Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mimowolny celibat
kmat napisał(a): Może tak:
- Poglądy etyczne - publiczna sprawa.
- Poglądy moralne - prywatna sprawa.
Przynajmniej w światopoglądzie liberalnym.
Problem chyba leży w nomenklaturze. W moim rozumieniu sprawa prywatna oznacza coś co dla mnie jest istotne, czym ja się kieruję i czego nie zamierzam narzucać wszystkim wokół, a nie coś co koniecznie trzeba trzymać pod korcem. 

Jeśli ktoś uważa, że zakaz np. kradzieży jest kwestią li tylko etyczną, to oczywiście może rozróżniać tak jak powyżej i nie widzę problemu z taką nomenklaturą. Jakkolwiek w moim rozumieniu kradzież powinna być zakazana nie dlatego, że jest nieetyczna, a dlatego, że jest szkodliwa dla funkcjonowania społeczeństwa. Prawo służy homeostazie społeczeństwa, a nie jako trąba czyichś poglądów etycznych.

ZaKotem napisał(a): Mój samochód jest prywatny, ale jak wyjeżdżam nim na drogę publiczną, muszę przestrzegać pewnych reguł jego używania. To nie sprawia, że przestaje być prywatny. Tak samo, kiedy ujawniam moje przekonania etyczne, wypadałoby brać pod uwagę możliwość zderzenia z innymi prywatnymi przekonaniami nadjeżdżającymi z innych stron. W tym wypadku reguły narzuca kultura, a nie prawo, i nie chciałbym żeby to się zmieniło, no ale tak będzie tylko wtedy gdy wszyscy się zgadzają co do tego, że pewne zasady obowiązują. A ich jedynym celem jest właśnie to, żeby innym nie było przykro.

No właśnie. A te zasady nie mówią i nie powinny mówić, że nie mogę uważać, iż prostytutki pozbawiają się godności. Mówią natomiast (moim zdaniem, słusznie), że nie powinienem nikogo np. zniesławiać, czego nie robię uważając, że prostytutki pozbawiają się godności. Zdaje się, że nie zauważyłeś też tej części w której pisałem, że nie wyzywam prostytutek od dziwek, ani korposzczurów od korpodziwek. I to nie dlatego, że zasady na to nie pozwalają (moim zdaniem pozwalają), a dlatego, że to byłoby przeciwskuteczne.

Nie rozumiem więc jaką zasadę Twoim zdaniem narusza fakt, że kwestionuję godność prostytutek.

E.T. napisał(a): Miło, że w swojej argumentacyjnej nieporadności

Miło, że w swojej argumentacyjnej nieporadności nie pokazałeś w jaki to inny sposób niż wskazany przeze mnie prostytutki mogą zarządzać ryzykiem zdrowotnym... Nie wiem co Twoje przykłady mają tu do rzeczy, skoro odniosłem się do istoty sprawy, a Ty postanowiłeś się do niej nie odnieść.

E.T. napisał(a): możliwym źródle dodatkowego zarobku, poza codzienną pracą. Oczko

To fajnie. W jaki sposób stanowi to zarządzanie ryzykiem zdrowotnym?

E.T. napisał(a): Skoro istnieją, to jest to część "co najmniej znaczna"? Ciekawe. A jaka to jest konkretnie część?

Nie wiem, a Ty wiesz? Ja ekstrapoluję z tego co widzę - nie rozglądam się za prostytutkami, a większość przedstawicielek, które widziałem w życiu nie zostałaby uznana za atrakcyjne.

Niemniej, znalazłem jakieś dane dla rynku amerykańskiego: https://sex-crimes.laws.com/prostitution...statistics

Ciekawe czemu złośliwie nie zarządzają ryzykiem zdrowotnym...

E.T. napisał(a): Udowodnij proszę, że ryzykiem zostania podstarzałą kurwą, która musi dawać dupy z braku emerytury (domyślam się, że o tym mówisz), nie da się zarządzać.

Nie o tym mówię. Wyraźnie napisałem o jakich ryzykach mówię.

E.T. napisał(a): Żadna normalna w sferze swojej seksualności kobieta, której nic do tego nie zmusza, nie zostaje prostytutką. Problemem z punktem nr 3 jest jego absurdalność w świetle tego, że samo niczym nieprzymuszone prostytuowanie się jest wtórne względem zaburzeń seksualnych.

Pierwsze primo: skąd to wiesz?
Drugie primo: czyli twierdzisz, że prostytucja to objaw choroby, a klienci prostytutek wykorzystują osoby chore? No to ciekawy argument odnośnie tego dlaczego prostytucja jest zła. Nie wpadłem na to. Dzięki. Swoją drogą, to tylko wzmacnia moje tezy - ktoś chory będzie na te ryzyka jeszcze bardziej narażony.
Trzecie primo: co to ma do rzeczy w kontekście ryzyka o którym pisałem? Ginekologów czy kamerzystów dla wytwórni pornograficznych też nikt nie zmusza do tej pracy, a zgłaszają problemy związane z intymnością.

E.T. napisał(a): A tak serio, jakieś szczegółowe dane epidemiologiczne?

W linku powyżej masz dane dla rynku amerykańskiego. 80%.

E.T. napisał(a): Ależ nie, piszę o ryzyku pogorszenia życia intymnego w związku. Uważasz, że takie rzeczy nie mają istotnego potencjału wpływania na to, jak się komu układa z partnerem w łóżku?

Nie. Ale jeśli uważasz inaczej, wskaż dlaczego.

E.T. napisał(a): Czyli, liberale, pozwól, że Twój etyczny pogląd w tej kwestii, będący Twoją sprawą, kompletnie zignoruję. Bo o gustach się nie dyskutuje.

Ależ proszę. Mój pogląd o tym, że prostytutki wyzbywają się godności jak najbardziej możesz olać. M.in. po to wyraźnie podzieliłem moje stanowisko na kwestie obiektywne i subiektywne.

E.T. napisał(a): Hłe, hłe, a kto swoje swojosprawowe poglądy na zło czające się w prostytucji przedstawił, a potem pisał o tym, że się poglądów nie pozbędzie, żeby komu przykrości nie sprawić?

J.w. Podział na kwestie obiektywne i subiektywne po coś jest, a ja nie latam za prostytutkami czy korposzczurami, żeby uszczęśliwić ich moim poglądem, że wyzbywają się godności. O co Ci więc chodzi?

E.T. napisał(a): <uśmiecha się z pobłażaniem> Jakie to piękne. Uważasz, że poglądy etyczne są prywatną sprawą, ale kiedy ktoś się z tym etycznym poglądem nie zgadza (bo ma swój), rzucasz epitetem, który w Twoich ustach ma być obrazą.

"Widzisz te ręce? To są ręce, które opadają." Kwestia godności prostytutek jest kwestią etyczną - możesz sobie uważać na ten temat co chcesz, w ogóle mnie to nie rusza. Natomiast fakt, że najwyraźniej chcesz zakazać posiadania przeze mnie takiego, a nie innego poglądu, bo robi Ci się z tego powodu przykro (z powodu tego, że mam takie, a nie inne poglądy...) wskazuje, że jesteś lewakiem. I zaznaczenie tego faktu było celem zamieszczenia tego słowa.

Jeśli poczułeś się urażony to przepraszam - moim celem nie było obrzucenie Cię błotem, tylko identyfikacja. Odrzucam prawactwo i lewactwo na takich samych zasadach, a mam znajomych prawaków i lewaków, których lubię. Fakt, że ktoś jest prawakiem czy lewakiem, jest dla mnie per se wtórny. Więcej mówi o człowieku, że nie lubi schabowych, niż ta klasyfikacja.

E.T. napisał(a): Tak tak, ja tylko mówię, bo mnie o radę pytano, więc uprzejmie i z troską o sprawę pytającego odpowiadam.

No nie wiem. Może ja seplenię pisząc? Padło pytanie co jest złego w zarabianiu seksem, to odpowiedziałem, wyraźnie dzieląc sprawę na kwestie obiektywne i subiektywne. Czego tu nie rozumiesz?

Sądzisz, że miliony prostytutek w Polsce pociachają się, bo Socjopapa na niszowym forum napisał, że w jego subiektywnej opinii tracą godność wykonując swój zawód? Jakoś sądzę, że wątpię. Jestem wręcz przekonany, że gdybym rozmawiał z prostytutką i wygłosił taki komunikat to by co najwyżej wzruszyła ramionami, bo co ją może obchodzić subiektywny pogląd jakiegoś Socjopapy...

E.T. napisał(a): Śmieszna rzecz ten liberalizm. Niby to taki pogląd etyczny, że każdy se może etycznie poglądzić co mu się chce, ale jak ktoś się z liberalizmem nie zgadza, to lewak nie ma racji.

Pogląd odnośnie godności prostytutek nie ma nic wspólnego z liberalizmem. Liberalizm w kwestii prostytutek mówi tyle, że jeśli ktoś dobrowolnie i świadomie chce się prostytuować to krzyż na drogę. Liberalizm w kwestii etycznej oceny prostytucji mówi tyle, że jeśli ktoś chce to może uważać, że to praca etycznie szlachetna, obojętna albo uwłaczająca godności. Jak komu pasuje. Żaden z poglądów nie może być faworyzowany ani dyskryminowany.
Liberalizm nie mówi "każdy se może etycznie poglądzić co mu się chce", a w każdym razie nie to jest clou.
Lewak nie ma racji dlatego, że ma szkodliwe dla funkcjonowania społeczeństw poglądy, a nie dlatego, że nie zgadza się z liberalizmem.
W tym przypadku lewak nie ma racji nie dlatego, że ma inny pogląd w kwestii godności prostytutek, lecz dlatego, że chce zakazać mi posiadania moich poglądów w kwestii godności prostytutek.

Jeszcze coś trzeba wyjaśnić?

E.T. napisał(a): Poglądy etyczne ze swej natury nie są niczyją prywatną sprawą, bo dotyczą relacji międzyludzkich i realizują się w tych relacjach.

Wyżej wyjaśniałem kwestię nieporozumienia co do nomenklatury.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
A tak wracajac do inceli to dzisiaj nasza TV dala wywiad z najslawniejszym z nich ktory 2 lata temu wjechal na chodnik i zabil 8 osob, a ranil 16.
To drugi taki przypadek, bo w pierwszym roku pobytu w Kanadzie incel z Montrealu zabil kilkanascie dziewczyn na ichniej Politechnice.
Ten torontonski nic ciekawego nie powiedzial, rowniez nie wytlumaczyl dlaczego zabil jakichs starszych ludzi. Uwazam ze Kanada powinna zrobic jakas umowe handlowa z Rosja zeby wykorzystac rosyjskie gulagi na odsiadki dla takich inceli, zamiast tutaj utrzymywac ich w wiezieniach za duze pieniadze.
Odpowiedz
Bez wchodzenia w filozofię - czy prostytutka robi komuś krzywdę? Proste pytanie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Bez wchodzenia w filozofię - czy prostytutka robi komuś krzywdę? Proste pytanie.
Co najmniej jednej osobie - samej sobie.
Odpowiedz
towarzyski.pelikan napisał(a):
Lampart napisał(a): Bez wchodzenia w filozofię - czy prostytutka robi komuś krzywdę? Proste pytanie.
Co najmniej jednej osobie - samej sobie.

Nie mam więcej pytań :]

Lumberjack

piszesz że jesteś zwolennikiem wolności słowa i że każdemu można pojechać według tego co na wątrobie leży...

Jestem niemal przekonany że gdyby do twojej wybranki ktoś wulgarnie wyraził swoją opinię (niepochlebną) to byś wziął młotek (czy inny sprzęt pracownika budowy) i nie patrzył byś na konsekwencje. Tak więc zważaj że ktoś z drugiej strony może wybuchnąć kiedy swoimi słowami sprowadzasz jego bliską osobę do poziomu śmiecia.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Problem chyba leży w nomenklaturze. W moim rozumieniu sprawa prywatna oznacza coś co dla mnie jest istotne, czym ja się kieruję i czego nie zamierzam narzucać wszystkim wokół, a nie coś co koniecznie trzeba trzymać pod korcem. 

Nie w nomenklaturze, tylko w tym, że kiedy Liberał mówi "prostytucja jest zła, bo..." a potem przyznaje, że to jego pogląd etyczny, a pogląd etyczny to jego zdaniem jego sprawa w znaczeniu powyższym, to oznacza tyle tylko, że kiedy liberał mówi "x jest złe", nie mówi nic ponad "ja bym x nie robił", co najwyżej "dla mnie ważne jest, abym nie robił x".

Inaczej mówiąc, zabrałeś głos w dyskusji pisząc nie na temat.
Socjopapa napisał(a): Miło, że w swojej argumentacyjnej nieporadności nie pokazałeś w jaki to inny sposób niż wskazany przeze mnie prostytutki mogą zarządzać ryzykiem zdrowotnym... Nie wiem co Twoje przykłady mają tu do rzeczy, skoro odniosłem się do istoty sprawy, a Ty postanowiłeś się do niej nie odnieść.

A cóż to za istota sprawy? Wytłumacz mi proszę, bo głębia Twojej myśli jest dla mnie nieuchwytna. Już pominę to, że stawiasz się na miejscu prostytutki i orzekasz o jej możliwościach zarządzania ryzykiem, kiedy te są zawsze kwestią indywidualną, związaną choćby z tym, jakie ryzyko jest dla kogoś akceptowalne.

Socjopapa napisał(a): To fajnie. W jaki sposób stanowi to zarządzanie ryzykiem zdrowotnym?

Czytaj ze zrozumieniem, a potem odpowiadaj. Pisałem, że to się wiąże z punktem drugim. A może już zapomniałeś, o czym pisałeś w punkcie 2.?

Socjopapa napisał(a): Kwestia godności prostytutek jest kwestią etyczną - możesz sobie uważać na ten temat co chcesz, w ogóle mnie to nie rusza. Natomiast fakt, że najwyraźniej chcesz zakazać posiadania przeze mnie takiego, a nie innego poglądu, bo robi Ci się z tego powodu przykro (z powodu tego, że mam takie, a nie inne poglądy...) wskazuje, że jesteś lewakiem. I zaznaczenie tego faktu było celem zamieszczenia tego słowa.

LOL, co Ty piszesz człowieku? Zakazać? Przykro mi się robi? Skąd Ty takie rzeczy wywnioskowałeś? Doczepiłem się do tego, co uznałem za bzdurne w Twoich postach, o tych poglądach etycznych jako własnej sprawie, a nie do tego, co mi niby sprawiło przykrość i czego rzekomo chciałbym Ci zakazać.

Lewak jestem, owszem, ale no ja jebię, nie ma lepszego przykładu na to, jak można na podstawie fałszywych przesłanek wyprowadzić prawdziwy wniosek, niż ten wyżej...

Socjopapa napisał(a): W tym przypadku lewak nie ma racji nie dlatego, że ma inny pogląd w kwestii godności prostytutek, lecz dlatego, że chce zakazać mi posiadania moich poglądów w kwestii godności prostytutek.

Ustalmy sobie coś: lewak twierdzi, że poglądy etyczne podlegają dyskusji, mogą być krytykowane i uzgadniane. Co więcej, etyczna dyskusja służy zachowaniu społecznej homeostazy. Bzdury o zakazywaniu to efekt jakichś śmiesznych uprzedzeń.

Mam nadzieję, że to wyjaśnia kwestie zasadniczych nieporozumień. Na dyskusję bardziej merytoryczną nie mam obecnie warunków, proszę o cierpliwość.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Lumberjack.

Ale ogólnie to podobało mi się że napisałeś że ignorowałbyś taką osobę i to jest ok bo to nie jest napaść słowna.
Tak samo socjopapa też napisał że by nie wyzywał pomimo swojego podejścia.
Uważam że to jest okej. Największą podłością/hipokryzją jest jak ktoś korzysta z takich usług i jednocześnie chce ubliżać.

A przyjrzymy się innym zajęciom. na przykład ludzie którzy naciągają starsze osoby na garnki? Jak dla mnie to to jest kurestwo a nie prostytucja.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Ja jebię, prostytucja jest zła, tak samo jak palenie fajek, ćpanie, przerabianie się na karmę dla psów.
Niezależnie co o swoim nałogu sądzi palacz, narkoman czy konsument taniego seksu, nic tego nie zmieni, cała reszta to racjonalizacja.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
E.T. napisał(a): Czyli nie oczekujesz, że będzie się czuła jak szmata

Nie oczekuję.

E.T. napisał(a): i zupełnie zrozumiałe jest dla Ciebie, że ktoś w jej sytuacji ma wysokie poczucie własnej wartości?

Nie jest, ale przyjmuję to do wiadomości.

Lampart napisał(a): Ale ogólnie to podobało mi się że napisałeś że ignorowałbyś taką osobę i to jest ok bo to nie jest napaść słowna.
Tak samo socjopapa też napisał że by nie wyzywał pomimo swojego podejścia.
Uważam że to jest okej. Największą podłością/hipokryzją jest jak ktoś korzysta z takich usług i jednocześnie chce ubliżać.

Ale część ludzi chyba tak właśnie robi.

Lampart napisał(a): A przyjrzymy się innym zajęciom. na przykład ludzie którzy naciągają starsze osoby na garnki? Jak dla mnie to to jest kurestwo a nie prostytucja.

To jest skurwysyństwo, oszustwo. Kurestwo nie jest oszustwem.
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Bez wchodzenia w filozofię - czy prostytutka robi komuś krzywdę? Proste pytanie.
To nie jest proste pytanie. Zależy jak leży.

E.T. napisał(a): Nie w nomenklaturze, tylko w tym, że kiedy Liberał mówi "prostytucja jest zła, bo..." a potem przyznaje, że to jego pogląd etyczny, a pogląd etyczny to jego zdaniem jego sprawa w znaczeniu powyższym, to oznacza tyle tylko, że kiedy liberał mówi "x jest złe", nie mówi nic ponad "ja bym x nie robił", co najwyżej "dla mnie ważne jest, abym nie robił x". 

Czy naprawdę tak trudno jest się skupić na 2 minuty i odpisać na temat, z sensem?

Liberał nie powiedział "prostytucja jest zła" (podpowiem: nie o to było pytanie na które odpowiadałem).
Liberał nie powiedział, że to co napisał jest jego poglądem etycznym (niech stracę, podpowiem, że część nie jest całością).

E.T. napisał(a): A cóż to za istota sprawy? Wytłumacz mi proszę, bo głębia Twojej myśli jest dla mnie nieuchwytna.

Zauważyłem. A istota sprawy jest taka, że te ryzyka o których pisałem są niezarządzalne.

E.T. napisał(a): Już pominę to, że stawiasz się na miejscu prostytutki i orzekasz o jej możliwościach zarządzania ryzykiem, kiedy te są zawsze kwestią indywidualną, związaną choćby z tym, jakie ryzyko jest dla kogoś akceptowalne.

Akceptowalny poziom ryzyka nie ma żadnego związku z możliwością zarządzania nim. Akceptowalny poziom ryzyka faktycznie jest sprawą indywidualną. Możliwości zarządzania ryzykiem nie są.

E.T. napisał(a): Czytaj ze zrozumieniem, a potem odpowiadaj. Pisałem, że to się wiąże z punktem drugim. A może już zapomniałeś, o czym pisałeś w punkcie 2.?

To w jakim sposób jest to zarządzaniem ryzykiem z punktu drugiego?

E.T. napisał(a): Lewak jestem, owszem, ale no ja jebię, nie ma lepszego przykładu na to, jak można na podstawie fałszywych przesłanek wyprowadzić prawdziwy wniosek, niż ten wyżej...

Wzruszyłem się. Możemy teraz przejść do meritum?

E.T. napisał(a): Na dyskusję bardziej merytoryczną nie mam obecnie warunków, proszę o cierpliwość.

To zrób mi przyjemność i odpowiadaj wtedy kiedy masz warunki, bo szkoda mojego i Twojego czasu na takie pisaniny obok tego o czym ja pisałem.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
Bardzo dobry film. Przedstawia cały problem i omawia też niektóre schematy pojawiające się w tym temacie właśnie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): A masz jakieś badania, które to potwierdzają?
Cytat:http://healthland.time.com/2013/11/27/ho...onogamous/
Przepraszam, że tak późno, ale muszę. Otóż badania powyższe pokazują, że mężczyzna nie postrzega „obcych” kobiet jako atrakcyjne wtedy, gdy się go naszprycuje oksytocyną. Albo wtedy, gdy mu się ta oksytocyna naturalnie wydziela (bo np. akurat jest blisko swojej żony i czuje te emocje głębokiego przywiązania). Natomiast w innych sytuacjach – już nie bardzo.

I teraz ja nie chcę negować Twoich doświadczeń. Może Ty, ZaKotem masz taką rozregulowaną przysadkę, że hektolitr oksytocyny dziennie produkuje, niezależnie od sytuacji. Ale nie masz prawa negować monogamiczności tych mężczyzn, których jednak czasem pociągają obce babki, ale podejmują akt woli, aby mimo to pozostać wiernymi.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Ale nie masz prawa negować monogamiczności tych mężczyzn, których jednak czasem pociągają obce babki, ale podejmują akt woli, aby mimo to pozostać wiernymi.
Nie neguję. "Pociąganie kogoś" to "skłanianie kogoś do dążenia do aktu seksualnego". Jeśli mężczyzna nie dąży do aktu seksualnego z kobietą, nie z obawy przed bęckami, ale z własnej woli, to znaczy, że go ta kobieta nie pociąga. Pociąg seksualny u człowieka to mieszanka chemii i kultury. Człowiek bez kultury nie jest naturalny, tylko upośledzony. Teoretycznie mogę sobie też wyobrazić kogoś, kto w ogóle takiej chemii nie odczuwa, a dochowuje wierności jedynie z powodów ideologicznych - taki chyba był ideał purytański. To też jest monogamia. Zazwyczaj jednak biologia i kultura współpracują z sobą i wspierają się. Kiedy są sprzeczne, robią się problemy.

Jeśli podoba mi się jakiś przedmiot w sklepie, i to tak że wywołuje efekt "łał", to wcale nie znaczy, że mam ochotę go ukraść. Jeśli podoba mi się jakaś kobieta, to wcale nie znaczy, że chcę ją przelecieć.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Nie neguję. "Pociąganie kogoś" to "skłanianie kogoś do dążenia do aktu seksualnego". Jeśli mężczyzna nie dąży do aktu seksualnego z kobietą, nie z obawy przed bęckami, ale z własnej woli, to znaczy, że go ta kobieta nie pociąga. Pociąg seksualny u człowieka to mieszanka chemii i kultury. Człowiek bez kultury nie jest naturalny, tylko upośledzony. Teoretycznie mogę sobie też wyobrazić kogoś, kto w ogóle takiej chemii nie odczuwa, a dochowuje wierności jedynie z powodów ideologicznych - taki chyba był ideał purytański. To też jest monogamia. Zazwyczaj jednak biologia i kultura współpracują z sobą i wspierają się. Kiedy są sprzeczne, robią się problemy.

Jeśli podoba mi się jakiś przedmiot w sklepie, i to tak że wywołuje efekt "łał", to wcale nie znaczy, że mam ochotę go ukraść. Jeśli podoba mi się jakaś kobieta, to wcale nie znaczy, że chcę ją przelecieć.
OK. Przyjmuję wyjaśnienie. Uważam jednak, że używasz pewnych słów inaczej, niż są powszechnie rozumiane, zatem wcześniejsza wypowiedź mogła zostać zrozumiana opacznie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości