Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niewolnik jako kapitał
#61
Nic nie muszę... Nie, to nie jest wątek o mnie tylko (bardziej nawet o tobie) o czymś innym.  Cwaniak
Odpowiedz
#62
Vanat napisał(a): Błąd w rozumowaniu polega na idiotycznym założeniu, że wszelkie zjawiska społeczne są możliwe do zrozumienia jedynie na gruncie ekonomi Uśmiech
To idzie wyjaśnić na gruncie ekonomii.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#63
kmat napisał(a): To idzie wyjaśnić na gruncie ekonomii.

Wszystko da się wyjaśnić na gruncie ekonomii, wystarczy przyjąć założenie, że jak ktoś coś zrobił to widocznie było to opłacalne ekonomicznie. Dużą zaletą takiego tłumaczenia jest to, że jest niefalsyfikowalne, więc nikt nie udowodni ci, że nie masz racji Uśmiech
Odpowiedz
#64
Ale wyjaśnienie jest banalnie proste i oczywiste.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#65
Nawet błędy poznawcze są do wyjaśnienia na gruncie ekonomii. Ja tam nie wiem co tam może być takiego trudnego do wytłumaczenia na gruncie ekonomii.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#66
Vanat napisał(a): Wszystko da się wyjaśnić na gruncie ekonomii, wystarczy przyjąć założenie, że jak ktoś coś zrobił to widocznie było to opłacalne ekonomicznie. Dużą zaletą takiego tłumaczenia jest to, że jest niefalsyfikowalne, więc nikt nie udowodni ci, że nie masz racji Uśmiech

Takie założenie jest oczywiste. Ludziom zdarza się robić rzeczy nieopłacalne ekonomicznie, ale nie nagminnie przez tysiące lat, bo ludzie masowo postępujący nieekonomicznie zostaliby pokonani przez ludzi rozsądniejszych. Cokolwiek jest w społeczeństwie trwałe, musi być w danych warunkach opłacalne. A jeśli do tego występuje powszechnie w wielu cywilizacjach niezależnie od siebie, to znaczy, że jest opłacalne w warunkach standardowych dla nich wszystkich.
Odpowiedz
#67
Łazarz napisał(a): To, że przeciętny XIX-wieczny niewolnik miał ciemniejszą skórę, niż przeciętna w całej populacji homo sapiens nie wynikało z żadnego rasizmu, a z faktu że tylko Afryka była wtedy na tyle słabo rozwinięta że grasowały tam bandy lokalsów łapiące swoich pobratymców i sprzedające ich Europejczykom, względnie ludzie sprzedawali z biedy swoje dzieci albo nawet sprzedawali się sami. 

W Europie Wschodniej rozwijało się poddaństwo - w Rosji prawie w ogóle nieodróżnialne od niewolnictwa. I dotyczyło ludzi o fenotypie nieodróżnialnym od ich właścicieli.

Natomiast niewolnictwo plantacyjne w Ameryce zaczęło się najpierw od Indian, potem przeszło do ...białych Europejczyków - skazańców i banitów. Zostali oni wszyscy wyparci przez Murzynów nie z powodu żadnego "rasizmu", ale dlatego, że Murzyni mieli dłuższy czas T - efektywnej pracy. Byli bardziej od białych i Indian odporniejsi na choroby tropikalne malarię, czy febrę.

Na przełomie XVIII/XIX wieku stopy procentowy były już na tyle niskie, że ta różnica czyniła niewolnictwo Murzynów czymś jeszcze opłacalnym, ale niewolnictwo białych - już nie.

I tak narodził się rasizm - wcześniej całkowicie w Europie nieobecny. Przed XVII wiekiem Murzyn w Europie kojarzył się właśnie z księciem, a nie z podludziem, jak w wiekach XVIII i XIX. W końcu jeszcze Szekspir stworzył postać Otella, która musiała odpowiadać wyobrażeniom jego widzów.


kmat


Cytat: O ile w antyku niewolnictwo było wielobranżowe, to w średniowieczu i później właściwie nie wyłaziło poza rolnictwo (tu także pańszczyzna).

W Antyku też dotyczyło głównie rolnictwa. Dodatkowo jeszcze górnictwa.

Rzemieślnicy byli  ludźmi wolnymi.

Vanat


Cytat: Wartość pracy spada do zera, czyli że żadni dodatkowi pracownicy nie są panom potrzebni.

Proszę zauważyć, że Vanat, będąc na tyle głupim, że nie odróżnia "wartości pracy" od "wartości krańcowej pracy" (a to są dwie zupełnie różne rzeczy) równocześnie nie ma żadnych oporów przed obwieszczaniem tej swojej głupoty wszem i wobec.  Cwaniak

Różnica pomiędzy niewolnikiem a pracownikiem przebiega na dwóch płaszczyznach.

Po pierwsze stosunek b/a jest odwrotny. Gorzej traktowany niewolnik pracuje z większą wydajnością (choć przez krótszy czas), a pracownik - odwrotnie. 

Po drugie pracownik wnosi swój wkład jedynie do CashFlow, natomiast niewolnik ma również wartość kapitałową - tzw. Resident Value, RV.

Dlatego kiedy wartość krańcowa pracy jest bliska zera, zatrudnianie pracowników się nie opłaca (bo nie zwiększą zysku, czyli nie podwyższą CashFlow), natomiast kupowanie niewolników może się opłacać, jeżeli stopy procentowe są odpowiednio wysokie. 

Różnica jest, jak między wynajmowaniem mieszkania a kupowaniem go na własność. Kiedy stopy procentowe są wysokie, warto je kupić na własność, bo się szybko wtedy zwróci. Kiedy są niskie - bardziej opłaca się wynajmować.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#68
pilaster napisał(a):
Cytat: Wartość pracy spada do zera, czyli że żadni dodatkowi pracownicy nie są panom potrzebni.

Proszę zauważyć, że Vanat, będąc na tyle głupim, że nie odróżnia "wartości pracy" od "wartości krańcowej pracy" (a to są dwie zupełnie różne rzeczy) równocześnie nie ma żadnych oporów przed obwieszczaniem tej swojej głupoty wszem i wobec.  Cwaniak
Proszę zauważyć, że Pilaster, będąc na tyle głupim, że nie odróżnia "żadni" od "żadni dodatkowi" (a to są dwie zupełnie różne rzeczy) równocześnie nie ma żadnych oporów przed obwieszczaniem tej swojej głupoty wszem i wobec.  Cwaniak 
Cały czas nie potrafi także odpowiedzieć dlaczego, jego zdaniem, w sytuacji gdy umierający z głodu ludzie żebrali o pracę (lub wzięcie w niewolę), opłacało się ich utrzymywać jako niewolników, zamiast najmować do pracy za kawałek chleba.
Przecież jak Pilaster sam zauważył, niewolnik ma również wartość kapitałową, która cały czas leci na pysk, bo pod bramą pałacu o pracę żebrzą głodujący i nikt w takiej sytuacji niewolnika od nas nie kupi, a co gorsze, niewolnik starzeje się i jest używany bardzo intensywnie, bo gdy ktoś wyłożył kasę na jego zakup, to teraz musi się to zwrócić jak najszybciej, bo ceny będącej alternatywą pracy najemnej są super niskie...
Różnica jest, jak między wynajmowaniem mieszkania a kupowaniem go na własność. Kiedy mieszkania stoją puste i ich właściciele wynajmują je poniżej kosztów, żeby tylko zmniejszyć stratę, nikt o zdrowych zmysłach nie będzie kupował mieszkania.
Nie będzie go nawet brał za darmo!
http://dziennikzwiazkowy.com/wydarzenia/...-miastach/
http://www.meritum.us/2014/06/13/wielkie...e-detroit/


Tak więc nadal twierdzenie Pilastra, że: 
"Niewolnictwo w takich warunkach po prostu musi rozkwitnąć, bo jedyną alternatywą dla znacznej części populacji staje się śmierć głodowa."
jest idiotyzmem, bo o niewolnictwie nie decydowała owa "znaczna część populacji" która chciała, by ją ktoś przed śmiercią głodową uchronił, ale posiadacze ziemscy, którzy w takiej sytuacji niewolników nie potrzebowali.

Cały czas więc Pilaster nie potrafi wyjaśnić fenomenu niewolnictwa bez odwoływania się do kategorii marksistowskich Uśmiech
Odpowiedz
#69
pilaster napisał(a): W Antyku też dotyczyło głównie rolnictwa. Dodatkowo jeszcze górnictwa.

Rzemieślnicy byli ludźmi wolnymi.
Coś mi się kołacze po głowie, że i rzemieślnicy bywali niewolnikami. W Rzymie typowym pomysłem prostytutki na emeryturę było odłożenie pieniędzy, aby kupić wyszkolonego niewolnika, który by na nią pracował.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#70
kmat napisał(a):
pilaster napisał(a): W Antyku też dotyczyło głównie rolnictwa. Dodatkowo jeszcze górnictwa.

Rzemieślnicy byli  ludźmi wolnymi.
Coś mi się kołacze po głowie, że i rzemieślnicy bywali niewolnikami.

Ale jednak dużo rzadziej. Poza tym ich faktyczny status był bliższy pracownikowi. Musieli być jakoś wynagradzani w systemie akordowym. Nie wyobraża sobie pilaster kowala, czy złotnika który pracuje ekstensywnie - jak typowy niewolnik.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#71
pilaster napisał(a): Ale jednak dużo rzadziej. Poza tym ich faktyczny status był bliższy pracownikowi. Musieli być jakoś wynagradzani w systemie akordowym. Nie wyobraża sobie pilaster kowala, czy złotnika który pracuje ekstensywnie - jak typowy niewolnik.
Zapewne tak. Inna rzecz, że antyczne niewolnictwo było specyficzne, niewolnik nie do końca był po prostu własnością. Mógł się wykupić, pracować na siebie, etc. Oczywiście dużo zależało od czasu, miejsca i okoliczności.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości