Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ochrona planety
Na stronie NASA można znaleźć wykres zależności między temperaturą ziemi a aktywnością słońca od 1750 roku, w większości się pokrywają. A na samym wykresie temperatury widać już przełamanie lini trendu wzrostowego, czyli stabilizację.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Żarłak napisał(a): Ja wiem o jednej: Saule Technologies. Masz na myśli jeszcze inne dwie czy tę i jeszcze jedną?
Jeszcze jest 2loop tech. Zajmujący się tą mniej oczywistą, ale też potrzebną stroną OZE – recyklingiem.

Chyba nie znałem, ale kiedyś w tv widziałem, że jakaś polska firma chce to rozwijać, ale nie pamiętam czy to oni. Fajne.

zefciu napisał(a):
Żarłak napisał(a): Polak zawsze zewsząd atakowany. Wszyscy nas biją.
Wydaje mi się, że nie jest tylko polskie. Ogólnie ludzie mają tendencję do myślenia w kategoriach tradycyjnej narracji. Jest czarny charakter, który robi źle. Więc bohater musi zebrać drużynę i iść naprać czarnego charaktera po pysku, żeby przestał robić źle. Oczywiście każdy chce być w swojej historii owym bohaterem, lub przynajmniej jakimś zabawnym bardem, co bohatera wspiera. Jeśli komuś się mówi, że jego zachowanie rodzi problemy, to się obrusza, że jak to ktoś go śmie nazywać czarnym charakterem, skoro inni robią jeszcze gorzej.

Tak. Mam tylko, może mylne, wrażenie że w Polsce jest duży odsetek tych którzy padają ofiarą tego myślenia, a jeśli nawet rozumieją mechanizm, to mimo wszystko leniwie idą jego torem, bo tak im wygodniej albo im się to podoba. Może się mylę.




lumberjack napisał(a): Rozwijajta se te OZE, nie mam nic przeciwko, ale nie utrudniajta mi życia czyniąc go coraz droższym. Gdyby nie to państwo, jego podatki i opłaty, gdyby nie Zielony Ład, to może bym se w miarę szybko zarobił na ekosamochód lub wymianę pieca. A tak to cóż... ekonaziści rzucają tylko kłody pod nogi normalnym ludziom hamując/spowalniając rozwój, bogacenie się etc.

Ale co coraz droższym? Koszt pompy ciepła jest podobny do gazowego i niewiele wyższy/podobny do kopcących. Zdrowotnie też jest korzystniejsze. Bogacenie się nie musi iść w parze z rozwojem. I jak już napisałem, pewnie, można nic nie robić, ale wtedy problemy które teraz widzisz, będą większe. Myślisz za 20 lat będzie łatwiej je rozwiązać?

lumberjack napisał(a): Przy tak licznym narodzie wszystko się sprzedaje w największych ilościach Uśmiech

Tak, przy takiej liczbie zamożnych to nic dziwnego.

lumberjack napisał(a): Nie będzie tak samo droższa, bo nikt poza UE nie odchodzi od kopalin.

Zobaczysz.

lumberjack napisał(a): Ja tam uważam, ze z powodu Nowego Zielonego Ładu cała UE może być w ciemnej dupie:

1) Ekologizm = drożyzna = niekonkurencyjne produkty = słaba gospodarka
2) Bycie na gazowej smyczy wujka Putina = bycie na gazowej smyczy wujka Putina

Nie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Ludzie będą dotowane… Samochód za 150k, to coś, na co może sobie pozwolić członek klasy średniej, który oszczędza lub weźmie kredyt. Nie masz pojęcia, jak bogaci są ludzie „bardzo bogaci”.

Nie obraź się, ale albo masz dziwną definicję klasy średniej albo nie wiem co...

Czasem pracuję u takich bardzo bogatych. Ale tak 90% ludzi u których robię to tacy zwykli ludzie, którzy mają samochody za 10-30 tysi. Nie wiem, może to gdzie pracuję i ludzie jakich znam wpływa na moje subiektywne wyobrażenie o polskim społeczeństwie, tak czy siak ja nie widzę tej twojej klasy średniej. Jest warstwa bardzo bogatych, których stać na auto właśnie za 150 tysi i więcej (a i to najczęściej w leasingu na firmę) - oprócz przedsiębiorców są też lekarze, prawnicy, informatycy, jacyś specjaliści w wyjątkowych, rzadko spotykanych dziedzinach oraz ludzie powiązani z kurwami czyli z aparatem rządzącym, w spółkach skarbu państwa etc. a potem mamy już przeskok do klasy średniej, czyli ludzi z autami do 30 tysi. A raczej nawet tańszymi:

https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc...Id,5439741

Cytat:Według miesięcznego raportu AAA AUTO, opartego na analizie danych dotyczących sprzedaży aut używanych w komisach, na stronach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych, w lipcu 2021 roku w Polsce pojawiło się 204 489 ofert sprzedaży samochodów używanych, czyli o 15 633 aut mniej niż w czerwcu br. Jest to kontynuacja trendu spadkowego, jeśli chodzi o liczbę ofert sprzedaży samochodów używanych z poprzednich miesięcy. W lipcu było o ponad 46 tys. ofert sprzedaży aut mniej niż w maju tego roku!

Równocześnie, wzrost cen samochodów używanych został zatrzymany. Mediana ceny auta używanego w lipcu wynosiła tyle samo ile w czerwcu - 20 900 zł.

Ludzi stać na auto za 20 tysi, a Zefcia dziwi, że ekoauta za 150 tysi będą musiały być dotowane... To co piszesz pasuje do klasy najwyższej i najbogatszej. Klasa średnia w Polsce to w sumie taka klasa, która jako tako sobie radzi i nie wegetuje. Potem mamy już tylko 2 mln ludzi na minimalnej czyli na wegetacji. Ogólnie Polska to wchuj biedny kraj tylko bogactwo bardziej rzuca się w oczy a i tak większość to na kredyt lub z pracy u Szwwabów. Państwo z tektury. Rzeczywiście ktoś se może wziąć auto w kredyt na 10 lat czy więcej tylko po co inwestować w coś co tak dużo traci na wartości? Jak się ma kasy do porzygu to można, ale normalny człowiek? Gdzie? Po co? Ekoauto na kredyt na pokaz a w domu żry się mortadele, parówki i parówkową. I ziemniaki z kartoflami.

Ciekawe jakie auta zaczniemy kupować jak benzyna będzie po 8 złotych i jak ludzie zaczną płacić nowe rachunki za gaz i prąd. Nadal takie za 20 tysi tylko już na kredyt...

Żarłak napisał(a): Ale co coraz droższym? Koszt pompy ciepła jest podobny do gazowego i niewiele wyższy/podobny do kopcących. Zdrowotnie też jest korzystniejsze.

Nie wiem. Ja żem wyciełem lasek pod farmę fotowoltaiczną i mam na trzy lata drewna do mojego kopciucha. I mam spokój psychiczny. A sąsiadka zatankowała se teraz tą swoją białą butlę na gaz. Tym razem wyszło, że musi zapłacić 9 tysi i to ma jej starczyć na zimę. Nie powiem, ze się zesroła z wrażenia, ale na pewno jest lekko podenerwowana. Będzie miała zdrowotnie lepsze płuca, ale też chyba nerwy zszargane i troski z powodu nagłego niezapowiedzianego uszczuplenia zasobów finansowych - takie psychiczne troski, nerwy przekładają się na fizyczne problemy zdrowotne z układem krążenia, sercem, ciśnieniem etc.

Żarłak napisał(a): Bogacenie się nie musi iść w parze z rozwojem. I jak już napisałem, pewnie, można nic nie robić, ale wtedy problemy które teraz widzisz, będą większe. Myślisz za 20 lat będzie łatwiej je rozwiązać?

Kurde, pewnie, że nie będzie łatwiej. Już teraz trza stawiać atomy. A samochody elektryczne niech se kupuje zefciowa "klasa średnia"; a w OZE niech się bawią najbogatsze kraje na świecie - jak nie mają co robić z hajsem, to hulaj dusza piekła nie ma.

Żarłak napisał(a): Zobaczysz.

No i zobaczymy. Stawiam Trójcę Świętą (Żubra, Tatrę i Harnasia), że nie będzie droższa i że świat nie odejdzie od kopalin.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Nie ma pilnej potrzeby znajdowania rozwiązania i hamowania gospodarki, wyłudzania pieniędzy od podtników. Nic nam nie grozi w perspektywie setek lat.
Aha. Czyli nie będziesz już nawet próbowała uzasadnić swoich sądów. Tylko będziesz je powtarzać.

Cytat:Nie odrzucam nauki, po prostu nie podniecam się tym, tym bardziej, że jeszcze w latach 90 połowa klimatologów nie wierzyła że ziemia się ociepla.
Skąd te rewelacje?

Cytat:Dla mnie sensowniejsza jest hipoteza, że ziemia zaczęła się ocieplać już 100 lat przed rewolucją przemyslową, a więc kiedy nie bylo emisji CO2 pochodzenia przemysłowego
Wskutek czego?
Cytat:Nie jest możliwe, żeby zmiany klimatyczne pojawiły się zaraz bezpośrednio po wzroście CO2 w powietrzu.
Jakiś model, który to potwierdza, czy tylko Twoja wiara?
Cytat:Nie wiem jeszcze dokładnie czemu się zrobiło zimniej, może nadeszła epoka lodowa, która się pojawia co 200 mln lat,  cieplej to pewnie przez wulkany, których bylo w cholerę.
A wulkany niby jak grzeją, jak nie przez efekt cieplarniany?

lumberjack napisał(a): Nie obraź się, ale albo masz dziwną definicję klasy średniej albo nie wiem co...
Ja mam normalną definicję klasy średniej. Klasa średnia to są osoby wykonujące wolne zawody, albo zatrudnione na stanowiskach wymagających kwalifikacji. W Polsce klasa średnia wyciąga tyle, że bez problemu odłoży/dostanie kredyt na nowy EV co 7 lat.

Cytat:Czasem pracuję u takich bardzo bogatych. (…) Jest warstwa bardzo bogatych, których stać na auto właśnie za 150 tysi i więcej
Człowieku! Czy Ty wiesz, ile kasy mają ludzie bardzo bogaci? Wiesz, ile musiałby oszczędzać dobry lekarz, czy inżynier, żeby mieć tyle, co Solorz? Nie starczyłoby mu życia. A na średniopółkowy EV oszczędzi w kilka lat bez wielkich wyrzeczeń. Przepaść między Tobą, a klasą średnią (którą mylnie nazywasz „bardzo bogatymi”) jest znacznie mniejsza, niż między średniakami, a ludźmi, którzy rzeczywiście są bardzo bogaci.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu:
Cytat:Aha. Czyli nie będziesz już nawet próbowała uzasadnić swoich sądów. Tylko będziesz je powtarzać
Nie będę niczego udowadniała bo nie muszę, podobnie jak naukowcy od klimatu niczego nie udowodnili za to ich teorie maja kolosalny wpływ na kształt polityki, dzieki której wydaje się miliardy rocznie z kieszeni podatników. Nie stworzono nawet modelu, który pokazywałby ile trzeba wprowadzić CO2 do atmosfery, żeby uzyskać jakis efekt cieplarniany.

Cytat:A wulkany niby jak grzeją, jak nie przez efekt cieplarniany?
Wiesz, nie wiem o jakim okresie w dziejach ziemi, mówisz, ale naprawdę, chlopie potrzebny jest najpierw określenie wyjściowego poziomu CO2 i tego dodatkowego z wulkanów.

Cytat:Ja mam normalną definicję klasy średniej. Klasa średnia to są osoby wykonujące wolne zawody, albo zatrudnione na stanowiskach wymagających kwalifikacji. W Polsce klasa średnia wyciąga tyle, że bez problemu odłoży/dostanie kredyt na nowy EV co 7 lat.

Skoro sa takie tanie te samochody, to dlaczego Elon Musk nie zarabia na sprzedaży samochodów tylko na przykład inwestuje w bitcoina? I dlaczego w Polsce na jeden zakupiony samochod elektryczny przypada 99 spalinowych?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Zefciu, dobra, nie będę się kłócił o definicje klasy średniej. W skrócie - przytłaczająca liczba Polaków to ludzie, którzy zarabiają znacznie mniej niż klasa średnia (przepaść między nimi, a średniakami nie jest tak duża jak między średniakami, a ludźmi bardzo bogatymi ale nadal jest bardzo duża jeśli ktoś w rok zarabia tyle co ja przez 3-4 lata lub tyle co ktoś na minimalnej przez 8 lat), dlatego nie rozumiem skąd cię może śmieszyć pomysł, że auta elektryczne warte 150k będą wymagały dopłat aby na polskich drogach zaistniała zauważalna zmiana odnośnie typu aut jakimi się jeździ.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Nie będę niczego udowadniała bo nie muszę
Ale wiesz, że to forum dyskusyjne?
Cytat:podobnie jak naukowcy od klimatu niczego nie udowodnili
Jakie jest Twoje kryterium „dowodu”?
Cytat:Nie stworzono nawet modelu
Co?
Cytat:który pokazywałby ile trzeba wprowadzić CO2 do atmosfery, żeby uzyskać jakis efekt cieplarniany.
Każda ilość powoduje jakiś efekt.
Cytat:Skoro sa takie tanie te samochody, to dlaczego Elon Musk nie zarabia na sprzedaży samochodów
Pytanie – piszesz byle co i nie chce Ci się weryfikować, czy bezczelnie kłamiesz, licząc, że ja nie sprawdzę:
https://www.cnbc.com/2021/10/20/tesla-ts...-2021.html
Cytat:I dlaczego w Polsce na jeden zakupiony samochod elektryczny przypada 99 spalinowych?
M. in. dlatego, że w Polsce cały czas jest dużo osób biednych. No i dochodzą kwestie kulturowe, oczywiście.

lumberjack napisał(a): dlatego nie rozumiem skąd cię może śmieszyć pomysł, że auta elektryczne warte 150k będą wymagały dopłat aby na polskich drogach zaistniała zauważalna zmiana odnośnie typu aut jakimi się jeździ.
Nie śmieszy mnie pomysł dopłat. Śmieszy mnie gramatyka Rodicy „ludzie dotowane” i definicja „bardzo bogatych”, która umieszcza mnie w jednym worku z Solorzem.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Może kraje świata powinny się umówić, że kilka % PKB wydawać będą na badania rozwijające i wdrażające te technologie, o których napisałeś. Jeżeli kraje przepieprzają kilka % PKB na zbrojenia, to równie dobrze mogą trochę odpalić na "wojenny fundusz walki o planetę" równomiernie przycinając wydatki na wojskowe zbrojenia w tym celu.
Nie sądzę, żeby się to udało Po prostu bogate kraje może zaczną prowadzić jakieś badania i może im coś z tego wyjdzie. Czyli jak zwykle, wszystko w rękach USA, może też i UE.
Mustafa Mond napisał(a): Fundusz mógłby działać jak podatki progresywne - bogatsi płaciliby więcej. Poza tym w nagrodę za eko-reformy podatek na fundusz byłby zmniejszany, a za anty-eko-reformy odpowiednio karnie powiększany. Jeżeli wystarczająco dużo państw świata na to pójdzie, to mogłyby wymuszać podporządkowanie innym. Na kanwie prawa międzynarodowego można by to uznać za powszechnie obowiązujący ius cogens (może zwyczajowo bądź z prawa naturalnego) czy coś w ten deseń, z racji wyjątkowości sytuacji.
Coś takiego mogłoby zadziałać na poziomie UE, ale nie świata.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
zefciu:
Cytat:Każda ilość powoduje jakiś efekt
Aha, skoro zefciu jest takim ekspertem i potrafi wykorzystać jakiś naukowo opracowany model, prosze, niech mi policzy jaką temperaturę miałaby ziemia gdyby jej atmosfera składała się w 100% z CO2. Tak, żeby wszyscy mieli jakieś wyobrażenie o skali problemu. Bo mnie na oko wychodzi 70 stopni Celsjusza.

Cytat:Pytanie – piszesz byle co i nie chce Ci się weryfikować, czy bezczelnie kłamiesz, licząc, że ja nie sprawdzę:
https://www.cnbc.com/2021/10/20/tesla-ts...-2021.html
Nie zarzucaj mi klamstwa, skoro w necie jest mnóstwo tego typu informacji, na których  opierają się znawcy tematu którzy piszą swoje artykuły i jakoś nikt ich za to nie pozwał.

Cytat:Nie śmieszy mnie pomysł dopłat. Śmieszy mnie gramatyka Rodicy „ludzie dotowane” i definicja „bardzo bogatych”, która umieszcza mnie w jednym worku z Solorzem
Najwyraźniej, też jestem w jednym worku z Solorzem, jakbym się uparła to też bym sobie kupiła.
Pomysl, ze na te dotacje dla grubasów w elektrykach będą się skladać biedni spaliniarze spłacający kredyt za apartament 30 metrowy w cenie pół miliona zł.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Rodica napisał(a): niech mi policzy jaką temperaturę miałaby ziemia gdyby jej atmosfera składała się w 100% z CO2.
Przecież to mamy eksperymentalnie pokazane na przykładzie Wenus.
Cytat:Bo mnie na oko wychodzi 70 stopni Celsjusza.
Przedstawisz wyliczenia?
Cytat:Nie zarzucaj mi klamstwa, skoro w necie jest mnóstwo tego typu informacji, na których  opierają się znawcy tematu którzy piszą swoje artykuły i jakoś nikt ich za to nie pozwał.
Dziwnie piszesz „przepraszam, że napisałam głupotę”.
Cytat:Najwyraźniej, też jestem w jednym worku z Solorzem.
Nie, nie jesteś. Palnęłaś po prostu znowu głupotę bez zastanowienia.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): No i dlatego jestem przeciwko państwu. Bo państwo mi się nie opłaca. I UE zaczyna mi się nie opłacać.

To wyjedź do Somalii. Tam państwa nie ma. Cud miód. Będziesz kosić hajs.

lumberjack napisał(a): Do 2023 roku, zgodnie z unijną polityką Zielonego Ładu paliwo ma podrożeć w celu zniechęcenia ludzi do korzystania z tradycyjnych samochodów. Kiedy paliwo będzie drogie, to wszystko będzie drogie, a ty będziesz tym samym biedniejszy. Sporo Polaków nie zarabia zbyt dużo. Ci ludzie będą zmuszeni szukać oszczędności kupując m.in. produkty spożywcze gorszej jakości. Zamiast masła kupią se Miks Pasłęcki albo Kanapkową Śniadaniową (olej palmowy, który jest najchujowszy ze wszystkich możliwych tłuszczów). Po długotrwałym spożywaniu takich rarytasów zdrowie Polaków pójdzie się jebać jeszcze bardziej niż obecnie.

Może dojść do zadymy na miarę buntu żółtych kamizelek. Francja Macrona już to przerabiała. Taka podwyżka uderza w lokalnych przedsiębiorców, a więc w rynek zatrudnienia w małych miejscowościach. To nie przejdzie. Przynajmniej będzie ona rozłożona na dłuższy okres czasu. Do 2023 roku to istny kretynizm. Żółte kamizelki miały rację. Na szczęście Macron z ekopodwyżek na paliwo się wycofał.

lumberjack napisał(a): Rozwijajta se te OZE, nie mam nic przeciwko, ale nie utrudniajta mi życia czyniąc go coraz droższym. Gdyby nie to państwo, jego podatki i opłaty, gdyby nie Zielony Ład, to może bym se w miarę szybko zarobił na ekosamochód lub wymianę pieca. A tak to cóż... ekonaziści rzucają tylko kłody pod nogi normalnym ludziom hamując/spowalniając rozwój, bogacenie się etc.

A inwestycja w atom to z czyich pieniędzy ma iść? OZE można dotować licząc na prywatną inicjatywę, a za atom po prostu trzeba zapłacić z budżetu, co najwyżej zaciągnąć pożyczkę przez państwo.

lumberjack napisał(a): Przeca ja od zawsze byłem za atomem, jeszcze zanim to było modne i ekologiczne.

Chciałbym zwrócić uwagę, że dla Polski drugim ważnym problemem ekologicznym jest ujemny bilans wodny i trzecia od końca w UE ilość szacowanego zasobu słodkiej wody na głowę. Żeby zainwestować w atom myślę, że trzeba by najlepiej zbudować taką elektrownie koło zbiornika retencyjnego, czy to naturalnego czy sztucznego i powiązać to z siecią ciepłowniczą, żeby gorąca woda z el. się nie marnowała. Polska nie ma wiele takich miejsc, ale wyszło by to na plus gdyż zamykane elektrownie cieplne też taką wodę pobierają. Ale te inwestycje powinne być połączone z modernizacją sieci energetycznej by móc ją w większym stopniu wykorzystać.

Dalej, a co z ciepłowniami czy elektrociepłowniami na węgiel? Można by je przerobić na biomasę. Takie np. karłowate szybko rosnące wierzby zanim oddadzą CO2 podczas spalania będą go pochłaniały przy szybkim wzroście. Będą pobierały owszem wodę, ale też będą parować oddając ją do atm. a ich korzenie będą miały wpływ na jej retencję w glebie. I git. Elektrownie wodne zostawiamy w spokoju. Oprócz energii zbiorniki wytworzone przy ich budowie pomogą regulować wypływ wody.

A co na to OZE? Mało, że nie mają negatywnego wpływu na bilans wodny co dla Polski jest b. istotne to dają energię. I owszem nasze państwo dotuje ich powstanie, ale nie płaci pełnej kwoty jak w przypadku budowy elektrowni atomowej czy wodnej. Choć w innych krajach oczywiście bywa różnie.

Zresztą w Polsce w ramach polityki klimatycznej oprócz jeszcze modernizacji sieci elektrycznej, zmian w przemyśle energetycznym potrzeba jeszcze takich działań jak modernizacja na niektórych obszarach sieci wodnokanalizacyjnej, budowy zbiorników retencyjnych, zasypywania rowów melioracyjnych na nieużytkach czy rozsądnej gospodarki leśnej. To wszystko kosztuje. Nie wystarczy powiedzieć: eko-chuj, atom-cacy, a teraz zapraszam stary na dobrego schabowego. A wnioskuję taką postawę z Twojej niechęci do ingerencji państwa w życie lokalne. Same samorządy sobie z tym wszystkim nie zawsze poradzą.

Rodica napisał(a): Nie odrzucam nauki, po prostu nie podniecam się tym, tym bardziej, że jeszcze w latach 90 połowa klimatologów nie wierzyła że ziemia się ociepla.  O czymś to świadczy.

O czym świadczy fakt, że w latach 90-tych połowa klimatologów wierzyła w globalne ocieplenie, a dziś większość? Także tych z Chińskiej Akademii Nauk?

Rodica napisał(a): Dla mnie sensowniejsza jest hipoteza, że ziemia zaczęła się ocieplać już 100 lat przed rewolucją przemyslową, a więc kiedy nie bylo emisji CO2 pochodzenia przemysłowego, a teraz po prostu oceany oddją dwutlenek węgla do atmosfery. Nie jest możliwe, żeby zmiany klimatyczne pojawiły się zaraz bezpośrednio po wzroście CO2 w powietrzu. To są procesy trwajace całe wieki a nie dziesięciolecia.
Oceny potrzebują trochę czasu żeby się rozgrzać.

To co piszesz to groch z kapustą powtórzony po jakimś niezbyt ogarniętym denialiście.
Po pierwsze nawet "klimatyści" uważają, że za uchwytny wzrost temperatury w latach ok.1720-1815 mogła odpowiadać zwiększona aktywność Słońca choć nie musiał to być jedyny powód.
Po drugie, mimo wysokiej aktywności słonecznej temp. od 1815 do lat trzydziestych spadła na pysk i dopiero w poł. XIX wieku w Europie osiągnęła stan z końca XVIII wieku. O tym Twój kolega foliarz nie wspomniał? To się nazywa minimum Daltona.
Po trzecie dalszą wysoką aktywność Słońca da się w pewnym stopniu skorelować z wyższą temp. jedynie do lat 70-tych XX wieku. Wtedy aktywność Słońca się mniej więcej ustabilizowała, a właśnie przez ostatnie pół wieku wzrost temp. jest najszybszy.

A jeśli chodzi o oceany to jakiś fake news. Gdyby tak było to proporcje izotopów C12 i C13 dziś i w XVIII wieku byłyby zbliżone w CO2, a tak nie jest. Spalanie kopalin premiuje C12. Wiedziano już o tym ponad 60 lat temu kiedy o kryzysie klimatycznym mało kto słyszał. Wystarczy zerknąć do "Postępów astronomii" 1/1957 str.51
https://books.google.pl/books?id=vQRpCgA...12&f=false

Tutaj:
https://ateista.pl/showthread.php?tid=14...#pid757408

masz ilustrację wklejoną przez pilastra, która pokazuje gwałtowne zmiany proporcji między izotopami węgla w dwutlenku węgla na korzyść C12. Ponieważ nie wiem skąd ona pochodzi to zobacz może jeszcze inną stronę:

"Potwierdzenie że rosnący poziom dwutlenku węgla jest spowodowany ludzką aktywnością pochodzi z analizy rodzajów węgla znalezionego w powietrzu. Atom węgla ma kilka różnych izotopów (różniących się liczbą neutronów). Węgiel C12 ma 6 neutronów, węgiel C13 ma 7 neutronów. Rośliny mają niższy stosunek C13/C12 niż atmosfera. Jeśli rosnący atmosferyczny CO2 pochodzi z paliw kopalnych, stosunek C13/C12 powinien spadać. I rzeczywiście tak się dzieje (Ghosh 2003) i trend koreluje się z trendem globalnych emisji."
https://skepticalscience.com/arg_ludzie-...plenia.htm

Rodica napisał(a): Na stronie NASA można znaleźć wykres zależności między temperaturą ziemi a aktywnością słońca od 1750 roku, w większości się pokrywają. A na samym wykresie temperatury widać już przełamanie lini trendu wzrostowego, czyli stabilizację.
Co to znaczy w większości? Co do NASA to jakiś wykres mamy tutaj:
https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/m...necznej-3/

I w niczym nie potwierdza Twojej rewelacji.

Coś o tym masz tutaj:
https://www.google.pl/url?sa=t&source=we...-Z&ampcf=1

A jak foliarstwo przekręca dane i opinie NASA tutaj:
https://konkret24.tvn24.pl/nauka,111/twi...73848.html
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Nie śmieszy mnie pomysł dopłat. Śmieszy mnie gramatyka Rodicy „ludzie dotowane” i definicja „bardzo bogatych”, która umieszcza mnie w jednym worku z Solorzem.

Aha, ok. Do Solorza każdemu daleko.

dammy napisał(a): To wyjedź do Somalii. Tam państwa nie ma. Cud miód. Będziesz kosić hajs.

Mentalnie i aksjologicznie chyba najlepiej pasowałbym do USA.

dammy napisał(a): Może dojść do zadymy na miarę buntu żółtych kamizelek. Francja Macrona już to przerabiała. Taka podwyżka uderza w lokalnych przedsiębiorców, a więc w rynek zatrudnienia w małych miejscowościach. To nie przejdzie. Przynajmniej będzie ona rozłożona na dłuższy okres czasu. Do 2023 roku to istny kretynizm. Żółte kamizelki miały rację. Na szczęście Macron z ekopodwyżek na paliwo się wycofał.

Ale to nie jest na poziomie lokalnym, tylko unijnym. Macron nie ma tu nic do rzeczy:

https://www.money.pl/gospodarka/nowa-dyr...7728a.html

I już przeszło i wejdzie w życie od 2023 roku...

dammy napisał(a): A inwestycja w atom to z czyich pieniędzy ma iść? OZE można dotować licząc na prywatną inicjatywę, a za atom po prostu trzeba zapłacić z budżetu, co najwyżej zaciągnąć pożyczkę przez państwo.

Ale to jest pewna energia, a nie martwienie się o to co z prundem jak wiater nie wieje i słońce nie świeci.

dammy napisał(a): Chciałbym zwrócić uwagę, że dla Polski drugim ważnym problemem ekologicznym jest ujemny bilans wodny i trzecia od końca w UE ilość szacowanego zasobu słodkiej wody na głowę. Żeby zainwestować w atom myślę, że trzeba by najlepiej zbudować taką elektrownie koło zbiornika retencyjnego, czy to naturalnego czy sztucznego i powiązać to z siecią ciepłowniczą, żeby gorąca woda z el. się nie marnowała. Polska nie ma wiele takich miejsc, ale wyszło by to na plus gdyż zamykane elektrownie cieplne też taką wodę pobierają. Ale te inwestycje powinne być połączone z modernizację sieci energetycznej by móc ją w większym stopniu wykorzystać.

Dalej, a co z ciepłowniami czy elektrociepłowniami na węgiel? Można by je przerobić na biomasę. Takie np. karłowate szybko rosnące wierzby zanim oddadzą CO2 podczas spalania będą go pochłaniały przy szybkim wzroście. Będą pobierały owszem wodę, ale też będą parować oddając ją do atm. a ich korzenie będą miały wpływ na jej retencję w glebie. I git. Elektrownie wodne zostawiamy w spokoju. Oprócz energii zbiorniki wytworzone przy ich budowie pomogą regulować wypływ wody.

Wszystko git i racja. Trza by też właśnie pobudować sporo tych zbiorników retencyjnych. Od zawsze się o tym gadało, a mało co się robi.

dammy napisał(a): A co na to OZE? Mało, że nie mają negatywnego wpływu na bilans wodny co dla Polski jest b. istotne to dają energię. I owszem nasze państwo dotuje ich powstanie, ale nie płaci pełnej kwoty jak w przypadku budowy elektrowni atomowej czy wodnej. Choć w innych krajach oczywiście bywa różnie.

Zresztą w Polsce w ramach polityki klimatycznej oprócz jeszcze modernizacji sieci elektrycznej, zmian w przemyśle energetycznym potrzeba jeszcze takich działań jak modernizacja na niektórych obszarach sieci wodnokanalizacyjnej, budowy zbiorników retencyjnych, zasypywania rowów melioracyjnych na nieużytkach czy rozsądnej gospodarki leśnej. To wszystko kosztuje. Nie wystarczy powiedzieć: eko-chuj, atom-cacy, a teraz zapraszam stary na dobrego schabowego. A wnioskuję taką postawę z Twojej niechęci do ingerencji państwa w życie lokalne. Same samorządy sobie z tym wszystkim nie zawsze poradzą.

Dobrze, spoko, zgadzam się, masz rację. Ja to spłycam wszystko, bo nie chce mi się myśleć. Życie rodzinne wykańcza bardziej niż wykończeniówka. Z chęcią bym se poszedł już na remonta.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Na stronie NASA można znaleźć wykres zależności między temperaturą ziemi a aktywnością słońca od 1750 roku, w większości się pokrywają. A na samym wykresie temperatury widać już przełamanie lini trendu wzrostowego, czyli stabilizację.

Zalinkuj.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Nie ma pilnej potrzeby znajdowania rozwiązania i hamowania gospodarki, wyłudzania pieniędzy od podtników. Nic nam nie grozi w perspektywie setek lat.


Człowiek oprócz instyntku samozachowawczego ma też instynkt do przedłużenia gatunku. Konkretnie każda osoba o zdrowo rozwiniętym uczuciu rodzicielskim chce, żeby jego dzieciom było co najmniej tak samo dobrze, jeśli nie lepiej. Z tego powodu rodzice świadomie rezygnują z wielu uciech codzienności i z możliwości wydawania pieniędzy na zbytki, zamiast tego wkładając je w następne pokolenie czy pokolenia. To jeden z powodów, dla których jako gatunek - wbrew krytykom zgubnych skutków cywilizacji - rozwijamy się od kiedy wyszliśmy z jaskiń. To jeden z powodów, dlaczego zamiast zjadać ziarno je zasialiśmy, dlaczego zamiast zabijać antylopę zaczęliśmy ją hodować. To jeden z powodów, dla którego od późnego średniowiecza sadzimy lasy tam, gdzie je wycinaliśmy, chociaż do kompletnego wycięcia lasów było też jeszcze setki lat. Wiedzieli to ówcześni mnisi i królowie z ich skromnymi możliwościami analizy naukowej, ale mimo to stosowali zasadę. Cywilizacje, które zapominały o tej zasadzie, upadały (i niektóre upadają do dziś). Cedry Libanu zajmują tam dziś powierzchnię odpowiadającą powierzchni Kołobrzegu, gdyż ktoś "zapomniał", że trzeba w porę sadzić nowe. To oczywiście nie jest powód, dla którego cywilizacja w Libanie upadła, to raczej symptom tego upadku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Wiedzieli to ówcześni mnisi i królowie z ich skromnymi możliwościami analizy naukowej, ale mimo to stosowali zasadę. Cywilizacje, które zapominały o tej zasadzie, upadały (i niektóre upadają do dziś).
Jeszcze taka drobna refleksja — różni korwiniści lubią gadać, że wadą demokracji jest to, że demokratyczny władca patrzy tylko 4 lata do przodu. Tymczasem, jeśli spojrzymy na politykę klimatyczną i energetyczną, gdzie doskonale widać, kto patrzy „do przodu”, a kto nie, ukazuje nam się zgoła inny obrazek. Państwa demokratyczne kombinują, jakby tu ciąć emisje i zmigrować energetykę na źródła niezależne od kończących się kopalin. A państwa autorytarne przeżerają petrodolora i średnio widać, żeby miały jakiś pomysł na nieuchronną perspektywę tychże petrodolarów braku.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Jeszcze taka drobna refleksja — różni korwiniści lubią gadać, że wadą demokracji jest to, że demokratyczny władca patrzy tylko 4 lata do przodu. Tymczasem, jeśli spojrzymy na politykę klimatyczną i energetyczną, gdzie doskonale widać, kto patrzy „do przodu”, a kto nie, ukazuje nam się zgoła inny obrazek. Państwa demokratyczne kombinują, jakby tu ciąć emisje i zmigrować energetykę na źródła niezależne od kończących się kopalin. A państwa autorytarne przeżerają petrodolora i średnio widać, żeby miały jakiś pomysł na nieuchronną perspektywę tychże petrodolarów braku.

Nie ma tu przeciwieństwa. Każdy zdrowo umysłowo rozwinięty człowiek chce lepszej przyszłości dla własnych dzieci. W społeczeństwach elitarnych wystarczy zapewnić lepszą przyszłość własnemu potomstwu, posady w spółkach petrodolarowych czy petrorublowych. W społeczeństwach egalitarnych lepszą drogą jest zapewnienie dobrobytu powszechnego. To jeden z wielu powodów, dla których USA* nie jest akurat przodownikiem w ochronie środowiska, chociaż równie oczywiście są dalej niż takie Chiny. Oczywiście czynników jest więcej, jak posiadanie wykształconych naukowców (tę rolę w średniowieczu mogli odgrywać mnisi), ogólny zamordyzm i stopnień centralizacji władzy (średniowieczne królestwa feudalne to co innego niż nowożytne absolutyzmy monarchiczne), ale ogólnie całość sprowadza się do prostej kalkulacji: czy jako władzy bardziej opłaca mi się dbać o dobro własnych dzieci czy o dobro dzieci kraju. Odpowiedź nie będzie zero-jedynkowa, niemniej dziś tendencja jest jasna, wbrew ahistorycznym korwinistycznym porównaniom.


(*A żeby pokazać, o co chodzi w tym porównaniu, moje dziecko chodziło do tej samej szkoły, co jedno z dzieci jednego z niemieckich kanclerzy. Oczywiste jest, że w takim systemie przywódca państwa bardziej zwraca uwagę na poziom i bezpieczeństwo edukacji, niż w systemach w których dzieci władców mają zapewnioną najlepszą, bo prywatną edukację)
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Nie ma tu przeciwieństwa. Każdy zdrowo umysłowo rozwinięty człowiek chce lepszej przyszłości dla własnych dzieci. W społeczeństwach elitarnych wystarczy zapewnić lepszą przyszłość własnemu potomstwu, posady w spółkach petrodolarowych czy petrorublowych.
Ale co da mojemu potomstwu posada w spółce petrodolarowej, jak świat odejdzie od ropy? Znacznie sensowniejszym wyjaśnieniem jest to, że władca nie tyle zapewnia dobrobyt swoim dzieciom, ile selektoratowi. Wąski selektorat myślący dalekowzrocznie przegra na krótką metę z selektoratem myślącym dalekowzrocznie. Selektorat demokratyczny może sobie zaś pozwolić na dalekowzroczne myślenie, bo nie grozi mu upadek z powodu małych niedogodności.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Ale co da mojemu potomstwu posada w spółce petrodolarowej, jak świat odejdzie od ropy?

Wygodne życie z petrorubli zamienionych na funty szterlingi w państwie, które wybrało inną ścieżkę. Przenoszenie pieniędzy i potomstwa do krajów inych niż własny to przecież nagminna rzecz. A że Rassiji patjom nie budzjet? A xuj intjerresjujet Rassija?

Cytat:Znacznie sensowniejszym wyjaśnieniem jest to, że władca nie tyle zapewnia dobrobyt swoim dzieciom, ile selektoratowi. Wąski selektorat myślący dalekowzrocznie przegra na krótką metę z selektoratem myślącym dalekowzrocznie.

I tutaj pomijasz, że oprócz niemądrych władców mogą też istnieć niemądrzy wyborcy. Tacy, którzy wolą rządy silnej ręki. Wierzą w bajeczki o trickle down. Nie pozwolą na hamowanie gospodarki, jeżeli dopiero za sto lat wszystko się tu wytruje i ugotuje. Lista niekompletna. Autorytaryzmy nie mają monopolu na krótkowzroczność.

Cytat:Selektorat demokratyczny może sobie zaś pozwolić na dalekowzroczne myślenie, bo nie grozi mu upadek z powodu małych niedogodności.

A to faktycznie, im bardziej autorytarne rządy tym większy upadek po utracie władzy. A w demokracji to nawet rotacja ma co do zasady zapewnić dodatkowo, żeby osoba sprawująca władzę działała także na korzyść tych, co władzy nie mają, bo za jakiś czas może taką osobą być.

Co do zasady, bo wiadomo, że w każdym systemie można zasady wyważyć.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Na stronie NASA można znaleźć wykres zależności między temperaturą ziemi a aktywnością słońca od 1750 roku, w większości się pokrywają. A na samym wykresie temperatury widać już przełamanie lini trendu wzrostowego, czyli stabilizację.

Od dziesiątek lat głównie nie od aktywności słonecznej zależy zmiana temperatury. Aktywość Słońca spada przez ostatnie dziesiątki lat, a mimo to temperatura mocno rośnie:
https://climate.nasa.gov/climate_resourc...-activity/

Poszukałem sobie kilka wykresów wzrostu temperatur na świecie i faktycznie ostatnio temperatura poszła w górę wraz z rozlaniem się rewolucji przemysłowej po całym globie. Źle to wygląda dla mego oka laika.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości