Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytanie dla ateistów
#1
Na początku przepraszam, że tak długo już nie pisałem. Ateiści wierzą, że Pana Boga nie ma i nie było. Mam do was pytanie. Jeśli Pana Boga nie ma, to dlaczego tyle cudów się zdarza. I również nie wierzycie w Pana Jezusa, to jak wyjaśnicie, że Ojciec Pio miał stygmaty, czyli rany Pana Jezusa na sobie? Stygmaty, które posiadał Ojciec Pio bez przerwy krwawiły i się nie goił. Jak to możecie uzasadnić ?

Z Bogiem.
Odpowiedz
#2
Mylisz się, my ateiści nie wierzymy, że PB nie ma.
Jego po prostu nie ma i już.
Sorry jeśli zburzyłem twoją wiarę..
Co do cudów, to jakoś żadnego nie doświadczyłem, więc nie jestem biegły w temacie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#3
Słyszę napisał(a): Ateiści wierzą, że Pana Boga nie ma i nie było.

Nieprawda. Ateiści nie wierzą, że jakikolwiek bóg istnieje. To zupełnie co innego, niż napisałeś.

Sprawa ojca Pio była mocno kontrowersyjna, żeby daleko nie szukać:
Cytat:Agostino Gemelli, zakonnik, lekarz i psycholog, założyciel Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Jezusa w Mediolanie, wnioskował, że ojciec Pio był „ignorantem i samookaleczającym się psychopatą, który wykorzystuje ludzką łatwowierność

Jeśli chodzi o inne cuda, też żadnego nie widziałem, więc nie będę się wypowiadać.

Cytat:Na początku przepraszam, że tak długo już nie pisałem.
Nie musisz przepraszać, pisanie na forach nie jest obowiązkiem Oczko 
Ale miło, że znowu jesteś.
Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj sta­nie się światłość” i da­lej nic nie było, tyl­ko te­raz można to zobaczyć.

Terry Pratchett
Odpowiedz
#4
Słyszę napisał(a): Na początku przepraszam, że tak długo już nie pisałem. Ateiści wierzą, że Pana Boga nie ma i nie było. Mam do was pytanie. Jeśli Pana Boga nie ma, to dlaczego tyle cudów się zdarza.
Wybaczam ci łaskawie. Cuda to rzeczywiście całkiem poważny dowód na istnienie Boga. Problem w tym, że nie ma dowodów na istnienie cudów.
Cytat: I również nie wierzycie w Pana Jezusa, to jak wyjaśnicie, że Ojciec Pio miał stygmaty, czyli rany Pana Jezusa na sobie? Stygmaty, które posiadał Ojciec Pio bez przerwy krwawiły i się nie goił. Jak to możecie uzasadnić ?
Ojciec Pio nie miał ran Pana Jezusa, tylko miał rany Ojca Pio. Trudno posiadanie powierzchownych ran uznać za zjawisko nadprzyrodzone. Mam kota, więc tego typu zjawiska zdarzają mi się bardzo często i nie uważam ich za coś niezwykłego. Oczywiście człowiek może uzyskać powierzchowne rany także bez współpracy z kotem, wystarczy użyć żyletki albo kawałka szkła. Efekt niegojenia się również można uzyskać za pomocą substancji chemicznych przeciwdziałających krzepnięciu.
Odpowiedz
#5
Zakładając, że Bóg istnieje to przecież może sobie istnieć i bez żadnych widzialnych cudów typu ludzkie lewitacje, bilokacje, stygmaty. Logicznie więc brak tych ostatnich nie musi oznaczać braku tego pierwszego.
Wątkotwórca (chyba, że się mylę) założył jednak, że to właśnie widzialne cuda w obrębie katolicyzmu mają być dowodem na istnienie i interwencje chrześcijańskiego Boga. Prawidłowo. Teraz jednak należałoby listę tych cudów wskazać. Najlepiej pojedynczo jakieś pewniaki, a nie kopiuj wklej pastę z jakiegoś łańcuszka. Ojciec Pio? Ok. Rany Chrystusa? Przyjmuje się, że Chrystus miał przebite nadgarstki, O. Pio krwawił z dłoni. Krucyfiks na jego ścianie, w który się wpatrywał i na którym się wzorował miał przebite dłonie. Z tego co wiem to o. Pio został kanonizowany, ale nie za stygmaty, ani nie za bilokacje, ani żadne tego rodzaju cuda, ale pośmiertne uzdrowienia modlących się _za_jego_wstawiennictwem_ chorych.

Ciekawa jest obserwacja, że przez wieki spektakularne cuda pączkowały, a w epoce utrwalania zjawisk na nośnikach i społeczeństwa informacyjnego ich liczba zmalała. Najbardziej spektakularny ze współczesnych cudów to chyba eucharystyczny w Buenos Aires, ale dawno nie czytałem, nie wiem na czym stanęło śledztwo.
Odpowiedz
#6
Czytając wasze odpowiedzi sądzę, że dla was stygmaty Ojca Pio są wytłumaczalne. W Polsce 25 grudnia 2013 roku w Boże Narodzenie w parafi św. Jacka w Legnicy podczas udzielania Komuni Świętej, jedna hostia upadła na posadzkę. Kapłan podniósł ją i wsadził do wody. Po pewnym czasie zauważył na nie krawe ślady. Biskup Stefan Cichy powołał w tej sprawie specjalną komisję, która miała zbadać to zjawisko. Zakład Medycyny Sądowej w 2014 roku rozpoczął badania. Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: "W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego" (…) ze zmianami, które "często towarzyszą agonii". Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki. Uproszczając, tkanka na hostii pochodziła z mięśnia sercowego człowieka w agonii czyli tuż przed śmiercią. Jak więc możecie wytłumaczyć ten cud ?
Odpowiedz
#7
Słyszę napisał(a): Czytając wasze odpowiedzi sądzę, że dla was stygmaty Ojca Pio są wytłumaczalne. W Polsce 25 grudnia 2013 roku w Boże Narodzenie w parafi św. Jacka w Legnicy podczas udzielania Komuni Świętej, jedna hostia upadła na posadzkę. Kapłan podniósł ją i wsadził do wody. Po pewnym czasie zauważył na nie krawe ślady. Biskup Stefan Cichy powołał w tej sprawie specjalną komisję, która miała zbadać to zjawisko. Zakład Medycyny Sądowej w 2014 roku rozpoczął badania. Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: "W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego" (…) ze zmianami, które "często towarzyszą agonii". Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki.  Uproszczając,  tkanka na hostii pochodziła z mięśnia sercowego człowieka w agonii czyli tuż przed śmiercią. Jak więc możecie wytłumaczyć ten cud ?
Ksiądz kanibal?
Odpowiedz
#8
Cytat: Badanie nie potwierdziło obecności tkanki zgodnej z tkanką mięśniową serca - informuje Monika Miziak, rzeczniczka prasowa wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego.
Upraszczając- pudło.


Czy masz zamiar nadal pytać, jak tłumaczymy kolejne "cudy"? Moje pytanie brzmi, co to ma udowodnić?
Co to znaczy, że czegoś nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć? Powiem Ci- to znaczy, że nie jesteśmy w stanie tego wytłumaczyć. I nic więcej. NIE oznacza to, że któryś z bogów zdecydował się nam objawić (piszę "któryś", bo w końcu sporo się ich nazbierało i ciężko wybrać).
Gdyby chciał się objawić, o wiele prościej byłoby się...objawić. "Hej, to ja", czy coś.
Skoro ma moc czynienia cudów, to chyba ma i moc ukazania się, tak żeby cienia wątpliwości nie było.
Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj sta­nie się światłość” i da­lej nic nie było, tyl­ko te­raz można to zobaczyć.

Terry Pratchett
Odpowiedz
#9
Słyszę napisał(a): Czytając wasze odpowiedzi sądzę, że dla was stygmaty Ojca Pio są wytłumaczalne. W Polsce 25 grudnia 2013 roku w Boże Narodzenie w parafi św. Jacka w Legnicy podczas udzielania Komuni Świętej, jedna hostia upadła na posadzkę. Kapłan podniósł ją i wsadził do wody. Po pewnym czasie zauważył na nie krawe ślady. Biskup Stefan Cichy powołał w tej sprawie specjalną komisję, która miała zbadać to zjawisko. Zakład Medycyny Sądowej w 2014 roku rozpoczął badania. Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: "W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego" (…) ze zmianami, które "często towarzyszą agonii". Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki. Uproszczając, tkanka na hostii pochodziła z mięśnia sercowego człowieka w agonii czyli tuż przed śmiercią. Jak więc możecie wytłumaczyć ten cud ?

delikatnie rzecz ujmując to są głupoty. Pierwszy z brzegu wynik z wyszukiwarki: "Zdarzenie z Legnicy nie jest pierwszym przypadkiem, w którym hostia nieoczekiwanie zdaje się zamieniać w krwawiące ciało. Takie przypadki znane są przynajmniej od 1263 roku, kiedy to we włoskiej miejscowości Bolsena hostia miała się zamienić w ludzkie ciało już podczas mszy. Tamto zdarzenie przyczyniło się zresztą do ustanowienia dobrze nam znanego święta Bożego Ciała. Jednak do wyjaśnienia tych przypadków nie trzeba działania sił nadprzyrodzonych. W zupełności wystarczy bakteria serratia marcescens nosząca wiele mówiącą polską nazwę pałeczka cudowna lub pałeczka krwawa."

do tego dochodzi zamieszanie z próbkami przekazanymi do analizy, całość w artykule Bakteria, która czyni cuda. Jak Bóg chce pokazywać swoja moc i zrobić coś pożytecznego to niech zajrzy na siepomaga, spore pole do popisu, zamiast zajmować się bzdetami.

I na marginesie uważam że wierzącym powinien wystarczyć cud natury, praw fizyki - naprawdę nie ma potrzeby szukania obrazów Jezusa w zaciekach na ścianie, strasznie to dla mnie jarmarczne i pszenno-buraczane.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości