Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Teologia presupozycyjna
#81
towarzyski.pelikan napisał(a): b) naturalna - podporządkowuje się religii, która zostala mi dana, niezaleznie od tego, czy mi sie ona podoba czy nie
W jakim sensie "dana"?

Moim zdaniem to jest fałszywa dychotomia. Prawda i komfort to synonimy.
Jeśli ktoś twierdzi, że wybiera komfort rezygnując z prawdy, to nie będzie się czuł z tym komfortowo.
Natomiast wybór prawdy daje komfort na głębszym poziomie.
Nie dzieliłbym zatem tego w ten sposób.


Dążenie do prawdy zawsze jest dążeniem subiektywnym i polega po prostu na minimalizacji strat energii.
Prawdy nie można posiąść. Można tylko przestać się od niej oddzielać.
Prawda jest w naszym centrum. Każdy ruch na zewnątrz jest kłamstwem.

Zacytuję coś odnośnie spłyconej wersji buddyzmu:



"Większość dawnych religii i tradycji duchowych łączy jedna wspólna myśl: nasz „zwykły" stan umysłu skażony jest podstawowym defektem. Jednak z tej refleksji dotyczącej natury ludzkiego umysłu - refleksji, którą można by nazwać złą wiadomością - wypływa też druga refleksja, pozytywna: możliwa jest radykalna przemiana naszej świadomości.

W naukach hinduizmu (czasem także w buddyzmie) przemiana ta nosi nazwę „oświecenia" . W nauce Chrystusa określa się ją mianem „zbawienia", a w buddyzmie „końcem cierpień" . Inne słowa używane do opisania tej przemiany to „wyzwolenie" i ,,przebudzenie". Najwspanialszym osiągnięciem ludzkości nie są dzieła sztuki, nauki czy techniki, lecz uświadomienie sobie tej dysfunkcji, tego szaleństwa .

W odległej przeszłości kilka osób zdało już sobie sprawę zjej istnienia . Człowiek nazwiskiem Gautama Siddhartha, żyjący w Indiach 2600 lat temu, był chyba pierwszym, który dostrzegł to całkiem wyraźnie . Później nadano mu imię Buddy . „Budda" znaczy przebudzony . Niemal w tym samym czasie pojawił się w Chinach drugi spośród tych wczesnych „przebudzonych" nauczycieli ludzkości. Nazywał się Lao Tsu. Zapiski ze swoich nauk pozostawił w postaci księgi Tao Te Ching, jednego z najbardziej fundamentalnych dzieł duchowych.

Uświadomienie sobie własnego obłędu jest oczywiście początkiem normalności, dochodzenia do zdrowia i wykraczania poza własne ego . Na naszej planecie zaczął się kształtować nowy wymiar świadomości - pierwszy nieśmiało rozkwitający pąk . Ci niezwyczajni ludzie zaczęli wkrótce przemawiać do swoich współczesnych . Mówili o grzechu, cierpieniu i iluzji . Mówili : „Popatrzcie, jak żyjecie . Spójrzcie,'
co robicie, ile cierpienia stwarzacie" . Odkrywali możliwość przebudzenia się z tego zbiorowego koszmaru „zwykłej" ludzkiej egzystencji . Wskazywali drogę . Świat nie był jeszcze gotowy na ich przyjęcie, ale ludzie
ci byli istotnym i niezbędnym elementem przebudzenia się ludzkości. Jak można się było spodziewać, zostali źle zrozumiani przez większość sobie współczesnych oraz przez następne pokolenia. Ich nauki wypaczano i błędnie interpretowano, chociaż były proste, a zarazem pełne treści. Czasem nawet zniekształcali je podczas spisywania ich uczniowie .

W ciągu kolejnych stuleci dodawano do nich wiele rzeczy, które nie miały nic wspólnego z pierwotnym przekazem, lecz świadczyły o kompletnym niezrozumieniu . Niektórych nauczycieli wyszydzano, piętnowano lub zabijano, innym oddawano cześć boską . Nauki wskazujące sposoby pokonania dysfunkcji ludzkiego umysłu, drogę wyjścia ze zbiorowego obłędu, zdeformowano i same stały się częścią szaleństwa.

Podobnie religie w dużym stopniu stawały się raczej siłą dzielącą niż jednoczącą. Zamiast prowadzić do zaniechania przemocy i nienawiści dzięki zrozumieniu podstawowej jedności całego stworzenia, przyczyniały się do wzrostu przemocy i nienawiści, do pogłębiania się podziałów zarówno między ludźmi, jak i między rozmaitymi wyznaniami, a nawet w obrębie tych samych religii . Przekształcały się w ideologie, systemy wierzeń, z którymi ludzie mogli się utożsamiać i które wykorzystywali, by wzmocnić swoje fałszywe poczucie ja . Opierając się na nich, mogli uznawać, że to oni mają rację, a inni są w błędzie, i określać swoją tożsamość dzięki istnieniu wrogów - tych „innych", „niewiernych" lub „wyznawców złej wiary", których zabijanie nierzadko uważali za usprawiedliwione .

Człowiek stworzył „Boga" na swoje podobieństwo . To, co wieczne, nieskończone, nienazwane, zredukowano do wymyślonego bożka, w którego należało wierzyć i czcić go jako „swojego" lub „naszego" .
A jednak. . . a jednak . . mimo wszystkich szalonych czynów popełnianych w imię różnych religii, nadal z samego jej rdzenia emanuje Prawda, na którą one wskazują. Prześwieca, choć słabo, przez grube warstwy zniekształceń i fałszywych interpretacji. Szansa, że zdołasz ją dojrzeć, jest jednak niewielka, chyba że widziałeś już choćby jej przebłysk we własnym wnętrzu. W dziejach ludzkości zawsze pojawiały się wyjątkowe jednostki, które doświadczyły przemiany świadomości i dzięki temu dostrzegły w sobie to, ku czemu zmierzają wszystkie religie. Aby opisać tę niepojmowaną Prawdę, ludzie ci używali języka pojęć zaczerpniętego z własnej religii .

Dzięki tym mężczyznom i kobietom powstały w obrębie głównych religii „szkoły" czy też ruchy, które odkrywały na nowo, a w pewnych przypadkach intensyfikowały owo światło nauki pierwotnej . W ten sposób zrodził się we wczesnym i średniowiecznym chrześcijaństwie gnostycyzm i mistycyzm, w islamie - sufizm, w judaizmie - hasydyzm i kabała, w hinduizmie - adwaita wedanta, a w buddyzmie - zen i dzogchen .

Większość tych szkół miała charakter obrazoburczy. Usuwano kolejne warstwy otępiających aparatów pojęciowych i systemów przekonań . Z tego względu oficjalne hierarchie kościelne przeważnie patrzyły na te poczynania bardzo podejrzliwie, a często nawet wrogo . Szkoły te, w przeciwieństwie do głównego nurtu religii, kładły nacisk na zrozumienie i na wewnętrzną przemianę . To właśnie dzięki szkołom czy ruchom ezoterycznym największe religie odzyskały zdolność dokonywania przemian, właściwą nauce pierwotnej, mimo że dostęp do tych szkół i ruchów miało na ogół tylko wąskie grono ludzi . Nigdy nie było ich tak wielu, by mogli wywierać znaczący wpływ na głęboką zbiorową nieświadomość większości społeczeństwa . Z czasem niektóre szkoły same uległy zbytniemu sformalizowaniu lub nadmiernej konceptualizacji, tracąc przez to swoją skuteczność ."

(Eckhart Tolle - "Nowa Ziemia")
Why so serious?
Odpowiedz
#82
Pelikan

Cytat:Tylko, ze Ty cały czas piszesz o ciele. A mnie interesuje podmiot. Gdzie jest podmiot, a nie jak powstaje i ze sie utozsamia ze swoim cialem.

Podmiot jest tam gdzie doświadczenie. Nie ma podmiotu poza doświadczeniem.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#83
Lampart napisał(a): Pelikan

Cytat:Tylko, ze Ty cały czas piszesz o ciele. A mnie interesuje podmiot. Gdzie jest podmiot, a nie jak powstaje i ze sie utozsamia ze swoim cialem.

Podmiot jest tam gdzie doświadczenie. Nie ma podmiotu poza doświadczeniem.

Doswiadczenie jest tam gdzie jest podmiot. Nie ma doswiadczenia poza podmiotem. Nadal nic nam to nie wyjasnia.

Gdzie jest w takim razie doswiadczenie/podmiot?
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#84
W mózgu.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#85
Oj, pelikanie. Jeśli ktoś się urodził w rodzinie wyznającej voodoo, a przychodzi do niego misjonarz katolicki i każe mu się nawrócić na Drogę, Prawdę i Życie, to w myśl Twojej filozofii misjonarz ma spadać na drzewo, bo ważniejsza jest religia dana, niż wybrana samowolnie.

Na tym można, a owszem, zbudować niezły kult Losu, wobec którego pojedynczy człowiek jest łódeczką na oceanie. Ale chrześcijaństwo, ze swoim prikazem żeby głosić i nawracać wszystkich jak leci, nie znajduje tutaj oparcia.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#86
Lampart napisał(a): W mózgu.

W którym konkretnie miejscu w mózgu?

Ergo
Nowoczesne chrześcijaństwo już nie jest ekspansywne, tylko ekumeniczne. Ma być pokój pomiędzy religiami. Mnie się to akurat bardzo podoba, szanuję różnorodność i cudze korzenie (tożsamość). Uważam, że nie powinniśmy się za bardzo wtrącać do tego, w co wierzą inni ludzie, na drugim końcu świata. Rozmawiać można, prowadzić dialog, ale bez nawracania siłą.

neuroza napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): b) naturalna - podporządkowuje się religii, która zostala mi dana, niezaleznie od tego, czy mi sie ona podoba czy nie
W jakim sensie "dana"?

Moim zdaniem to jest fałszywa dychotomia. Prawda i komfort to synonimy.
Jeśli ktoś twierdzi, że wybiera komfort rezygnując z prawdy, to nie będzie się czuł z tym komfortowo.
Natomiast wybór prawdy daje komfort na głębszym poziomie.
Nie dzieliłbym zatem tego w ten sposób.


Dążenie do prawdy zawsze jest dążeniem subiektywnym i polega po prostu na minimalizacji strat energii.
Prawdy nie można posiąść. Można tylko przestać się od niej oddzielać.
Prawda jest w naszym centrum. Każdy ruch na zewnątrz jest kłamstwem.

Długofalowo prawda daje komfort, ale krótkofalowo wywołuje dyskomfort. Samo uświadomienie sobie prawdy często jest bolesne i ciężko jest nam prawdę przyjąć. Ja prawdę zwykle doceniam post factum. Nie od razu. Na początku jest bunt.

Prawda polega na minimalizacji strat energii? Czemu niby?

Co do tego tekstu Tolle, to ten fragment jest tutaj najciekawszy:


Cytat:Człowiek stworzył „Boga" na swoje podobieństwo . To, co wieczne, nieskończone, nienazwane, zredukowano do wymyślonego bożka, w którego należało wierzyć i czcić go jako „swojego" lub „naszego" . A jednak. . . a jednak . . mimo wszystkich szalonych czynów popełnianych w imię różnych religii, nadal z samego jej rdzenia emanuje Prawda, na którą one wskazują. Prześwieca, choć słabo, przez grube warstwy zniekształceń i fałszywych interpretacji. Szansa, że zdołasz ją dojrzeć, jest jednak niewielka, chyba że widziałeś już choćby jej przebłysk we własnym wnętrzu. W dziejach ludzkości zawsze pojawiały się wyjątkowe jednostki, które doświadczyły przemiany świadomości i dzięki temu dostrzegły w sobie to, ku czemu zmierzają wszystkie religie. Aby opisać tę niepojmowaną Prawdę, ludzie ci używali języka pojęć zaczerpniętego z własnej religii .
Tolle z jednej strony krytykuje te religie, a z drugiej sam zauważa, że te wyjątkowe "oświecone" jednostki nie powstały w próżni, tylko w kontekście tych strasznych religii. Te religie je stworzyły. I fajnie, że tacy ludzie są, ale gdyby wszyscy byli święci, to byłby to koniec historii, koniec świata. To te nieświęte instynkty nas pchają do życia.
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#87
Pelikan.
Cytat:W którym konkretnie miejscu w mózgu?

W wielu miejscach, to jest raczej globalny proces. Oczywiście są miejsca bardziej strategiczne i mniej.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#88
Czyli podmiot nie jest mózgiem, tylko mieści się w mózgu?
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#89
tak myślę, bo podmiot jest procesem wykonywanym przez mózg.
Proces trawienia nie jest żadnym konkretnym narządem. Tak samo proces realizowany w mózgu też nie jest mózgiem.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#90
towarzyski.pelikan napisał(a): Prawda polega na minimalizacji strat energii? Czemu niby?
Bo kłamstwo powoduje dysonans, czyli energetyczne zaburzenia. Układ szwankuje, ma wewnętrzne sprzeczności, jego wydajność spada, energia się marnuje na wewnętrzne tarcia.

Prawda polega na uporządkowaniu, optymalizacji systemu, usunięciu niepotrzebnych komplikacji. Aby nie być "domem podzielonym przeciwko sobie" Uśmiech

Na przykład przylgnięcie do dogmatów, to jest oczywisty fałsz, który zniekształca właściwy, naturalny przepływ energetyczny.
Przylgnięcie do dogmatów jest bowiem formą samo-oszukiwania się.
Why so serious?
Odpowiedz
#91
towarzyski pelikan napisał(a):Nowoczesne chrześcijaństwo już nie jest ekspansywne, tylko ekumeniczne. Ma być pokój pomiędzy religiami. Mnie się to akurat bardzo podoba, szanuję różnorodność i cudze korzenie (tożsamość). Uważam, że nie powinniśmy się za bardzo wtrącać do tego, w co wierzą inni ludzie, na drugim końcu świata. Rozmawiać można, prowadzić dialog, ale bez nawracania siłą.
Mhm, sól straciła smak.

No nie żeby mnie to, jako niekatolika, nie urządzało. Natomiast gdybym tym katolikiem był, toby mi się we flakach przewracało, że całe rzesze ludzkie są puszczane wolno szeroką drogą na zatracenie, a ja mam to ignorować. Bo katolicyzm, jak każde wyznanie chrześcijańskie, jest ufundowany na prostym w sumie aksjomacie: my wyznajemy prawdziwego Boga, a wy jesteście okłamywani przez demony, względnie sami się okłamujecie, że wasze bożki-totemy cokolwiek mogą, I Bóg wam za to wywróci mózgi na lewą stronę po śmierci, bo On chce, żeby wyznawać tylko i wyłącznie Prawdę o świecie i zaświatach, którą to Prawdę specjalnie ludziom objawił, w dość drastycznej formie. Dlatego trzeba tych innowierców ratować, szybko i bez miłosierdzia. Nawet i wbrew ich własnej woli.

Tak to banglało przez dwa tysiące lat. A teraz te dwa tysiące lat spuszczane są w klozecie, bo namiestnik Boga w doczesności nagle uznał za słuszne i godziwe bratać swojego Pana z demonami, Jego zajadłymi wrogami. No ja bardzo przepraszam, ale to się kupy nie trzyma, na najbardziej podstawowym poziomie.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#92
Pelikan

Cytat:Racja, ze człowiek sobie dobiera religie przez preferencje, ale preferencje mozna rozumiec na dwa sposoby:
a) egoistyczna, interesowna preferencja - wybieram sobie religie x, bo mi bardziej pasuje, fajniejsze wnioski z niej plyna, jest bardziej ciekawa intelektualnie, lepiej mi sie kojarzy
b) naturalna - podporządkowuje się religii, która zostala mi dana, niezaleznie od tego, czy mi sie ona podoba czy nie

Dlaczego ta naturalna jest wlasciwa, a ta egoistyczna nie? Ponieważ ta druga postawa jest postawa pokory, posluszenstwa. Liczy sie dla mnie Prawda, nawet jesli jest nieprzyjemna, nawet jesli jej nie rozumiem, nawet jesli mi ciazy. Mamy tutaj nastawienie na obiektywizm.

Jak liczy się dla mnie prawda, to wybieram to, gdzie się tej prawdy dopatruje.
A nie to co mi nakazuje tradycja, chyba, że akurat w tradycji bym się tej prawdy dopatrzył.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#93
ErgoProxy napisał(a): No nie żeby mnie to, jako niekatolika, nie urządzało. Natomiast gdybym tym katolikiem był, toby mi się we flakach przewracało, że całe rzesze ludzkie są puszczane wolno szeroką drogą na zatracenie, a ja mam to ignorować. Bo katolicyzm, jak każde wyznanie chrześcijańskie, jest ufundowany na prostym w sumie aksjomacie: my wyznajemy prawdziwego Boga, a wy jesteście okłamywani przez demony, względnie sami się okłamujecie, że wasze bożki-totemy cokolwiek mogą, I Bóg wam za to wywróci mózgi na lewą stronę po śmierci, bo On chce, żeby wyznawać tylko i wyłącznie Prawdę o świecie i zaświatach, którą to Prawdę specjalnie ludziom objawił, w dość drastycznej formie. Dlatego trzeba tych innowierców ratować, szybko i bez miłosierdzia. Nawet i wbrew ich własnej woli.

Tak to banglało przez dwa tysiące lat. A teraz te dwa tysiące lat spuszczane są w klozecie, bo namiestnik Boga w doczesności nagle uznał za słuszne i godziwe bratać swojego Pana z demonami, Jego zajadłymi wrogami. No ja bardzo przepraszam, ale to się kupy nie trzyma, na najbardziej podstawowym poziomie.

Ten dialog już trwa od dłuższego czasu, to nie jest tak, że Franciszek nagle odmienił oblicze Kościoła. Problem z Franciszkiem jest taki, że on dialog rozumie nie jako porozumiewanie się ponad podziałami, tylko jako zbliżanie do siebie religii,  co się wiąże z rozmyciem dogmatów, a więc (rozmyślnie lub nie) robi krok w stronę stworzenia jednej religii światowej. 

neuroza

Cytat:Bo kłamstwo powoduje dysonans, czyli energetyczne zaburzenia. Układ szwankuje, ma wewnętrzne sprzeczności, jego wydajność spada, energia się marnuje na wewnętrzne tarcia.

Prawda polega na uporządkowaniu, optymalizacji systemu, usunięciu niepotrzebnych komplikacji. Aby nie być "domem podzielonym przeciwko sobie" [Obrazek: smile.gif]

Na przykład przylgnięcie do dogmatów, to jest oczywisty fałsz, który zniekształca właściwy, naturalny przepływ energetyczny.
Przylgnięcie do dogmatów jest bowiem formą samo-oszukiwania się.
To czemu ludzie chętnie kłamią, skoro to sprawia dyskomfort?
A przylgnięcie do dogmatów wcale nie musi być formą samooszukiwania się, tylko wyrazem wiary w ich słuszność. Czy jeśli ja wierzę w to, że Ziemia jest kulą (na wiarę,, bo nie sprawdziłam tego), na mocy autoryteu naukowców, to znaczy, że się samooszukuję?

Lampart napisał(a): Jak liczy się dla mnie prawda, to wybieram to, gdzie się tej prawdy dopatruje.
A nie to co mi nakazuje tradycja, chyba, że akurat w tradycji bym się tej prawdy dopatrzył.

A czym się kierujesz w tym wyborze prawdy? Do czego się odnosisz? Jaki masz punkt odniesienia? Prawdziwe jest to, co [wstaw kryterium].
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#94
Pelikan

Z grubsza, to musi to mieć sens.
Łączyć się zgrabnie w całość i takie tam.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#95
Lampart napisał(a): Pelikan

Z grubsza, to musi to mieć sens.
Łączyć się zgrabnie w całość i takie tam.

Innymi słowy, musi się zgadzać z Tobą? ty jesteś tym punktem odniesienia? Bo wiesz, dla mnie co innego może miec sens (łączyc sie w calosc) niz dla Ciebie.
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#96
Oczywiście pewnego indywidualizmu się tu nie uniknie.
Są jednak pewne uniwersalne zasady jak brzytwa Ockhama, które się sprawdzają.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#97
Lampart napisał(a): Oczywiście pewnego indywidualizmu się tu nie uniknie.
Są jednak pewne uniwersalne zasady jak brzytwa Ockhama, które się sprawdzają.

No i właśnie ten indywidualizm jest zgubny. To znaczy w umiarkowanym stopniu jest OK, ale jeśli ktoś postawi wszystko na jedną kartę, pomijajć dorobek autorytetów, tak lekkomyślnie kwestionując wszystko i wszystkich (Idę własną drogą), to łatwo może się pogubić. 

Bo jednak prawdę obiektywną się weryfikuje z innymi osobami, ze społecznością. 

Znowu mi się skojarzyło z Łoną:

Miej wątpliwość

Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.
(...)
Kiedy wszyscy oprócz ciebie równiuteńko idą,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy kpisz z prawdy, którą ktoś uważa za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i gdy nie wierzysz, że twoja perspektywa jest jakąkolwiek perspektywą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i nim uznasz tych co nie mają jej za zbędne ogniwo,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.

Ten łona ma genialne teksty. Bo fundamentalizm może być zarówno kolektywistyczny (jestem lemingiem, który dziko podąża za tłumem), jak i indywidualistyczny (moja prawda jest najmojsza).
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
#98
No ja bardzo dużo korzystam z dorobku innych. Czytam sobie, robię research, porównuje itp.
Moje poglądy to kompilacja moich doświadczeń, obserwacji, informacji z różnych książek, artykułów itp.
Z tych wszystkich puzzli da się już coś ułożyć Oczko
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#99
towarzyski.pelikan napisał(a): To czemu ludzie chętnie kłamią, skoro to sprawia dyskomfort?
Moim zdaniem na głębszym poziomie wcale nie robią tego chętnie. Kłamanie jest aktem samo-zdrady i samo-poniżenia.

towarzyski.pelikan napisał(a): Czy jeśli ja wierzę w to, że Ziemia jest kulą (na wiarę,, bo nie sprawdziłam tego), na mocy autoryteu naukowców, to znaczy, że się samooszukuję?
Jeśli kurczowo się tego trzymasz jako ostatecznej prawdy absolutnej, to tak. Jeśli tylko roboczo tak przyjmujesz i jesteś otwarta na zmianę poglądu, to raczej nie. PS: Ziemia nie jest kulą, lecz geoidą Duży uśmiech Szach-mat! (żart Szczęśliwy )
Why so serious?
Odpowiedz
Cytat:To czemu ludzie chętnie kłamią, skoro to sprawia dyskomfort?

Kłamią bo ich obecna swoistendencja nie potrafi sobie radzić w sytuacjach mówienia prawdy, a dyskomfort kłamstwa pozwala trwać w tej samej swoistendencji. Weług fatalizmu, którego jestem wyznawcą nie jest możliwe przejścia ''na zawołanie'' z gorszych trzonowych tendencji umysłowych na lepsze. Proces owego przekształcania jest owiany tajemnicą i nieznany nauce. Gdyby zostało to odkryte, wszystko na świecie mogłoby przebiegać szybciej i lepiej, np:


- technologia

- nauka

- moralność ludzi o inteligencji wyższej niż niska

- akceptacja innych

- polityka

- zadowolenie psychiczne, dobre samopoczucie u ludzi

- przekazywanie wiedzy innym osobom o swoistendencjach niższych
Quala, która jest bytem matematycznym, a dokładniej, która jest dowodem istnienia prawidłowości dowolnego jej prawa, nadanego gatunkowi ludzkiemu jako prawo uniwersalne dla wszystkich, działa niczym rozkodowująca się wiedza, będąc owocem deterministycznych, rozmaitych, neutralnych etapów. Rozmaitość ta jest niezgłębiona po dziś dzień. W niej zawarta jest odpowiedź na wybory poglądów na temat wszystkiego. Platon twierdził, iż istnieje jedna uniwersalna wiedza i jedno uniwersalne dobro. Tylko ten, który zgłębia uniwersalia, tylko on godny jest poczuć zapach wiedzy, a nie mniemań. Byt uniwersalny dotyczący dowolnej rozmaitości pozostaje w umyśle człowieka, aż do jego śmierci, na to wszystko wskazuje. Zatem jeśli mamy mówić o prawdziwej miłości mądrości to jest ona tylko taka właśnie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości