Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
KK a ochrona danych, niemożliwe?
#1
Witam,
Na wstępie proszę mi wybaczyć, jeżeli powtarzam wątek, nie widziałem żadnych podobnych, chciałbym mój post wtrącić do wątku  "wsparcie dla przyszłych apostatów" jednak
temat  wygasł z braku zainteresowania, a mój wątek będzie zdecydowanie świeższy, niż wszystko co było pisane przeszło 5 lat temu.
Zagadnienie jaki chcę tu rozwinąć, zaraz ktoś napisze, że było wałkowane miliony razy, że są miliony stron i artykułów traktujące o tym. W porządku, zgoda, jednak w dobie panującej na ogromną skale dezinformacji i nieaktualnych już artykułów pragnąłbym poznać stanowiska osób obeznanych w temacie zdecydowanie bardziej ode mnie.
 Do rzeczy. To co zdołałem zrozumieć postaram się wypunktować, jeżeli się gdzieś mylę, pragnąłbym o krótkie sprostowanie rzeczy jakąś bardziej oświeconą osobę, bądź też przyznanie mi racji, jeżeli problem został przeze mnie właściwie zrozumiany. Każdy niejasno oznajmiony fakt postaram się doprecyzować, na tyle ile pozwala moja bardzo nikła wiedza w zakresie polskiego prawa jak i prawa kanonicznego. 

1. W grudniu roku 2017 dokonałem apostazji poprzez formalny akt wystąpienia z Kościoła rzymskokatolickiego.
2. W oczach Kościoła, cały czas jestem ich zbłąkaną owieczką, pozbawioną praw kanonicznych, być może nieco brutalniej, w oczach księży czy biskupów, jestem plewą odseparowaną od ziarna.
3. Aby jak najbardziej skutecznie chcąc nie mieć z KK nic wspólnego pragnąłbym, aby wszelkie moje dane nie były przez KK przetwarzane i tu pojawia się konkretny problem, który chciałbym poruszyć przede wszystkim.
4. Kluczowa wydaje się być decyzja NSA z 21.05.2018 roku, kiedy to poparł stanowisko Kościoła w sprawie osób takich jak ja, wynika z tego, że w świetle polskiego prawa, jestem cały czas na łasce KK, a wszystko co się tyczy informacji o mnie, może być dalej przetwarzane przez KK.

Teraz zaczyna się jeszcze większa zabawa.

5. Jak bardzo "nieoficjalnie" może sięgać autonomia prawna KK w Polsce, chodzi mi o stosunek do osób świeckich i prawa cywilnego, rzeczywiście są nietykalni?
6. GIODO w tej sprawie nie działa, skoro jedyny organ mogący coś w tej sprawie zdziałać ma związane ręce to co dalej?
7. Kościelny Inspektor Danych Osobowych w tej sytuacji jest ponad prawo świeckie, w sprawie osoby, która oficjalnie z KK nie ma nic wspólnego, prawda?
8. Podsumuję, Kościół Katolicki jest sędzią we własnej sprawie, a w świetle polskiego prawa, osoby chcące wypisać się z KK są z góry skazane na porażkę.

Z góry dziękuję forumowiczom za posty z merytoryczną treścią. Chciałbym, aby wyjaśnione kwestie pomogły w dalszej dyskusji nad zasięgiem wpływów Kościoła Katolickiego na życie codzienne osób świeckich.

pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Ojeżu. Algorytm postępowania w Twojej sytuacji wygląda jak następuje:

(1) Zapisz się do jakiegoś wyznania niechrześcijańskiego, im bardziej pogańskie, tym lepiej,
(2) Obłóż się oficjalnymi materiałami Kościoła (łącznie z Biblią) i wynotuj co bardziej obelżywe passusy doktrynalne odnośnie "bałwanów" i "demonów",
(3) Pozwij Kościół z paragrafu o obrazie przedmiotu czci religijnej, czy jak on tam jest sformułowany,
(4) Zażądaj delegalizacji Kościoła na obszarze jurysdykcji RP na zasadzie, że popełnia on przestępstwo w sposób notoryczny i zuchwały, i nie ma zamiaru przestać,
(5) Zdelegalizuj skurwysynów.

Mnie się nie chce. Jak Ciebie faktycznie to tak strasznie uwiera, że Kościół buzdygani Twoje dane, to niech Ci się zechce.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#3
sludgehc napisał(a): 5. Jak bardzo "nieoficjalnie" może sięgać autonomia prawna KK w Polsce, chodzi mi o stosunek do osób świeckich i prawa cywilnego, rzeczywiście są nietykalni?
Bardzo. Prawo to jedno, jego egzekwowanie to drugie. Jedynie powolna zmiana mentalnosci obywateli i wladza prawdziwie neutralna swiatopogladowa moze cos zmienic. Teraz czeka nas conajmniej jeszcze jedna kadencja PiS, jak to przezyjemy moze do wladzy dojdzie Lewica, ale tutaj tez SLD wcale nie zapisal sie dobrze na kartach historii jesli chodzi o walke z klerem. W czasach swoich rzadow wchodzil im w dupe bo zalezalo im na poparciu wejscia do UE. Do wladzy moze dojdzie tez prawdziwa prawica ekonomiczna w stylu korwinoidalnym, ale to srodowisko konserwatywne i o rownym traktowaniu kleru tez nie ma co marzyc.

A z ciekawostek jak bardzo kler sie panoszy:
https://mamadu.pl/144039,kto-nie-chodzi-...dal-danych
Cytat:– Nowy proboszcz przyszedł do szkoły i poprosił o dane uczniów, którzy nie chodzą na religię. Mimo że to małe miasto, to takich uczniów jest w szkole sporo. Odmówiłam, ale nalegał. Finalnie stwierdził, że "katecheta i tak mu da"
I oczywiscie jak ktos pojdzie do sadu to chuja mu zrobia.
Niech zyje Lenin, Stalin i Jaroslaw Kaczynski!
Odpowiedz
#4
Według mnie rzeczywiście najlepszym sposobem, (jeśli nie jedynym) aby KK nie stanowił takiej siły w Polsce jest dążenie do zwiększenia świadomości w społeczeństwie, na czym by to polegało to osobna kwestia, mimo wszystko na tę chwilę zagadnienie wydaje się krążyć w sferach bardzo utopijnych.
 ALE
Jeżeli się nie zacznie od podstawowych rzeczy w dążeniu do "wyzwolenia się spod jarzma klerykalnych ciemiężców" to człowiek będzie gnić w tym totalitaryzmie kolejne wieki.
 Wiadomo, nie bądźmy głupi, nie da się tego rozbić w ciągu jednego dnia, nie liczyłbym także na rządy lewicowe, bo w tych czasach to są wyłącznie puste definicje, a nie faktyczne poglądy/programy. Na co czekać? Autorytetów brak, inteligencja została wybita podczas wojny, garstka intelektualistów  w życiu nie podjęłaby się próby krytyki KK, chociaż jestem przekonany, że widzą doskonale jak to wygląda. 
 Statystyki mówią, że około 38% katolików chodzi na msze, ale co z tego wynika? nawet gdyby chodziło ich 5% KK dalej będzie miał władzę absolutną. Jak bardzo trzeba uwidocznić problem, by chciano go rozwiązać?
Odpowiedz
#5
Z pewnością nie w ten sposób, że się bierze feudalizm (który polega na utrzymywaniu chłopa w ciemnocie, żeby nim orać, ale niech sobie żyje, bo potrzebny) i nazywa go totalitaryzmem (który polega na mordowaniu i mengelizowaniu ludzi jakoś tam niepożądanych dla ideologii). Jak zaczynasz swoją robotę od rażącego mijania się z prawdą, które nawet nie jest blefem założycielskim (tak powstawały religie), to nie spodziewaj się jakiegoś wielkiego odzewu w swojej sprawie.

Widać już zresztą, że chcesz tylko branzlować się intelektualnie swoją świadomością problemu i więcej w zasadzie nic nie robić, bo rozwiązanie (ostateczne?) problemu odebrałoby ci pretekst do branzlowania.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#6
masz przeszło 2000 postów, każdy jest taki?
Odpowiedz
#7
Wiesz, sprawa jest deczko zapętlona, bo dokonując apostazji, w jakiś sposób, wbrew swojej woli (a może właśnie dlatego) wchodzisz do ich systemu.
Przecież oni teraz mają podstawy, żeby mieć cię na swojej smyczy danych, bo np. jutro polecisz do jakiegoś kościoła i będziesz chciał być chrzestnym albo świadkiem na ślubie (znam takie przypadki).
Im bardziej się szarpiesz, tym bardziej jesteś.

Ja tam jestem ateistą immanentnym ale mi to wisi totalnie.
Zupełnie mi nie wadzi, że mają mnie gdzieś pewnie w swoich zwojach. Na zdrowie!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#8
Trzeba odróżnić trochę działania takie jakie opisał Tgc, które są nielegalne i są jednoznacznym objawem korupcji, od praw, które oficjalnie Kościołowi przysługują. Kościół ma prawo do przetwarzania danych swoich członków, i tylko ich. Zauważ jednak, że nawet jeśli się "wypiszesz" z Kościoła,  nie zmaże to faktu, że byłeś jego członkiem i w związku z tym te twoje dane, zbierane w czasie, gdy byłeś, są legalną własnością Kościoła. Nie wolno natomiast bez twojej zgody zbierać i przetwarzać nowych danych, np. gdzie mieszkasz obecnie, czy twoje dzieci chodzą na religię itp. Ty natomiast nie możesz prawnie żądać usunięcia danych dotyczących ciebie jako katolika.

Tak w gruncie rzeczy to nie rozumiem problemu, jaki mają z tym niektórzy.  W księgach parafialnych są takie dane jak: imię i nazwisko, data urodzenia, imiona i nazwiska rodziców, daty otrzymania sakramentów (w tym "sakramentu apostazji", jeśli ktoś jest na tyle religijny, że mu zależy). Co w zasadzie okropnego ksiądz może z tymi danymi zrobić, przy założeniu, że jest ostatnią kanalią? Tysiące firm mają o wiele więcej naszych danych i nie ma żadnej wątpliwości, że krążą one wśród różnej maści złodziei, bo wystarczy nieuczciwość jednego pracownika jednej głupiej firmy, aby mieli je wszyscy złodzieje na świecie.  Czemu akurat te parę bitów w księgach parafialnych uważacie za tak groźne?
Odpowiedz
#9
ZaKotem napisał(a): Zauważ jednak, że nawet jeśli się "wypiszesz" z Kościoła, nie zmaże to faktu, że byłeś jego członkiem i w związku z tym te twoje dane, zbierane w czasie, gdy byłeś, są legalną własnością Kościoła.

Z czego to wynika i jak ma sie to do "prawa do bycia zapomnianym", ktore wprowadza RODO?

ZaKotem napisał(a):Tak w gruncie rzeczy to nie rozumiem problemu, jaki mają z tym niektórzy. W księgach parafialnych są takie dane jak: imię i nazwisko, data urodzenia, imiona i nazwiska rodziców, daty otrzymania sakramentów (w tym "sakramentu apostazji", jeśli ktoś jest na tyle religijny, że mu zależy).
Problem jest taki, ze tak naprawde nie wiadomo jakie dane przechowuje Kosciol. Na koledzie ksieza potrafia zapytac o szczegoly zwiazane z miejscem pracy, choroba w rodzinie (a to juz dana wrazliwa) itd. Jakie to dane, jak je uzyskuja (spisuja, co o tobie powiedzieli inni czlonkowie wspolnoty, wyciagaja to ze szkol, od ksiezy pracujacych w szpitalach, kapelanow zatrdunionych w roznych sluzbach?) w jaki sposob je przechowuja (ksiadz to pamieta, moze ma gdzies zapisane)? Czy istnieja mozliwosc wgladu w te dane?
Niech zyje Lenin, Stalin i Jaroslaw Kaczynski!
Odpowiedz
#10
Tgc napisał(a): Z czego to wynika i jak ma sie to do "prawa do bycia zapomnianym", ktore wprowadza RODO?
No właśnie związkom wyznaniowym przyznano wyjątek od tej zasady.

Cytat:Problem jest taki, ze tak naprawde nie wiadomo jakie dane przechowuje Kosciol. Na koledzie ksieza potrafia zapytac o szczegoly zwiazane z miejscem pracy, choroba w rodzinie (a to juz dana wrazliwa) itd.  Jakie to dane, jak je uzyskuja (spisuja, co o tobie powiedzieli inni czlonkowie wspolnoty, wyciagaja to ze szkol, od ksiezy pracujacych w szpitalach, kapelanow zatrdunionych w roznych sluzbach?) w jaki sposob je przechowuja (ksiadz to pamieta, moze ma gdzies zapisane)? Czy istnieja mozliwosc wgladu w te dane?
Takie dane, jeśli mają, to pozaprawnie, a do danych nielegalnych z natury rzeczy nie masz legalnego wglądu. Wścibska sąsiadka też może zapisywać sobie w kapowniku wszystkie wydarzenia z twojego życia i nic jej nie zrobisz.
Odpowiedz
#11
ZaKotem napisał(a): No właśnie związkom wyznaniowym przyznano wyjątek od tej zasady.
Rownoczesnie niektorym zwiazka wyznaniowym jak Kosciol Latajacego Potwora Spaghetti odmawia sie rejestracji, nie podajac konkretnego paragrafu, ale wedlug widzimisie urzednikow.

To niesprawiedliwe, ze zwiazki wyznaniowe maja specjalne prawa - a rownoczesnie rejestracja zwiazkow wyznaniowych jest uznaniowa.

Tutaj historia bojow Oficjalnego Polskiego Kosciola FSM:
https://www.klps.pl/nowosci/rejestracja-kocioa.html

ZaKotem napisał(a): Takie dane, jeśli mają, to pozaprawnie, a do danych nielegalnych z natury rzeczy nie masz legalnego wglądu. Wścibska sąsiadka też może zapisywać sobie w kapowniku wszystkie wydarzenia z twojego życia i nic jej nie zrobisz.
Jak masz podejrzenie, ze jakas firma narusza Twoje dane osobowe to istnieje Urzad i Inspektor Ochrony danych Osobowych:
https://uodo.gov.pl/pl/225/662
jest takim organem, ktory moze skontrolowac dana instytucje czy takich danych nie pozyskuje i nie przechowuje. Kosciol wydaje sie wyjety spod prawa takze w tej kwestii (tak, byly proby ludzi, ktorzy probowali uzyskac pomoc od takich instytucji w sprawie danych przechowywanych o nich w KK).
Niech zyje Lenin, Stalin i Jaroslaw Kaczynski!
Odpowiedz
#12
Nie podoba mi się, że KK ma zdecydowanie za duży wpływ na życie ludzi, którzy nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Może dla kogoś bzdurą jest, żeby walczyć o takie "szczegóły" jak ochrona danych , ale od czegoś trzeba zacząć, żeby coś się ruszyło w dobrą stronę. Jeżeli jakieś prawo wyraźnie o czymś mówi, to wszyscy powinni je egzekwować, jeżeli ktoś jest ponad prawem, to ludzie słusznie mogą mieć pretensje i dochodzić swego.
Odpowiedz
#13
sludgehc napisał(a): Witam,
Na wstępie proszę mi wybaczyć, jeżeli powtarzam wątek, nie widziałem żadnych podobnych, chciałbym mój post wtrącić do wątku  "wsparcie dla przyszłych apostatów" jednak
temat  wygasł z braku zainteresowania, a mój wątek będzie zdecydowanie świeższy, niż wszystko co było pisane przeszło 5 lat temu.

No kiedyś to były wielkie boje o "jedyny słuszny format wypisania się z KRK". Przy czym jedna frakcja walczyła o egzekwowanie, ewentualnie usprawnienie istniejących przepisów kościelnych w temacie. Druga frakcja natomiast walczyła o supremację prawa świeckiego nad prawem kościelnym, przy czym przez pewien czas akurat GIODO wydawał się tu idealnym wyjściem. Ach, jak pamiętam te artykuły, że GIODO będzie kontrolował proboszczów, te zachwyty frakcji "supremacji" o tym, że można się wypisać bez apostazji...

Cóż, konstytucja ma zapisany ustęp o autonomii państwa i kościołów. Ten przywilej, nieco skromniej sformułowany, mają tylko uczelnie wyższe. To dosyć wysokie progi, bez zmiany konstytucji czarno to widzę. Ty natomiast zdajesz się, że skorzystałeś z opcji nr. 1 (apostazja) a teraz narzekasz, że nie przysługuje Ci opcja nr. 2 (wymazanie danych). Cóż, można i tak.


Cytat:1. W grudniu roku 2017 dokonałem apostazji poprzez formalny akt wystąpienia z Kościoła rzymskokatolickiego.
2. W oczach Kościoła, cały czas jestem ich zbłąkaną owieczką, pozbawioną praw kanonicznych, być może nieco brutalniej, w oczach księży czy biskupów, jestem plewą odseparowaną od ziarna.
3. Aby jak najbardziej skutecznie chcąc nie mieć z KK nic wspólnego pragnąłbym, aby wszelkie moje dane nie były przez KK przetwarzane i tu pojawia się konkretny problem, który chciałbym poruszyć przede wszystkim.
4. Kluczowa wydaje się być decyzja NSA z 21.05.2018 roku, kiedy to poparł stanowisko Kościoła w sprawie osób takich jak ja, wynika z tego, że w świetle polskiego prawa, jestem cały czas na łasce KK, a wszystko co się tyczy informacji o mnie, może być dalej przetwarzane przez KK.

O ile wyguglowałem, NSA odmówił wydania wyroku w sprawie, w której uznał się za niekompetentny. W świetle wcześniejszych wyroków z 2016 r.

https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1...tatow.html

Cytat:5. Jak bardzo "nieoficjalnie" może sięgać autonomia prawna KK w Polsce, chodzi mi o stosunek do osób świeckich i prawa cywilnego, rzeczywiście są nietykalni?

To oczywiście kwestia wykładni, ale art. 25 pkt. 3 daje tutaj bardzo dużą swobodę interpretacji korzystnej dla KRK. Art. 53 wprawdzie ogranicza ten zakres, ale nie tak, jakby się podobało piewcom tzw. świeckiego państwa.

Cytat:6. GIODO w tej sprawie nie działa, skoro jedyny organ mogący coś w tej sprawie zdziałać ma związane ręce to co dalej?

Jeżeli prawna ścieżka w PL się wyczerpała, to jedynie TSUE pozostaje. A wręcz, właśnie wtedy staje się organem właściwym.

Tyle że orzecznictwo TSUE też różnie bywało. Raz zdawało się popierać wnioski anty-kościelne, raz nie, więc pewnie zależy od kontekstu konkretnej sprawy.

Cytat:7. Kościelny Inspektor Danych Osobowych w tej sytuacji jest ponad prawo świeckie, w sprawie osoby, która oficjalnie z KK nie ma nic wspólnego, prawda?

Już koledzy wyjaśnili, że samo wypisanie nie oznacza, że nie masz nic wspólnego. Zagwarantujesz, że już nigdy w życiu nie wrócisz do KRK? Nie będziesz chciał "wycyganić" ślubu kościelnego, bo małżonce / małżonkowi zależy?

Cytat:8. Podsumuję, Kościół Katolicki jest sędzią we własnej sprawie, a w świetle polskiego prawa, osoby chcące wypisać się z KK są z góry skazane na porażkę.

W Polsce istnieje mnóstwo organów samorządowych, które są sędzią we własnej sprawie. I tylko w wyjątkowych sytuacjach prawo cywilne może skutecznie ingerować. Była taka sprawa z izbami lekarskimi, tam tylko dzięki kruczkom prawnym ten manewr się udał. Ale one nie stoją w konstytucji. Ani nie mają umowy międzynarodowej w randze ustawy regulującej wzajemne stosunki.

Cytat:Z góry dziękuję forumowiczom za posty z merytoryczną treścią. Chciałbym, aby wyjaśnione kwestie pomogły w dalszej dyskusji nad zasięgiem wpływów Kościoła Katolickiego na życie codzienne osób świeckich.

pozdrawiam

Optymistyczna interpretacja jest taka, że dopóki osoba świecka nie ma nic wspólnego z Kościołem, dopóty go te dane nie dotyczą. Pesymistyczna wizja jest taka, że księża odmawiają sakramentów i "pokropków" pracodawcom, którzy zatrudniają apostatów czy innych dżenderów. Być może żadna z tych ekstremalnych wizji nie jest prawdziwa, ja jednak skłaniam się bardziej ku pierwszej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#14
Mnie się wydaje, że GO to taka sama ideologia jak orientacja seksualna, wyprodukowana w celu sprzedawania zaawansowanej technologji krajom słabo rozwiniętym i tym samym ustanawianie monopoli na jej produkcję.
W ciągu ostatnich trzydziestu lat tmperatura wzrosła zaledwie o jeden procent w skali globalnej,w lokalnej niektóre rejony geograficzne się oziębiły. Poza tym,ogrzewanie budynków jest droższe od klimatyzacji.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#15
@Rodica

Wątki się pomerdały? GO =/= GIODO.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#16
bert04 napisał(a): Już koledzy wyjaśnili, że samo wypisanie nie oznacza, że nie masz nic wspólnego. Zagwarantujesz, że już nigdy w życiu nie wrócisz do KRK? Nie będziesz chciał "wycyganić" ślubu kościelnego, bo małżonce / małżonkowi zależy?

Trochę tak, jakby to całe RODO było takie ważne, ochrona danych osobowych taka istotna, ale jednak ważniejsze, żeby kto ślubu kościelnego nie wycyganił i dlatego kościołom trzeba pozwolić na ich własne standardy ochrony danych, niespełniające w zupełności wymogów RODO.

Paradne.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#17
bert04 napisał(a): Już koledzy wyjaśnili, że samo wypisanie nie oznacza, że nie masz nic wspólnego. Zagwarantujesz, że już nigdy w życiu nie wrócisz do KRK? Nie będziesz chciał "wycyganić" ślubu kościelnego, bo małżonce / małżonkowi zależy?

To samo mozna powiedziec o dowolnej korporacji. Ktos chcial by wymazano jego dane, ale co jesli za rok bedzie chcial zamowic u nich jakas usluge i nie beda mogli dac np. znizki bo brakuje im danych historycznych o produktach, ktore wczesniej zamawial? Chcesz odmowic ludzia mozliwosci znizki? Niech firma zawsze juz przechowuje danych swoich klientow dla ich dobra.

Zeby bylo ciekawiej istnieja firmy, placace podatki (nie na zasadzie ryczaltu od wielkosci parafii) i jak sadze w pelnii podlegajace RODO (czyli musieli wydac pieniadze na szkolenia i implementacje odpowiednich mechanizmow) dostarczajace tych samym uslug co KK. Sa to np. swieccy mistrzowie ceremonii pogrzebowej:
http://www.polskiestowarzyszeniepogrzebo...grzebowych
Niepsrawieliwe jest, ze ksieza oferujace ta sama usluge nie musza przestrzegac tego samego prawa.
Niech zyje Lenin, Stalin i Jaroslaw Kaczynski!
Odpowiedz
#18
Tgc napisał(a): To samo mozna powiedziec o dowolnej korporacji. Ktos chcial by wymazano jego dane, ale co jesli za rok bedzie chcial zamowic u nich jakas usluge i nie beda mogli dac np. znizki bo brakuje im danych historycznych o produktach, ktore wczesniej zamawial? Chcesz odmowic ludzia mozliwosci znizki? Niech firma zawsze juz przechowuje danych swoich klientow dla ich dobra.

W przypadku kościoła katolickiego nie chodzi nawet o brak zniżek, ale o to że drugi raz od zera zacząć u nich nie możesz. Tym niemniej jeśli prawo ma coś takiego respektować i robić podobne wyjątki, to należałoby to dobrze uzasadnić realną szkodliwością wycyganiania ślubów kościelnych czy innego naruszania tego metafizycznego porządku rzeczy, jakiego istnienie postuluje kościół. W pełni zrozumiałe byłoby takie respektowanie autonomii kościoła, gdyby wiązało się to np. z realnym ryzykiem napięć społecznych, których konsekwencje mogą być gorsze, niż niepodporządkowanie kościoła powszechnym przepisom o ochronie danych osobowych.

Czy takie ryzyko (lub inny dobry obiektywny powód) istnieje? Czy też może jest tak, że od dłuższego już czasu tym krajem rządzą politycy przychylniej nastawienie do kościoła, niżby tego wymagało dobro RP i jej obywateli?
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#19
Pierwsze słyszę, że ateista/apostata/nieochrzczony nie może mieć ślubu kościelnego i musi go "wycyganiać" :0
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#20
bert04 napisał(a): Cóż, konstytucja ma zapisany ustęp o autonomii państwa i kościołów.

No właśnie. O autonomii, a nie o wyjęciu spod prawa. Przypominam też o obowiązku wykładni per non est.

bert04 napisał(a): O ile wyguglowałem, NSA odmówił wydania wyroku w sprawie, w której uznał się za niekompetentny. W świetle wcześniejszych wyroków z 2016 r.

Uchwały, nie wyroku. I nie niekompetentny, tylko stwierdził, że uchwała nie jest potrzebna.

Tu jest zgrabnie opisane co i jak: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/nsa-od...-apostatow

bert04 napisał(a): To oczywiście kwestia wykładni, ale art. 25 pkt. 3 daje tutaj bardzo dużą swobodę interpretacji korzystnej dla KRK. Art. 53 wprawdzie ogranicza ten zakres, ale nie tak, jakby się podobało piewcom tzw. świeckiego państwa.

Mniemam, że mówisz o Konstytucji? Pasowałoby pisać na jaki akt prawny się powołujesz. No i nie, nie daje. Przypominam o nakazie wykładni per non est (abstrahuję już od trawestowania znaczenia słów takich jak autonomia)

bert04 napisał(a): Jeżeli prawna ścieżka w PL się wyczerpała, to jedynie TSUE pozostaje. A wręcz, właśnie wtedy staje się organem właściwym.

Nie wyczerpała się. Nie zostaje. Nie jest organem właściwym. Na jakiej właściwie podstawie i o co chciałbyś wnosić do TSUE?

bert04 napisał(a): Już koledzy wyjaśnili, że samo wypisanie nie oznacza, że nie masz nic wspólnego. Zagwarantujesz, że już nigdy w życiu nie wrócisz do KRK? Nie będziesz chciał "wycyganić" ślubu kościelnego, bo małżonce / małżonkowi zależy?

Śmieszny piruet biorąc pod uwagę, że ślubu kościelnego nie da się dostać bez kościelnych papierków, których oczywiście nie otrzymasz jeśli zostaniesz faktycznie "wymazany".

bert04 napisał(a): W Polsce istnieje mnóstwo organów samorządowych, które są sędzią we własnej sprawie.

Nie, a przynajmniej nie ostatecznie. Jakkolwiek istniał taki organ, który faktycznie był sędzia we własnej sprawie. Dziwnym trafem też był związany z KRK...

bert04 napisał(a): I tylko w wyjątkowych sytuacjach prawo cywilne może skutecznie ingerować.

Ochrona danych osobowych to nie jest domena prawa cywilnego...
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości