją przeliczyć” jest błędny.

Cytat:Naprawdę cały ten klimatyzm to jest tylko nowa wersja kreacjonizmu.
Absolutnie nie. Teoria globalnego ocieplenia ma bardzo konkretne modele. Teoretycznie można te modele próbować podważać. Cały „kreacjonizm” zaś ogranicza się jedynie do ględzenia o (rzeczywistych i wyimaginowanych) brakach Teorii Ewolucji. Sam ten fakt dotyczący kreacjonizmu zauważyłeś zresztą. Tutaj naprawdę nie ma analogii.

Istnieje natomiast analogia między kreacjonizmem, a denializmem klimatycznym. Tak jak kreacjoniści zamiast podać modele naukowe mówią „widocznie Bóg tak chciał”, tak samo denialiści mówią „nie wiemy czemu klimat się zmienia, widocznie się zmienia”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
pilaster napisał(a): Świetnie. W takim razie co mają obowiązek sądzić laicy o skutkach długotrwałego oddziaływania kwasów humusowych na podziemne elementy konstrukcji żelbetowych?
To co na ten temat wyjaśnią im eksperci.

Również w przypadku ewidentnego konfliktu interesów? Ekspert żyjący z tego tematu nie będzie miał tendencji do wyolbrzymiania i rozdmuchiwania ewentualnych zagrożeń? Również w przypadku "eksperta" który pokazuje, że nie odróżnia fundamentu od stropu?

Cytat:
Cytat:Wywiad popularnonaukowy zwalnia od obowiązku rzetelności naukowej?
Nie od rzetelności. Ale od pewnego rygoru, który trzeba odrzucić na rzecz zrozumiałości.

Rygoru odróżniania ciepła od temperatury? Skali Celsjusza od skali Kelwina?


Cytat:
Cytat:I okazuje się że nie potrafią nawet przeliczyć temperatury ze skali Celsjusza na skalę Kelwina... Smutny
Z ciekawości zaglądam na blog pilastra

Proszę zajrzeć bezpośrednio do "Nok" Nieśmiały

Cytat:
Cytat:Naprawdę cały ten klimatyzm to jest tylko nowa wersja kreacjonizmu.
Absolutnie nie. Teoria globalnego ocieplenia ma bardzo konkretne modele.

To są modele klimatyczne, a nie klimatystyczne. Klimatyści nie potrafią ogarnąć nawet prawa Stefana-Boltzmana

Cytat:  Cały „kreacjonizm” zaś ogranicza się jedynie do ględzenia o (rzeczywistych i wyimaginowanych) brakach Teorii Ewolucji.

Kreacjonizm żerował na ewolucji. Klimatyzm żeruje na klimatologii.


Cytat:Istnieje natomiast analogia między kreacjonizmem, a denializmem klimatycznym. Tak jak kreacjoniści zamiast podać modele naukowe mówią „widocznie Bóg tak chciał”, tak samo denialiści mówią „nie wiemy czemu klimat się zmienia, widocznie się zmienia”.

Doprawdy? I tzw. "denialiści" (czyli konkretnie kto?) twierdzą, ze klimat się zmienia, bo Bóg (albo jakiś inny Wielki Klimatyzator) tak chce?

Jest dokładnie na odwrót. To właśnie klimatyści wierzą, że klimat jest ręcznie regulowany przez Wielkiego Klimatyzatora, a tzw. "denialiści" że zmienia się pod wpływem naturalnych procesów.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Również w przypadku ewidentnego konfliktu interesów?
Między kim a kim zależy.
Cytat:Ekspert żyjący z tego tematu nie będzie miał tendencji do wyolbrzymiania i rozdmuchiwania ewentualnych zagrożeń?
To jest przecież typowo kreacjonistyczny lub płaskoziemski argument. NASA nas okłamuje, bo potrzebuje pieniędzy na eksplorację kosmosu, którego nie ma.

Argument ten jest błędny, bo zakłada, że gdyby nie obecnie uznawany model, to nie byłoby żadnego modelu.

Że już w ogóle należy pominąć fakt, że jest to argument obosieczny, o czym pilaster (dorabiający sobie śmiesznymi pląsami wobec zdrajców Polski i pisaniem książek z gołymi babami na okładce, wydawanych przez zdrajców Polski) powinien najlepiej wiedzieć.

Cytat:Również w przypadku "eksperta" który pokazuje, że nie odróżnia fundamentu od stropu?
Nie. Ale Ty w ogóle ignorujesz jakiekolwiek naukowe źródła. Skupiasz się na jakichś gazetowych wywiadach, w których czepiasz się skrótów myślowych.
Cytat:Rygoru odróżniania ciepła od temperatury?
Nie. Nadal jednak nie wiem, o jakie konkretnie zdanie Ci chodzi.
Cytat:Skali Celsjusza od skali Kelwina?
A kto nie odróżnia?
Cytat:Proszę zajrzeć bezpośrednio do "Nok"
Proszę podać mi bezpośredni link do owego „Nok”.

Wskazałem, że Twoje uzadadnienie tezy, że „nie umieją przeliczyć” jest błędne. Nie wiem, czy w owym „Nok” popełniono błąd, czy nie. Wiem, że Ty rzuciłeś zarzutem nieumiejętności przeliczenia, którego nie potrafiłeś poprawnie uzasadnić.
Cytat:To są modele klimatyczne, a nie klimatystyczne.
A gdzie jest różnica? Bo podejrzewam, że owe „modele klimatystyczne” to po prostu to, co mówi się o „modelach klimatycznych” poza publikacjami naukowymi. Ewentualnie, że jak w przypadku stosowanego przez kreacjonistów pojęcia „ewolucjonizmu” – jest to taki worek, do którego wrzucasz wszystkie tezy, które Ci się nie podobają.
Cytat:Kreacjonizm żerował na ewolucji. Klimatyzm żeruje na klimatologii.
Proszę zatem wskazać jakichś klimatologów i ich prace.
Cytat:Doprawdy? I tzw. "denialiści" (czyli konkretnie kto?) twierdzą, ze klimat się zmienia, bo Bóg (albo jakiś inny Wielki Klimatyzator) tak chce?
Zwykle nie. Twierdzą, że klimat się zmienia, bo tak i chuj. Z punktu widzenia metody naukowej nie ma istotnej różnicy między „bo Bóg tak chce”, a „bo tak jest i chuj”.
Cytat:To właśnie klimatyści wierzą, że klimat jest ręcznie regulowany przez Wielkiego Klimatyzatora
Kimkolwiek zatem są owi „klimatyści”, nie są to ludzie badający antropogeniczne globalne ocieplenie.
Cytat:a tzw. "denialiści" że zmienia się pod wpływem naturalnych procesów.
Efekt cieplarniany nie jest zjawiskiem ponadnaturalnym. Coraz bardziej zatem pokazujesz, że „klimatyści” to chochoły żyjące wyłącznie w Twej głowie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Dokładnie.
Dlatego w temacie klimatu polecam posłuchać na YT fizyka atmosfery z UW Szymona Malinowskiego,

Jeszcze a pro po.

Naukę od pseudonauki można odróżnić też często po sposobie przekazu. Nauka jest najczęściej prezentowana w formie pisemnej, żeby czytelnik mógł sobie dostosować tempo przekazu o własnej percepcji, żeby mógł na spokojnie nadążyć za tokiem rozumowania, żeby mógł w razie konieczności wrócić do poprzednich etapów, etc... Wykład ustny, czy prezentacja ma sens właściwie tylko wtedy, kiedy odbywa się na żywo w interakcji z odbiorcami, którzy mogą zadawać pytania, etc..

Pseudonauka natomiast zdecydowanie preferuje filmiki z żółtymi napisami, w których jakiś guru przemawia do wyznawców odwołując się barziej do emocji niż do rozumu. Malinowski nie przypadkowo preferuje właśnie ta formę:

pierwszy z brzegu przykład:



Oczywiście znów mamy ciepło i temperaturę jako jedno i to samo (temperatura jako miara ilości energii w atmosferze), mamy absolutnie kłamliwe zapewnienie, że Księżyc i Ziemia dostają od Słońca tyle samo energii (w rzeczywistości oczywiście Księżyc ze względu na mniejsze albedo dostaje tej energii znacznie więcej) i podobny pseudonaukowy bełkot, rzeczywiście wygłaszany logicznie spokojnie i merytorycznie.

Ulubiona fraza pilastra w tym filmiku to "albedo to jest zawór, który wynika od samej własności systemu klimatycznego" Duży uśmiech


Przy czym nie mówi Malinowski o albedo sam z siebie, tylko w odpowiedzi na pytanie prowadzącego "co to jest albedo?" Czyli mamy "naukawą" definicje albedo wg Malinowskiego

Albedo to jest zawór. Duży uśmiech

I, typowo dla klimatystów, mamy szybkie przejście od "ocieplenia" do .... bingo! ...przeludnienia i nadmiernej konsumpcji. Płacz
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Naukę od pseudonauki można odróżnić też często po sposobie przekazu.
Tylko że publikacje, które Ty krytykujesz nie mają pretensji do publikacji naukowych. Są to typowo popularnonaukowe wykłady. Dlatego krytykowanie ich, bo nie spełniają jakichś wymagań stawianych publikacji naukowej nie ma sensu.

pilaster celowo wziął na swój cel publikacje popularne. Bo rzeczywistych publikacji naukowych nt. klimatu nie jest w stanie podważyć tak samo łatwo.
Cytat:Oczywiście znów mamy ciepło i temperaturę jako jedno i to samo (temperatura jako miara ilości energii w atmosferze)
A od czego jeszcze, w przypadku atmosfery ziemskiej zależy temperatura, niż od ilości energii wewnętrznej. No słucham. Bo jak nie ma innych, realnych czynników, to taki skrót myślowy broni się tak samo, jak utożsamianie masy z ciężarem, gdy dyskutujemy w kontekście stałego przyspieszenia ziemskiego.

Cytat:Czyli mamy "naukawą" definicje albedo wg Malinowskiego
Nie mamy definicji, tylko mamy obrazowe, popularnonaukowe wyjaśnienie, jaka jest rola albedo w zjawisku ocieplania klimatu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
pilaster napisał(a): O bredzeniach Malinowskiego pilaster pisał już szczegółowo

I w kolejnych postach w tym wątku W sumie - jest to ignorancja na poziomie licealnym, a mamy do czynienia z profesorem Smutny 


Chociaż z drugiej strony skoro profesorami są Legutko, Pawłowicz, Czarnek, czy Nalaskowski, to dlaczego nie Malinowski? Pasuje do tego towarzystwa idealnie....

No to spójrzmy na argumenty pilastra:

pilaster napisał(a): Na ten przykład Słońce przekształci się w czerwonego olbrzyma nie za 2, jak twierdzi Malinowski, ale co najmniej za 4 miliardy lat. Niezależnie od tego faktu, już za lat miliard, (też nie za dwa), nasza gwiazda rozgrzeje się do tego stopnia, że jakiekolwiek życie na Ziemi stanie się niemożliwe.

Profesor mógł się możliwe po ludzku pomylić gdyż to był wywiad, a nie publikacja naukowa, a sam astrofizykiem nie jest. Niemniej pilaster przygotowujący ripostę na piśmie sam napisał głupotę. Za miliard lat promieniowanie elektromagnetyczne pochodzące od Słońca będzie co najwyżej o 10% wyższe niż obecnie. I z tego tytułu życie nie może wyginąć. Mamy przecież organizmy wodne, które na pewno całkowicie nie wyginą. Istnieją różne szerokości geograficzne z odmiennymi warunkami termicznymi. Jak życie może wymrzeć? A bakterie?

pilaster napisał(a): W kwestii flory c3/c4 przecież wiadomo, że poziom CO2 nie jest jedynym czynnikiem selekcyjnym. Jednak względny wpływ różnych czynników, jest proporcjonalny do ich nasilenia. Przy stężeniach CO2 poniżej 200 ppm, a takie miały według wierzeń klimatystów panować w plejstocenie, jest to czynnik najważniejszy i rośliny c3 mają niższe dostosowanie od c4 niezależnie od poziomu innych czynników, temperatury, czy wilgotności, co wynika z pracy linkowanej kiedyś przez pilastra - wykres nr 2

Stężenie CO2 w plejstocenie było różne. Wg "klimatystów" na zlodowacenia też wpływ miały cykle Milankovicia. Poza tym życie na innych szerokościach geogr. funkcjonowało dobrze.

pilaster napisał(a): W gwiazdach większych i gorętszych, takich jak Słońce, konwekcja występuje tylko w ich zewnętrznych warstwach, natomiast bliżej jądra energia jest transportowana przez promieniowanie – w procesie bardzo podobnym do efektu cieplarnianego...
Bo to było tłumaczone laikowi. Stąd uproszczenie. Prądy konwekcyjne na Słońcu przenoszą w zewnętrznych warstwach gwiazdy ciepło wytworzone przez promieniowanie jądra słonecznego. To był skrót, który nie zawierał błędu.

pilaster napisał(a): Dalej, ilość ciepła, jaka zgromadzi się w atmosferze, zależy przede wszystkim od pojemności cieplnej tej atmosfery, natomiast od zawartości gazów cieplarnianych zależy temperatura, do jakiej atmosfera się rozgrzeje. W stu kilogramach lodu, znajduje się więcej ciepła niż w litrze wrzątku, mimo że ten ostatni ma znacznie wyższą temperaturę. Za pomylenie ciepła z temperaturą uczniom liceum stawia się pały. Tu czyni tak profesor, podobno fizyki.

Tylko nic nikt nie pomylił. Różnice między ciepłem atmosferycznym w atmosferze o różnym stężeniu CO2 wobec b. niskiego udziału tego gazu w powietrzu dotyczą ośrodków o takiej samej masie i cieple właściwym (są minimalne, pomijalne różnice) więc efekt cieplarniany generujący wzrost ciepła ma wpływ tylko na temperaturę (z niezwykle minimalnymi, pomijalnymi nieścisłościami). Przykład lodu i pary wodnej to nadużycie gdyż wzrost temperatury miał dotyczyć praktycznie tej samej substancji o bardzo zbliżonym cieple właściwym. Różnice robią się nieco większe dopiero przy dramatycznie różnych temperaturach poprzez zmianę udziału pary wodnej w atmosferze. Ale to nam globalnie w dłuższym czasokresie na razie nie grozi. Więc pomyłki nie było.

pilaster napisał(a): Z innych bredni Malinowskiego z wywiadu ciekawe jest określenie „atmosfera promieniuje raczej w dół” Pomijając już kolejny przykład logiki rozmytej („raczej”), gdyby atmosfera faktycznie promieniowała „raczej w dół” byłaby w stanie nierównowagi termodynamicznej i rozgrzewałaby się do nieskończoności. Tak samo zresztą byłoby, jakby promieniowała „raczej w górę”, w którym to przypadku ochładzałyby się do zera bezwzględnego.

To już popis ignorancji i indolencji naszego forumowego kolegi. A także jego złośliwości.
Na początek wywiad prof. Malinowskiego był udzielany "Wysokim Obcasom" i naukowiec starał się objaśniać wszystko tak przystępnie jak tylko można było. Fraza "atmosfera promieniuje raczej w dół" to było bardzo uproszczone objaśnienie redaktorce, że atmosfera oddaje energię cieplną planecie w dużo większej ilości niż wypromieniowuje ją na zewnątrz. I tyle. A w liczbach wygląda to tak, że atmosfera oddaje planecie 342W/m2 plus 161W/m2 pochodzące bezpośrednio z promieniowania słonecznego, dostaje od planety 398W/m2, a przez nią ucieka na zewnątrz ok. 20 W/m2. Między 342, a 20 jest duża różnica.
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ef...arsie-401/

Natomiast to co jest dalej to pilastrowa katastrofa. Tylko dzięki przewadze w oddawaniu energii (planecie) atmosfera wraz z promieniowaniem ze Słońca, które nie zostało pochłonięte przez powietrze ani odbite może równowagę klimatyczną utrzymać gdyż wielką ilość energii pochłaniają oceany i lądy. Wpływ na klimat energii wulkanicznej, geotermalnej czy powstałej z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych jest pomijalny. Oczywiście lądy i oceany oddają ciepło atmosferze, ale porównując z tym co zabierają z atm. wraz bezpośrednią energią słoneczną jest tego mniej. Gdyby jak pilaster sądzi ilość oddawanej energii planecie i wysyłanej w kosmos była równa to by Ziemia była cała skuta lodem co nie przeszkadza, że pilaster waląc bzdurę o zerze bezwzględnym w przypadku odwrotnej sytuacji nie zauważył, że promieniowanie słoneczne nigdy by do takiej sytuacji nie dopuściło vide Pluton.

pilaster napisał(a): Wg dogmatów sekty klimatycznej CO2 odpowiada za ok 20% ziemskiego efektu cieplarnianego. Czyli wywołuje n = 0,2*0,65 = 0,13

Czyli efekt cieplarniany na Marsie powinien wg klimatystów wynosić n =0,13*26 = 3,38

a marsjańska średnia temperatura T = 210*(1+3,38)^(1/4) = 304 Kelwiny = ....+31 stopni CelsjuszaCwaniak

Według wierzeń klimatystów zatem Mars powinien być znacznie cieplejszy od ...Ziemi.

Oto Wielka Tajemnica Wiary.  Duży uśmiech

To już jest niezwykle chamska zagrywka. Nikt z profesorem włącznie, tak nie sądził.

"Pierwszą z nich jest gęstość atmosfery. Nawet jeśli gazy cieplarniane występują w atmosferze ziemskiej w śladowych ilościach, gazy nie-cieplarniane, takie jak azot i tlen, również wpływają na siłę efektu cieplarnianego. Wszystko dzięki temu, że pomiędzy cząsteczkami gazów dochodzi do zderzeń. Cząsteczka gazu cieplarnianego może pochłonąć falę o energii innej niż potrzebna do przejścia do stanu wzbudzonego, jeśli może natychmiast oddać jej część innej cząsteczce (dowolnego gazu), z którą się zderzy. Skutkuje to poszerzeniem zakresu długości fal, które mogą być pochłaniane. W rzadkiej atmosferze do takich zderzeń dochodzi z mniejszą częstością a zakresy długości pochłanianych fal są wąskie. Z tego też powodu dwutlenek węgla w atmosferze Marsa nie jest tak efektywnym gazem cieplarnianym, jak w atmosferze Ziemi."
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ef...arsie-401/

Widać wyraźnie, że wg profesora zasad wpływu CO2 na Marsie i Ziemi nie da się porównać. A Ty to w prostacki sposób sugerowałeś. I po co to było?

pilaster napisał(a): Bredzeń Malinowskiego ciąg dalszy.

kontynuując, zamiast podawania konkretnych, precyzyjnych, jednoznacznych danych i modeli,  snucie metafor, alegorii, hiperbol, parafraz i innych poetyckich środków wyrazu, porównuje Malinowski Ziemię do domu mieszkalnego, a atmosferę do izolacji termicznej tegoż.

Porównanie Ziemi do budynku mieszkalnego nie jest jednak żadną naukowo sensowną analogią. Utrata ciepła w budynku odbywa się przez przewodnictwo wewnątrz budynku, a konwekcję i promieniowanie na zewnątrz. Transport ciepła przez atmosferę zaś drogą konwekcji i promieniowania, a na zewnątrz – wyłącznie promieniowania. Źródło ciepła w przypadku budynku znajduje się wewnątrz, w przypadku Ziemi (ale już np. nie księżyców Jowisza) na zewnątrz. To są zupełnie inne, kompletnie nieporównywalne procesy. Termodynamikę planet opisujemy stosując prawo Stefana-Boltzmana. W przypadku budynku nie jest to możliwe.

Porównanie efektu cieplarnianego do domu mieszkalnego to było obrazowe wyjaśnienie laikowi zasad wg których ten proces mniej więcej funkcjonuje. I da się to porównać gdyż ośrodek emitujący ciepło (oddający ciepło) jest w "środku" w obu przypadkach. Skąd pochodzi energia dająca ciepło jest rzeczą nieistotną w tym przypadku.

Nie wiem czy pilaster sobie zdaje sprawę, ale ogrzewanie mieszkań w przeważającej mierze też opiera się na oddawanej podczas spalania skumulowanej energii słonecznej. Przecież węgiel kamienny czy brunatny powstał z roślin rosnących i funkcjonujących dzięki pobranej energii słonecznej, węglowodory to też rozłożone i przetworzone zwierzęta i inne organizmy żywiące się roślinami czy algami plus drapieżniki i pasożyty czyli ciągle przetwarzana jest ta sama energia pochodząca ze Słońca. Fermy wiatrowe są napędzane wiatrami powstającymi często z różnic temperatur czyli znowu promieniowanie słoneczne bądź energia z planety pochodząca głównie ze Słońca. Paneli fotowoltaicznych chyba nie muszę chyba omawiać. Elektrowni cieplnych również. Wodne to samo. Woda przecież płynie (jest w stanie ciekłym) dzięki energii słonecznej pobranej bezpośrednio bądź pośrednio (z atmosfery, opadów czy gruntu). Oczywiście elektrownie jądrowe, geotermalne, pływowe to co innego, ale energia elektryczna pochodząca z tych źródeł służąca do ogrzewania to duża mniejszość biorąc pod uwagę jeszcze zwykłe palenie paliwami kopalnymi. Podobnie jest z atmosferą aczkolwiek tam udział energii pochodzącej tylko z wnętrza Ziemi jest znacznie mniejszy. Więc nawet ten Twój zarzut, że "źródło ciepła budynku znajduje się w środku, a Ziemi z zewnątrz" jest zarówno nieistotny jak nieprawdziwy. A prawo Stefana-Boltzmana jest w tym momencie tak potrzebne jak lecącemu do kibla bidet. A o to fragment "z mądrości pilastra":

pilaster napisał(a): Energia życiowa zatem ostatecznie zależy wyłącznie od temperatury gwiazdy.

To bzdura do kwadratu. Ciepło atmosfery planety zależy od ilości kwantów energii dostarczonej przez gwiazdę. Czyli od temperatury, wielkości gwiazdy, typu gwiazdy, odległości planety od niej, przepuszczalności atmosfery, efektu cieplarnianego, albedo, składu i ciśnienia atm. i in.

Pilaster, co to kurwa wszystko miało być?

E.T. napisał(a): W sumie, to fajnie by było, żeby pilaster wystawił się na akademicką ocenę swojego poziomu ignorancji w temacie globalnego ocieplenia.

Coś mamy:
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ef...arsie-401/
http://www.klimatycznabzduraroku.pl/marc...ki-z-marsa

i dla pilastra nie wygląda to dobrze.

A jak ktoś chce wykład prof. Malinowskiego:
https://m.youtube.com/watch?v=PexDbIvDVy0
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Tylko że publikacje, które Ty krytykujesz nie mają pretensji do publikacji naukowych. Są to typowo popularnonaukowe wykłady. Dlatego krytykowanie ich, bo nie spełniają jakichś wymagań stawianych publikacji naukowej nie ma sensu.

Toteż i pilaster ich nie krytykuje dlatego, ze nie spełniają wymagań publikacji naukowej, tylko dlatego że nie spełniają jakichkolwiek wymagań.

Cytat:Bo rzeczywistych publikacji naukowych nt. klimatu nie jest w stanie podważyć tak samo łatwo.

Bo też i publikacji naukowych na temat klimatu nie ma sensu podważać.


Cytat:A od czego jeszcze, w przypadku atmosfery ziemskiej zależy temperatura, niż od ilości energii wewnętrznej. No słucham.

Od pojemności cieplnej atmosfery. A ta z kolei od masy, składu chemicznego, etc...

Cytat:
Cytat:Czyli mamy "naukawą" definicje albedo wg Malinowskiego
Nie mamy definicji, tylko mamy obrazowe, popularnonaukowe wyjaśnienie, jaka jest rola albedo w zjawisku ocieplania klimatu.


Aha:

albedo to jest zawór, który wynika od samej własności systemu klimatycznego

Duży uśmiech

Obrazowe, popularnonaukowe wyjaśnienie...

Ciekawe, czy ktokolwiek, kto nie wiedział co to jest albedo, teraz będzie (zgodnie z prawdą naukową) wiedział.

Jest to zresztą typowe dla sekt kreacjonistycznych. Mamy alegorie, przenośnie, hiperbole i inne poetyckie środki wyrazu. Tylko żadnych ścisłych ilościowych definicji nie mamy. I nie jest to przypadek.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Od pojemności cieplnej atmosfery. A ta z kolei od masy, składu chemicznego, etc...
A czy masa, skład chemiczny, etc. atmosfery zmienia się tak, że znacząco zmienia się jej ciepło właściwe? No nie. Zatem skrót myślowy, który krytykujesz „temperatura jest miarą energii” jest jak najbardziej uzasadniony (w popularnonaukowym kontekście), a dopierdalasz się do tego skrótu tylko dlatego, że nie masz do czego innego się dopierdolić.
Cytat:albedo to jest zawór, który wynika od samej własności systemu klimatycznego
O rany! O matko i córko! Jeżu kolczasty i borze sosnowy! Ktoś na zadane na żywo pytanie się zaplątał i powiedział coś niegramatycznie! Toż to zbrodnia niesłychana, która dowodzi, że wszystko co kiedykolwiek powiedział nie ma żadnej wartości!
Cytat:Jest to zresztą typowe dla sekt kreacjonistycznych. Mamy alegorie, przenośnie, hiperbole i inne poetyckie środki wyrazu.
Nie. Jest to charakterystyczne dla publikacji popularnonaukowych. U kreacjonistów nie mamy alegorii i hiperbol, tylko jeżdżenie po nauce.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
pilaster napisał(a): W nauce liczą się dowody a nie głosowania większością.

Dlatego eksperci biorą pod uwagę dowody, które lepiej lub gorzej oceniają, a laik bierze pod uwagę najszerszy konsensus wśród ekspertów w ocenie różnorodnych dowodów, unikając błędu, jakie w pojedynkę i na podstawie ograniczonej próbki dowodów każdy z ekspertów może popełnić. ;]

Swoją drogą, nawet eksperci polegają na konsensusie panującym w społeczności badaczy danej dziedziny. Nauka to kolektywne przedsięwzięcie i żaden pilaster w pojedynkę niczego dobitnie nie wykaże, o ile dobitnie nie przytaknie mu istotna (posiadająca odpowiedni autorytet) część społeczności badaczy.

Mało tego, sama edukacja i proces szkolenia badaczy danej dziedziny zasadza się na powszechnej zgodzie co do pewnych prawd (na powszechnym uznaniu określonych teorii).

Nauka jest oparta w swojej zinstytucjonalizowanej strukturze na zgodzie, konsensusie badaczy. Żaden samotny badacz nic nie znaczy, o ile jego badawczy wysiłek nie zostanie poddany dyskusji i nie zyska aprobaty społeczności naukowej.

Więc skończ czarować na forum ateista i spróbuj swoje prace opublikować w recenzowanych i renomowanych (wysoko cenionych w społeczności badaczy danej dziedziny) pismach.

pilaster napisał(a): Nauka jest najczęściej prezentowana w formie pisemnej, żeby czytelnik mógł sobie dostosować tempo przekazu o własnej percepcji, żeby mógł na spokojnie nadążyć za tokiem rozumowania, żeby mógł w razie konieczności wrócić do poprzednich etapów, etc... Wykład ustny, czy prezentacja ma sens właściwie tylko wtedy, kiedy odbywa się na żywo w interakcji z odbiorcami, którzy mogą zadawać pytania, etc..

Pseudonauka natomiast zdecydowanie preferuje filmiki

Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w odtwarzaczu Youtube jest taki przycisk, który się nazywa pauza. Jest też opcja przewinięcia, a nawet spowolnienia lub przyspieszenia tempa nagrania. Duży uśmiech Mało tego, na YT jest sekcja komentarzy, gdzie można zadawać pytania, w przeciwieństwie do książki czy artykułu. ;]
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz
Cytat:Profesor mógł się możliwe po ludzku pomylić gdyż to był wywiad, a nie publikacja naukowa, a sam astrofizykiem nie jest.

Pilaster też nie jest astrofizykiem, ale takie podstawowe, elementarne rzeczy to jednak wie. A skoro Malinowski nie zna się na astrofizyce (ekologii, termodynamice, etc) to czemu się na ten temat wypowiada?

Wg Dammy w wywiadzie można mówić dowolne bzdury, bo odbiorcy i tak ich nie wyłapią? Naprawdę jest na odwrót. Kierując przekaz do laików trzeba być właśnie bardzo dokładnym i precyzyjnym, właśnie dlatego, że oni, nie znając się na temacie, mogą przekaz zrozumieć fałszywie. No chyba że właśnie o to chodzi, żeby zrozumieli. Wtedy bredzenie Malinowskiego staje się zrozumiałe.


Cytat: Za miliard lat promieniowanie elektromagnetyczne pochodzące od Słońca będzie co najwyżej o 10% wyższe niż obecnie. I z tego tytułu życie nie może wyginąć.

Wg wierzeń klimatystów rzekome antropogeniczne ocieplenie o 2-3 stopnie ma doprowadzić do takiej kaskady dodatnich sprzężeń zwrotnych, że życie na Ziemi ma wyginąć. A ocieplenie o 7 stopni, ale nie antropogeniczne do żadnych sprzężeń oczywiście nie doprowadzi. Duży uśmiech

Cytat:
Cytat:W kwestii flory c3/c4 przecież wiadomo, że poziom CO2 nie jest jedynym czynnikiem selekcyjnym. Jednak względny wpływ różnych czynników, jest proporcjonalny do ich nasilenia. Przy stężeniach CO2 poniżej 200 ppm, a takie miały według wierzeń klimatystów panować w plejstocenie, jest to czynnik najważniejszy i rośliny c3 mają niższe dostosowanie od c4 niezależnie od poziomu innych czynników, temperatury, czy wilgotności, co wynika z pracy linkowanej kiedyś przez pilastra - wykres nr 2


Stężenie CO2 w plejstocenie było różne. Wg "klimatystów" na zlodowacenia też wpływ miały cykle Milankovicia. Poza tym życie na innych szerokościach geogr. funkcjonowało dobrze.

Stężenie CO2 w plejstocenie miało, wg dogmatów klimatystycznych, spadać nawet poniżej 200 ppm. Przy takim stężeniu rośliny z fotosyntezą C3, mają już poważne problemy ze wzrostem i rozmnażaniem i przegrywają konkurencję z roślinami c4 niezależnie od pozostałych warunków środowiskowych (temperatury, wilgotności, etc).

Niestety dla ideologii klimatystycznej, flora C3 nie tylko nie wymarła w plejstocenie, ale i nadal dominuje na planecie.
Cytat:
pilaster napisał(a): W gwiazdach większych i gorętszych, takich jak Słońce, konwekcja występuje tylko w ich zewnętrznych warstwach, natomiast bliżej jądra energia jest transportowana przez promieniowanie – w procesie bardzo podobnym do efektu cieplarnianego...
Bo to było tłumaczone laikowi.

I znów - laikowi wg Malinowskiego i dammy można opowiadać dowolne kłamstwa, bo przecież on sięnie zorientuje...

Cytat:Stąd uproszczenie.

Przekłamanie. Energia z jądra Słońca nie jest przekazywana w drodze konwekcji.


Cytat:Różnice między ciepłem atmosferycznym w atmosferze o różnym stężeniu CO2 wobec b. niskiego udziału tego gazu w powietrzu dotyczą ośrodków o takiej samej masie i cieple właściwym (są minimalne, pomijalne różnice) więc efekt cieplarniany generujący wzrost ciepła ma wpływ tylko na temperaturę  

Tak twierdzi dammy. Niestety tak nie twierdzi Malinowski. Cwaniak
Cytat:Na początek wywiad prof. Malinowskiego był udzielany "Wysokim Obcasom" i naukowiec starał się objaśniać wszystko tak przystępnie jak tylko można było.

I znów. Można w wywiadzie powiedzieć dowolne głupoty i kłamstwa, bo targetowy odbiorca i tak ich nie zauwazy i łyknie wszystko, co tylko się "profesorowi" zechce podać do wierzenia.

Jest to owszem, bardzo powszechna postawa, ale jednak jakoś tak podejrzana etycznie. :-(

Cytat:
pilaster napisał(a): Wg dogmatów sekty klimatycznej CO2 odpowiada za ok 20% ziemskiego efektu cieplarnianego. Czyli wywołuje n = 0,2*0,65 = 0,13

Czyli efekt cieplarniany na Marsie powinien wg klimatystów wynosić n =0,13*26 = 3,38

a marsjańska średnia temperatura T = 210*(1+3,38)^(1/4) = 304 Kelwiny = ....+31 stopni CelsjuszaCwaniak

Według wierzeń klimatystów zatem Mars powinien być znacznie cieplejszy od ...Ziemi.

Oto Wielka Tajemnica Wiary.  Duży uśmiech

To już jest niezwykle chamska zagrywka. Nikt z profesorem włącznie, tak nie sądził.

Ależ skąd. To jest nieunikniona, naukowa konsekwencja dogmatu o 20-25% udziału CO2 w ziemskim efekcie cieplarnianym. Wg klimatystow, na Marsie panują wyższe temperatury na na Ziemi.

Cytat:Widać wyraźnie, że wg profesora zasad wpływu CO2 na Marsie i Ziemi nie da się porównać.

Bo to jest jakiś inny, magiczny CO2 Cwaniak

A wpływ CO2 na efekt cieplarniany nie tylko można, ale wręcz należy porównywać, jeżeli w ogóle coś z tego zjawiska chce się zrozumieć. No chyba, że się nie chce zrozumieć, wtedy oczywiście porównywać nie można.

Skoro klimatyści wymyślili sobie, ten nowy dogmat w celu ratowania dogmatu starego, to należałoby od nich oczekiwać przedstawienia ilościowego modelu, który pokazywałby jak wpływ CO2 na efekt cieplarniany zmienia się wraz z całkowitą gęstością atmosfery. Takiego modelu oczywiście klimatyści nie przedstawili.

W rzeczywistości ten efekt rozszerzania linii widmowych, nawet jeżeli istnieje, to i tak jego wpływ na pochodzący od CO2 efekt cieplarniany jest niemierzalnie znikomy. Atmosfera Wenus jest znacznie gęstsza od ziemskiej, nie mówiąc już o marsjańskiej, a wpływ CO2 na efekt cieplarniany na Wenus jest porównywalny z marsjańskim i znacznie niższy od tego co dogmaty klimatyzmu podają do wierzenia w przypadku Ziemi.

Gdy przyjmiemy za prawdziwy dogmat o 25% udziale CO2 w ziemskim efekcie cieplarnianym i dokonamy odpowiedniego obliczenia dla Wenus, otrzymamy temperaturę powierzchni planety na poziomie ...3113 Kelwinów Ponad połowa gwiazd w Galaktyce jest chłodniejsza....



Cytat:Porównanie efektu cieplarnianego do domu mieszkalnego to było obrazowe wyjaśnienie laikowi

I znów mamy do czynienia z zasadą, że laikom można i należy opowiadać dowolne bzdury, skoro nie są oni w stanie ich zweryfikować. Jest to właściwa postawa wśród kreacjonistów, ale jednak nie jest powszechnie w społeczeństwie podzielana.



Cytat: I da się to porównać gdyż ośrodek emitujący ciepło (oddający ciepło) jest w "środku" w obu przypadkach.

Nie jest "w środku" w obu przypadkach. Zresztą podstawowa różnica pomiędzy tą klimatystyczną alegorią, metaforą, przenośnią, a prawdą naukową tkwi nie w tym jak dany obiekt pobiera energię, tylko w tym, jak ta energię oddaje. (Ziemia przez promieniowanie, budynek przez przewodnictwo i konwekcję). To są zupełnie różne, nieporównywalne procesy.

 
Cytat:A o to fragment "z mądrości pilastra":

pilaster napisał(a): Energia życiowa zatem ostatecznie zależy wyłącznie od temperatury gwiazdy.

To bzdura do kwadratu. Ciepło atmosfery planety zależy od ilości kwantów energii dostarczonej przez gwiazdę. Czyli od temperatury, wielkości gwiazdy, typu gwiazdy, odległości planety od niej, przepuszczalności atmosfery, efektu cieplarnianego, albedo, składu i ciśnienia atm. i in.

Gdyby dammy potrafił przeczytać, to co napisał pilaster, to zapoznałby się z definicją "energii życiowej", która jest czymś innym niż po prostu "energia" (gdyby była tym samym, przymiotnik byłby niepotrzebny) i wiedziałby, że tak zdefiniowana energia życiowa zależy właśnie wyłącznie od temperatury gwiazdy. (dokładnie zależy od różnicy temperatur gwiazdy i planety, ale przyjmuje się że temperatura planety zdatnej do życia, ze względu na warunek występowania ciekłej wody na powierzchni, jest z grubsza stała). Argument w stylu "A u was biją



Cytat:
E.T. napisał(a): W sumie, to fajnie by było, żeby pilaster wystawił się na akademicką ocenę swojego poziomu ignorancji w temacie globalnego ocieplenia.

Coś mamy:
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ef...arsie-401/
http://www.klimatycznabzduraroku.pl/marc...ki-z-marsa

i dla pilastra nie wygląda to dobrze.


 ROTFL!!!

Klimatyści, owszem, próbowali podjąć polemikę z pilastrem, ale polegli na całej linii. Od tej pory zapadło u nich na ten temat głuche milczenie. Klimatyści wolą toczyć polemiki z niejakim Rachoniem i wyznawcami chemtrailsów. To jest ich poziom intelektualny.


Cytat:A jak ktoś chce wykład prof. Malinowskiego:
https://m.youtube.com/watch?v=PexDbIvDVy0

Kolejny filmik z żółtymi napisami?

zefciu:

Cytat:Ktoś na zadane na żywo pytanie się zaplątał i powiedział coś niegramatycznie!

 
Niegramatyczna jest druga część zdania. Kluczowa jest pierwsza. Albedo to zawór :-)
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Niegramatyczna jest druga część zdania. Kluczowa jest pierwsza. Albedo to zawór :-)
Albedo określa, ile energii zostanie odbite od powierzchni Ziemi, a ile pochłonięte. A zatem ze zmieniającym się albedo zmienia się strumień energii w modelu. A zatem ktoś może się pokusić o taką metaforę, że „albedo to zawór”. Mógłbyś wyjaśnić, co jest w niej takiego zbrodniczego?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
dammy napisał(a): "Pierwszą z nich jest gęstość atmosfery. Nawet jeśli gazy cieplarniane występują w atmosferze ziemskiej w śladowych ilościach, gazy nie-cieplarniane, takie jak azot i tlen, również wpływają na siłę efektu cieplarnianego. Wszystko dzięki temu, że pomiędzy cząsteczkami gazów dochodzi do zderzeń. Cząsteczka gazu cieplarnianego może pochłonąć falę o energii innej niż potrzebna do przejścia do stanu wzbudzonego, jeśli może natychmiast oddać jej część innej cząsteczce (dowolnego gazu), z którą się zderzy. Skutkuje to poszerzeniem zakresu długości fal, które mogą być pochłaniane. W rzadkiej atmosferze do takich zderzeń dochodzi z mniejszą częstością a zakresy długości pochłanianych fal są wąskie. Z tego też powodu dwutlenek węgla w atmosferze Marsa nie jest tak efektywnym gazem cieplarnianym, jak w atmosferze Ziemi."
Ten fragment jest ciekawy. Bo to jest coś, co regularnie w jakiejś formie pojawia się w ripostach na model pilastra, a co pilaster bardzo głośno milcząc ignoruje.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Ten fragment jest ciekawy. Bo to jest coś, co regularnie w jakiejś formie pojawia się w ripostach na model pilastra, a co pilaster bardzo głośno milcząc ignoruje.

Tak dla ścisłości tylko odpowiem (i żeby Adamczyk triumfalnie nie odpowiedział pierwszy), że nie ignoruje: https://blogpilastra.wordpress.com/2020/...tratakuje/

W artykule Pilaster cytuje dokładnie ten fragment i odpowiada nań.
All cognizing aims at "delivering a grip on the patterns that matter for the interactions that matter"
(Wszelkie poznanie ma na celu "uchwycenie wzorców mających znaczenie dla interakcji mających znaczenie")
Andy Clark

Moje miejsce na FB:
https://www.facebook.com/Postmoralno%C5%...1700366315
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości