Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Polska i Polacy wygrywaja z Jaroslawem?
#1
Napisalem to w watku o partii Biedronia, co sie nie powinno stac, i po namysle zastanowilo mnie jak to widzi druga strona sporu politycznego.
Moze wiec wszyscy ktorzy tak uwazaja sie tu wypowiedza.
Wiem ze ogol forum jest raczej anty pisowski, ale tych uczestnikow tez prosilbym o probe znalezienia plusow dodatnich obecnego rezimu a nie polemike, bo polemika jest wszedzie indziej na forum.
Odpowiedz
#2
Ale o sso chozi? Bo jeśli pytanie brzmi „czy Polacy wygrywają z Jarosławem”, to odpowiedź jest taka, że póki co Jarosław w tym boju wygrywa. Natomiast jak się ma do tego pytania treść Twojego posta, to już nie mam pojęcia.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#3
Z Jarosławem Jarozbawem, żoliborskim megalomitomanem?
A co się Tobie nie podoba, rekordowy wzrost, wszystko się kręci, może być. Też w sumie nie wiem o co chodzi w temacie.

Jarozbaw wygrywa, ale przez walkower.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#4
No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.
A jezeli zyskuja to jak.
Odpowiedz
#5
Adam M. napisał(a): No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.
A jezeli zyskuja to jak.

Eurostat mówi że: https://businessinsider.com.pl/finanse/u...tu/0p9prqn
Odpowiedz
#6
Adam M. napisał(a): No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.
A jezeli zyskuja to jak.

Polacy wygrywają razem z Jarosławem. Gra o sumie niezerowej. 
2. Polacy wygrywają a Koalicja Europejska przegrywa.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#7
Pearl Jam napisał(a):
Adam M. napisał(a): No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.
A jezeli zyskuja to jak.

Eurostat mówi że: https://businessinsider.com.pl/finanse/u...tu/0p9prqn



Eurostat mówi, że jednak tracą: https://ec.europa.eu/eurostat/statistics.../15744.pdf
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#8
Battlecruiser napisał(a):
Adam M. napisał(a): No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.
A jezeli zyskuja to jak.

Polacy wygrywają razem z Jarosławem. Gra o sumie niezerowej. 
2. Polacy wygrywają a Koalicja Europejska przegrywa.

Tiaaa, moze nie zwrociles uwagi, ze podstawowe pytanie zadane to "jak", a nie "czy"?
Odpowiedz
#9
Bardzo niejasno postawione pytanie. Odpowiedź jest: dynamicznie, radośnie, zdecydowaniw
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#10
Pytanie jest podchwytliwe, raczej z zestawu "Czy wygrywamy z rakiem?"
Na razie gula nam rośnie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#11
Przynajmniej na razie bez wątpienia wygrywają. Nie oznacza to wieczności, bowiem z czasem każdy sposób gry wyczerpie swoje możliwości.
O podziale pierwotnym społeczeństwa na Pany i Chamy pisałem wielokrotnie. Poniżej bardzo ciekawe opracowanie społeczne, cytuję kawałek dotyczący PiSa.


Cytat:    Najjaśniejsza strona rządu PiS

    Patrząc na dynamikę ostatnich lat, uważa pan, że idziemy w kierunku większej egalitarności czy może nasze społeczeństwo rozjeżdża się w modelu amerykańskim?

    Na szczęście nie stajemy się Ameryką, a raczej zbliżamy się do Europy, jeśli jeszcze nie do Skandynawii. Uważam, że jest to najjaśniejsza strona obecnego rządu. Jest on źle postrzegany na Zachodzie z powodu podważania systemu praworządności i reform wymiaru sprawiedliwości, których żadnych pozytywnych efektów nie widać, ale mało kto mówi tam o udanej polityce społecznej i gospodarczej, którą rząd PiS-u prowadzi. Na świecie Polskę się głównie krytykuje, a nie mówi się o podejmowanych tutaj działaniach, które zmniejszają nierówności i wzmacniają inkluzywność.
    Mam wrażenie, że światowe liberalne elity, które latają prywatnymi odrzutowcami do Davos i mówią o konieczności walki z nierównościami, dużo mówią, ale nic z tym nie robią. O PiS zaś mówi się niewiele, mimo, że wiele robi. Te dobre rzeczy widać np. w danych Banku Światowego - nierówności spadły, praktycznie zlikwidowaliśmy biedę, doszło do rozszerzenia kręgu elit. Możemy się zastanawiać, czy ta nowa elita jest lepsza czy gorsza, ale do wymiany elit faktycznie dochodzi. Na szczęście nie poszliśmy w głupim neoliberalnym kierunku, który zaleca, by każdy był pozostawiony samemu sobie. Naród jest wspólnotą i chodzi o to, żebyśmy razem dobrze się czuli we wspólnym domu.

    Domyślam się, że mówiąc o krokach w kierunku niwelowania nierówności ma pan na myśli program 500+.

    Tak, ale nie tylko. System podatkowy stał się bardziej progresywny przez zmiany podatkowe, ale i przez zwiększenie skuteczności poboru podatków, płaconych przecież przez bogatych, a nie biednych. Przesunięto też akcenty inwestycyjne z Polski A do Polski B, co również buduje tę inkluzywność. Mamy więc cały zestaw środków, co nie oznacza, że są to zawsze idealne wybory.
  
  Co ma pan konkretnie na myśli?

    Na przykład program 500+ mógłby być bardziej efektywny dla gospodarki. Niestety polityka, czego wielu ekonomistów nie rozumie, jest sztuką wyborów. Czasami trzeba podejmować decyzje, które nie są optymalne, ale mają ten plus, że istnieją i działają. Wcześniej wielu miało idealne pomysły, które jednak niestety nigdy nie weszły w życie. Czy wolimy doskonały pomysł, który jest nierealny, czy pomysł nieidealny, który jednak działa?
   
13. emerytura czy podwyżki dla nauczycieli?

    W pana książce nie tylko analizuje pan to, co już się wydarzyło, ale również proponuje pan pewien program dla Polski na najbliższe dekady. Stawia pan tezę, że osiągnięcie poziomu rozwoju Hiszpanii - do której znów się porównujemy - jest w naszym zasięgu nawet w ciągu kilkunastu lat. Jednak dogonienie tych krajów, do których standardów tak naprawdę aspirujemy, czyli np. Niemiec, Holandii czy Francji jest dużo mniej prawdopodobne i wymagałoby w naszym kraju głębokiej zmiany kulturowej.

    Patrzę na rozwój Polski i krajów europejskich w perspektywie prawie tysiąc lat. Część krajów - właśnie Niemcy, Francja, Holandia - są praktycznie przez cały ten okres na światowym czele. Niemcy, Francuzi i Holendrzy narzekają na różne rzeczy, ale to oni, obok Ameryki, są cały czas jądrem globalnej cywilizacji. To oni tworzą dużą część postępu technologicznego, kultury, idei, które my absorbujemy. Polska, może z wyjątkiem krótkiego okresu w XVI wieku, nigdy nie była kreatorem idei, które inspirowały innych. I dalej nim nie jesteśmy.
    Absorbujemy dorobek cywilizacyjny Zachodu i całe szczęście, bo to też jest filarem naszego wzrostu. Żeby jednak stać się jądrem zachodniej cywilizacji potrzebujemy czegoś zupełnie nowego, czego nigdy do tej pory nie osiągnęliśmy. Trzeba przeprojektować Polskę, żeby Polacy tworzyli idee, które inspirują świat.

    I jak można to zrobić?

    Można zacząć od płacenia więcej nauczycielom, podwojenia pensji doktorantów, dalszego otwarcia się na świat. Nie będzie nam łatwo, ale trzeba próbować. Na świecie jest bardzo mała grupa krajów, którym udało się doszlusować do Zachodu. Z dużych gospodarek, udało się to tylko Japonii i Korei Południowej. Być może kiedyś doszlusują jeszcze Chiny. Nie zrobiła tego jednak Hiszpania, która dalej kreatorem innowacji i idei nie jest. Przyczynami są pierwiastki kulturowe, ale również decyzje polityczne. Czy inwestujemy w 13. emeryturę czy w pensje nauczycieli? Zbiór takich decyzji sprawia, że za 40 lat będziemy dalej kopiować innych, a nie bić Niemców naszymi własnymi pomysłami.

Całość.

W Polsce za mądry medialnie uchodzi neoliberalizm, który de facto jest systemem ograniczającym rozwój gospodarek mniej rozwiniętych, stwarzający jedynie iluzję społeczną, że bez niepotrzebnych ograniczeń wagowych 60 kilogramowy bokser może wygrać ze 100 kilogramowym. Nie może, system służy  jedynie do eksploatacji biedniejszych. Nasze miejsce jest w UE i tu żyjemy. Nie zmienia to faktu, że ani Niemcy, Francja i inni nie są zainteresowane naszym zbytnim wzrostem, jako dodatkowej konkurencji. Stąd mamy oparcie się o USA ze wszystkimi konsekwencjami dodatkowymi. Pójście droga Korei Poł. UE z oczywistych względów nie jest zainteresowana naszym wzrostem technologicznym. Jako podwykonawca - tak, kreator - nie.

Proste pytanie:

Czy z rozmytą świadomością polska na rzecz nijakiej europejskiej mamy psychologiczną motywacje do dalszego wzrostu?

Nie sadzę.

Z brukselskiej opcji socjologicznej wywodzi się słynne powiedzenie  - po co CPK,  jest przecież lotnisko w Berlinie. W Brukseli leży skarga BP na fuzje Orlenu i Lotosu. Powód? Powstałby silny koncern liczący się na rynku europejskim. Skoro można konkurencje zablokować trzeba próbować. Myślenie wiecznego pariasa jest przymiotem opcji brukselskiej. Paradosksalnie, tępy, głupi, nierozgarnięty, chamowaty PiS ma szersze horyzonty od opozycji nie wychodzącej po za brukselskie instrukcje i pewnie zręczniejszej na tamtejszych korytarzach. Dokonuje się po cichu kolejna rewolucja w Polsce zapowiedziana i forsowana przez Morawieckiego. Polska staje się usługodawca informatycznym, kończy się etap  taniej siły roboczej i jedynie produkcji podwykonawczej. To szczebelek wyżej (bardzo dobrze), ale to jeszcze nie kreatywność. Nacisk rządu na inowacyjność jest godny pochwały.
Kolejne pytanie, to jak powinna wyglądać mentalnie nasza dalsza droga, bo na pewno nie jest to tylko pisowe myślenie.
Odpowiedz
#12
Cytat: Czy z rozmytą świadomością polska na rzecz nijakiej europejskiej mamy psychologiczną motywacje do dalszego wzrostu?


Wzrost buduje dążenie do wzbogacenia się a nie żadne nacjonalistyczne świadomości. Gdyby tak było to Zachodnią Ukraina byłaby europejskim tygrysem gospodarczym. A Rosja to ho ho! Kosmodromy powinna na Księżycu budować.

Fakty są takie, że każda licząca się siła polityczna w tym kraju odwołuje się do polskości. Czasami dodają Łunię, która jest Wielką Madką Karmicielką i Jest Taka .Nowoczesna i My Polcy i Polaki też jesteśmy, bo jesteśmy w Łunii. Ale przede wszystkim to należy się Polakom godność i należne miejsce w świecie, bo osiągnęli mistrzostwo w Polakowaniu.

Jedyne co popychało ten naród do bogacenia się to chęć zysku. Niestety ta chęć jest ustawicznie zmniejszana. Nie ma co się dziwić. Naród bogaty to naród nierówny i mający możliwość wykształcenia elit innych niż dotychczasowe. No to lepiej dziadostwo propagować niż tak ryzykować.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Gladiator napisał(a): Nie zmienia to faktu, że ani Niemcy, Francja i inni nie są zainteresowane naszym zbytnim wzrostem, jako dodatkowej konkurencji.
Francja i Niemcy jak najbardziej są zainteresowane polskim wzrostem. Bo konkurencja konkurencją, a rynek zbytu rynkiem zbytu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#14
Mamy kupować tamtejsze towary za fortunę w zamian dostarczając wykwalifikowanej siły roboczej i innych takich tam jak opłaty klimatyczne.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#15
Battlecruiser napisał(a): Mamy kupować tamtejsze towary za fortunę w zamian dostarczając wykwalifikowanej siły roboczej

Na czym polega problematyczność takiej sytuacji? Lepiej byłoby dostarczać surowce, jak Rosja, tak?

Gawain napisał(a): Jedyne co popychało ten naród do bogacenia się to chęć zysku. Niestety ta chęć jest ustawicznie zmniejszana. Nie ma co się dziwić. Naród bogaty to naród nierówny i mający możliwość wykształcenia elit innych niż dotychczasowe. No to lepiej dziadostwo propagować niż tak ryzykować.

Nie wiem skąd takie w ludziach dziwne przekonanie, że bogactwo narodu to nierówność. To właśnie w biednych krajach nieliczni bogacze robią co chcą, a w krajach bogatych są mocno ograniczeni prawem. To właśnie dziadostwo zwiększa nierówności i człowiek czujący potrzebę bycia Prawdziwą Elitą z możliwością plucia na motłoch zawsze będzie podświadomie wspierać dziadostwo.
Odpowiedz
#16
Cytat:Nie wiem skąd takie w ludziach dziwne przekonanie, że bogactwo narodu to nierówność. To właśnie w biednych krajach nieliczni bogacze robią co chcą, a w krajach bogatych są mocno ograniczeni prawem.

Które sami pod siebie tworzą, vide lobbyści w USA.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#17
Smok Eustachy vel Battlecruiser
Cytat:Mamy kupować tamtejsze towary za fortunę […]
To nie kupuj. A jeszcze lepiej przekonaj miłościwie rządzących, żeby też nie kupowali i ze swoich Audic i BMWic przesiedli się do swojskich Honkerów…
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#18
Kmat napisał

Cytat:Francja i Niemcy jak najbardziej są zainteresowane polskim wzrostem. Bo konkurencja konkurencją, a rynek zbytu rynkiem zbytu.

W rzeczy samej, jedynie technologie, rozwiązania mają płynąć  tylko w jednym kierunku. Na ich miejscu postępowalibyśmy tak samo, nie zmienia to faktu, że absolutnie nie musimy się temu poddawać.



Gawain napisał

Cytat:Jedyne co popychało ten naród do bogacenia się to chęć zysku. Niestety ta chęć jest ustawicznie zmniejszana

Bardzo osobliwe zdanie. Wygląda to na machanie marchewka na kiju przed osiołkiem, aby usiłował ją zjeść goniąc ją i ciągnąć tym samym wózek. W humorze jest zawsze część prawdy, lecz w życiu nigdzie się to nie sprawdza. Po wysiłku w miarę możliwości trzeba coś skonsumować, tak by odczuć efekt swojej pracy, tu zmiany cywilizacyjnej. Pędzenie batem niedostatku, to krótka piłka. Kończy się masową emigracją i brakiem przyszłości. Brakuje rąk do pracy, 20-30% kierowców TIRów to Ukraińcy. Praca w dalekich trasach za 8-10 tys na rękę czeka.... W firmach brakuje wózkowych, magazynierów, operatorów maszyn, praca od 4 tys na rękę w górę...

Do wzrostu potrzeba czegoś więcej, to jest do rozbudzenia w Polsce, trzeba tylko postawić jasne cele i stworzyć warunku. Lepiej lub gorzej PiSy starają się to robić. Niestety brakuje sensownych elit. Nasze elity, głównie lewacko-laickie po za pustką marksizmu kulturowego i nieustannym szczepianiem się wszystkiego z wszystkim nie mają nic sensownego do przekazania. Pozostaje więc kultura i sprawiedliwość ludowa musząca sobie sama radzić z rzeczywistością i przyszłością.

a w temacie obok napisał


Cytat:Dziwnym trafem PiS i jemu podobni wygrywają w najbardziej zdziadziałych regionach w kraju. Z resztą wszędzie indziej jest podobnie. Nie ma ograniczenia wyborów od wyborców. I jeśli wynikiem wyborów jest dziadostwo to znaczy, że wybierają mentalne dziady. Rzeczy wielkie poznaje się po fundamentach na jakich je wznoszono.

Jarosław Polskę B zbaw. Właśnie PiSy z Jarosławem chcą doinwestować Polskę B, gdzie żyjesz. Do tego potrzebne jest poparcie wyborców z tamtego regionu i kółko sie zamyka.
Cosik  jarzy się tu pewien syndrom, mówiąc za poetą - kwiatka na kupie gnoju. Bez tej pożywki nie może istnieć.

Jakby co, to herbowy jestem - Jastrzębiec, a włości pradziadów pod Łęczycą były. Wynika z tego szacunek dla własnej przeszłości i tożsamości, nie daje jednak pieczęci na mędrkowanie z góry wobec kogokolwiek.




ad temat

Dlaczego pisowy kierunek jest słuszny mimo wielu mankamentów?

Wystarczy spojrzeć na kierunki współczesnego świata.

- Chiński motyw wzrostu to odbudowa potęgi po poniżeniach doznanych od mocarstw europejskich w wiekach XIX i XX. Bycie Chińczykiem, to powód do dumy.

- First USA - hasło Trumpa dla społeczeństwa mające poderwać na nowo USA do roli przywództwa.

- Indie wschodzące mocarstwo - deklaracja premiera Mody o budowie państwa jednowyznaniowego, co widać w tamtejszych warunkach jest potrzebne do scalenia państwa, dalej do skoku.

- Izrael, niekwestionowana już teraz potęga. Po zmianach Konstytucji państwo dla Żydów, na wskroś rasistowski apartheid państwowy. Do tego realizowana wizja budowy Wielkiego Izraela, Jerozolima, przejęcie Palestyny, plany ekspansji na północ. Poparcie społeczne w budowie monolitycznego spójnego narodowo państwa, efekty są.

To przykłady państw wiodących w świecie. A Europa? Bogata jeszcze długo i co ciekawe zwalcza swoją motywacje i tożsamość dającą jej wzrost przez wieki, czyli nacjonalizm w każdej formie. W sumie  Europa traci na znaczeniu w świecie, ledwo porusza się do przodu. Dla mnie Jarosław&kompanii prawidłowo odczytują światowe trendy.






.
Odpowiedz
#19
Gladiator napisał(a): To przykłady państw wiodących w świecie. A Europa? Bogata jeszcze długo i co ciekawe zwalcza swoją motywacje i tożsamość dającą jej wzrost przez wieki, czyli nacjonalizm w każdej formie. W sumie  Europa traci na znaczeniu w świecie, ledwo porusza się do przodu. Dla mnie Jarosław&kompanii prawidłowo odczytują światowe trendy.






.

To juz ktorys raz z rzedu w ciagu ostatnich kilku dni slysze ten sam tekst o "nieposuwaniu sie Europy" w porownaniu do panstw rozwijajacych sie i cytowaniu roznic tempa wzrostu, ktory np w Niemczech wyniosl 1% a w Polsce 5%. Dobrze rozdzielac prawde od propagandy i zdac sobie sprawe po pierwsze z roznicy poziomow z ktorych startuja panstwa rozwiniete i rozwijajace sie, jak rowniez z roznic wartosciowych obrazujacych te procenty.
Jako ze mam wrazenie ze niemiecki 1% wzrostu wartosciowo jest wiekszy od polskich 4 czy 5% to po pierwsze, po drugie zas warto sie zastanowic czy ciagly wzrost gospodarczy jest mozliwy biorac pod uwage warunki i ograniczone zasoby materialne planety ?
No ale to oczywiscie off top.
Wracajac do postulowanego przez Gladiatora "rozbudzenia w Polsce" zgadzam sie, rowniez z tym ze PiS stara sie to robic, tyle ze ( IMHO ) wylewa dziecko razem z kapiela swoimi dzialaniami, wiazac sie z najbardziej konserwatywnymi dzialaczami Kosciola i starajac sie na nowo pisac historie.
Co do zarzutu ze Polska jest podwykonawca to uwazam ze jest to etap ktory trzeba przejsc by przede wszystkim zgromadzic kapital inwestycyjny dla wlasnych inwestycji i wychowac ludzi ktorzy beda mieli wlasne pomysly, w ktore wowczas mozna bedzie ten kapital inwestowac.
Odpowiedz
#20
Gladiator
Cytat:To przykłady państw wiodących w świecie. A Europa? Bogata jeszcze długo i co ciekawe zwalcza swoją motywacje i tożsamość dającą jej wzrost przez wieki, czyli nacjonalizm w każdej formie.
Dopóki nie wyłoni się twór, który można by, choćby i od biedy, ale jednak nazwać narodem europejskim w takim samym stopniu w jakim można dziś mówić o narodzie amerykańskim, to żaden nacjonalizm, bez względu na swoją formę, nigdy nie będzie mógł być dla Europy źródłem motywacji, dobrobytu i tożsamości. Taką rolę nacjonalizm może pełnić (na ile skutecznie to już temat na inną dyskusję) w odniesieniu do europejskich państw narodowych, ale nie dla Europy, która zarówno w kontekście politycznym (UE) jak i geograficznym (kontynent) stanowi takich państw konglomerat. Jak na przykładzie obydwu wojen światowych poucza historia (która jest podobno nauczycielką życia), dla Europy ścierające się nacjonalizmy zamieszkujących ją narodów nie przyniosły jej nigdy szczęścia, potęgi i dobrobytu, ale śmierć, zniszczenie i upadek.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości