Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przyszłość polskiej ortografii
@zefciu

Zarłak podał całe uzasadnienie, a Ty tylko pierwszą połowę doczytałeś. Więc zacytuję raz jeszcze fragmenty, do których nawiązałem wychodząc poza aspekt "iksowania":

Żarłak napisał(a): (...)

Cytat:Dość często do Rady przychodzą pytania o możliwość nadania chłopcom imienia Max bądź Maks. Odpowiedź na nie jest zawsze taka sama:
(...) „Piszemy ks, nie x (nie ma litery x we współczesnym alfabecie polskim), np. Aleksandra, Ksenia, Ksymena, także na końcu wyrazu, np. Aleks, Aleksa, Aleksowi... nie: Alexandra, Xenia, Xymena, Alex”. Dlatego nie możemy zaaprobować formy Max jako oficjalnej formy imienia.

(...)

[…] podzielam Pańskie wątpliwości dotyczące możliwości nadania dziecku imienia Max. Po pierwsze, forma ta zawiera literę x, która nie występuje w polskim alfabecie. Jedyną możliwą formą byłaby zatem tylko Maks. I ta jednak nie jest właściwa jako imię oficjalne, ponieważ – jak Pan sam zauważył – jest to zdrobnienie imienia Maksymilian. Dlatego uważam, że słusznie Pan postąpił, odmawiając nadania dziecku imienia Max; słusznie również postąpiłby Pan, gdyby odmówił Pan nadania imienia Maks.
(...)
Forma przypuszczająca nie określa na 100%, czy "Maks" zostało zakazane, czy to tylko było hipotetyczne pytanie i jak postępuje się w podobnych przypadkach w innych USC. Niemniej dla RJP "Maks" jest imieniem niepoprawnym. Natomiast "Aleks" już jest wyrazem dawanym jako przykład poprawności. Można się dziwić? Ja się dziwię.

_________________

Cytat:Nic nie szkodzi, żeby dziecko miało na imię Maks, Charalampi, czy Ketewan. Ale w polskich papierach nie będą widnieć jako Max, Χαράλαμπος, czy ქეთევან, tylko dostosują się do naszej ortografii.

Ech zefciu... przypuszczalnie nie znasz problematyki emigrantów z podwójnym obywatelstwem, których dzieci urodziły się za granicą, a którzy w PL starają się o wyrobienie polskich dokumentów:

https://metryka.info/wp-content/uploads/...zewski.pdf

"Przepis art. 104 ust 1 P.a.s.c. stanowi wyraźnie, że zagraniczny dokument stanu cywilnego, będący dowodem zdarzenia i jego rejestracji, może zostać przeniesiony do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji. W kolejnym ust. 2 tego artykułu mamy zdefi niowaną transkrypcję polegającą na wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego zarówno językowo, jak i formalnie, bez żadnej ingerencji w pisownię imion i nazwisk osób wskazanych w zagranicznym dokumencie stanu cywilnego. Transkrypcja zagranicznego aktu stanu cywilnego do polskich ksiąg stanu cywilnego opiera się więc na wiernym powtórzeniu jego treści. Wszystkie dane wnioskodawcy wpisuje się w pisowni takiej, jaka użyta jest w zagranicznym akcie stanu cywilnego, bez wprowadzania polskojęzycznych modyfi kacji (np. polskich znaków diakrytycznych) ani zmian formy nazwiska noszonego po zawarciu związku małżeńskiego np. z rodzaju męskiego na żeński"
(...)
W Kodeksie tłumacza przysięgłego zawarto odrębne regulacje w odniesieniu do imion i nazwisk oraz nazw geografi cznych zapisanych w obcym języku źródłowym. Zgodnie z postanowieniami § 34 ust. 2 – „imiona i nazwiska zapisane w alfabecie łacińskim należy przytaczać w tekście tłumaczenia na język polski wyłącznie w pisowni oryginalnej, zaś w alfabetach niełacińskich – w wersji transkrybowanej i oryginalnej, nie stosując w żadnym razie istniejących polskich odpowiedników imion ani spolszczonych form nazwisk obcojęzycznych”


Nie wiem, jak to w Twojej gruzińskiej części rodziny zostało uregulowano w praktyce. W mojej jest tak, że dzieci mają takie imiona, jakie dostali przy urodzeniu. Na szczęście nikt nie używał żadnych "umlautów" (ÄÖÜ) ani niepolskich łacinnizmów (QVX), ale nikt też nie "repolonizował" tych obco brzmiących. Nawet na prośbę urzędnicy w USC nie chcieli zmienić jednej litery, bo nie, bo przepis zabrania jakichkolwiek zmian. Tutaj dodatkowo działa prawo europejskie. Transliteracja jest możliwa tylko przy alfabetach innych niż łaciński. Ale "Max" pod to nie podpada.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Zarłak podał całe uzasadnienie, a Ty tylko pierwszą połowę doczytałeś.
Rzeczywiście. Zatem zgłaszam zdanie odmienne, co do drugiej połowy. Argument „bo to zdrobnienie” można odeprzeć „Leszkiem” Zresztą to offtop, bo mówimy o ortografii.
Cytat:Ech zefciu... przypuszczalnie nie znasz problematyki emigrantów z podwójnym obywatelstwem
Zdarzyło mi się o tę problematykę otrzeć. Byłem protokolantem przy zakładaniu oddziału pewnego stowarzyszenia. I rzeczywiście tam „wyszło na Twoje”. Propozycja zastosowania „polskiej transkrypcji” gruzińskiego nazwiska spotkała się ze zbesztaniem ze strony najbardziej zainteresowanej. Z drugiej strony „oficjalnych” systemów latynizacji gruzińskiej jest fefset, a wielu (np. ci co robią tabliczki z nazwami miejscowości) nawet się nie trzyma konsekwentnie jednego.
Cytat:Nie wiem, jak to w Twojej gruzińskiej części rodziny
Nie mam żadnej gruzińskiej części rodziny.
Cytat:Transliteracja jest możliwa tylko przy alfabetach innych niż łaciński. Ale "Max" pod to nie podpada.
Ale my nie mówimy o transkrypcjach obcych imion, a o nadawaniu imion w Polsce.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Problem z x jest taki, że jakbyśmy czasami pisali x, a czasami ks, to byśmy mieli kolejną trudność ortograficzną. Za trudnościami, które obecnie mamy stoją jakieś historyczne uwarunkowania.
Gawain napisał(a): Mnie się wydaje, że to też wynik konieczności odmieniania wyrazów i budowania zdrobnień. Taki Maksiu jest logiczniejszy niż Maxiu (maks-iu).  Pewnie jakby poszukać to by się więcej przykładów znalazło.

Słuszny argument. Mimo wszystko, jak Bert zauważył, można też zignorować tę trudność czyniąc wyjątek dla nazw własnych, co i tak się odbywa przy odmianie obcych i niespolszczonych wyrazów.

I jak wypunktował również brak konsekwencji. Skoro mamy pisownię z diakrytykami, które można by sobie olać, bo już się niekoniecznie mówi tak, jak wtedy gdy je wymyślono u/ó, ch/h.
Więc tak dziwna reforma II soboru językowego potraktowała część pisowni jako tradycyjną i przez to właściwą, a inną choć tradycyjną, to zupełnie wstrętną i niepożądaną. I tutaj, z jednej strony oponujesz przed komplikowaniem ortografii, a z drugiej uzasadniasz to istniejącymi komplikacjami, bo taka jest tradycja językowa.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Cytat:Zef
Ale kto zakazuje formy „Maks”. Zakazany jest „Max”.
Kolonko jest zakazany?

Nareszcie Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Nie mam żadnej gruzińskiej części rodziny.

A to przepraszam, coś źle zrozumiałem.


Cytat:Ale my nie mówimy o transkrypcjach obcych imion, a o nadawaniu imion w Polsce.

O nadawaniu Polakom imion w Polsce. Ale Polacy rodzą się nie tylko w Polsce, są emigranci stali, zarobkowi i są małżeństwa mieszane. O nadawaniu obywatelstwa nie wspominając. I teraz mamy taką sytuację:

- Jeżeli Polak urodzi się w Polsce, to USC (z poparciem RJP) będzie zakazywać Maxa, Maksa czy innych "niepolskich" imion.

- Jeżeli Polak urodzi się za granicą, to USC będzie bronił Maxa, Maksa i Maximillianusa. I także Matthäus nie będzie spolszczony nijak na Mateusza.

Sofeicz napisał(a): Kolonko jest zakazany?

Nareszcie Uśmiech

Gdyby urodził się w latach 80-tych i później, pewnie byłby. Ale on ma w metryce rok 1965. A z lat 70-tych na wikipedii odkopałem jeszcze dwóch Xawerych.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksawery
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Ogólnie po wojnie, w ramach ówczesnego wstawania z kolan była akcja spolszczania nazwisk niemieckich.
Cytat:Po zakończeniu II wojny światowej po 1945 roku spolszczano imiona i nazwiska przymusowo, przy okazji wydawania aktów urodzenia czy ślubu. Podstawą zmian był wydany 10 listopada 1945, dekret o zmianie i ustalaniu nazwisk. Dekret w tej sprawie opublikowano w "Dzienniku Ustaw RP" 16 grudnia 1945 r.
W okólniku wydanym 2 IX 1947 r. Aleksander Zawadzki zarządził, że:
"postępowanie w sprawach spolszczenia niemieckich nazwisk i imion włącznie z dostosowaniem zniekształcanej (niemieckiej) pisowni nazwisk polskich do zasad pisowni polskiej, musi odbyć się w trybie przyspieszonym".
Stąd mamy tych wszystkich Szulców, Milerów, Fogli, Jachimowskich etc.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości