Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
A tymczasem w .....
Dammy napisał(a):To stary wynalazek. Najbardziej znane małżeństwo homoseksualne zawarte w duchu katolickim to związek zawarty przez księdza panów Pedra Díaza i Muña Vandilaza w galicyjskim Rairiz de Veiga. Papiery z tego aktu znaleziono w klasztorze w Celanova. To był rok 1061

Oczywiście jest to brednia. Małżeństwa homoseksualne( jak i homoseksualne zapędy szczególnie u księży) zostały jednoznacznie potępione przez Piotra Damianiego w 1049 roku przy pełnym wsparciu Leona IX. Zatem, o żadnym "katolickim duchu" nie ma mowy. Co najwyżej można mówić czymś w stylu "ślublu cywilnego" ale czy takowe wtedy istaniały? Tu chyba nie trzeba szukać odpowiedzi

Liber Gomorrhianus napisał(a):„Każdy chrześcijanin, który oddaje się sodomii – przewyższa w grzechu ludzi Sodomy, bo przeciwstawia się ewangelicznej drodze łaski”.

Edith: Zresztą, św. Piotr Damiani przywołuje tutaj choćby ustalenia Synodu w Ancyrze z IV wieku który jasno potępia homo. u świeckich

Nie wiem co użytkownik Dammy chce osiągnąć głosząc takie treści?
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Generalnie tak, każda skrajność jest niezdrowa. Ale takie określenia są puste, bo jakichkolwiek byś nie miał poglądów, i tak znajdą się środowiska, dla których będziesz zdziczałym lewakiem z piórkiem w dupie i takie, dla których będziesz konserwą z Atlantydy.

Ale to jest właśnie najlepszy wskaźnik dobrych, konkretnych poglądów - kiedy skrajna lewica wyzywa od faszystów i rasistów, a prawica od lewaków. Do tego nie wystarczy posiadanie byle jakich poglądów - trzeba być np. konkretnie przeciw całkowitemu zakazowi aborcji i przeciwko nielimitowanej wiekiem płodu/człowieka aborcji na życzenie.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...c,79cfc278

Cytat:Organizator słynnej seksimprezy w Brukseli to poszukiwany od ponad roku Polak

Źródła Onetu potwierdzają, że poszukiwany przez wadowicką policję Dawid Manzheley i organizator głośnej orgii w Brukseli David Manzheley to ta sama osoba. Z naszych informacji wynika, że w związku z nim toczy się kilkanaście postępowań sądowych w naszym kraju.

[...]Dziś w Onecie opublikowaliśmy opowieść Davida Manzheleya, gospodarza gejowskiej seksimprezy w Brukseli, w której uczestniczył węgierski europoseł Jozsef Szajer. Manzheley twierdzi, że regularnie organizuje tego typu orgie, a uczestniczą w nich osoby publiczne z wielu krajów, w tym politycy PiS.

Kierwa mać, ciekawe którzy są waginosceptyczni.

Mam znajomego, który pracował w BOR w czasach rządów i AWS i SLD, to mi opowiadał, że ochraniał takie imprezy z politykami, że gdyby tylko wziął jakąś kamerkę i nagrał całą sodomię i gomorię, to byłaby pikna afera na cały kraj.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Co najwyżej można mówić czymś w stylu "ślublu cywilnego" ale czy takowe wtedy istaniały? Tu chyba nie trzeba szukać odpowiedzi

Oczywiście, że istniały. Zwłaszcza wśród sfer niższych ale zdarzały się również wśród szlachty. Polegało to na tym, że dwójka ludzi ogłaszała się mężem i żoną przed lokalną społecznością, była jakaś uroczystość czysto prywatna a Kościół w ogóle w tym nie uczestniczył. Takie związki oczywiście były przez Kościół potępiane, ale poza potępieniem w zasadzie nic nie mógł zrobić. W późnym średniowieczu mogły one faktycznie powoli zaniknąć, ale we wczesnym była to lokalnie bardzo popularna praktyka.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ale to jest właśnie najlepszy wskaźnik dobrych, konkretnych poglądów - kiedy skrajna lewica wyzywa od faszystów i rasistów, a prawica od lewaków.
Ja właśnie twierdzę, że to dotyczy każdego. Lenin na przykład też był w zasadzie centrystą, bo byli na świecie bardziej komuniści od bolszewików - wspólna własność kalesonów, numery zamiast imion i nazwisk, delegalizacja rodzin i wychowywanie dzieci w komunożłobkach. Za każdym razem, gdy przesuwasz się trochę w lewo, wchodzisz kontakt z trochę bardziej szurami lewicowymi, a jak przesuwasz się w prawo - z trochę bardziej szurami prawicowymi i za każdym razem wydaje ci się, że jesteś akurat pośrodku.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a): Co najwyżej można mówić czymś w stylu "ślublu cywilnego" ale czy takowe wtedy istaniały? Tu chyba nie trzeba szukać odpowiedzi

Oczywiście, że istniały. Zwłaszcza wśród sfer niższych ale zdarzały się również wśród szlachty. Polegało to na tym, że dwójka ludzi ogłaszała się mężem i żoną przed lokalną społecznością, była jakaś uroczystość czysto prywatna a Kościół w ogóle w tym nie uczestniczył. Takie związki oczywiście były przez Kościół potępiane, ale poza potępieniem w zasadzie nic nie mógł zrobić. W późnym średniowieczu mogły one faktycznie powoli zaniknąć, ale we wczesnym była to lokalnie bardzo popularna praktyka.

Nawet jeśli to nie zmienia to faktu że głoszenie że takie "związki" są utrzymane w jakimś katolickim duchu, to zwykłe brednie
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
A co to jest 'katolicki duch'?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Spytaj się Damme'go, domyślam się ze chodzi mu o jakiś ślub pobożnych chłopów co to legitymizują swój związek przed ołtarzem
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a): Co najwyżej można mówić czymś w stylu "ślublu cywilnego" ale czy takowe wtedy istaniały? Tu chyba nie trzeba szukać odpowiedzi

Oczywiście, że istniały. Zwłaszcza wśród sfer niższych ale zdarzały się również wśród szlachty. Polegało to na tym, że dwójka ludzi ogłaszała się mężem i żoną przed lokalną społecznością, była jakaś uroczystość czysto prywatna a Kościół w ogóle w tym nie uczestniczył. Takie związki oczywiście były przez Kościół potępiane, ale poza potępieniem w zasadzie nic nie mógł zrobić. W późnym średniowieczu mogły one faktycznie powoli zaniknąć, ale we wczesnym była to lokalnie bardzo popularna praktyka.

Małżeństwo to sakrament udzielany między małżonkami, ksiądz do tego potrzebny nie jest, także mogli się pobierać biedacy i chyba z prawem kościelnym to się nie gryzie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
zefciu napisał(a): No to teraz pytanie, po co chrześcijanie mieli brać coś w otwarty sposób grzesznego i dopasowywać „pod siebie”. To tak, jakby katechumenat nazywał się „pederastia”, bo też mamy relację starszy-młodszy i „zapewne ewoluowało”.

Ale adelphopoesis nie było jawnie grzeszne. To był związek między mężczyznami, który mógł oznaczać formę braterstwa. Chrześcijanom dla ich teologii adelphopoesis nie było do niczego potrzebne. Po prostu praktyka wyprzedziła teorię. Ta forma związku pojawiła się w chrześcijaństwie przez życie klasztorne choć niewykluczone, że taki związek zawierali również świeccy chrześcijanie. Trzeba było na gruncie teologicznym coś z tym adelphopoesis zrobić. A że ów związek był wygodnym narzędziem do formalizacji związków homoseksualnych nie wyklucza jeszcze faktu, że adelphopoesis nie musiał oznaczać związku o charakterze seksualnym. O homoseksualnych konotacjach pisali Paweł Florenski, John Boswell, Nik Jovčić-Sas, Paul Näcke, Dinko Tomašić i in. Ja sobie przecież tego nie wymyśliłem.

InspektorGadżet napisał(a): Oczywiście jest to brednia. Małżeństwa homoseksualne( jak i homoseksualne zapędy szczególnie u księży) zostały  jednoznacznie potępione przez Piotra Damianiego w 1049 roku przy pełnym wsparciu Leona IX. Zatem, o żadnym "katolickim duchu" nie ma mowy. Co najwyżej można mówić czymś w stylu "ślublu cywilnego" ale czy takowe wtedy istaniały? Tu chyba nie trzeba szukać odpowiedzi

Nie, to Ty w swoim świętym oburzeniu nie rozumiesz, że fakt notoryjny z epoki jest niezaprzeczalnym faktem. W XI wieku papież nie miał takiej władzy nad katolicką owczarnią jak teraz. W wielu miejscach dominował "katolicyzm ludowy", duchowni nie zawsze byli dobrze wykształceni, a galicyjscy księża na dobrą sprawę mogli pism Piotra Damianiego nie znać. Skoro sakramentu małżeńskiego udzielili sobie katolicy w obecności katolickiego księdza, małżeństwo było ze skutkiem prawnym i zostało odnotowane w dokumentacji kościelnej oznacza, że zawarte zostało w duchu katolickim.

InspektorGadżet napisał(a): Nie wiem co użytkownik Dammy chce osiągnąć głosząc takie treści?

Jakbyś czytał posty ze zrozumieniem to byś wiedział, że kwestionowałem tezę Baptiste o tym, że małżeństwa jednopłciowe to wymysł obecnych czasów. Co zresztą udowodniłem.

DziadBorowy napisał(a): Oczywiście, że istniały. Zwłaszcza wśród sfer niższych ale zdarzały się również wśród szlachty. Polegało to na tym, że dwójka ludzi ogłaszała się mężem i żoną przed lokalną społecznością, była jakaś uroczystość czysto prywatna a Kościół w ogóle w tym nie uczestniczył. Takie związki oczywiście były przez Kościół potępiane, ale poza potępieniem w zasadzie nic nie mógł zrobić. W późnym średniowieczu mogły one faktycznie powoli zaniknąć, ale we wczesnym była to lokalnie bardzo popularna praktyka.

Owszem istniały. Jeszcze w 1901 doszło do katolickiego prawomocnego ślubu Marceli Gracii i Elizy Sanchez w obecności katolickiego księdza. Przy czym już wtedy panie zrobiły trik. Eliza na czas ślubu zmieniła imię na Mario. Nie mniej nie sądzę, żeby udzielający ślubu ksiądz nie zorientował się komu ceremonię odprawił. Źródło: "Rerouting Galician Studies:..." str.30. Namiary dokładne podałem w poście nr 236.
Odpowiedz
Dammy napisał(a):. W XI wieku papież nie miał takiej władzy nad katolicką owczarnią jak teraz
Bo tak rzeczesz w swojej nieomylności fachowca, zatem to prawda
Dammy napisał(a):W wielu miejscach dominował "katolicyzm ludowy", duchowni nie zawsze byli dobrze wykształceni
No i co w związku z tym? Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności
Dammy napisał(a):a galicyjscy księża na dobrą sprawę mogli pism Piotra Damianiego nie znać
No i znowu. To że nie znali nie ma nic do rzeczy. Przynajmniej jeden papież poparł jego nauki, i zrobił to przynajmniej jeden synod
Dammy napisał(a):Skoro sakramentu małżeńskiego udzielili sobie katolicy w obecności katolickiego księdza
Nie udzielili sobie bo rzekome malzenstwo jest nieważne. I możesz się dwoić i troić twoje chciejstwo nie ma tu nic do rzeczy
Dammy napisał(a):zostało odnotowane w dokumentacji kościelnej oznacza
No i?
Dammy napisał(a):że zawarte zostało w duchu katolickim
Jak już mówiłem, nie masz żadnego autorytetu do orzekania co jest katolickie a co nie

No ale fakt że trzeba wyciągać jakieś tam pojedyncze dokumenty jakiś ateistów i grzeszników, z jakiegoś tam wypizdowa. Świadczy o słabości argumentów obrońców tych rzeczy

ksiądz profesor Kobyliński napisał(a):Studium Piotra Damianiego z 1049 r. ma charakter przełomowy. Jest pierw-szym opracowaniem w historii chrześcijaństwa, przygotowanym przez niezwykle kompetentnego i wiarygodnego autora, które podejmuje expressis verbis problem homoseksualizmu osób duchownych. W pierwszym tysiącleciu trudno wskazać podobne studium. Oczywiście na przestrzeni pierwszych dziesięciu wieków chrze-ścijaństwa ukazało się wiele dokumentów — opublikowanych przez papieży, sobory czy synody — które potępiały akty homoseksualne, nazywane grzechami sodomii lub grzechami przeciw naturze. Tego rodzaju oceny można znaleźć w dekretach Synodu w Elwirze (305–306) czy Synodu w Ancyrze (314), w pismach Tertuliana, św. Bazylego z Cezarei i św. Augustyna. Dopiero w XI w. św. Piotr Damiani uka-zał jednak skalę problemu homoseksualizmu duchownych i wezwał do głębokiej reformy Kościoła.

Jak widzimy, rzekomy związek był jawnym złamaniem prawa Kościelnego
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a):
Dammy napisał(a):. W XI wieku papież nie miał takiej władzy nad katolicką owczarnią jak teraz
Bo tak rzeczesz w swojej nieomylności fachowca, zatem to prawda

Wystarczy mieć podstawową wiedzę o epoce. Przypomnieć sobie słabość instytucji kościelnych na wielu obszarach, problemy komunikacyjne, przypomnieć, że nawet Canossa nie uchroniła papieża Grzegorza przed wygnaniem do Salerno, a Henryk IV dostał diadem cesarski od Klemensa III. A kto go wygnał z Rzymu jak nie chrześcijańskie owieczki-stronnicy cesarza? Duchowieństwo w XI w. było objęte świecką inwestyturą, nie było dogmatu nieomylności papieża i in. Mam o takich prostych rzeczach pisać?

InspektorGadżet napisał(a):
Dammy napisał(a):W wielu miejscach dominował "katolicyzm ludowy", duchowni nie zawsze byli dobrze wykształceni
No i co w związku z tym? Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności

To w związku z tym, że wciąłeś się w czyjąś dyskusję nie rozumiejąc kompletnie o czym się pisało. Przez to dyskusja z Tobą jest ciężka. Niestety to Ty się w nią wciąłeś, a nie ja, więc trzeba rozmawiać. Jest bez znaczenia czy duchowni galicyjscy mieli rację, czy nie, tylko czy doszło do małżeństwa ze skutkiem prawnym, czy nie. A doszło, bo gdyby nie doszło to by nie było adnotacji w księgach kościelnych. Nie z Tobą dyskutowałem, ale jak już się pakujesz w czyjąś dyskusję to trzeba rozumieć jej kontekst.

InspektorGadżet napisał(a):
Dammy napisał(a):a galicyjscy księża na dobrą sprawę mogli pism Piotra Damianiego nie znać
No i znowu. To że nie znali nie ma nic do rzeczy. Przynajmniej jeden papież poparł jego nauki, i zrobił to przynajmniej jeden synod

Ma do rzeczy gdyż Ci tłumaczyłem dlaczego mimo niezgodności z doktryną katolicką takie rzeczy jak małżeństwa jednopłciowe się sporadycznie w środowisku katolickim zdarzały. Nie było kwestii słuszne/niesłuszne tylko czy w ogóle małżeństwa homoseksualne istniały wcześniej. Sporadycznie, tylko na niektórych obszarach, ale istniały. Powtarzam po raz n-ty, to była odp. na twierdzenie jednego z userów, że związki małżeńskie w ramach jednej płci to wymysł naszych czasów. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiałeś. Że dotarło.

InspektorGadżet napisał(a):
Dammy napisał(a):Skoro sakramentu małżeńskiego udzielili sobie katolicy w obecności katolickiego księdza
Nie udzielili sobie bo rzekome malzenstwo jest nieważne. I możesz się dwoić i troić twoje chciejstwo nie ma tu nic do rzeczy

Było ważne gdyż zostało uznane za ważne. Inaczej by nie było adnotacji w dokumentacji kościelnej. I żadna Twoja interpretacja teologiczna nie pomoże.

InspektorGadżet napisał(a):
Dammy napisał(a):że zawarte zostało w duchu katolickim
Jak już mówiłem, nie masz żadnego autorytetu do orzekania co jest katolickie a co nie

Słusznie mówiłeś. Nie mam. Tak jak Ty też nie masz. Za mnie zrobili to ci duchowni, którzy zalegalizowali związek, zrobili akt i ich dokumentację odnaleziono w klasztorze w Celanova.

InspektorGadżet napisał(a): No ale fakt że trzeba wyciągać jakieś tam pojedyncze dokumenty jakiś ateistów i grzeszników, z jakiegoś tam wypizdowa. Świadczy o słabości argumentów obrońców tych rzeczy

Ale ja nie neguję, że małżeństwa homoseksualne były niezgodne z doktryną kościelną. Były niezgodne. Tylko stwierdziłem, że czasem, choć rzadko się zdarzały. Mam nadzieję, że w końcu się zorientowałeś, że dyskutowałem z kim innym o czym innym, a Ty się wbiłeś w dyskusję, która w ogóle nie była o teologii. Jeśli koniecznie chcesz mogę Ci znaleźć post po poście jej początek. Potrzebne?
Odpowiedz
Dammy napisał(a):Ale ja nie neguję, że małżeństwa homoseksualne były niezgodne z doktryną kościelną. Były niezgodne. Tylko stwierdziłem, że czasem, choć rzadko się zdarzały

Aha, czyli tak Kościół Katolicki nie respektuje homo. związków i uznaje takie "małżeństwa" za nieważne. Ale zdarzają się takie małżeństwa XD. Przeczytaj coś zanim napiszesz

Dammy napisał(a):Tak jak Ty też nie masz
Ja mam. Bo w porównaniu do Ciebie jestem jednym z powszechnych kapłanów. Panie ateisto

Dammy napisał(a):Ma do rzeczy gdyż Ci tłumaczyłem dlaczego mimo niezgodności z doktryną katolicką takie rzeczy jak małżeństwa jednopłciowe się sporadycznie w środowisku katolickim zdarzały

Oczywiście że się nie zdarzały bo takie małżeństwa są nieważne. Więc z łaski swojej nie bredź o jakimś katolickim duchu. A to czy były takie małżeństwa świeckich to akurat gówno mnie obchodzi

Dammy napisał(a):To w związku z tym, że wciąłeś się w czyjąś dyskusję

Ale nie będziesz mi mówił gdzie mogę się odzywać A gdzie nie. Nie jesteś żadnym bożkiem, właścicielem forum ani nawet modem

Dammy napisał(a):było objęte świecką inwestyturą, nie było dogmatu nieomylności papieża
Oczywiście że był. Jak każdy inny


No ale w sumie rozumiem czemu się tak oburzasz. Od początku twojej tutejszej kariery próbujesz na wszelkie sposoby dosrać katolstwu i Klechom, a jestem tu sobie taki ja i cię wyprowadzam z tonu. Nawet to trochę smutne
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): I jeżeli tylko wśród jej elektoratu nie będzie istotnej reprezentacji legalizacji związków z kozą to i taki postulat nie będzie podnoszony.
No ale takie rzeczy to raczej Podhale, baca i owieczka, elektorat ultrakonserwatywny. Bardziej bym się spodziewał takiego postulatu ze strony narodowokatolickiej. Zresztą kto wie, może i doczekamy takiej orgii z udziałem posłów ***u z Sądecczyzny.
"Miłość, miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem.."

zefciu napisał(a): Z tym że ten błąd poznawczy jest wynikiem celowego działania tej drugiej grupy, która notorycznie podaje się za tę pierwszą.
Owszem. Co ciekawe łatwo to przejrzeć jakby się zastanowić. Wystarczy spojrzeć na reakcje środowiska na różne wydarzenia. Była akcja #metoo? Konserwatyści powinni być zadowoleni. Primo, bo oberwało środowisko progresywne. Secundo, bo akcja ma negatywny impakt na stosunki pozamałżeńskie oparte na relacji podległości. Tymczasem konserwa miała ból dupy. Primo bo środowisko progresywne ma mechanizmy obronne typu "cały lew-lib jebie Harveya Weinsteina" a konserwa nie, ot "proboszczowi ministrant się po prostu należał", i doskonale to widać. Secundo, bo akcja ma negatywny impakt na stosunki pozamałżeńskie oparte na relacji podległości. Były afery po stronie konserwatywnej od latarnianych przygód znanego prawicowego publicysty po pedofilskie gwałty syna znanego konserwatywnego polityka? Powinny się podnieść głosy oburzenia. Tymczasem każdą taką sprawę środowisko usiłuje po prostu zamilczeć. Z jakichś względów rozliczenia nikomu tam nie leżą.. Gdzieś ma miejsce jakaś akcja feministyczna? Środowisku automatycznie włącza się tryb bełkotu o feminazistkach. Teoretycznie oba środowiska nie mają szczególnie po drodze, ale nie powinna to być jakaś skrajna opozycja. Praktycznie jakikolwiek feminizm to śmiertelne zagrożenie dla niezbywalnego prawa szefa do składania pracownicom propozycji typu "rozkracz się, albo dziesięć czeka na twoje miejsce". Itp, itd..

lumberjack napisał(a): Z całej tej waszej dyskusji to ja sobie wnioskuję, że najlepiej być konserwatywno-lewackim mutantem, któremu nie odpierdala w żadną ze stron.
To i ja się podzielę odkrywczymi przemyśleniami, jakie mnie ostatnio najszły.
1) Wkładanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne.
2) Należy unikać palenia papierosów w okolicy stacji benzynowych.
3) Od kirania kleju można ochujeć jak Terlecki.

E.T. napisał(a): Tylko czemu z psem, a nie z rosiczką?
Rosiczka nie ma odbytu. To czyni związek z rosiczką wewnętrznie nieuporządkowanym.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): No ale takie rzeczy to raczej Podhale, baca i owieczka, elektorat ultrakonserwatywny. Bardziej bym się spodziewał takiego postulatu ze strony narodowokatolickiej. Zresztą kto wie, może i doczekamy takiej orgii z udziałem posłów ***u z Sądecczyzny.
"Miłość, miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem.."

Ta. Z ministrantami nawalonymi koksem.

Cytat:Owszem. Co ciekawe łatwo to przejrzeć jakby się zastanowić. Wystarczy spojrzeć na reakcje środowiska na różne wydarzenia. Była akcja #metoo? Konserwatyści powinni być zadowoleni. Primo, bo oberwało środowisko progresywne. Secundo, bo akcja ma negatywny impakt na stosunki pozamałżeńskie oparte na relacji podległości. Tymczasem konserwa miała ból dupy. Primo bo środowisko progresywne ma mechanizmy obronne typu "cały lew-lib jebie Harveya Weinsteina" a konserwa nie, ot "proboszczowi ministrant się po prostu należał", i doskonale to widać. Secundo, bo akcja ma negatywny impakt na stosunki pozamałżeńskie oparte na relacji podległości. Były afery po stronie konserwatywnej od latarnianych przygód znanego prawicowego publicysty po pedofilskie gwałty syna znanego konserwatywnego polityka? Powinny się podnieść głosy oburzenia. Tymczasem każdą taką sprawę środowisko usiłuje po prostu zamilczeć. Z jakichś względów rozliczenia nikomu tam nie leżą.. Gdzieś ma miejsce jakaś akcja feministyczna? Środowisku automatycznie włącza się tryb bełkotu o feminazistkach. Teoretycznie oba środowiska nie mają szczególnie po drodze, ale nie powinna to być jakaś skrajna opozycja. Praktycznie jakikolwiek feminizm to śmiertelne zagrożenie dla niezbywalnego prawa szefa do składania pracownicom propozycji typu "rozkracz się, albo dziesięć czeka na twoje miejsce". Itp, itd.

Mnie najbardziej ciekawi mechanizm jak się Ci konserwatyści zwąchują. Na chłopski rozum to krypcioch powinien nigdy nie odkryć innych krypciochów, bo w końcu są krypciochami i się kryją. No lewaki to się nie kryją tylko łażą z piórem w dupie. Liberaly głoszą wszem wobec, że chuja ich obchodzi kto gdzie i kiedy. A konserwy?

lumberjack napisał(a): Z całej tej waszej dyskusji to ja sobie wnioskuję, że najlepiej być konserwatywno-lewackim mutantem, któremu nie odpierdala w żadną ze stron.

Trza być Lumber degresywnym obyczajowo liberałem gospodarczym. I zachowuje się wolność jednostki i wolną wolę a jednocześnie jest się nieufnym wobec pseudointelektualnych i całkiem z dupy wziętych lewicowych progresywnych piórowdupizmów.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawin napisał(a):No lewaki to się nie kryją tylko łażą z piórem w dupie. Liberaly głoszą wszem wobec, że chuja ich obchodzi kto gdzie i kiedy. A konserwy?
Dobrze zatem, dlaczego nie zalegalizować małżeństw kazirodczych? Poza argumentami czysto biologicznymi nie ma ku temu żadnych przeciwskazań
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
kmat napisał(a): To i ja się podzielę odkrywczymi przemyśleniami, jakie mnie ostatnio najszły.
1) Wkładanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne.
2) Należy unikać palenia papierosów w okolicy stacji benzynowych.
3) Od kirania kleju można ochujeć jak Terlecki.

Uśmiech

Dla ciebie może to był truizm i w ogóle na tym forum może to być truizmem, ale gdzie indziej już niekoniecznie.

kmat napisał(a): pedofilskie gwałty syna znanego konserwatywnego polityka

Kogo konkretnie?

kmat napisał(a): Gdzieś ma miejsce jakaś akcja feministyczna? Środowisku automatycznie włącza się tryb bełkotu o feminazistkach. Teoretycznie oba środowiska nie mają szczególnie po drodze, ale nie powinna to być jakaś skrajna opozycja.

Może nie w każdym aspekcie ale w niektórych tematach da się zauważyć wyjątkową zbieżność do której obie grupy dochodzą z zupełnie innych przesłanek np.:

Feministki są przeciwko prostytucji, seksualizacji kobiet i pornografii, bo to wszystko jest ich uprzedmiotowieniem.

U konserwatywnych chrześcijan to wszystko jest grzechem.

kmat napisał(a): Praktycznie jakikolwiek feminizm to śmiertelne zagrożenie dla niezbywalnego prawa szefa do składania pracownicom propozycji typu "rozkracz się, albo dziesięć czeka na twoje miejsce". Itp, itd..

Tak, ale nie należy też demonizować tego szefa i trzeba pamiętać o sytuacjach kiedy same kobiety z własnej inicjatywy rozkraczają się szefowi w zamian za podwyżkę, zmianę stanowiska (awans) etc. To nie jest tylko tak, że same wredne cyniczne facety wykorzystują swoją pozycję. Sam pamiętam ze studiów jak spora część dziewczyn uprzedmiotawiała swój wygląd przed egzaminami ustnymi, a jednej to w ogóle nie zapomnę, bo się ubrała w koszulkę z takim dekoltem, że jak poszła odpowiadać i pochyliła się nad stolikiem pana doktora, to jej wielgachne cycochy prawie wylały się z koszulki na ten stolik.

Gawain napisał(a): Trza być Lumber degresywnym obyczajowo liberałem gospodarczym. I zachowuje się wolność jednostki i wolną wolę a jednocześnie jest się nieufnym wobec pseudointelektualnych i całkiem z dupy wziętych lewicowych progresywnych piórowdupizmów.

No to chyba jestem tylko trza się obserwować i uważać, żeby nie mieć zbyt mocnej cofki w tym degresywizmie Oczko Język
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a):
Gawin napisał(a):No lewaki to się nie kryją tylko łażą z piórem w dupie. Liberaly głoszą wszem wobec, że chuja ich obchodzi kto gdzie i kiedy. A konserwy?
Dobrze zatem, dlaczego nie zalegalizować małżeństw kazirodczych? Poza argumentami czysto biologicznymi nie ma ku temu żadnych przeciwskazań

Z powodów czysto biologicznych, które są wystarczającym powodem.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a):
Gawin napisał(a):No lewaki to się nie kryją tylko łażą z piórem w dupie. Liberaly głoszą wszem wobec, że chuja ich obchodzi kto gdzie i kiedy. A konserwy?
Dobrze zatem, dlaczego nie zalegalizować małżeństw kazirodczych? Poza argumentami czysto biologicznymi nie ma ku temu żadnych przeciwskazań

Z powodów czysto biologicznych, które są wystarczającym powodem.

Mormoni są chyba pod każdym względem ultraortodoksyjnymi konserwatystami, a u nich właśnie, a nie u lewaków, kazirodztwo jest ok.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Mormoni są chyba pod każdym względem ultraortodoksyjnymi konserwatystami, a u nich właśnie, a nie u lewaków, kazirodztwo jest ok.
Skąd ci się wzięło takie przekonanie?
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Mnie najbardziej ciekawi mechanizm jak się Ci konserwatyści zwąchują. Na chłopski rozum to krypcioch powinien nigdy nie odkryć innych krypciochów, bo w końcu są krypciochami i się kryją. No lewaki to się nie kryją tylko łażą z piórem w dupie. Liberaly głoszą wszem wobec, że chuja ich obchodzi kto gdzie i kiedy. A konserwy?
No przecież po to istnieje cały ten warstwowy system youtubowych gwiazd, żeby ludzi o określonych inklinacjach przyciągnąć. Opisane choćby w tym filmiku:

Mamy takiego krypciocha. Krypcioch trafia w internetach na filmik, który jakoś do niego przemawia. I tak powolutku jest wciągany w pewne „kręgi”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości