Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na imię mi Legion, bo jest nas wielu
#1
Zgodnie z zapowiedzią zakładam temat poświęcony osobowości mnogiej, o którą od jakiegoś tygodnia posądza moją nieskromną osobę jeden z moich ulubionych użytkowników tego forum o nicku bert04, co  - jak się na koniec okaże (kto nie jest dość cierpliwy, zapraszam na koniec wstępniaka) - posłuży nam jako książkowa egzemplifikacja schorzenia psychologicznego, o którym mowa.

Zacznijmy od definicji wikipedycznej, żeby wiedzieć  w ogóle, o czym rozmawiamy:

Cytat:Zaburzenie dysocjacyjne tożsamości (osobowość mnoga, osobowość naprzemienna, osobowość wieloraka, rozdwojenie osobowości, rozdwojenie jaźni, ang. multiple personality, dissociative identity disorder, DID) – zaburzenie dysocjacyjne, polegające na występowaniu przynajmniej dwóch osobowości u jednej osoby. Zazwyczaj poszczególne osobowości nie wiedzą o istnieniu pozostałych.

Nie tylko wzorce zachowań różnych osobowości są zazwyczaj odmienne, każda osobowość ma odrębną tożsamość, wspomnienia, zdarza się, że nawet płeć, iloraz inteligencji, ciśnienie krwi, ostrość wzroku, preferencje seksualne, czy alergie. Osobowości mogą też wykazywać cechy charakterystyczne dla osób w odmiennym wieku. Badania czynności układu nerwowego mogą wykazać różnice w pracy mózgu poszczególnych osobowości u tej samej osoby.

Mechanizm powstawania nie jest dobrze poznany. Jako dysocjacja, osobowość mnoga wytwarza się po szczególnie bolesnych, traumatycznych przeżyciach i kryzysach, przebytych w dzieciństwie i powiązanych z tematyką śmierci oraz seksualności. Charakteryzuje się dezintegracją ego, integralność którego zapewnia możliwość pozytywnego włączania zdarzeń zewnętrznych i doświadczeń społecznych w obręb percepcji. Osoba niezdolna do zinternalizowania zdarzeń zewnętrznych może doświadczać poczucia emocjonalnego rozregulowania, w ekstremalnych przypadkach tak intensywnego, że prowadzącego do dysocjacji własnej osobowości (łac. dissociatio – rozdzielenie).
Szacuje się, że około 2% populacji doświadcza rozdwojenia osobowości. Zaburzenie jest diagnozowane rzadko, występuje w okresie młodzieńczym i dzieciństwie; częściej u kobiet niż u mężczyzn.
Osobowość mnoga jest obok takich jednostek jak autyzm czy schizofrenia tematem bardzo filmowym czy wręcz hollywodzkim, a w związku z tym - kto jest szczególnie za pan brat z kinem amerykańskim, zapewne obejrzał jakąś produkcję z osobowością mnogą w roli głównej. Nie chce mi się wertowac filmweba w poszukiwaniu wielu przykładów, które sam obejrzałem, więc ograniczę się do widzianego niedawno filmu "Tożsamość" w reżyserii Jamesa Mangolda, gdzie bardzo ładnie widzimy jak w jednym ciele przebywa cała gromada bardzo różnych osób, w różnym wieku, o różnej płci, inteligencji, charakterze i żadna z nich nie jest świadoma istnienia tych pozostałych. Film przedstawia próbę zintegrowania tak rozszczepionej osobowości poprzez skomunikowanie ze sobą poszczególnych subosobowości wchodzących w jej skład. Tyle tytułem wstępu.

Czy pod nickiem towarzyski.pelikan pisze wiele osób?
Już od dawna towarzyski.pelikan czytał o sobie na ateiście, że np. jest forumowiczem nierównym (ZnaLezcyni), zmiennojakościowym i zmiennopłciowym (bert04) albo pozostaje pod wpływem różnych duchów (ZaKotem). Jednak dopiero od niedawna z klawiatury bert04 wybrzmiała między wierszami diagnoza "osobowość mnoga".

Czas na minilekcję psychologii:
Otóż, każdy człowiek ma jakaś osobowość, która składa się z iluś tam subosobowości
Za Wikipedią:

Cytat:Podosobowość (ang. subpersonality) – wyodrębniona, autonomiczna część osobowości, zdolna do funkcjonowania jako osoba.
Według Johna Rowana, istnieje ponad dwadzieścia synonimów podosobowości: subosobowości, stany ego, Głosy, podsystemy Ja, subtożsamości, stany tożsamości, drugie osobowości, głębsze potencjały itd.
Podosobowości przeważnie są zupełnie normalne, lecz czasem mogą stanowić problem. Zdarza się to najczęściej wtedy, gdy zdecydowanie zaprzeczamy ich posiadaniu. Wyparcie, rozszczepienie i zaprzeczanie - to częste przyczyny problemów z podosobowościami. Podosobowości przekształcają się, mogą się pojawiać i znikać, dzielić na dwie albo łączyć w jedną.
W skrajnym przypadku w wyniku występowania podosobowości dochodzi do sprzecznych zachowań, jakby psychika była rządzona przez dwa lub kilka ośrodków (osobowość mnoga/wieloraka)
Wśród źródeł subosobowści wikipedia wymienia następujace:
- role życiowe (uczeń, pracownik, matka, syn, mąż etc.)
- wewnętrzne konflikty (jakaś część ciebie chce A, a druga chce B)
- wyobrażone wizerunki (identyfikacja z jakąś podziwianą osobą, grupą i przejmowanie jej cech)
- nieświadomość indywidualna (traumy, kompleksy)
- nieświadomość kulturowa (głos Boga Ojca, wewnętrznego, surowego patriarchy)
- nieświadomość zbiorowa (archetypy jak np. cień)

W świetle tego co wyżej napisane fakt, że towarzyski.pelikan jawi się jako osoba dość czy znacznie zróżnicowana nie powinien nikogo niepokoić. Towarzyski.pelikan dopuszcza do głosu kilka czy kilkanaście (któż by to zliczył) swoich subosobowości zależnie od tego, jaki ma dzień, humor, z kim rozmawia i na jaki temat, generalnie rzecz biorąc - zależnie od tego, jak wiatr zawieje.
Jak dowiadujemy się z wikipedii, posiadanie subosobowości jest czymś normalnym i nie świadczy w żaden sposób o posiadaniu "osobowości mnogiej". Jednak taki pomysł się pojawił, więc warto się zastanowić - skąd.

Przy diagnozowaniu "osobowości mnogiej" kluczowe jest rozstrzygnięcie, na ile dany człowiek jest świadom istnienia tych różnych subosobowści. Jeśli doskonale sobie zdaje sprawę z ich istnienia, to będzie miał nad nimi kontrolę. Będzie wiedział, ze w sytuacji A był pod wpływem subosobowosci a, a w sytuacji B pod wpływem subosobowości b etc, będzie starał się jakoś te swoje cząstki regularnie dokarmiać, zeby fajnie ze sobą współpracowały, tworząc bogatą, głęboką i spełnioną osobowość. Tak samoświadomego człowieka nie może dziwić fakt, że jacyś inni ludzie, których w życiu spotyka, również mają różne twarze, różne podosobowości, które się w różnych kontekstach ujawniają, choć czasem mogą mu sie te czy inne subosobowsci nie podobać.

Czy pod nickiem bert04 pisze jedna osoba?
Jeśli bert04 nie dopuszcza istnienia wielu subosobowości zintegrowanych w ramach jednej osobowości, na co wskazuje jego nieuzasadniona merytorycznie diagnoza, to znaczy, że sam musi postrzegać siebie jako osobowość monolitową, jednorodną, która nie składa się z wielu subosobowości. A jak wiemy, istnienie takiej niezłożonej osobowości jest niemożliwe i każdy kto czyta bert04 widzi, że i bert04 jak każdy człowiek ma różne oblicza. A zatem? A zatem mamy najpewniej do czynienia z klasycznym przypadkiem osobowości mnogiej, a więc człowieka, którego dana subosobowość, z którą mamy do czynienia w danej sytuacji, nie jest świadoma istnienia wszystkich pozostałych i zarazem dostajemy w bonusie pyszną projekcję jego własnej osobowości mnogiej na towarzyskiego.pelikana, która to zdemaskowała bert04 i zainspirowała moją nieskromną osobę do stworzenia tego długo wyczekiwanego przez nasz forumowy Legion tematu.
Odpowiedz
#2
Mistrzowie ciętej riposty kontratakują:

towarzyski.pelikan napisał(a): Czy pod nickiem bert04 pisze jedna osoba?


[Obrazek: 3b18ff1c0f4b07c25d46a6aab087e896_original.jpg]

EDIT2: <auto-ciach>
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#3
Czy zjawisko podwójnej osobowości dotyczy narcyzów, egocentryków i hipokrytów?
Dość częste zjawisko u ludzi, mających o sobie wysokie mniemanie, którzy potrafią wywierać bardzo pozytywne wrażenie na innych, dużo mówią o empatii, zrozumieniu, tolerancji, współczuciu, miłości a jednocześnie postępować zupełnie wbrew temu co uznają za swoje wartości.
Nie odczuwają żadnej skruchy kiedy wytknie im się kłamstwo lub hipokryzję a ten brak skruchy sprawia, że ludzie dalej wierzą w ich niczym nie poparte słowa, tak jakby brak poczucia winy był równoznaczny z brakiem winy. Jest ich dużo więcej niż 2%.
Jeśli są świadomi tego że manipulują innymi a nie są świadomi sumienia to też jakby cierpią na rozdwojenie jażni polegające na nieświadomości wyższych uczuć..
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#4
Rodica napisał(a): Czy zjawisko podwójnej osobowości dotyczy narcyzów, egocentryków i hipokrytów?

Wydaje mi się, że mylisz dwulicowość i inne odcienia hipokryzji właśnie z podwójną (mnogą) osobowością. Osoba dwulicowa jest osobowością spójną, tylko mierzy różną miarą w zależności od tego, czy to Kali ukraść krowa czy Kalemu ukraść krowa. Ale to ciągle ten sam Kali, a po prostu korzyść osobista jest w hierarchii wartości wyżej, niż integralność moralna.

Natomiast, jakby się ktoś pytał, nie podejrzewam TP ani o to pierwsze ani o to drugie. I nie piszę ani wierszy, ani między wierszami. Jak ktoś chce wiedzieć, co rzeczywiście napisałem, może przeczytać poniższe:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=14...#pid726919
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#5
bert04:
Ale gdyby byli świadomi istnienia sumienia, to po prostu nie mieliby sumienia manipulować lub krzywdzić innych. Sumienia nie da się oszukać. Jeśli nie są świadomi jego istnienia to nie są w pelni zintegrowani i spójni wewnętrznie.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#6
Rodica napisał(a): Czy zjawisko podwójnej osobowości dotyczy narcyzów, egocentryków i hipokrytów?
Dość częste zjawisko u ludzi, mających o sobie wysokie mniemanie, którzy potrafią wywierać bardzo pozytywne wrażenie na innych, dużo mówią o empatii, zrozumieniu, tolerancji, współczuciu, miłości a jednocześnie postępować zupełnie wbrew temu co uznają za swoje wartości.
Nie odczuwają żadnej skruchy kiedy wytknie im się kłamstwo lub hipokryzję a ten brak skruchy sprawia, że ludzie dalej wierzą w ich niczym nie poparte słowa, tak jakby brak poczucia winy był równoznaczny z brakiem winy. Jest ich dużo więcej niż 2%.
Jeśli są świadomi tego że manipulują innymi a nie są świadomi sumienia to też jakby cierpią na rozdwojenie jażni polegające na nieświadomości wyższych uczuć..
Bardzo ciekawa uwaga. Hipokryzja to dość ogólne pojęcie i samo w sobie nie wskazuje na patologię. Hipokryzja może być tak świadoma, jak nieświadoma. Jednak rzeczywiście u narcyzów i borderów (których można wsadzić do worka z "patologicznymi egocentrykami") pojawia się ta przedziwna dwulicowość, która jest zbyt uderzająca, żeby była zachowaniem całkowicie świadomym. Człowiek w miarę poukładany nie wytrzyma długo w stanie wewnętrznego zakłamania, prędzej czy później ruszy go sumienie i cierpienie, bagaż kłamstwa ciąży na sercu i domaga się zrzucenia. Jedne co może usprawiedliwić wobec tego trwanie całymi latami w stanie wewnętrznego zakłamania jest zepchniecie problemu do nieświadomości, co zasadniczo ma na celu obronę ego. 

Dla takiej osoby charakterystyczne będzie mylenie spójności wewnętrznej będącej wynikiem pogodzenia ze sobą skonfliktowanych podosobowości ze spójnością pożądanego obrazu siebie podtrzymywaną za pomocą mechanizmu "cherry picking". Egocentryk będzie utożsamiał sie na płaszczyźnie świadomej tylko z tymi elementami osobowości, które są zgodne z tym wzorcem, którego pożąda. W przypadku osobowości mnogiej mamy cały Legion takich egocentryków.

bert04 napisał(a): Natomiast, jakby się ktoś pytał, nie podejrzewam TP ani o to pierwsze ani o to drugie. I nie piszę ani wierszy, ani między wierszami. Jak ktoś chce wiedzieć, co rzeczywiście napisałem, może przeczytać poniższe:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=14...#pid726919
Kłamczuszku. Jesteś na to zbyt inteligentny, żeby sądzić, że kilka(naście) osób fizycznych pisze z jednego nicka. Forumowy awatar to nie konto na netflixie, żeby je współdzielić z paczką przyjaciół. Ale to i tak niczego nie zmienia. Sam fakt, że złożoną osobowość musisz sobie podzielić na kilka odrębnych osobowości, żeby sobie wytłumaczyć, jak to możliwe że mogą pisać z jednego nicka, świadczy dobitnie o tym, że masz kolego poważny problem ze skonfliktowanymi subosobowościami.
Odpowiedz
#7
towarzyski pelikan:
Cytat:Jednak rzeczywiście u narcyzów i borderów (których można wsadzić do worka z "patologicznymi egocentrykami") pojawia się ta przedziwna dwulicowość, która jest zbyt uderzająca, żeby była zachowaniem całkowicie świadomym
Mam podobne odczucia. Ktoś kto potrafi się posługiwać jedynie gadzim mózgiem: oszukać, zabić, zniszczyć, ukraść nie jest zbyt kreatywny, jedyne na co go stać to tanie, emocjonalne sztuczki mające wywołać u ofiary poczucie winy. To nie jest osobnik emocjonalnie rozwinięty więc do pewnego stopnia nie jest świadomy tego co robi.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#8
Rodica napisał(a): bert04:
Ale gdyby byli świadomi istnienia sumienia, to po prostu nie mieliby sumienia manipulować lub krzywdzić innych.

"Świadomość istnienia" nie ma nic wspólnego z uznawaniem czegoś. Tak osoba uczciwa jak i oszust zdają sobie sprawę z istnienia chciwości, tylko dla jednego to jest grzech główny, a dla drugiego motyw działania jak i metoda dla naiwniaków, jak w filmie Wall Stret . Podobnie z sumieniem, dla osoby uczciwej to będzie drogowskaz moralny, dla hipokryty fasada i metoda na wykorzystywanie dobrodusznych naiwniaków.

Cytat:Sumienia nie da się oszukać. Jeśli nie są świadomi jego istnienia to nie są w pelni zintegrowani i spójni wewnętrznie.

Popełniasz błąd myśląc, że wszyscy ludzie mają podobną hierarchię wartości jak Ty. A żyjemy w świecie, w którym ścierają się tak cywilizacje jak i kultury. Akurat w Polsce to typowy kombinator ściera się z idealistą, oboje jakoś należą do polskich archetypów, ale temu drugiemu poświęca się więcej uwagi, czy to idealizując Siłaczki, czy wyśmiewając się z "moralnych zwycięzców". A to przecież kombinatorzy "organizowali" bibułę dla solidarnościowców, przemycali jedzenie do Getta czy przerzucali powstańców przez granice. Łatwo jest mieć ideały moralnej integralności, jak ma się pełny garnek. A jak nie, to fajnie mieć w rodzinie kogoś, kto zna kogoś kto kogoś zna kto wie, gdzie się da załatwić poza kolejnością.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
bert04:
Cytat:Popełniasz błąd myśląc, że wszyscy ludzie mają podobną hierarchię wartości jak Ty. A żyjemy w świecie, w którym ścierają się tak cywilizacje jak i kultury. Akurat w Polsce to typowy kombinator ściera się z idealistą, oboje jakoś należą do polskich archetypów, ale temu drugiemu poświęca się więcej uwagi, czy to idealizując Siłaczki, czy wyśmiewając się z "moralnych zwycięzców". A to przecież kombinatorzy "organizowali" bibułę dla solidarnościowców, przemycali jedzenie do Getta czy przerzucali powstańców przez granice. Łatwo jest mieć ideały moralnej integralności, jak ma się pełny garnek. A jak nie, to fajnie mieć w rodzinie kogoś, kto zna kogoś kto kogoś zna kto wie, gdzie się da załatwić poza kolejnością.
Żaden człowiek  nie jest w stanie przestrzegać wszystkich nakazów sumienia, u zdrowych ludzi zachodzi ciągła interakcja miedzy logicznym myśleniem a  wewnętrznymi odczuciami. Dlatego kombinator walczący w słusznej sprawie nie popełnia takiej niegodziwości jak manipulant naciagający np. starych, niedołężnych emerytów.
Tego typu interakcja nie zachodzi u narcyzów ponieważ nie mają wykształconego sumienia.
Wykorzystają każdą sytuację i mozliwość, żeby wykorzystywać innych.
Kiedy ktoś nie posiada sumienia trudno nazwać go osobą z w pełni zintegrowaną psychiką, trudno nazwać go w ogóle człowiekiem. Według mnie to jest rodzaj dysocjacji, ponieważ taka osoba nie może słuchać wewnętrznego kompasu ponieważ w ogóle go nie wykształciła. Ludzie z traumą, po dramatycznych doświadczeniach też tego nie potrafią, wszelkie psychoterapie mają na celu przywrócić osobie z zaburzeniami posłuszeństwo względem odczuć.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#10
Rodica napisał(a): Tego typu interakcja nie zachodzi u narcyzów ponieważ nie mają wykształconego sumienia.
Wykorzystają każdą sytuację i mozliwość, żeby wykorzystywać innych.
W przypadku osób z zaburzeniami dyssocjalnymi winą za ten brak sumienia obarcza się zaburzenie empatii. Na forum katolika mieliśmy niedawno dyskusję na ten temat, czy można mieć prawidłowo działające sumienie (poczucie moralności) jednocześnie nie posiadając empatii na przykładzie dobrze funkcjonujących w społeczeństwie psychopatów, u których podejście do moralności jest czysto intelektualne. Wydaje mi się, że o ile taka osoba zdaje sobie sprawę ze swojego upośledzenia, to jest szansa na to, że wykształci sumienie heteronomiczne, niejako świadomie przyjmując rolę dziecka, a otoczeniu przypisując rolę rodzica. Sumienia autonomicznego najprawdopodobniej nigdy nie wykształci, w związku z tym zawsze będzie musiała mieć jakiś zewnętrzny autorytet moralny, np. dobrze może się sprawdzić religia. Na katoliku wypowiedział się człowiek podający się za psychopatę, który właśnie podkreślał dużą rolę religii i rodziny w swoim rozwoju moralnym.

Problem z takimi osobami polega na tym, że one najczęściej nie mają pojęcia, że coś z nimi nie halo. Przecież jako narcyzi, psychopaci etc. są "szczęśliwsi", nie dręczą ich żadne wyrzuty sumienia, łatwiej jest im się piąć po szczeblach kariery, osiągać zamierzone cele, bez tego ograniczającego poczucia winy. A tym trudniej jest im sobie uświadomić, że są zaburzone, im bardziej otoczenie podtrzymuje ich w przekonaniu o tym, że są normalni, ba - tacy ludzie z racji swojej powierzchownej charyzmy, osobistego uroku często wzbudzają ogromny podziw. Samo otoczenie patologicznych egocentryków przykłada (nieświadomie, w dobrej wierze) rękę do upadku tych ludzi ilekroć karmi ich ego i poddaje się ich kontroli.
Odpowiedz
#11
towarzyski.pelikan napisał(a): Samo otoczenie patologicznych egocentryków przykłada (nieświadomie, w dobrej wierze) rękę do upadku tych ludzi ilekroć karmi ich ego i poddaje się ich kontroli.
No popatrzta ile my dla tego Brajanka robimy dobrego.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#12
rodica napisał(a): Żaden człowiek  nie jest w stanie przestrzegać wszystkich nakazów sumienia, u zdrowych ludzi zachodzi ciągła interakcja miedzy logicznym myśleniem a  wewnętrznymi odczuciami.

Zakładając oczywiście na początek istnienie sumienia to dlaczego człowiek nie miałby być w stanie? Być może taka niemożność zachodzi w przypadku ciągłego kształtowania sumienia według zdobywanego całe życie doświadczenia, konfrontowania go z różnymi normami społecznymi, różnymi autorami, postawami znajomych, docenianiu roli intuicji. Wtedy mamy ciągły, zdrowy, a nie wyniszczający konflikt , wieczną obróbkę materiału. Co jednak w przypadku podporządkowania swojego sumienia autorytetowi zewnętrznemu o jasno określonym regulaminie, a więc świadomemu oddaniu się w niewole? Wtedy zachodzi proces jednokierunkowy, dalsze przerabianie sumienia na podany wzorzec, ewentualnie w kontrze odrzucenie wcześniej przyjętego autorytetu, a więc ucieczka. Takie zjawisko może zachodzić w różnych sektach, religiach, ale także świeckich ideologiach.
Stop andromedyzacji Drogi Mlecznej!
Odpowiedz
#13
Panzer Division:
Cytat:Zakładając oczywiście na początek istnienie sumienia to dlaczego człowiek nie miałby być w stanie? Być może taka niemożność zachodzi w przypadku ciągłego kształtowania sumienia według zdobywanego całe życie doświadczenia, konfrontowania go z różnymi normami społecznymi, różnymi autorami, postawami znajomych, docenianiu roli intuicji. Wtedy mamy ciągły, zdrowy, a nie wyniszczający konflikt , wieczną obróbkę materiału.
Czlowiek nie jest nadczłowiekiem, takim jak Jezus Chrystus, wsłuchanym w glos swojego sumienia, czasem go nie słyszy, lub świadomie ignoruje, czasem życie go zmusza do postępowania wbrew temu co uważa za moralne. Może być zaburzony, rozłączony z uczuciami lub przytłoczony problemami.

Cytat:Co jednak w przypadku podporządkowania swojego sumienia autorytetowi zewnętrznemu o jasno określonym regulaminie, a więc świadomemu oddaniu się w niewole? Wtedy zachodzi proces jednokierunkowy, dalsze przerabianie sumienia na podany wzorzec, ewentualnie w kontrze odrzucenie wcześniej przyjętego autorytetu, a więc ucieczka. Takie zjawisko może zachodzić w różnych sektach, religiach, ale także świeckich ideologiach
Wtedy zostaje się fanatykiem, lub kimś jakimś stopniu zideologizowanym, taki człowiek jest pełen nieuświadomionych wewnętrznych konfliktów które wyrażają się np. w formie agresji, nietolerancji.
Tego typu sumienie heteronomiczne jak to nazwał pelikan, dobrze funkcjonowało w dawnych czasach, kiedy trzeba było ludzi trzymać w dyscyplinie, co by za bardzo nie wyrażali swojej indywidualnej natury, w świecie w którym role społeczne i pozycja społeczna w hirarchii były jasno określone.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#14
Rodica napisał(a): Wtedy zostaje się fanatykiem, lub kimś jakimś stopniu zideologizowanym
Potocznie niemal zamiennie stosuje się takie terminy jak "fanatyk", "fundamentalista", "ortodoks" (w sensie ogólnym, nie chodzi o konkretne wyznanie). Czy jednak słusznie? Często przytacza się przykład islamistów. Główna różnica, moim zdaniem, nie polega na gorliwości, zaangażowaniu, skali poświęcenia, bo one są podobne, ale na kryterium przemocy. Pomiędzy apoteozą przemocy wręcz wynagradzaną w życiu pośmiertnym (terroryzm), a uznaniem przemocy za pewną smutną ostateczność, której należy unikać (raczej skupianie się na skutecznym lobbingu, uderzaniu w najwyższe patetyczne tony, ciągłej podejrzliwości, rewolucyjnej czujności wobec obcych - może i znamy to z Polski) jest ogromna różnica chociaż wszystkich można by zamknąć w określeniu radykałowie religijni lub ideologiczni.

Rodica napisał(a): taki człowiek jest pełen nieuświadomionych wewnętrznych konfliktów
Albo i uświadomionych. Świadomie przyjmuje ciężar i traktuje jako oścień, z którym będzie się zmagał.
Stop andromedyzacji Drogi Mlecznej!
Odpowiedz
#15
Panzer Division:
Cytat:Główna różnica, moim zdaniem, nie polega na gorliwości, zaangażowaniu, skali poświęcenia, bo one są podobne, ale na kryterium przemocy. Pomiędzy apoteozą przemocy wręcz wynagradzaną w życiu pośmiertnym (terroryzm), a uznaniem przemocy za pewną smutną ostateczność, której należy unikać (raczej skupianie się na skutecznym lobbingu, uderzaniu w najwyższe patetyczne tony, ciągłej podejrzliwości, rewolucyjnej czujności wobec obcych - może i znamy to z Polski) jest ogromna różnica chociaż wszystkich można by zamknąć w określeniu radykałowie religijni lub ideologiczni.
Dla mnie osobiście, nie jest to kryterium wystarczające.  Moje sumienie mi mówi, że nie mogę podzielać sumienia z sumieniem instytucji Koscioła. Kościół dokonywał w przeszłości zbrodni na masową skalę i nie bardzo ma ochotę za to przepraszać. Pomimo apoteozowania milości, fanatyzm był powodem wielu nadużyć i okrucieństwa. Musiałby się kajać codziennie, żebym nabrała do tej instytucji zaufania.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości