Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Milo Yiannopoulos - "niebezpieczny pedał"
#1
Właśnie obejrzałam wywiad Petersona z Milo Yiannopoulos (wcześniej nie  znałam tego człowieka) i jestem urzeczona, nie będę przy tym ukrywać, że poniekąd z tego powodu, że się z nim w dużym stopniu utożsamiam. Też mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd. Jestem człowiekiem paradoksalnym - tak jak ten gościu. Nachodzą mnie czasem myśli, że na dłuższą metę tak nie pociągnę, będę musiała się ustatkować: albo liberał albo konserwa, albo buntownik-prowokator, albo poważny człowiek. Ten wywiad mnie podniósł na duchu - widzę człowieka spełnionego, który świetnie się w tym rozpizdzielu odnajduje. To czemu ja mam nie dać rady?



Nie wiem, czy komukolwiek będzie chciało się to oglądać, mnie zachęcił krótki fragment na profilu Petersona poświęcony pedofilii w Watykanie. Duża część tej rozmowy właśnie krąży wokół tematu pedofilii, homoseksualizmu oraz związku między jednym a drugim.

Milo utożsamiający się ze środowiskiem konserwatystów został spalony w 2017 roku po prawej stronie po tym, jak w jednej z wypowiedzi miał pochwalać pedofilię. Milo jako 14-latek był molestowany przez księdza, ale wyznał, że wcale nie czuje się z tego tytułu ofiarą. U Petersona tłumaczył się z tej wypowiedzi sprzed 2 lat. Wspomniał, że zmienił zdanie co do tego, że jako 14 latek nie doznał krzywdy po tym, jak sam został ojczymem dla 16-letniego dziecka. Zdał sobie sprawę, że nie zupdatował swojej pamięci. To doświadczenie jako ojczym uświadomiło mu ten stan mentalny dzieciaka w wieku, w którym został zmolestowany i nie wyklucza, że jego homoseksualizm może przynajmniej częściowo być owocem tego doświadczenia z lat nastoletnich. Jednak mimo tego updatu w jego poglądzie na pedofilię, nadal uważa, że to nie jest z pewnością najgorsza rzecz, jaka go spotkała w życiu i zwraca uwagę na fakt, że reakcja konserwatystów na jego słowa w dużym stopniu została zdeterminowana tym samym wszechobecnym zjawiskiem wiktymizacji, który możemy obserwować choćby w ruchu meetoo, w ruchach emancypacyjnych kobiet, mniejszości seksualnych i etnicznych. Bardzo się podkreśla, wręcz wmawia człowiekowi, że doznał krzywdy, traumy i że teraz to straszne doświadczenie na zawsze zrujnuje człowiekowi życiu. Milo stanowczo się temu sprzeciwia, ponieważ jego własne doświadczenie oraz wielu innych osób zadaje temu kłam. Milo narzeka na ten brak optymizmu, skupienia się na radosnej stronie życia u konserwatystów. Twierdzi, że zamiast podkreślać, jakie zło czynią podli ludzie innym ludziom, raczej powinni się skupić na tym optymistycznym akcencie - że nawet ofiary zła są w stanie wyjść z tego zła cało, ze ich nie złamie.

Milo stawia również ciekawą tezę, że rozwiązłość, eksperymentowanie u homoseksualistów oraz "pchanie" się ich do roli kapłanów funkcjonuje jako rekompensata dla roli ojca. Ponieważ homoseksualiści nie mogą w sposób naturalny spłodzić potomka, próbują to sobie odkuć albo w takim kreatywnym/liberalnym podejściu do życia (sporo homoseksualistów jest wśród artystów, osób twórczych) albo w roli duszpasterza.

Obecnie Milo jest człowiekiem wyklętym zarówno przez lewą, jak i prawą stronę. Funkcjonuje sobie na uboczu, z dala od mainstreamu w roli konserwatywnego trolla, buduje sieć kontaktów/wpływów poza mediami społecznościowymi. Nie ma zamiaru wkupywać się w łaski konserwatystów, zarzuca im, że wydalając go, pozbyli się kogoś bardzo cennego. Jego zdaniem nie zasłużyli sobie na niego. To też jest moim zdaniem ciekawe spostrzeżenie. Trafnie moim zdaniem zauważa, że konserwatyści przez to swoje bezwzględne oddanie autorytetom, regulaminom, nieugiętość w szufladkowaniu ludzi sami sobie szkodzą. Jak tylko pojawia się jakaś osoba, która niczym Jezus Chrystus próbuje spojrzeć na ten zapuszkowany, sztywny świat z boku, rzucić świeże, nowe światło, to od razu dostaje bana. Albo się podporządkowujesz, albo tam są drzwi. Razem z tymi niesfornymi buntownikami wywalają za drzwi życie.

Tym optymistycznym akcentem zaczyna we mnie odżywać nadzieja na połączenie ze sobą lewactwa z prawactwem w jakąś sensowną całość, a warunkiem urzeczywistnienia tego zespolenia jest zajęcie pozycji DYSTANSU. Ale nie takiego dystansu niezaangażowanego, tylko takiego dystansu artystycznego, gdzie jak najbardziej jest zaangażowanie, ale nie ma ideologii. Milo mi uświadomił, że kluczem jest HUMOR. 

A najbardziej słodkie było jak Milo stwierdził, że on sam siebie postrzega jako dowód na istnienie Boga. Tylko Ktoś z megapoczuciem humoru mógł stworzyć kogoś tak paradoksalnego jak on  Duży uśmiech
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#2
Zwykła atencyjna kurwa.

Cytat:Też mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd. Jestem człowiekiem paradoksalnym - tak jak ten gościu. Nachodzą mnie czasem myśli, że na dłuższą metę tak nie pociągnę, będę musiała się ustatkować: albo liberał albo konserwa, albo buntownik-prowokator, albo poważny człowiek.

Żadnej dychotomii tu nie ma, wręcz przeciwnie. Np. pisarze najbardziej prowokacyjni i z najbardziej rewolucyjnym stylem mieli zwykle też najbardziej konserwatywne poglądy - Balzac, Baudelaire.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#3
Łazarz napisał(a): Zwykła atencyjna kurwa.

Chciałbyś. 

Jest po prostu zbyt głęboki, żebyś się w nim połapał, jak na pospolitą konserwę przystało  Oczko
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#4
Łazarz napisał(a):Zwykła atencyjna kurwa.
Mimo wszystko prosiłbym o uzasadnienie. Mimo wszystko, tzn. że czytałem u Orlińskiego (kiedy jeszcze miał bloga na bloxie), jak Yiannopoulos pisał książkę i jak został dokumentnie zjechany przez jej redaktora za potop głupot różnorakiego rodzaju.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#5
Gość już dawno przeterminowany, Na fali był 3-4 lata temu.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#6
Żarłak napisał(a): Gość już dawno przeterminowany, Na fali był 3-4 lata temu.

Wielkie osobowości nie mają terminu ważności.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#7
Często ludzie nie zdają sobie sprawy z krzywdy i jej dlugofalowych konsekwencji, dopóki się nie wyleczą z traumy.
Dowodem na to, że nadal cierpi jest fakt, że jest koserwatystą homoseksualistą.
Tego się nie da pogodzić albo jest homo albo konserwą. Wynika z tego, że albo jego homoseksualizm to efekt molestowania albo jego poglądy to efekt prania mózgu.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#8
Rodica napisał(a): Często ludzie nie zdają sobie sprawy z krzywdy i jej dlugofalowych konsekwencji, dopóki się nie wyleczą z traumy.
Dowodem na to, że nadal cierpi jest fakt, że jest koserwatystą homoseksualistą.
Tego się nie da pogodzić albo jest homo albo konserwą. Wynika z tego, że albo jego homoseksualizm to efekt molestowania albo jego poglądy to efekt prania mózgu.

Da się pogodzić, tylko trzeba umieć oddzielić swoje indywidualne dobro od dobra wspólnego. To, że ja jestem dewiantem nie oznacza, że wszyscy inni muszą być dewiantami. O tym również wspomniał w rozmowie z Petersonem. To jest typowe dla progresywnych liberałów, że chcą się mścić na całym świecie za swoją krzywdę. Ponieważ nie pasują do świata, świat chcą dopasować do siebie.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#9
Akurat z jego poglądem na (wtórną?) wiktymizację zgadzam się w stu procentach. Najgorsze, co można zrobić człowiekowi, który jakoś się pozbierał i stoi w miarę prosto, to wmawiać mu, że potrzebuje pomocy macherów od grzebania w psyche No ale w miarę zabierania ludziom pracy przez maszynę takich pasożytów na cudzym życiu będzie coraz więcej, bo to dosyć łatwe i moralnie komfortowe zajęcie.

Co do roli HUMORU, to Principia Discordia są tak lewackie, że proszę siadać. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#10
A może po prostu zboczenie zawodowe. Zawodowy macher posiada intuicję opartą na bogatym doświadczeniu.

Ja twierdzę, że koleś ma podwójną osobowośc. Częste zjawisko u osób z niewyleczoną traumą.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#11
No to czekam teraz jeszcze jak pelikan odkryje Alexa Jones'a xD
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#12
towarzyski.pelikan napisał(a): Właśnie obejrzałam wywiad Petersona z Milo Yiannopoulos (wcześniej nie  znałam tego człowieka) i jestem urzeczona, nie będę przy tym ukrywać, że poniekąd z tego powodu, że się z nim w dużym stopniu utożsamiam. Też mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd. Jestem człowiekiem paradoksalnym - tak jak ten gościu.

Jesteś Arturem z "Tanga" Mrożka - tak jak ten gościu. Postanowiłaś zostać konserwą z motywacji liberalnych - aby nie być konformistką i podkreślić swoją indywidualność wobec liberalnego gównego nurtu. I w zasadzie takim jak wy powinniśmy bić brawo i zacierać kopytka z radochy, bo to, co robicie jest kwintesencją liberalnej kultury - wasz konserwatyzm jest jedną z wielu możliwości do wyboru i chcąc, nie chcąc podkreślacie tylko tę jego cechę, stojąc na swoim straganie na tym samym targu, co lewaki wszelkiej maści i tak jak oni reklamując swój towar.

Artur byłby całkiem niegroźny, gdyby nie przyszło mu do głowy sprzymierzyć się z Edkiem. W realnym świecie pociąg pięknodusznych konserwatystów do prymitywnych, pijanych kiboli też jest widoczny. Trudno ocenić, jaka jest siła Edków w Polsce i w Europie, ale jedno jest pewne - w razie ich wygranej nie będziecie dla nich żadnymi autorytetami ani nawet kimś, czyje opinie warto choćby wziąć pod uwagę. To wy pierwsi poczujecie w brzuchu nie motylki, ale długie noże.
Odpowiedz
#13
towarzyski.pelikan napisał(a): Tym optymistycznym akcentem zaczyna we mnie odżywać nadzieja na połączenie ze sobą lewactwa z prawactwem w jakąś sensowną całość, a warunkiem urzeczywistnienia tego zespolenia jest zajęcie pozycji DYSTANSU. Ale nie takiego dystansu niezaangażowanego, tylko takiego dystansu artystycznego, gdzie jak najbardziej jest zaangażowanie, ale nie ma ideologii. Milo mi uświadomił, że kluczem jest HUMOR.
Czego ci życzę, bo od tej strony cię nie poznaliśmy.
Może jakiś dowcip na dzień dobry?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#14
ZaKotem napisał(a): Artur byłby całkiem niegroźny, gdyby nie przyszło mu do głowy sprzymierzyć się z Edkiem. W realnym świecie pociąg pięknodusznych konserwatystów do prymitywnych, pijanych kiboli też jest widoczny. Trudno ocenić, jaka jest siła Edków w Polsce i w Europie, ale jedno jest pewne  - w razie ich wygranej nie będziecie dla nich żadnymi autorytetami ani nawet kimś, czyje opinie warto choćby wziąć pod uwagę. To wy pierwsi poczujecie w brzuchu nie motylki, ale długie noże.

Bo pięknoduszny konserwatysta akceptuje prawo naturalne, wpisaną w naturę hierarchię i swoje w niej miejsce. Będzie niezmordowanie walczył o przywrócenie ładu na świecie, nawet jeśli sam za to przypłaci całkowitą eliminacją z gry. Dla odmiany, progresywny liberał chce rzeczywistość nagiąć tak, żeby jego było na wierzchu i np. będąc pedziem zrobi co w swojej mocy, żeby homoseksualizm nie tylko został powszechnie zaakceptowany, ale wręcz żeby stał się wyróżnikiem wyższego statusu społecznego, głosząc hasło "heteroseksualizm jest dla plebsu".

Dlaczego liberałowie nie mają racji? Bo sami swoje istnienie zawdzięczają temu "plebsowi". Nie ma na świecie homoseksualisty, który by został spłodzony ze związku homoseksualnego. Tak naprawdę podświadomie pragną eksterminacji ludzkości, buntują się przeciwko życiu. Stąd zadziwiające u nich poparcie dla cywilizacji śmierci. Natomiast konserwatywny homoseksualista po prostu akceptuje fakt, że jest słabszym ogniwem i zamiast niszczyć świat, kibicuje mu, żeby sobie trwał nadal, a on sobie siądzie na uboczu i nie będzie przeszkadzał. Niech się dzieje wola Nieba.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#15
towarzyski.pelikan napisał(a): Bo pięknoduszny konserwatysta akceptuje prawo naturalne, wpisaną w naturę hierarchię i swoje w niej miejsce. Będzie niezmordowanie walczył o przywrócenie ładu na świecie, nawet jeśli sam za to przypłaci całkowitą eliminacją z gry. Dla odmiany, progresywny liberał chce rzeczywistość nagiąć tak, żeby jego było na wierzchu i np. będąc pedziem zrobi co w swojej mocy, żeby homoseksualizm nie tylko został powszechnie zaakceptowany, ale wręcz żeby stał się wyróżnikiem wyższego statusu społecznego, głosząc hasło "heteroseksualizm jest dla plebsu".
Przeciwnie, my głosimy hasło "homoseksualizm jest także dla plebsu". Elity jużeśmy zhomoseksualizowali, teraz czas nie tylko na projektantów wnętrz i ahtystki, ale na homoseksualnych murarzy i kasjerki.

Cytat:Dlaczego liberałowie nie mają racji? Bo sami swoje istnienie zawdzięczają temu "plebsowi".
Oczywiście. Toż liberalizm jest ideologią plebejską. A to, że w Polsce szlachta zrobiła z niego swój folwark, to już kwestia głupoty ludzkiej.
Odpowiedz
#16
Pelikan

Cytat:Bo pięknoduszny konserwatysta akceptuje prawo naturalne, wpisaną w naturę hierarchię i swoje w niej miejsce. Będzie niezmordowanie walczył o przywrócenie ładu na świecie, nawet jeśli sam za to przypłaci całkowitą eliminacją z gry.

A jakie to jest to prawo naturalne? I dlaczego ktoś miałby eliminować pięknoduchów?
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#17
Lampart napisał(a): A jakie to jest to prawo naturalne? I dlaczego ktoś miałby eliminować pięknoduchów?

Prawem naturalnym (najogólniej rzecz biorąc) jest wszystko to co służy podtrzymaniu życia.

Nie chodzi o eliminowanie pięknoduchów, bo oni też spełniają swoją ewolucyjną funkcję, tylko niedopuszczenie do tego, by w swoim oderwaniu od rzeczywistości, zaczęli działać na szkodę życiu. A ponieważ to pięknoduchy tworzą elity, mają możliwości i środki do tego, żeby pociągać masy ludzkie ku zatraceniu. Sztuka polega na tym, żeby swoje pięknoduchowieństwo wykorzystywać w zbożnym celu.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#18
Życie każdy ma swoje, należy dbać o warunki w których jest wiele możliwości jego realizacji, bez szkodzenia życiu innych ludzi. Nie wiem czy to jest liberalne czy konserwatywne, ale takie jest moje zdanie.

Prawo naturalne

Z wiki:

"Po rewolucji darwinowskiej prawo to straciło dla zwolenników naturalizmu swój kategoryczny wyraz moralny i oznaczać może coś zupełnie odwrotnego: wyraz podporządkowania się nieskrępowanym prawom rządzącym biologiczną naturą życia – biologiczne prawo natury zdominowane przez instynkty. Do tak specyficznie pojmowanego prawa natury odwoływały się nazistowskie Niemcy.".
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#19
Lampart napisał(a): Życie każdy ma swoje, należy dbać o warunki w których jest wiele możliwości jego realizacji, bez szkodzenia życiu innych ludzi. Nie wiem czy to jest liberalne czy konserwatywne, ale takie jest moje zdanie.

Twoja propozycja jest jak najbardziej liberalna - nie uwzglednia w ogole wspolnotowego wymiaru zycia jednostki. Poza celami jednostkowymi sa jeszcze cele spoleczne, wiec jednostka w pewnym stopniu musi podporzadkowac swoje indywidualne interesy interesom wspólnoty. 

np. konserwatysta nie bedzie wchodzil nikomu do sypialni i karal za homoseksualizm, natomiast bedzie sie stanowczo sprzeciwial malzenstwom homoseksualnym
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#20
Wspólnotowy wymiar jednostki to fikcja, której zawdzięczają życie różne ideologie ograbiające czlowieka z tego, co ludzkie i autentyczne. Religie i ideologie spłycajają życie człowieka i relacje międzyludzkie do tego co niezbędne przetrwaniu. Ludzie już nie potrzebują wspólnoty bo bardziej cenią swój prywatny interes.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości