Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
ZUS - fakty i mity
#21
DziadBorowy napisał(a): Jak palisz to przestań

Na szczęście nie palę.

DziadBorowy napisał(a): unikaj mocnych alkoholi

Sam z siebie nie chlam, ale... są wesela, wieczory kawalerskie, chrzciny, imieniny, urodziny itd.

Czasami napierdzielę się, ale tak z umiarem.

DziadBorowy napisał(a): zdrowo się odżywiaj - czyli więcej owoców i znaczące ograniczenie spożycia mięsa (75 kg na głowę spożywane w Polsce to o wiele za dużo) , zwłaszcza czerwonego i przetworzonego

Schabowe, pierogi i sucha krakowska szepczą mi do ucha stanowcze i zdecydowane "nie".

DziadBorowy napisał(a): w niedzielę długi spacer

W pracy mam codziennie.

DziadBorowy napisał(a): spraw sobie psa

A zamiast psa może być bobo? Jedno i drugie śpi, sra i hałasuje i wymaga dużo uwagi.

DziadBorowy napisał(a): a po 40 roku życia unikaj roboty więcej niż 40 godzin na tydzień i będzie ok.

Nie mogę Ci tu przyznać racji. Nawet jeśli bym spełnił wszystkie wymienione rzeczy, to i tak ostatecznie wykończy mnie kobita.

DziadBorowy napisał(a): Ale to już jest problem systemu opieki zdrowotnej a nie emerytalnego. Zresztą ponownie nie jest to aż tak dużo. Tu kasy w systemie niewątpliwie brakuje. Porównując odsetek PKB wydawany na służbę zdrowia z innymi państwami i tak nieźle to działa.

W szpitalach zamykane są oddziały i brakuje lekarzy.

DziadBorowy napisał(a): Jeżeli spodziewamy się katastrofy to logiczna jest filozofia carpe diem a nie oszczędzanie na stare lata. Niemniej jednak jedyną rzeczą, która potrafiła by spowodować brak emerytur z ZUS jest bankructwo państwa. Z tym, że większość nie dostrzega, że przy czymś takim również prywatne oszczędności może szlag trafić bo ryzyko upadku systemu bankowego (a na BFG nie będzie co liczyć) lub hiperinflacji jest dość spore w takim przypadku.

Spodziewam się katastrofy, ale to mnie nie zachęca do carpediemowania. Raczej motywuje mnie do przygotowywania się na chude lata i szukania sposobu na uratowanie oszczędności (chociażby ich dywersyfikacja).

DziadBorowy napisał(a): Za to najprawdopodobniej za lat 30 nie będzie się przechodzić na emeryturę w wieku 65 lat ale raczej w przedziale 70-75.

Wiek przejścia na emeryturę ustalony na 75 lat przy średniej długości życia faceta - 74 lata - byłby wyśmienitym pomysłem na odciążenie całego systemu emerytalno-zdrowotnego.

kmat napisał(a): No ale czy te wyrzeczenia są tego warte?

No właśnie. Co to za życie, gdy wytniesz z niego całą jego esencję, wszystko to co daje szczęście i radość...

Krak napisał(a): Znacznie gorsze są: cukier i inne wysoko przetworzone węglowodany, tłuszcze trans, gotowe dania i przekąski.
Wprowadziłbym tutaj korektę - wyeliminuj fast-foody, ogranicz maksymalnie spożycie przetworzonego żarcia, unikaj podjadania, chodź jak najwięcej, bądź aktywny.

Najgorsza jest sól. To nadciśnienie i powiązane z nim zawały i wylewy wykańczają nasz naród. O wiele bardziej niż jakieś tam raki.

Dlatego na wszystkich czipsach powinny być jakieś obrzydliwe obrazki jak na paczkach szlugów.

kmat napisał(a): Ni ma wyjścia Lumber. Trza zamienić czerwone mięso na białe. Zamiast schabowego wpierdalaj co dzień słoninę.

Przez ciebie nabrałem ochotę na schabowego z ziemniakami ze skwarkami... niebo w gębie.
Odpowiedz
#22
DziadBorowy napisał(a): Nie przeczę, że gdyby nie ZUS liczba osób oszczędzających na własną emeryturę była by większa. Ale nawet wówczas tylko nieliczni zgromadziliby kapitał umożliwiający utrzymanie się z odsetek a problem końca emerytury wraz z końcem zgromadzonych środków dotyczyłby większości emerytów.
i umierali by z głodu na ulicy, tak jak to było zanim Bismarck przyszedł z pomocą ? Oczko

Po prostu kiedyś się bardziej liczyło na rodzinę, teraz się liczy na państwo
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#23
Hans Żydenstein napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Nie przeczę,  że gdyby nie ZUS liczba osób oszczędzających na własną emeryturę była by większa. Ale nawet wówczas tylko nieliczni zgromadziliby kapitał umożliwiający utrzymanie się z odsetek a problem końca emerytury wraz z końcem zgromadzonych środków dotyczyłby  większości emerytów.
i umierali by z głodu na ulicy, tak jak to było zanim Bismarck przyszedł z pomocą ? Oczko

Po prostu kiedyś się bardziej liczyło na rodzinę, teraz się liczy na państwo


Raczej byliby skazani na pomoc socjalną i MOPS. Model rodziny znacząco zmienił się od czasów Bismarcka i mocno wątpliwe aby likwidacja ZUSu sprawiła, zwiększenie dzietności i powrót do rodziny wielopokoleniowej.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#24
DziadBorowy napisał(a): Raczej byliby skazani na pomoc socjalną i MOPS. Model rodziny znacząco zmienił się od czasów Bismarcka i mocno wątpliwe aby likwidacja ZUSu sprawiła, zwiększenie dzietności i powrót do rodziny wielopokoleniowej.

To jest właśnie takie czarnowidztwo, że jakby nie było ZUSu to ludzie sobie na starość nie poradzą, bo nieracjonalnie zarządzają swoim majątkiem. Ale jakoś sobie przez 65 lat muszą poradzić bez pomocy państwa, a wręcz państwo im przeszkadza w życiu

Jasne, że zawsze znajdą się ludzie, którzy sobie nie poradzili, na pomoc rodziny nie mogą liczyć. Ale czy system, który pomaga takim ludziom musi niekorzystnie wpływać na rozwój małych przedsiębiorstw oraz wysokość płac?
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#25
Hans Żydenstein napisał(a): To jest właśnie takie czarnowidztwo, że jakby nie było ZUSu to ludzie sobie na starość nie poradzą, bo nieracjonalnie zarządzają swoim majątkiem. Ale jakoś sobie przez 65 lat muszą poradzić bez pomocy państwa, a wręcz państwo im przeszkadza w życiu

Ale zauważ, że kiedy w Najjaśniejszej nastąpi jakaś powódź, susza, pożar czy inna masowa plaga, to się okazuje, że 95% jest nieubezpieczonych (chociaż składki są symboliczne).
Obstawiam, że po zniesieniu obowiązku ZUSowskiego taki sam procent by miał wyjebane na swoją przyszłość, bo żyje od pierwszego do pierwszego.
Obym się mylił.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#26
Sofeicz napisał(a): Obstawiam, że po zniesieniu obowiązku ZUSowskiego taki sam procent by miał wyjebane na swoją przyszłość, bo żyje od pierwszego do pierwszego.

W Polsce jest spora grupa ludzi pracujących za minimalną krajową. Jeśli mają rodziny i nie mieszkają z rodzicami tylko wynajmują mieszkania, to żyją od pierwszego do pierwszego z powodu biedy, a nie dlatego, że mają wyjebane.

Sofeicz napisał(a): Ale zauważ, że kiedy w Najjaśniejszej nastąpi jakaś powódź, susza, pożar czy inna masowa plaga, to się okazuje, że 95% jest nieubezpieczonych (chociaż składki są symboliczne).

Ludzie są niepoprawnymi optymistami. Widać to na przykładzie ludzi, którzy biorą kredyt hipoteczny bez wkładu własnego na 30 lat. Albo masa ludzi ma wykupione tylko OC. Ja tam wolę wyrzygać te dodatkowych parę stówek na AC...
Odpowiedz
#27
Składki za powódź są symboliczne tam gdzie powodzi nie ma.  Ubezpieczenie domu czy upraw na terenie zalewowym takie tanie już nie jest. I jak dalej są kretyni, którzy na takich terenach się budują (bo ziemia tania a pozwolenie jakoś da się załatwić)  to jednak spora część ludzi,mieszka tam bo po prostu tam mieszka.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#28
Sofeicz napisał(a): Obstawiam, że po zniesieniu obowiązku ZUSowskiego taki sam procent by miał wyjebane na swoją przyszłość, bo żyje od pierwszego do pierwszego.
Obym się mylił.

Ale po co od razu ze skrajności w skrajność. Można iść w kierunku emerytury obywatelskiej, systemu kapitałowego, a nie redystrybucji, która wymaga przyrostu naturalnego, jest pełno mniej obciążających kieszeń podatników rozwiązań, a przytym uczciwych, bo podniesienie wieku emerytalnego do 70, to po prostu rozbój w biały dzień.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#29
Cytat:To jest właśnie takie czarnowidztwo, że jakby nie było ZUSu to ludzie sobie na starość nie poradzą, bo nieracjonalnie zarządzają swoim majątkiem. Ale jakoś sobie przez 65 lat muszą poradzić bez pomocy państwa, a wręcz państwo im przeszkadza w życiu

To się nazywa starość. Dlatego właśnie wszelkiej maści pasożyty społeczne pokroju sprzedawców "garnków" czy inni goście od "darmowych badań" celują w ludzi starszych. Często nawet ludzie dobrze wykształceni i sytuowani dają się nabierać na akcje z "wnuczkiem".
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#30
Hans Żydenstein napisał(a): To jest właśnie takie czarnowidztwo, że jakby nie było ZUSu to ludzie sobie na starość nie poradzą, bo nieracjonalnie zarządzają swoim majątkiem. Ale jakoś sobie przez 65 lat muszą poradzić bez pomocy państwa, a wręcz państwo im przeszkadza w życiu
Ale zdajesz sobie sprawę, że z wiekiem spada inteligencja, a do tego ludzie w podeszłym wieku nie ogarniają działania współczesnego świata? To bardzo optymistyczne założenie, że w wieku 70 będziesz się jeszcze orientować, jak działa gospodarka (na pewno inaczej, niż dziś) i będziesz umiał zatroszczyć się o swoje finanse. Tacy ludzie to raczej wyjątki od reguły.

Hans Żydenstein napisał(a): Ale po co od razu ze skrajności w skrajność. Można iść w kierunku emerytury obywatelskiej, systemu kapitałowego, a nie redystrybucji, która wymaga przyrostu naturalnego,
Nie wymaga. Wystarczy przyrost bogactwa. Kiedyś trzeba było kilkunastu pracujących, aby utrzymać jednego emeryta, dziś ze trzech, a może kiedyś każdy będzie utrzymywać dwóch a i tak zostanie mu w kieszeni więcej, niż dziś.
Odpowiedz
#31
ZaKotem napisał(a): Ale zdajesz sobie sprawę, że z wiekiem spada inteligencja, a do tego ludzie w podeszłym wieku nie ogarniają działania współczesnego świata? To bardzo optymistyczne założenie, że w wieku 70 będziesz się jeszcze orientować, jak działa gospodarka (na pewno inaczej, niż dziś) i będziesz umiał zatroszczyć się o swoje finanse. Tacy ludzie to raczej wyjątki od reguły.
Dlatego jeżeli w wieku 25 lat ludzie wiedzieliby już, że państwowych emerytur nie będzie, albo będą tylko minimalne, to od momentu wkraczania w wiek produkcujny wiedzieliby, że muszą się zatroszczyć o emeryturę na własną rękę. To zupełnie inna sytuacja niż taka, że osiągasz 70 lat i nagle mówią "sorry, jednak emerytur nie będzie".

ZaKotem napisał(a): Nie wymaga. Wystarczy przyrost bogactwa. Kiedyś trzeba było kilkunastu pracujących, aby utrzymać jednego emeryta, dziś ze trzech, a może kiedyś każdy będzie utrzymywać dwóch a i tak zostanie mu w kieszeni więcej, niż dziś.

Już teraz potrzeba dwóch pracujących na jednego emeryta i będzie spadać. Wizja przyrostu bogactwa ciekawa, ale nie pokrywa się z danymi ekonomicznymi. Jak było wspomniane w tym temacie, emerytury też rosną i to lepiej niż lokaty.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#32
Hans Żydenstein napisał(a): kierunku emerytury obywatelskiej, systemu kapitałowego, a nie redystrybucji,

Emerytury obywatelskiej czyli niewielka kwota, która pozwoli nie umrzeć z głodu, a o resztę martw się sam? Coś takiego mamy w chyba w UK.
Odpowiedz
#33
I np. w Kanadzie.
14% średniej płacy - tak wygląda ten mityczny jednorożec.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#34
Czyli w polskich warunkach jakieś 700 PLN brutto. Bankowo większość społeczeństwa nic by sobie z tego nie robiła i albo państwo musiałoby ich wspomóc, albo umieraliby pod płotem.
Odpowiedz
#35
https://businessinsider.com.pl/twoje-pie...sz/5fwl2z1

Cytat:Prezes ZUS kreśli czarny scenariusz emerytalny do 2060 roku. Jest tylko jeden ratunek

W 2060 r. stopa zastąpienia emerytur Polaków może spaść poniżej 30 proc. - przyznała podczas konferencji Business Insider Trends Festival prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska. Świadczenia dzisiejszych 30-latków będą tak niskie, że niezbędna może okazać się praca już po osiągnięciu wieku emerytalnego, a także dodatkowe odkładanie na prywatne czy pracownicze systemy ubezpieczeń.

- Jest szereg czynników, które wpływają na wysokość naszych emerytur. Tempo starzenia się społeczeństwa, coraz bardziej rozciągnięte w czasie życie, co przekłada się dłuższą wypłatę świadczeń, itp. - mówiła w rozmowie z Business Insider Polska prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Jak zaznaczyła, dzisiaj stopa zastąpienia wynosi około 56 proc., ale już w 2040 r. może spaść poniżej 40 proc, a w 2060 r. poniżej 30 proc. Stopa zastąpienia to procent, mówiący o tym, jak duża będzie nasza przyszła emerytura w stosunku do ostatniego wynagrodzenia.

[Obrazek: vRVk9kpTURBXy9iOWNmN2YxNjBiM2I2NDgyOWM5Y...4KhMAWhMQE]
Odpowiedz
#36


Co sądzicie o analizie ZUSu przedstawionej w tym filmiku? Moim zdaniem jest trafna - prawie nic dodać i nic ująć. Jedyne czego mi brakuje to zwrócenie uwagi na wzrost efektywności pracy. Rzeczywiście może i jest tak, że obecnie na jednego emeryta robią dwie osoby w wieku produkcyjnym, a za x lat będzie jeden pracujący na dwóch emerytów ale może wydajność pracy będzie wtedy znacznie wyższa niż obecnie.

Jeden błąd - w jednym miejscu twierdzi, że za parę pokoleń Polaków nie będzie, a potem sam wskazał na prognozy, z których wynika, że liczba Polaków spadnie z 38 do 22 mln za x lat.
Odpowiedz
#37
lumberjack napisał(a): Ludzie są niepoprawnymi optymistami. Widać to na przykładzie ludzi, którzy biorą kredyt hipoteczny bez wkładu własnego na 30 lat.

A co tu ma optymizm do rzeczy?
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#38
Socjopapa napisał(a):
lumberjack napisał(a): Ludzie są niepoprawnymi optymistami. Widać to na przykładzie ludzi, którzy biorą kredyt hipoteczny bez wkładu własnego na 30 lat.

A co tu ma optymizm do rzeczy?

Chodzi chyba o to, że bez wkładu własnego kredyt jest o wiele gorszym rozwiązaniem i przy pogorszeniu sytuacji życiowej staje się kamieniem u szyi, o wiele gorszym niż taki kredyt z wkładem. Ten kto taki bierze, uważa, że ma wystarczająco duże zabezpieczenie na 30 lat. Moim zdaniem to kwestia nie tyle optymizmu co szacunków finansowych. Ale jak dla mnie rozwiązanie nieco dziwne, dla kogoś komu bardzo się spieszy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#39
Socjopapa napisał(a): A co tu ma optymizm do rzeczy?

Trzeba być zajebistym optymistą, żeby na 30 lat wziąć na barki duży ciężar finansowy. Trzeba naprawdę mocno wierzyć w to, że w ciągu tych 30 lat:

- nie stracisz pracy/ważnego zlecenia
- nie zachorujesz na coś co uniemożliwi ci pracę przez dłuższy czas
- nie zdarzy ci się żaden losowy mniej lub bardziej poważny wypadek
- gospodarka będzie stabilna
- nie będziesz musiał/chciał zmienić miejsca zamieszkania

etc.

Najprosztszym przykładem niepoprawnych optymistów są frankowicze, którzy beczą dziś baranim głosem, żeby Kapitan Państwo im pomógł w walce ze złymi bankami.
Odpowiedz
#40
A można wziąć hipotekę bez wkładu własnego...? Ostatnio nawet wzrósł minimalny próg do chyba 20% wartości kredytu.

Wiele zależy od tego czego się chce i co jest potrzebne. Jeśli ktoś bierze kredyt, na który go nie stać, to jest to głupie. Ale kredytu i problemu można się pozbyć w razie kłopotów, a co się człowiek namieszkał w domu czy mieszkaniu to jego. Lepiej wziąć kredyt, wiedząc czego się chce, niż opłacać wysoki czynsz.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości