To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Miała być jabłonka, a ty banana trącasz...
#41
Pelikan

Bardzo ciekawe filozoficzne argumenty przedstawiasz na to, że człowiek nie jest plemnikiem, problem w tym, że równie mocne, a nawet mocniejsze, można przedstawić na to, że człowiek nie zaczyna się w momencie poczęcia:

"Jedno z najczęściej przytaczanych rozwiązań problemu początku naszego istnienia głosi, że zaczynamy istnieć jako ludzie już w momencie zapłodnienia, a więc połączenia się komórki jajowej oraz plemnika w jedną zygotę. Za pomocą takiej teorii ciężko jednak wytłumaczyć m.in. fenomen bliźniąt jednojajowych. Jeśli bowiem w wyniku zapłodnienia dochodzi do powstania pojedynczej zygoty, a więc zaczyna istnieć człowiek X, to co dzieje się w momencie podziału zygoty na dwójkę bliźniąt? Czy istota X przestaje istnieć, a rozpoczynają swoje istnienie istoty Y i Z? Czy może na początku istnieje tylko jedno z bliźniąt, drugie zaś powstaje dopiero w momencie podziału zygoty? A może od początku mamy do czynienia z dwiema istotami ludzkimi – choć na początku w jednym organizmie? Wątpliwości wobec tego stanowiska stwarza również fakt istnienia chimer ludzkich, a więc osób posiadających dwa różne DNA, np. na skutek zlania się dwóch zygot w jedną. Uznanie za początek ludzkiego życia momentu zapłodnienia wywołuje zatem szereg komplikacji, które trudno wyjaśnić".

http://filozofiawpraktyce.pl/kiedy-zaczy...e-moralne/

Polecam cały ten artykuł, jest bardzo dobry Uśmiech

Nie zapomnę jak moja znajoma katolicka dewotka, dowiedziała się o tym, jak powstają bliźnięta jednojajowe Świat jej się zawalił Duży uśmiech od tej pory wpadła w obsesję i tworzy jakieś spekulacyjne teorie na temat tego w którym tygodniu życia płodu (bo zapoznając się z biologią stwierdziła, że to jednak płód musi być a nie zarodek), Bóg "wsyssa" (takiego sformułowania używa) duszę w ciało. Nie daje jej to spokoju.

Cytat:Twierdzę, zgodnie z wiedzą naukową, że gameta nie jest człowiekiem - odrębnym organizmem ludzkim, który powstaje w momencie połączenia się gamety żeńskiej z męską.

A zdajesz sobie sprawę, że to nie następuje od momentu "poczęcia"?

Przez kilka dni, po zapłodnieniu, geny funkcjonują jeszcze samodzielnie w komórce jajowej.
Co w takim razie myślisz o tabletce dzień po?
Odpowiedz
#42
Lampart napisał(a):fakt istnienia chimer ludzkich
Aua. Popierwiastkowało mi się terminologicznie z hybrydami.
Odpowiedz
#43
towarzyski.pelikan napisał(a): Ale ja nie twierdzę, że gamety nie żyją. Twierdzę, zgodnie z wiedzą naukową, że gameta nie jest człowiekiem - odrębnym organizmem ludzkim
A według ciebie jakie warunki ma spełnić obiekt, aby być odrębnym organizmem ludzkim, i dlaczego właśnie takie?
Cytat:Powiedz mi, kim Ty byleś, zanim przyszedles na świat, plemnikiem Twojego ojca czy komórką jajową Twoje matki?
Interesujące pytanie, tylko że tożsamość dwóch obiektów to problem filozofii, nie biologii. Ja to nie DNA. Komorka, która zmutuje i różni się DNA od innych, nadal jest częścią mojego ciała. Moj hipotetyczny brat bliźniak byłby zaś kimś zupełnie innym niż ja, mimo że powstaliśmy z jednych gamet.
Ja jako osoba to nie organizm, ale, przepraszam za brzydkie słowo, dusza. Dusza zaś powstaje znacznie później, niż zapłodnienie, chociaż trudno powiedzieć dokładnie, kiedy.
Cytat:A może Zakot istniał równocześnie jako ZaKot w plemniku i komórce jajowej. W dwóch egzemplarzach?
Nie istniał, tak samo jak w rudzie żelaza nie istnieje gwóźdź. Po prostu organizmy żywe zmieniają formę, a formom tym nadajemy różne nazwy. Od jakiegoś dość arbitralnie wybranego momentu pewien organizm nazywamy człowiekiem, dzieckiem, mężczyzną itp. Nie ma jednak żadnej obiektywnej "istoty", którą zmiana nazwy również odmienia.
Cytat: Tylko czemu się nie wydostał na świat, zanim te dwie gamety się ze sobą połączyły?
Miał niewyobrażalne szczęście (albo może pecha?). Większość jego rodzeństwa wydostała się przed połączeniem.
Cytat:A jeśli plemnik ojca ZaKota i komórka jajowa matki ZaKota to odrębni ludzie, to znaczy, że piszący ze mną ZaKotem jest hybrydą.
Tak jest. U ludzi akurat tak jest, że tylko takie hybrydy wytwarzają mózg i stają się osobami. Ale przecież nie tylko osoba jest organizmem.
Cytat:Jednak jak świat świat, tylko hybrydy przychodzą na świat
Przeciwnie, większość wolno żyjących organizmów żywych z ludzkim DNA to organizmy haploidalne. Cóż z tego, że żyją na wolności bardzo krótko i nie rozmnażają się? I tak w tej sekundzie na różnych chusteczkach znajduje się więcej żywych plemników, niż wszystkich diploidalnych ludzi na całej Ziemi.
Cytat: i nazywamy je ludźmi.
No i tu jest właśnie pies pogrzebany, myli ci się filologia z biologią. To, jak coś nazywamy, to kwestia kultury, nie nauki.
Odpowiedz
#44
towarzyski.pelikan napisał(a): Zastanawiam się, kto tu jest bardziej pruderyjny: 

Minister Gliński, który każe ściągać sprośne obrazy z bananami czy prof. Monika Płatek, której banany wcale się sprośnie nie kojarzą  Duży uśmiech

Monika Płatek:

Cytat:Naprawdę?! Naprawdę Panie Ministrze Gliński jedząca banany kobieta gorszy dzieci? Czy naprawdę jest Pan pewien, że Pana sprośne, perwersyjne asocjacje powstają w głowie dziecka? 



Zaiste! Oboje nadają na podobnych falach. Być może jak w powiedzeniu -  głowa siwieje, a niewymowna szaleje. Ewentualnie wymiana koncepcji naukowych (oboje profesorami) między erotomanem gawędziarzem oraz ostrą sześćdziesiątką.

Przypomina się stary dowcip opowiadany (grany) w dobrze rozochoconym towarzystwie w trakcie imprezy.

Jedzą sobie trzy panie banana. Jedna je go tak, druga inaczej, trzecia również na swój sposób. (wyraziście pokazać jak w dowolny sposób z lekkim zażenowaniem, można posiłkować się wystawą i protestującymi) Pytanie do pań (patrzeć nieco lubieżnie na panie): Która z nich  nie jest singielką? (wcześniejsza wersja  jest mężatką)
Z reguły po chwili milczenia należy powiedzieć: Ta o której pomyślałyście....

W przypadku jednak odpowiedzi to  - a skąd wiesz?

Mam nieodparte wrażenie, że oboje znali ten stary kawał powodujący u nich ich powyższe reakcje. Niemniej to chyba nieźle, że lud nie ma innych problemów. Uśmiech
Odpowiedz
#45
Sztuka nie powinna być ocezurowana, jej rolą jest przełamywanie tabu.
Natomiast na codzień, lepiej jest jeść banana pokrojonego w kawałki, widelcem z talerzyka ze względu na jego falliczny kształt. Uśmiech
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#46
Rodica napisał(a): Sztuka nie powinna być ocezurowana, jej rolą jest przełamywanie tabu.
Natomiast na codzień, lepiej jest jeść banana pokrojonego w kawałki, widelcem z talerzyka ze względu na jego falliczny kształt. Uśmiech

Krojenie na kawałki obiektu o fallicznym kształcie też może się dziwnie kojarzyć.
Odpowiedz
#47
Z kastracją na przykład. Uśmiech
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#48
Gladiator napisał(a): (wcześniejsza wersja  jest mężatką)

Ta, która ma obrączkę Cwaniak
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#49
Noooo taaak....

Nihil novi sub sol, po czym popadam w głęboką zadumę nad niewieścią częścią ludzkości ...
Odpowiedz
#50
Rodica

Cytat:Natomiast na codzień, lepiej jest jeść banana pokrojonego w kawałki, widelcem z talerzyka ze względu na jego falliczny kształt

Tak pewnie jadają w serialach o francuskich wyższych sferach. Szara masa ma w nosie fallusa i nie będzie brudzić talerzyka, noża i widelca, żeby banana zjeść.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#51
Wyższe sfery we Francji nie jadają bananów, to nie w ich guście. Preferują winogrona, świeże figi, brzoskwinie.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#52
ErgoProxy napisał(a): Uważam, że banan jest niepolski, przez to niepatriotyczny i powinien być zastąpiony przez brzoskwinię jedzoną przez mężczyznę. Język
Powinien być polski chłop w lnianej koszuli jedzący polską kaszę, a nie jakieś tam zagraniczne brzoskwinie czy inne zmieniaki.

Lampart napisał(a): Nie zapomnę jak moja znajoma katolicka dewotka, dowiedziała się o tym, jak powstają bliźnięta jednojajowe Świat jej się zawalił Duży uśmiech od tej pory wpadła w obsesję i tworzy jakieś spekulacyjne teorie na temat tego w którym tygodniu życia płodu (bo zapoznając się z biologią stwierdziła, że to jednak płód musi być a nie zarodek), Bóg "wsyssa" (takiego sformułowania używa) duszę w ciało. Nie daje jej to spokoju.
W sumie dopiero po uformowaniu się mózgu jest gdzie tę duszę wessać, chyba, że ktoś jest Świadkiem Jehowy - wtedy wystarczy krew.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#53
ZaKotem napisał(a):
Rodica napisał(a): Sztuka nie powinna być ocezurowana, jej rolą jest przełamywanie tabu.
Natomiast na codzień, lepiej jest jeść banana pokrojonego w kawałki, widelcem z talerzyka ze względu na jego falliczny kształt. Uśmiech

Krojenie na kawałki obiektu o fallicznym kształcie też może się dziwnie kojarzyć.

Jak w tym dowcipie.
Przeorysza do zakonnic - "Dzisiaj na kolację będą marchewki".
"Hurrraaa!"
"Ale starte".
"Łeee.."
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#54
ARHIZ napisał(a):Powinien być polski chłop w lnianej koszuli
Krojony na kawałki. Język

ARHIZ napisał(a):jedzący polską kaszę
Ale startą. Język

ARHIZ napisał(a):a nie jakieś tam zagraniczne brzoskwinie czy inne zmieniaki.
Trele, morele. Temu to nawet złote jabłka od razu się z pomarańczami skojarzą. Język
Odpowiedz
#55
Złote nie złote, obce, złe. Starta kasza ze startym chłopem i basta! Oczko
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#56
Genialny komentarz Ziemkiewicza:
https://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiew...lH69o-U1VI

Duży uśmiech  Polecam całość


Cytat:(...) Przed upadkiem kroczy pycha; po upadku jest już tylko śmieszność. Akcja z "protestem" polegającym na jedzeniu bananów wydaje mi się przykładem tak dobitnym, że głupiej i śmieszniej chyba już być nie może - i to właściwie pod każdym względem.
Przypomnę pokrótce: w Muzeum Narodowym pokazano retrospektywę artystki, obejmującą między innymi jej sławne dzieło sprzed dobrych czterdziestu lat, z gatunku tzw. wideoinstalacji. W ramach owej instalacji na dwóch telebimach wyświetlane były zapętlone, kilkuminutowe filmy. Na jednym pani artystka posługując się bananem daje pokaz czegoś, co w medycznej łacinie nazywa się "fellatio", stymulując go wargami i językiem; na drugim przewraca oczami i robi lubieżne miny, podczas gdy z ust wypływa jej i ścieka po brodzie coś białego i gęstego, przyjmijmy, że śmietana. Sztuka ta, jak łatwo było się domyślić, prowokowała liczne w tym muzeum wycieczki szkolne do zachowań zupełnie z powagą placówki nie licujących i dyrektor placówki w końcu postanowił telebimy wyłączyć.
I w ten sposób, jakby naciśnięciem magicznego guzika, uruchomił środowiskowy gen głupactwa. Po pierwsze, skoro coś usunęli, to na pewno wina PiS. Narodziła się natychmiast, właściwie nie wiadomo gdzie i kiedy, legenda, że to rządzący "ocenzurowali" wystawę, co najmniej minister Gliński, a kto wie, pewnie i sam znienawidzony Kaczyński. Ponieważ środowisko żywi wobec PiS i wspomnianych osób żywiołową pogardę, postanowiło nie tylko zaprotestować, ale przy okazji zrobić z nich durniów, wmawiając samym sobie, że bananowy-śmietanowy oral artystki to zwykłe jedzenie banana, które się prawicowcom, a więc bigotom, a więc niewątpliwie ludziom seksualnie niewyżytym, kojarzy z seksem absolutnie bez żadnej przyczyny.

Przez dziesięciolecia funkcjonowania autorki w sferach artystycznych żaden krytyk nie miał wątpliwości, na czym polega jej prowokacja, nawet kobiecy dodatek "Gazety Wyborczej" reklamując parę lat temu artystkę objaśniał czytelniczkom, że "chodzi o seks oralny", i że dzieło jest "manifestem feministycznego protestu wobec patriarchalnej kultury", w którym "banany stały się symbolem kultury fallocentrycznej" [uwielbiam ten żargon marksizmu-feminizmu] i "w uległych i czarujących ustach za sprawą przewrotnej wyobraźni zmieniają się w spragnione pieszczot penisy". Ale elektryzująca wieść, że "PiS cenzuruje sztukę" , dokładnie "tak samo jak Hitler, kiedy w latach trzydziestych usuwał z muzeów sztukę zdegenerowaną" sprawiła, że nagle instalacja zaczęła przedstawiać - wedle tej samej "Wyborczej" - li tylko "kobietę jedzącą banany" i cały tłum pajacujących "autorytetów moralnych", nawet były redaktor naczelny "Playboya", rżnąć zaczął głupa, że jak ci zboczeńcy z PiS mogli się tu czegokolwiek sprośnego dopatrzyć, cha, cha, cha (...)
Odpowiedz
#57
Może niech pelikan poda ten fragment świadczący o rzekomej genialności komentarza Ziemkiewicza, bo nie zauważyłem?
Odpowiedz
#58
Dołączam się. Gdzie ten geniusz?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#59
Tak jak ślepiec nie może rozpoznać kolorów, tak głupiec nie może rozpoznać mędrca. Bez podseksów.
Odpowiedz
#60
Ludzie, którzy posądzają innych o głupotę, często sami się nią popisująUśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości