Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Legalna działalność bez ZUS
#1
Ostatnio takie cuś mi się pojawiło na FB tylko nie wiem czy to ściema czy może jednak coś jak najbardziej możliwego do wykonania:




Filmik jest już trochę nieaktualny - w 2017 było niecałe 1200 zł miesięcznie, a obecnie jest to już ponad 1300 zł.

600 zł miesięcznie na spółce z o. o. byłoby do względnego zniesienia - podobnie jak 500 zł miesięcznie kiedy jest się na małym ZUSie. Tylko zastanawiam się czy to nie ściema jakaś albo czy nie ma w tym wszystkim jakichś niedopowiedzeń ze względu na które mógłby się później przypierdolić Urząd Skarbowy lub jakiś inny urząd.

Zastanawiałem się jeszcze nad tym rozwiązaniem, jeszcze lepszym niż sp. z o. o., bo wychodzi 133 zł miesięcznie czyli niecałe 400 zł na kwartał:

Cytat:Aby było możliwe przejście z ZUS na KRUS, należy spełnić pewne warunki.

    Przede wszystkim należy posiadać na własność minimum 1 hektar gruntu rolnego, przy czym nie wystarczy kupienie jakiegokolwiek hektara ziemi rolnej, istotna jest klasa gruntu. (1)

    Następnie konieczne jest wyrejestrowanie prowadzonej dotychczas działalności gospodarczej, co jest równoznaczne z wyrejestrowaniem z ZUS.

    Należy zgłosić się do KRUS.

    Po zgłoszeniu się do KRUS przyszły przedsiębiorca musi podlegać ubezpieczeniu w KRUS przez co najmniej 3 lata i opłacać składkę, która dla rolnika niebędącego jeszcze przedsiębiorcą jest niższa. (2)

    Dodatkowo przez okres 3 lat nie można prowadzić działalności gospodarczej i być zatrudnionym jako pracownik etatowy. Dopuszczalne jest jedynie zatrudnienie w ramach umowy o dzieło, która nie jest oskładkowana. (3)

https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-przej...to-mozliwe

Tylko teraz parę pytań odnośnie pogrubionych i ponumerowanych kwestii:

(1)

a) Jakiej minimum klasy musi być owa ziemia. Ma to spore znaczenie, bo z tego co wyczytałem 1 ha ziemi w zależności od klasy kosztuje od 25 000 do 55 000 zł.

b) Czy kupno ziemi jest obecnie możliwe? Rozmawiałem ze znajomym rolnikiem, który powiedział, że obecnie nie jest to takie łatwe, bo PiS wprowadził jakąś ustawę, żeby Niemcy nie wykupywali ziem naszej Najjaśniejszej, ale z tego powodu zwykły nierolny Polak też będzie miał z tym duże problemy. Ponoć można teraz tylko wydzierżawić ziemię na okres 5-ciu lat i dopiero potem można starać się o jej wykupienie.

c) Ponadto osoba niebędąca rolnikiem może kupić maksymalnie 1 ha, a żeby przejść na ten KRUS trza mieć ponad hektar... - to jest chyba największy problem albo celowe utrudnienie, żeby ludzie nie mogli przejść na jakieś ludzkie oskładkowanie.

(2)

Jeśli dla rolnika nie będącego jeszcze przedsiębiorca składka jest niższa, to jaka jest składka dla rolnika już będącego przedsiębiorcą?

(3)

Czy w ramach tej umowy o dzieło można robić remonty czy może to już uchodzić za prowadzenie DG i ktoś mógłby się dowalić?

---

Myślałem też o przeniesieniu firmy zagramanicę. W takiej UK miesięczny ZUS na jednoosobowej DG to 11 funtów czyli ok 60 złociszy (z tym, że nie jestem rezydentem, ale i tak mógłbym tam mieć spółkę Limited i płacić 350 zł miesięcznie). Oczywiście w dobie brexitu ten pomysł odpada, ale może jest w UE jeszcze jakieś państwo, które traktuje janusza biznesu bardziej po ludzku?

edit


Dobry artykuł:


Cytat:Mając wszystkie dane, urząd skarbowy szybko połączy fakty i będzie wiedział kto jest rzeczywistym właścicielem spółki. I tak ta pozornie zagraniczna działalność kończy się w najlepszym przypadku dołożeniem 19% podatku plus odsetki. A jeżeli nawet nie dojdzie do nałożenia karnego podatku na spółkę, to np. wypłacanie pieniędzy z bankomatu z karty wydanej do polskiego konta, zostanie natychmiast zinterpretowane jako pobieranie dochodu osobistego ze spółki. I znowu w najlepszym wypadku kosztuje to 19 % podatku, ale może także kosztować i 75% karnego podatku. Jak pokazuje praktyka, urzędy skarbowe, nawet jeśli formalnie nie mają prawnych możliwości skontrolowania zagranicznej spółki, stosują bardzo prostą metodę – kontrolują właściciela, przypisują wszystkie zyski spółki jemu i na niego nakładają podatek, zarzucając tzw. firmanctwo czyli faktyczne prowadzenie działalności przez polskiego obywatela pod szyldem fikcyjnej zagranicznej firmy.

Jeżeli nasza zagraniczna spółka (najczęściej angielska lub inna europejska) prowadzi swą działalność także na terytorium Polski (chociażby częściowo i tymczasowo), to rachunek założony w polskim banku będzie dla urzędu skarbowego bezdyskusyjnym wskazaniem na istnienie zakładu w Polsce. Urząd bez trudu i co najważniejsze praktycznie niepodważalnie wykaże, że działalność jest tak naprawdę prowadzona w kraju: zarząd i właściciel mieszka w Polsce, decyzje dotyczące biznesu zapadają w Polsce, konto firmowe jest w banku zlokalizowanym w Polsce – zatem zakład działalności gospodarczej jest w Polsce, co oznacza że musi być tu opodatkowany. Urząd skarbowy zawsze idzie po najmniejszej linii oporu, a wykazanie istnienia zakładu w Polsce jest dla nich najprostszym działaniem.
Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze jakiejś głębokiej współpracy pomiędzy urzędami skarbowymi, a ZUS-em odnośnie wymiany informacji o wykrytych przypadkach, opisanych powyżej. Jednakże permanentnie utrzymujący się deficyt budżetowy oraz z roku na rok coraz to powiększane wydatki z budżetu państwa wymuszą w końcu i taką współpracę. Finalnie zatem jeszcze ZUS, mając udokumentowane przez urząd skarbowy wykazanie istnienia zakładu w Polsce, będzie mógł także domagać się od właściciela (który wcześniej opłacał składki za granicą) zaległych składek wraz z odsetkami.

https://invest-management.pl/jak-majac-s...karbowego/

W takim razie zagramanica chyba odpada. Pozostaje sp. z o. o. albo KRUS...
Odpowiedz
#2
Cytat:(1)

a) Jakiej minimum klasy musi być owa ziemia. Ma to spore znaczenie, bo z tego co wyczytałem 1 ha ziemi w zależności od klasy kosztuje od 25 000 do 55 000 zł.

Strzelam w ciemno, że w klasie pozwalającej na uprawę czegokolwiek. V i VI zapewne odpadają bo to są grunty pod łąki, lasy i inne tego typu rzeczy. No i pod budownictwo takie coś najłatwiej odrolnić.

Szczerze mówiąc nie wiem jakie są przepisy, ale strzelam, że musisz mieć grunty w klasach od I do IVb. To są grunty dobrej i średniej klasy więc to o nie zapewne chodzi.

Ten punkt nie powinien Cię bardzo obchodzić, większość ziemi w obrocie to lepsze grunty. Na tych najgorszych już od dawna zapewne rośnie las albo coś tam pobudowano.

Cytat:b) Czy kupno ziemi jest obecnie możliwe?

Oczywiście, ale...


Cytat: Rozmawiałem ze znajomym rolnikiem, który powiedział, że obecnie nie jest to takie łatwe, bo PiS wprowadził jakąś ustawę, żeby Niemcy nie wykupywali ziem naszej Najjaśniejszej, ale z tego powodu zwykły nierolny Polak też będzie miał z tym duże problemy. Ponoć można teraz tylko wydzierżawić ziemię na okres 5-ciu lat i dopiero potem można starać się o jej wykupienie.

Albo coś popieprzyłeś, albo rolnik nie wie o czym mówi.

Jest tak. Nie jesteś rolnikiem to masz limit na kupno bez zgody KOWRu. Ten limit to obecnie hektar. Jak chcesz więcej kupić to musisz zdobyć pozwolenie z KOWR. Do hektara kupujesz normalnie jak dawniej i bez problemów.

jak chcesz wiecej to:

1.Idziesz do KOWR po kwity i podania do wypełnienia. Tam dostajesz kwity i podania do wydania rękojmi.

2.Idziesz do swojego ODRu i składasz podanie o wydanie rękojmi prawidłowego użytkowania. Tam czekasz kilka tygodni.

3.Dostajesz rękojmię i idziesz do KOWRu ze wszystkimi dokumentami jakie każą ci zebrać plus rękojmia oczywiście.

4.Czekasz. Wysyłają pismo, że coś robią (tak, dostajesz takie pismo, które de facto uspokaja i nic więcej nie robi).

5.Znowu czekasz. Przychodzi wyrok z KOWRu i czekasz dwa tygodnie na uprawomocnienie.

6.Idziesz do notariusza ze sprzedającym i podpisujecie umowę.

I tu jest haczyk, podanie do KOWRu powinien skladać sprzedający inaczej będziesz zmuszony do bycia zameldowanym przez 5 lat w jednym miejscu.

Co do tych 5 lat to pamiętaj, że to chodzi o to, że przez 5 lat musisz uprawiać co tam sobie napiszesz i nie możesz tego kawałka sprzedać przez ten okres.

Ogólnie to możesz nabyć i sto hektarów, tylko wszystko zależy od wszechmocnych urzędników. Ale na kilka hektarów w miejscu twojego zamieszkania powinni pozwolić. Najlepiej to kupić gospodarstwo z ziemią. Wtedy na bank dostaniesz potrzebne kwity. Tylko to schodzi. Mnie zajęło cztery miesiące takie latanie i czekanie. Powierzchnia nie ma tu znaczenia. I tak zejdzie ze 4 miechy.

Kupiłem właśnie kilkadziesiąt arów na tych gorszych zasadach (wcześniejszych, kiedy można było nabyć do 30a) to masz info z pierwszej ręki.

Cytat:c) Ponadto osoba niebędąca rolnikiem może kupić maksymalnie 1 ha, a żeby przejść na ten KRUS trza mieć ponad hektar... - to jest chyba największy problem albo celowe utrudnienie, żeby ludzie nie mogli przejść na jakieś ludzkie oskładkowanie.

Najprościej to dostać od rodziny darowiznę na parę arów a potem dopiero zajmować się kupnem hektara gruntu. Wtedy możesz kombinować. Ale moim zdaniem to i tak musisz mieć wykształcenie rolnicze lub prowadzić czy pracować w gospodarstwie przez ileś tam lat. Chyba minimum to trzy lata doświadczenia lub pracy.

Ogólnie to kupić i uprawiać nawet możesz. Zgłaszasz się do KOWRu chyba po numer gospodarstwa i nawet dostacje chyba możesz brać. Ale czy zostajesz tym samym rolnikiem? Nie wiem. Ja jestem na etapie przygotowań do ostatniego rajdu aby dostać numer gospodarstwa. Będę wiedział więcej to dam znać.

Sam jestem zainteresowany to oprócz ziemi po ojcu sobie dokupiłem ile się dało i zacząłem studium technika turystyki wiejskiej, bo to daje uprawnienia rolnicze i inne bonusy. W każdym razie to nie jest tak prosto jak było. Zbyt wiele osób z ZUSu zwiało.

No i pisowska wierchuszka zapewne się teraz dzielnie uwłaszcza na ziemi z państwowych zasobów za grosze. Bo ta genialna ustawa tylko i wyłącznie zamrożenie im cen miała za zadanie. Jak się trochę pokmini to Johan Bauer może sobie na słupa kupić 300ha i w niczym ta ustawa mu w tym nie przeszkodzi. Jeden prosty sposób to ja sam wymyśliłem. Nie wierzę, że zmotywowany prawnik niemieckiego koncernu nie wymyśliłby co najmniej trzech.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#3
Poważnie musisz tak kombinować? Chcesz płacić składki za granicą, ale zapewne w razie choroby Ty i Twoja rodzina będziecie się leczyć w Polsce. Za składki moje i innych, którzy je tutaj płacą. ZUS dla przedsiębiorców wcale nie jest aż tak wysoki w porównaniu z pracą na etacie. Coś, co chcesz zrobić, przyczynia się do tego, że przeciętny podatnik traktowany jest jak krętacz.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#4
Chce chyba być na KRUSie, a płacenie gdzie indziej to wyjście c.

Natomiast ja Lumbera rozumiem doskonale. Tysiąc złotych co miesiąc na takie dość wirtualne ubezpieczenie to dużo. Zwłaszcza w Polsce B. Szkoda, że nie mamy tak atrakcyjnego ustroju podatkowego, aby to inni przedsiębiorcy chętnie płacili tu składki.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#5
KRUS ok, chociaż nie wiem, czy warto zawracać sobie głowę Oczko Zawsze będzie tak, że gdzieś będzie lepiej Oczko Nasza służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia, ale w razie poważniejszej choroby szybko może się okazać, że NFZ wydał na nas więcej niż kiedykolwiek wpłaciliśmy. Podejrzewam też, że w razie różnych zawirowań życiowych dla niektórych nawet emerytura z ZUS będzie stanowiła znaczącą pomoc. Co do innych krajów, mają swoje zalety, ale mają i wady. Patrząc tylko na jedną kwestię, nie wie się, jak naprawdę żyje się tam komuś, kto nie tylko rejestruje firmę, ale żyje w danym kraju na co dzień. Jest taka moda na narzekanie. W zasadzie najwięcej słyszę go w środowiskach dość zamożnych. Nie ma to jak ludzie, którzy w przerwach między opowieściami o wypasionych komputerach, wycieczkach, hobby a zamawianiem kolejnego dania w nietaniej knajpce jęczą, jak to ZUS i US ich cisną, na nic biedactw nie stać, zaraz wyniosą się na Słowację. I są śmiertelnie oburzeni niższym ZUS-em dla ludzi, którzy zarobili poniżej 63 tysięcy rocznie, bo ich zdaniem nie należy pomagać nieudacznikom.
Niektórzy nawet, jak zarobią milion, będą płakali nad podatkiem.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#6
Iselin napisał(a): Poważnie musisz tak kombinować?

Ciało zaczyna mi się buntować. Żeby dobrze zarabiać muszę pracować mniej więcej po 10-12h, ale krzyż i kręgosłup już wysyłają sygnały ostrzegawcze, żebym kończył z lumberem-stachanowcem. Mogę spróbować podwyższyć stawki i pracować krócej, ale nie wiem jak to wypali przy obecnej dużej konkurencji*.

No i cóż... szkoda mi poświęcać swoje życie, swój czas i zdrowie, żeby odpalać tyle kasy ZUSowi. To jest prawie 16 tysięcy rocznie, które pójdą psu w dupę. Których nigdy nie zobaczę.

Będąc na KRUSie miałbym jak w raju - 400 zł raz na trzy miesiące to tyle co splunąć. Mógłbym sobie pracować totalnie bezstresowo i na spokojnie.

*W Radomiu właśnie niedawno upadłość ogłosiła ROSA - największy pracodawca w moim mieście. Była to firma budowlana i teraz jest od zarąbania budowlańców bez roboty. Że tak powiem - cięższe czasy dla mnie i złoty czas dla inwestorów Uśmiech

Iselin napisał(a): Chcesz płacić składki za granicą, ale zapewne w razie choroby Ty i Twoja rodzina będziecie się leczyć w Polsce. Za składki moje i innych, którzy je tutaj płacą.

To są też i moje składki. Spora część tego co zarabiam. Tylko, że dziwnym trafem do dentysty chodzę prywatnie, do ginekologa w trakcie ciąży trza było chodzić prywatnie, za szczepionki dla dziecka (które w Niemczech są standardem, a w Polsce tylko opcją dodatkową) trzeba płacić kasiorę.

Jak byłem na małym ZUSie, to było jeszcze znośnie, a tak to szkoda mi narobić się i mieć z tego byle co, a potem z tego byle czego jeszcze opłacać prywatnie lekarzy.

Iselin napisał(a): Coś, co chcesz zrobić, przyczynia się do tego, że przeciętny podatnik traktowany jest jak krętacz.

Chcę tylko zostać zwykłym chłopem wiejskomiejskim, rolnikiem robiącym remonty. Jeśli w świetle prawa wszystko byłoby ok, to gdzie tu krętactwo?

Przy czym nie jest tak, że rolnicy mają różowo - płacą niskie składki, ale mają potem małe emerytury. Ale emerytura mnie w ogóle nie interesuje, bo oszczędzając każdego miesiąca 1178 zł w bardzo szybkim tempie mógłbym odłożyć w banku kwotę większą niż to co ewentualnie zobaczę jako emeryt. Przy czym kwotę tę w razie mojej śmierci odziedziczy moje dziecko, a nie, jak w przypadku ZUS, państwo. Jeśli chcenie jak najlepiej dla siebie i swojej rodziny to krętactwo, to tak - jestem krętaczem.

Gawain, dziękuję za info. Jest z tym wszystkim roboty papirkowej, ale wydaje mi się, że warto. Nawet te pieniądze wydane na ziemię, to byłaby ciekawa inwestycja, bo chyba miałbym obowiązek uprawiać to, tak? To bym właśnie jeszcze o jakieś dotacje się poubiegał a potem ze sprzedaży tego też jakieś grosiwo by wpadło.
Odpowiedz
#7
Pisałam, że KRUS jest ok, ucieczka z firmą za granicę nie jest. Też mnie drażni, że chodzę do lekarzy prywatnie, ale w pewnych przypadkach jednak NFZ mi się przydał. Znam też ładnych parę osób, które miały operacje na przykład raka i nie musiały w tym celu sprzedawać mieszkania. Tymczasem koleżanka mieszkająca w USA przekonywała mnie, że mają wspaniały system, bo sprzedasz mieszkanie, ale będzie Cię stać na operację Oczko
Poza tym skąd wziąłeś to 1178 na emeryturę? Uśmiech
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#8
Iselin napisał(a): isałam, że KRUS jest ok, ucieczka z firmą za granicę nie jest.

Pisząc tamten post nie widziałem jeszcze tamtego twojego Oczko A mi teraz jeszcze dodatkowo pisanie każdego posta zajmuje więcej czasu, bo co chwila przy dziecioku coś trza robić.

Iselin napisał(a): Tymczasem koleżanka mieszkająca w USA przekonywała mnie, że mają wspaniały system, bo sprzedasz mieszkanie, ale będzie Cię stać na operację Oczko

System bardziej brutalny dla ludzi, ale przetrwa wtedy kiedy my będziemy już drugą Grecją. Poza tym u nas nasz system załatwia operację, ale np. za pół roku, jak już delikwent kopnie w kalendarz albo jak w jego ciele poczynią się nieodwracalne, przesądzające o śmierci, zmiany.

Iselin napisał(a): Poza tym skąd wziąłeś to 1178 na emeryturę? Uśmiech

A jakoś tyle mniej więcej pieniędzy byś zaoszczędziła wydając 133 zł miesięcznie na KRUS zamiast 1300-coś tam na ZUS.

A jeśli chodzi o opcję c - ucieczka z firmą za granicę - tak, to już jest normalne krętactwo, ale mógłbym się na to zdecydować gdybym tylko miał pewność, że wszystko jest zgodnie z prawem i że US by się nie dowalił do mnie. Nie miałbym skrupułów tak samo jak nasi jaśnie nam panujący bez żadnych skrupułów wciskają ciemnotę ludziom i mamią ich ich własnymi pieniędzmi (pincetplusy etc.).
Odpowiedz
#9
Ale te 1300 zł to nie jest tylko składka emerytalna Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#10
Iselin napisał(a): w razie poważniejszej choroby szybko może się okazać, że NFZ wydał na nas więcej niż kiedykolwiek wpłaciliśmy.

Oczywiście może tak być. Może nawet być tak, że owa choroba zostanie w porę wyleczona.

Iselin napisał(a): Jest taka moda na narzekanie. W zasadzie najwięcej słyszę go w środowiskach dość zamożnych. Nie ma to jak ludzie, którzy w przerwach między opowieściami o wypasionych komputerach, wycieczkach, hobby a zamawianiem kolejnego dania w nietaniej knajpce jęczą, jak to ZUS i US ich cisną, na nic biedactw nie stać, zaraz wyniosą się na Słowację. I są śmiertelnie oburzeni niższym ZUS-em dla ludzi, którzy zarobili poniżej 63 tysięcy rocznie, bo ich zdaniem nie należy pomagać nieudacznikom.

No to ja się z pewnością do zamożnych nie zaliczam; o wiele bliżej mi do nieudaczników Oczko
Odpowiedz
#11
Zapewne nieźle byś się uśmiał z tych narzekań.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#12
Cytat:Gawain, dziękuję za info. Jest z tym wszystkim roboty papirkowej, ale wydaje mi się, że warto.

Robota papierkowa to w sumie pójście do KOWRu po zestaw dokumentów do uzupełnienia. Nie ma tego dużo. Dużo to jest latania z tym co wypełniasz. I czekanie. To wszystko trwa i trwa. Ale dokumenty są proste. Koszty ich niskie. W sumie to zachęcam. Jak coś, to chętnie odpowiem na wszelkie pytania ^_^


[/Quote]Nawet te pieniądze wydane na ziemię, to byłaby ciekawa inwestycja,
Cytat:To jest bardzo dobra inwestycja. Mnie się zwróci część w tym roku jak dobrze pójdzie. A ja ponosiłem koszty grodzenia np. i uprawienia. Poza tym ziemia stałe drożeje. To lepsza inwestycja niż lokata. To co wsadzisz to po tych 5 latach będzie warte jakieś 20-25% więcej. Może być mniej jak wyjątkowo nieciekawy teren. Przy czym pamiętaj o tych ograniczeniach związanych z czasem zamieszkania. O ile dobrze kminię to grunty możesz nabyć tylko w swojej gminie i chyba w sąsiedniej. I to pod warunkiem, że mieszkasz tam 5 lat. Ale to sobie musisz sprawdzić, bo te nowelizacje to co 5 minut zasady zmieniają.

[Quote]bo chyba miałbym obowiązek uprawiać to, tak?

Pięć lat. Potem robisz co chcesz.

Cytat:To bym właśnie jeszcze o jakieś dotacje się poubiegał a potem ze sprzedaży tego też jakieś grosiwo by wpadło.

Zależy Panie. Możesz posiać trawę i na to dotacje brać. Ale najlepiej napisać, że owoce i warzywa. Najbezpieczniej. Tego co urośnie na hektarze to za Chiny byś z rodziną nie przejadł. U mnie przez 20 lat wystarczała działka 20a aby pół roku było świeże żarcie. Koniec końców przerzuciliśmy się na owoce i dzięki temu jeszcze kasa na węgiel wpadała. Teraz mam pół hektara pod domem i już wiem, że jak dobrze pójdzie to hajs będzie z tego srogi. Jak dobrze wymyślisz co chcesz uprawiać to kilkadziesiąt dni ostrego zapierniczu w polu da taki hajs jak stachanowcowanie przez pół roku. Tylko trzeba dobrze pomyśleć.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Odnośnie filmiku: cokolwiek byś nie robił nie korzystaj z usług tego podmiotu, który się nim reklamuje. To ordynarni kanciarze i świadomie albo nieświadomie władują Cię na minę, a jestem skłonny się założyć, że umowa jest napisana tak, że w razie czego całe gie będziesz mógł im zrobić (mam na myśli: bez długotrwałego i skomplikowanego postępowania dowodowego).

Z informacji z ich strony wnioskuję, że sprzedają jedyny potencjalnie dobry model, ale rzecz jasna, słowem nie wspomną o ryzykach z nim związanych i nie pomogą złożyć wniosku o wydanie indywidualnej interpretacji. Tam jest kilka istotnych raf o których trzeba wiedzieć i brać je na klatę, albo złożyć wniosek o wydanie indywidualnej interpretacji.

Co do KRUS: jak będziesz miał JDG i ziemię rolną, to będziesz płacił składki jak na JDG do ZUSu i oddzielnie do KRUSu, chyba, że wyrejestrujesz się z KRUSu. Ten myk przestał działać, jak dobrze kojarzę, dobre kilka lat temu. Co do dzieła - niby k.... tak, ale nie do końca. Na pierwszy rzut oka to wygląda OK, ale trzebaby być baranem, żeby się nie zorientować, że to jest tylko optymalizacja. To działałoby więc do pierwszej kontroli albo zmiany zasad ozusowania umów o dzieło (do której to w końcu dojdzie) - teoretycznie może być tak, że takowych nigdy nie będzie, ale to ryzykowne założenie, którego nie rekomenduję. 

Co do przeniesienia zagramanicę: teraz popularna jest Słowacja i Litwa. Niemniej, znowuż nie rekomenduję: będziesz widoczny w polskim systemie, bo podatki będziesz musiał płacić tutaj, a ZUS ma 10 lat na hodowlę odsetek. Prawdopodobnie będziesz i tak podlegał pod ZUS w Polsce: A person who normally pursues an activity as a self-employed person in two or more Member States shall be subject to:

(a) the legislation of the Member State of residence if he/she pursues a substantial part of his/her activity in that Member State;

or

(b) the legislation of the Member State in which the centre of interest of his/her activities is situated, if he/she does not reside in one of the Member States in which he/she pursues a substantial part of his/her activity. (art. 13.2 REGULATION (EC) No 883/2004 OF THE EUROPEAN PARLIAMENT AND OF THE COUNCIL of 29 April 2004 on the coordination of social security systems)


Jedyną realną opcją jest więc sp. z o.o., ale znowuż to ma swoje ryzyka, których bez interpretacji nawet nie zmniejszysz, nie mówiąc już o wyeliminowaniu. Przyjedziesz zrobić remont, to możemy o tym pogadać. Duży uśmiech
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#14
Czyli reasumując - chuj mi w dupę. Biednemu zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę Smutny

A chuj tam, jebał to pies. Niech już to państwo pierdolnie. Niech PiS da każdemu 1000+ na browara i niech już to wszystko się sypnie.
Odpowiedz
#15
W twoim przypadku oszczędności po wykonaniu tych wszystkich łamańców byłyby niewielkie.
Sam się kiedyś zastanawiałem nad czymś podobnym ale w końcu nie wszedłem w temat.
No chyba, że zdecydujesz się na jakiegoś uczciwego, wyspecjalizowanego pośrednika, który ci załatwi całą papierologię i nie weźmie za to nadmiernego haraczu.
Ale jak już ci napisał Socjo, trzeba uważać, bo tam roi się od polaczków-cwaniaczków.
Na twoją korzyść przemawia fakt, że jesteś cały czas 'w terenie' i trudno cię skontrolować.

PS. Iselin - dlaczego uważasz, że KRUS jest OK?
Przecież to patologia w 90% opłacana z naszych podatków, relikt pawlakowego księstwa, którego nikt się nie waży ruszyć.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#16
Sofeicz napisał(a): PS. Iselin - dlaczego uważasz, że KRUS jest OK?
Przecież to patologia w 90% opłacana z naszych podatków, relikt pawlakowego księstwa, którego nikt się nie waży ruszyć.

KRUS jest wspaniały. Każdy Polak powinien być na KRUSie Uśmiech Język

Sofeicz napisał(a): W twoim przypadku oszczędności po wykonaniu tych wszystkich łamańców byłyby niewielkie.
Sam się kiedyś zastanawiałem nad czymś podobnym ale w końcu nie wszedłem w temat.
No chyba, że zdecydujesz się na jakiegoś uczciwego, wyspecjalizowanego pośrednika, który ci załatwi całą papierologię i nie weźmie za to nadmiernego haraczu.
Ale jak już ci napisał Socjo, trzeba uważać, bo tam roi się od polaczków-cwaniaczków.
Na twoją korzyść przemawia fakt, że jesteś cały czas 'w terenie' i trudno cię skontrolować.

A chuj, na razie dam sobie spokój. Jak już zużyje mi się ciało i nie będę mógł pracować fizycznie, to już wymyśliłem sobie pracę, którą przysłużę się krajowi i wszystkim Polakom. Pójdę pracować do Urzędu Skarbowego i nigdy nikogo nie złapię, niegdy nie wykryję jakiejkolwiek nieprawidłowości :]
Odpowiedz
#17
lumberjack napisał(a): Pójdę pracować do Urzędu Skarbowego i nigdy nikogo nie złapię, niegdy nie wykryję jakiejkolwiek nieprawidłowości :]

W US pracują nie tylko kontrolerzy Duży uśmiech.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości