Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Polska i Polacy wygrywaja z Jaroslawem?
#41
Ładnie i górnolotnie brzmi, trzeba tylko przekonać do tego poszczególne stolice, dość odporne na propagandę, za to patrzące trzeźwo na rzeczywistość.
Jego Wysokość Donald Tusk ujął to bardzo celnie  na jednym ze swoich wystąpień.

Jeżdżąc po Europie mam takie wrażenie, że w wielu europejskich stolicach są politycy i partie, które czekają na taką swoją wizytę arcyksięcia Ferdynanda. Czekają na to upragnione wydarzenie, które zmieni ład światowy - mówił w Łodzi Donald Tusk. Zauważył, że zagrożeniem dla ładu są m.in. działania Rosji na Ukrainie, brexit, a także nastroje nacjonalistyczne i emocje antyeuropejskie, które narastają wewnątrz UE.

Źródło.

Postępu jak wiadomo nie można powstrzymać, chyba patrzysz na sprawę podobnie jak wielu przez stare XX wieczne okulary. Każde czasy mają zaś swojego rodzaju logikę. Przyjmuje się, że najwyższa aktywność ludzka  to ok 25 lat, po których nadchodzi naturalna zmiana pokoleniowa.


PiS Jarosława doszedł do władzy w 2015 roku, 2016 Trump, nieco wcześniej 2010 Orban, że wymienię najbardziej znane postacie. Dodajmy przykłady Włoch, Francji, wstrząsy imigracyjne (od 2015 roku), brexit.

Co było ok 25 lat wcześniej?

Wydarzenia lat 1989/1990, zmian ustrojowa i systemowa w Europie.

Jeszcze ok 25 lat wcześniej?

Rozpoczynała się rewolucja obyczajowa na świecie, powstawały ruchy hipisowskiej. Wcześniej odbył się II Sobór Watykański, wówczas mający duże znaczenia dla świata, wprowadził wiele zmian.

Kolejne pokolenie wcześniej?

1939.... zdegenerowana forma budowy niemieckiej Europy.

I znów  pokolenie cirka 25 lat?

1914 rozpoczęcie budowy  nowego układu sił, w wyniku czego Rewolucja 1917 tak najkrócej....


Przynajmniej od początku XX wieku, co pokolenia następują jakieś zmiany w Europie. Dawny porządek trzęsie się  i trochę się zmieni, na ile zobaczymy. Teraz jest czas pitbuli. Mamy własnego  u władzy (na szczęście?). W obecnej sytuacji  lepsze to, od stada jorków kanapowych na górze.

W sumie nie dzieje się nic nowego bo...

Każde pokolenie ma własny czas
Każde pokolenie chce zmienić świat
Każde pokolenie odejdzie w cień...
Odpowiedz
#42
A tu macie silny argument za wprowadzeniem katotalibańskiej cenzury:
[Obrazek: D9QYAVcXYAA83PB.jpg]

Nie uwalniajcie złego w sobie. Trzymajcie mordę na kłódkę.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#43
Battlecruiser napisał(a): A tu macie silny argument za wprowadzeniem katotalibańskiej cenzury:

Gdzie jest mowa o prawnej penalizacji jakichś wyrażeń? Bo my w Polsce tak definiujemy "cenzurę" i tak odróżniamy ją od dobrych obyczajów.
Odpowiedz
#44
ZaKotem napisał(a):
Battlecruiser napisał(a): A tu macie silny argument za wprowadzeniem katotalibańskiej cenzury:

Gdzie jest mowa o prawnej penalizacji jakichś wyrażeń? Bo my w Polsce tak definiujemy "cenzurę" i tak odróżniamy ją od dobrych obyczajów.

Tam, gdzie jest mowa o tym, że katotalibańska cenzura będzie prawna. Brykniesz coś nie po linii i kółko różańcowe wystrzela Cię torebkami i się skończy.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#45
Battlecruiser napisał(a): Tam, gdzie jest mowa o tym, że katotalibańska cenzura będzie prawna. Brykniesz coś nie po linii i kółko różańcowe wystrzela Cię torebkami i się skończy.

Przecież katotalibańska cenzura jest prawna. Bryknę coś nie po linii i kółko różańcowe zgłosi do prokuratora obrazenie uczuć religijnych. Więc nie ma co "wprowadzać". Natomiast chyba warto zapytać - może niekoniecznie akurat ciebie - czy poprawność polityczna może istnieć bez cenzury.
Odpowiedz
#46
Cytat:Przecież katotalibańska cenzura jest prawna. Bryknę coś nie po linii i kółko różańcowe zgłosi do prokuratora obrazenie uczuć religijnych. Więc nie ma co "wprowadzać". Natomiast chyba warto zapytać - może niekoniecznie akurat ciebie - czy poprawność polityczna może istnieć bez cenzury.

O ile jesteś katolikiem (pewnie nawet na papierze), to nic ci nie grozi. Bo przecież ostatnio prokuratura stwierdziła, że katolik nie może obrażać uczuć religijnych innych katolików Uśmiech
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#47
ZaKotem
Cytat:czy poprawność polityczna może istnieć bez cenzury
A czy ZaKotem potrzebuje cenzora do tego, by wyrażać się z szacunkiem (a przynajmniej bez pogardy) o osobach, których nie lubi?
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#48
cobras napisał(a): O ile jesteś katolikiem (pewnie nawet na papierze), to nic ci nie grozi. Bo przecież ostatnio prokuratura stwierdziła, że katolik nie może obrażać uczuć religijnych innych katolików Uśmiech

Ni ma tak dobrze. Aby obraza uczuć katolików była niemożliwa, nie wystarczy być ochrzczonym ateistą, a nawet i wierzącym i praktykującym nie ujdzie. Trzeba być katolikiem ponad wszelką wątpliwość, a tylko dwie kategorie ludzi mają taką cechę: kler oraz członkowie PiS.
Odpowiedz
#49
ZaKotem napisał(a):
Battlecruiser napisał(a): Tam, gdzie jest mowa o tym, że katotalibańska cenzura będzie prawna. Brykniesz coś nie po linii i kółko różańcowe wystrzela Cię torebkami i się skończy.

Przecież katotalibańska cenzura jest prawna. Bryknę coś nie po linii i kółko różańcowe zgłosi do prokuratora obrazenie uczuć religijnych. Więc nie ma co "wprowadzać". Natomiast chyba warto zapytać - może niekoniecznie akurat ciebie  - czy poprawność polityczna może istnieć bez cenzury.

Żaby zgłosić obrażę musi by obraza. Nie wystarczy bredzić
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#50
Dwa Litry Wody napisał(a): Gladiator
Cytat:Podobnie jest z pozostałymi elementami integracji. Zawsze zyskuje najsilniejszy reszta traci.  Wynik integracji boksera wagi 100 kg z bokserem o wadze 60 kg jest łatwy do  przewidzenia. Stąd owe słynne "znoszenie barier rozwoju" proponowane jest tam gdzie na tym zarobią, a nie stracą.
Bo integracja europejska to nie jest sielanka, gdzie wszyscy czule patrzą sobie w oczka i głaszczą się po główkach, tylko – by odwołać się do twojej bokserskiej analogii – umowa zawarta między bokserami różnych wag, że oto zakładamy sobie klub w którym wszyscy, niezależnie od reprezentowanej wagi, zamiast trzaskać się z całej siły po pyskach (a czasem i po jajach) będziemy co najwyżej kopać się po kostkach. Oczywistym jest, że w tym układzie dalej wygrywa silniejszy – tyle, że ten słabszy wychodzi ze starcia co najwyżej z obolałymi kostkami i posiniaczonymi łydkami, a nie z pogruchotanymi żebrami, rozkwaszonym nosem, złamaną szczęką, rozciętym łukiem brwiowym i wstrząśnięciem mózgu. Ja rozumiem, że może się komuś nie podobać, że więksi kopią nas po kostkach (a czasem i po dupie), ale zanim zaczniemy się domagać odrzucenia tych wszystkich krępujących nas zasad i przyznania sobie prawa do prania po pysku kogo chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy to wato się czasem zastanowić co może się stać gdy w podobny sposób zaczną myśleć więksi i silniejsi. Bo odrzucenie integracji to w istocie nie jest – by znów odwołać się do bokserskich analogii – zaprowadzenie podziału na kategorie wagowe, w których mogą boksować się wyłącznie równorzędni rywale, ale usankcjonowanie „wolnej amerykanki”, gdzie każdy może prać każdego gdzie chce, kiedy chce i jak chce. A taki system już przerabialiśmy w okresie dwudziestolecia międzywojennego – z wiadomym dla nas skutkiem.




Ano właśnie. Nie wiem skąd w niektórych mniej ogarniętych środowiskach wzięło się przekonanie, że zniesienie integracji europejskiej doprowadzi do tego, że szanse silniejszych i słabszych się wyrównają.  Tak nie będzie. Co ciekawe Polska jest  w tej dość nietypowej sytuacji, że stracilibyśmy zarówno w stosunku do silniejszych jak i słabszych od nas. Wystarczy wyobrazić sobie powszechne w Europie wojny handlowe. Z takimi Niemcami mamy mniej więcej równe kwotowo wyniki w eksporcie i imporcie. Ale ponieważ ich gospodarka jest większa wojnę handlową by bezproblemowo wygrali. Z kolei takie Czechy czy Słowacja tylko marzą o tym aby wprowadzić jakieś cła na nasze produkty. Ale tu z kolei mamy niesymetryczne obroty z tymi państwami więcej im sprzedajemy niż od nich kupujemy - a to też dałoby im przewagę.

Oczywiście można tutaj podawać przykłady, że dostęp do wspólnego rynku jest możliwy dla państw spoza Unii. Ale po pierwsze aby ten wspólny rynek był EU musi jednak istnieć, bo we wspólny rynek bez EU jakoś za bardzo nie wierzę. Po drugie państwa które mają do niego dostęp - słono za ten przywilej płacą (np słynne fundusze norweskie). Z czego niby miała by płacić z ten przywilej Polska, która dzięki hojnej ręce prawych i sprawiedliwych w socjalnym rozdawnictwie dochodzi obecnie do kresu swoich możliwości budżetowych a  w przypadku nadciągającego spowolnienia będzie grubo pod kreską?
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości