Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ochrona planety
Sofeicz napisał(a): Czyli najpierw stwarzamy problem, a następnie bohatersko z nim walczymy, da capo al fine (z naciskiem na fine).
Skąd ja to znam?
Te problemy to raczej skutek uboczny, a radzenie sobie z nim innowacjami technologicznymi jest dużo rozsądniejsze, niż cofanie się do łupania kamieni.
Trochę z innych powodów i nie tak mocno, ale podzielam optymizm(?) pilastra, że technologia wystarczy. Odwrót od paliw kopalnych już trwa, i, gdyby nie działania niektórych eko-aktywistów (przeciw elektrowniom atomowym chociażby), byłby jeszcze szybszy. Samochody nie powstały po to, by Paryż nie utonął w końskim łajnie, a jednak temu problemowi zaradziły. Jak oceniasz prawdopodobieństwo, że jakieś centralne planowanie i odpowiednia alokacja odpowiednich środków na odpowiednie cele by problem tak spektakularnie rozwiązały? Czy jakikolwiek urzędnik wpadłby chociaż na pomysł pompowania publicznych pieniędzy motoryzację? Czy byłoby to wydajniejsze od naturalnego biegu rzeczy?
Odpowiedz
Ja bym inaczej rozłożył akcenty.
Weź na przykład złote lata 50 i 60 w USA, kiedy benzyna była tańsza od wody mineralnej.
Skutkowało to powstawanie monstrualnych krążowników szos palących 25 l/100 km.
Nikt nie myślał o skutkach - hulaj dusza...
Tak działa gospodarka konsumpcyjna. Pojedynczy menago nawet największej firmy realnie myśli tylko o akcjonariuszach i wzroście, a to całe ekopierd… to taka obowiązkowa mantra.
Dopiero kryzys naftowy z lat 70 spowodował otrzeźwienie i wymusił postęp w dziedzinie silników i oszczędności zużycia paliwa.
Ideałem byłaby sytuacja, gdyby to podejście było naturalne, jak oddychanie, i nie wymagało biurokratycznych wygibasów.
Ale tak nie jest. Paradygmat gospodarki konsumpcyjnej bazuje na nieustannym wzroście, a każde spowolnienie, to powód do lamentów.

Co z tego, że dzietność w krajach Afryki i Azji maleje, skoro ci 'nowi' Afrykanie i Azjaci, to już nie będą ci sami co 'starzy'.
Oni też muszą mieć samochody, lodówki, drogi, fabryki. Da capo al. fine.

Ja bym dodatkowo wprowadził do naszej pisaniny pojęcie 'lewarowania CO2'.
Normalnie przeciętny człowiek wydala wyniku oddychania ok. 600 kg CO2 rocznie.
Jeżeli to potraktować jako jakąś stałą, to cała reszta emitowanego CO2 w ramach cywilizacji, to właśnie 'lewarowanie CO2'.

Dla społeczeństw, a raczej plemion zbierackich, to lewarowanie jest na poziomie 1 (bo oni właściwie nic ekstra nie wydalają, podobnie jak zwierzęta).
Natomiast społeczeństwa rytu Zachodniego mają lewarowanie na poziomie np. 10-12 (srednia kraje UE), aż do 27 dla USA. To obrazuje, w jakich ramach się to odbywa.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
No właśnie, kryzys przyszedł, ropa podrożała, a katastrofa żadna nie nastąpiła. Jeśli Twój przykład miał coś zilustrować, to właśnie fakt, że w razie konieczności, a w zasadzie nawet tylko presji ekonomicznej, się adaptujemy wręcz błyskawicznie, a na pewno znacznie szybciej, niż postępują zmiany klimatu.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): No mówię, jak tylko wymyślili spizeg iluminatów redukujący populację, to od razu ludzie chcą się do niego zapisać. W sumie rozsądnie, lepiej być po stronie Spizgu, który rządzi światem, niż po przeciwnej.

No cóż, zawsze można powiedzieć, ze "to tylko" komentarze. Ale komentarze, które w żadnej mierze nie są redaktorom ZNR niemiłe. Cwaniak

Pytanie dodatkowe. Jeżeli ktoś w kółko wieszczy nadchodząca katastrofę, która zredukuje strumień populacji nadmiarowego pogłowia o 90%, to czy oprze się pokusie, kiedy sam taką katastrofę będzie mógł sprowadzić, np odpalając atomówki? Sekty apokaliptyczne nie tylko wieszczą Zagładę, ale i czynnie usiłują ją sprowadzić, np rozpylając sarin w metrze. Smutny

żeniec
Cytat:Trochę z innych powodów i nie tak mocno, ale podzielam optymizm(?) pilastra, że technologia wystarczy.


To nie optymizm, tylko realizm. Tak właśnie reagują społeczeństwa wolnorynkowe na bodźce (pierwsze prawo ekonomii - ludzie reagują na bodźce). Jednak, to warunek konieczny, dana cywilizacja musi być wolnorynkowa i indywidualistyczna. Wtedy zareaguje prawidłowo. (w sensie wynajdzie optymalny sposób na rozwiązanie problemu). Cywilizacja kolektywistyczna i etatystyczna - niekoniecznie. Tymczasem cały wysiłek klimatystów idzie właśnie w przeciwnym kierunku. Oni, jak sami deklarują

Cytat:Musimy przestać myśleć w kategoriach „co się opłaca” - opłaca w obecnym [wolnorynkowym -p] systemie ekonomicznym.

Chcą ten system zmienić. W wariancie optymistycznym - na kubański. W wariancie pesymistycznym - na Kambodżę z czasów Pol-pota. Smutny

Wtedy, taki kryzys, o ile nadejdzie, faktycznie zmiecie taką (anty)cywilizację z powierzchni Ziemi.


Sofeicz


Cytat:Tak działa gospodarka konsumpcyjna. Pojedynczy menago nawet największej firmy realnie myśli tylko o akcjonariuszach i wzroście

A problemy środowiskowe, o ile się pojawią, ów wzrost zahamują. Zatem w interesie zysku i wzrostu należy te problemy rozwiązać, o czym szczegółowo zresztą pisał pilaster w książce.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a):
Vanat napisał(a): Pilaster jest oświeceniowym optymistą wierzącym w nieograniczoną innowacyjność gatunku ludzkiego. Wierzy on, że jeśli nawet kiedykolwiek natrafilibyśmy na jakiekolwiek bariery wzrostu (np na antropogeniczne globalne ocieplenie), to normalne procesy ekonomiczne sprawią, że będzie się opłacało wymyślić i wdrożyć technologie, które te bariery pozwolą przeskoczyć.
Ja natomiast nie widzę żadnego przekonującego dowodu na to, że musi się tak stać. Kto wie, może tak będzie, może nie.
Dlatego stawiam pytanie: co jeśli się tak nie stanie?
Wtedy oczywiście zginiemy. Nie tylko my, ale oni również.
No własnie... Ty kolego jesteś skłonny zaryzykować wszystko w imię realizacji haseł swojej ideologii. Ja nie.

pilaster napisał(a): Ale wyłączenie naturalnych mechanizmów ekonomicznych wolnorynkowych, co klimatyści postulują, sprawi, że zginiemy na pewno, a nie prawdopodobnie.
???
Twoja definicja klimatyzmu co chwila rozszerza się o nowe akapity. Trudno dyskutować z kimś kto wciąż redefiniuje używane terminy, bo ów dyskutant najwyraźniej sam nie wie o czym dyskutuje.

pilaster napisał(a): Gdyby problemy były rzeczywiste i gdyby faktycznie cywilizacji zagrażały , to jedynie wolny rynek i chęć zysku by mogły przed nimi znaleźć jakąś obronę.
No tak, wyznanie wiary trzeba powtarzać tak często aż się w nie w końcu uwierzy.

pilaster napisał(a): Jeżeli zaś by się okazało, że wolny rynek i zyski nie potrafią znaleźć rozwiązania, to na pewno nie znajdzie go też żaden komitet centralny, ani biuro polityczne.
O tak, i dlatego komunistyczne Chiny rozwijają się szybciej niż jakiekolwiek wolnorynkowe państwo. Oczywiście nie ma gwarancji, że w każdym państwie w którym na wzór Chin upaństwowi się całość ziemi, główne gałęzie przemysłu a decyzje co do rozwoju będzie podejmował komitet centralny i biuro polityczne partii komunistycznej będzie się rozwijał równie szybko, ale jest to dowód, że do szybkiego rozwoju nie trzeba wolnego runku...


pilaster napisał(a): [quote pid='722872' dateline='1566658014']
Dlatego uważam, że należy zawczasu alokować środki tak, by odpowiednie technologie opracować i wdrożyć na czas.
Proszę zwrócić uwagę, ze Vanaty tak uważają. 
[/quote]
Jacy oni???
Czy ty cały czas bałwanku nie potrafisz zrozumieć że piszę jedynie w swoim imieniu? A może nie umiesz dyskutować z konkretnymi poglądami i musisz je rozmywać? A może sam piszesz w imieniu jakiejś zmyślonej grupu osób? Uśmiech

pilaster napisał(a): Natomiast nie mają oni najmniejszego pojęcia jakie technologie w jakim kierunku należy rozwijać, które z nich są lepsze, bardziej efektywne, niż inne, jaki powiniene być budzet, a jaki harmonogram.
Jacy oni? W sensie że ja nie mam? No to udowodnij że nie mam, skoro tak stwierdziłeś Duży uśmiech
A może serio uważasz, że masz wiedzę o stanie świadomości wszystkich członków grupy o niejasnych granicach Duży uśmiech Super bałwanku. Udowodnij że nikt w tej grupie nie ma Duży uśmiech

pilaster napisał(a):
Cytat:Proszę też zwrócić uwagę, że cały czas mówimy o technologiach wymagających solidarnego poniesienia kosztów przez wszystkich, a w warunkach ekonomicznych, które postuluje Pilaster, jest to niewykonalne - dlaczego ktokolwiek miałby ponosić koszty ratowania dobra wspólnego?

Z tych samych powodów, dla którego istnieje, nawet w najbardziej liberalnych krajach, sektor usług publicznych. Koszty np utrzymania straży pożarnej ponoszą wszyscy, nie tylko ci, u których wybuchł jakiś pożar.

Umieram że śmiechu... Sektor usług publicznych lepszy od wolnego rynku? To może znacjonalizujmy przemysł i poszerzmy sektor usług publicznych. Model chiński komunizmu zdaniem wielu libertarian jest lepszy od współczesnego kapitalizmu Duży uśmiech

pilaster napisał(a):
Cytat:Ja uważam, że należy zapobiegać potencjalnym katastrofom ekologicznym poprzez zakazywanie zachowań szkodliwych dla dobra wspólnego, w szczególności należy zmuszać wszystkich, którzy szkodą środowisku, by usuwali skutki swych szkodliwych zachowań.

Vanat tak uważa. Cwaniak  ale oczywiście sposobu w jaki należy ten szczytny cel osiągnąć, zdradzać nie ma zamiaru Duży uśmiech 

Kłamstwo. Podawałem wielokrotnie. To że nie umiesz przeczytać tekstu, który udowadnia, że jesteś w błędzie, to już nie moja wina.. 


pilaster napisał(a):
Cytat:Uważam, że naszym moralnym obowiązkiem jest chronić ekosystemy naszej planety przed zniszczeniem.
I znów bez żadnych konkretów w jaki sposób to osiągnąć. Oczko 

A ty nie napisałeś jak konkretnie osiągać żeby pedofilii nie było. I co z tego? Pedofilia nagle stała się godna pochwały? 

Żenujące argumenty dowodzące bezradności...
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Niemniej, jak już pilaster wspomniał, odczuwa on do Vanata wdzięczność i nawet wahał się czy nie wpisać Go do dedykacji, z czego zrezygnował jednak po dłuższym namysle.

Bez Vanata jednak i jego nieocenionej aktywności na niwie klimatyzmu, książka ta nigdy by nie powstała:

Jeśli w swojej książce zdefiniowałeś jakiekolwiek pojęcie, którym się posługujesz, a potem trzymałeś się tej definicji, jeśli podałeś źródła, z których czerpiesz informacje, jeśli dałeś tekst do recenzji jakiemukolwiek nie-amatorowi, to mogę być z siebie dumny.

Choć z drugiej strony dyskusje z kimś kto nie ma zielonego pojęcia skąd ma informacje w które wierzy, nie umie definiować pojęć którymi się posługuje, a jedyny problem badawczy jaki umie postawić brzmi: jak udowodnić racjonalność niemodnej ideologii, to poprostu marnowanie czasu, więc nie ma być z czego dumnym...
Odpowiedz
Vanat napisał(a): komunistyczne Chiny rozwijają się szybciej niż jakiekolwiek wolnorynkowe państwo.

A komunistyczna Kuba nie? Duży uśmiech  Wszak ma najwyższy HDI i najmniejszy ślad ekologiczny. Cwaniak

A, zapomniał pilaster, przecież wy musicie przestac myśleć w kategorii "co się opłaca" i zerwać z dogmatem wzrostu gospodarczego. Duży uśmiech  Zatem dlaczego Chiny mają być takie świetne?

Zresztą:

Średni wzrost PKB per capita w latach 2010-2018 (wg conference board)

Chiny - 4,3%

a np

Indie - 5,5%
Indonezja - 4,4%
Cejlon - 4,7%

Coś kiepski ten chiński komunizm jednak Duży uśmiech

pomijając już fakt, że Chiny nadal są społeczeństwem dwukrotnie biedniejszym od takiej Polski - z nadmiaru bogactwa nie słynącej, Od Japonii Chiny są już biedniejsze prawie trzykrotnie. Od Tajwanu 3,5 krotnie

Cytat:jest to dowód, że do szybkiego rozwoju nie trzeba wolnego runku...

Swego czasu taki dowód dawał i ZSRR. W latach 30, 40, 50, 60 XX wieku rozwijał się naprawdę bardzo szybko.

Ale potem skończył. Duży uśmiech

Zapewne powaliły go przeludnienie i nadmierna konsumpcja. Wywracanie oczami

No i oczywiście zmiany klimatyczne.

Vanat napisał(a): mogę być z siebie dumny.

Tak jest, proszę się nie zrażać i kontynuować swoją, owocna, jak widać, działalność. Duży uśmiech

A tu mamy niespodziankę. Pokazuje ona, że klimatystyczne Ciało Kierownicze wcale nie jest tak wszechmocne i wszechwiedzące, jak to się zapewne jemu samemu wydaje. Nie można przecież sfałszować literalnie wszystkiego. Jakieś szwy muszą się pojawić, bo kłamstwo ma zawsze krótkie nogi.
[/url]
[url=https://exignorant.wordpress.com/2019/08/28/nagla-zmiana-klimatu-ziemska-zielen-zanika/]Klimatystyczna propaganda nr 1


Cytat:Naukowcy analizujący zdjęcia satelitarne ustalili, że Ziemia staje się coraz mniej zielona. Wzrost roślin odnotowuje spadek na całym świecie. Przyczyną trendu jest (nagła) zmiana klimatu.

[..] globalna ekspansja roślinności zatrzymała się pod koniec lat 90. Od tego czasu ponad 50% krajobrazów zielonych doświadcza „brązowienia”, czyli zanikającego wzrostu roślin.


Oczywiście standard. Przeludnienie, nadmierna konsumpcja, etc...

Ale oto

Klimatystyczna propaganda nr 2


Cytat:Pomiary satelitarne wskazują, że w ostatnich [2000-2018 -p] latach średni współczynnik ulistnienia (czyli stosunek sumarycznej powierzchni liści do powierzchni gruntu, na którym rosną rośliny) rośnie, czyli mówiąc prościej, nasza planeta robi się coraz bardziej zielona.


Co prawda i to nie jest żadna optymistyczna wiadomośc, bo wiadomo, przeludnienie, nadmierna konsumpcje, etc...

Ale jednak.

Ewidentnie coś w tej propagandowej machinie zaszwankowało.

Głowy polecą niechybnie. Duży uśmiech
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Tyle razy mówiłem: jak nie chcesz wyjść na durnia to definiuj problem badawczy (w naszym przypadku tezę, która chcesz udowodnić).
No i jak zwykle...

Pierwotna teza która stawiasz brzmiała:
pilaster napisał(a): Gdyby problemy były rzeczywiste i gdyby faktycznie cywilizacji zagrażały, to jedynie wolny rynek i chęć zysku by mogły przed nimi znaleźć jakąś obronę.
Jeżeli zaś by się okazało, że wolny rynek i zyski nie potrafią znaleźć rozwiązania, to na pewno nie znajdzie go też żaden komitet centralny, ani biuro polityczne.
Czyli, że żaden kraj nie wdrażający ideologii "wolnego rynku" nie ma szans na opracowanie i wdrożenie technologii mogących ograniczać szkody ekologiczne lub cofać ich skutki, w szczególności technologii związanych z inwestycjami strukturalnymi (infrastruktura, energetyka, przemysł ciężki, transport, urbanistyka, hydrologia, rolnictwo itp.)

A jak się okazało że bredzisz, bo komunistyczne Chiny doskonale radzą sobie własnie na tym polu, to nagle temat rozmowy się zmienił i teraz już argumenty brzmią:

pilaster napisał(a):
Vanat napisał(a): komunistyczne Chiny rozwijają się szybciej niż jakiekolwiek wolnorynkowe państwo.
A komunistyczna Kuba nie? Duży uśmiech  Wszak ma najwyższy HDI i najmniejszy ślad ekologiczny. Cwaniak 
Coooo? 
Co ma do tego Kuba? Postawiłeś tezę, że żaden kraj, który nie przestrzega wolnorynkowej ortodoksji, nie ma prawa opracować i wdrożyć rzeczonych wyżej technologii.
To wcale nie znaczy, że wystarczy nie przestrzegać ortodoksji, by się szybko rozwijać. To, że rudy Jasio nie umie zrobić fikołka, nie oznacza, że wszyscy rudzi nie potrafią, albo że kolor włosów jest przyczyną nieumiejętności robienia fikołków. Wiem tobie się to w głowie nie mieści...

I nie, Kuba wcale nie ma najwyższego HDI ani najmniejszego śladu ekologicznego.
A nawet jakby miała, to przecież nie o tym rozmawiamy, ale o tym, czy jedynie w warunkach wolnorynkowej ortodoksji można opracować i wdrożyć technologiczne rozwiązania mogące ograniczać szkody ekologiczne lub cofać ich skutki. Nic o żadnym HDI ani śladzie ekologicznym, mierzonym przed opracowaniem i wdrożeniem takich technologii nie mówimy.

pilaster napisał(a): A, zapomniał pilaster, przecież wy musicie przestac myśleć w kategorii "co się opłaca" i zerwać z dogmatem wzrostu gospodarczego. Duży uśmiech  Zatem dlaczego Chiny mają być takie świetne?
Znów pogubiłeś się kompletnie.
Przecież to była twoja teza! To ty stwierdziłeś, że żaden kraj, który nie przestrzega wolnorynkowej ortodoksji nie ma prawa rozwiązać strukturalnych problemów ekologicznych, a teraz nagle ta TWOJA teza jest głupia, bo dotyczy wzrostu PKB...

pilaster napisał(a): Zresztą:
Średni wzrost PKB per capita w latach 2010-2018 (wg conference board)
Chiny - 4,3%
a np
Indie - 5,5%
Indonezja - 4,4%
Cejlon - 4,7%
Coś kiepski ten chiński komunizm jednak Duży uśmiech 

pomijając już fakt, że Chiny nadal są społeczeństwem dwukrotnie biedniejszym od takiej Polski - z nadmiaru bogactwa nie słynącej, Od Japonii Chiny są już biedniejsze prawie trzykrotnie. Od Tajwanu 3,5 krotnie
Znów pogubiłeś się kompletnie. Nie dyskutujemy, czy wzrost PKB jest w Chinach wyższy czy niższy niż gdzie indziej, ale czy JAKIKOLWIEK kraj, który nie przestrzega wolnorynkowej ortodoksji MOŻE opracować i wdrożyć technologie mogące ograniczać szkody ekologiczne lub cofnąć ich skutki, a nie, czy zrobi to najszybciej i to przy założeniu że wzrost PKB jest miarą realnych możliwości rozwiązywania tego typu problemów (nie, nie jest)

pilaster napisał(a):
Cytat:jest to dowód, że do szybkiego rozwoju nie trzeba wolnego runku...
Swego czasu taki dowód dawał i ZSRR. W latach 30, 40, 50, 60 XX wieku rozwijał się naprawdę bardzo szybko.
Ale potem skończył. Duży uśmiech
No i co z tego? To, że rudy Jaś nie umiał w podstawówce zrobić fikołka, nie znaczy, że rudy Krzyś nie będzie umiał zrobić jaskółki w liceum. 
Poza tym to znów argument nie na temat.

Za to argumentem na temat byłoby wskazanie kraju, który przestrzegając wolnorynkowej ortodoksji rozwiązał kiedykolwiek jakiekolwiek problemy strukturalne Duży uśmiech
No i tu masz problem, bo tego typu kłopoty zawsze rozwiązywane były jako "usługi publiczne", czyli łamiąc zasady wolnorynkowej ortodoksji.
To tak jakby powiedzieć, że mam dzieci pomimo, że nigdy nie uprawiałem seksu, a to dzięki temu, że czasem uprawiam seks, tak więc udowodniłem, że można być prawiczkiem i spłodzić dziecko Duży uśmiech
Ano nie można. Albo wolnorynkowa ortodoksja, albo usługi publiczne rozwiązujące nierozwiązywalne w paradygmacie wolnorynkowym problemy.
Jak to swego czasu śpiewał o takich jak ty Kazik "co to za wegetarianin, co wpierdala schabowe"
Nic dodać, nic ująć.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): A tu mamy niespodziankę. Pokazuje ona, że klimatystyczne Ciało Kierownicze wcale nie jest tak wszechmocne i wszechwiedzące, jak to się zapewne jemu samemu wydaje. Nie można przecież sfałszować literalnie wszystkiego. Jakieś szwy muszą się pojawić, bo kłamstwo ma zawsze krótkie nogi.

A ty przeczytałeś obie prace naukowe, które streszczają wspomniane przez ciebie artykuły, czy znów wystarcza ci "melanż wypowiedzi" Duży uśmiech
Bo ja coś czuję, że nie mamy tu niespodzianki i znów wypowiadasz się w kwestiach, o których nie masz pojęcia...
Znaczy się - dyletant jesteś i tyle...
Odpowiedz

Cytat:Sofeicz


Cytat:
Tak działa gospodarka konsumpcyjna. Pojedynczy menago nawet największej firmy realnie myśli tylko o akcjonariuszach i wzroście

A problemy środowiskowe, o ile się pojawią, ów wzrost zahamują. Zatem w interesie zysku i wzrostu należy te problemy rozwiązać, o czym szczegółowo zresztą pisał pilaster w książce.

Należy, i dlatego menago stanie na głowie, żeby ulokować produkcję tam, gdzie można bez stresu wysrać cały syf do gleby albo w komin.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Cytat:Niemcy są liderem w wywożeniu śmieci za granicę, głównie do Polski – pisze niemiecki portal Tagesschau.de. Często chodzi o nielegalny eksport.

Po pożarze wysypiska śmieci w Zgierzu prokuratura w Łodzi wszczęła dochodzenie przeciwko 36 niemieckim firmom – pisze portal.

Dziennikarze zwracają też uwagę na częste pożary polskich wysypisk. W ubiegłym roku było 117 takich przypadków.

Przyczyną jest często podpalenie dla zaoszczędzenia kosztów.

Jak ustalili dziennikarze, w ostatnich latach wzrosła także liczba nielegalnych wywozów śmieci z Niemiec do Polski. Tylko koło przejścia granicznego w Gubinku celnicy zatrzymali w tym roku 21 transportów, gdzie z plastikiem były wymieszane inne odpady, nienadające się do utylizacji


https://www.money.pl/gospodarka/smieci-z...cZ2MFMiSBA
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Należy, i dlatego menago stanie na głowie, żeby ulokować produkcję tam, gdzie można bez stresu wysrać cały syf do gleby albo w komin.
To na pewno. Dlatego Chińczycy inwestują w Afryce i będą jeszcze więcej. Jest to jednak w dalszej perspektywie korzystne. Nawet jeśli biznes lokujemy w dzikim kraju tylko dlatego, że tam można tanio syfić, to aby jakikolwiek wielki biznes był opłacalny, w takim kraju musi być jakiś sensowny poziom praworządności - inaczej czy to prywatni, czy państwowi bandyci wszystko ukradną. A zwiększenie poziomu praworządności pociąga za sobą zwiększanie uczestnictwa ludzi w życiu publicznym, a to z kolei zwiększa świadomość społeczną także ekologiczną. Toteż miejsc, w których można bezkarnie syfić, ubywa, a nie przybywa, tak jak zasobów naturalnych. Tym mocniej są one wykorzystywane, dopóki są jeszcze dostępne.
Odpowiedz
Trochę rozumu wylanego na rozhuśtane fale emocji.





No właśnie. Tylko las w fazie wzrostu można uznać za pochłaniacza CO2.
Las w fazie stazy ma zerowy bilans tlenowo/dwutlenkowy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): No właśnie. Tylko las w fazie wzrostu można uznać za pochłaniacza CO2.
Las w fazie stazy ma zerowy bilans tlenowo/dwutlenkowy.

A las w stanie pożaru emituje CO2, którego nie pochłonie zasiana w jego miejsce kukurydza, ani zorganizowane tam pastwisko dla krów, pomimo, że z kosmosu takie obszary będą wyglądały na zazielenione, więc niby nic się nie zmieniło Uśmiech
A nawet jeśli w miejscu pogorzeliska wyrośnie nowy las, to zmagazynuje on mniej więcej tyle CO2 ile wyemitował płonąc, ale dopiero po kilkudziesięciu latach...
Tak więc sposobem na usuwanie CO2 z atmosfery nie jest wypalanie lasu i sadzenie tam nowego.

Teoretycznie, metodą usuwania CO2 jest wycinanie lasu, magazynowanie węgla w postaci desek i sadzenie nowego. Tyle, że proces taki jest dosyć powolny, no i np. żeby usunąć cały nadmiarowy CO2 produkowany przez Polskę, trzeba by obsadzić lasem około 1/3 naszego kraju. Żeby było jasne - 1/3 kraju dodatkowo, bo jak wspomniano stary las ma zerowy bilans węglowy. Czyli zakładając, że obecnie lesistość kraju  wynosi około 30%, to musiałaby wynieść coś między 60% a 70%.

Oczywiście można by też dziś wykasować szybciorem wszystkie polskie lasy do zera i posadzić w ich miejsce nowe i ich przez kilkadziesiąt lat nie ruszać.
Ale chyba i to nawet nie, bo drzewa magazynują węgiel nie tylko w pniu nadającym się na deski, ale także w liściach, korzeniach, gałęziach, korze, a te sobie po prostu zbutwieją oddając CO2 do atmosfery, więc samo magazynowanie węgla w postaci desek ze wszystkich Polskich lasów nie wystarczy i trzeba by obsiać coś więcej niż wykarczowane do zera obecne lasy.
Odpowiedz
Vanat napisał(a): A las w stanie pożaru emituje CO2,
(...)
A nawet jeśli w miejscu pogorzeliska wyrośnie nowy las, to zmagazynuje on mniej więcej tyle CO2 ile wyemitował płonąc, ale dopiero po kilkudziesięciu latach...

Oznaczałoby to, że "lasy naturalne" (puszcze, tajgi itp) wcale nie są tak korzystne dla bilansu CO2 jak "lasy przemysłowe", gdzie przeprowadza się regularną wycinkę?

Cytat:Teoretycznie, metodą usuwania CO2 jest wycinanie lasu, magazynowanie węgla w postaci desek i sadzenie nowego. Tyle, że proces taki jest dosyć powolny,

"Dosyć powolny", ale nie aż tak mocno. Zgodnie z danymi leśników <1> wycinka lasu następuje między 100 a 160 lat po jego zasadzeniu. Z tego wynika, że w ciągu jednego wieku odnowieniu ulega od ok 60% do 100% powierzchni leśnej. Jakaś część z tego zostanie przeznaczona na meble czy budowle, jakaś zostanie spalona, ale nawet w tym drugim przypadku na pewien czas CO2 będzie zmagazynowane.

Cytat:Ale chyba i to nawet nie, bo drzewa magazynują węgiel nie tylko w pniu nadającym się na deski, ale także w liściach, korzeniach, gałęziach, korze, a te sobie po prostu zbutwieją oddając CO2 do atmosfery,

Ale już samo magazynowanie na pewien czas się liczy. Jakaś część zostanie też wykorzystana przez kolejne rośliny czy zjedzona przez robaki, przetworzona na celulozę i chitinę i inne organiczne związki zawierające to cenne C.

<1> http://www.strzebielino.gdansk.lasy.gov....XEUDS4zaUk
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): "Dosyć powolny", ale nie aż tak mocno. Zgodnie z danymi leśników <1> wycinka lasu następuje między 100 a 160 lat po jego zasadzeniu.

Mam leśnika w rodzinie i z tego co wiem 'rębność' lasu (raczej uprawy leśnej) obniżono obecnie do ok. 60 lat.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Pilaster nie jest odosobniony w swym lęku przed planującymi depopulację klimatystami:



4 grudnia w Katowicach miał swoją konferencję The Heartland Institute z Chicago. To konserwatywno-libertariański think-tank, który zajmuje się m.in. sprawami globalnego ocieplenia i wolnorynkowej ekologii.

(...)

Jednym słowem, dwutlenek węgla przyczynia się do rozkwitu roślinności, co oznacza, że wzrost emisji tego gazu powoduje, iż żywności na świecie może być jeszcze więcej i mogłaby ona być jeszcze tańsza – dla jeszcze większej liczby ludzi.

Tańsza żywność oznacza, że ludzie mieliby więcej pieniędzy, by wydawać je na inne cele. – Jeśli doprowadzi się do wzrostu cen energii, jeśli zniszczy się miejsca pracy, to zobaczymy, jaki to będzie miało prawdziwy, moralny wpływ na życie człowieka. Energia to system krwionośny naszej gospodarki. Jeśli wzrastają ceny energii, zmusza się ludzi do tego, żeby więcej płacili za tę samą energię, jaką ludzie potrzebują i z której korzystają na co dzień. Oznacza to, że ludzie będą mieli mniej pieniędzy na inne wydatki: na ochronę zdrowia, odżywianie, edukację, mieszkanie oraz wszystkie towary i usługi, które powodują, że życie może być szczęśliwsze, zdrowsze, dłuższe i bardziej przyjemne. Tak więc dostęp do taniej energii jest sprawą moralną – mówi Jim Lakely z The Heartland Institute. Dlatego ograniczanie emisji dwutlenku węgla nie tylko nie jest racjonalne i ekologiczne, a nawet nie jest moralne.

Celem depopulacja

Z wypowiedzi aktywistów The Heartland Institute wynika, że w walce z globalnym ociepleniem nie chodzi o to, że CO2 szkodzi ludziom i doprowadzając do jego redukcji, chce się w ten sposób chronić ludzkość. Wprost przeciwnie. Choć nie było to bezpośrednio powiedziane, to po konferencji można było sobie zadać pytania: czy prawdziwym celem redukcji emisji dwutlenku węgla nie jest wstrzymanie bujnego rozkwitu masy roślinnej, aby tym samym mniej było jedzenia i było ono mniej dostępne i droższe, po to, by wywołać głód, a co za tym idzie, zredukować liczbę ludności na świecie? Czy taka teza jest uprawniona, czy można ją zaliczyć wyłącznie do kolejnej teorii spiskowej?


https://www.m.pch24.pl/globalne-ocieplen...591,i.html

Nie no, teoria spiskowa? W kręgu narodowo-katolickiej, przepraszam, konserwatywno-libertariańskiej, pisowskiej ideologii? Skądże.

Z tego samego źródła: spizeg ideologii cyklistycznej przeciwko ludzkości. Będzie na tapecie, jak prawica znudzi się "ideologią lgbt".
https://www.m.pch24.pl/samochody-na-celo...692,i.html
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości