Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Margaret chce odejść z Kościoła z powodu masturbacji
#21
Wykładnia KK w rzeczonej kwestii jest mocno naciągana przez wiadome siły celibackie Uśmiech
W samej biblii nic nie ma nic konkretnego na temat grzesznego onanizmu (księga Onana i takie tam).

Można spytać uczonych w piśmie, dlaczego zatem Bóg zsyła na maluczkich już w dziecięctwie dar samoistnych erekcji nocnych i porannych tudzież polucji?
Ma w tym zapewne upodobanie, co nie?

Jeżeli nie, to mamy sprzeczność prowadzącą do niezawinionego napięcia moralnego.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#22
Frazesy bardzo uspokajają, szczególnie bajdurzenie o zacofaniu. Pozwala czuć się mądrzejszym .

Jeśli coś jest grzechem, to nie z powodu widzimisie Pana Boga, lecz z konkretnego zwanego autentycznym dobrem drugiego człowieka.
Ciało przyzwyczajone do określonych bodźców (tu masturbacja) z czasem zaczyna reagować głównie na nie. Potem trudno o satysfakcje z normalnego pożycia, co dalej prowadzi do problemów. Apostazja zmieszana z masturbacją zapewni  jej lepszą karierę, dalsze robienie  z niej gwiazdy. W niczym nie pomoże, lecz utrudni normalne życie z drugim człowiekiem przyjmując głębokie przywiązanie  do masturbacji.  Ciągła powoduje powstanie przyjemności ze sobą, czyli zamkniecie się na drugie człowieka. Wystarczy kliknąć w internet, aby dowiedzieć się o zwiększającej się grupie ludzkiej  na pornostronach żyjących sami ze sobą. Jaka przyszłość, jaka rodzina, jakie zdrowie psychiczne?
Nawet w kultowym kiedyś serialu "Seks w wielkim mieście" jest scena, kiedy jedna z trójki wyzwolonych niewiast znika z pola widzenia pozostałym. Szybko się domyślają o co chodzi i wpadają do jej zaciemnionego mieszkania wyciągając ją z łóżka, wyrzucając do śmieci przyrząd  rozkoszy. Przestrzegają ją przed takim postępowaniem.

Pytanie, czy kogoś obchodzi jakie mogą być dalsze skutki  dla życia Margaret? Wątpię, dzika radość, że jest anty taka mądra i wyzwolona. O jej autentycznym dobru w przyszłości raczej się nie myśli. Dlatego zakaz i możliwość odejścia jest rzeczą mądrą i właściwą. Pytanie zadane sobie, do czego ciągła  masturbacja może mnie  doprowadzić  w przyszłości, jakich skutków, jest obecnie passe. Nie bez powodu.
Odpowiedz
#23
Ale tak raz na tydzień dwa tygodnie, jeśli ktoś nie uprawia seksu, dobrze jest się wyładować.
Odpowiedz
#24
Lampart napisał(a): Na pewno są kobiety, którym się podoba ksiądz i na spowiedzi z lubością opowiadają mu różne sprośne sytuacje ze swojego życia erotycznego, tak żeby zawstydzić i pobudzić księdza i czerpią z tego perwersyjną satysfakcję Duży uśmiech
Powiem Ci, że się nawet zastanawiałam czy Margaret nie jest taką osobą, skoro - jak twierdzi - 1) spowiadała się z masturbacji (co już jest dziwne, szczególnie dla dziewczyny) oraz 2) robiła to co tydzień (bardzo często), a przecież masturbacja chyba nie jest grzechem ciężkim, żeby jej uprawianie uniemożliwiało przystąpienie do komunii świętej? 
Dziwne to.

Ja sobie przypomniałam jeszcze jeden mały szczegół. Jako że zaczęłam się masturbować jako kilkulatka, to na początku w ogóle nie wiedziałam, jak się nazywa to, co robię, więc miałabym problem z wyznaniem tego grzechu. Tak na samym samym początku w ogóle nie wiązałam tego z grzesznością, natomiast później sobie zaczęłam różne rzeczy kojarzyć. I na przykład wiedziałam, że to co robię jakoś jest związane z seksem, ale przecież nie mogłam powiedzieć księdzu, że codziennie uprawiam (chyba wtedy nie znałam słowa "uprawiać") seks. Jako że już jako dziewczynka byłam kreatywna językowo, to na własne potrzeby ukułam sobie nazwę "pipowanie". Jednak gdybym wyznała księdzu, że codziennie pipuję, to przecież by zaczął dopytywać "Co, proszę, dziecko?". "Codziennie pipuję". "Ale co to znaczy? Możesz opisać, co robisz?" Byłoby to dla mnie bardzo żenujące, gdybym miała opowiadać szczegóły. Dużo łatwiej jest po prostu walnąć "masturbuję się", każdy wie, co to znaczy. Był czas, że nawet zaczęłam się usprawiedliwiać w ten sposób, że nie spowiadam się z pipowania, bo nawet nie wiem, jak to się nazywa fachowo. A jak już się dowiedziałam, to z kolei bałam się wyznać grzechu, który zatajałam przez wiele lat.

Gladiator napisał(a): Jeśli coś jest grzechem, to nie z powodu widzimisie Pana Boga, lecz z konkretnego zwanego autentycznym dobrem drugiego człowieka.
Ciało przyzwyczajone do określonych bodźców (tu masturbacja) z czasem zaczyna reagować głównie na nie. Potem trudno o satysfakcje z normalnego pożycia, co dalej prowadzi do problemów. Apostazja zmieszana z masturbacją zapewni  jej lepszą karierę, dalsze robienie  z niej gwiazdy. W niczym nie pomoże, lecz utrudni normalne życie z drugim człowiekiem przyjmując głębokie przywiązanie  do masturbacji.  Ciągła powoduje powstanie przyjemności ze sobą, czyli zamkniecie się na drugie człowieka. Wystarczy kliknąć w internet, aby dowiedzieć się o zwiększającej się grupie ludzkiej  na pornostronach żyjących sami ze sobą. Jaka przyszłość, jaka rodzina, jakie zdrowie psychiczne?
Nawet w kultowym kiedyś serialu "Seks w wielkim mieście" jest scena, kiedy jedna z trójki wyzwolonych niewiast znika z pola widzenia pozostałym. Szybko się domyślają o co chodzi i wpadają do jej zaciemnionego mieszkania wyciągając ją z łóżka, wyrzucając do śmieci przyrząd  rozkoszy. Przestrzegają ją przed takim postępowaniem. 
Teraz opisujesz problem nałogowej masturbacji, a nie masturbacji jako takiej. 

Poza tym większość kobiet nie miewa orgazmów pochwowych, więc nawet podczas zwykłego stosunku z mężczyzną i tak muszą zostać pobudzone w podobny sposób, jak to robią, kiedy się bawią same ze sobą. Obawiam się, że kobieta która się nigdy nie masturbowała, zanim zaczęła współżycie, może nawet nie mieć pojęcia, jak uzyskać satysfakcję i być może pomyśli sobie, że jest jakaś aseksualna, bo nic nie czuje podczas seksu.

Ten problem, który opisujesz, w większym stopniu dotyczy mężczyzn niż kobiet. To mężczyźni zwykle inicjują zbliżenia i to dla nich seks jest ważniejszym spoiwem związku (przynajmniej tak było do tej pory). Tymczasem dla wielu kobiet seks (tradycyjnie rozumiany) mógłby nie istnieć.

Lampart napisał(a): Ale tak raz na tydzień dwa tygodnie, jeśli ktoś nie uprawia seksu, dobrze jest się wyładować.
Wierząc nauce, ejakulacja zapobiega rakowi prostaty oraz zwiększa poziom testosteronu, więc dla samotnego mężczyzny w sumie im więcej masturbacji, tym lepiej.

Jeśli chodzi o kobiety, to aktywność seksualna zwiększa sprawność fizyczną i umysłową, zapobiega depresji czy chorobowym zmianom w narządach rodnych.
Odpowiedz
#25
Osiris napisał(a): Nie moja wina że przedstawiciele KK publicznie przedstawiaja idiotyczne, zacofane i prymitywne poglądy, średniowieczne, jeśli użyć innego określenia.
No ale to właśnie głupie i mylące określenie. Grzeszność, występność i szkodliwość masturbacji poważnie zaczęto traktować w wieku XVIII. Zresztą zaczęli tę fiksację protestanci. Ateiści, którzy zaczęli w tym czasie istnieć, też nie mieli nic przeciwko. Więc pisz zgodnie z prawdą: przedstawiciele KK publicznie przedstawiają idiotyczne, zacofane i prymitywne poglądy, oświeceniowe, jeśli użyć innego określenia.

Gladiator napisał(a): Jeśli coś jest grzechem, to nie z powodu widzimisie Pana Boga, lecz z konkretnego zwanego autentycznym dobrem drugiego człowieka.
Ciało przyzwyczajone do określonych bodźców (tu masturbacja) z czasem zaczyna reagować głównie na nie. Potem trudno o satysfakcje z normalnego pożycia, co dalej prowadzi do problemów. (...) W niczym nie pomoże, lecz utrudni normalne życie z drugim człowiekiem przyjmując głębokie przywiązanie  do masturbacji.  Ciągła powoduje powstanie przyjemności ze sobą, czyli zamkniecie się na drugie człowieka.
Tak, dziękujemy za przedstawienie idiotycznych, zacofanych i prymitywnych poglądów, oświeceniowych, jeśli użyć innego określenia. W szczególności powstałego właśnie w XVIII przesądu, że seksualność jest czymś wyuczonym. To oczywiście, że na sprawach seksualnych najlepiej znają się nie seksuolodzy, tylko księża.

towarzyski.pelikan napisał(a): Ja sobie przypomniałam jeszcze jeden mały szczegół. Jako że zaczęłam się masturbować jako kilkulatka,
tak jak każdy
Cytat:to na początku w ogóle nie wiedziałam, jak się nazywa to, co robię, więc miałabym problem z wyznaniem tego grzechu. Tak na samym samym początku w ogóle nie wiązałam tego z grzesznością, natomiast później sobie zaczęłam różne rzeczy kojarzyć.
Ciekawa rzecz, jak byłem w wieku pierwszokomunijnym, to na religii w ogóle o takich rzeczach nie mówiono. Pojęcia nie miałem, że to jakiś grzech może być. A na etapie, kiedy ksiądz bredził w klasie dokładnie to samo, co powtarza Gladiator i cała reszta poddanych takiej edukacji, mnie już nauka religii nie dotyczyła. Całkowicie uniknąłem więc kościelnego zażenowania. Nieco młodszych ode mnie ludzi księża zaczynali seksualizować już wcześniej, podobno czasem i w wieku przedszkolnym.
Odpowiedz
#26
ZaKotem napisał(a): No ale to właśnie głupie i mylące określenie. Grzeszność, występność i szkodliwość masturbacji poważnie zaczęto traktować w wieku XVIII. Zresztą zaczęli tę fiksację protestanci. Ateiści, którzy zaczęli w tym czasie istnieć, też nie mieli nic przeciwko. Więc pisz zgodnie z prawdą: przedstawiciele KK publicznie przedstawiają idiotyczne, zacofane i prymitywne poglądy, oświeceniowe, jeśli użyć innego określenia.
Cóż ja poradzę, że w słowniku PWN napisali w ten sposób:

"średniowiecze"

1. «okres w historii europejskiej od V do XV w. n.e.»
2. «przestarzałe poglądy, metody pracy itp.»

Ale w sumie macie z zefciem rację, to niepoprawne użycie w tamtym kontekście.

Gladiator napisał(a): Jeśli coś jest grzechem, to nie z powodu widzimisie Pana Boga, lecz z konkretnego zwanego autentycznym dobrem drugiego człowieka.
Ale kto określa czym jest to tzw. "autentyczne dobro drugiego człowieka"? Gladiator?
Odpowiedz
#27
towarzyski.pelikan napisał(a): Powiem Ci, że się nawet zastanawiałam czy Margaret nie jest taką osobą, skoro - jak twierdzi - 1) spowiadała się z masturbacji (co już jest dziwne, szczególnie dla dziewczyny) oraz 2) robiła to co tydzień (bardzo często), a przecież masturbacja chyba nie jest grzechem ciężkim, żeby jej uprawianie uniemożliwiało przystąpienie do komunii świętej?

Margaret może po prostu ściemniać. Może szykuje płytę czy jakąś trasę koncertową i chce o sobie przypomnieć. Nic się tak nie sprzedaje jak robienie z siebie ofiary.

ZaKotem napisał(a): A na etapie, kiedy ksiądz bredził w klasie dokładnie to samo, co powtarza Gladiator i cała reszta poddanych takiej edukacji, mnie już nauka religii nie dotyczyła. Całkowicie uniknąłem więc kościelnego zażenowania.

U mnie w parafii szkolnej funkcjonowało oficjalnie dość eufemistyczne określenie masturbacji, żeby dzieciaki, które czują się winne, ale jednocześnie są zbyt nieśmiałe, żeby mówić o niej wprost, mogły się wyspowiadać. Coś w stylu "byłam nieskromna". Bardzo niedosłowne, ale wiadomo było, o co chodzi. Tak czy siak nie przypominam sobie w ogóle rozmowy o masturbacji czy jej demonizowania na katechezach. Omówienie tej kwestii ograniczyło się do przedstawienia tego eufemizmu.
Odpowiedz
#28
NinnyCamacho napisał(a): U mnie w parafii szkolnej funkcjonowało oficjalnie dość eufemistyczne określenie masturbacji, żeby dzieciaki, które czują się winne, ale jednocześnie są zbyt nieśmiałe, żeby mówić o niej wprost, mogły się wyspowiadać. Coś w stylu "byłam nieskromna". Bardzo niedosłowne, ale wiadomo było, o co chodzi. Tak czy siak nie przypominam sobie w ogóle rozmowy o masturbacji czy jej demonizowania na katechezach. Omówienie tej kwestii ograniczyło się do przedstawienia tego eufemizmu.
Teraz tematy związane z seksem nie są takim tabu jak kiedyś, wobec czego Kościół próbuje iść z duchem czasu i dołączyć się do dyskusji. I dzieci dowiadują się z podręczników do religii, że masturbacja jest gorsza niż wojna atomowa czy prezerwatywy powodują zapalenie prącia. 

https://natemat.pl/217783,licza-sie-bog-...kich-szkol
Odpowiedz
#29
Margaret Thatcher?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#30
Osiris napisał(a): Teraz tematy związane z seksem nie są takim tabu jak kiedyś, wobec czego Kościół próbuje iść z duchem czasu i dołączyć się do dyskusji. I dzieci dowiadują się z podręczników do religii, że masturbacja jest gorsza niż wojna atomowa czy prezerwatywy powodują zapalenie prącia.

Masz jakieś skany z tych podręczników?
Odpowiedz
#31
NinnyCamacho napisał(a):
Osiris napisał(a): Teraz tematy związane z seksem nie są takim tabu jak kiedyś, wobec czego Kościół próbuje iść z duchem czasu i dołączyć się do dyskusji. I dzieci dowiadują się z podręczników do religii, że masturbacja jest gorsza niż wojna atomowa czy prezerwatywy powodują zapalenie prącia.

Masz jakieś skany z tych podręczników?
Ale po co Tobie skany? Ja wiem, że w sieci często wypisują bzdury ale ta informacja powtarza się kilkakrotnie i nikt temu nie zaprzeczył, z tego co się orientuję. Tutaj jest link to informacji z OMZRiK. 
https://www.facebook.com/osrodek.monitor...8826747251
Odpowiedz
#32
WTF is Margaret?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#33
Iselin
Cytat:WTF is Margaret?
Jak informuje Wikipedia Margaret jest piosenkarką, kompozytorką i autorką tekstów piosenek, a z wykształcenia projektantką mody.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#34
Prawdziwy człowiek renesansu.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#35
Osiris napisał(a): ta informacja powtarza się kilkakrotnie i nikt temu nie zaprzeczył

Dla mnie to żaden dowód.
Odpowiedz
#36
NinnyCamacho napisał(a):
Osiris napisał(a): ta informacja powtarza się kilkakrotnie i nikt temu nie zaprzeczył

Dla mnie to żaden dowód.
Ech, cóż więc takiego mogę zrobić? Kupić książkę i wysłać pocztą? W tym drugim linku jest video, w którym duchowny wypowiada się na ten temat. To wszystko jest banalne do sprawdzenia w guglu i naprawdę, nie jest to spisek antykościelny. Treści ksenofobiczne, rasistowkie, pseudonaukowe bzdury od naszych obrońców duchowych obrońców moralności. 

https://wiadomosci.wp.pl/szokujace-tresci-w-podreczniku-do-religii-w-te-slowa-trudno-uwierzyc-6164298426144897a
https://dzienniklodzki.pl/kontrowersyjne...r/12504912
Odpowiedz
#37
Smutek 
No i wydało się. Eh ci celebryci!
Margaret oświadczyła, że:
Cytat:"Nie występuje z kościoła z powodu żadnego konkretnego zdarzenia. Jestem osobą niewierząca i za fair konsekwencje tego, uważam wypisanie się z grupy do której już nie należę"

Trochę nie po polsku ale cóż Smutny

I jak tu żyć?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#38
Osiris napisał(a): Ech, cóż więc takiego mogę zrobić? Kupić książkę i wysłać pocztą?

Możesz.

Osiris napisał(a): To wszystko jest banalne do sprawdzenia w guglu

Jasne, ale żadnych cytatów google nie podaje, a Ty podajesz tylko artykuły, które odnoszą się do artykułu Pauliny Młynarskiej, który nie podaje żadnych cytatów. We wszystkich tych artykułach w ogóle nie ma żadnych cytatów poza tym jednym o Arabach i Murzynach, który w ogóle nie jest szokujący.

Wydawnictwo "Jedność" udostępniło przewodnik metodyczny do tego podręcznika:
https://www.jednosc.com.pl/images/katech...liceum.pdf
Nic tam nie ma o ślubach z Murzynami, śmietnikach w macicach, bombach atomowych i zapaleniach prącia.
Odpowiedz
#39
Obejrzyj do cholery video z drugiego linku o którym wspomniałem. Tam się odnoszą prowadzący oraz duchowny do tych kontrowersji. Chyba, że uważasz iż są postawieni, ale wtedy to nic już nie poradzę.
Odpowiedz
#40
Osiris napisał(a): Obejrzyj do cholery video z drugiego linku o którym wspomniałem. Tam się odnoszą prowadzący oraz duchowny do tych kontrowersji. Chyba, że uważasz iż są postawieni, ale wtedy to nic już nie poradzę.
Zabawne - wojujący ateista, który uwierzył, choć nie widział. Hihihi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości