Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Ja" jako fakt czy preferencja? Tożsamość zadana czy wybrana?
#61
towarzyski.pelikan napisał(a): Mając styczność z katolikami, masz styczność z katolicyzmem. A większość osób, z którymi się stykasz została w mniejszym lub większym, stopniu uformowana przez katolicyzm. Ja w ten sposób odbieram w ogóle symboliczne znaczenie chrztu. Nie tyle wierzę, że pokropienie głowy człowieka tworzy jakąś magiczną więź z Kościołem, co jestem przekonana, że ideą tego włączenia już dziecka we wspólnotę Kościoła jest jak najszybsze uformowanie w dziecku katolickiej mentalności, wtedy, kiedy człowiek ma najbardziej chłonny umysł. Później ten człowiek w pewnym momencie może uciec od tego Kościoła, ale jest chroniony przez tę nieuświadomioną więź, która w dramatycznym momencie mu się objawi.

To jest właśnie okropne. To jest indoktrynacja.
A ja nie miałem do czynienia z katolicyzmem. To że miałem do czynienia z katolikami to nie znaczy że miałem do czynienia z tą religią. Pośrednictwo się nie liczy. Oni mieli do czynienia z katolicyzmem jak chodzili do kościoła nie ja.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#62
Jeszcze odnośnie gwałtowności:

"W swoich regułach o rozeznawaniu duchów św. Ignacy pozwala nam także dokonać pewnego rozeznania w samym doświadczeniu pocieszenia, jakiego doznają osoby postępujące od dobrego ku lepszemu (ĆD 335). Jest prawdą, że zarówno dobry jak i zły duch mogą nam dawać pocieszenie. Nie tylko jednak cel, ale także sposób ich udzielania nam jest trochę różny. Pocieszenie pochodzące od dobrego ducha niesie z sobą spokój, wyciszenie i jest bardzo delikatnie odczuwane przez nas w sferze naszych uczuć i pragnień. Nie odczuwamy przymusu do działania, a uczucia nie zaślepiają naszego myślenia oraz pozwalają nam spokojnie widzieć, myśleć i działać. Jest to jakieś słodkie, delikatne i spokojne spadanie wody na gąbkę, w którym nie ma zamieszania ani gwałtownego odczuwania. Pocieszenie zaś, w którym odczuwamy dużo pozytywnych, ale także silnych uczuć i pragnień, rodzących w nas pewne napięcia; radość zbyt silnie odczuwana; przynaglenie, sprawiające, że jesteśmy zbytnio noszeni przez nasze uczucia i przynaglani do szybkich decyzji i zmian; uczucia silnie odczuwane, nie pozwalające nam spokojnie myśleć, działać, jakby nas przymuszające do zmiany i działania, mogą być znakiem działania złego ducha. Za bardzo bowiem jest w nich obecny niepokój, jakby woda spadła na kamień, jak mówi Ignacy. Zbyt wiele występuje tu chropowatości, silnego i niespokojnego uderzania." ( https://czestochowa-jezuici.pl/2015/08/0...-w-dobrem/ )

Św. Igancy Loyola - katolicki święty, założyciel zakonu jezuitów.
Why so serious?
Odpowiedz
#63
neuroza napisał(a): Ja rozróżniam gwałtowność i gorliwość. Gorliwość wiąże się z temperamentem. Gwałtowność to - jak sama nazwa wskazuje - gwałt na swoim naturalnym temperamencie.
gwałtowny
1. «o człowieku i jego usposobieniu: impulsywny»

Ja staram sie używac slow w ich znaczeniu slownikowym. Wiec gwałtowny znaczy impulsywny, taki, który ma impulsywną naturę. Dla osoby łagodnej, zrównowazonej, masz rację, że uleganie impulsom stanowi gwałt na naturze, jednak dla osoby impulsywnej tłumienie impulsów stanowi gwałt na naturze,

Dla mnie nie ma większej różnicy pomiędzy gorliwością (zapaleniem) a impulsywnością. Chodzi o to, zeby iść na żywoioł. O ten ogień.

Cytat:Może i jest typowy dla mężczyzn, nie wiem, ale ja czegoś takiego nie powiedziałem. Mój dualizm to bardziej uczucia vs emocje [Obrazek: smile.gif]



Albo: ego-syntoniczność vs ego-dystoniczność.


Gwałtowność to uległość wobec natarczywej wewnętrznej presji. Zamiast cierpliwie wytrwać i zobaczyć chociażby do czego nowego taka alchemia może doprowadzić, odkryć nowy ląd. Można to w ten sposób transformować, wzbić się ponad to. Choćby z czystej ciekawości, czyż nie warto spróbować? [Obrazek: smile.gif] Nie mówię o tłumieniu
Raczej chodzi Ci o podział na emocje pozytywne i emocje negatywne. Za emocje pozytywne odpowiadaja te same obszary mózgu co za intelekt (w uproszczeniu: lewa półkula). Jednakk człowiek ma też prawą półkulę, tę emocjonalną, intuicyjną, kreatywną. Tam też są te negatywne emocje. Uczucia natomiast to jest zupelnie inny termin, to nie tyle sa jakies odczucia, co pewna postawa zyciowa. W ogole bym uczuc nie mieszala z emocjami. 

Wydaje mi sie, ze po prostu Ty nie akceptujesz u siebie negatywnych emocji i kazde uleganie negatywnym emocjom postrzegasz jako kompulsje, wewnętrzny przymus. Natomiast pozytywne emocje wartosciujesz pozytwynie i juz postzregasz uleganie im jako spontaniczne. 
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#64
towarzyski.pelikan napisał(a): jednak dla osoby impulsywnej tłumienie impulsów stanowi gwałt na naturze,
Nie mówię o tłumieniu. Tłumienie jest subtelną formą gwałtowności, więc zgoda.

towarzyski.pelikan napisał(a): Raczej chodzi Ci o podział na emocje pozytywne i emocje negatywne.
Dla mnie wszelkie emocje są negatywne. Emocje to wzburzenia. Uczucia są łagodne. Patrz powyższy cytat z św. Ignacego Loyoli.

towarzyski.pelikan napisał(a): Wydaje mi sie, ze po prostu Ty nie akceptujesz u siebie negatywnych emocji
Akceptuję, a przynajmniej taka jest moja intencja. Akceptacja to (pozytywne) uczucie, więc chcę je (negatywne emocje) jak najbardziej akceptować Uśmiech
Why so serious?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości