Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zły nastrój bywa pomocny w uczeniu się
#1
(Mam nadzieję, że nie dubluję tematu. Sorry, że piszę trochę nieskładnie, ale liczę, że zrozumiecie, w czym rzecz)

W jednym z numerów Rzeczpospolitej znalazłem interesujący artykuł na temat wpływu naszego nastroju na zdolność uczenia się, analizy faktów, kreatywności itp.

W skrócie: kiedy jesteśmy radośni, wzrasta nasza kreatywność. Wtedy dostrzegamy nowe strony problemu, stajemy się bardziej twórczy, wymyślamy nowe pomysły, ale za to łatwiej jest o popełnienie głupich błędów. Nasze pole uwagi poszerza się. Kiedy natomiast jesteśmy smutni, rośnie nasza dokładność, precyzja rozwiązywania zadań, rzadziej popełniamy błędy, potrafimy się skoncentrować na danym zagadnieniu. Nasze pole uwagi zawęża się.

Wiąże się to oczywiście z ewolucją naszego mózgu. Kiedy mieliśmy jakąś przeszkodę do pokonania, wszystkie myśli człowieka były kierowane na nią - dopóki jej nie pokona. Kiedy natomiast wszystko było w porządku, człowiek zastanawiał się nad tym, jak ulepszyć warunki życia, szukał nowych rozwiązań.

Moje wnioski.
1) Widać fajnie, jaką rolę stanowią oceny w szkole. Taka jedynka wprawi ucznia w zły nastrój i dzięki temu łatwiej mu będzie nadrobić zaległości ;-)

2) W historii mieliśmy wielu światowej sławy ludzi z zaburzeniami psychicznymi albo znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej (bieda, choroba, alkoholizm). Przypuszczam, że mogli mieć oni rozhuśtane nastroje - od depresji do euforii. I to im ułatwiało tworzenie (np. muzyka poważna - Mozart, Cobain, Morrison; literatura - Dick, Kafka itp.).

Podczas euforii (na przykład pod wpływem używek) szukali oni zaskakującej idei, czegoś innowacyjnego, a potem, kiedy ta euforia opadała - potrafili spojrzeć na nią krytycznym okiem i cyzelować ten pomysł - eliminować błędy. I tak w kółko - aż w końcu tworzyli niezapomniane dzieło, niestety z negatywnym skutkiem dla własnego zdrowia / życia.

Czy zgodzicie się z tą tezą - że huśtawka emocjonalna pomaga w nauce/twórczości?
Odpowiedz
#2
Nie wiem jak z nauką, ale jeżeli chodzi o sztukę to 100% zgody, tylko ludzie wrażliwi i rozchwiani emocjonalnie mogą coś w tej dziedzinie osiągnąć. A ile dzieł by nie powstało gdyby nie "dopalacze" to nie podejmuje się liczyć....
"Wiara to wygoda, myślenie to wysiłek..."
Odpowiedz
#3
Mi przede wszystkim chodzi o to, że tacy rozchwiani emocjonalnie ludzie raz moją dużego doła, a raz są w totalnej euforii. I dzięki temu naprzemian wymyślają oryginalne rzeczy, a potem szukają w nich błędów, luk z dużą uwagą i skutecznością.

I w tym być może tkwi tajemnica ich sukcesu.
Odpowiedz
#4
Cytat:Zły nastrój bywa pomocny w uczeniu się
Nie zgadzam sie, ja jak jestem zły, to jedynie co moge, to iśc do sklepu po piwo, ewentualnie poćwiczyć, a jak jestem naprawde zły, to ... nie pytajcie.

Natomiast, każdy problem czy przeszkoda, determinują. Rzeczywiście tak mam że w rozwiązywaniu problemów w sensie kreowania pomaga mi luz, piwo. W zasadzie tutaj stres jest blokadą.

Jednak sama realizacja czegoś co już mam w głowie opracowanego wiąze sie ze skupieniem, pojawia sie stres, ale twórczy (bo są róznego rodzaju). Aczkolwiek absolutnie wtedy kiedy sie skupiam nie mam złego nastroju. Raczej mam brak nastroju. Jakikolwiek nastrój raczej mi przeszkadza. I jak natkne sie na problem to znowu bez piwa czasem nie przejdzie Duży uśmiech

Oceny nigdy nie sprawiały zebym sie lepiej uczył, to jak mi szła nauka raczej determinowały inne czyniki, np. dobrze przyswajala mi sie wiedza po przerwie wakacyjnej, Po jakimś czasie miałem jakaś blokada, i w zasadzie nic nie dawało uczenie sie. Ale znowu za jakis czas mogłem sie zdeterminować.

Ale ja to w ogóle jestem elementem chyba nie statystycznym. Duży uśmiech

Wydaje mi sie że dużo tu zależy od osobowości albo temperamentu i cholera wie czego jeszcze.

--dodane:
Mozart to chyba nie miał jakiś odchyleń, reszta nie wiem. Kilku naukwców bierzących robią wrażenie nierozchwianch, twórca tego co sie teraz bada mózgi, czy pomysłodawca tokamaku kulistego. Ale noblista Nash z tego co wiem troche miał swoje fanaberie.
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#5
Oglądałem Amadeusza, no to ten Mozart różnił się charakterem od tego drugiego, nieznanego kompozytora. Pił, o ile pamiętam, sporo, czerpał z uroków życia, chorował. Z kolei Beethoven też bardzo chorował pod koniec życia - ogłuchł i ciało mu puchło, trzeba go było przekłuwać i tę ciecz wylewać.

Nash to ten z "Pięknego umysłu"?
Odpowiedz
#6
nie oglądałem filmu, ale na wikipedi tak pisze
http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Nash_Jr
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości