Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Filozofizm - śmierć przez zadyskutowanie
#16
Lampart napisał(a): Nie podlega kwestionowaniu, bo po co kwestionować coś co jest pożyteczne dla ludzi. 

A czy z tego samego powodu nie należałoby zapytać: po co kwestionować Boże przykazania?

Legend

Cytat:Ale pod taką niezgodą to ja też się podpinam. Rodice, wydaje mi się chodziło o to, żeby jeden nie pysznił się nad drugim. A wiesz dlaczego nie zgodzę się z twoim zdaniem w głęszym jego rozumieniu?

Bo w polityce polskiej tak się robi i wyszedł z tego taki chaos i błąd, że szkoda pisać.


Nadal jestem za tymi emanacjami Rodiki. Wspólnie wszystko idzie lepiej. 
Żeby mówić o wspólnocie, musimy mieć wspólne fundamenty. Problem z polską polityką i polskim społeczeństwem w ogóle polega na  tym, że mamy dwie grupy osób o sprzecznych fundamentach, dlatego nie ma możliwości dogadania się na tym fundamentalnym poziomie. W związku z tym długofalowo trzeba podjąć debatę o samych fundamentach, a jednocześnie doraźnie prowadzić walkę polityczną z wrogami Ojczyzny (każdy tego wroga będzie widział po drugiej stronie). Dogadanie się pomiędzy osobami o sprzecznych fundamentach to w praktyce osiągnięcie zgniłego kompromisu, pozornych rozwiązań na chwilę, które w istocie niczego nie rozwiązują, ale dają stronom satysfakcję, że dołożyły swoją cegiełkę. 

Cytat:No i właśnie dlatego tylu ludzi uważa te przykazania jednak za wymysł ludzki. Bo przekazano je jednemu człowiekowi, a żaden mądry bóg nie zachowuje się tak niefachowo. 

Bóg najwyraźniej nie jest demokratą i moim zdaniem, to tylko świadczy o Jego mądrości. Czym jest w praktyce demokracja, wszyscy widzimy. 
Rousseau powiedział: "Gdyby istniał lud złożony z bogów, miałby rząd demokratyczny. Tak doskonały rząd nie nadaje się dla ludzi"
Ty jako platonik uważasz ludzi za bogów, więc wierzysz w demokrację. Tylko ci bogowie jacyś tacy upośledzeni i dogadać się nie potrafią  Duży uśmiech

Cytat:Gdybym był bogiem, błędnym byłoby ustalać ludziom których stworzyłem, jakieś przykazania. Jestem twórcą i nie wiem co stanie się z człowiekiem więc muszę go ostrzec, dając mu regulamin życia w formie dziesięciu punktów? Przecież jaki byłby ze mnie bóg, gdybym nie wiedział jak zachowa się moje dzieło. Stworzyłem dzieło (świat) z pierwiastków, których to pierwiastków zachowania nie znam, przy zmieszaniu ich w najrozmaitsze sposoby? Zatem moja wiedza na temat budulca (pierwiastków) jest ograniczona - nie potrafię przewidzieć ich zachowania. Jestem więc bogiem ograniczonym i nie wiem co się stanie z człowiekiem w ogóle - mimo, że wolę, aby człowiek wspinał się ku dobru, ale nie potrafię przecież tego przewidywać, więc mogę zobaczyć coś jeszcze innego niż zło czy dobro u ludzi. Jestem zatem obserwatorem eksperymentu, aniżeli bogiem-stwórcą pełnym miłości.

Bóg chrześcijański obdarzył człowieka wolną wolą, właśnie dlatego że go umiłował. Nie chciał mieć człowieka kukiełki, którą będzie pociągał za sznurki albo którego zaprogramuje tak, żeby zawsze wybierał dobro. Można to przełożyć na sytuację rodzice-dziecko. Rodzice stwarzają swoje dziecko, wychowując je najlepiej jak potrafią, przekazują mu wartości i wzorce, ale przychodzi czas, że dziecko przestaje być dzieckiem i samo zdecyduje, czy będzie posłuszne rodzicom, czy pójdzie inną drogą. Boga chrześcijańskiego należy rozumieć jako Ojca, a nie demiurga "master of puppets", który ma wszystko po całkowitą kontrolą.
Cytat:Platoński bóg w głębi filozofii mierzy wyżej i przedstawia ona sytuację boga, który jest niejako wszczepiony w każdego człowieka bez względu na to w jakim regionie świata rodzi się człowiek. Dzięki temu rozumna dusza jest w stanie dochodzić do prawdy. Nie potrzeba dawać przykazań, mądry bóg stworzył tak jednostkę, aby sama wiedziała czego oczekuje od niej jej stwórca. Dlatego właśnie tak bardzo cenię tą filozofię.

Jest to filozofia bardzo popularna. Nie tylko Platon w ten sposób postrzegał relację Bóg-człowiek, ale wszelcy wyznawcy szeroko pojmowanego immanentyzmu religijnego (panteiści, gnostycy, new-agersi). Wierzą, że w człowieku, w jednostce jest boska cząstka, która pozwala mu dojść samodzielnie do prawdy. Jest to bardzo zgubny sposób myślenia, którego sama padłam ofiarą długo będąc zwolenniczką chrześcijaństwa zabarwionego gnozą. Człowiek jest w tym ujęciu wyniesiony do rangi boga, który po prostu śpi i jego rolą jest się przebudzić i uświadomić sobie, że tego Boga miał zawsze w sercu. Odrzuca wszystkie przykazania, autorytety, wsłuchując się w swój wewnętrzny głos. Oznacza to totalne zawierzenie samemu sobie, swojemu subiektywnemu JA, a w konsekwencji pychę. Obrzydliwą, godną pożałowania pyszałkowatość, przekonanie, że jest się w stanie soim marnym rozumkiem dojść do prawdy.

Chrześcijaństwo ma tę przewagę nad tymi religiami/filozofiami, że Boga umieszcza poza człowiekiem, natomiast człowiek pozostaje z Bogiem w relacji osobowej. Dzięki temu ten skrajny subiektywizm immanentystów zostaje wzbogacony (zmoderowany) zwrotem ku temu, co istnieje w sposób obiektywny - Objawienia, na którego straży stoi wspólnota Kościoła. Z jednej strony mamy tę osobistą (subiektywną) więź z Bogiem, a z drugiej jakieś prawdy wiary, dogmaty, trwałe fundamenty. Trochę to przypomina takie podejście naukowe. Ok, w nauce ciągle dokonują się zmiany, powstają nowe teorie, nowe odkrycia, ale istnieje jakaś baza - metodologia naukowa, pewne "dogmaty", które nie podlegają dyskusji. Dzięki temu mamy gwarancję, że nauka nie zostanie zaśmiecona pseudonauką. Tak samo jest w chrześcijaństwie. Wszystko po to, by pomóc człowiekowi odróżnić dobro od zła. Głos Boga od podszeptów szatana.

Platoników i innych immanentysów nic nie ogranicza. Nie mają żadnego wzorca, z którym mogą zweryfikować swoje sądy, jedynie mogą je zweryfikować z subiektywnymi sądami innych ludzi. To tak jakby ustalać kształt Ziemi za pomocą wymiany subiektywnych spostrzeżeń.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Filozofizm - śmierć przez zadyskutowanie - przez towarzyski.pelikan - 18.05.2019, 15:11

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości