Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Godek odchodzi do Liroya. Wierność jest nudna?
#41
Nie lepiej.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#42
kmat napisał(a): Nie lepiej przenieść ten temat do działu z polityką?
Jeszcze raz powtórzę, ze to temat o roznicy w postrzeganiu i realizowaniu wiernosci przez kobiety i mezczyzn. Taka była moja intencja, mysle ze dobitnie wyrazona we wstepniaku oraz w nieprzypadkowym wyborze dzialu. Nie moja wina, ze udzielający sie w tym temacie, nie zatrybili i zrobili z tego watek polityczny. Chcialabym, zeby wreszcie ktos sie wypowiedzial na temat poza samym autorem tematu.
Odpowiedz
#43
Jeśli chcesz włożyć mężczyzn do jednej szufladki, a kobiety do drugiej, to nie ma o czym rozmawiać.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#44
znaLezczyni napisał(a): Jeśli chcesz włożyć mężczyzn do jednej szufladki, a kobiety do drugiej, to nie ma o czym rozmawiać.
Masz możliwość moją szufladkę obalić. Ja ją wstępnie założyłam, ponieważ dostrzegam różnicę.
Odpowiedz
#45
towarzyski.pelikan napisał(a): Niezmiennie największym poparciem konserwatywnych wyborców cieszy się PiS, który przez całe lata rządów nie zrobił nic w kierunku ochrony życia nienarodzonego.

Za to zrobił wiele w kwestiach dla ich wyborców - realnie,  nie gołosłownie, ważniejszych. Zaryzykuję wręcz tezę, że wśród wyborców PiS procent takich ideowych prolajfowców jest mniejszy od procenta osób, które albo same skorzystały albo własne córki wysłały na skrobankę i nie są zainteresowane wprowadzeniem karalności. Być może więc skuteczny polityk prolajfowy to taka sama kategoria, jak skuteczny polityk antyszczepionkowy.


Ale to jest, przyznaję, spekulacja.
Cytat:Gdyby Godek skuteczność polityka mierzyła zakresem władzy i popularnością, startowałaby z list PiSu. Ale jej właśnie nie chodzi o władzę, nie chodzi jej o poklepywanie się po plecach, za którym nic nie idzie "tak, ja też jestem przeciwko aborcji, ale są ważniejsze rzeczy". Ona szuka kogoś, kto przestanie ją traktować jako mocny głos prolifowy, który ma uwiarygodnić konserwatywny charakter danego ugrupowania. Ją interesują czyny. 

...

A więc?

Od jakichś 3 stron czekam na wyliczenie tych "czynów" Liroya. I na razie dupa, znaczy, nic. Jego "skuteczność" według Twoich postów wynika z tego, że jest:
- barczysty
- silny
- postawny
- pewny siebie,
- bezkompromisowy
- męski
- zdecydowany

... i tak dalej w tym tonie.

Kiedyś obśmiewano tekst, że kobiety wybierają polityka, który się "inteligentnie uśmiecha". Dziś widocznie kolej na polityka, który jest "skutecznie barczysty".
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#46
towarzyski.pelikan napisał(a): Jeszcze raz powtórzę, ze to temat o roznicy w postrzeganiu i realizowaniu wiernosci przez kobiety i mezczyzn.
1) Czyli kolejne pseudofilozoficzne pierdolenie o Szopenie, które nic nie wnosi.
2) I do tego trzeba było tak kretyńskiego przykładu jak Godkowa i Liroy?
To już lepiej zrobić z tego normalny temat o polityce, ot coś w stylu "drogi i bezdroża planktonowych prawicowych pojebów".
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#47
kmat napisał(a): 1) Czyli kolejne pseudofilozoficzne pierdolenie o Szopenie, które nic nie wnosi.
2)  I do tego trzeba było tak kretyńskiego przykładu jak Godkowa i Liroy?
To już lepiej zrobić z tego normalny temat o polityce, ot coś w stylu "drogi i bezdroża planktonowych prawicowych pojebów".
Gdybym użyła medialnego przykładu Godek i Liroya jako ilustracji dla problemu wierności, o którym wcześniej rozmyślałam, to Twój zarzut mógłby być jakoś słuszny, bo na pewno można znaleźć znacznie bardziej wymowne przykłady, ale kolejność była odwrotna. Najpierw przeczytałam newsa o Godek i Liroyu (więc zaczęło się od polityki), ale później moje rozmyślania popłynęły w stronę idei wierności. Godek i Liroy posłużyli mi jako inspiracja. I postanowiłam się tą inspiracją podzielić, jako że dodaje tematowi sensacyjnej otoczki, tak że nawet najbardziej zgnuśniałe intelektualnie umysły mógłby ten wątek jakoś tam poruszyć, ale nie przewidziałam, że poruszenie będzie tak wielkie, że skończy się totalnym offtopem.

Teraz jednak powstał nowy temat (tym razem polityczny), który (mam nadzieję) odciągnie od tego wątku umysły skrajnie nierefleksyjne. Plebs niech się zajmuje polityką, a tutaj zapraszam elitę.
Odpowiedz
#48
bert04:
Cytat:Kiedyś obśmiewano tekst, że kobiety wybierają polityka, który się "inteligentnie uśmiecha". Dziś widocznie kolej na polityka, który jest "skutecznie barczysty".
Kobiety mają inny system oceniania mężczyzn, inteligentny mężczyzna to facet niekoniecznie posiadający dużą wiedzę, musi natomiast posiadać pewne żeńskie cechy charakteru, elastyczność, emocjonalność obok tych męskich. Mężczyźni też nie oceniają kobiecej inteligencji na podstawie wiedzy, inteligentna kobieta w waszym mniemaniu musi być cnotliwa, nawet jeśli byłaby głupia jak but z lewej nogi.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#49
Rodica napisał(a): Kobiety mają inny system oceniania mężczyzn, inteligentny mężczyzna to facet niekoniecznie posiadający dużą wiedzę, musi natomiast posiadać pewne żeńskie cechy charakteru, elastyczność, emocjonalność obok tych męskich.

A mężczyźni oceniają kwalifikację sekretarek po objętości biustu. I oba podejścia, choć rozpowszechnione, są idiotyczne.

Cytat:Mężczyźni też nie oceniają kobiecej inteligencji na podstawie wiedzy, inteligentna kobieta w waszym mniemaniu musi być cnotliwa, nawet jeśli byłaby głupia jak but z lewej nogi.

Bzdura. Kobieta inteligentna to przede wszystkim taka, która zna swoją wartość. W czasach patriarchatu, a częściowo i dziś, cnota była elementem tej wartości, zwłaszcza na rynku matrymonialnym. Co nie oznacza, że i wtedy cnotliwe panny się nie puszczały. "Według kronikarza Macieja z Miechowa chorobę <syfilis, przyp. b4> przywiozła do polskiej stolicy pewna pobożna niewiasta z pielgrzymki do Rzymu." <1>. A i dziś kobieca inteligencja to kwestia, na ile ona wybiera partnera, a na ile daje się ponieść hormonom i namiętnościom chwili.

Kobieta inteligentna potrafi przez łóżka szefów "wyruchać się w górę"*. Albo wybierze od razu dobrze męża, łącząc cnotę i inteligencję.

Kobieta głupia potrafi zachować cnotę aż do staropanieństwa, kiedy już nie stanowi żadnego atutu. Albo będzie się puszczała z każdym, który postawi jej drinka w barze.

PS: Znasz na serio facetów, którzy mówią coś w stylu "mądra to cnotliwa"? Czy to jest to, co zapamiętałaś z lekcji katechezy?




(*niezależnie od moralnej oceny, to jest dosyć inteligentna taktyka)

<1> https://blogpilastra.wordpress.com/2018/...wasermana/

Wiem, że źródło pośrednie i niepewne, ale jakoś ten syfilis się rozprzestrzeniał wtedy.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#50
bert04:
Cytat:Bzdura. Kobieta inteligentna to przede wszystkim taka, która zna swoją wartość
Psychopatki bardzo dobrze znają swoją wartość i potrafią się puszczać bez cienia wstydu. Właśnie ten brak wstydu świadczy o braku sumienia, pewnej zwierzecej skłonności do bezwstydnego egoizmu.
Faceci którzy podziwiają takie kobiety też musza być psychopatami.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#51
towarzyski.pelikan napisał(a): Plebs niech się zajmuje polityką, a tutaj zapraszam elitę.
Lepszy sort Duży uśmiech No to zostawiamy naszą drzesikę w intymnym tete a tete z elitarną Rodicą Uśmiech
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#52
Rodica napisał(a): Psychopatki bardzo dobrze znają swoją wartość i potrafią się puszczać bez cienia wstydu. Właśnie ten brak wstydu świadczy o braku sumienia, pewnej zwierzecej skłonności do bezwstydnego egoizmu. Faceci którzy podziwiają takie kobiety też musza być psychopatami.

W kontekście wątku to dziwne skojarzenia. Bo jednak, oprócz chyba tylko pelikana, wszyscy uważają, że Kaja Godek zbyt często zmieniała "partnerów", a ostatniego wybrała wyjątkowo głupio. Przenosząc to na obszar związków damsko-męskich, są takie kobiety, które po rozwodzie tułają się od partnera do partnera, żeby wylądować u machowatego pijaczyny, co jest "skutecznie barczysty". Nie jest to akurat wykładnik psychopatii, ani szczególnej inteligencji.

Ale kobiety opisane przez Ciebie wyżej z pewnością istnieją, tyle że to znowu pewien wycinek populacji, a puszczalstwo to tylko jedna z możliwych taktyk. Niektórym facetom imponuje to, jeżeli kobieta przejmuje taktyki tradycyjnie męskie, inni widzą w tym potwierdzenie własnej wartości, jeżeli zostaną przez taką kobietę wybrani (odwrócenie ról, wiem, ale jeżeli poczytasz wspomnienia Stanisława Augusta o Katarzynie Wielkiej, to zrozumiesz ten motyw).

A jeszcze u innych jest jak w tym dowcipie, co koledzy wyśmiewali się z pana młodego, że jego żonę wszyscy już mieli. "A co byście woleli, jeść gówno samemu czy tort z kolegami?"
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#53
bert04 napisał(a):  Bo jednak, oprócz chyba tylko pelikana, wszyscy uważają, że Kaja Godek zbyt często zmieniała "partnerów", a ostatniego wybrała wyjątkowo głupio. Przenosząc to na obszar związków damsko-męskich, są takie kobiety, które po rozwodzie tułają się od partnera do partnera, żeby wylądować u machowatego pijaczyny, co jest "skutecznie barczysty". Nie jest to akurat wykładnik psychopatii, ani szczególnej inteligencji.
To jest perspektywa mężczyzny, który sam nie jest samcem alfa. Z punktu widzenia takiego faceta lepiej jest kreować wizerunek kobiety, która w jak najmniejszym stopniu kieruje się naturą (potrzebami tak biologicznymi, jak psychologicznymi), a w jak największym stopniu rozsądkiem, który nazywasz (górnolotnie) inteligencją. Kobieta rozsądna nie skończy z pewnością z potłuczonymi żebrami, ani (najprawdopodobniej) złamanym sercem, natomiast całe życie będzie jej czegoś brakować. I ten brak będzie próbowała sobie jakoś zrekompensować, czy to obcując z literaturą, sztuką, rozrywkami, dzięki którym będzie mogła chociaż w fantazji doświadczyć w pełni swojej kobiecości, czy to poprzez ratowanie swojego ego wzmożoną krytyką tych nierozsądnych kobiet.

Ja już w innym temacie pisałam, ze dramatem naszych czasów jest deficyt mężczyzn, którzy są jednocześnie męscy i etyczni.
Odpowiedz
#54
kmat:
Cytat:No to zostawiamy naszą drzesikę w intymnym tete a tete z elitarną Rodicą
Nie kpij sobie ze mnie, ja jestem prosta dziewczyna.

bert04
Cytat:W kontekście wątku to dziwne skojarzenia. Bo jednak, oprócz chyba tylko pelikana, wszyscy uważają, że Kaja Godek zbyt często zmieniała "partnerów", a ostatniego wybrała wyjątkowo głupio. Przenosząc to na obszar związków damsko-męskich, są takie kobiety, które po rozwodzie tułają się od partnera do partnera, żeby wylądować u machowatego pijaczyny, co jest "skutecznie barczysty". Nie jest to akurat wykładnik psychopatii, ani szczególnej inteligencji.
Rozmawialiśmy trochę poza kontekstem, a teraz chyba sugerujesz, że pani K zrobiłaby lepiej gdyby dała się "wyruchać w górę" i to jest niesprawiedliwe. Nie każda kobieta potrafi błyszczeć blaskiem dziewicy przechodząc z łóżka do łóżka.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#55
Pelikanie, od Ciebie jeszcze ciągle oczekuję pokazania mi tych mitycznych "czynów Liroya". Bo to, że jest "skutecznie barczysty" już wiem, taki alfa alfa super hiper plus ultra do kwadratu i sześcianu.

Rodico, określenie "wyruchać się w górę" jest typowo niemieckie i dotyczy pracownic sypiających z szefami. Tu raczej mamy konstelację kobiety po rozwodzie. Dopóki ludzie wierzą, że ten pierwszy facet ją źle traktował i ignorował jej potrzeby, zaakceptują nowego partnera, może nawet paru. Jeżeli jednak ta kobieta wyląduje w ramionach "skutecznie barczystego", a na dodatek jawnego przeciwnika jej poglądów, to nie pozostanie już nic z jej rzekomych powodów odejścia.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#56
bert04 napisał(a): Pelikanie, od Ciebie jeszcze ciągle oczekuję pokazania mi tych mitycznych "czynów Liroya". Bo to, że jest "skutecznie barczysty" już wiem, taki alfa alfa super hiper plus ultra do kwadratu i sześcianu.
Berciku, naprawdę muszę Ci takie oczywistości tłumaczyć? Jego imponujące bary są zapowiedzią skutecznych czynów politycznych. Rosły chłop nie musi udowadniać swojej siły czynami. Wystarczy spojrzeć i opuścić koparę.

bert04 napisał(a):
Rodico, określenie "wyruchać się w górę" jest typowo niemieckie i dotyczy pracownic sypiających z szefami. Tu raczej mamy konstelację kobiety po rozwodzie. Dopóki ludzie wierzą, że ten pierwszy facet ją źle traktował i ignorował jej potrzeby, zaakceptują nowego partnera, może nawet paru. Jeżeli jednak ta kobieta wyląduje w ramionach "skutecznie barczystego", a na dodatek jawnego przeciwnika jej poglądów, to nie pozostanie już nic z jej rzekomych powodów odejścia.
Berciku słodki, szkoda że nie uwzględniłeś, których potrzeb nie zaspokoili ci wydymani, może właśnie tych, które skutecznie barczysty zaspakaja z nawiązką.
Odpowiedz
#57
Czyli pelikan stworzyła nam "teorię szerokich barów ". Czy ta teoria ma potwierdzenie w środowisku politycznym? Barczystych tam niewielu, a rządzi kurdupel.
Odpowiedz
#58
Osiris napisał(a): Czyli pelikan stworzyła nam "teorię szerokich barów ". Czy ta teoria ma potwierdzenie w środowisku politycznym? Barczystych tam niewielu, a rządzi kurdupel.
Jacy wyborcy - tacy rządzący. Nikt nie głosuje na ludzi lepszych od siebie. Stąd w polityce niezmiennie królują miernoty.
Odpowiedz
#59
W teorii pelikańskiej barczysty nie musi udowadniać niczego, jego bary są zapowiedzią jego sukcesów. Wystarczy spojrzeć i rozwierają się kolana, przynajmniej częsci społeczeństwa.

Jest oczywiście malusieńka luka w pelikańskiej teorii, facet, który nie musi udowadniać nic dziś nie będzie musiał udowadniać nic jutro. Jego "przyszłe czyny zazwyczaj pozostają wiecznie przyszle, co zresztą potwierdza doświadczenie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#60
bert04 napisał(a): Jest oczywiście malusieńka luka w pelikańskiej teorii, facet, który nie musi udowadniać nic dziś nie będzie musiał udowadniać nic jutro. Jego "przyszłe czyny zazwyczaj pozostają wiecznie przyszle, co zresztą potwierdza doświadczenie.
Pomyśl o tym w ten sposób:

On nic nie będzie musiał udowadniać, jak słusznie zauważasz, ale ci inni będą ze strachu przed jego skutecznością, prześcigać się w tym, by wykazać się większą skutecznością od tej nieustannie zapowiadanej przez jego bary. Tym sposobem nie robiąc nic, osiągnie wszystko.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości