Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytanie o LGBT
pilaster napisał(a): Jeżeli nawet to nic o tym pilastrowi nie wiadomo. Z tym że nie chodzi przecież o "molestowanie" w sensie seksualnym, a przynajmniej nie tylko. Sam fakt, że nigdy w ludzkich dziejach, w żadnym społeczeństwie, także w tych które do samego homoseksualizmu podchodziły bardzo tolerancyjnie, nie powstała instytucja "rodziny" homoseskualnej z adopcją dzieci, powinien skłaniać do daleko posuniętej ostrożności. Bardzo daleko posuniętej. Cwaniak 

To chyba dobra okazja, żeby pilaster się zastanowił, dlaczego heteroseksualiści zakładają monogamiczne związki. Albo inaczej: jakie są zalety monogamii nad luźnymi kontaktami seksualnymi.

HINT: pilaster swego czasu sporo o pewnej zalecie pisał, artykuł nadal jest na jego blogu.

Cytat:Zresztą dlaczego im akurat na tej "adopcji" tak strasznie zależy? Przecież mogą mieć swoje dzieci, kto im broni? Dlaczego chcą zabierać cudze? No podejrzenie że z adoptowanymi chcą robić coś, na co nie pozwoliliby sobie z własnymi, samo się nasuwa. Smutny

Na przykład, że takie biologiczne dzieci są dziećmi tylko jednego z partnerów, a drugi nie ma do niego żadnych prawnych związków. Nie może dotychczas współ-adoptować dziecka partnera.



Ale wiem, że nie o to Ci chodziło. Jakiś czas w Niemczech para pedofili postanowiła wziąć ślub w celu wykorzystywania seksualnego dziecka. Była o tym mała notatka w prasie. Ten obrzydliwy przypadek dotyczył pary... hetero. W planach tej pedofilskiej pary było spłodzenie dziecka w celu jego wykorzystywania, ewnetualnie sprzedawania usług znajomym.


Cytat:A po co te cudzysłowy? I nie państwo będą kosztowac, tylko wszystkich obywateli, którzy się na te przywileje dla homoseksualistów będą musieli zrzucać.

Państwo może uznać, że te koszty się opłacają, gdyż zalety uzyskane z powiększenia puli modeli rodzinnych przeważają ewentualne koszty.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Czy tylko ja widzę, jak durna i bezproduktywna jest ta rozmowa. Potrzeba po prostu zlikwidować śluby cywilne. Niech się ludzie między sobą umawiają na co tylko chcą, kontraktują i wymieniają prawami i obowiązkami. Idę o zakład, że raz dwa powstałby wzór kontraktu, który pozwalałby załatwiać wszystkie sprawy "małżeńskie" a nawet więcej. Nie rozumiem tego przywiązania do nazewnictwa i konieczności wsadzania urzędu do życia społecznego. Przecież cywilny ślub to bodaj wymysł Napoleona. Niechże ślub wraca w religijne ramy, gdzie jego miejsce.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Łazarz napisał(a):
pilaster napisał(a):Np przywileje finansowe

No chyba jednak nie. Z tego co kojarzę przywileje finansowe dla małżeństw służą w zasadzie ułatwieniu życia tym parom w których jedna z osób (zwykle facet) wyciska z pracy zarobkowej sporo więcej, a druga (zwykle kobita) mniej albo wręcz zajmuje się domem. Ile stałych par jednopłciowych decyduje się na takie rozwiązanie?

W Niemczech? Niecała połowa.

https://www.lebenspartnerschaft.de/aktue...hland.html

"In Deutschland leben rund 78.000 homosexuelle Paare zusammen. Im Jahr 2013 waren 35.000 dieser Paare in einer Homoehe oder Lebenspartnerschaft eingetragen, also 45 Prozent der erfassten homosexuellen Partnerschaften."

"Około 78 000 par homoseksualnych mieszka razem w Niemczech. W 2013 r. 35 000 tych par zostało zarejestrowanych w małżeństwie homoseksualnym lub związku partnerskim, tj. 45 procent zarejestrowanych związków homoseksualnych."

Dodajmy że dane są z 2016 roku, w okresie przejściowym, kiedy homoseksualiści mogli wybierać między tymi dwoma formami. Od 2017 jest już tylko homo-małżeństwo.

Cytat:Np. zaczęto zmuszać katolickie domy dziecka i organizacje zajmujące się szukaniem rodzin zastępczych do dawania dzieciaków homoseksualistom.

No to jest problem katolickich domów dziecka.

Poza tym dzieje się to w krajach, w których nie ma konstytucyjnego zabezpieczenia wolności religii na wzór polski, klauzuli sumienia i tego typu. W PL ustanowienie prawa, które zabezpieczałoby katolickie domy dziecka przed takimi dylematami nie stanowiłoby problemu.

Cytat:Co oprócz tego zdarzy się w Polsce? Znacznie wzrośnie popyt na adoptowalne dzieci. Ponieważ już teraz ten popyt sporo przerasta podaż (to nieintuicyjne i sprzeczne z odruchem wrażliwości społecznej, ale tak jest)

Gdybyś miał rację, domy dziecka stałyby puste. Ale tak nie jest. Brak jest co najwyżej zdrowych noworodków, ewentualnie przedszkolaków.

Cytat:wzrośnie presja na opiekaczy społecznych by odbierać dzieci ich rodzicom, co już teraz często ma miejsce w sytuacjach nieuzasadnionych.

Na ile się orientuję tutaj jest dokładnie odwrotnie, już dziś liczba rodzin zastępczych oraz domów dziecka nie wystarcza, presja jest raczej w drugą stronę:

https://tvn24.pl/polska/brakuje-miejsc-w...96-3592367

Spoiler!

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,3600...zego_.html

Spoiler!

lucky7 napisał(a):
bert04 napisał(a): Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że pary heteroseksualne utraciły większość funkcji, jakie miały w przeszłości: łączenie majątków, koligacje rodzinne i rodowe nie grają większej roli; ekskluzywność w wychowywaniu dzieci odchodzi w przeszłość, od kiedy dzieci pozamałżeńskie i małżeńskie są zrównywane w prawach; nawet taka przyziemna sprawa jak "zaspokojanie żądz" czy chęć mieszkania razem: ostracyzmy wobec par mieszkających na kocią łapę odchodzą w przeszłość, małżeństwa zakłada się czasem lata po zamieszkaniu, czasem nawet po pierwszym dziecku.

Tak jak małżeństwa heteroseksualne tracą pewne cechy, które były charakterystyczne przez wieki, tak pary homoseksualne "odkrywają" zalety życia małżeńskiego. A wszystko za jedną sprawą, która zmieniła wszytko w kwestii homoseksualizmu: AIDS.

Małżeństwo nie jest żadnym warunkiem, żeby rodzinę założyć, ale jest instytucją, która ma ułatwiać funkcjonowanie rodzinom. Poza różnymi "przywilejami" mamy do czynienia z przysięgą małżeńską przy świadkach, która jest formą zobowiązania, a więc sprzyja trwałości związków, co jest dobre dla dzieci. Tak naprawdę najwazniejszym celem małżeństwa jest dobro dzieci Uśmiech 

To wprawdzie słuszna uwaga, jednakże bez symetrii. Nie każda para, która ma dzieci, musi zakładać małżeństwo. Niektóre nawet nie powinny. I nie każde małżeństwo już raz założone, decyduje się na dzieci. Mówimy więc nadal o pewnym wzorcu idealnym, może nawet przeważającym, niech będzie. Ale to nie jest jakaś żelazna zależność.

Ach, i zapomniałeś o jednym. Czymś, co w przeszłych latach było najmniej ważnym powodem zakładania małżeństw, a dziś staje się tym najważniejszym. Choć od zawsze było w przysiędze małżeńskiej. HINT: To nie jest rozsądek.

Cytat:Nie jestem żadnym specjalistą, rozumiem to po chłopsku. Mężczyzna jest bardziej skłonny do ryzyka, eksperymentów, mniej się emocjonuje, jest bardziej rzeczowy, skupia sie na celu, jest tez bardziej wymagajacy, surowszy, natomiast kobieta jest bardziej empatyczna, skupiona na bezpieczenstwie, raczej unika ryzyka, akceptuje dziecko w sposób bezinteresowny, ma wieksza podzielonosc uwagi, dba o cieplo domowe etc.
To sa cechy charakterystyczne dla obu płci, które chyba każdemu sa znane.

Ludzie wychowywani przez rodziców, którzy przekazali te wzorce nawet nie zdają sobie z tego sprawy, że swój sukces na wielu polach zawdzieczaja wlasnie temu. O istnieniu tych wzroców przekonujemy sie wtedy, gdy ich zabrakło. Najbardziej poszkodowani są mężczyźni wychowywani bez męskiego wzorca. 

Najbardziej poszkodowani są dzieci z niepełnych rodzin, a właśnie dzieci bez ojców to był najczęstszy przypadek. W latach powojennych przez śmierć na polu bitwy, a latach późniejszych przez ucieczkę biologicznego ojca przed odpowiedzialnością. Albo - przez gwałt. Więc te statystyki z przeszłości opisujące problemy dzieci samotnych matek mają tyle racji, na ile uwzględniają te inne patogenne czynniki. A coś mi mówi, że nie uwzględniały wcale.

Poza tym osoba bardziej zgryźliwa ode mnie mogłaby Twoje ostatnie (podkreślone przeze mnie) zdanie interpretować w ten sposób, że dzieci wychowywane przez parę gejów mają lepiej w życiu, niż przez parę hetero, no bo dostają dwa męskie wzorce na raz. Ale jestem pewien, że nie to miałeś na myśli...



Cytat:
Cytat:OK, ale teraz taka sprawa. Wyobraź sobie, że dany homoseksualista ma za sobą rozwód, z kobietą oczywiście, a jednocześnie zakłada związek partnerski ze swoim kochankiem. Jak sąd rodzinny ma uwzględniać utrzymanie, ile należy się byłej żona a ile partnerowi? A teraz przypuśćmy, że w tym "pierwszym" małżeństwie było też dziecko. Kto ma większe prawo do spadku, dziecko czy partner?

To jednak z wielu możliwych kombinacji. Jak tylko dasz przyzwolenie na wspólnotę majątkową czy dziedziczenie, zaczynają się schody, wszędzie tam, gdzie jest "konkurencja" jednego typu związków i drugiego. A ponieważ większość homoseksualistów jest płodna i jakaś część ma też własne "biologiczne" potomstwo, nie unikniesz uregulowania kwestii wychowawczych, nawet jak przyzwolenia na wspólną adopcję nie dasz.


Moim zdaniem oczywiste jest, ze najwazniejsze jest dobro dziecka, wiec homoseksualista z taka przeszloscia jest w pierwszej kolejnosci zobowiazany zadbac o ten zwiazek z dzieckiem.

Nie chodzi o to, co "Twoim zdaniem" jest słuszne. Chodzi o wykazanie, że takie częściowe rozwiązania prawne nie upraszczają spraw, a je komplikują. Gdyby w tej samej sprawie ten sam mężczyzna poślubił drugą żonę, to już paragrafy, kodeksy i wykładnie sądowe regulowałyby sprawę. Jeżeli jednakże zamiast nowej żony ten ojciec wchodzi w nowy "związek partnerski", to sąd musi zdecydować, czy traktować ten związek tak samo, jak małżeństwo, czy jednak jako "małżeństwo kategorii B", czy jak nie-małżeństwo. I dopóki homoseksualiści są zdolni do płodzenia dzieci, a nawet zdarza się, że próbują prowadzić życie "normalne" zakładając rodziny hetero, takie problemy będą miały miejsce.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
To co pisze pilaster jest wewnętrznie sprzeczne. Nikt nie bierze ślubu, żeby poruchać. Małżeństwo daje różne fajne przywileje, ale te przywileje są warte brania ślubu tylko, jeśli rzeczywiście chce się być razem. Bycie w związku małżeńskim z osobą, z którą się nie żyje, czy proces rozwodowy to potężny stres i wydatki. Dlatego nie słyszy się, żeby ktoś brał ślub, bo chce wydębić kilka stówek na PIT. Jeśli zawiera się małżeństwo fikcyjne, to stawka naprawdę musi być wysoka (najczęściej chodzi o obywatelstwo).

Dlatego pisanie, że homoseksualiści chcą tylko seksu a jednocześnie twierdzenie, że należy im odmawiać prawa do zawierania małżeństw nie ma sensu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Czyli żeniec chce, aby to inni zapłacili za przywileje homoseksualistów. Smutny

Jakie to typowe... Smutny
Tak, typowe pilastrowanie. Clue wypowiedzi znowu Ci umknął, co się Tobie często zdarza, gdy ideologia Ci rozum hibernuje.

pilaster napisał(a): Oczywiście. Ale tego trzeba najpierw dowieść. Że danie homoseksualistom przywilejów finansowych zwiększy ich produktywność na tyle, że związana z tym wartośc dodana dla społeczeństwa będzie wyższa niż suma wartości przywilejów. Niech żeniec przedstawi taką kalkulację.
Eh, homo-tematy budzą w Tobie zamordystę.

W czasach emancypacji kobiet kazałbyś sobie przedstawiać koszta i korzyści społeczne nadawania praw kobietom. Próba policzenia takich rzeczy skończyłaby się jeszcze zabawniej, niż domowe uprawianie nauki o klimacie.

Niektóre "przywileje" są zresztą w oczywisty sposób społecznie niekosztowne, jak wspólność majątkowa, prawo dziedziczenia, itp. I o nich właśnie mówię.

pilaster napisał(a): Z danych pośrednich.
To przedstaw te dane i metody wnioskowania z nich.

pilaster napisał(a): Sierocińce i domy dziecka istniały, w takiej czy innej formie, w większości ludzkich kultur. A "rodziny" homoseksualne z adopcją dzieci - w żadnej.

Gdyby dzieci miały się (średnio) lepiej w takich "rodzinach" niż w sierocińcach, proporcje byłyby odwrotne.
Bo przecież obecna ludzka kultura niczym się nie różni od poprzednich kultur. Ten argument można by zastosować do pierdyliona innych rzeczy, które już w naszej kulturze funkcjonują, a niebo nam się na głowę nie zawaliło. Dlaczego miałoby się zawalić tym razem? Czy masz coś więcej, niż "nigdy nie było, to być nie może"?

pilaster napisał(a): Przpomina pilaster - średnio. Bo nawet pilaster jest w stanie sobie wyobrazić taką parę heteroseksualną i taką homoseksualną, że faktycznie dzieciom byłoby lepiej u tej drugiej. Smutny
To już chyba jakiś postęp.

pilaster napisał(a): No jakieś kryterium przydzielania dzieci musi istnieć. Po to jest urzędnik, zeby decydowac, że ci chętni dostaną dziecko, a tamci - w żadnym razie.
Czyli ceny nie ma. Po co przytaczać zatem prawo, które nie ma tu zastosowania?
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Oczywiście. Ale tego trzeba najpierw dowieść. Że danie homoseksualistom przywilejów finansowych zwiększy ich produktywność na tyle, że związana z tym wartośc dodana dla społeczeństwa będzie wyższa niż suma wartości przywilejów. Niech żeniec przedstawi taką kalkulację.

Pilaster sam przedstawił taką kalkulację jakiś czas temu. Wykazał korelację na poziomie -0,75. Wprawdzie pilaster omawiał wtedy nieco inny problem, ale akurat w kontekście tematu jak najbardziej znaczący.

Cytat:Z danych pośrednich. Sierocińce i domy dziecka istniały, w takiej czy innej formie, w większości ludzkich kultur. A "rodziny" homoseksualne z adopcją dzieci - w żadnej.

Z tymi sierocińcami to ciekawa sprawa, bo z moich danych wynika, że to wymysł stricte chrześcijański. W Rzymie pierwszy sierociniec to okolice roku 400, naszej ery. W przedchrześcijańskich Atenach opieką otaczano co najwyżej sieroty wojenne, w reszcie kultur sieroty były AFAIK najczęściej zniewalane. Nie wiem, czy taką formę opieki miałeś na myśli, chyba jednak nie.

Co do "rodzin homoseksualnych" to istotnie nie słyszało się wiele, ale swego czasu popularne były teorie o "trzeciej płci", która obejmowała w niektórych kulturach wszelakie odstępstwa od heteronormatywności, i która to, o ile była akceptowana, była uznawana jako pomoc w wychowywaniu dzieci. No bo jak nie zakłada i tak własnej rodziny, to niech pomoże innym. Ale chwilowo nie znalazłem na to linka, więc może to była plotka.

Cytat:Przpomina pilaster - średnio. Bo nawet pilaster jest w stanie sobie wyobrazić taką parę heteroseksualną i taką homoseksualną, że faktycznie dzieciom byłoby lepiej u tej drugiej. Smutny

bert ma tę zaletę nad pilastrem, że zna taki przypadek.

Cytat:No jakieś kryterium przydzielania dzieci musi istnieć. Po to jest urzędnik, zeby decydowac, że ci chętni dostaną dziecko, a tamci - w żadnym razie.

No więc jakie kryteria uważasz za stosowne a jakie nie? Czy urzędnik ma preferować katolików czy ateistów? Czy pary homoseksualne czy heteroseksualne? Czy osoby o jasnej czy o ciemnej skórze? Może jakieś inne kryteria jeszcze
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości